Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Byłem potworem...

     Zaczęło się po śmierci ojca. Miałem wtedy 10 lat. Papierosy, alkohol. Mama się starała: prosiła, tłumaczyła, ale nie miała na mnie wpływu. Jeździłem na mecze, ale nie interesowała mnie gra, tylko zadymy.

Mam wyrok za policję,

     tzn. pobicie policjantów. To było tak, że oni wjechali na dyskotekę, chcieli zgarnąć kumpla, a myśmy nie pozwolili. Było ich dwóch, potem pięciu, potem jeszcze więcej. Sędzina, dobra kobieta, zmieniła mi karę z odsiadki na grzywnę.

     Potem jeszcze przez kilka lat należałem do grupy "skinheads". Sąsiedzi obchodzili mnie dookoła. Czułem się dobrze z tym, że nikt mną nie rządzi. Denerwowało mnie tylko, że w pracy na kopalni sztygar coś mi każe.

     Narobiłem ludziom dużo krzywdy. A nawet nie czułem, że robię krzywdę. Jak trzeba było iść kogoś zlać, to się szło. Dla przyjemności i za kasę. Nawet niedawno ktoś przyszedł w podobnej sprawie, ale powiedziałem, że już się w to nie bawię.

     Kiedyś siedziałem podpity w knajpie. To było po tym, jak wziąłem odprawę z kopalni, jak kumpel mnie oszukał na 15 tysięcy, jak nie miałem pracy ani kasy. Wzięliśmy z Kariną ślub cywilny, ale nam się nie układało. Dziecko zawsze miało co jeść, ale ja i Karina to już różnie. Żyliśmy z tego, co ktoś nam dał, albo z tego, co ukradłem. Odcięli nam prąd i gaz. Prawie wszyscy się od nas odwrócili. Mieliśmy się rozejść z Kariną, była sprawa o alimenty. Czułem się przygnieciony całym tym złem. I wtedy do tej knajpy przyszedł Tomek, z którym jeździłem

na rozróby, na dziewczyny

     i różne takie... Spytał, jak z żoną, no to mu powiedziałem, że żyjemy bez ślubu, że dziecko nie jest ochrzczone. A on na to, że będzie za mnie się modlił. - No dobra - powiedziałem, ale pomyślałem, że się naćpał. Innym razem Tomek przyszedł do mnie z Łukaszem. Byłem w szoku, bo z jednym wznosiłem rękę i ryczałem: "Heil!", a z drugim jeździłem na zadymy, znałem ich z najgorszych stron, a tu oni naraz zaczęli mi mówić o Bogu.

     - Jaki mają w tym interes? Może są Świadkami Jehowy? - pytałem sam siebie. Poszli, ale coś we mnie zostało. Zastanawiałem się, jak tacy źli ludzie mogą mówić o czymś dobrym, o Bogu. Poszedłem do znajomej i mówię jej o tym, a

ona mnie dobiła

     Powiedziała: - Wiara czyni cuda! Krótko potem, po raz pierwszy od 18 lat, wpuściliśmy kolędę. Wcześniej księża to byli dla mnie złodzieje, dla których sutanna była przykrywką do chodzenia na panienki. Ksiądz spytał, jak nam się żyje. Odpowiedziałem, że nie mamy ślubu kościelnego, że dziecko nieochrzczone, bo ideologia mi na to nie pozwala. - Poza tym, wie pan - mówię do niego - jesteśmy biedni, nie mamy pieniędzy... - Ale o jakie pieniądze ci chodzi? Ja ci mogę dać ślub bez pieniędzy i chrzest bez pieniędzy.

     - Jak to: bez pieniędzy? Da się to tak zrobić? - spytałem i umówiliśmy się, że kiedyś wpadnę do niego pogadać. Ale znowu przyszedł jakiś dół i nic z tego nie wyszło. Pomyślałem, że Pan Bóg to nie jest to, czego potrzebuję.

Nie wiem, jak to się stało,

     ale zacząłem chodzić do kościoła na Msze, codziennie. Nie spowiadałem się, nie chodziłem do Komunii, tylko siedziałem i słuchałem. Chciałem się przekonać, co takiego Bóg zrobił dla Łukasza i Tomka, że z takich potworów jak ja stali się innymi ludźmi. Najpierw myślałem, że po prostu ześwirowali. Ale to było coś innego i ja też chciałem tego doświadczyć. Zacząłem mniej pić, mniej chodzić do knajpy. Ale jak przychodziły załamania, to uciekałem do baru.

     W końcu poszedłem do spowiedzi, ale tak naprawdę to ją olałem. Ksiądz to wyczuł, ale nie robił żadnych niepotrzebnych scen. Kiedyś zbudziłem się przy Karinie i chciałem

wziąć sznur i się powiesić.

     Bałem się tej myśli, bo już kiedyś targnąłem się na życie. Pobiegłem do kościoła, chciałem pomyśleć, ale kościół był zamknięty. Poszedłem do Łukasza, a on zaczął mi tłumaczyć: - Słuchaj, Bóg cię kocha. On nie chce, żebyś umarł... Włączył mi muzykę i przemówienie Papieża, z Lednicy, ze słowami "Wypłyń na głębię". Zacząłem płakać jak małe dziecko, a Łukasz przy mnie. Zacząłem dostrzegać sens życia, sens rodziny, wychowania dzieci i to, że muszę się zmienić, inaczej żyć.

     Znowu poszedłem do kościoła i czułem, że coś mnie stamtąd wypycha, mówi mi: "Idź stąd, idź stąd!". Poszedłem do baru, potem do domu, zapaliłem świeczkę i płakałem, że nawet Bóg mnie nie chce. Łukasz powiedział, że szatan ma do nas większy dostęp, bo żyjemy bez sakramentów, bez ślubu. Poszedłem do ks. Marka. On mnie już trochę znał i pomyślał, że przyszedłem pożyczyć pieniądze na wódkę. A ja mu powiedziałem że chcę iść do spowiedzi, wziąć ślub i ochrzcić dziecko.

Był w szoku.

     Poszedłem do spowiedzi z całego życia. Karina też. Wtedy coś pękło. Po spowiedzi zaczęliśmy się cieszyć, tulić, skakać. Poczuliśmy się jak prawdziwa jedność. - Jakbym pierwszy raz zobaczyła, że trawa jest zielona! - tak o swoim przeżyciu opowiadała Karina. Od tego momentu wszystko zaczęło się układać. Wzięliśmy ślub kościelny, ochrzciliśmy dziecko. Znaleźli się ludzie, którzy nam pomogli, przynosili jedzenie do domu. Znalazłem pracę, nauczyliśmy się modlić. Paliłem 15 lat. Teraz nie piję i nie palę. Chodzimy na oazę rodzin i na grupę modlitwy Ojca Pio. Teraz mamy już dwójkę dzieci , Wiktorię i Oliwię.

     Codziennie doświadczamy tego jak dobry jest Bóg. Nasze życie dopiero teraz ma sens.


Darek


   


Dorastanie do świętości Dorastanie do świętości
ks. Marek Dziewiecki
Ta książka – przewodnik po drogach świętości we współczesności – jest adresowana do tych wszystkich, którzy pragną się nieustannie rozwijać, czyli codziennie stawać kimś dojrzalszym i większym od samego siebie... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Ania: 23.06.2013, 15:24
 No, fajowe świadectwo.
 artur.m: 04.01.2013, 14:32
 płacze
 Rysia: 23.10.2012, 16:45
 Ja wierzę w Boga. O Bogu będę też mówić mojej młodszej siostrze jak ciut podrośnie. Ja już doświadczyłam dobroć Boga. Naprawdę. Nie raz. Moją siostrę też wymodliłam, żeby związek rodziców bardziej się udawał. Bóg wysłuchał, bardzo Mu za to dziękuję.
 darek: 11.12.2011, 07:05
 Niestety nasz rodzina juz nie istnieje .Jstem sam z dziećmi zona?odeszła w "lepszy"świat zostawiajac co najwazniejsze -rodzine.ale ja próbuje, kultywuję wiarę w moich dzieciaczkach uczestniczymy w zyciu koscioła:)Modlimy sie za nią Kochamy Pana Boga i Jemu CHWAŁA NA WIEKI!!!
 piotr: 29.07.2011, 17:18
 Też mam nadzieje że zobaczę że "trawa jest zielona". :)
 sloneczko: 02.06.2011, 00:12
 placze .... dla Boga nie ma rzeczy niemozliwych .Chwala Panu !
 Tomek : 14.01.2011, 10:57
 Darek ! Jeśli tutaj zaglądniesz zostaw swojego e-maila ;?))
 P: 17.08.2010, 22:42
 piekne świadectwo chwała Panu!
 Paweł: 27.02.2010, 07:50
 Ja rowniez chce sie nawrocic , prosze o modlitwe. kiedys napisze tu swoja historie
 m: 14.12.2009, 07:14
 niech Dobry Bog blogoslawi Wam na tej trudnej drodze jaka jest zycie. A szczegolnie Waszym dzieciom, by nie powielaly Waszych bledow.
 darek: 06.12.2009, 21:47
 Teraz mamy juz 3 dzieci najmłodszy syn Tymoteusz urodził sie przed 3 latami, a dołki powracają jest róznie .prosze o modlitwe :)pozdrawiam wszystkich :)
 P: 23.11.2009, 19:12
 Ja też mam w życiu bagno....Po przeczytaniu tego świadectwa wstąpiła we mnie nadzieja... na lepsze
 Darek: 21.11.2009, 22:53
 jestes szczesciarzem!!!!!!!
 Tomek: 30.09.2009, 11:44
 Płaczę;-( Kocham Was PAN BÓG JEST WIELKI!!!
 KAsia: 04.09.2009, 11:21
 Boża Opatrzność czuwa :)
 kasia: 09.06.2009, 09:56
 Bóg jest wielki!!!!!!!Ciesze się Darku razem z Tobą.Nasze drogi są podobne,z tą różnicą że ja byłam bita jako pankówa,ale żyłam równie żle jak Ty.W moje życie też wkroczył Pan i teraz ON jest najważniejszy.pozdrawiam i życze wielu łask.
 emilia: 22.03.2009, 09:05
 az sie popłakałam, po przeczytaniu Twojej chistorii wiem tylko jedno ze BOG istnieje tez zmienia moje zycie ,naprawde i ze kocha kazdego z nas,ludzie nawracajcie sie dopuki macie czas,niech wam i Tobie oczywiscie Bog blogosławi
 maria: 06.03.2009, 03:29
 Pozdrawiam Was serdecznie.Jestescie szczesciarzami,bo Was Bog wybral i kocha Was bardzo.Calej Waszej Rodzinie życze wztrwalosci i Wielkiej Milosci.Niech Was Bog Blogoslawi
 zanet: 30.12.2008, 13:34
 Nie ma wiekszego szczescia niz Bog! On jest wybawca kazdego z nas !
 Asia: 28.10.2008, 22:01
 Niech Bóg Ci błogosławi. I za to wszystko Chwała Panu!
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej