Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Bóg uwolnił mnie od nałogów

     Cieszę się, że mogę dzielić się tym, co uczynił dla mnie Jezus. Nigdy wcześniej nie znałem Jezusa i nie miałem pojęcia, kim On tak naprawdę jest, mimo, że przez kilka lat byłem ministrantem. Bardzo rzadko modliłem się do Niego, a jeśli już się modliłem, to tylko wargami. Sercem byłem gdzieś zupełnie daleko.

     Kiedy dorastałem, zakochałem się w dziewczynie. Pewnego razu okazało się, że mam rywala, który był starszy ode mnie i pewnie silniejszy, a ja za bardzo nie miałem odwagi, aby się o tym przekonać. Przeklinałem go w duchu i szukałem sposobu, aby się go pozbyć. Aby się pocieszyć zacząłem się upijać. Pewnego dnia znalazłem w domu rozpuszczalnik. Wlałem go trochę do woreczka foliowego i zacząłem wdychać opary. Na początku gryzło mnie w gardle, po chwili znalazłem się jakby w innym świecie, miałem wrażenie, jakbym śnił. Wydawało mi się, że mówią do mnie meble i inne rzeczy. Za którymś razem coś, co ze mną rozmawiało doradziło mi, abym modlił się do szatana o to, aby zabił mojego rywala. Zacząłem modlić się do szatana. Pisałem do niego różne modlitwy, w których zawsze było pragnienie śmierci tego człowieka. Rysowałem różne demoniczne twarze a wewnątrz siebie stawałem się coraz bardziej do nich podobny. Nauczyłem się perfekcyjnie kłamać, że nawet rodzice, z którymi mieszkałem, nie zdawali sobie sprawy, jakie mam problemy. Nawet sam przed sobą nie przyznawałem się, łudziłem się, że to tylko taka tymczasowa zabawa.

     Po miesiącu dowiedziałem się, że mój rywal zginął tragicznie w wypadku. Pomyślałem, że to moja wina i że Jezus na pewno mnie nie kocha po tym, co zrobiłem. Zacząłem coraz mocniej upadać. Zapuściłem włosy, zacząłem się ubierać jak "rasowy metalowiec". Zacząłem palić papierosy, później pić tanie wina, w moim życiu były: koncerty rockowe, szpan, seks, kradzieże. Im bardziej starałem się wyluzować, tym mocniejsze czułem niezaspokojenie moich próżnych ambicji. Zacząłem nienawidzić siebie i wszystko, co mnie otaczało. Trzy próby samobójstwa miały swój finał w objęciach muszli klozetowej. Zastanawiałem się, po co ja w ogóle żyje na tym świecie.

     Pewnego dnia poznałem dziewczynę (moją obecną żonę), która zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Nosiła okulary, była bardzo skromna, kobieca, nie przeklinała, nie piła, nie paliła. Nigdy wcześniej nie znałem takich dziewczyn. Ja też chciałem wzbudzić jej zainteresowanie, ale im bardziej się przed nią popisywałem, tym bardziej mnie ignorowała. Obciąłem włosy, ubrałem się normalnie itd. Po miesiącu została moją dziewczyną.

     Po pięciu latach wyjechaliśmy z naszego rodzinnego miasta do Wrocławia w poszukiwaniu pracy. Moja przyszła teściowa bardzo nalegała, abym wziął ślub z jej córką. Bolało ją to, że nie żyjemy po chrześcijańsku, a ja tłumaczyłem jej, że nie stać nas na ślub kościelny. W końcu poszliśmy na kompromis i wzięliśmy ślub cywilny.

     Po pewnym czasie nasze życie i małżeństwo zaczęło zmieniać się w koszmar. Co niektórzy mieli nas za przykład szczęśliwego małżeństwa. Tak bardzo zależało mi na dobrym zdaniu otoczenia, że byłem taki, jakim ono mnie pragnęło. Coraz częściej chodziliśmy z żoną na alkoholowe imprezy. Żona nauczyła się pić alkohol, palić papierosy, przeklinać. W domu coraz częściej pojawiały się kłótnie, łzy, nerwy, coraz częściej przychodziłem z pracy spóźniony, pod wpływem alkoholu. Coraz częściej piłem, szukałem towarzystwa, w którym dałoby się wypić. Doszło do tego, że piłem nawet w czasie pracy. Okłamywałem żonę, przepijałem pieniądze, stawałem się coraz bardziej agresywny. Omal nie doszło do rozwodu. Właściwie to chciałem być lepszy, czasami próbowałem się zmienić. Wtedy nie piłem jeden czy dwa dni. Kupowałem żonie kwiaty, przepraszałem, obiecywałem poprawę, zapraszałem na spacer, do kina. Na drugi dzień znów widziała żałosnego pijaka.

     Któregoś dnia natrafiłem na naszej półce z książkami na Nowy Testament. Oglądałem zdjęcia i czytałem fragmenty, które zaczęły dotykać mojego serca, tak, że zachęciło mnie to, aby dowiedzieć się czegoś więcej o Bogu. Poczułem się jak spragniony, który dostał pić, jak głodny, który dostał jeść i jak daltonista, który nagle odkrył kolory, jak ślepiec, który odzyskał wzrok. Czytając te słowa uświadomiłem sobie jak daleko jestem od Boga. Targnął mną wielki płacz, poczułem, że poluzowały się łańcuchy, które mnie krępowały, że teraz jest ten moment, w którym mogę się ich pozbyć. Zacząłem się modlić: "Panie Jezu, jeśli chcesz, to możesz mnie zmienić. Ty wszystko możesz". Poczułem pokój, radość, ulgę, która teraz śpiewała w moim sercu. Moje ciało zaczęło drżeć, jakby skazany i prowadzony na śmierć, nagle dowiedział się, że jest ułaskawiony i może zmienić swoje życie. Powiedziałem: "Jezu, zmień mnie. Ja sam nie potrafię, nigdy mi się nie udawało. To Ty ulep ze mnie nowego człowieka. Uczyń mnie takim, jakiego mnie pragniesz".

     Kiedy żona wróciła z pracy, opowiedziałem jej o moim przeżyciu. Wykrztusiłem tylko, że Jezus przyszedł do mnie, że On tu był i jest cały czas, tylko aby Go dostrzec, trzeba spojrzeć dalej niż widzą nasze oczy. Że Jezusa może zobaczyć tylko nasze serce. Żona patrzyła na mnie jak na kogoś, kto oszalał, ale ja byłem taki szczęśliwy, że wprost zarażałem swoją radością. Cały wieczór mówiłem o tym, jak Bóg nas kocha. Widziałem, że z żoną zaczyna się dziać podobnie jak ze mną. Codziennie czytaliśmy wspólnie Słowo Boże i chwaliliśmy Boga.

     Pełen zapału udałem się do spowiedzi, ale dowiedziałem się, że nie dostanę rozgrzeszenia, ponieważ żyjemy w cudzołóstwie. Moja radość z życia w bliskości z Bogiem upadła i mocno się potłukła. Postanowiliśmy wziąć ślub kościelny. Nie było wolnego terminu w najbliższym czasie i musieliśmy czekać trzy miesiące. Unieważniliśmy w naszych sercach ślub cywilny, zdjęliśmy obrączki i zaniechaliśmy współżycia.

     Teraz wiem, że był to dla mnie okres próby. Po pewnym czasie mój entuzjazm z życia z Bogiem zaczął maleć. Koledzy, którzy dostrzegli, że się zmieniam robili mi wyrzuty, że odsuwam się od nich, nie wypiję, nie przeklnę itd. Uległem ich namowom i wróciłem do alkoholu, kradzieży, jednak nie czułem już takiej satysfakcji jak kiedyś. Nie potrafiłem nawet kląć, bo czułem wyrzuty sumienia.

     Któregoś wieczora piliśmy alkohol z tatą i z bratem. Kiedy nabrałem odwagi zacząłem im opowiadać o Jezusie, o tym, jak nas kocha i chce, abyśmy zmienili nasze życie. Myślałem, że ich to ucieszy, ale wywołało to zdziwienie, że mówię takie rzeczy przy kieliszku. Im więcej mówiłem im o Bożej miłości, tym większy gniew to wywołało. Rozpłakałem się z bezsilności i postanowiłem pójść szukać zrozumienia u Kasi. Próbowałem jej wyjaśnić, że chociaż jestem pijany, to trzeźwo myślę i nawróciłem się, ale ona nie chciała mnie słuchać.

     Zdenerwowany i bezradny wyszedłem i przechodząc koło kościoła, mieszczącego się na odludziu, postanowiłem dojść tam na kolanach, mówiąc: "Boże, jak nie chciało mi się do Ciebie przychodzić, tak teraz przyjdę na kolanach, tylko proszę, wybacz mi.." Przez całą drogę, przepraszałem Boga za grzechy. Kiedy doszedłem do drzwi kościoła nic specjalnego się nie wydarzyło. Klęczałem przed zamkniętymi drzwiami i czułem charakterystyczny zapach kadzidła i drewnianych ławek. Rozpłakałem się i prosiłem Boga, by sprawił, abym znów prowadził dobre życie jak kiedyś. Nie wiedziałem, co mam czynić, aby Bóg wybaczył mi moje grzechy, abym znów był szczęśliwy. Powiedziałem głośno: "Boże, przejdę na kolanach całą drogę krzyżową, tylko zmień moje życie, ratuj moją rodzinę, proszę Cię..." W połowie drogi chciałem rezygnować, tak bardzo bolały mnie kolana, kilkakrotnie odpoczywałem leżąc, ale zaraz podnosiłem się i szedłem dalej. Bardzo chciałem pokazać Bogu, że mi na Nim zależy. Kiedy skończyłem drogę krzyżową byłem naprawdę szczęśliwy, że mogę już wstać. Nie chciało mi się wracać do domu. Nagle z zaskoczeniem stwierdziłem, że wytrzeźwiałem, zrobiło mi się przyjemnie ciepło i usłyszałem słowa, które zabrzmiały delikatnym, ciepłym głosem w mojej duszy: "Zabieram twoje nałogi. Będziesz opiekował się chorymi i będziesz głosił Ewangelię". Wstałem i pomyślałem, że chyba oszalałem, że te słowa są wytworem mojej wyobraźni, ale nie umiałem wytłumaczyć tego, jak to się stało, że nagle jestem trzeźwy. Pytałem: "Boże, jak ja mam się opiekować chorymi? Lekarzem mam zostać? Jak mam głosić Ewangelię? Ja tego nie potrafię ani nawet nie wyobrażam sobie, że będę chodził po ulicach i mówił ludziom o Bogu. To szalone..." Teraz wiem, że były to słowa prorocze i bardzo prawdziwe.

     Wzięliśmy z Kasią ślub. Dziś jesteśmy szczęśliwym małżeństwem. Mimo, że kochamy się bardzo, to codziennie modlę się, aby Bóg nauczył mnie jeszcze większej miłości, abym mógł nią obdarowywać wszystkich. Ci, którzy wyśmiewali nas z powodu nawrócenia, są na pograniczu rozwodów, bankructwa.

     Stało się tak, jak zapowiedział Bóg: jestem wolontariuszem i opiekuję się ludźmi chorymi na nowotwory. Bóg uwolnił mnie od nałogów. Widzę, jak uwalnia też moją rodzinę. Rodzice również się nawrócili. Zaprosili Jezusa do swoich serc.

     Spotkałem ludzi, którzy podobnie jak ja i moja żona kochają Jezusa całym życiem. Bóg dał mi wspólnotę, w której On jest na pierwszym miejscu, jest poważnie traktowany i czci się Go nie tylko raz w tygodniu, ale każda chwilą życia. Straciłem paru kolegów, ale zyskałem braci i siostry, którzy za Jezusem poszliby na koniec świata.

     Straciłem moje wcześniejsze życie, mój styl, ale zyskałem prawdziwe życie w darze od Jezusa.

     Moi rodzice są szczęśliwym małżeństwem. Otrzymałem od Boga dar głoszenia Ewangelii. Pragnę korzystać z tego daru najlepiej jak tylko potrafię i przynieść jak najwięcej owoców.


Artur R.


Święta Joanna Beretta Molla Święta Joanna Beretta Molla
Piotr Molla, Elio Guerriero
Joanna lubiła wycieczki w góry, jazdę na nartach. Często chodziła do teatru i filharmonii, przed wyjściem z domu nakładała delikatny makijaż, ubierała się zgodnie z najnowszymi trendami mody — kochała życie. Dlaczego więc z pozoru zwykła matka rodziny została uznana świętą?... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 JESTEM: 21.07.2016, 17:38
 Nie proś o siłę, o mądrość bezustannie, ale dziękuj, że już masz to wszystko, o co raz poprosiłeś. Problem polega na tym, że nie dostrzegasz tego ,co otrzymałeś. Wyciągnij rękę i bierz. Energia podąża za uwagą. Zobacz maleńką dobrą zmianę, a nie ogrom nieszczęść. Wtedy wszystko się zmienia. Zanim poprosisz, już to otrzymujesz. Żaden ojciec nie odmawia swemu dziecku tego, co DOBRE.
 al: 26.02.2016, 19:50
 Boże daj mi siłę, mądrość i prowadź mnie dobrą drogą życiową , pomóż mi się uwolnić od nałogu palenia . Daj mi siły i wiary . Uczyń żeby każdy mój dzień dzięki Tobie był szczęśliwy i pełny wiary. Amen Boże módl się za wszystkich , masz tak wielkie serce . Amen
 Waldek: 18.01.2016, 05:16
 Boże daj mi siłę i mądrość ...
 Magda : 14.09.2015, 00:03
 Jestes cudowny, odzyskales Boga i zycie, trzeba naprawde calym soba chciec Boga a On przybywa ratowac nas z opalow, niech ci Bog blogoslawi zawsze , prowadzi i chroni
 tomba: 10.07.2015, 03:40
 Prawdziwa wiara jest wtedy gdy mimo modlitwy i "wiary" doświadczasz samych nieszczęść. Powiedz wtedy jak Wołodyjowski..."nic to"! Ufam Ci Jezu...DO KOŃCA! I jeśli tak ma być, niech będzie...:(. Nie rozumiem tego ale to TY jesteś moim Bogiem i Ty wiesz lepiej! Nie moja, lecz Twoja wola niech się stanie. Daj mi tylko Ducha Św. abym nie zwątpił...ON URATOWAŁ MI ŻYCIE CHOĆ GO WCALE O TO NIE PROSIŁEM...! Bo mnie kocha...w końcu jestem Jego dzieckiem! Zaufaj Mu, nie chciej dobra dla siebie. Pracuj tak, jakby wszystko zależało tylko od Ciebie a módl się tak, jakby wszystko zależało od Niego...!
 Jarek: 09.02.2015, 09:18
 GEORG to ty jesteś chory i opętany szkoda rozpisywać sie do twojej żałosnej wypowiedzi
 GEORG: 05.12.2014, 22:32
 Co za stek bzdur, jak bardzo trzeba mieć wypaczony przez religię umysł , aby wymyślać i publikować takie brednie? Przecież to jest chore!!
 Janek B: 21.06.2014, 15:14
 Bóg jest miłością
 Waldek: 21.06.2014, 15:01
 Nie mogę wyjść z nałogów moja dusza płacze z bezsilności. Najbardziej hazard pochłonął mnie i zniewolil zniszczył we mnie wdzystkie pozytywne strony życia wypełnił calkowicie czas i mysli.Jestem teraz jak jałowe pole bez planów na przyszłość . Kiedyś modlilem się do Boga żeby mi powiedział we śnie co mam robić żeby sie wyzwolić z nałogu żeby dał mi znak bo jestem bezsilny. W nocy ktoś krzyknął jakby pchnął w moje ciało słowo PRZYMIERZE .Rano gdy wstałem zdziwiłem się dlaczeg to slowo ktore słyszałem kilka razy w życiu pojawiło się w głębokim śnie. Spodziewałem się otuchy albo ostrzeżenia np. przestań grać a tu " przymierze ".Może ktoś napisze co o tym myśli ...
 xxxxxxx: 20.11.2013, 11:18
 Przez okolo 13 lat bylem zafascynowany wschodem ezoteryka astrologia wieloma rzeczami ktore New Age proponuje dopiero gdy czolem ze mam przed soba smierc i przepasc ktos mi polecil abym wstapil do Neokatechumenatu.Na poczatku przez okolo 2 lata przezylem prawdziwa radosc ktora daje milosc Chrystusa.Te wspaniale slowa Izajasza o mezu bolesci ktory przynosi zycie dla nas.Oli z wpisu z marca 2013 zycze zeby odtkryla taka milosc Jezusa ,aby ktos wymodlil jej glebokie nawrocenie i szczescie wieczne.
 do Ola: 10.03.2013, 14:02
 mnie też doświadczył kochający Bóg,któremu ufałem.Zniszczył mi każdy dzień życia na tym świecie.
 Milandra: 29.02.2012, 18:05
 Czytając to świadectwo uśmiecham się leciutko, bo podobnie jest ze mną. Przez 10 lat mojego życia byłam odwrócona od Boga. Mało tego, nienawidziłam Go i lżyłam Mu. Stałam się praktykującą poganką, zajmowałam się magią. Ale któregoś dnia, kiedy prosiłam swoich bogów o pomoc usłyszałam ciszę. Nie było ich tam, gdzie wydawało mi się, że powinni być. I okazało się, że tak naprawdę to są martwe kukły. Może sterowane przez diabła, tego nie wiem. Wtedy postanowiłam spróbować błagać o zmiłowanie Jezusa - tak, to było dla mnie absurdalnie dziwne, ale czułam się kompletnie zdeterminowana, byłam na dnie. Traciłam wszystko na czym mi zależało. Więc modliłam się do Jezusa, do Boga, prosiłam o wstawiennictwo Marię Pannę. I nastąpiło coś niesamowitego. Miejsce, które chciałam wypełnić martwymi bogami stało się pełne Boga, pełne Jezusa, pełne Prawdy i Miłości. Odkryłam z zaskoczeniem, że jest tylko jeden Bóg, który może pomóc człowiekowi. Jezus ulitował się nade mną, poukładałam sobie życie - powoli i z niepokojem, ale udało mi się. Mam tylko jeden problem teraz - bardzo chcę iść do spowiedzi, ale boję się jak nikt inny. To absurd bać się Boga który mnie kocha. Ale się boję. Muszę jednak pójść, bo sumienie mnie gryzie. Boli mnie, że skrzywdziłam Go na każdy możliwy sposób. Chcę to odpokutować. Tylko jak mam pójść do spowiedzi? Proszę o modlitwę za mnie każdego, kto przeczyta mój wpis.
 ka.....: 03.02.2012, 19:47
 A ja wierze w Boga w jego moc łaski ktore od niego otrzymujemy nieraz byłam w chwilach rozpaczy byłam w zalamaniach nerwowych nie potrafilam sobie poradzić modliłam się do niega rozmawjałam z nim i tak jest do tej pory rozmawiam z nim dziękuje za wszystko modlac się trzeba wierzyć niech modlitwa i łaski płyna z głebi serca niech one beda szczere a a Kochany Jezus wysucha nieraz mam watpliwosci ale przepraszam Boga załuje za nieufność.Chodzac do kosciła nie ide dla ksiedza bo mam o nich swoje zdanie ale po kazdej mszy św.czuje w moim sercu radośc czuje czystość bo zawsze cała mszę św.rozmawiam z Boiem.Teraz przechodze bardzo trudny okres w zyciu nie potrafię się wydostać z wiazku który trwa latami do którego mezczyzna z który tle czasu byłam doprowadzał do tego ze mi się nie ch ciało żyć bo nie miałam siły ale ze Pan nasz Kochany Jezu mi pomoze zapomnieć o nim ze zaczne na nowo życ .
 olo: 02.02.2012, 17:06
 Jeszcze chcę dodać: nic na siłę. Nie mogę,po prostu nie mogę zaufać Bogu. Bóg kojarzy mi się ze złem i zagrożeniem.Wierzę w istnienie Boga, ale nie ufam ani trochę. Był w moim życiu okres całkowitej religijnej obojętności, wtedy wszystko szło mi dobrze, potem zaś- po tzw. nawróceniu, był czas ciągłych, strasznych porażek. To była ingerencja Pana Bozi. Nie chcę jeszcze więcej nieszczęść. Bóg mnie zostawił bez rodziny, bez pracy, w długach, potem spalił mi dom, wszystko, co mam. Boziu, zostaw mnie w spokoju.
 olo: 02.02.2012, 13:39
 Czytam te teksty w rodzaju: zaufaj Bogu, choćby nie wiem co, itp. Owszem,w teorii to łatwe, kiedy ci się powodzi. Ale widzimy, ilu ludzi cierpi niepowodzenia, beznadziejne, nieuleczalne choroby, głód,bezdomność, brak pracy, przemoc, wreszcie obojętność innych na cudze nieszczęście. Wielu z tych ludzi woła o pomoc do Boga, ale bezskutecznie. Naprawdę można zwątpić. Osobiście nie potrafię uwierzyć w kochającego Boga, który patrzy na głodujące miliony , albo małe dzieci chore na raka, i milczy, a my mamy Go nazywać ‘kochanym tatusiem’.Wierzę w Jego istnienie, ale co do zaufania,tego nie potrafię. Obawiam się powierzyć Mu moje życie, bo przeczuwam,że to oznacza,że On mi zaraz ześle coś złego, chorobę, wypadek, żeby mnie ‘doświadczyć’, tego nie chcę.Ludziom bez Boga dobrze się powodzi, z Bogiem doświadczają najgorszych nieszczęść.
 małgorzata: 06.12.2011, 09:59
 z Bogiem trzeba iść każdego dnia dziękując za każde doświadczenie Bóg może wyrwać cię z każdej rozpaczy tylko mu zaufaj i proś wytrwale on uwielbia stałość.to co złe nie pochodzi od niego to efekty naszych decyzji ale on jest miłosierny i wszystko wybaczy kocha nas bez względu na nasze grzechy.Jeśli go zaprosisz do swojego życia na pewno przyjdzie i uratuje cię,on oddał za ciebie życie
 t: 06.11.2011, 10:08
 A mnie Bóg nic nie dał. Same problemy.On owszem kocha, ale tylko pięknych/młodych, resztę olewa.
 gosc: 10.10.2011, 20:05
 Czy Bóg nas naprawdę kocha. Bo ja w to wątpię. Zsyła mnie same klęski. Proszę i błagam. I nic.
 mamre: 21.04.2011, 18:03
 co prawda, napisane świadectwo jest piękne, lecz napisane stosunkowo dawno, niemniej jednak, każdy kto się choć krótko pomodlił do złego, jest opętany i powinien się poddać egzorcyzmom.
 Artur: 02.12.2009, 19:29
 Ja również od 8 mieięcy coraz mocniej Kocham mego Pana. Prosze Jezusa by na zawsze gościł w mym sercu,by nauczał mnie czynić dobro a wszelkiego zła unikać. To Jemu zawdzięczam swe nowe trzeżwe życie,i prosze by nigdy mnie nie opuszczał bo Go kocham całym Sercem.
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej