Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Jestem pełen wdzięczności Panu

     Witam!

     Mam na imię Michał i mam 17 lat. Niby czym mam się podzielić z dojrzałymi w wierze ludźmi? Wydaje mi się że jest czym. Gdyż doświadczyłe interwencji Boga w swoim życiu. Ale po kolei.

     Kiedy tylko poszedłem do komunii wydawało mi się że wierzę, jest wszystko ok. Poszedłem do służby przy ołtarzu, aby podtrzymać, jak wtedy myślałem mocną więź z Bogiem. Ale szybko moja ministrantura zamieniła się z posługi Bogu, do konkurencji: "kto zdobędzie najwicej punktów. Później żyłem dniem. Żeby mieć jak najlepszą zabawę. Więc w wieku 11 lat wypiłem pierwszy kieliszek koniaku. Z bratem nalaliśmy sobie z barku rodziców i myśleliśmy że jeteśmy fajni.

     Tak życie moje szło w tą, złą stronę do czasu. Poszedłem na wykłądy brydża sportowego. Spotkałem tam koleżankę. Należała do oazy. Lubiłem ją. Odwiedzałem ją w domu. Były tam różne pamiątki z rekolekcji. Imponowała mi że potrafiłą mówić o wierze, że wierzy i jest taka radosna, pełna życia, nieograniczona. Namawiała mnie na oazę. Ale jakoś mnie tam nie ciągnęło.

     W końcu kiedy trafiłem na spowiedź podczas rekolekcji wielkopostnych to poszedłem do spowiedzi do pewnego księdza Artura. Wyznałem mu wszystkie grzechy. Poczułem się lepiej. Wiele lepiej. Trafiał ten ksiądz do mnie. Pewnego dnia rozmawialiśmy (jak koledzy) i zaproponował mi wyjazd na rekolekcje. Niezobowiązujący. Myślę, czemu nie, fajna wycieczka. Pojechałem bardzo strachliwy tego co tam ujrzę. Byłem tam pierwszy, razem z animatorami. Przywitały mnie słowa: Anioła pokoju zeslij Chryste nam, kiedy już nie starcza sił." Co ja tu robie? Ja, w takim miejscu? NIE, wyjeżdżam stąd. Ale jakoś zostałem. I zaczęła się moja animacja. Poznałem ludzi, pokroju mojej koleżanki. Wszystko ładnie, pięknie. Przyszedł dzień w którym można było podjąć dzieło Krucjaty Wyzwolenia Człowieka. Po co mi? Ja przecież mogę nie pić! Odjechałem stamtąd z postanowieniem nie picia. I zaczątkiem wiary. Jak się okazało później dość słabej...

     Przyszedł tych samych wakacji obóz brydżowy i co? Piłem najtańsze wino. I tak zacząłem "imprezowy styl życia". A jednak nie zrezygnowałem z oazy. Chodziłem na formację. W czerwcu pojechałem na biwak klasowy. I cóż. Piłem wino, później piwo, na końcu wódkę, aż postanowiłem iść spać. Jednak moje łóżko było piętrowe, a ja spałem na górze. Spadłem razem z tym łóżkiem i nie wiem jak żyję. Na drugi dzień wysłano mnie do domu.

     I znowu, zaliczka na rekolekcje wpłacona więc jadę. I co? Już nie było tak różowo. Fakt od nowa zaczynałem poznawać Boga. Jednak moją uwagę pzrykuł wykład x Janusza o różańcu. Spróbowałem go. Nic. nie udało się wczuć w rolę Mryi jak radził ksiądz. Cóż z pokorą poszedłem do niego i popytałem jeszcze raz. następnego wieczoru poszedłem do kapliczki i... O mój Boże! Niemal się nie popłakałem rozważając tajemnice bolesne. po tym dotknięciu niemal łaski poszło wszystko z górki. Kiedy jeszcze mieliśmy nabożeństwo przyjęcia Pana jako swojego Zbawcę i była modlitwa wstwiennicza i poczułem ulgę na sercu kiedy dotykano mej głowy i modlono się za mnie. Nawrócenie poszło jak z płatka. na koniec podpisałem krucjatę za pijącego wujka. Nie widziałem sensu na początku, gdyż mój wujek nadal pił. Ale uczestnicząc na spotkania diakoni modlitwy (grupka ludzi spotyka się i modli się modlitwą spontaniczną) modliłem się za niego.

     Na nastpne rekolekcje pojechałem znowu z wyczerpanymi bateriami. Miałem nadzieję je naładować. I... znowu zawód. Chęć odjazdu. Jednak zostałem. Rekolekcje odbywają się według różańca. I kiedy przeżywaliśmy Boże Narodzenie miałem wielką załamkę. Poszedłem do kaplicy i omdliłe się. W pewnym momencie poczułem spokój i spojrzałem na stojącą tam figurkę. Była to Maryja z małym Jezusem na rękach. A ten Jezus patrzył się na mnie. Centralnie na mnie. I ten pokój w sercu, w głowie słowa: "Anioła pokoju ześlich chryste nam, kiedy już nie starcza sił". I od tej pory znów pełen zapał.

     Po powrocie z oazy do tej pory nie widziałem wujka pijanego. Więc Krucjata działa!!! Na prawde działa! Jestem teraz pełen wdzięczności PANU.

     I za to wszystko CHWAŁA PANU!


Michał


Pokora - chrześcijańska droga do zwycięstwa Pokora - chrześcijańska droga do zwycięstwa
ks. Winfried Wermter
W książce znajdziemy pytania i odpowiedzi na temat pokory, świadectwa oraz 31 zasad życia pokorą - pomocne w każdym miejscu i każdej sytuacji... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Beata: 10.05.2008, 12:36
 W moim życiu też są różne momenty, raz wierzę mocniej, a innym razem coś się z tą moją wiarą dzieje... Ale wiem że muszę trwać przy Bogu i Mu zaufać, a On mnie dobrze poprowadzi:) Dziękuję za to świadectwo!:)
 weronika: 19.07.2007, 15:31
 Jestem rowniez wdzieczna Bogu za wszystko co mi dal a dal bardzo duzo. Bog zawsze do nas dotrze, najczesciej wtedy, kiedy sie tego nie spodziewamy. Mysle, ze wybiera moment najwiekszej pokory z naszej strony. Uwielbiajmy Pana, bo tak malo Mu dziekujemy. On jest zawsze przy nas, nawet wtedy, kiedy Go nie dostrzegamy. Chwala Panu.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej