Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Marcinek

     Mam 52 lata i wiele świadectw na to jakich łask udziela mi Pan Bóg przez opiekę Maryji nad moją rodziną i nademną osobiście. Oto jedno ze świadectw. Miałam synka z zanikiem mięśni, więc i świadomośc że Marcinek może odejść w każdej chwili kiedy Pan powoła go do siebie. Strasznie się bałam tego momentu ,że nie przeżyje tego patrząc jak on być może będzie cierpiał, myślałam o tym że ucieknę jak najdalej i wrócę jak będzie po wszystkim. Modliłam się do Matuchny Miłosiernej o to aby Pan Bóg pozwolił mi przetrwać i z pokorą przyjąć to co mi dane, abym nie bała się śmierci Marcinka.

     Marcinek umierał rozmawiając ze mną całą noc a ja trzymając go za rękę nie byłam świadoma że on odchodzi. Zapytał mie co ma robić, powiedziałam [śpij synuś] potem mówił że (pobił rekord w dali) a ja mu powiedziałam że myślałam że w szachach.Po dwóch godzinach krzyknął 3 razy (tak tak tak) potem za jakiś czas 3 razy (Boże Boże Boże). Dopiero wtedy doszło do mojej świadomości że Marcinek umiera dlatego że był bardzo wierzący i nigdy nie wzywał Pana Boga nadaremno. Odszedł w ciszy i bez cierpienia i swojego i mojego Pozostawił po sobie ból i żal (i kilka wierszy). Wiem że Matuchna mie wysłuchała i pozwoliła mi przejść to w ten sposób że pozwoliłam Marcinkowi odejśc bez krzyków i paniki, nawet kazałam wyjść pozostałym dzieciom żeby mu nie przerwały tej drogi którą szedł. Jestem wdzięczna Bogu za wszelkie łaski jakich mi udziela. Nie wiem jak wy ale ja mogę nazwać to świadectwem że Pan Bóg czuwa nademną w każdej chwili.

     Ps. Marcinek zmarł w wieku 17 lat a ja w wieku 44 lat za 2 miesiące po jego śmierci urodziłam szóste dziecko (śliczną zdrową dziewczynkę) która ma teraz 7 lat i jest naszą całą pociechą Szczęśc Boże wszystkim którzy są teraz myślami ze mną.


Barbara


Święty romans Święty romans
John Eldredge, Brent Curtis
Święty romans porusza nas do głębi, ponieważ znacznie bardziej niż ludzie żyjący w innych epokach utraciliśmy więź z własnym sercem. Pozostawiliśmy tę najistotniejszą cząstkę nas samych gdzieś w tyle, za dążeniem do kariery, do wydajności, sukcesu, a nawet za służbą Bogu... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Żona: 05.07.2009, 09:39
 Dziękuję i podziwiam. Mój mąż cierpi na tę samą chorobę i jest mi tak bardzo trudno patrzeć na jego powolną utratę sił. Modlę się o jego uzdrowienie i aby zdążył zostać obdarowany Łaską ojcostwa. Szczęść Boże Pani i wszystkim bliskim chorych na choroby mięśni. Prosimy o modlitwę.
 Gabi: 20.12.2007, 22:01
 Twoje świadectwo jest naprawdę wielkie.Pogratulowac takiej wiary!zaufać Bogu i jego Matce do końca to cel naszej wiary.Ale warto, naprawdę warto.Tyle razy doświadczałam tylu lask i cudów.Dzięki Ci Panie,dzieki Ci mateńko za wstawiennictwo.Nigdy nie zawodzicie!
 Ania: 25.08.2007, 20:56
 Panie, czuwaj nad Barbarą i nad ś.p. Marcinkiem.
 Katarzyna: 29.07.2007, 17:36
 wzruszające
 Katarzyna: 13.06.2007, 21:53
 Dziękuję za tak wspaniałe świadectwo, że można godnie umierać i nawet wtedy, gdy się umiera w sposób szczególny jest się z Bogiem. Niech się Pani nie martwi, Marcinek pewnie oręduje za Panią w Niebie, a Bóg i Maryja mają go w swojej opiece.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej