Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Najskuteczniejsze lekarstwo na depresję

     Jestem studentką. Przez kilka lat cierpiałam na depresję, początkowo nie zdając sobie z tego sprawy. Nie dzieliłam się z nikim swoimi problemami, ponieważ nie wiedziałam, co się właściwie ze mną dzieje i bałam się niezrozumienia. Bardzo chciałam z kimś porozmawiać, ale jednocześnie zamykałam się coraz szczelniej w swoim świecie.

     Wkrótce po tym, jak w Polsce przeprowadzono kampanię informacyjną na temat depresji i w wielu czasopismach zaczęto poruszać ten problem, dotarło do mnie, że mam właściwie wszystkie objawy tej choroby. Przez długi czas nie mogłam się z tym pogodzić, ale w chwilach silniejszych ataków nie miałam wątpliwości. Prześladował mnie pesymistyczne myśli i tragiczna wizja przyszłości, nie potrafiłam przeżywać radości. Wszechogarniający lęk paraliżował mnie całkowicie, a wyobraźnia podsuwała najgorszą wersję zdarzeń. Miałam poważne problemy z zasypianiem i każdego ranka budziłam się z przerażeniem, że muszę jakoś przeżyć kolejny dzień. Każde wyjście z domu, spotkanie z ludźmi, czy nawet jazda autobusem były jak "skok w przepaść", nie potrafiłam znieść ludzkich spojrzeń. Byłam wiecznie zmęczona, brakowało mi energii, musiałam wkładać ogromny wysiłek w wykonywanie zwykłych codziennych czynności. Dzięki mojej wrodzonej obowiązkowości nie zawaliłam nauki i "jakoś" radziłam sobie, żyjąc praktycznie z dnia na dzień. Bywały także dni, kiedy mogłam leżeć w łóżku i patrzeć w ścianę jak w transie. Miałam ciągłe i nieuzasadnione poczucie winy i zaniżoną samoocenę oraz problemy z koncentracją. Moje kontakty towarzyskie ograniczały się do koniecznych spotkań między zajęciami, strasznie mnie denerwowali niektórzy ludzie. Zupełnie bez powodu. Byłam okropną egoistką. wydawało mi się, że jestem "pępkiem świata" i że tylko ja mam problemy. Ciągle myślałam o śmierci i wyobraziłam sobie, jak mogłabym skończyć ze swoim bezsensownym życiem. Na szczęście depresja pozostała do końca w fazie ukrycia. Bóg mnie uchronił od zrobienia czegoś, co pozostawiłoby trwałe piętno na moim życiu.

     Zapytacie pewnie, jakie były przyczyny mojej choroby. Mój melancholijny temperament, perfekcjonizm i pesymistyczne nastawienie do rzeczywistości utrudniały radosne kroczenie przez życie. Jednak bezpośrednio w szpony depresji pchnął mnie problem z czystością. Jak na tym tle wyglądały moje stosunki z Bogiem? Bo to przecież sedno mojego świadectwa. Ponieważ pochodzę z wierzącej rodziny, miałam kontakt z żywą wiarą już od dzieciństwa. Nie uchroniło mnie to przed problemami, to jasne, ale w znacznym stopniu złagodziło chorobę - wiem przecież, jak kończą się losy wielu podobnych do mnie. Dzięki modlitwie, którą praktykowałam szczególnie wtedy, kiedy było mi ciężko, obyło się bez psychiatry i leków antydepresyjnych. Pomoc specjalisty nie wystarcza do pełnego wyleczenia, ponieważ depresja to bardzo często choroba duszy. Oczywiście Duch Święty działa przez ludzi i nie należy rezygnować z dobrego psychiatry, jeżeli ktoś potrafi z nim współpracować. Ja takiej osoby nie miałam.

     Od początku szukałam pomocy u Jezusa, chociaż bardziej liczyłam na siebie i swoją silną wolę. Próbowałam przedłożyć Jezusowi, co ma zrobić, żeby mnie wyleczyć. Miałam poważne problemy ze spowiedzią. Czytałam i słuchałam wszelkich informacji, które mogłyby mi pomóc: Dzienniczek św. Faustyny, Miłujcie się!, historie różnych świętych i świadectwa zwykłych ludzi. Uwierzyłam w moc Koronki do Bożego Miłosierdzia i obietnice dane siostrze Faustynie, że Jezus da wszystko duszy ufającej Jemu, która stanie w prawdzie, że własną mocą niczego nie uczyni.

     Tak zaczęło się moje poznawanie siebie i Jezusa, o którym wydawało mi się, że wiem wystarczająco wiele. Oddałam Mu swoje życie, powierzyłam się Jego Matce i robię to nadal każdego dnia. Początkowo bez większego przekonania codziennie powtarzałam: Jezu, ufam Tobie, prosiłam o wiarę, ufność i wyzwolenie: Panie, jeżeli Pisma i świadkowie nie kłamią, to Ty na pewno mnie wyleczysz. Tylko Ty, Panie, jako Stwórca człowieka znasz najlepiej swoje dzieło i możesz leczyć to, czego my sami już nie naprawimy. Bądź wola Twoja. Prowadź mnie drogami, jakimi zechcesz (Dz 228).

     Pod wpływem Dzienniczka, historii licznych cudów eucharystycznych, a także życia św. ojca Pio i jego miłości do Eucharystii zaczęłam uczestniczyć we Mszy św. i adorować Najświętszy Sakrament tak często, jak to było możliwe. Starałam się z wiarą przyjmować Komunię św. i prosić Jezusa o łaski, które może dać przyjmującemu Go szczerze. Muszę także dodać, że dzięki Koronce do Bożego Miłosierdzia przestałam się bać spowiedzi i borykać z innymi problemami dotyczącymi sakramentu pojednania. Wszystko to działo się bardzo powoli w ciągu kilku lat, ale skutki udziału w Eucharystii były widoczne właściwie od razu.

     Początki mojego świadomego uczestnictwa we Mszy św. zbiegły się z ubiegłoroczną Niedzielą Bożego Miłosierdzia. Od tamtej pory trwam w czystości. Na co dzień odczuwam ogromną moc i siłę płynącą z częstego przyjmowania Komunii św. Powoli ustąpiło uczucie lęku, zaczęłam się na nowo cieszyć życiem, odbudowuję poczucie własnej wartości, przestałam bać się ludzi, płakać bez powodu i myśleć o śmierci jako jedynej drodze ucieczki od moich problemów. Ustąpiły huśtawki emocjonalne, które kiedyś mnie wykańczały. Inaczej patrzę na rzeczywistość, staram się otwierać na ludzi, chociaż z tym mam największy problem.

     Chce mi się żyć! Bóg jest wielki! I nie musisz szukać Go daleko. Czeka na Ciebie z rękami pełnymi łask w sakramentach - widzialnych znakach swojej obecności, szczególnie w sakramencie pojednania i Eucharystii. Staram się umacniać swoją wiarę przez poszerzenie wiedzy na temat Boga, by być Jego wiary godnym świadkiem.

     Każdego dnia dziękuję Mu za wszystko, co mnie do tej pory spotkało z Jego woli, za to jaka jestem, za cierpienia, upadki i poszukiwania. Być może dzięki tym doświadczeniom komuś pomogę, bo będę potrafiła go zrozumieć.

    Gdyby nie moje problemy z czystością, to pewnie nie interesowałabym się tak bardzo sprawami czystości przedmałżeńskiej i naturalnego planowania rodziny. Nie wkładałabym tyle wysiłku w pracę nad sobą, by w przyszłości jak najlepiej pełnić rolę żony i matki.

     Pesymistyczne wizje i poczucie bezsensu życia jeszcze czasami wracają i nie zawsze potrafię je w porę rozpoznać i zawierzyć Jezusowi. Wiem, że szczyty zdobywa się powoli i w wielkim trudzie, a droga krzyżowa, którą proponuje Jezus, nie jest usłana różami. Jestem jednak przekonana, że tylko ta droga jest właściwa i prowadzi do szczęścia.

     Jezus Eucharystyczny uzdalnia mnie do walki z pokusami, dzięki Niemu potrafię omijać niebezpieczeństwo podszeptów Szatana. Wiem, że moje postępowanie na drodze chrześcijańskiej dojrzałości zależy od tego, czy będę trzymać dłoń Chrystusa, czy spróbuję iść sama. Znam konsekwencje obu decyzji, jak zapewne wielu z Was. Jestem wolna, mam wybór. Poznałam, czym jest błądzenie w ciemnościach w poszukiwaniu światła, wiem już także, jak wygląda życie z Jezusem, kroczenie ścieżkami, które On wyznaczył. Boję się tylko o to, czy będę umiała właściwie rozpoznać Jego plany i wolę. Nieustannie proszę o to Ducha Świętego.

     O Panie ukryty w Najświętszym Sakramencie, Chlebie nasz, Baranku Boży, Zraniony Pasterzu, Królu Miłosierdzia, przyjmij w darze moje serce, wolę i moją małą miłość. I niech wszyscy błądzący odnajdą Ciebie.

Madzia


Publikacja za zgodą redakcji

nr 2/2005



   


Dorastanie do świętości Dorastanie do świętości
ks. Marek Dziewiecki
Ta książka – przewodnik po drogach świętości we współczesności – jest adresowana do tych wszystkich, którzy pragną się nieustannie rozwijać, czyli codziennie stawać kimś dojrzalszym i większym od samego siebie... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Agnieszka: 01.09.2017, 12:13
 Jezu uwolni mnie z choroby nowotworowej i tej depresji proszę cię tak bardzo cię kocham
 Gosia: 01.08.2017, 17:31
 Jesu ratuj moja rodzine .tylko juz w tobie wiara i nadzieja
 Anna: 01.07.2017, 23:31
 Jezu uwolnij mnie z choroby dwubiegunowej Jezu ufam Tobie
 Maria: 13.03.2017, 09:54
 Jezu, krótko mowiąc, dotyka mnie dypresja, odziedziczyja to córka Joanna, zmeczenie zniechecenie, mysli samobujcze, wywodzi sie ze przeszłosci, porzucenie zakonu, powod bezradnosci, wystawiano mnie ma posmiewisko, nie umiałam czytac skonczyłam 2 klasy podstawowe , rodzice nie odali mnie do szkoły specyjalnej bo by sie ludzie z ich smiaji, ja cierpialam i w spoleczenstwie odzucona , obiawialo sie nadpobudliwoscia i pelno pomyslow wcieczka od problemoe byl klasztor , w ktorym sie spotykalam z niewyrozumialoscia, nocami sieszialam na strychu przy swiecy i sylabowalam, cwiczylam. bylam tym coraz wiecej zmeczona. praca moja byla czyszczenie ubikacjow i zapiatanie podlug mojac 15 do 24 roku zycia. uwolnilam sie i zaczla myc inaczej. praca w szpitalu na bloku sanitarjuszki, ktotko wyszlam za moz urodzilam dwie kochane corki, zacza sie horor ze strony meza. planowal syna, to przyniosla nie szczescie, i brak milosci w domu, traktuje mnie jak zecz czy dorobek , buntuje sie i nie mogie w nim znajsc kochajacego meza, dziewczyny tez sa inne jak ich rowniescicy, obserwuje joanne, nie radi sobie w otoczeniu pracy, ma 35 lat jest sama, wszystko ze zle meszczyzni nieodpowiedni, boje sie czy z tego wyrosnie. jolanta ma 32 lata, bardzo nerwowa wciaz palce w buzi ogryza paznokcie, ma chlopaka, 12 lat bez zwiasku, bez dzieci., na swoje uszczy słyszalam wypowiedz Michala bez ogrodek. nie z toba bede mnial dzieci , tu wpadam wciaz w dolek, tlumacze corce, czy to prawda . czy nie moze miec , nie ma szczerosci. Jezu wez to sam we swoje rece, zmen nasze problemy w spokuj milosc i szczescie dzieci.,Przebacz jezeli to moj grzech odpusc. prowadz blogosboaw, BADZ PASTEZEM MOJEJ RODZIMY . Maria, twoja oblobienica Goretti, ament
 Halina : 24.02.2017, 21:06
 Jezu blagam o zdrowie dla mojego syna.
 mamre.pl: 25.08.2016, 14:35
 Kochani jedźcie na Mszę o Uzdrowienie do Archikatedry Częstochowskiej. Bóg czyni wielkie cuda.
 mysza: 03.05.2016, 17:17
 Boże, podawaj mi rękę, podźwignij, żebym mogła iść za Tobą... Ty nie pozwolisz mi zginać w drodze...
 joanna: 19.12.2015, 09:46
 Tracę nadzieje na poprawę.Mieliśmy tyle złych doświadczeń.Boże ratuj moją rodzinę.Szkoda mi męża i dzieci.Tylko Ty wiesz czego nam potrzeba
 Do Elżbieta: 29.03.2015, 20:33
 Z pomocą Bożą każdą chorobę można pokonać Eucharystia jest niesamowitym lekarstwem porozmawiaj z jakims kapłanem napewno Ci pomoże ja tez szukam pomocy u kapłanów spowiedz jest wielkim darem w którym Bóg dzwiga człowieka i obdarza go łaskami
 alex: 11.03.2015, 18:24
 Czekam ponownie na miejsce w szpitalu.Dlaczego ja tak sie mecze.Nikt nie intresuje sie moim cierpieniem Rodzina ma mnie kolo dupy,albo jeszcze gorzej.+
 elzbieta : 06.03.2015, 12:58
 Ja juz nie mam sily
 matka: 29.01.2015, 10:59
  pomoz jezu mojemu synowi wyjsc z depresj i alkoholizmu
 alex: 22.11.2014, 19:34
 Prymitywna SORBONA zneca sie psychicznie.Pomoglam dziadowi wyjsc z dziadostwa,ale zboczeniec zneca sie dalej nade mna i i moja zmarla matka.ktorej zawdziecz egzystetcje.
 Mari: 14.11.2014, 14:44
 Koronka Wyzwolenia to bardzo piękna modlitwa. Przez miesiąc modliłam się nią o uzdrowienie cioci mojego męża, u której podejrzewano złośliwy guz trzustki. Po wykonaniu rezonansu i tomografu okazało się, że guz nacieka na duże naczynia krwionośne. Lekarz chciał odstąpić od zabiegu, ale później się go podjął. Poinformował jednak, że w trakcie operacji może zrezygnować z usunięcia guza lub jeśli się podejmie jego wycięcia to ryzyko operacyjne jest ogromne. Uszkodzenie naczynia zakończyło by się śmiercią cioci. Cała rodzina gorliwie modliła się za udaną operację. Okazało się, że guz zniknął, a był to tylko stan zapalny narządu! Wydarzył się prawdziwy cud, a ciocia czuje się już dużo lepiej. Bogu niech będą dzięki!!
 Robert: 22.10.2014, 23:04
 Man to samo lecze sie juz od 2 lat jakos po smierci mojego dziadka. Depresja to jest bardzo niebezpieczna choroba. Mysle ze prawie juz z tego wychodze. Biore leki uczeszczam na terapie model sie do Boga.W takiej chorobie to najlepiej oddac zycie Bogu I musicie tez wierzyc w to ze mozecie z tego wyjsc.Najlepszym lekarstwem na depresje jest spowiedz modlitwa I eucharystia.
 Autor: 16.07.2014, 03:03
 Emocje zwiazane z seksualnoscia do innej kobiety ale dazac do tego sam sie trche oszukiwalem bo za bardxo chcialem taki byc a tak sie nie da choc bylem dobry w tym ale moje iczekiwania by dorownala mi byly zbyt duze. Nie bede mowil o innych problemach dla ktorych dla mnie nie ma sensu s nia byc bo to ma byc swiadectwo i pisse wam szczerze wiec w watku idealizmu nie powinienem od niej az tyle wymagac choc to boli gdy sami jestesmy lepsi dla kogos . Chodzi o to ze czasem dazenie do idealnego celu nie jest ideslne . Przez moja swietosc nie sprawilem jej bolu bycia w takiej sytuacji a to potrafi otrzezwic przez moja swietosc robilem awantury z powodow ktorych niepowinienem. Nie da sie byc idealnym i nie mozna tego wymagac od innych wazne bysmy to akceptowali badz mieli w ramach bycia czlowiekiem lub tez nikogo nieoszukiwali z tego powodu. Tak sie to ma teraz do mojego idealzmu ze daje miejsce kobietom na spanie z innymi gdy nie maja stalego partnera ale tez to nie jest pozbawione zasad ja daje wiecej wolnosci i biore za to wiecej wolnosci ktorej nie mialem ale nie zapomnialem o tym ze wszystko ma swoje ograniczenia. Powiem wam jeszcze cos to jest portal dla wierzacych wierzcie w boga ale uczcie sie wiecej od ludzi bycia czlowiekiem a nie bycia marzycielami. Rzeczywistosc z ktora mamy sie zmierzyc okreslamy sami. Sam szatan byl aniolem i co nie dal rady tak no nie dal wiec czemu my ludzie mamy na siebie za wszystko brac taka odpowuedzialnosc. To nie o to chodzi. Sam benedykt mowil ze papierz nie jestvpizbawiony grzechu. A ilosc zeczy bez ktorych mamy zyc jest ogromna a co my szarzy ludzie mamy zrobic gdy ten swiat nie jest doskonaly. Uczcie sie siebie rozumiec, czytajcie i patrzcie na ludzi dawajcie tam gdzie sie powinno ze nie wssystko ukiecieczy macie to zyjcie z tym. My ludzie nie jestesmy aniolami swietych jest garstka a nas miliardy bycie dobrym czlowiekiem to nielada wysilek ale dopuero jak nauczymy sie stapac po wlasnych problemach jak bedziemy mogli powiedxiec ze jstesmy ludzmi dopiero bedziemy mogli starac stawac sie lepsi i miec wiecej przeciez nikt nie nauczyl sie pusac puki nie poznal liter wiec zycze wam by sie wam ukladalo dobrze na wasza wlasna miare miare. Powodzenia
 Autor: 16.07.2014, 02:14
 Ja mialem depresje od osiemnastego roku zycia teraz mam trzydziesci dwa lata. Do puznego czasu nie chcialem isc do specjalisty potem byly wizyty ale raz na dwa tygodnie i zadziej bo tak u nas funkcjonowala sluzba zdrowia. Mozna sie na nia wkurzc bedac w tym stanie. Im dluzej zyje tym wiecej wiem na ten temat i to z jednej strony ulatwia mi zycie z drugiej pokazuje ze dalej mam i bede misl probpemy. Ale po tylu latach doszedlem do wniosku ze wlasnie takie jest zycie. Powiem jedna wazna rzecz ja kiedys tez mowilem i ciagle z nia walczylem ale to byl sposob tylko na to by w niej pozostac. Teraz powiem inaczej pozwalam byc jej a walcze tylko na niektorych plaszczyznach. Dla czego ten sposob myslenia jest tak wazny juz wam mowie. Kazdego z nas spotykaja jakies problemy przez ktore nabawiamy sie tego ustrojstwa a to jak mozna to opusac to jest codzienny nastroj dobijajacy nas do dna z wielu powodow. A wystarczy nam jeden do rozpoczecia np. smierc kogos,problemy finansowe, rozstanie czy trudne srodowisko w ktorym bez umiejetnosci bycia nie damy sobie rady, duze oczekiwania w stonunku do i od ludzi i wtedy pojawiaja sie paralizujace uczucia uczucia lek, smutek, zazdrosc, poczucie bezradnosci, wscieklosc. I co wtedy chcemy sie wyrwac z tego a im bardziej walczymy tym bardziej przegrywamy sily nam odchodza a codzienne czynnosci sprawiaja nam ciezar najwyzszego stopnia, wiec jak mamy miec sile na poradzenie sobie z tymi najwiekszymi problemami i dalej w tym zyjac dochodza nowe problemy a my bedac w tym nastroju nie radzimy sobie z ogromna iloscia ich wiec dochodza nastepne zle przekonania na nasz temat. I tu was sie zapytam a raczej wy zadajcie sobie pytanie czy w ten sposob sami nie podchodzicie w swoim zyciu do swoich problemow? Powiem wam jedno zycie to nie bajka to nie serial to nie bol wykopania rowu w pelnym sloncu bez szklanki wody zycie bywa gorsze i wy tego zaznajecie i bedziecie dalej choc plakac sie bedzie chcislo bez wzgledu czy jestes kobieta czy mezczyzna. I zycie nie jest sprawiedliwe bo niektozy mieli latwiej bo urodzili sie w odpowiedniej rodzinie gdzie nauczono ich samoakceptacji, gdzie mieli i maja pieniadze gdzie wpojono im rozne dobre zeczy przez co czuja sie ok. Ale powiem wam najwazniejsza jest akceptacja, piszecie tu o bogu a on nie bedzie was ocenial po tym co bedziecie mieli bo czesto nie bedziemy mieli nic albo prawie nic w porownaniu z innymi tylko po tym co zrobicie patrzac na wasze mozliwosci. Tak jak brzydki nie moze sie wszystkim podobac a musi kochac siebie tak jak piekny nie moze za bardzo uwielbiac sie za to bo nie bedzie szanowany za wynioslosc. Powiem wam i opisze pare zeczy co jest droga ale sami musicie sie rozgladac wkolo i patrzec i porownywac do ludzi i do tych co sie wam podobaja i do tych co niepodobaja ale podstawowa zecz nie dzialajcie do konca jak wam napisze poradniki rady opisy sa wazne ale wszystko ma swoja kolejnosc wasza wlasna w waszym zyciu wszysto dzieje sie spontanicze choc my depresanci mamy sklonnosc do analizowania co tez zla zecza nie jest to jednak takiej wladzy nad swiatem i nami samymi nie mamy bo wtedy wyjscie z depresji zadnym problemem by nie bylo. Akcptacja jest podstawa wy musicie sami odnalezsc to co to znaczy. Gdy nauczycie sie jej choc troche bedzie wam latwiej , bedziecie mieli wiecej sily, mniej chustawek nastrojow wtedy zauwazycie ze radzicie sobie ze sprawami ktore sprawialy problem.Powiem wam czym jest dla mnie akceptacja, dla mnie bo pewnie nie wszyscy z zaakceptowaniem takich zeczy mieli byscie problem, niektozy z was by poradzili sobie z takimi sprawami. Ja mialem problem z zaakceptowaniem tego ze nie umie wygrywac sporow wszyscy mi na glowe wchodzili a ja na wszystko pozwalalem, bylem chlopakiem do popychania przez co nie czulem sie tez silny dla swojej kobiety. I ciagle nie jestem herosem i teraz dzieki akceptacji tego choc nie bez negatywnych emocji ale z innymi niz wczesniej staram sie radzic w takich kontaktach z ludzmi i po prostu wiem ze nie umie tego i musze sie tego nauczyc do pomocy znalazlem sobie przyklad mojego kolege choc to troche za duzo powiedziane ale on sobie dobrze radzi i choc sam czasem ma problemy to przeciez tak musi byc. Musialem zaakceptowac swoj nalog bo pale i gdybym sie tym martwil na codzien to nie zebral bym sil by go zucic a musze bo mam problemy finansowe i to lada chwila to jest na dana chwile najtrudniejsze do zaakceptowania ale bez tego jak pusalem zyl bym w leku tak duzym ze nie mial bym sil na uzeczywistnienie tej potrzeby. Do tego sa wakacje wszyscy na urlopach a ja ani kobiety nie mam i jeszcze mieszkam z babcia a kasy brak i co zrobie nie wiem ale z fajkami bede musial sobie poradzic i to tez jest akceptacja wielkiego wyzwania chodz po tym bede z kasa na zero a to przeciez miglo by mnie zalamywac tyle ze akceptacja pomaga mi na tyle ze mnie to niezalamuje tylko martwi inne emocje sie rodza wtedy rozumiecie. Ja moge wam tak tu duzo napisac o akceptacj naiwnosci swojej innych tego ze musimy dalej uczyc sie zyc o akceptacji ze nie rozumiemy zycia i ze nie wiemy co nas spotka o akceptacji ze skad te mocne emocji choc wydaje sie ze je akceptujemy a one sa to niech beda moze musi minac troche czasu az ostygna akceptacja jest wazna choc nie oznacza ona koniecznie pozucenie reakcji na cos czy tez dazenia do czegos wszystko zalezy od was i tego na ile bedziecie czuli sie silni i czuli co powinno zaistniec Porzucenie idelizmu to dziala na wielu plaszczyznach. po pierwsze nawet w jednej zeczy nie bedziesz idealny. Po drugie dazenie do tego moze byc dobre ale wiaze sie z wieloma wyzyczeniami i samemu powinniscie ocenic czy tego chcecie bardzo czesto lepiejj byc posrodku. Bycie nieidealnym to natura kazdego czlowieka. Jeden jest dobrym kierownikiem bo radzi sobie z ludzmi i obowiazkami pracy ale moze byc dla ludzi tyranem albo nie bedzie dls ludzi tyranem ale bedzie dla zony bo przed innymi udaje. Powiem wam jak podejsc do tego- na niektorych plaszczyznach moze nie byc to zafhowanie problematyczne bo nie zabiera za duzo energi a np. jest w domu pozadek i moze sa klutnie z tego powodu ze bardziej ganiacie swoje dzieci by dbaly o to ale wielkich awantur na co dzien nie ma. Sami wybieracie jak wczesniej pisalem czy akceptujecie to w calosci czy tez bedziecie chcieli cos z tym zrobic. Ale gorzej jest jak chcecie np. miec meza czy umiec sobie radzic z czyms co jest dla was wazne. Mozliwe ze w zyciu tego nieosiagniecie ale nie pusze by was zdolowac nie wiem kim jestescie co umiecie co was nauczyli rodzice i zycie wezcie pod uwage wasze zalety i wady potrzebne do tego i sprobujcie by to osiagnac ale pamietajcie idely nie istnieja a przeciez istnieje mozliwosc cieszenia sie z tego ze cos mamy w jakims stopniu to przeciez ze hanba umiec sie ladnie ubierac chociaz niemamy urody modelki to nie hanba byc przecietnym pracownikiem bo moze nie chcs nas wyslac na kurs co rozszezylo by nasze umiejetnosci to nie hanba starac sie i prawie niec nie umiec skoro dopiero zaczynamy prace na jakims stanowisku. Dazenie do idealow i ma swoja cene tak samo bycie kims wyjatkowym. Zawsze jest cos czego powinnismy sie nauczyc czy to bedac bardzo dobrym czy tez bedac slabym. Powiemto wam na swoim przykladzie. W pracy duzo ludzi mnie niedocenialo a ja nie musze byc idealny jestem dobrym pracownikiem wiec pokazalem tylko innym ze widze ze sa lepsi ale ja zasluguje na szacunek duzy szacunek nie oczekuje ze wszyscy zmienia zdanie bo nie ma idealnych sytuacji wiec o to nie walcze a sam nie bylemnidealny bo moglem wypiwiedziec sie wczesniej na ten temat. Bylem zazdrosny przez co rozpadl sie moj zwiazek a czemu taki bylem a dla tego ze jestem bardzo wierny i zawsze umialem reagowac na inne kobiety tak by nieprzekraczaly granic a w stosunku do siebie mialem tyle blokad by niepozwolic sobie na jakies zagrozenie czy tez
 mario: 05.05.2014, 15:05
 GDZIE PAN BÓG TAM ZWYCIĘSTWO ....... BO GDY CZŁOWIEK CHCE BYĆ LEPSZYM STAWIA SOBIE NAJWYŻSZE CELE ..........
 alex: 10.04.2014, 14:40
 Chcialabym wymienic poglady na ten temat. Jestem prawie 30 lat na emigracji, stad te ograniczone kontakty. Nieraz zwykla odpowiedz daje duzo energi.
 anna: 09.04.2014, 13:11
 Depresja zwala z nóg,ale trzeba walczyć i nigdy się nie poddawać
 
(1) [2] [3] [4]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej