Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Biblia w moim życiu

     Był listopadowy wieczór i właśnie zamierzałem odpocząć po mniej czy może bardziej wytężonej chwili pracy, gdy wpadł Sławek. "Czy nie chce któryś z was napisać jakiegoś artykułu do SŁUGI ?" - zadał ochoczo pytanie, które zapadło w ciszę i... pewnie by z niej się nie wydostało, bo brat obecny w pokoju nie miał żadnego pomysłu podobnie zresztą jak ja a entuzjazm Sławka jakoś nam się nie udzielał. Trzeba było chwilę pomyśleć. Coś jednak mi zaświtało, dlaczego by nie napisać o jakimś własnym doświadczeniu, którym mógłbym się podzielić, przemyśleniach, które rodziły się w mej głowie przy lekturze pewnej książki, do której końca co prawda nie dobrnąłem, ale byłem pod jej wielkim wrażeniem, a do 7 grudnia pozostawało jeszcze trochę czasu. Tak więc na pierwszy rzut oka zadanie nie wydawało się trudne. Moją pracę planowałem zacząć od zaraz wiedząc, że początek grudnia może nie być korzystny jeśli chodzi o wolny czas. Jak się później okazało miałem dobre rozpoznanie sytuacji. Tyle tylko, że jak tu coś napisać, gdy się nie zna zakończenia książki?

     Kiedy piszę te słowa kartka w kalendarzu wyznacza 8 grudnia, a do końca lektury pozostało jeszcze kilka stron. Mimo to chcę się jednak podzielić z wami pewnymi wrażeniami, czy może nie tylko wrażeniami, ale doświadczeniem czytania "Kręgu biblijnego" - bo taki ma tytuł książka, którą zacząłem czytać w te wakacje. Być może można by ją przeczytać nawet w jeden dzień, bo nie należy ona do objętościowo wielkich (niespełna 170 stron), ale chyba nie na tym polega czytanie owej książki, która pod wieloma względami jest wszakże wyjątkowa. Jako usprawiedliwienie podam tu cytat ze "Słowa powszechnego" pewnego czytelnika zamieszczony na okładce wydania IV : "Czy wielkie dzieło pisarza musi mieć formę książki wielkiej objętościowo? Nie musi. A czy mała, całkiem mała książeczka może być dziełem wielkim? Może.(...) Romana Brandstaettera Krąg Biblijny jest taką właśnie wielką małą książeczką. (...) Tę małą książeczkę trzeba czytać w ciszy, gdy ma się tę pewność, że nic z poziomych spraw dnia nie wtargnie i nie zakłóci klimatu spraw wielkich, Bożych i ludzkich". Tak więc -"Biblia w moim życiu" - a może na razie trzeba by było powiedzieć "Krąg biblijny", ale nie tylko w moim życiu, a raczej w życiu mojej rodziny.

     Pamiętam, gdy jako kilkuletni chłopak siadywałem sobie w kuchni wieczorem by, odrabiać lekcje (to miejsce pod wieloma względami najbardziej mi odpowiadało, szczególnie zimą, gdy na dworze mróz, wokoło niezbyt przyjemny chłód a tu cieplutko, przyjemnie. A do tego coś zawsze się działo, nie chodzi mi o jakiś harmider), a moja mama z drugiej strony skupiała się nad czytaniem bardzo interesującej książki i często pytała czy chcę posłuchać, np. historii o niejakim Tobiaszu i in. Później ta ochota na słuchanie tego, co płynie z ust mamy, stopniowo przechodziła, bo zaczynałem oczywiście mieć "ważniejsze sprawy", ale coś jednak pozostało. Dopiero niedawno dowiedziałem się, jaka była droga mojej mamy do Biblii i dlaczego każdego wieczora już od kilkunastu - odkąd pamiętam - a może kilkudziesięciu lat, co wieczór po skończonych zajęciach, czasami gdy jest już po północy zasiada na godzinę albo dłużej i mimo że wszyscy śpią ona czyta, rozważa... "Krąg biblijny" - znów pojawia się ta nazwa, bo dopiero tej jesieni dowiedziałem się, że to właśnie po przeczytaniu owej książki mama będąc już dorosłą, zamężną kobietą zaczęła czytać Biblię, która dotychczas leżała gdzieś w kącie (por. Lament nie czytanej biblii, Krąg..., s. 71-73). Okrywając Jej zawartość chciała oczywiście, abyśmy i my poznawali naszego Boga, dlatego "Krąg biblijny" z kolei trafił do mych sióstr, szwagra i w końcu do mnie. Już od dłuższego czasu wiedziałem, że muszę go przeczytać i w końcu po dłuższym czasie oczekiwania trafił od siostry w moją opiekę i po kilkumiesięcznej bytności w moim znalazł się potrzebny czas na pochylenie się nad tą "wielką małą książeczką".

     Co więc dzięki niej odkryłem ? Nie chcę tu rozpisywać się nad jej zawartością, jedyne co pragnę przekazać, to własne przeżycia zainspirowane wspomnieniami i medytacją słowa Bożego, które czyni na łamach jej kart Roman Brandstaetter. Pierwsza podstawowa sprawa to odkrycie, że Księga ta jest prawdziwie "Księgą życia", nie tylko dlatego - jak pisały to na sprawdzianie dzieci w VI klasie - bo mówi o życiu Jezusa Chrystusa, czy dlatego - jak próbowałem im wytłumaczyć - że prowadzi nas ku życiu wiecznemu, ile w niej odkrywamy nasze życie, dzieje całego świata, ludzkości. Ona odsłania nam Prawdę i Życie, jest żywa - trzeba tylko w nią się zanurzyć i wsłuchać. By to stało się naszym udziałem jest wiele dróg i każdy musi odkryć swoją (por. Drogi prowadzące do Biblii, Krąg..., s. 9-10). Wiem, że ja dotąd jej nie znałem i wiem, że potrzeba doświadczyć rzeczywiście mocnego "kopa" który poprzedzi przede wszystkim swą łaską Bóg, gdy będziemy czuli prawdziwy głód Bożego słowa i doświadczymy, że jest to żywe Słowo. Trzeba jednak czytać, rozważać, słuchać co mówi Pismo święte tak, jak to robił Brandstaetter, jak to czynił Wyspiański, który przez dzień i sąsiadujące z nim dwie noce czytał bez przerwy Stary Testament, nic nie jedząc...

"I rzekł do mnie: "Spożyj to, co przed sobą widzisz,
Spożyj tę księgę
I idź, i przemawiaj do Izraela"
A ja otworzyłem usta,
A On nakarmił mnie księgą.
I rzekł do mnie: 
"Nasyć swe ciało , synu człowieczy,
I wnętrze swoje napełnij ta księgą,
Którą tobie daję".
Spożyłem ją,
A ona w moich ustach 
Była słodka jak miód"
(Ez 3,1-3 przekł. z hebrajskiego, Krąg..., s. 69)
     Już nie waham się podkreślać "w mojej Biblii", jeszcze nie uczyniłem żadnej notatki i mój egzemplarz nie jest jeszcze nawet w dziesiątej części tak "zniszczony", jak ten leżący tuż obok ulubionego miejsca mojej mamy (nie na półce), ale pragnę czytać i słuchać słowa. Tak poznawać, by stał mi się coraz bliższy nasz Bóg i Pan, dobry Pasterz, bo On musi istnieć (por. Pismo Święte Starego i Nowego Testamentu, wydanie... i Roman Brandstaetter, Krąg biblijny).

"Bądź pozdrowiona
I pochwalona
I błogosławiona, 
Biblio, (...)
Księgo
Do której codziennie wracam 
Coraz uboższy o świat
I coraz bogatszy
O ciebie
O ciebie
O ciebie, (...)
Matko ukrzyżowanego Mesjasza".
(Krąg..., s. 5.)


kl. Andrzej Rycerz


Tekst pochodzi z pisma
Alumnów WSD w Toruniu "SŁUGA" nr 26



   


Święta Joanna Beretta Molla Święta Joanna Beretta Molla
Piotr Molla, Elio Guerriero
Joanna lubiła wycieczki w góry, jazdę na nartach. Często chodziła do teatru i filharmonii, przed wyjściem z domu nakładała delikatny makijaż, ubierała się zgodnie z najnowszymi trendami mody — kochała życie. Dlaczego więc z pozoru zwykła matka rodziny została uznana świętą?... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej