Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Szczęście - to znaleźć Boga

     Stwierdzenie św. Augustyna, że ludzkie serce jest tak długo niespokojne, dopóki nie spocznie w Bogu, jest prawdziwe także i dziś. Dowodem, jednym z wielu, jest nawrócenie Tatiany Goryczewej.

     Urodzona w 1947 r. w Leningradzie studiowała filozofię i radiotechnikę, od dziecka była wychowywana bez Boga. Zdolna i inteligentna studentka, a potem wykładowca filozofii, szukała satysfakcji w nauce.

     Filozofia nie była jednak w stanie zupełnie zaspokoić wrażliwej duszy Tatiany i udzielić odpowiedzi na pytanie o sens egzystencji człowieka. Czułam się filozofem i starałam się okłamywać siebie i drugich. Cieszyłam się na przykład z tego, że przez cały czas byłam świetną studentką i chlubą Wydziału Filozofii, utrzymywałam stosunki z subtelnymi intelektualistami, na posiedzeniach naukowych stawałam przy mównicy, czyniłam ironiczne spostrzeżenia i zadowalałam się pod względem duchowym tym, co najlepsze. A wieczorami i nocą przebywałam w towarzystwie dziwaków i ludzi z marginesu - złodziei, chorych umysłowo i narkomanów. Ta brudna atmosfera dawała mi zadowolenie. Upijaliśmy się w piwnicach i na strychach.

     Widział to wszystko profesor Borys Michajłowicz Paramonow, człowiek uczciwy, choć niewierzący. Zwrócił jej kiedyś uwagę: Taniu, dlaczego próbujesz wszystko niszczyć? Nie pojmujesz, że ta chęć zniszczenia była ubóstwem rosyjskiej myśli. Widzisz, żyjemy w świecie, w którym nihilizm już całkowicie zwyciężył. Wystarczy, że pójdziesz na sowiecki rynek, a znajdziesz puste lady. Nie ma nic, co powinno być na rynku. Za to znajdziesz wokoło czerwone hasła: "Naprzód do zwycięstwa komunizmu!", "Krok naprzód i dwa do tyłu - Lenin" itd. Oto masz twoją tak gorąca ukochaną absurdalność. Stworzyli ją bolszewicy. Jest doskonała. Co jeszcze chcesz do tego dodać? Ale ani Paramonow, ani Tatiana nie wiedzieli jeszcze, jak wyjść z tego piekielnego kręgu zniszczenia i pustki, nie wiedzieli, jak tworzyć życie zamiast je niszczyć.

     Filozofia wschodnia i joga nie dawały jej też uspokojenia i nie wypełniały pustki, która opanowywała Tatianę. Sama przyznaje, że joga wprawdzie nie była w stanie uwolnić jej od niej samej, stała się swego rodzaju pomostem między światem empirycznym, a światem transcendentnym. Ale pustka, która ją otaczała, nie została wypełniona. Stawała się coraz większa. Nie mogła się wyzwolić z bezgranicznego pesymizmu i strachu. Wielu z jej przyjaciół w tym stanie popadało w alkoholizm, obłąkanie czy samobójcze myśli.

     Ale Duch Święty "wieje, kędy chce". On daję życie i powołuje do życia nawet umarłych. Bez wewnętrznej radości uprawiała ćwiczenia jogi odmawiając mantry. Sama przyznaje, że dotychczas jeszcze nigdy się nie modliła i nie miała pojęcia, czym jest modlitwa. Nie znała też żadnej modlitwy. Kiedyś Tatiana znalazła w książce z ćwiczeniami jogi Modlitwę Pańską do rozważania jako mantrę. Odmawiała ją początkowo bezmyślnie i automatycznie, ale w pewnym momencie zadziałał Bóg. Odmawiałam ją ze sześć razy i po tym nagle zostałam zmieniona. Zrozumiałam - nie moim śmiesznym rozumem, ale całą moją istotą, że On istnieje. On żywy i osobowy Bóg, który kocha mnie i całe stworzenie, który stworzył świat, który z miłości stał się człowiekiem, On ukrzyżowany i zmartwychwstały Bóg! W tym momencie zrozumiałam i przyjęłam "tajemnicę" chrześcijaństwa, nowe, prawdziwe życie. Był to rzeczywisty i faktyczny ratunek! W tym momencie zmieniło się wszystko we mnie. Stary człowiek umarł. Zmieniłam nie tylko mój poprzedni światopogląd i ideały, ale też dawne przyzwyczajenia. Tchnienie Ducha Świętego odnowiło jej życie i nadało mu nowy sens. Tatiana zaczęła kochać: pokochała Boga i ludzi. Powiedziała kiedyś: Jaka radość i jakie światło były w mym sercu! Ale nie tylko w moim wnętrzu, nie, cały świat, każdy kamień, każdy krzew był opromieniony przemiłym światłem. Świat stał się dla mnie królewską, arcykapłańską szatą Pana. Jak ja mogłam tego wszystkiego poprzednio nie dostrzegać?! Potem z żalem stwierdziła: Nietzschego czytałam w wieku lat 19, a Ewangelię dopiero w wieku 26 lat!

      Któregoś dnia przyszła do ogromnego, zimnego, połyskującego bielą kościoła o 6.00 rano. Wkrótce rozpocznie się nabożeństwo. Tatiana wmieszała się w kolorowy i różnie ubrany "lud". Ludzie przybywali z różnych stron Rosji, często z bardzo daleka, aby się wyspowiadać. ...Przyszłam, aby pierwszy raz w życiu wyspowiadać się. Dopiero niedawno dzięki łasce Bożej zostałam chrześcijanką. Ani o chrześcijaństwie, ani o Kościele nie wiedziałam wiele - któż mógłby mnie o tym pouczyć! Wiedziałam tylko, że muszę koniecznie iść do spowiedzi i do komunii św. Wiedziałam, że zarówno spowiedź jak i komunia św. są wielkimi sakramentami, które nas jednają z Bogiem i nawet łączą z Nim... Formalnie byłam ochrzczona już jako dziecko przez moich niewierzących rodziców. Czy zrobili to z tradycji, czy też ktoś ich przekonał do tego - trudno było mi to wywnioskować z ich wyjaśnień. Teraz w wieku 26 lat mogę odnowić łaskę chrztu... Wiedziałam, że kapłan - znany spowiednik, ojciec Hermogen - sam "poprowadzi" spowiedź. Gdy poprzedniego dnia czytałam małą książeczkę, aby się z niej przygotować do spowiedzi, odkryłam, że przekroczyłam wszystkie przykazania Starego i Nowego Testamentu.. Leżały teraz jak ogromny ciężar na mojej duszy. Że też poprzednio nie dostrzegłam, jak obrzydliwy, głupi i jak nudny i pusty jest grzech! Pragnęłam spowiedzi, bo całym moim wnętrzem czułam, że zostanę uwolniona, że nowy człowiek, którego nie tak dawno w sobie odkryłam, zwycięży w pełni i przepędzi precz starego człowieka. Od pierwszej minuty mego nawrócenia czułam się wewnętrznie uzdrowiona i odnowiona, ale czułam jakbym była pokryta skorupą grzechu, która urosła na mnie i stwardniała. Dlatego tęskniłam za spowiedzią jak za cudownym obmyciem. I przypominałam sobie piękne słowa psalmu, których nauczyłam się dopiero niedawno na pamięć: "Pokrop mnie Panie hyzopem, a stanę się czysty, obmyj mnie, a nad śnieg wybieleję ". Otrzymałam rozgrzeszenie dzięki Bożemu Miłosierdziu... To rozgrzeszenie było dla mnie wielkim wsparciem w następnych latach.

     Głód Boga ogarniał zresztą coraz szersze kręgi społeczeństwa radzieckiego. Goryczewa wspomina, że kiedyś jadąc metrem zaczęła się modlić z książeczki do nabożeństwa. Wzbudziła tym zainteresowanie i podniecenie dwojga młodych ludzi, którzy przy wysiadaniu chcieli tę książeczkę odkupić lub choć dowiedzieć się, gdzie można by ją nabyć. Cena nie grała roli. To jest cudowne -jak mówi Goryczewa - że "kamienie zaczynają mówić", że pokolenia niewierzących i ateistów teraz odnajdują Boga.

     Tatiana zrezygnowała z pracy i kariery naukowej. Podjęła najmniej płatną funkcję windziarki. Miała teraz dużo czasu na modlitwę, na studium Pisma św., książek religijnych i na spotkania z przyjaciółmi - tak jak i ona spragnionych Boga, rozmowy z Nim i o Nim. Z tych spotkań zrodziło się seminarium kierowane przez Włodzimierza Poresza. Ludzie spragnieni wiedzy religijnej, bardzo często dzieci nomenklatury komunistycznej, schodzili się w piwnicach na czytanie Ojców Kościoła, teologów współczesnych, na dyskusje i modlitwę.

     Z tych spotkań zrodził się też chrześcijański ruch feministyczny Maryja. Komunizm wprowadził równouprawnienie kobiet i mężczyzn, ale życie obarcza kobietę - właśnie w imię tego równouprawnienia - nie tylko ciężką pracą fizyczną (którą gdzie indziej wykonują mężczyźni), ale też odpowiedzialnością za prowadzenie gospodarstwa domowego (co stanowi udrękę w socjalistycznym systemie pustych sklepów), a ponadto wychowaniem dzieci. Ruch kobiecy Maryja właśnie zwracał uwagę społeczeństwa radzieckiego na ten rozdźwięk między prawem, a życiem. Dlatego twórczynię tego ruchu uznano za wroga państwa. Nie obeszło się bez interwencji KGB. Urzędnicy Urzędu Bezpieczeństwa Państwa niczego tak się nie boją, jak właśnie nowo nawróconych, nowych ludzi, którzy odnaleźli Kościół. Ludzie ci, wykształceni i pełni życia, nie tylko odrzucają "sowiecki styl życia", ale tworzą nowy, rzeczywisty, piękny i sprawiedliwy świat. Zmieniają ziemię mocą swojej głębokiej wiary i miłości. Właśnie swoją książkę "Mówić o Bogu jest niebezpiecznie" rozpoczyna od wizyty "Borysa", urzędnika KGB, który przyszedł "zaprosić" ją na zeznania w sprawie Włodzimierza Poresza, aresztowanego uczestnika seminarium. Rodzice, gdy dowiedzieli się, że jest to urzędnik "bezpieki" wpadli w popłoch. Oni pamiętają czasy, gdy podejrzanych likwidowano na miejscu, w piwnica ich własnych domów. Nie mogli zrozumieć "uprzejmości" KGB. Bali się też złej opinii u sąsiadów. "Co oni sobie o nas pomyślą?" Tatiana nauczyła się, że nie wolno dać się zastraszyć, trzeba się modlić i milczeć. Tylko ze względu na rodziców, po dłuższym stawianiu oporu, zgodziła się na spotkanie z oficerem Karmackim w urzędzie KGB. Nie, nie - Goryczewej nie bito ani też nie poddawano elektrycznym wstrząsom. KGB ulepszyło swoje metody - powiedziała, gdy ją wreszcie w 1980 r. wyrzucono z ZSRR na Zachód. A przyjazd na Zachód, czy przeżyła jako spotkanie z rajem? - Pisze książki, wygłasza referaty, prowadzi spotkania z ludźmi - słowem odnosi wielkie sukcesy. Mówi po francusku, niemiecku i rosyjsku. Jej książki doczekały się nawet i dziesięciu wznowień. Dzięki temu powodzi jej się całkiem dobrze. Czegoś jej jednak brakuje. Czego?

     Otóż Goryczewej brakuje na Zachodzie duchowej głębi. Uważa, że chrześcijaństwo zachodnioeuropejskie jest bardzo płytkie i powierzchowne. Chrześcijanie tu nie cenią sobie tego, że są chrześcijanami - mówi. Nie uświadamiają sobie w pełni tego, co to znaczy być chrześcijaninem. Zachodnioeuropejczycy, jej zdaniem, utracili szacunek dla Boga i wszystkiego, co święte. Szukają Prawdy wszędzie, tylko nie w chrześcijaństwie.

     Tatiana Goryczewa uważa, że jest na styku Wschodu i Zachodu, a powołaniem jej jest budowanie mostów między tymi dwoma światami. Początkowo żyła w Wiedniu, potem studiowała u jezuitów we Frankfurcie, następnie w rosyjsko-prawosławnym centrum w Paryżu. Przemierzyła wiele zachodnich krajów. Jej sława sprawiała, że sale spotkań wypełniały się do ostatniego miejsca i to mimo tego, że jej prelekcje miały charakter kazań. Wytykała Zachodowi wyeliminowanie z życia pojęcia grzechu i poczucia winy.

     Filozofująca Rosjanka marzy o tym, by kontakty teologii zachodniej z prawosławiem przyniosły obopólne korzyści, a Bóg stał się centrum jej życia. Jest kobietą niezwykłą i mówi rzeczy niezwykłe, dlatego trafia do serc słuchaczy i czytelników.


ks. Stanisław Szmidt


   


Uwierzyć w czułość Boga. Wiara a ludzka duma Uwierzyć w czułość Boga. Wiara a ludzka duma
Rémi Parent
Czy chrześcijanie nauczyli się przeżywać swoją wiarę w Boga Jezusa Chrystusa w taki sposób, który utwardza ich w człowieczeństwie? Nie powołują się przecież na pierwsze lepsze bóstwo! Wyznają Boga Jezusa Chrystusa, którego śmierć-zmartwychwstanie na zawsze zapewnia zwycięstwo życia nad śmiercią... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Kasia_:)* kasiulek514@interia.: 02.11.2007, 20:20
 ,,Niebo się raduje kiedy jeden człowiek skruszy i nawróci się:)W ludzkie serce wtedy wielka miłość Boża wchodzi i napełnia je:)I wtedy jak nigdy uwielbić mogę Cię, przez myśli, przez słowa i szczęścia łzy:)Cały świat inaczej dla mnie się otwiera, wszystko jakieś inne jest w ludziach widzę Cię, w sercu czuję siłę wiarę niosę tam gdzie chcesz......" KERYGMAT :) Dzięki Ci Panie za wszystko!!Za to, że wciąż przy mnie jesteś:)(Dzięki Ci za zespół KERYGMAT)a przede wszystkim za Tatianę, prowadź ją Twoją drogą!!
 Gabi: 01.11.2007, 05:40
 To wspaniałe,ze mamy takich apostolow naszego wieku!Dzieki Ci Boze za Tatiane-oby było więcej takich chrześcijanek!To silna,zdecydowana osoba, która na pewno bedzie strzec wiary.Kocham Ci e Panie- to nie jest slogan!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej