Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Męczeński Biskup rybaków z Fujian

     Sąd wydał wyrok: dożywocie. Była to kara za nieugiętą postawę w swych przekonaniach księdza Czang Czeng. Gdy zaświtała wiosna religijnej wolności w Chinach, ks. Józef Czang Czeng znalazł się znów na wolności. W więzieniach chińskich przeżył 29 lat. Najdłużej - bo aż 24 lata spędził w osławionym więzieniu Szank-si. Z tych 24 lat najboleśniej wspomina 40 dni i 40 nocy, jakie spędził w tzw. "wodnej celi". W wąskiej, ciemnej celi można było tylko przykucnąć na skrawku wystającego muru. Aby rozprostować zbolałe kości czy też załatwić naturalną potrzebę, trzeba było zejść do brudnej, cuchnącej bryi, która stanowiła podłogę celi. W ciemnościach trudno było odróżnić dzień od nocy. 960 bezkresnych godzin bez światła, bez łóżka, bez ogrzewania. 40 dni i 40 nocy podobnych do siebie! Wszystko, co dostawali, to raz dziennie miseczka wodnistej zupy ryżowej. Codziennie umierało przynajmniej 8 współwięźniów.

     "Credo in unum Deum", przedziera się przez grube mury więzienne i pobrzmiewa nad wodą pięciu obok siebie leżących cel. "Patrem omnipotentem..."', odpowiadają cztery męskie głosy. Strażnicy nie zwracają uwagi na niezrozumiałe słowa, które więźniowie powtarzają kilka razy dziennie. Przecież już tylu więźniów straciło tu rozum. Wydaje im się, że blisko utraty zmysłów jest i tych pięciu księży.

     Czang Czeng, co wy robicie?, pyta ks. Józefa współwięzień polityczny, siedzący razem z nim w celi nr 10, gdy łaciński śpiew "Wierzę w Boga Ojca Wszechmogącego" przebrzmiał. Ks. Józef z wysiłkiem zbiera resztki sił, wspina się z brudnej i cuchnącej bryi na wystający kawałek muru, siada obok kolegi więziennego i tłumaczy: Modlimy się. Modlicie się? Co to jest? Ks. Józef opowiada o innym świecie, o świetle, które oświeca ciemności świata, o wodzie, która daje życie i radość, o Bogu, który jest Miłością.

     Gdy po 40 dniach i 40 nocach pięciu księży gramoliło się z wysiłkiem z wodnych cel, wszyscy ich współwięźniowie byli nawróceni i ochrzczeni. Wody mieliśmy po dostatkiem, żartobliwie stwierdza ks. Józef.

     Tych 40 dni i nocy w wodnej celi to najstraszliwsze wspomnienia w moim życiu. Straszliwsze niż 29 lat spędzonych przez tego kapłana w więzieniu i w areszcie domowym. Za kratami Szanksi spędził aż 24 lata. W 1955 r. został uwięziony przez komunistów jako kontrrewolucjonista. Trzy razy urządzano mu proces pokazowy, bo nie chciał wyrzec się wiary i łączności z Ojcem Świętym.

     Zarzucano mu, że buntował katolików przeciw władzy, ponieważ powtarzał im: Mogą nam zabrać kościoły, ale wiary z serca nam wydrzeć nie mogą.

     W 1961 r. jako niepoprawnego skazano na dożywocie. W parę dni potem dano mu jeszcze jedną szansę ratunku. Miał na piśmie przyznać się do winy, że współpracował z imperialistami i działał przeciw niezależności ludu chińskiego.

     Jak wielu innych kapłanów chińskich w tych straszliwych latach bezwzględnego prześladowania Kościoła i wiary, pozostał ks. Józef niezachwiany w swych przekonaniach. Jestem już 6 lat w więzieniu, gdybym miał się przyznać do czegokolwiek, to po co tyle lat czekania? Jako katolicy, możemy zgrzeszyć tylko przeciw Bogu, a od Jego kary nie ma surowszej. Nie popełniłem nic, do czego mógłbym się przyznać.

     Każde słowo wryło się w pamięć tego drobnego, udręczonego przez lata więzienia człowieka. Zniszczono mu żołądek, oczy, serce i nogi. Ledwie widzi przez grube okulary. Idąc, posuwa się niepewnie na chwiejących się nogach. Nie zgasła tylko moc ducha.

     W niedzielny ranek na mszy św. upomina swoich wiernych, rybaków i chłopów z Fujian, aby pozostali wierni swej wierze. Czyni to w prostych, płynących z serca i doświadczenia słowach, wznosząc równocześnie zdeformowany przez reumatyzm i starość palec wskazujący. Po mszy św. idzie przed kościół, na fasadzie którego pozostał wyryty łaciński napis: Ecclesia Catholica - Kościół Katolicki. Zatrzymuje się przed figurką Serca Pana Jezusa, pada na kolana, a wierni za nim. Głośno modli się wraz z wiernymi o powołania kapłańskie, o wytrwanie dla 20 kleryków. Dziś Bóg "zwalił" na umęczone barki ponad osiemdziesięcioletniego starca nowy ciężar: biskupstwo i opiekę nad 150 000 katolików w diecezji Fuczou. Ma do pomocy zaledwie kilku księży. Wielu katolików, dotychczas ukrytych, widząc niezłomną wiarę i męczeństwo swojego biskupa zaczęło się otwarcie przyznawać do wiary.


(por. "Alle Welt", 3-4 (1993) s. 4-7)


Święta Joanna Beretta Molla Święta Joanna Beretta Molla
Piotr Molla, Elio Guerriero
Joanna lubiła wycieczki w góry, jazdę na nartach. Często chodziła do teatru i filharmonii, przed wyjściem z domu nakładała delikatny makijaż, ubierała się zgodnie z najnowszymi trendami mody — kochała życie. Dlaczego więc z pozoru zwykła matka rodziny została uznana świętą?... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Piotr: 13.03.2012, 17:12
 Słyszałem też o pewnym innym chińczyku imieniem Simon Xiang, który doświadczył 40 lat więzienia za to, że nie wyparł się Chrystusa (a wtedy "miałby wolność"). Jego dzieciństwo nie było łatwe, doznawał krzywdy u rodziców, nie wierzył w Boga, pod wpływem pewnego człowieka nawrócił się do Jezusa. Ówczesne władze komunistyczne postawiły Mu ultimatum tzn. 'Jezus - Tak=więzienie albo Jezus -Nie=wolność'. Simon wybrał Jezusa, wraz z żoną trafili do więzienia, ona zmarła po roku, on trafił na ciężkie roboty, gdzie wytrzymał. Pięść lat przed wyrokiem wyszedł z więzienia. Zmarł w 2000 roku jako cichy święty -męczennik za wiarę. P.S Słyszałem o historii Simona od pewnego księdza na rekolekcjach wielkopostnych w 2011 w Skierniewicach
 Bernard: 13.11.2007, 12:58
 Z pewnoscia zasluzyl na niebo !
 Beata: 02.11.2007, 13:49
 Niech Bóg wynagrodzi mu jego trudy!
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej