Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
ks. Jerzy Popiełuszko

(1947 - 1984)

Muzeum, które przemienia

     Każdy musi tu wejść przez otwór w kształcie krzyża. Nie ma innej drogi. Zgodnie z napisem przy wejściu: "Krzyż stał się nam bramą".

     Aby zacząć zwiedzanie Muzeum Sługi Bożego ks. Jerzego Popiełuszki, trzeba przejść obok jego grobu. Tu nie można się nie zatrzymać. Nawet jeśli nie każdy się pomodli, potem inaczej patrzy na muzeum. Na pokazane w nim życie kapłana zaangażowanego w trudne sprawy. Na wszystko, co miało go niejako przygotować do największej próby, którą przeszedł zwycięsko.

     Muzeum mieści się w podziemiach kościoła św. Stanisława Kostki na warszawskim Żoliborzu, w miejscu ostatniej posługi ks. Jerzego. Tutaj od 28 lutego 1982 r. odprawiał Msze św. za Ojczyznę, na które ściągały coraz większe tłumy, by słuchać prostych, szczerych, ale płomiennych patriotycznych kazań. Muzeum jest niejako naturalną tego konsekwencją.

     W obecnym kształcie zostało otwarte w 20. rocznicę śmierci ks. Popiełuszki, 19 października 2004 r. Ale powstawać zaczęło spontanicznie już w dniu jego pogrzebu, kiedy nieżyjąca dziś Nela Wojniakiewicz gromadziła niezliczone transparenty i szarfy wieńców. Ówczesny proboszcz, ks. prał. Teofil Bogucki, troskliwie opiekował się rzeczami, które męczennik po sobie pozostawił. Parafianie, przyjaciele i rodzina instynktownie czuli, że wszystkie te przedmioty trzeba ocalić i przechować z pietyzmem, jak relikwie.

     - Kiedy przyszedłem do tej parafii, zastałem morze pamiątek i od razu wiedziałem, że to skarb, wobec którego nie mogę pozostać obojętnym - wspomina ks. prał. Zygmunt Malacki, dyrektor muzeum i twórca całego przedsięwzięcia. - Zaczęły się żmudne starania o stworzenie godnego nich miejsca. Od strony architektonicznej muzeum zaprojektował Jacek Kwiatkowski, a ekspozycję stworzyliśmy wspólnie z Ewą Zając i Grzegorzem Pfeiferem. Przyświecał nam jeden cel: ukazać życie tego wspaniałego kapłana we wszystkich jego wymiarach.

     Muzeum tworzy ciąg sal, plastycznie ukazujących poszczególne etapy życia ks. Jerzego, od dzieciństwa aż po śmierć 1 jej owoce. Zwiedzając je widzimy małego Alka, zwykłego chłopca ze wsi, jak zmieniał się i dorastał, by stać się odważnym człowiekiem głoszącym Chrystusa. A chciał głosić Go nie uciekając od trudnej rzeczywistości, właśnie tam, gdzie Bóg go postawił. Dlatego twórcy ekspozycji nie mogli pominąć czasów, które cieniem położyły się na jego życiu.

     Jedna z sal to obrazki znane większości Polaków aż za dobrze: kartki, kraty i teczki - symbole wszechobecnej inwigilacji. Na ścianie migają nieme sceny przedstawiające milicjantów tłumiących pałkami wszelkie odruchy wolności. Obok, z półmroku, patrzą ze starych fotografii oczy Prymasa Tysiąclecia i Jana Pawła II. Sala "W cieniu PRL-u" to kawałek polskiej historii, ale też symboliczne ukazanie odwiecznego konfliktu między dobrem a złem, który w tym czasie szczególnie się uwidocznił.

     Ale w tej złowrogiej rzeczywistości były jaśniejsze strony: tym, co skształtowało ks. Jerzego, był przecież dom rodzinny. Wchodząc do sali zatytułowanej "Korzenie", możemy wyjrzeć przez okno domu państwa Popiełuszków na drogę, którą mały Alek codziennie szedł do szkoły.

     - Kiedy powstawało muzeum, ks. Malacki pojechał do Okopów, gdzie ks. Jerzy się urodził, i poprosił o pamiątki z jego dzieciństwa. Przywiózł do Warszawy stare, odrapane drzwi do sieni, wyplecioną rękami ojca kołyskę, stare numery "Rycerza Niepokalanej", które czytała wnuczkowi babcia - opowiada zwiedzającym Genowefa Redos, jedna z przewodniczek po muzeum i zarazem parafianka, która znała osobiście ks. Jerzego. Dzięki tym pamiątkom możemy dziś poczuć klimat domu, w którym chłopiec wzrastał. Skromnego, ale wypełnionego miłością, gdzie kiełkowało powołanie.

     - Sala "Dar kapłaństwa" to serce naszego muzeum - opowiada pani Genowefa. - W jej centrum stoi ołtarz, bo, jak mówił mecenas Maciej Bednarkiewicz, "wielkość ks. Jerzego rodziła się przy ołtarzu". Ściany zapełnione są dowodami wytężonej pracy duszpasterskiej. Ze zdjęć patrzą twarze ludzi, którym ks. Jerzy przywrócił wiarę w Boga i człowieka. Ludzi wszystkich stanów: hutników, pielęgniarek, studentów, aktorów. I świadectwa: "On chciał wszystkich nas przyprowadzić do Boga. I wielu przyprowadził" - pisze Roma Szczepkowska, matka aktorki. Z głośników płyną pieśni śpiewane podczas słynnych Mszy św. za Ojczyznę. Na ekranie widać tłumy ludzi z rękoma wzniesionymi w charakterystycznym geście-symbolu wiary w zwycięstwo.

     Walkę dobra ze złem w ludzkich sercach i historii Polski podkreśla oświetlenie. Z jasnej sali wchodzimy w ponury korytarz poświęcony pamięci ofiar stanu wojennego. Zupełny mrok panuje też w sali zwanej "Golgota". Mijając niemych świadków - drzewa z włocławskiego lasu - stajemy na mostku symbolizującym tamę, przy której znaleziono zwłoki kapłana. Towarzyszą nam przerażające obrazy z sekcji zwłok. Widzimy opuchniętą twarz księdza, spętane nogi i ręce, narzędzia zbrodni: kamienie, knebel, sznur. I sutannę, którą miał wtedy na sobie. Ale jak zawsze po Wielkim Piątku nadchodzi poranek wielkanocny, tak i kolejne elementy ekspozycji wprowadzają w klimat Zmartwychwstania. Eksponaty pokazują wielkie owoce tej śmierci. Tysiące świadectw nawróceń, uzdrowień, wota dziękczynne i transparenty z pogrzebu. Wystawę kończą tablice z tekstem ośmiu błogosławieństw, na które ks. Jerzy wskazywał swoim życiem. Zwiedzający najczęściej wychodzą w milczeniu. Ludzie starsi często mają wilgotne oczy. To przecież także ich przeszłość. Oni tam byli. Słuchali jego kazań, stali wraz z tłumem podczas pogrzebu. Nie tylko warszawiacy, bo na pogrzebie była cała Polska.

     - Sala ukazująca okrucieństwo jego śmierci wstrząsnęła mną - mówi Anna Hasior, warszawianka, a jej syn, ks. Konrad Hasior z parafii Matki Bożej Królowej Polski dodaje: - Byłem małym chłopcem, kiedy to wszystko się zdarzyło. Teraz przychodzę, aby jeszcze raz tego doświadczyć, tym razem świadomie.

     - Staraliśmy się stworzyć nowoczesne muzeum, które przemawiałoby do wszystkich: młodych i starych, wykształconych i prostych - mówi ks. Malacki. - Sięgaliśmy po nowoczesne środki wyrazu: muzykę, film, grę światła. Dziś mogę powiedzieć, że nam się udało. Jak dotąd ekspozycję odwiedziło 400 tys. osób. Mam nadzieję, że wyszły stąd bogatsze nie tylko o rzetelną wiedzę, ale także głębokie duchowe przeżycie. Muzeum jest miejscem szczególnym. Czy to wstrząsające świadectwo życia ks. Jerzego, czy może obecny tu wciąż genius loci? Ale nie można stąd wyjść nieodmienionym.


Iwona Świerżewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

6 czerwca 2010


Święta Faustyna Święta Faustyna
Ks. Andrzej Witko
Siostra Faustyna to najbardziej znana i czczona na świecie święta z Polski. Stawiana w szeregu największych mistyczek Kościoła, przypomina całemu światu prawdę o nieskończonym miłosierdziu Boga, zdumiewa zrozumieniem prawd wiary, ucząc ufności w Boże Miłosierdzie oraz czynnej miłości bliźniego... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej