Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
św. Alojzy Variara

(1875 - 1923)


          Urodził się 15 stycznia 1875 roku, w Viarigi, we Włoszech. Do szkół salezjańskich na Valdocco przybył cztery miesiące przed śmiercią Księdza Bosko. Pierwsze spotkanie ze Świętym Wychowawcą tak opisał: "Pewnego popołudnia graliśmy na podwórku Oratorium. Nagle, dał się słyszeć głos: Ksiądz Bosko! Ksiądz Bosko! Wszyscy pobiegliśmy w jego stronę. Otoczyliśmy go w chwili kiedy mu pomagano wysiąść z bryczki, którą powrócił do domu. Ksiądz Bosko z trudem wysiadał z powozu. Był bez sił. Zbliżyłem się do niego jak najbliżej było można i mogłem go spokojnie widzieć. Zauważyłem jak podniósł swój wzrok i długo patrzył na mnie. Był to jeden ze szczęśliwszych dni w moim życiu. Poznałem Świętego. Ksiądz Bosko dostrzegł w mojej duszy coś, co tylko Bóg i on mogli wiedzieć".

     Prawie trzynastoletni Alojzy przybył do szkoły na Valdocco w towarzystwie swego ojca. Ojciec, człowiek wykształcony, z wielkim wyczuciem sprawy mówił synowi o możliwości zostania księdzem. Wówczas chłopiec odpowiedział: "tato, ja nie czuję powołania"! "Maryja Wspomożycielka sprawi, że go będziesz czuł. ... Bądź dobry i ucz się!" Po wejściu w nowe środowisko, Alojzy chętnie przebywał na placu codziennych rekreacji. Z zaciekawieniem słuchał wszystkiego co mówiono o Księdzu Bosko. Nieoczekiwane spotkanie się wzrokiem z Księdzem Bosko sprowokowało w Alojzym myśl o powołaniu do Zgromadzenia Salezjańskiego i do kapłaństwa. Chłopiec przekonał się, że jego ojciec miał rację.

     Nowicjat rozpoczął w 17 roku życia. Nowicjuszy było 138. Postnowicjat odbył na Valsalice. W 19 roku życia wyjechał do Kolumbii, by pracować wśród trędowatych w Agua de Dios. Wśród około 2 tysięcy mieszkańców Agua de Dios, chorych na trąd było 800. Niebezpieczeństwo zarażenia się trądem trzymało z dala od Agua de Dios władze cywilne i kościelne. Kl. Variara poczuł się tam bardzo dobrze. Jego zamiłowania do muzyki i do teatru pozwoliły mu wnieść nowego ducha do tego "miasta cierpienia". W 1897 roku, Inspektor Salezjanów z Kolumbii pisał do Księdza Rua: "Radosną nowością znalezioną w Agua de Dios jest początkująca orkiestra dęta, która przynosi ulgę trędowatym. Liczy sobie zaledwie trzy miesiące życia, ale poczyniła już wielkie postępy. Młodzi muzycy - z nielicznymi wyjątkami - są ludźmi trędowatymi: ściska serce i łzy napływają do oczu widząc tych biednych jak całe dni spędzają wdmuchując w instrumenty tego trochę zadęcia jakie mają. Nauczycielem muzyki jest nasz kleryk Alojzy Variara, dusza i serce kwitnącego Oratorium, do którego zlatuje się wszystka młodzież z Lazaretu".

     Cel - jaki Ksiądz Rua zamierzał osiągnąć posyłając kl. Variara do Agua de Dios - został zdobyty. Kl. Variara swoim optymizmem i radością wniósł powiew wiosny w ciężką szarzyznę codzienności ludzi dotkniętych trądem. Wśród zajęć kl. Variary nie brakło studium, zwłaszcza lektur ascetycznych. W jego codziennym programie życia przewagę miało jednak praktyczne ćwiczenie się w cnotach a szczególnie w miłości bliźniego względem ludzi nieszczęśliwych. Ks. Crippa, który od początku dzieła salezjańskiego był w Agua de Dios i został tam drugim dyrektorem wspólnoty i proboszczem, takie dał o nim świadectwo: "Od czasu jego przybycia do Agua de Dios spostrzegłem jak był przejęty powiedzeniem Księdza Bosko, iż nie można dawać innym tego, czego się samemu nie posiada: to jest cnoty, której się nie praktykuje. Przybywszy przeto na to nowe pole pracy, nie tylko skrupulatnie zachowywał Konstytucje Zgromadzenia, ale z zaangażowaniem kontynuował dzieło formacji rozpoczęte w nowicjacie. Widać było jak wzrastał w cnotach. Szczera intencja przyczyniała się w nim do wzrostu miłości Bożej i mobilizowała go do duchowego pozyskiwania młodzieży. Dał mocne podwaliny pod Oratorium świąteczne. Zajął się przygotowywaniem dzieci do pierwszej Komunii. Prowadził katechizm. Założył i czuwał nad rozwojem Towarzystwa św. Alojzego". Jego pasją były dzieci i młodzież, często ofiary niewyobrażalnego zniszczenia ciała. Muzyka i teatr wprowadzone w tamto środowisko społeczne i duchowe, wniosły nowe życie, ale czy mogły złagodzić cierpienie i odizolowanie tych ludzi od świata?

     Alojzy Variara został kapłanem 24 kwietnia 1898 roku, w wieku 23 lat. Przez pierwszych pięć lat po święceniach - z braku personelu - Inspektor pozostawił go jako jedynego kapłana u boku dyrektora i proboszcza w Agua de Dios. Ks. Alojzy swoje życie salezjanina kapłana wypełniał niezwykłą pracowitością. 22 lipca 1901 roku w liście do Inspektora, dyrektor i proboszcz pisał: "Każdego dnia ks. Alojzy spędza cztery, pięć godzin w konfesjonale ... Bardzo wyszczuplał. Boję się, że nie wytrzyma trudu codziennej pracy".

     W oparciu o udokumentowane świadectwa obserwujemy jak duch apostolski salezjanów pracujących wśród trędowatych nie jest zjawiskiem chwilowym. Wspomniany wcześniej Inspektor, pisał w 1897 roku do Księdza Rua o niezmordowanych salezjanach w Lazarecie: "Agua de Dios, największe centrum dla trędowatych w Kolumbii jest miejscem nieustannego heroizmu, obfitującym w owoce dla nieba".

     Lazaret w Agua de Dios był parafią bardzo dynamiczną, na terenie której oprócz Oratorium powstało przedszkole i szkoły, warsztaty szkolne. Powołano do życia kilka stowarzyszeń religijnych. Salezjanie stopniowo tworzyli dzieciom i młodzieży warunki potrzebne do wychowania społecznego, kształcenia się i spędzania wolnego czasu. Ks. Variara wykazał się duchem wielkiej inicjatywy i przedsiębiorczości.

     7 maja 1905 roku założył Zgromadzenie Córek Najświętszych Serc Jezusa i Maryi. Nowością Zgromadzenia Córek Najświętszych Serc Jezusa i Maryi było to, że w przeciwieństwie do innych, powstało ono dla dziewcząt dotkniętych trądem i zdrowych, ale z rodziców chorych na trąd. Dzieło to zrodziło się z ducha gorliwości i pobożności ks. Variary. Z natury był człowiekiem niosącym ulgę. Będąc wychowawcą i duszpasterzem w duchu św. Jana Bosko był cyrynejczykiem ludzi upokorzonych trądem i uważnym kierownikiem duchowym. W swoim środowisku ludzkim i duszpasterskim widział potrzebę zaproponowania ideału życia, który bardzo czytelnie kieruje wzrok na Chrystusa i na drugiego człowieka. Niestety, inicjatywa założenia Zgromadzenia stała się powodem sprzeciwu wielu wobec młodego jeszcze Założyciela. Przede wszystkim w Zgromadzeniu Salezjańskim, ale nie tylko. Założyciel zaledwie przekroczył trzydziesty rok życia. Był to pierwszy przypadek współbrata, który bez obawy, że rzuci cień na Księdza Bosko Założyciela, sam odważył się zostać założycielem. Na szczęście, ks. Variara, oprócz osobistej refleksji i modlitwy radził się swojego dyrektora wspólnoty i proboszcza. Współczucie dla trędowatych złączyło ich siły w tworzeniu dzieła, które wzbudziło sprzeciw. Mimo wsparcia udzielonego mu przez miejscowego przełożonego, ks. Variara wszedł na wieloetapową drogę kalwaryjską, która go zaprowadziła na swego rodzaju wygnanie. Już do końca życia Inspektor posyłał go do pracy w różnych, odległych od Agua de Dios wspólnotach salezjańskich. Decyzja ta, być może, przyczyniła się do tego, że Zgromadzenie Córek Najświętszych Serc Jezusa i Maryi posiada dzisiaj pisma swojego Założyciela, których by nie posiadało gdyby był pozostał w miejscu narodzenia się Zgromadzenia.

     Zmarł 1 lutego 1923 roku w wieku czterdziestu ośmiu lat.


Red.


Faustyna znaczy szczęśliwa Faustyna znaczy szczęśliwa
Ks. Mieczysław Maliński
Największą zaletą tej znakomitej książki jest to, że ukazuje ona prostotę i głębię prawdy, którą głosi Siostra Faustyna... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 A.: 24.08.2010, 04:05
 Św.Alojzy proszę wyproś nawrócenie dla Łukasza,szczere przebaczenie.Wstawiaj się za nami.Dziękuje
 Jolanta: 16.10.2008, 10:21
 Św.Alojzy, ufam, że mi pomożesz. W Tobie pokładam moją ufność i czekam z niecierpliwoscią na cud i na łaski, o które tak gorąco Cię proszę.
 maria: 13.10.2008, 08:52
 św.ALOJZY, Ty znasz moje pragnienie, błagam spełnij tę moją prośbę. Ty wiesz, jak bardzo mi na tym zależy. Usłysz mój głos, nie odmawiaj tego, o co proszę.
 m: 26.09.2008, 12:10
 Św.Alojzy, pomóż mi, by moja żona umiała wybaczyć mi wszystkie krzywdy, które Jej wyrządziłem. Wiem, jak bardzo Ją raniłem przez całe życie, ile zadałem Jej bólu. Chcę wrócić do Niej i wynagrodzić wszystko i obdarzyć Ją szczęściem. Pragnę, by z mojego powodu nie uroniła już żadnej łzy. Błagam, usłysz me błaganie.
 m: 26.09.2008, 11:10
 Maryjo, po raz kolejny proszę za wstawiennictwem św. Alojzego, nie opuszczaj mnie w mojej potrzebie, wyjednaj u Swego Syna Najukochańszego tę łaskę, o którą tak gorąco Cię proszę. Nie odejdę od Ciebie, aż mnie wysłuchasz. Tylko Ty możesz mi pomóc, błagam spełnij moją prośbę !!! Nie pozwól, bym była zawiedziona.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej