Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
W starej aptece

     Tutaj wchodzi się nie tylko po lekarstwa. Bywa, że te są pretekstem, by w kolejce podziwiać stare meble i fantastycznie zdobiony sufit.

     Apteka Gotycka na Trakcie Królewskim jest jedną z najstarszych w Warszawie. Ale... mieści się nieprzerwanie w lokalu specjalnie dla niej w 1851 r. wybudowanym. Już tylko to jest w stolicy ewenementem!

     Specjalnie dla niej powstała oficyna południowa Pałacu Mystkowskich, potem Branickich, na rogu Nowego Światu i Alej Jerozolimskich. Gdyby cofnąć się w czasy pierwszych właścicieli, na tyłach apteki dałoby się słyszeć rżenie koni, odgłosy wysypywanego zboża, kucia koni i rąbania drewna. Kiedy pałac przeszedł w ręce Branickich, z budynku apteki widać było, jak często gęsto zajeżdżał korowód sań lub wozów, a na nich stosy zajęcy, saren i dzików - upolowanych w Wilanowie.

     Po odzyskaniu przez Polskę niepodległości w pałacu znalazła siedzibę ambasada Wielkiej Brytanii. Ambasadoro-, wa słynęła z urody, ale i "żadnej pracy się nie bała" - gdy zastrajkowali warszawscy dozorcy, sama chwyciła za miotłę i zamiatała dziedziniec posesji. - A kiedy z tarasu ambasador ogłaszał przystąpienie Anglii do wojny, słuchały go tłumy warszawiaków i potem długo wiwatowały - mówi Anna Przybysz, współwłaścicielka apteki, która jej historią żywo się interesuje. Apteka zawsze nastawiona była na służbę społeczną - zwłaszcza do wybuchu Powstania Warszawskiego, gdy prowadził ją doktor Szymanowski, nie ograniczała się do obsługi klientów. Prowadzono tu badania naukowe na poziomie uniwersyteckim, a przede wszystkim wyrabiano leki dla walczących i pomagano im. Po II wojnie światowej w odebranym właścicielom pałacu długo działał Urząd Stanu Cywilnego; to tu nakręcono jedną ze scen "Człowieka z M-3" z Bogumiłem Kobielą.

     Pierwsza warszawska apteka powstała przy ul. Piwnej w XV w. Jedną z najstarszych była ta na Zamku Królewskim, powstała w 1602 r. za panowania króla Zygmunta III Wazy - funkcjonowała przy Dziedzińcu Aptekarskim. Aptekarstwo najlepiej rozwinęło się w okresie Księstwa Warszawskiego. Były to lata, kiedy apteka była jedyną szkołą dla przyszłych farmaceutów. Zazwyczaj terminowali w niej uczniowie od 14. roku życia. Tu pogłębiali wiedzę pomocnicy aptekarscy, wyzwalani na samodzielnych aptekarzy. W okresie Królestwa Polskiego Warszawa miała tak wiele aptek, że trudno je zliczyć. W każdej sporządzano preparaty z surowców pochodzenia roślinnego, zwierzęcego i mineralnego, chemikalia lecznicze, ^nalewki korzenne, winka, olejki, eliksiry, pach-nidła, pomadki do ust i najlepsze marcepany - godne stołów królewskich. Większość aptek miała piękne wejścia, własne herby, godła aptekarskie, często witraże z podobizną Asklepiosa i Hygiei. Wnętrza były starannie wykonane i tak piękne, jak te w Aptece Gotyckiej. Żywot wnętrza sklepowego jest krótki - wszystko zależy od gustu właściciela, aktualnych prądów w sztuce i obowiązującej mody. Tu jednak wyposażenie nie zmienia się od blisko 160 lat - gotyckie wnętrze nie poddało się modzie z metalu i szkła.

     Prawdziwym cackiem są neogotyckie meble, od których apteka wzięła swą nazwę. Niektóre źródła podają, że ciemne dębowe stoły, szafy i półki - najeżone ster-czynami i szczytami - zostały przeniesione z Rynku Nowego Miasta, kiedy apteka powstawała. - To niemożliwe - tłumaczy Anna Przybysz. - Meble są tak idealnie dopasowane do wnętrza, że musiały być robione na wymiar.

     Aptekę odwiedza wielu artystów i turystów. - Przez witrynę widzą piękny wystrój - mówi Anna Przybysz - i wchodzą. Fotografują wnętrze i nie mogą się nadziwić, że w centrum zbombardowanego przed kilkudziesięciu laty miasta zachował się taki rarytas - pani Anna pokazuje wiszącą na zapleczu fotografię. Przedstawia ona ciąg Nowego Światu od ul. Smolnej aż do Krakowskiego Przedmieścia. - Widać tu same ruiny i kikuty budynków; z kilkudziesięciu ocalał tylko ten jeden, z napisem apteka - opowiada, zwracając uwagę na to, że nietknięte zostały nawet dach i szyby. - To cud - komentuje i przekonuje, jak apteka jest cenna dla niej i jej siostry, z którą prowadzi interes, od kiedy przejęły go po swojej ciotce. Dziś kierowniczką jest siostrzenica pani Anny. To zapewnia Aptece Gotyckiej zachowanie jej wyjątkowego stylu, na czym właścicielkom zależy równie, co na dobrym jej prosperowaniu.


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

7 listopada 2010


Czarnogóra. Fiord na Adriatyku Czarnogóra. Fiord na Adriatyku
Draginja Nadaždin, Maciej Niedźwiecki
Czarnogórskie wybrzeże Adriatyku odzyskuje wśród Polaków popularność, utraconą na początku lat 90. Po Chorwacji, Rumunii, Bułgarii na nowo odkrywamy Montenegro (jak w XIV w. zaczęli nazywać te ziemie Wenecjanie)... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej