Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Żyrardów

     MIASTO SKAZANE NA SUKCES

     Jakież cuda oglądały nasze oczy! - wykrzyknął Henryk Sienkiewicz po wizycie w Żyrardowie, idealnym miasteczku przemysłowym zbudowanym wokót największej w Europie Fabryki Wyrobów Lnianych.

     "Sale tam tak rozległe, że stojąc na jednym końcu zaledwie rozeznasz rysy ludzi pracujących na drugim. Olbrzymie, straszliwe potwory parowe, rycząc groźnie i wywijając z piekielnym rozmachem żelaznemi ramionami, nadają ruch wszystkiemu" - czytamy w "Tygodniku Ilustrowanym" z 1903 r. Pisarz zachwycał się przędzalniami i salami warsztatów tkackich, farbiarnią, a najbardziej blichownią. Blichownia to ogromnych rozmiarów łąka, na której suszyły się płótna.

     MIASTO IDEALNE

     Dzisiejszy Żyrardów stanowił w XIX w. majątek Łubieńskich, zwany Dobrami Guzowskimi. Henryk Łubieński był jednym z dyrektorów państwowego Banku Polskiego, powstałego, by wpierać inicjatywy gospodarcze. - Ponieważ w XIX w. największe przychody przynosiło włókiennictwo, Dobra Guzowskie przeznaczono pod uprawę lnu - mówi Jerzy Naziębło, historyk i prezes Towarzystwa Przyjaciół Żyrardowa. - Trudno było o lepsze miejsce: między Łodzią, czyli silnym ośrodkiem włókienniczym, a Warszawą - stolicą i jednym z ważniejszych rynków zbytu.

     W 1829 r. podjęto decyzję o budowie fabryki lnu. Jej proces technologiczny opierał się na wynalazku przędzarki lnu Francuza Filipa de Girarda, który oprócz myśli technicznej dał osadzie nazwę - Żyrardów. W 1833 r. fabryka mogła ruszyć pełną parą.

     - W drugiej połowie XIX w. podzielono budynki według kwartałów i funkcji - opowiada Jerzy Naziębło. - Różniły się położeniem, wielkością, zdobieniami architektonicznymi. Łączyła je czerwona cegła. Tak powstała osada fabryczna.

      Najprostsze funkcje spełniali w fabryce robotnicy z najbliższych okolic. Wyższe stanowiska piastowali Czesi, Szkoci, Irlandczycy, Anglicy, Niemcy, Austriacy, Szwajcarzy i Francuzi. Administracja była oczywiście rosyjska. - Żyrardów zawsze był wielonarodowy i wielowyznaniowy: żyli tu katolicy, baptyści, luteranie, żydzi, tworząc "ojczyznę ojczyzn". To było miasto różnorodności i inspiracji - podkreśla Jerzy Naziębło.

     W połowie XIX w. powstała cała infrastruktura mieszkaniowa: pralnia, łaźnia, szpital, ochronka z babińcem (mieszkaniami dla wychowawczyń), szkoły, świątynie, dom kultury, w których zadomowiły się chóry Echo i Lira. Uporządkowanie spraw społecznych natychmiast przyniosło rezultaty ekonomiczne. Choć prawa miejskie Żyrardów otrzymał dopiero w 1916 r., już wówczas był samowystarczalnym miastem. Nosił jednak miano osady fabrycznej. Żyrardów próbowano budować według projektów tzw. miast idealnych, czy też "miast-ogrodów" - dzięki temu można je dziś zaliczyć do grona najważniejszych osiągnięć europejskiej urbanistyki drugiej połowy XIX w.! - W ostatnich dekadach XIX w. fabryka kwitła: zatrudniała blisko 10 rys. robotników, przynosiła dochód niemal 30 min rubli rocznie. Była jednym z największych tego typu zakładów w Europie, takich nie miała nawet Łódź! - tłumaczy Jerzy Naziębło.

     Swoje wyroby fabryka sygnowała tytułem "Dostawcy Dworu Jego Cesarskiej Mości". Cieszyły się renomą na całym świecie. Czterdzieści sklepów firmowych znajdowało się w 26 miastach Królestwa Polskiego i Cesarstwa Rosyjskiego.

     NA KILKA GŁOSÓW

     To PRL wyrobił stereotyp "kapitalistycznego krwiopijcy", tymczasem fabryka w Żyrardowie była dla okolicznych mieszkańców ziemią obiecaną. Dawała im pracę, mieszkanie i zabezpieczenie socjalne. Niemniej tu właśnie w latach 80. XIX w. wybuchł strajk szpularek, który głośnym echem odbił się w całym Królestwie. Zarabiającym i tak minimalne pensje kobietom obniżono płace, a gdy błagania nie pomogły - szpularki wyszły protestować na ulice, a za nimi - w akcie solidarności - pozostali robotnicy. Wojska carskie nie zdołały stłumić zamieszek. Okupiony trzema ofiarami śmiertelnymi strajk nie tylko przywrócił dawne płace szpularek, ale i przyniósł polepszenie warunków socjalnych wszystkim pracownikom.

     W żyrardowskiej fabryce lnu kobiety wykonywały najprostsze czynności i były o połowę gorzej opłacane niż mężczyźni, ale stanowiły aż połowę zatrudnionych. Po godzinach mogły dorobić wykańczaniem produktów fabrycznych, skupiały się więc na podwórkach i haftowały, stebnowały, gawędząc, podczas gdy mężczyźni grali w karty. One jednak, poza pracą w fabryce, gotowały, sprzątały, prały, szyły dla rodziny ubrania, a dla dzieci dodatkowo bambosze i zabawki.

     Czas wolny rodziny robotnicze spędzały na łonie przyrody. "Zbierały się nawet całe chóry, a wówczas polanka pod Radziwiłłowem albo łączka za Czarnym Borkiem rozbrzmiewała pieśniami śpiewanymi na kilka głosów. (...) Na wozie zabierano do lasu antałek piwa i zakąski, a swoboda świąteczna i piękno przyrody rozweselały bardziej niż piwo" - pisał Paweł Hulka-Laskowski w książce "Mój Żyrardów". Wolne chwile wypełniały także występy podwórkowych komediantów, wędrownego cyrku czy zabawy taneczne na świeżym powietrzu. A w niedziele - obowiązkowa wizyta na placu targowym, gdzie "panował gwar i rejwach nieopisany. U płotu stały kolorowe obrazy święte, zwożone do Żyrardowa przez różnych ťobraźnikówŤ (...) Stragany z paciorkami, guzikami, piszczałkami, zabawkami dla dzieci, lalkami, trąbkami, a przede wszystkiem z medalikami, ciągnęły się wszerz całego placu" - wspominał Hulka-Laskowski.

     FABRYKA W MIESZKANIU

     Na początku XX w. Żyrardów miał 20 tys. mieszkańców. Teraz ma 40 tys. ale liczba ta wciąż maleje. - Kiedyś to było samowystarczalne miasto, pracę niemal wszystkim dawała fabryka. Teraz pozostaje im głównie Warszawa - tłumaczy Jerzy Naziębło, rodowity żyrardowianin, którego dziadek i ojciec jeszcze pracowali w fabryce, ale on sam zatrudnienie znalazł właśnie w stolicy.

     Z roku na rok jednak widać, jak miasto się rozwija. Wciąż na bazie zabudowań fabrycznych i przyfabrycznych, którym nadaje się nowy charakter. Sporo pomieszczeń zaadaptowano na lofty - luksusowe mieszkania o ogromnych przestrzeniach poprzemysłowych - i sklepy. Niebawem w środku miasta ma powstać centrum handlowo-usługowe. Na obrzeżach małe firmy i zakłady starają się kontynuować tkacką tradycję Żyrardowa. - Kupiliśmy część starej zabudowy Zakładów Lniarskich na terenie Bielnika - mówi pragnąca zachować anonimowość bizneswoman. - Nie jesteśmy potomkami pracowników fabryki, przybyliśmy tu z mężem z różnych stron Polski i realizujemy swoją lnianą pasję.

     Różnych perełek jeszcze się trochę w Żyrardowie uchowało. Z pewnością warto zajrzeć do Sklepu Wokulskiego przy Fabryce Lnu. Można w nim kupić wyroby klasyczne, z tradycyjnym, 180-letnim wzornictwem, ale i szczególną kolekcję Magdy Gessler. Najciekawszy jest jednak wystrój sklepu: piękne zielone szafy i kredensy, solidne drewniane lady i ogromna przestrzeń.

     - Żyrardów już znajduje się w rejestrze zabytków, ale my wciąż zabiegamy o środki unijne na rewitalizację obiektów. Marzymy, by nasze miasto osiągnęło tytuł Pomnika Historii, a potem zostało wpisane na listę UNESCO - mówi Jerzy Naziębło. - I staramy się o to. Wierzę, że Żyrardów jest skazany na sukces!


TRZEBA ODWIEDZIĆ

Zwiedzanie najlepiej zacząć od dworca, kierując się mapką.

Dworzec Kolejowy - wnętrza zdobią oryginalne sztukaterie i piece kaflowe.

Domy robotnicze - najstarsze pochodzą 1867 r. Żyrardów jako nieliczne z miast ma taką zabudowę, i to wciąż zamieszkałą.

Kościół św. Karola Boromeusza - pierwszy kościół parafii rzymskokatolickiej w Żyrardowie.

Kościół Matki Bożej Pocieszenia - wzorowany na bazylice w Kolonii (ośmiokrotnie pomniejszony), ma dwie strzeliste wieże wysokości 70 m. We wnętrzu znajdują się secesyjne witraże, prawdopodobnie według projektu Józefa Mehoffera.

Ochronka i Babiniec - przedszkole dla 1000 dzieci pracowników fabryki. Jedna z pierwszych tego typu placówek w Królestwie Polskim.

Dom Ludowy im. Karola Dittricha, tzw. Ludowiec - ciekawy przykład architektury modernistycznej, ale przede wszystkim dom kultury dla robotników i ich rodzin z salą widowiskową na 600 osób. Działały tu m.in. amatorski teatr i towarzystwa śpiewacze.

Magistrat z początku XX w. - siedziba władz miasta. Pierwotnie na parterze mieścił się sklep formowy fabryki oraz poczta, a na pierwszym piętrze - gabinety kadry urzędniczej.

Resursa - placówka kulturalna urządzona na wzór klubów angielskich.

Pałacyk Tyrolski - najstarszy reprezentacyjny budynek w Żyrardowie, który Karol August Dittrich wzniósł dla swojego zięcia, kupca austriackiego, by przypominał mu jego rodzinne strony.

Wille dyrektorskie - rezydencjonalna dzielnica mieszkaniowa z lat 80. XIX w. dla wyższego personelu fabryki. Zespół siedmiu dwupiętrowych willi w stylu renesansu francuskiego.

Willa reprezentacyjna Karola Dittricha jr. - tu podejmowano najznamienitszych gości, tu zapadały najważniejsze decyzje dotyczące fabryki. Otacza go park krajobrazowy zaprojektowany przez Karola Sparmana, ogrodnika warszawskiego Ogrodu Botanicznego. Od 50 lat mieści się tu muzeum.

Pralnia i łaźnia - oprócz publicznej pralni i kąpieliska wyodrębnione zostało pomieszczenie na kąpiele parowe (saunę). Obiekt funkcjonował do lat 80. XX w.!

Pończoszarnia - była jedną z największych tego typu fabryk w Cesarstwie Rosyjskim, zatrudniającą 1600 pracowników. Od 1967 r. nosi nazwę Stella.

Budynki Starej i Nowej Przędzalni - kilkupiętrowe, rewitalizowane i dostosowywane do funkcji mieszkalno-ustugowej (sklepy, lofty). Nowa Przędzalnia była jednym z pierwszych w Polsce budynków wykonanych w konstrukcji żelbetowej.

Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

14 listopada 2010


Nepal. Przewodnik ilustrowany Nepal. Przewodnik ilustrowany
Praca zbiorowa
Przewodnik ilustrowany "Nepal" zawiera wszystko, czego można oczekiwać od przewodnika turystycznego. Inspirująca lektura przed wyjazdem, bezcenna pomoc podczas zwiedzania i wspaniała pamiątka z podróży.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej