Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Ogród Saski w Warszawie

     Ile procent prawdy w Prawdzie, tyle Jowisza w Intelekcie. Brzmi surrealistycznie? Wystarczy przyjrzeć się bliżej rzeźbom Ogrodzie Saskim.

    Z Prawdą, o której mowa, mija"! się niemal każdy bywalec Warszawy. Niewielu, o ile oczywiście w ogóle ją dostrzegało, zdawało sobie sprawę, że była "prowdą nic niewartą", by użyć stwierdzenia ks. Józefa Tischnera z jego góralskiej teorii poznania. Razem z 20 przedstawieniami bohaterów antycznych, spersonalizowanych pojęć abstrakcyjnych, pór roku, nauk i sztuk stała w parku założonym w Warszawie jeszcze przez Augusta II Sasa. Jakiś czas temu wjechał w nią kierowca firmy sprzątającej ogród. Rzeźba, jak zapewniają konserwatorzy, zostanie odrestaurowana. Sęk w tym, że nasza Prawda - takie imię widniało na cokole - była... mężczyzną! Całkiem niebrzydkim, smukłym - w odróżnieniu od nieco nadmiernie okrągłej pobliskiej Wenus. W lewym ręku Prawda trzymała czystą tablicę (lub lustro), w prawym - zwiewny pas z napisem Inspice cautus eris. Motto to miało znaczyć: "Wejrzyj, a będziesz roztropny" - według wybitnego XIX-wiecznego varsavianisty Franciszka Maksymiliana Sobieszczańskiego. Zdaniem współczesnego historyka sztuki prof. Mariusza Karpowicza, mówiło jednak: "Przypatruj się, a upewniony (ubezpieczony) będziesz".

     Znane z ikonografii przedstawienia Prawdy nie miały jednak żadnego napisu. W prawej ręce wysoko unosiły Słońce na znak, że prawda jest przyjaciółką światła, w drugiej - otwartą księgę - bo prawdę o rzeczach znajdujemy w księgach - i gałąź palmową wskazującą na nieugiętość prawdy. Pod prawą nogą trzymały kulę ziemską, oznaczającą wyższość prawdy ponad wszystko, co ziemskie. Prawda z Ogrodu Saskiego miała inne atrybuty i - co najbardziej obala jej domniemaną tożsamość nie była kobietą.

     Kogo zatem rzeźba, przedstawiała? Zdaniem Karpowicza było to Ammaes-tremento, pojęcie oznaczające "ćwiczenie się do doskonałości, pouczanie do skutku, tresurę w określonym celu". Opis tej personifikacji Karpowicz znalazł w "Iconologii" Cezarego Ripy, wydanej po raz pierwszy w 1596 r., a nam przybliżył w książce "Piękne nieznajome. Warszawskie zabytki XVII i XVIII w.". Publikacja ta po wydaniu w 1986 r. nie była wznawiana, a naprawdę szkoda.

     Dowiedzieć się z niej można także o sekretach innych "pięknych nieznajomych z Saskiego Ogrodu". Ciekawe są tajemnice Intelektu, tytułowanego jako Jowisz. Mężczyzna z rzeźby jest raczej subtelny niż wyniosły i w żadnym razie nie przypomina starszawego władcy mitycznego świata antycznego. "Nie znamy dziś przedstawień Jowisza młodego, bez brody" - potwierdza Karpowicz, choć zaznacza., że rejestry ikonograficzne odnotowują jego niemowlęce przedstawienia (z Amalteą). "Jowisz nie wstępuje nigdy w zbroi. Spośród bogów olimpijskich jedynie Mars używa tego atrybutu, ale z kolej orzeł jest rzeczywiście atrybutem Jowisza, nie przysługuje za to nigdy Marsowi. W rezultacie możemy odpowiedzieć z całą pewnością - nasza rzeźba nie jest Jowiszem ani tym bardziej żadnym innym mieszkańcem Olimpu. Napis (Jowisz) jest zgoła mylny..." - podkreśla profesor.

     Podobnych wprowadzających w błąd podpisów jest w Ogrodzie Saskim jeszcze kilka. Twórczość przechrzczona została zapewne z Pomysłowości, Astronomia stworzona była prawdopodobnie jako Astrologia, Muzyka jako Poezja, Historia jako Rozumność, Geografia jako Sprawiedliwość. Prawdziwe imiona innych figur, w ogóle nie podpisanych, także znajdziemy u Karpowicza. Będzie to np. Nauka:- kobieta ze skrzydełkami na głowie, globem ziemskim i lustrem w rękach, czy Arytmetyka - młoda dziewczyna przed pulpitem, na którym spoczywa księga.

     Zaklęte w piaskowcu postaci trafiły do Ogrodu Saskiego 24 maja 1727 r., około 30 lat po jego otwarciu. Do czasów współczesnych zachowała się tylko część. Jak podawał XVIII-wieczny dokumentalista Walter Hentschel, w jego czasach stało tu 71 cokołów, choć niektóre były podobno puste. Autorzy rzeźb nadal są trudni do zidentyfikowania. Wiele z figur po ostatniej wojnie przeszło gruntowną konserwację, bo niektóre potraciły nawet części ciała. Czy wszystkie wyglądają tak jak te ustawione przed prawie trzema wiekami?

     Zdecydowana część, jak twierdzi Karpowicz, odpowiada oryginałom. Mylne ich imiona nie są też, jak wielu pewnie przypuszcza, tworem PRL. Odpowiada za to przede wszystkim stulecie wcześniejsze.

     "W wieku XIX - czytamy w »Pięknych nieznajomych« - subtelny język symboli, zawiłe i błyskotliwe prawa budowy personifikacji poszły w zapomnienie". Ale, jak podkreśla Karpowicz, winni jesteśmy także my - nie znamy już języka, w którym dawna sztuka chciałaby do nas przemówić...

Zuzanna Smoleńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

21 listopada 2010


Polska. Atlas samochodowy + CD ROM Polska. Atlas samochodowy + CD ROM
Praca zbiorowa
Mapa samochodowa zawierajaca plany 61 miast, fotoradary, nowe obwodnice miast, vademecum kierowcy. Dodatkowo cyfrowy atlas Polski na CD gratis... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej