Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Święty Domek na Ratuszowej

     W bok Lauretańska kaplica. Przy niej cmentarz i ulica. Zmurowana na kształt takiej - drugiej w Lorecie jednakiej.

     Tak pisał Adam Jarzębski kilkaset lat temu w "Gościńcu albo krótkim opisaniu Warszawy", a słowa jego nadal są aktualne. Urokliwy kościół Matki Bożej Loretańskiej wciąż nosi w sobie i uważnym uszom opowiada sięgającą Wazów historię tych ziem.

     Początki bernardyńskiej niegdyś parafii przy ul. Ratuszowej sięgają roku 1617 i związane są z działalnością biskupów płockich, do których należały m.in. dawny Kamion i Skaryszew. Ojców bernardynów sprowadziła żona kanclerza koronnego Feliksa Kryskiego. Kamień pod przyszłą świątynię poświęcił w obecności Zygmunta III Wazy i jego dworu bp Henryk Firlej. Kościół, a obok klasztor bernardynów, wzniesiono jednak dopiero 21 lat później. Nie od razu zresztą przystąpiono do budowy; ludność Pragi osiedlała się wówczas głównie w okolicach istniejących już kościołów. O tym wzmiankuje w publikacji "Kamionek" z 1989 r. jeden z największych znawców dziejów praskich parafii ks. Bogumił Mińkowski. Jeszcze przed poświęceniem kościoła w 1642 r. bernardyni wznieśli kaplicę z Domkiem Loretańskim, pierwszym takim w Polsce. Inicjatorem budowy byl o. Wincenty Morawski, gwardian klasztoru. To właśnie on, będąc kilka lat wcześniej we włoskim Loreto, gdzie według tradycji od końca XIII w. znajduje się przeniesiony przez aniołów nazaretański domek Najświętszej Maryi Panny, dokonał jego szczegółowych pomiarów z myślą o wzniesieniu podobnego w kraju. W kaplicy przez niemal dwa wieki czczona była figura Matki Bożej z Dzieciątkiem. Posąg sprowadził prawdopodobnie król Władysław IV. Po nadaniu Pradze w 1648 r. praw miejskich podobizna tego wizerunku znalazła się też w herbie miasta. Dziś figura otaczana jest czcią w... kościele św. Anny - w kaplicy, w której niedawno stanął krzyż smoleński sprzed Pałacu Prezydenckiego. Wierni z Ratuszowej, o czym pisaliśmy w nr. 28 "Idziemy", cześć Matce oddają dziś przy wizerunku, który niegdyś gościł w kościele na Kamionku, poprzedniku praskiej konkatedry.

     W kilkanaście lat po poświęceniu kościoła przyszedł najazd szwedzki. Zabudowania uległy zniszczeniu, Szwedom poddała się też znaczna cześć klasztoru, który obecnie podziwiać możemy przede wszystkim na obrazie Canaletta. Parafia leżała na linii przepraw wojskowych. - Przypomina o tym m.in. symboliczny grób Rocha Kowalskiego znajdujący się przy kościele, jeden z kilku w Polsce obelisków upamiętniających tego bohatera, znanego przede wszystkim z kart "Trylogii" Henryka Sienkiewicza - mówi proboszcz ks. kanonik Jan Strzyż.

     W niespełna 20 lat po potopie kościół i kaplicę udało się odrestaurować. Niedługo jednak parafianie mogli się tu cieszyć spokojem. Świątynia została ograbiona już podczas rzezi w 1794 r. Dalszej dewastacji dokonano w czasach napoleońskich. W związku z budową fortyfikacji niemal całą parafialną zabudowę rozebrano. Dzięki sprzeciwowi miejscowej ludności, przywiązanej do kultu Matki Bożej, Francuzi oszczędzili kaplicę; wtedy też czcią zaczęto w niej darzyć dawna figurę z Kamionka.

     Po zakończeniu wojen napoleońskich Domek Loretański pozostał jedyną świątynią na Pradze. I choć rozmiarami nieduży, niemal do odzyskania przez Polskę niepodległości pełnił funkcję jednego z ważniejszych kościołów w tej części Warszawy. Parafię Matki Bożej Loretańskiej erygowano tu jednak dopiero 1 sierpnia 1941 r.

     Kościół ostatecznie odbudowano i przebudowano w formie, którą znamy obecnie, 12 lat później. Według projektu Alfonsa Kropiwnickiego krużganki i Domek Loretański pokryto wspólnym dachem. Wówczas też zaczęto mówić, że parafia ma "kościół w kościele". Uczęszczało wówczas do niego wielu wiernych - na Pradze Północ osiedlano m.in. budowniczych powojennej Warszawy. W latach 1961-77 kościołem administrował ks. Stefan Niedzielak, ukochany katecheta wielu warszawiaków.

     Ale parafia zawsze miała szczęście do oddanych duchownych. W to, że najstarszy dziś na Pradze kościół pięknieje, niemały wkład ma także obecny proboszcz, choć sam jest bardzo oszczędny w mówieniu o swoich zasługach. - Dzięki niemu - mówią parafianie o posługującym od czterech lat u Matki Bożej Loretańskiej ks. Strzyżu - parafia nie słabnie i nie podupada także materialnie, choć wierni tu z reguły niezbyt bogaci, coraz starsi i coraz mniej obecni. Pracują tu też księża wikariusze: Kamil Chojnacki i Robert Ziółkowski oraz rezydent ks. Dariusz Szczepaniuk. Także dzięki nim w kościele działają wspólnoty i wciąż żywe są tradycje, w tym różańcowe spotkania przy wizerunku Patronki kościoła, której święto obchodzić będziemy już za parę dni, 10 grudnia.

     Zobacz: Kościół Najświętszej Matki Bożej Loretańskiej


Zuzanna Smoleńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

5 grudnia 2010


Pomorze Pomorze
Adam Dylewski
Polskie Pomorze jest bardzo urozmaiconą krainą. Z jednej strony mamy wysuniętą daleko na północ latarnię morską w Rozewiu i Mierzeję Helską, z drugiej wspaniałe pojezierza z Kaszubskim na czele, Bory Tucholskie i depresję na Żuławach. Ale to także piękne miasta: Gdańsk, Sopot i Gdynia, Szczecin czy Koszalin... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej