Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Echa Indii

     Nie każdy z nas ma odwagę i możliwość, by z grupką ledwie znanych osób wyruszyć w podróż po Indiach. Zwłaszcza, gdy trwająca ponad półtora miesiąca wyprawę trzeba od początku do końca zorganizować na własną rękę. A jednak są tacy, którzy zdecydowali się na to. O niezapomnianych przeżyciach w Indiach ze Stefanem Bartikiem rozmawia Kinga.

     - To dość niezwykły ceł podróży. Skąd pomysł wyjazdu do Indii i jak to się zaczęło?

     - Wszystko zaczęło się tak naprawdę rok wcześniej. Wtedy po raz pierwszy zaproponowano mi wyjazd do Indii, ale odmówiłem. Później, będąc na Mazurach, spotkałem człowieka, który właśnie wrócił z Indii. Jego opowiadania o tym kraju, żyjących tam ludziach, nabytych w czasie podróży doświadczeniach zapadły mi głęboko w pamięć i jednocześnie pobudziły chęć zobaczenia wszystkiego na własne oczy. Dlatego gdy w jakiś czas potem los jeszcze raz uśmiechnął się do mnie, bez wahania wykorzystałem nadarzającą się okazję. Postanowiłem odwiedzić wreszcie Indie! Było mi tym łatwiej podjąć decyzję, że zgromadziłem fundusze wcześniej, planując wyjazd do Afryki.

     - Docieracie do Bombaju. Jakie są Twoje pierwsze wrażenia?

     - To był prawdziwy szok! Po wyjściu z samolotu byłem wstrząśnięty. Gdybym miał opisać to w dwóch słowach, powiedziałbym tylko: brud i hałas. Aż strach się oprzeć o cokolwiek, nie mówiąc już o wizycie w toalecie, której, oględnie mówiąc, bardzo daleko do europejskiego standardu. Wszędzie pełno śmieci. Hindusi zachowują się bardzo głośno. Jakby właśnie trwała przerwa w lekcjach i musieli się wygadać, wyśmiać i wyszumieć aż do następnego razu. Taka jest ich kultura i sposób bycia. Wszyscy turyści muszą przejść swego rodzaju aklimatyzację, przyzwyczaić się do tego! Dopiero potem można dostrzec inne rzeczy.

     - Na przykład jakie?

     - Straszną biedę. Ludzie mają tam naprawdę niedużo lub nie mają nic. Wiele osób nie ma dachu nad głową i żyje lub umiera na ulicy. Większość mieszka w slumsach. Aby przetrwać, chwytają się najdziwniejszych prac. I to żadna hańba pracować jako pucybut czy czyściciel uszu! Ci, którzy nie mieli szczęścia, żebrzą o jałmużnę. To także sposób na życie. Gorzej, że z tego powodu rodzice okaleczają własne dzieci, aby miały większe szansę coś zarobić.

     - To straszne, móc tylko patrzeć na to wszystko.

     - Tak, chociaż Hindusi podchodzą do tej sytuacji zupełnie normalnie. Nie odbierają tego jako osobistej tragedii. Uczą się radzić sobie, akceptować ten stan i mimo wszystko potrafią się cieszyć. Nie mają też zahamowań przed proszeniem innych (szczególnie turystów) o pieniądze czy inne drobne rzeczy. Kiedy ofiarowuje się im cokolwiek, należy pamiętać, że za moment wyciągnie się w naszą stronę las rąk, proszących o pomoc. Po kilku takich doświadczeniach człowiek nie ma już co rozdawać i zmuszony sytuacją musi się uodpornić.

     - Inny kraj, kultura, a co najgorsze - każdy widzi, że jesteście tu obcy. Możecie zmienić ubiór, zachowanie, ale zdradza Was kolor skóry. Czy nie baliście się, że tubylcy mogą zrobić Warn jakąś krzywdę?

     - Wcale. Hindusi są bardzo pokojowo nastawieni do innych. Trudno znaleźć drugi taki naród. Jedyne, co mogą zrobić, to jakiś psikus. Pod tym względem są jak dzieci, czekają tylko, by trochę nabroić. Z takiej psoty potrafią cieszyć sie przez długi czas i opowiadać o tym znajomym. Jest to zupełnie niegroźne. Przemoc jest im całkowicie obca. Oni mają inną mentalność niż ta, do której jesteśmy przyzwyczajeni. Są ciekawscy, otwarci, towarzyscy, potrafią radować się z drobnych rzeczy bez powodu. Nie jest niczym szczególnym spotkać na ulicy śpiewającego na głos Hindusa. Ot tak, po prostu. Nie dla zarobku, zwrócenia czyjejś uwagi, ale z wewnętrznej potrzeby. I jest to zupełnie normalne!

     - Indie to kraj, w którym na ulicach można spotkać krowy i małpy...

     - Rzeczywiście, to dość niezwykłe dla Europejczyka. Krowy są uważane przez Hindusów za świcie stworzenia. Z tego tytułu należą się im różne przywileje. Mogą na przykład bezkarnie spacerować po ulicach. To bardzo częsty widok. Jeżeli chodzi o małpy, to jest ich znacznie więcej niż krów. I bardziej dają się we znaki. Sam miałem z nimi pewną przygodę. Kupiłem dwie figurki, które chciałem zawieźć do domu jako pamiątki. Zaraz potem figurki znikły. Myślałem, że je zgubiłem, aż do czasu, kiedy przyłapałem jedną z małp na przeglądaniu moich kosmetyków. W ten sposób cała sprawa się wyjaśniła. Później zauważyłem też jak małpa podkradała jedzenie, a nawet kiedyś wyrwała jedzącemu kanapkę z ręki! Wiem, trudno w to uwierzyć! Sam miałem z tym problemy. Jednak to także niezbędny element indyjskiej układanki!

     - Dziękuję za rozmowę.


Kinga


Maroko. Przewodnik ilustrowany Maroko. Przewodnik ilustrowany
Praca zbiorowa
Ilustrowany przewodnik "Maroko" zawiera wszystko, czego można oczekiwać od przewodnika turystycznego. Jest to zarówno inspirująca lektura przed wyjazdem, bezcenna pomoc podczas zwiedzania, jak i niezrównana pamiątka z podróży.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Basiq: 05.05.2008, 00:15
 Wywiad rzeczywiście krótki ale badzo ciekawy. Moim marzeniem jest odwiedzić to intrygujące miejsce:)
 Maria: 06.04.2008, 23:38
 świetny wywiad, tylko szkoda, ze taki krótki:) aż mam ochotę sama wybrać się do Indii - kto wie, może za jakiś czas?
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej