Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Ziemia Święta - śladami Jezusa Chrystusa

     Wyruszyliśmy do "kraju, gdzie czas wziął swój początek". Odwiedziliśmy miejsca, o których do tej pory słyszeliśmy jedynie z Ewangelii. Na własne oczy zobaczyliśmy scenerie, w której rozegrał się ten czy inny epizod biblijny. Oddychaliśmy atmosferą tego miejsca, gdzie w tak szczególny sposób łączy się przeszłość i teraźniejszość. Wędrowaliśmy ścieżkami, po których chodził Jezus, w nadziei, że spłynie na nas choć trochę "świętości" Ziemi Świętej. Przeżyliśmy niesamowite i niezapomniane chwile!

     Sekret pielgrzymki

     W chłodny, lutowy poranek sprzed kościółka Ecce Homo w Krakowie wyruszyła pielgrzymka redakcji TMK "Droga" oraz Stowarzyszenia "Nasza Przyszłość" do Ziemi Świętej. Odpowiadając na wezwanie Roku Jubileuszowego, postanowiliśmy odwiedzić to najświętsze ze świętych miejsc. I udało się! W niewielkiej, dwudziestoosobowej grupce, która stanowiła mieszankę ludzi z różnych środowisk, co więcej - bez szczególnych ograniczeń wiekowych, podróżowało się niezwykle sympatycznie. W ciągu podarowanych nam dziesięciu wspólnych dni zawiązały się oczywiście nowe przyjaźnie i znajomości. Jednak to, co szczególnie zasługuje na uwagę, to atmosfera, która towarzyszyła nam od początku do samego końca pielgrzymki. Atmosfera pełna zrozumienia, ciepła, przyjaźni, radości, poczucia więzi i wspólnoty. "To niesamowite, że potrafimy się razem tak dobrze bawić, tak wspaniale czuć!" - mówili jedni. "To nie przypadek, że podróżujemy w takim składzie!" - dodawali inni. 1 trudno się z tym nie zgodzić! Może to zrządzenie Opatrzności, może wpływ Ziemi Świętej - tego się raczej nie dowiemy. Jedno jest pewne - nasza pielgrzymka była dzięki temu bogatsza we wrażenia, przeżyta w całości, w każdej chwili tak samo intensywnie, podsumowana wspólnymi doświadczeniami i na zawsze połączyła tych ludzi i Ziemię Świętą w niezapomnianych wspomnianych.

     Msza św. na pustyni

     Już pierwszy dzień w Ziemi Świętej był dla nas miłą niespodzianką. Na lotnisku w Tel Awiwie musieliśmy zdjąć ciepłe kurtki i swetry, które wcześniej bardzo nam się przydały (choćby podczas podróży przez zaśnieżoną i mroźną Słowację). Temperatura była tu bowiem średnio o dziesięć stopni wyższa niż w Polsce (o tej porze roku!). W miarę jak posuwaliśmy się coraz bardziej na południe kraju, robiło się cieplej i cieplej. W samo południe słońce grzało tak mocno, że aż trudno nam było uwierzyć, iż dzień wcześniej musieliśmy się borykać z zimową aurą naszej ojczystej ziemi.

     Wystarczył jeden dzień, by przyzwyczaić się do ciepła i słońca i to tak skutecznie, że nie pomyśleliśmy nawet o zabraniu dodatkowych okryć na wieczór, na mszę polową, która miała odbyć się na pustyni. Wtedy właśnie przekonaliśmy się, że prawdą jest to, co mówi się o "niegościnności" tego i podobnych mu miejsc. Pustynia Negew (co oznacza "sucha ziemia") przywitała nas początkowo gorącym, suchym powietrzem, a po zachodzie słońca pojawił się przejmujący wiatr i temperatura znacznie spadła. Brakowało tu roślinności, która mogłaby zatrzymać ciepło! Te kilka palm mogło jedynie osłonić nas od wiatru. Nie przeszkodziło nam to jednak w przezywaniu szczególnych chwil modlitwy na pustyni. Białe alby księży i maleńki ołtarz wyraźnie odcinały się na tle brunatno-brązowego krajobrazu. Zachodzące słońce barwiło niebo i otaczające wzgórza na złoty i różowy kolor. Panująca wszędzie cisza i świadomość bliskości Morza Czerwonego, przez które Pan przeprowadził naród wybrany, topiąc Egipcjan, pozwoliły nam głębiej przeżywać tę niecodzienną Eucharystię. A kiedy polskie "...czyńcie tak na Moją pamiątkę" zabrzmiało na izraelskiej pustyni, poczuliśmy się wyróżnieni i wdzięczni, że oto stoimy na ziemi, po której stąpał Jezus.

     "A słowo stało się Ciałem"

     Zwiedzanie Ziemi Świętej należy rozpocząć odpowiednio wcześnie, gdyż wszystkie ważne miejsca zamykane są w godzinach popołudniowych. Mając to na uwadze, tuż po śniadaniu wyruszyliśmy do miejsca, gdzie zaczęły się spełniać słowa Pisma Świętego, czyli do Bazyliki Zwiastowania w Nazarecie.

     Potężny, dwupoziomowy kościół przykryty kopułą w kształcie odwróconego kielicha kwiatu lotosu zrobił na nas ogromne wrażenie. Spacerując po dolnej, pozbawionej okien i pogrążonej w półmroku części, poświęconej ziemskiemu życiu Maryi, mogliśmy widzieć poprzez oktagonalny otwór jego górną, pełną światła część, która symbolizuje boskość Maryi, jej życie w Niebie. Najważniejsza część bazyliki to jednak Grota Zwiastowania z maleńkim ołtarzem, na którym napisane jest: "A słowo ciałem się stało... " - niestety, nie każdy pielgrzym może wejść do środka!

     Jednak dzięki polskiemu księdzu, franciszkaninowi, który sprawuje opiekę nad innym zamkniętym dla pielgrzymów miejscem - grotami pod Bazyliką Zwiastowania - mogliśmy dostąpić tego zaszczytu i jako nieliczni zobaczyć z bliska Grotę św. Rodziny. Widok skromnej, wykutej w skale maleńkiej wnęki przywoływał na myśl słowa kolędy "Opuściłeś śliczne Niebo, wybrałeś..." Gorąco podziękowawszy naszemu przewodnikowi za szczególne wyróżnienie i niecodzienne wrażenia, ruszyliśmy dalej. "To dopiero początek naszej pielgrzymki, a tyle już przeżyliśmy!" - myśleliśmy z wdzięcznością. Tego dnia odwiedziliśmy też pobliską Kanę Galilejską, obowiązkowo kosztując wina weselnego. Bardzo słodki, przypominający raczej sok trunek nie wszystkim przypadł do gustu. Jednak gustowne buteleczki z nieodłączną jubileuszową cyfrą 2000 wspaniale nadawały się na prezenty dla najbliższych!

     U źródeł Jordanu

     Spodziewaliśmy się zobaczyć małe źródełko bijące ze skały, ale to, co ukazało się naszym oczom, zupełnie nie odpowiadało tym oczekiwaniom. Ogromne ilości wody tam, gdzie dopiero zaczynał się Jordan, to było coś niesamowitego! I jeszcze ta potężna skała wznosząca się dumnie pod niebo! A w skale mała pieczara - dawniej poświęcona bożkowi, którego nazwano Pan, czarna jama - jak mówią - "przedsionek piekła". Odczytane tu słowa Ewangelii: "Tyś jest Piotr [czyli skała|, i na tej Skale zbuduję Kościół swój, a bramy piekielne go nie przemogą" nagle stały się zupełnie oczywiste. Tak oczywiste jak nasza chęć odnowienia przyrzeczeń chrzcielnych w tym właśnie miejscu. Przyrzeczeń przypieczętowanych wodą z Jordanu.

     Łodzią Piotrową po Jeziorze Galilejskim

     To rodzaj atrakcji turystycznej, podobnie jak serwowana w pobliskich restauracjach ryba św. Piotra - endemit - żyjący tylko w Jeziorze Galilejskim. Po skosztowaniu tego przysmaku wsiedliśmy do łodzi i wypłynęliśmy na jezioro, jak niegdyś Piotr.

     Dookoła nas krążyło ptactwo, które w locie chwytało kawałki rzucanego chleba. Wiatr rozwiewał włosy bardziej śmiałym, stojącym na dziobie. Łódź przecinała bez wysiłku srebrzystą toń jeziora, kołysząc się delikatnie, lecz zdecydowanie posuwając naprzód. Tak... rzeczywiście czuło się powiew tamtych czasów. Jezioro było przecież to samo!

     "0 Jeruzalem, miasto pokoju"

     "O Jeruzalem, miasto pokoju, w tobie wszyscy się jednoczą. Przychodzą doń pokolenia, aby wielbić imię Pana". Jerozolima - święte miasto. Wreszcie i my przybyliśmy do serca Ziemi Świętej. Przybyliśmy, by stanąć pod ogromnymi murami starego miasta; by wspiąć się na Górę Oliwną, zerwać gałązkę w ogrodzie Getsemani, odwiedzić Wieczernik, wreszcie by przejść Drogą Krzyżową - Via Dolorosa - to cel pielgrzymów z całego świata. Nam dane było jednak coś więcej - prawo do odprawienia własnej Mszy św. przy Grobie Pańskim.

     Od samego początku pielgrzymki nasza grupa miała wyjątkowe szczęście - tak twierdził prowadzący nas ksiądz biblista - zobaczywszy więcej niż zwykli pielgrzymi, w odwiecznych miejscach mogliśmy przebywać dłużej i choć zawsze zatłoczone dla nas dziwnym trafem pustoszały. Czyżby to tylko szczęście? Trudno uwierzyć w tyle pomyślnych zbiegów okoliczności naraz.

     Przy Grobie Pańskim

     Wstaliśmy tego dnia bardzo wcześnie. Jeszcze było ciemno. Z sercami przepełnionymi radosnym oczekiwaniem, przez opustoszałe o tej porze i ciche uliczki Jerozolimy kierowaliśmy się prosto do Bazyliki Grobu Pańskiego, a w szczególności do Groty Zmartwychwstania, która jest częścią bazyliki. Tam, przy Grobie Pańskim, w grocie tak małej, że ledwo się wszyscy pomieściliśmy, odprawialiśmy niszę. To było wyjątkowe przeżycie! Tak blisko grobu, przez który Jezus przeprowadził nas ze śmierci do życia. To była prawdziwa rezurekcja! Kiedy opuszczaliśmy bazylikę, noc ustąpiła już miejsca dniowi. Zaczęło świtać!

     Nasi Wspaniali przewodnicy

     Ostatnie chwile w Ziemi Świętej. Wymiana adresów, obietnic, wrażeń. Przede wszystkim jednak serdeczne podziękowania dla naszych szczególnych przewodników. Dla księdza Dariusza - biblisty, który sprawował nad nami nie tylko duchową opiekę, pokazując, jak czytać Pismo Święte, mając przed oczyma to czy inne miejsce Ziemi Świętej, jak rozumieć i smakować Ewangelię, jak zamknąć ten dar pielgrzymki w kartach Biblii, ale także z poświęceniem sprawował funkcję pilota. I dla pana Włodka z pochodzenia pół Polaka, pół Żyda, który starał się przekazać jak najwięcej informacji o swoim kraju, który opowiadał i tłumaczył zwyczaje tu panujące, pokazywał to miejsce oczami jego mieszkańców, który nauczył nas kochać Ziemię Świętą! Jeszcze raz dziękujemy! Bez Was nie przeżylibyśmy tej pielgrzymki w tak wspaniały i niezapomniany sposób. Bez Was bylibyśmy znacznie ubożsi.


Kinga


Syberia. Wyprawa na biegun zimna Syberia. Wyprawa na biegun zimna
Jacek Pałkiewicz
Dotknęliśmy last frontier, ostatniej granicy, poznaliśmy nieuchwytny majestat i piękno nieskalanej przyrody, a także srogi, niegościnny klimat, gdzie cywilizacja jest odległym wspomnieniem. Pokonanie rozlicznych przeciwności losu okazało się surową próbą charakteru. Sprostaliśmy im dzięki nieugiętej woli i bezwzględnej determinacji... » zobacz więcej


      



Wasze komentarze:
 Uczenica: 06.03.2010, 18:01
 Bardzo dobry program mam z tego wypracowanie :p
 Marianna: 15.04.2009, 17:03
 Byłam na pielgrzymce w Ziemi Swiętej z Ojcami Franciszkaninami w 1998r.To było najwspanialsze,niezapomniane przeżycie Chociaż minęło już 10 lat nie było dnia bym się ''Tam'' choc przez chwilę nie przeniosła oczami wyobrażni.Dziękuje za tą pielgrzymkę najpierw Bogu ale i ojcom Franciszkanom i Radio Maryja.I gdyby Bóg pozwolił jeszcze ''Tam'' powrócić.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2014 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej