Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Warszawa jak malina?

     Różowieje nam Warszawa na potęgę. Kilka lat temu ze zdziwieniem przyjęli warszawianie kolorystykę odnowionego patacu Czapskich na tyłach obecnej siedziby Akademii Sztuk Pięknych. Teraz przecierają oczy ze zdumienia!

     Po ostatniej konserwacji elewacja pałacu w Wilanowie jest po prostu jaskrawa. Ostatnio zostaliśmy "poczęstowani" następną porcją kolorów - tym razem malinowych na kościele jezuitów, czyli sanktuarium Patronki stolicy, Matki Bożej Łaskawej. Stało się to "z łaskawości" prof. Andrzeja Kossa.

     Wszystkich zdumionych takimi "rewelacjami konserwatorskimi" odsyłam do niewielkiej książeczki naszego noblisty, Władysława Reymonta, pod tytułem "Z ziemi chełmskiej". Jest to wydana w Krakowie w 1910 roku smutna refleksja pisarza o gwałtownej rusyfikacji Chełmszczyzny i Podlasia po krwawej rozprawie zaborców z unitami w roku 1874 i latach następnych. Cytuję fragment zakończenia tej przejmującej lektury, licząc na opamiętanie się konserwatorów i sprzyjających im decydentów. Dla ostrożności sam ocenzurowałem tekst Reymonta, by razem z nim nie być posądzonym o ksenofobię i wszelkie "anty-". Zainteresowanych pełnym tekstem odsyłam do ostatniego wydania tej książeczki z 1998 roku (wydawnictwo Sióstr Loretanek). Oto cytat:

     "(...) Znowu znalazłem się na głównej ulicy Chełma. Szedłem środkiem ulicy, gdyż trotuary były wprost zatłoczone szabasową publicznością, płynącą czarną, rozszwargotaną i nieustannie wzbierającą rzeką (...) mignęła gdzieś czapka urzędnicza, zabrzęczał pałasz oficerski, lub przemykał trwożnie nad samym rynsztokiem jakiś zwykły, cywilny Aryjczyk.

     - A gdzież są Rosjanie w tym "odwiecznie rosyjskim" mieście? - pytam znajomego.

     - Mamy wszystkiego coś pięć rodzin rosyjskich, naturalnie prócz urzędników, ale niech pan poczeka; jak Chełm zostanie awansowany na guberialne miasto, to przybędzie ich (Rosjan) tu znacznie więcej (...) no i dadzą miastu taki charakter, jaki będzie potrzeba.

     - Trudno im będzie tak na poczekaniu przerobić Chełm.

      - Powierzchownie zmienić jest bardzo łatwo, pomogą im w tej pracy, i za parę lat Chełm będzie wyglądał, jak wyglądać powinien. Miasto niewielkie i ludność bez głosu, to łatwo przecharakteryzować wszystko na styl "kazionny" (...) Dachy się pozieleni, a ściany skąpią w takiej "malinie", że będą się czerwieniły, jakby obdarte ze skóry, (...) zabronią na ulicach mówić po polsku, zniszczy się, co tylko przypomina "zgniły zachód", resztę kościołów poprzerabia się na cerkwie, wyda się nieco broszur, dowodzących naukowo, jak to w Chełmie nie postała ni jedna polska noga, i w końcu sami uwierzą, że to miasto było i jest czysto rosyjskie (...)

     - A cóż im przyjdzie z takiej maskarady?

     - Państwu nic, ale tym, co to robią, wszystko, bo ordery, awanse i nagrody".

     Od siebie dodam, że nawet Rosjanie, budując pod koniec XIX wieku olbrzymią cerkiew na samym środku warszawskiego pl. Saskiego, jako symbol władzy nad "priwislinskim" krajem, nie ośmielili się użyć tak mocnej moskiewskiej "maliny", której pełno na Kremlu i w jego okolicach. Pytam więc: po co to wszystko? Może znów chodzi o ordery, awanse i nagrody, czyli jak to się dziś mówi: o kasę? Ot, miasto niewielkie, czytaj: warszawski mafijny grajdołek... A ludność? - niezmiennie... bez głosu.

     Mamy również w Warszawie konserwatorskie rewelacje, tym razem najprawdziwsze, w postaci na nowo odkrytych fresków Palloniego w refektarzu Metropolitalnego Seminarium Duchownego przy Krakowskim Przedmieściu. Szeroko informowały o tym tygodniki katolickie i warszawska prasa fachowa. Warszawianie mieli okazję obejrzeć freski podczas dnia otwartego w Seminarium, zorganizowanego przez Ks. Rektora Krzysztofa Pawlinę. Zainteresowanie przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów.

     Kwietniowy numer "Kuriera Warszawskiego" na stronie tytułowej anonsował: "Prof. Mariusz Karpowicz odkrył w Metropolitalnym Seminarium Duchownym nieznane freski genialnego Włocha". Potwierdził to sam profesor we wstępie do swego artykułu na ten temat. No cóż, sukces zwykle ma wielu ojców, tylko porażka jest sierotą. O freskach Palloniego ukrytych pod warstwą tynku wiedzieliśmy od lat, a niżej podpisany postulował przy każdej okazji, choćby ostatniego gruntownego remontu przeprowadzonego w latach 1988-1997, konieczność wydobycia ich na światło dzienne, niezależnie od stanu ich zachowania. Cieszę się bardzo, że pan profesor dał się przekonać, że na najlepiej zachowanym fresku jest przedstawiony nie "Sen św. Józefa", jak z początku twierdził, ale "Eliasz pod janowcem", co dokładnie opisuje Pierwsza Księga Królewska w 19. rozdziale. A to temat bliski każdemu karmelicie. I nie potrzeba być wielkim biblistą, żeby do tej sceny wynaleźć odpowiedni cytat z tego rozdziału: "Wstań, jedz, bo przed tobą długa droga", oczywiście w brzmieniu łacińskim. Na banderoli była zachowana dość dobrze pierwsza litera "S" łacińskiego słowa "Surge".

     Cieszy również to, że dla tych samych przyczyn herb kard. Radziejowskiego jest właśnie herbem tego możnego protektora, a nie, jak sugerowano, herbem kogoś innego. A właściwe jego odczytanie to już dzieło wybitnego znawcy heraldyki - ks. Pawła Dudzińskiego.

     Co do środkowego fresku, to stan jego zachowania ograniczał się do jednej postaci, a nie do dwóch, jak twierdzi profesor. To, co nazywa drugą, niewieścią postacią, było zaledwie ciemnobrązową plamą, sugerującą raczej karmelicki habit niż suknię Marii z proponowanej do odtworzenia przez profesora ewangelicznej sceny: "Chrystus w domu Marii i Marty". Chylę czoła w tym miejscu przed panią konserwator Manuela Kornecką, która potrafiła obronić swoje stanowisko, poparte zresztą opiniami wybitnych fachowców, i umiejętną kreską oddzieliła to, co jest jej dziełem, od zachowanej fragmentarycznie części fresku.

     A efekt jaki jest, każdy widzi. Mamy karmelickie tematy w pokarmelickim refektarzu. Przyznaję, że spodziewałem się w trzecim polu oglądać coś innego niż napuszony herb: jakąś scenę biblijną, choćby znów związaną z Eliaszem czy Elizeuszem. Można jednak tę megalomanię Radziejowskiemu wybaczyć, boć to kardynał, a i ojciec tego niewątpliwego sukcesu, jakim była budowa okazałego klasztoru i przyozdobienie wspaniałego karmelickiego refektarza nie przez byle kogo, bo przez samego Michała Anioła Palloniego.


ks. Wiesław Kądziela

Autor jest rektorem kościoła
seminaryjnego przy Krakowskim
Przedmieściu w Warszawie


Tekst pochodzi z Tygodnika

7 czerwca 2009


Przewodnik z atlasem. Paryż Przewodnik z atlasem. Paryż
Praca zbiorowa
Nowy, aktualny, praktyczny i bogato ilustrowany przewodnik po Paryżu. Radzi gdzie zjeść i zamieszkać, gdzie zrobić zakupy, dokąd zabrać dzieci, żeby się nie nudziły, gdzie spędzić niezapomniany wieczór w Paryżu. Ważną część przewodnika stanowi dokładny plan miasta, a także użyteczny plan metra... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej