Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Park Kultury w Powsinie

     Przy dobrej pogodzie do Powsina przyjeżdża prawie milion warszawiaków rocznie - co drugi mieszkaniec stolicy!

     Choć dojechać tu można z łatwością - metrem, autobusem, samochodem, rowerem - na miejscu możemy poczuć się jak na wczasach, daleko od wielkomiejskiego zgiełku. Sanatoryjno-rekreacyjna atmosfera przyciąga i starych, i młodych. Tu starsi państwo siedzą przy fontannie i cichutko słuchają koncertu muzyki klasycznej z miniaturowego radyjka, tam panowie głowią się nad partią szachów, a w tle słychać pisk rozbawionej dzieciarni pluskającej się w wodzie czy szalejącej na placu zabaw. Z oddali dochodzi miarowe stukanie rakiet o piłki tenisowe. - Tu każdy, kto lubi spędzać czas czynnie, znajdzie coś dla siebie - przekonuje Józef Pawlak, dyrektor Parku Kultury Powsin.

     Kiedy hrabia Branicki sprzedawał te ziemie Polskiemu Country Clubowi w 1938 r., postawił warunek, że ma tu powstać teren rekreacyjno-sportowy. Drewniana wiata, pod którą przechodzimy, idąc od autobusu, to dawna budka kasjera, która przypomina, że przed wojną było tu ekskluzywne pole golfowe. Po wojnie władze miasta utworzyły tu Ośrodek Wczasów Świątecznych, który w 1956 r. przekształcił się w Park Kultury Powsin. Do dziś podlega on bezpośrednio miastu.

     Od 2000 r., kiedy Park wziął w swoje ręce Józef Pawlak, wszystkie obiekty się zmieniają. - Na początek zapraszam do pawilonu rekreacyjno-sportowego - zachęca dyrektor ośrodka. - Widząc budynek z restauracją i pięknym tarasem oraz czterema kortami tenisowymi, wiele osób myśli, że to hotel - śmieje się, ale nie kryje satysfakcji. W pawilonie znajduje się duża kręgielnia, dwie siłownie, sala do gry w bilard, sauna, solarium, fotele do masażu. Obok pawilonu rośnie 260-letni dąb szypułkowy "Hetman" - regularnie przycinany i zadbany.

     - Mamy boiska: do koszykówki, siatkówki, siatkówki plażowej, teren do gry w minigolfa, ogród zabaw dla dzieci i plażę - obleganą w weekendy - kontynuuje dyrektor Pawlak. Jest fontanna i dwie wypożyczalnie sprzętu sportowego. - Za symboliczną opłatą od dwóch do 15 zł można wypożyczyć rakietki do badmintona, ping-ponga, sprzęt do minigolfa, piłki, ringo. wszelkiego rodzaju narty, sanki, a nawet rowerki dziecięce - zachęca dyrektor. - Wolę, jak te kilka złotych młodzi przeznaczą na piłkę niż na piwo. - Za nic nie zamieniłbym "grzybka" na świeżym powietrzu na choćby taki sam stolik i krzesełko, ale w pawilonie - mówi pan Stanisław, który każdą letnią niedzielę wykorzystuje na grę w szachy w Powsinie.

     Są też dwa przepiękne ujęcia wody pitnej: zimowe i letnie. Można ją pić z kranu, bo to woda czwartorzędowa. - Oligoceńska się nie umywa! - zachwala dyrektor Pawlak. - Tę samą wodę mamy w basenie. Jeden z gości przekonywał mnie. że po takiej kąpieli czuł się jak po pobycie w leczniczych źródłach! - dodaje. W pobliżu basenu znajdują się domki turystyczne. Dotąd w żadnym z nich nie było wody, prądu ani sanitariatów, ale chętnych nigdy nie brakowało. - Domki były oblegane na cale "turnusy" przez młodzież i osoby starsze. Doba kosztowała 15 zł, dopiero teraz ceny wzrosną, ale polepszy się także standard - część z nich ma już bowiem wszelkie wygody.

     Jak na Park Kultury nie tylko fizycznej przystało, jest i amfiteatr na 900 miejsc, położony w cieniu drzew na dnie naturalnego wąwozu. - Koncerty zadowolą wszelkie gusta - przekonuje dyrektor. W Ogrodzie Zabaw własny amfiteatr mają dzieci. Jednak największą atrakcją Powsina jest jedyny w Warszawie park linowy. Na obszarze 2 ha między koronami drzew zamontowane są mosty na linach, umożliwiające "spacer w chmurach".

     - Kto myśli, że to taka łatwa sprawa, niech sam spróbuje! - zachęca Józef Pawlak. Jednak najbardziej obleganym miejscem jest "polana grillowa", jak ją ochrzcili bywalcy.

     Miłośnicy przyrody czują się w Powsinie jak w raju. To jedyne miejsce na Mazowszu, gdzie spotkać można topole czarne. Chodząc między nimi, trzeba uważnie patrzeć pod nogi, by nie zdeptać grzyba.

     - Dziś nazbierałem 18 dorodnych prawdziwków - chwali się dyrektor. Aby spędzić uroczy dzień w plenerze, nie trzeba ani jechać daleko od Warszawy, ani dużo wydać. Zapraszamy do Powsina!

Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

26 lipca 2009



   


Podróże po Irlandii monastycznej Podróże po Irlandii monastycznej
Wojciech Falarski
Wędrując w przestrzeni, przemierzamy także czasy. Lektura tej książki poprowadzi czytelnika śladami starożytnych mnichów do najpiękniejszych zakątków Irlandii, a zarazem do egzotycznej epoki... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej