Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kościół Ewangelicko-Augsburski Świętej Trójcy

Warszawie

     KOPUŁA BEMA

     Stanisław August Poniatowski wybrał projekt z kopułą, a nie z wysoką wieżą kościelną, by ta nie kłuła w oczy katolików. Początki świątyni ewangelicko-augsburskiej nie były łatwe.

     W XVI w. liczba protestantów w Warszawie rosła, ale nadal nie mieli w mieście osobnej świątyni, jakie istniały m.in. w Krakowie, Lublinie czy Poznaniu. Na placu należącym do starostwa - prawdopodobnie w pobliżu teraźniejszej lokalizacji kościoła ewangelicko-augsburskiego Świętej Trójcy przy ul. Królewskiej - starosta i luteranin Jerzy Niemsta zgromadził materiały budowlane i w 1581 r. rozpoczął budowę. Dopiero jednak w czasach Stanisława Augusta Poniatowskiego, kiedy rozpoczął się napływ kupców i rzemieślników z krajów niemieckich, którzy szybko asymilowali się w Polsce, król wyraził zgodę na budowę świątyni. - Spośród trzech przedstawionych do zatwierdzenia wariantów architektonicznych wybrał projekt Szymona Zuga, który nie przewidywał wieży kościelnej. Wiedział, że wieże na kościele innowierców stałyby się powodem zgorszenia dla duchowieństwa katolickiego - mówi Leszek Paterek, varsavianista. Tak czy inaczej o jego bryle mówiono, że "wszystkie panującej Religii ćmi i przewyższa gmachy", a swą formą "Watykan przedrzeźnia". Kościół ten to rzeczywiście jedyne w oświeceniowej Warszawie urzeczywistnienie świątyni centralnej z okrągłymi wnętrzami krytymi kopułą, dla której wzorem był Panteon.

     Prace budowlane postępowały szybko. Rozpoczęte wiosną 1777 r., już w trzy lata dobiegły końca. Siedem lat później, w dzień urodzin króla, nad głównym wejściem umieszczono kamienną tablicę pamiątkową z datami położenia kamienia węgielnego i poświęcenia świątyni. Kościół, o wnętrzu "nadzwyczaj wesołym i bez wszelkich niepotrzebnych ozdób", jak pisali współcześni, miał drugie co do wielkości organy w całym rosyjskim imperium, zaraz po ryskich.

     W maju 1825 r. w Kościele ewangelicko-augsburskim Świętej Trójcy odbył się niezwykły koncert 15-letniego Fryderyka Chopina, który zagrał na świeżo skonstruowanym choralionie. Podziwiał go sam car Aleksander I. W dowód uznania młody pianista otrzymał od niego brylantowy pierścień - opowiada Leszek Paterek. Muzyka z tego choralionu żegnała także podczas uroczystości żałobnych, jakie miasto musiało zgotować carowi po jego śmierci w tym samym roku.

     Balkon latarni kościoła, ż którego roztacza się przepiękna panorama Warszawy i okolic, był jedną z większych atrakcji turystycznych stolicy pierwszej połowy XIX w. - Przez wiele lat krużganek nad kopułą świątyni był najwyższym punktem w całym mieście - tłumaczy varsavianista. - To stąd obserwowano m.in. bitwę pod Raszynem i ruchy wojsk rosyjskich podczas powstania listopadowego. Tutaj także w pierwszych godzinach szturmu na miasto podczas powstania listopadowego miał zniknąć jeden z głównodowodzących obroną Warszawy gen. Józef Bem. Przez silne lunety obserwował manewry Rosjan. Według jednej z wersji, mało znanej przebywającego na kościelnej kopule wojskowego zamknął przez pomyłkę kościelny. Wola padła pod ogniem 90 armat. Była to jedna z najdramatyczniejszych chwil w życiu dowódcy - przyznaje Leszek Paterek.

     Aż do wybuchu II wojny światowej w świątyni tej chłopcy idący do konfirmacji znikali, a gdy wracali po półgodzinie, byli brudni i ożywieni. Mówili, że chodzili "za Bemem". Były to drzwi za ołtarzem, prowadzące na schody do galerii obiegającej wnętrze kopuły. Stamtąd włazem z klapą wychodziło się na zewnątrz na jej szczyt, wreszcie do latarni pełniącej funkcję wieży.

     Obie wojny niszczyły świątynię, ale po Powstaniu Warszawskim zostały z niej tylko wypalone mury. W 1951 r. Ministerstwo Kultury i Sztuki rozpoczęło odbudowę przejętego przez siebie budynku z przeznaczeniem na salę koncertową. Kościół zwrócono parafii ewangelicko-augsburskiej po odwilży październikowej. W kościele tym dwukrotnie gościli papieże: Jan Paweł II w 1997 r. i Benedykt XVI w 2006 r. Wzbogacająca od blisko 230 lat panoramę Warszawy budowla od dawna nie jest najwyższym budynkiem stolicy. Wciąż jednak jest symbolem zgodnego współistnienia dwóch wyznań i przypomina, że gospodarze kościoła św. Trójcy zapisali piękną kartę w historii swojego miasta.


Monika Odrobińska


Tekst pochodzi z Tygodnika

17 styczna 2010


Riła i Pirin. Góry Bułgarii z plecakiem Riła i Pirin. Góry Bułgarii z plecakiem
Władysław Jankow, Grzegorz Petryszak
Podstawową część stanowią opisy tras – propozycje wycieczek o różnej długości i trudności – zarówno tras spacerowych, jak i prawdziwych całodziennych górskich wypraw... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Ella: 04.03.2016, 21:48
 Nie po Powstaniu - tylko w pierwszych dniach wojny bomby zapalające strawiły modrzewiową kopułę i całość zapadła się. Sugerowanie, że kościół zniszczyło Powstanie - przemyca nieprawdziwą informację, że Niemcy oszczędzili podczas nalotów "swój" kościół.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej