Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Muzea zapomnianych historii

     Zepchnięte do piwnic, starych magazynów albo korytarzy. Mają w sobie historię kilku pokoleń i niebywałą wartość, niekoniecznie materialną. Niosą wiedzę tym, którzy urodzili się za późno.

     Oprócz Muzeum Narodowego, Wojska Polskiego czy Powstania Warszawskiego w Warszawie istnieje jeszcze ponad 60 muzeów. Część z nich ma kolekcje, o których nie wiedzą nawet pracownicy instytucji, która firmuje muzeum.

     - Pierwszy raz słyszę, żeby u nas było jakieś Muzeum Liczników, ale postaram się to sprawdzić - słyszę w Spółce Energetycznej RWE Polska.

     Tymczasem placówka jest wpisana na listę najbardziej niezwykłych muzeów w Polsce. Można tu zobaczyć 140 liczników energii elektrycznej oraz 27 zegarów sterujących i innych przyrządów pomiarowych. Najstarszy eksponat to już prawie stulatek, obok niego można zaś zobaczyć licznik najnowszej generacji.

     Obok drzwi z napisem Muzeum Politechniki Warszawskiej w gmachu Instytutu Aerodynamiki, przechodzą codziennie tysiące osób. Ale tylko nielicznym zechce się tam zajrzeć. - Kiedyś któryś z profesorów pogonił do nas cały rocznik, to dziennie przychodziło kilkadziesiąt osób!

     - śmieje się Elżbieta Borysowicz, specjalista do spraw dokumentacji Muzeum Politechniki Warszawskiej. - Na ogół studenci nie wiedzą o naszym istnieniu, przychodzą dopiero jako absolwenci. Ale mamy około 4-6 wycieczek tygodniowo oraz do 30 osób zwiedzających dziennie. Można tu bowiem zobaczyć trzy tysiące obiektów. Do najstarszych, a zarazem najcenniejszych należą oryginalne, XIX-wieczne dokumenty z podpisami Staszica i Niemcewicza. Oddzielny dział zajmują fotografie, pocztówki, medale oraz urządzenia pomiarowe. Jest tu mały smaćzek: żelazna lokomobilka z 1900 r. oraz dawna aparatura naukowa, instrumenty badawcze oraz urządzenia techniczne wykorzystywane kiedyś na Politechnice. Muzeum Drukarstwa znajduje się właśnie na walizkach. - Pakujemy ostatnie eksponaty - tłumaczy kustosz Elżbieta Pokorzyńska - nasza działalność została zawieszona już w pod koniec zeszłego roku i 20 tysięcy eksponatów wylądowało w większości w magazynie. Są to między innymi repliki prasy z XVII wieku, klisze drukarskie, zespoły plakatów, afiszy, map, reprint Biblii Gutenberga oraz dobrze udokumentowana historia warszawskiego drukarstwa.

     A wszystko z powodu zamknięcia dawnej fabryki Norblina, w której mieściło się Muzeum. Teraz trzeba poczekać kilka lat, bo przyszła siedziba - w starej redakcji Żyda. Warszawy - musi zostać wyremontowana i zaadaptowana do potrzeb placówki.

     - Ale Muzeum to nie tylko eksponaty - przekonuje Michał Malinowski, założyciel i dyrektor Muzeum Opowiadaczy Historii, pierwszego w świecie muzeum całkowicie poświęconego tradycjom ustnym i nieuchwytnemu dziedzictwu kulturowemu. - Jest to niematerialna wystawa dziedzictwa kulturowego, spotkanie ze słowem mówionym. To muzeum ludzi, którzy z opowiadania historii stworzyli swoją pasję. Przyjeżdżają do nas ludzie z Afryki, USA, Haiti, Burkina Faso, Japonii czy Hiszpanii i opowiadają nam swoje historie - mówi Michał Malinowski. Pomysł powstał w czasie podróży do Papui Nowej Gwinei, gdzie cała wioska zgromadziła się wokół ogniska, a wśród śpiewów, tańców i okrzyków dwóch starców opowiadało do rana historie. Muzeum powstało w 2002 r.

     O swoją lokalną historię jako pierwsi - w 1974 roku - zadbali mieszkańcy Woli. Powstała placówka muzealna dokumentująca dzieje jednej dzielnicy. Mieści się w neorenesansowej willi Aleksandra Sikorskiego przy ul. Srebrnej. W swym dorobku ma blisko 130 ekspozycji czasowych prezentujących obyczajowość miejską, powstania narodowe, historię zakładów przemysłowych czy sylwetki osób zasłużonych dla miasta.

     To tylko niewielka część warszawskich tajemnic. W wolnym czasie zawsze można jeszcze zajrzeć do Muzeum Andrzeja Struga, Marii Dąbrowskiej czy Władysława Broniewskiego. Mamy muzea Teatralne, Azji i Pacyfiku, Motoryzacji, Gazownictwa, Karykatury, Adwokatury, Dworu Polskiego czy warszawskiej Pragi. Wielkości tych placówek nie należy upatrywać w ilości eksponatów, ale w wartości każdego z nich.


Marta Troszczyńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

28 marca 2010



   


Węgry. Na ostro i na słodko Węgry. Na ostro i na słodko
Monika Chojnacka
Przewodnik został tak pomyślany, by służył praktyczną pomocą zarówno w fazie planowania wyjazdu, jak i podczas samej podróży, a jednocześnie by dostarczał jak najwięcej informacji krajoznawczych i był dobrą "lekturą do poduszki"... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 dama: 16.03.2012, 04:28
 sztuka i naród
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej