Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Kaszuby

     Wiatr od morza

     Ciągniemy na Wybrzeże nie zawsze jedynie po to, by się smażyć na plażach i pfawić w falach Bałtyku. Również po to, aby tąpać wiatr w żagle, poznając stare i nowe pomorskie dzieje, tkane przez ludzi owładniętych twórczą pasją i duchowa siłą.

     W ubiegłym wieku Gdynia z kaszubskiej wioski rybackiej przeobraziła się w nowoczesne - dziś już ćwierćmilionwe - miasto.

     OFERTA DIALOGU I POJEDNANIA

     Gdynianie, miłośnicy żeromszczyzny, z upodobaniem opowiadają, jak to "bezczelna nowość wtłaczała w bezpańską zatokę pierwszy port Rzeczypospolitej". Wspominają opowieść tutejszego rybaka, którego "bjałka bieżała" ze złowionymi przez niego rybami do wówczas Wolnego Miasta Gdańska zdominowanego przez Niemców - i "wrzeszczeła na fischmarku: »Gute Fische, frische Fische! Kaufe se, Madamke!«". Jej wyprawy skończyły się, gdy w 1932 r. w stoczni gdyńskiej zwodowano pierwszy kuter rybacki "Hel III", Freie Stadt Danzig patrzył kosym okiem, jak dynamicznie rozwija się Żegluga Polska. Komitet Floty Narodowej na siedem lat przed wybuchem hitlerowskiej wojny szczycił się dorobkiem 17 statków różnego typu. Wtedy Eugeniusz Kwiatkowski, "główny inżynier", "ojciec miasta", w przededniu obchodów Dni Morza złożył w prasie oświadczenie: "Po stuleciu niewiary we własne siły odzyskaliśmy bezcenny skarb - świadomość, że nie tylko możemy bić wroga na polu bitwy lepiej i skuteczniej niż niejeden ťLtaryŤ naród w Europie, ale również możemy rozwiązywać pomyślnie wielkie zadania gospodarcze i kulturalne".

     W okresie gdyńskiej prosperity bp Stanisław Okoniewski, pierwszy po 120 latach biskup polski diecezji chełmińskiej, sprowadził do Gdyni franciszkanów, którzy w mig wybudowali na Wzgórzu Focha - tak nazywało się obecne Wzgórze św. Maksymiliana - klasztor i kaplicę.

     - Wówczas też - mówi o. Jan Maciejowski, gwardian gdyńskiego klasztoru i kustosz Archidiecezjalnego Sanktuarium św. Maksymiliana - do Gdyni wróciła z rejsu dookoła świata fregata "Dar Pomorza". W jej dzienniku pokładowym pod marcową datą 1935 r., pod życzeniami dla załogi, widnieją podpisy o. Maksymiliana Kolbego i o. Mieczysława Mirochny, założycieli japońskiego Niepokalanowa, którzy tego roku w Japonii byli na żaglowcu honorowymi gośćmi. Po powrocie stamtąd o. Maksymilian przyjechał do Gdyni, aby poświęcić kaplicę i nową siedzibę franciszkańskiej wspólnoty.

     - Zapraszamy na gdyńskie wzgórze świętego - mówi o. Jan. - I na Wyspę Sobieszewską - zachęca o. Adam Kalinowski, przełożony gdańskiej prowincji franciszkanów - gdzie do zabytkowych budynków, w przeszłości należących do Alberta Forstera, gauleitera okręgu gdańskiego, NSDAP, przenosimy istniejący już prawie 20 lat przy ul. Świętej Trójcy 4 w Gdańsku Dom Pojednania im. św. Maksymiliana Marii Kolbego. Projekt sobieszewski nazwaliśmy "Wyspą św. Franciszka" - otwartą zwłaszcza dla młodych Polaków, Niemców, Białorusinów, Ukraińców. Wszystkich, którym bliska jest idea pojednania między narodami i międzyreligijny dialog.

     "Morze pozwala lepiej zrozumieć ludzką słabość, ograniczoność, i wszechmoc Boga, dostrzec wartość ziemi, potrzebę drugiego człowieka, docenić więź rodzinną i wartość wspólnoty!" - mówił Jan Paweł II do gdynian i ich gości w 1987 r. Później podkreślił: "Wszystkie-wasze sprawy składam u stóp Matki Chrystusa, czczonej w wielu sanktuariach na tej ziemi, a zwłaszcza w Sianowie i w Swarzewie, gdzie od lat czterystu otacza was opieką jako Królowa Polskiego Morza".

     POMORSKIE KRÓLOWE

     Figurka Matki Bożej Swarzewskiej to jedna z najcenniejszych rzeźb gotyckich na Pomorzu. Według tradycji stała najpierw przy studni w rybackiej wsi Swarzewo (nieopodal Zatoki Puckiej), gdzie zostawili ją żeglarze, którym w czasie sztormu uratowała życie. Potem przeniesiono ją do kościoła na Helu, a w czasach reformacji wrzucono do Bałtyku. Ale po jakimś czasie w cudowny sposób wróciła do Swarzewa. Dziś nazywana jest Królową Kaszubskich Rybaków, którzy w podzięce za opiekę ufundowali Jej tam kościół, obecnie sanktuarium.

     - Od dawien dawna - wspomina Kazimiera Balon z Oksywia, wdowa po Henryku, "wilku morskim" - marynarze stawiają Jej statuetkę w załogowych i oficerskich mesach. Gwiazda Morza, bo i tak Ją - nazywają, pływała na okrętach wojennych - "Burzy" i "Błyskawicy" - i transatlantykach, takich jak "Piłsudski", "Kościuszko" czy "Batory". Pielgrzymi z głębi lądu modlą się do Niej o wyciszenie ich życiowych burz.

     W podobnych intencjach schodzą się pątnicy do sanktuarium Matki Bożej Niepokalanie Poczętej w pobliskim Wejherowie, którego gospodarzami są franciszkanie reformaci. Oni też są kustoszami pierwszej na Pomorzu - ufundowanej przez Jakuba Wejhera w 1643 r. - Kalwarii Męki Pańskiej na tamtejszych wzgórzach. A nieopodal, przy szosie z Wejherowa do Krokowej, znajduje się Pomnik Ofiar Piaśnicy. W tamtejszym lesie w 1939 r. Niemcy rozstrzelali około 12 tys. osób z terenu Kaszub i Wolnego Miasta Gdańska. Wśród duchownych, naukowców, nauczycieli i żołnierzy była dyrektor wejherowskiego gimnazjum, czcicielka Gwiazdy Morza, s. Alicja Kotowska ze zgromadzania sióstr zmartwychwstanek, którą 13 czerwca 1999 r. Jan Paweł II wyniósł na ołtarze w gronie 108 męczenników II wojny światowej.

     Do Królowej Kaszub w sanktuarium w Sianowie koło Kartuz pielgrzymuje się, aby za Jej wstawiennictwem prosić Boga m.in. o dobrego męża. - Ja go sobie tu wymodliłam. I jest to "knop" pierwsza klasa - mówi kartuzianka Maria. - Chciała, to ma - żartuje, przytulając żonę, Łukasz Klasa. - Według legendy figurkę Sianowskiej Pani znaleźli w 1450 r. w lesie narzeczeni szukający krzaku paproci.

     - Nie wiadomo, kto ją wyrzeźbił, ale musiał to być znakomity artysta, bo Matka Boża uśmiecha się figlarnie, jak kaszubskie "bjałki" - zapewnia kustosz sanktuarium ks. Eugeniusz Grzędzicki. - Czczona jest m.in. jako patronka zakochanych i zatroskanych o przyszłość rodziny. Ostatnio o świcie przyszedł do mnie młodzieniec z prośbą: chcielibyśmy, aby ksiądz się z nami pomodlił. Myślałem, że chodzi o grupę pielgrzymkową... A tu patrzę, stoi przed ołtarzem piękna dziewczyna. - Dziś wieczorem będą nasze zaręczyny - wyjaśnia - ale przedtem przyjechaliśmy porozmawiać z Matką Bożą i prosić księdza o modlitwę.

    Narzeczeni pielgrzymują, również do gdańskiego Matemblewa, do sanktuarium Królowej Rodzin, które w 1997 r. odwiedził Jan Paweł II. Tu też modlą się oczekujące potomstwa małżeństwa. W 1790 r. w miejscowym lesie stolarzowi z pobliskiej Matami, spieszącemu po lekarza do rodzącej żony, ukazała się Matka Boża Brzemienna, informując go, że może wracać do domu, bo jego żona urodziła już syna i oboje czują się dobrze. Tutaj również - jak informuje ks. Wiesław Wiśniewski, proboszcz matemblewski - spotykają się grupy "pro life" i składane są przyrzeczenia duchowej adopcji dziecka poczętego. Od 1990 r. w przysanktuaryjnym Domu Samotnej Matki, prowadzonym przez Siostry Kanoniczki Ducha Świętego, znajdują opiekę nastoletnie mamy i ich dzieci. Od dwóch lat siostry czuwają przy "Oknie Życia", przyjmując w nim porzucone niemowlęta.

     Królową Rodzin nazywana jest także Matka Boża w kościele Świętej Trójcy w Kościerzynie. Obraz - wierna kopia Salus Populi Romani z bazyliki Santa Maria Maggiore w Rzymie - został sprowadzony do tutejszego sanktuarium w 1610 r., aby Maryja "ocaliła lud pomorski przed zalewem protestantyzmu". Dziś chroni go przed laicyzacją i wspiera w codziennych zmaganiach. Nieopodal kościerskiej fary. w neoromańskiej kaplicy sióstr niepokalanek, jest słynąca łaskami piętnastowieczna Pięta, wokół której 15. dnia każdego miesiąca gromadzą się Jej czciciele. Odwiedzając sanktuaria w Kościerzynie, można zajrzeć do pobliskiego Będomina, gdzie w tamtejszym dworku - dziś muzeum - urodził się Józef Wybicki, autor "Mazurka Dąbrowskiego".

     Najstarsze sanktuarium maryjne metropolii gdańskiej jest w Piasecznie koło Gniewa, przy szosie wiodącej do Trójmiasta. Według tradycji Piękna Pani ukazała się odpoczywającemu pod lipą choremu chłopcu, zachęcając go, aby napił się wody z pobliskiego źródełka. Zrobił to i wyzdrowiał. Na pamiątkę tego wydarzenia nieznany artysta wyrzeźbił Matkę Bożą z Dzieciątkiem. Historycy sztuki datują rzeźbę na przełom XIV i XV w. Odtąd schodzą się do Niej pielgrzymi. Czerpią "cudowną wodę" ze studni postawionej w miejscu objawienia i wypraszają liczne laski. W 1968 r. koronował Ją w piaseczyńskim kościele jako Królową Pomorza kard. Karol Wojtyła.

     Dziewiętnaście lat później Jan Paweł II ukoronował również - podczas Mszy św. na gdańskiej Zaspie - obraz Maryi z siedemnastowiecznego sanktuarium w Trąbkach Wielkich. Ogłosił wtedy Matkę Bożą Trąbkowską patronką ludzi pracy.

     ZOSTAŁO PO CYSTERSACH

     Wypady do kaszubskich i kociewskich Królowych to jedna z wielu propozycji dla wakacyjnych gości Wybrzeża. I jeśli ktoś już był np. na gdańskim Długim Targu, na Piwnej, w Bazylice Mariackiej ze słynnym "Sądem Ostatecznym" Hansa Memlinga, sfotografował się na pokładzie karaweli płynącej z przystani nad Motławą na Westerplatte - może wybrać się do dwóch niezwykłych pocysterskich obiektów sakralnych - w Oliwie i Pelplinie.

     W Oliwie książę pomorski Sambor I erygował w 1186 r. cysterskie oratorium. Obecny kształt kościół uzyskał w XIV w. W następnym stuleciu został zniszczony przez pożar, odbudowany dopiero w latach 1578-83. Kiedy w roku 1831 władze pruskie wyrugowały stąd zakonników, ich klasztor i kościół przekazały miejscowej parafii katolickiej. Po ustanowieniu zaś w 1925 r. przez Piusa XI diecezji gdańskiej świątynia uzyskała rangę katedry i Oliwa stała się siedzibą biskupów. Od 1992 r. jest stolicą archidiecezji gdańskiej. Jej patronem jest św. Wojciech. Według podań został posłany przez w 997 r. z misją ewangelizacyjną do Prus i w drodze zatrzymał się w osadzie pogańskiej Gedanium, gdzie po jego nauczaniu chrzest przyjęła rzesza ludzi. Obecnie w tym miejscu - w dzielnicy Gdańsk św. Wojciech - jest sanktuarium świętego, który, według domniemań historyków, zginął męczeńską śmiercią we wsi Święty Gaj w okolicy Pasłęka. Jego relikwie czczone są także w oliwskiej katedrze.

     Do Pelplina sprowadził cystersów w 1274 r. książę Mściwoj II. Monumentalna bazylika - dziś katedra - powstała w latach 1280-1320. Jej gwiaździste, kryształowe i sieciowe sklepienia gotyckie są najstarszymi tego typu sklepieniami w kontynentalnej Europie. Wystrój wnętrza pochodzi z różnych epok, ale dominuje barok. Po kasacie cystersów w 1824 r. Pelplin został stolicą diecezji chełmińskiej. W obu katedrach są eksponowane dzieła wybitnych gdańskich siedemnastowiecznych malarzy. Zwłaszcza obrazy Hermana Hana uderzają warsztatowym kunsztem. W oliwskiej katedrze zachwycają portrety postaci historycznych - jest ich kilkadziesiąt - ale przede wszystkim przykuwa wzrok "Biczowanie", "Chrystus i św. Weronika", "Pojmanie w Ogrójcu" . Patrząc na "Koronację Najświętszej Marii Panny" - dzieło w ołtarzu głównym pelplińskiej katedry - wciąż słyszę stówa ks. prof. Janusza Pasierba, wybitnego historyka sztuki i poety, który Pelplinowi poświęcił lwią część swojego życia: "Stale warto uprzytamniać sobie, ile pogody i nadziei podtrzymuje w Kościele Najświętsza Panna. Kult maryjny ustrzegł Kościół i teologię przed ostatecznym zmaskulinizowaniem, zintelektualizowaniem, niedocenianiem intuicji i spraw serca".

     W lipcu i w sierpniu obie katedry przyciągają rzesze melomanów. W tym roku oliwska zaprasza na 53. Międzynarodowy Festiwal Muzyki Organowej, trwający od 24 czerwca do 27 sierpnia, a pelplińska na 12. spotkanie z organowymi wirtuozami od 7 lipca do 25 sierpnia. Warto zwiedzić również oliwski Pałac Opatów, gdzie Muzeum Narodowe w Gdańsku ma Oddział Sztuki Nowoczesnej. W lipcu i sierpniu można obejrzeć w nim wystawę: "Zbiory artystyczne Biblioteki Polskiej w Paryżu". Są wśród nich dzieła Wyspiańskiego, Gersona i Pankiewicza. A w Pelplinie trzeba wstąpić do tamtejszego Muzeum Diecezjalnego - ze średniowieczną sztuką sakralną, rękopisami i starodrukami, m.in. jedynym egzemplarzem w Polsce Biblii Gutenberga - oraz wybrać się na pelpliński cmentarz, gdzie jest grób wsppmnianego już ks. Pasierba. Ten kociewiak i "obywatel świata" w jednej osobie nie żyje już 17 lat, ale żyje jegc "manifest":

     Pod warunkiem

     jeżeli jesteś z jego uczniów
     uciekaj
     jeżeli zdrajcą
     nie trać czasu
     jeśli Herodem
     wyśmiej go jak błazna

     jeżeli jesteś katem
     czyń swoją powinność
     jeśli Piłatem
     podyskutuj nie zapomnij
     umyj ręce

     jeżeli

     co innego jeżeli
     masz mężne serce
     i coś czystego pod ręką
     jak Weronika

     jeśli pochodzisz z Cyreny
     jeśli masz silne ramiona
     jeśli ci starcza odwagi
     jeśli choć umiesz zapłakać

     jeśliś Józefem z Arymatei
     lub Nikodemem
     otrzymasz ciało

     Jeżeli przynajmniej
     potrafisz ściemnieć
     jak niebo
     oślepnąć jak słońce przestać błyszczeć
     jak skała się rozpaść
     jeśli spowijesz jak całun
     jak kamień ostudzisz
     jak pieczęć zastygniesz
     jeśli otworzy cię anioł

     OKNO NA ŚWIAT

     Gdańsk po pierwszej wojnie światowej nie został oddany odradzającej się Polsce. 28 czerwca 1919 r. na konferencji pokojowej w Wersalu zdecydowano, że będzie Wolnym Miastem. Ten dziwoląg prawnopolityczny nie miał cech państwa suwerennego i za taki też nie był uważany przez narody świata. Niemcy zaś rozpychali się w nim łokciami, promując swoje osiągnięcia. Od 1933 r. hitem była tu książka "Mein Kampf" Adolfa Hitlera. Wręczano ją nawet jako upominek nowożeńcom.

     Tymczasem wokół Gdańska "działy się rzeczy niezwykłe", zjeżdżali się na Wybrzeże przybysze z głębi i rubieży Rzeczypospolitej - "bose Antki", "Galicjoki", "Kongresiaki", a wśród nich ludzie zamożni i wykształceni. Do jednych przemawiała egzotyka białych żagli, do innych - dostęp do Bałtyku. Nasz pas nadmorski liczył wówczas zaledwie l47 km - od rogatek Sopotu, który leżał w granicach Wolnego Miasta Gdańska, po Wierzchucino. Był oknem na świat pozwalającym przezwyciężać izolację gospodarczą i kulturową.

     Podczas ostatniej wojny spośród miast Wybrzeża Gdańsk ucierpiał najbardziej. Został zniszczony w 90 proc, choć w dużym stopniu przez Armię Czerwoną.

     Od 1945 r. powstawał z martwych przez wiele lat uwieńczonych wybuchem "Solidarności". Dziś razem z Gdynią jest oknem na świat - otwartym na oścież.

     Symbolicznym miejscem spotkań "z całym światem" jest m.in. Międzynarodowy Gdański Klub Morza "Zejman" na Wyspie Spichrzów przy ul. Motławskiej. - Spotykają się tu - mówi honorowy klubowicz Michał Kochańczyk, globtroter, fotografik, gospodarz "Wieczorów Podróży i Przygody" - wielcy podróżnicy. Ostatnio gościło tu Bractwo Inflanckie. Historyf cy, biolodzy, pisarze, dziennikarze i artyści opowiadali o wyprawie do inflanckiej Ingrii, Rosji ukrytej przed wzrokiem obcokrajowców. W lipcu i w sierpniu "Zejman" zaprasza na kolejne interesujące spotkania.

     Ale nie wszyscy lubią klubowy gwar. Późnym popołudniem tysiące zakochanych w morzu snują się m.in. po gdyńskim bulwarze i spacerują po plaży, dochodząc aż do Orłowa, gdzie z klifu czy z mola wpatrują się w horyzont. - Doświadczam tu religijnych przeżyć - mówi Zofia, niebawem probantka karmelitanek bosych, odpoczywająca tuż przy Domku Żeromskiego, rybackiej chacie, w której pisarz na początku lat 20. ubiegłego wieku tworzył "Wiatr od morza".

     - Przechowujemy tutaj po nim pamiątki - opowiada Henryk Wiszniewski, sekretarz Towarzystwa Przyjaciół Orłowa, gospodarzy Domku. - I cytuje wypowiedź pisarza o tym miejscu: "Wiele podróżowałem po świecie, ale tak pięknego zakątka: połączenia morza, lasów i wzgórz nie widziałem nigdzie. Tu czuję się spokojny i szczęśliwy". Pisarz zapuszczał się konną dwukółką na Pojezierze Kaszubskie aż po Żarnowiec, gdzie od XVII w. mają swój klasztor mniszki benedyktynki. Do miejscowości nadmorskich, m.in. na Hel czy nad Zatokę Pucką, pływał rybackimi kutrami. Bywał u rybaków w Sopocie przy ujściu Karlikowego Potoku, skąd od 1914 r. do dziś wypływają na połowy ryb. Obok ich przystani jest kapliczka z figurą Frasobliwego, który wypatruje powracających z łowisk. Rybacy wpisani są w sopocki pejzaż. Przed wejściem na molo bryzga morską wodą symbol Sopotu — fontanna Jasia Rybaka, któremu wiatr próbuje wydrzeć niesiony na głowie kosz pełen ryb.

     Morski wiatr... złote plaże... wypady w głąb Wybrzeża... Szybko mija urlopowy czas. Ale nie martwmy się, koniec wakacji może być początkiem budowy własnego portu, wyprawy w najważniejszy rejs. A więc - żagle na maszt!


TRZEBA ODWIEDZIĆ

  • Kartuzy. Stolica Kaszub nad czterema jeziorami: Karczemnym, Mielenko oraz Klasztornym Dużym i Małym, nad którymi w latach 1383-1403 zakon kartuzów zbudował unikatowy w Europie kościół z dachem w kształcie wieka trumny. Do dziś przypomina: memento mori.
  • Chmielno. Najpiękniejsza wieś kaszubska, położona między jeziorami Białym, Kłodno i Rekowo. Słynie z wyrobu ceramiki rodziny Neclów i letnich imprez kulturalnych. Tutaj można obejrzeć spektakle ukazujące miejscowe zwyczaje i obrzędy, m.in. weselne i dożynki. Można też podczas rejsu statkiem po Jeziorze Białym słuchać kaszubskich legend.
  • Wdzydze Kiszewskie. Wieś położona nad jeziorem Gołuń z najstarszym w Polsce skansenem, założonym w 1906 r. Zgromadzono w nim kompletnie wyposażone obiekty - w tym kościółek - z XVII-XIX w.
     PATRONKA KOBIET

     W archidiecezji gdańskiej - także w obecnej elbląskiej - czcią otaczana jest, jako patronka kobiet w kryzysie małżeńskim, bt. Dorota z Montowów. Urodziła się 1347 r. w ówczesnym Państwie Zakonu Krzyżackiego we wsi Matowy niedaleko Tczewa. Gdy miata 16 lat, została przymuszona przez rodziców do poślubienia 20 lat od niej starszego gdańskiego rzemieślnika, który nadużywa) alkoholu i byt sprawcą przemocy; parokrotnie byta przezeń pobita i bliska śmierci. Nie zatamywata się jednak. W gdańskim kościele Mariackim, uczestnicząc codziennie we Mszy św.. wymodliła nawrócenie męża. Po jego śmierci w 1390 r. i utracie ośmiorga spośród dziewięciorga dzieci (zmarty podczas kilka lat trwającej w Gdańsku epidemii) została pustelnicą przy kościele w Kwidzyniu i tam zmarta w 1394 r., a jej jedyna żyjąca córka Gertruda wstąpiła do klasztoru benedyktynek w Chełmnie. Dorotę z Montowów beatyfikował Pawet VI w 1976 r. Jej czcicielem jest m.in. Benedykt XVI. W 1999 r., jako ówczesny prefekt Kongregacji Nauki Wiary, odbyt podróż do Kwidzynia i modlit się w tamtejszej kaplicy przed jej wizerunkiem.

     WARTO SIĘ WYBRAĆ

     Szlakiem morskich latarń na Oksywie i Hel, do Jastarni, Rozewia, Gdańska, Krynicy Morskiej i Pitawy. Przewodnikiem wyprawy może być świetna publikacja: "Najstarsze latarnie morskie Zatoki Gdańskiej" I. Pietkiewicz. A. Komorowskiego i A. Szutczewskiego ze znakomitymi rysunkami S. Sierakowskiego. Lada moment wyjdzie nowa pozycja tych samych autorów: "Morskie drogowskazy polskiego wybrzeża" - o kolejnych latarniach, m.i Sopotu i Nowego Portu.

     Domek Żeromskiego w Orłowie można zwiedzać w soboty i niedziele od 11 do 14




Tadeusz Pulcyn


Tekst pochodzi z Tygodnika

4 lipca 2010


Przewodnik z atlasem. Chorwacja Przewodnik z atlasem. Chorwacja
Praca zbiorowa
Nowy, aktualny, praktyczny i bogato ilustrowany przewodnik po Chorwacji. Radzi gdzie zjeść i zamieszkać, gdzie zrobić zakupy. Podpowiada trasy wycieczek samochodowych i krótkich spacerów. Ważną część przewodnika stanowi dokładna mapa kraju, a także użyteczne plany najważniejszych miast... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej