Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Gra w ryzyko

     Nikomu nie przyniósł fortuny, dla wielu stał się poważnym problemem. Dziś do uzależnienia od nałogowego ryzykanctwa przyznają się miliony ludzi na świecie.

     - Chodzę na automaty od dwóch lat. Wszystko, chyba łącznie ze swoim życiem, przegrałem. Jestem bezdomny, bez pracy - czytam na stronie internetowej. - Walczę, ale kiepsko mi idzie: automaty, SMS-y, gry audiotele. Żonie powiedziałem. Teraz moja pensja idzie na jej konto. Żeby zagrać, podbieram z jej kieszeni. Żonę, córkę - obydwie okłamuję. Gram, bo... nie widzę innego wyjścia.

     Takie wyznania można dziś znaleźć coraz częściej. Niektórzy gracze spotykają się na terapiach, chodzą do specjalistów. Czy gdyby nie było pokus i szerokich możliwości grania, nie byłoby też problemu? Sceptycy przestrzegają, że sama zapowiadana przez rząd delegalizacja hazardu nie przyniesie korzyści współmiernych do szkód, jakie ta forma uzależnienia szerzy.

     NIEWINNA TWARZ HAZARDU

     Mało kto wie, że słowo hazard wzięło się z języka arabskiego: az-zahr, oznacza "kostkę" i "grę w kości" - wskazuje na jedną z pierwszych rozrywkowych gier o wygraną. Ale dziś hazard obejmuje karty, grę na jednorękim, w ruletkę, w bingo, obstawianie na wyścigach, gry o pieniądze w Internecie, a nawet totolotka czy konkursy SMS-owe.

     O tym, że hazard nie jest nam obcy, świadczą zyski firm funkcjonujących na rynku gier i zakładów wzajemnych. W 2007 r. wyniosły one łącznie 11,9 mld zł, tj. o 47 proc. więcej niż rok wcześniej. Każdy Polak - potencjalny gracz - mógł wydać na hazard w samym tylko roku 2008 ok. 530 zł.

     Miłośnicy hazardu twierdzą, że "pieniądze wygrane są słodsze od zarobionych". Liczy się także chęć zabawy i poprawienia sobie nastroju. - Już samo oczekiwanie na wygraną dostarcza dodatkowych bodźców pozytywnych - zauważa dr Bogdan Woronowicz, psychiatra, kierownik Ośrodka Terapii Uzależnień w Instytucie Psychiatrii i Neurologii.

     W samej grze nie ma zresztą niczego zdrożnego czy niemoralnego, ale może ona prowadzić do uzależnienia i krzywd. Katechizm Kościoła Katolickiego w p. 2413 mówi: "Gry hazardowe (karty itd.) bądź zakłady nie są same w sobie sprzeczne ze sprawiedliwością. Stają się moralnie nie do przyjęcia, gdy pozbawiają osobę tego, czego jej koniecznie trzeba dla zaspokojenia swoich potrzeb i potrzeb innych osób. Namiętność do gry może stać się poważnym zniewoleniem. Nieuczciwe zakłady bądź oszukiwanie w grach stanowi materię poważną, chyba że wyrządzana szkoda jest tak mała, że ten, kto ją ponosi, nie mógłby w sposób uzasadniony uznać jej za znaczącą".

     Na całym świecie do udziału w grach hazardowych przyznaje się dziś wielu znanych ludzi. Założyciel Microsoftu, Bili Gates oraz jeden z najbogatszych ludzi na świecie, inwestor giełdowy, Warren Edward Buffett nie ukrywają zamiłowania do kart. Również tegoroczny laureat Pokojowej Nagrody Nobla grywa w karty od czasów studenckich: - Gra nieźle, kulturalnie i o niskie stawki - zdradził niedawno senator Terry Link, bliski znajomy prezydenta Stanów Zjednoczonych. Nasza mistrzyni kryminalnych intryg, jedna z najpoczytniejszych pisarek Joanna Chmielewska, od lat przyznaje, że lubi wyścigi konne. Piosenkarz Michał Wiśniewski nie zaprzecza, że od czasu do czasu gra w kasynach. Do gry w karty, ostatnio także w Internecie, przyznają się np. poseł Ludwik Dorn oraz Janusz Korwin-Mikke.

     Jak wynika z informacji Ministerstwa Finansów dotyczących realizacji przepisów regulujących rynek gier i zakładów, przeciętny polski miłośnik gier hazardowych ulega jednak mniej wyszukanym i raczej łatwiejszym zabawom. Przez lata, zwłaszcza w PRL, stawiał przede wszystkim na totolotka. Wypełnianie kuponów sprzedawanych przez Totalizator Sportowy było przed 1989 r. - jedyną powszechnie dostępną formą hazardu. Drugą, ale skierowaną do bardziej elitarnego grona klientów, oferowały wyścigi konne. Toteż nielegalne "domowe kasyna" były w stanie kwitnącym, a dostęp do pokera czy innych rozkoszy "zielonego stolika" był łatwiejszy niż do studiów wyższych. W sklepach z zabawkami można było kupić bodaj czeskie "ruletki dla dzieci", z których dorośli robili całkiem praktyczny użytek. Sytuacja zaczęła się zmieniać dopiero w wolnej Polsce.

     Kiedy 20 lat temu Katarzyna Figura przecinała wstęgę otwierającą Orbis Casino w warszawskim hotelu Victoria - nikt nie przypuszczał, że "gra w ryzyko" potoczy się lawinowo. Już w niecałe dwa lata później zaczęły powstawać punkty gier z automatami. Jedne oferowały automaty do gier losowych, które do dziś wstawiane są do salonów i kasyn. W innych mogliśmy zagrać na automacie zręcznościowym. Potrzebne było tylko zezwolenie na prowadzenie działalności gospodarczej oraz odpowiedni kapitał, pozwalający na zapłacenie kaucji na rachunek resortu finansów. Według obowiązującej wówczas ustawy o grach losowych i zakładach wzajemnych, automaty zręcznościowe były "niehazardowe", tzn. wygraną nie miały być pieniądze. W rzeczywistości jednak wygraną często wypłacał nie sam automat, a barman bądź inna odpowiedzialna za lokal osoba. Wysokości stawek bywały różne - zależne od gracza, a właściwie od tego, o ile więcej może zostawić w maszynie. Procederem kierowała mafia pruszkowska.

     Parlamentarzyści dość szybko zorientowali się, że zyski dla budżetu państwa, płynące z niedawno otwartego rynku hazardowego, zaczęły nagle topnieć. W poszukiwaniu rozwiązania problemu uchwalono nową ustawę. Jej celem było upowszechnienie kasyn i salonów gier, czyli tych punktów z hazardem, na których państwo mogło zarobić.

     W niecałe sześć lat później uchwalono kolejny przepis. Tym razem zalegalizowano punkty z automatami o niskich wygranych i powstały nawet we wsiach. W samym tylko roku ubiegłym automaty przyniosły swym właścicielom przeszło dwukrotnie wyższe zyski od tych, jakie zarobił Totalizator Sportowy, monopolista gier liczbowych.

     Dlaczego Polacy tak łatwo ulegli jednorękim? - Gra jest tańsza i dostępniejsza od kasyn czy salonów gier - mówią znawcy i terapeuci. Ale gracze wskazują też na inne zalety: towarzyszący grze dreszcz emocji i swego rodzaju "nobilitację społeczną". - Obstawienie totka - mówi Radek, członek jednej z terapeutycznych grup Anonimowych Hazardzistów - trwa kilka sekund, tak, jak udział w konkursie audiotele, i właściwie nie bardzo jest się czym emocjonować. Przy automacie można spędzać całe godziny. To dobra zabawa "z dreszczykiem", która wielu graczom daje też poczucie uczestniczenia w czymś wyjątkowym - kojarzonym z elitami. - Podobne emocje towarzyszą przecież wyścigom, ruletce czy bingo, w których przeciętny pasjonat jednorękich nie uczestniczy.

     LUBIĘ - CZY MUSZĘ

     - We wszystkich grach - mówi Patrycja - największą wygraną jest... wyjście w odpowiednim momencie. Jedna gra więcej i jeszcze jedna... Z czasem możemy stracić kontrolę nad swoimi emocjami, a później pieniędzmi. Tak zabawa może przerodzić się w obsesję - zaznacza. Patrycja w hazard "bawi się" od paru lat. Uważa, że nie jest uzależniona. - Mogę przestać "ot, tak" - mówi i dodaje z przymrużeniem oka: - Żyłkę do hazardu mam w genach.

     Hazardem fascynował się jej dziadek. Niegdyś stały bywalec warszawskiego Służewca, o tym, że konie bywają mądrzejsze od ludzi, przekonał się, gdy do jego domu zaczęli przychodzić szemrani biznesmeni, u których zdążył się zapożyczyć. Sama Patrycja zaczęła "niewinnie i z dobrymi intencjami". - Jeszcze na studiach. Trochę zabawy i marzenia o odbiciu się z finansowego dołka. Gdzie? W kasynie - opowiada, choć nie chce przyznać, ile więcej przegrała niż zarobiła. - Nigdy nikogo nie skrzywdziłam grając, choć zdarzyło mi się raz, dwa razy pożyczyć na grę od znajomych - kwituje.

FAZY UZALEŻNIENIA:

faza zwycięstw - granie okazjonalne, fantazjowanie na temat wielkich wygranych; gracz zaczyna wierzyć, w to, że będzie zawsze wygrywać, a w przypadku osiągnięcia "wielkiej wygranej" dąży do jej powtórzenia;

faza strat - stawiając na wysokie zakłady naraża się na coraz wyższe straty; zaczynają się pierwsze większe pożyczki na gry; hazardzista gra kosztem pracy i domu, kłamie i zaczyna ukrywać swoje uzależnienie;

faza desperacji - separacja od rodziny i przyjaciół, utrata pracy i narastające długi powodują panikę, presja wierzycieli często popycha ku przestępstwom; te obciążenia prowadzą z kolei do psychicznego wyczerpania, pojawiają się wyrzuty sumienia, poczucie winy i oznaki depresji;

faza utraty nadziei - poczucie beznadziejności, myśli samobójcze; zostają cztery wyjścia: ucieczka w uzależnienie od alkoholu lub leków, więzienie, śmierć (samobójstwo lub z ręki wierzycieli) albo zwrócenie się po pomoc.

(na podstawie: www.akmedcentrum.eu/?d=hazard).
     "Niewinnie" zaczęła też Mariola, matka 3-letniej Zosi. W audiotele pierwszy raz zagrała podczas urlopu wychowawczego. - Pytania są tak błahe, że czasami żal przepuścić okazję. Nie wygrałam nigdy, ale może kiedyś dopisze mi szczęście - mówi. - Zapłacę przynajmniej za telefon.

     O nieco większej wygranej marzy Teresa. Jej syn zaczął grać na automatach w 2006 r. Z powodu uzależnienia rozpadło się jego małżeństwo. Stracił pracę. Wrócił na maminy garnuszek. Ale to nie starczyło, aby się pohamował. - Gra nadal. Aby pokryć zobowiązania wobec wierzycieli, sprzedał parę drobnych rzeczy z domu. Coraz więcej też pije - wyznaje zrozpaczona kobieta.

     Mechanizm uzależnienia od hazardu jest podobny do tego, jaki występuje w narkomanii czy alkoholizmie. Podobne są też symptomy choroby: zaprzeczenie uzależnieniu i deklaracja: "będę chciał, to przestanę" oraz czas jej rozwoju - od kilku miesięcy do kilkunastu lat.

     - Sygnałami ostrzegawczymi mogą być skąpe dozowanie pieniędzy na inne niż hazard aktywności - przestrzega psycholog kliniczny i terapeuta Jacek Sędkiewicz - oraz wzrastające rachunki telefoniczne (dla gier telefonicznych lub SMS-owych), przekraczanie limitów na kartach kredytowych lub zaciąganie nowych kredytów oraz zastawianie bądź sprzedaż zakupionych dóbr czy kolekcji.

     - Skąd jednak bierze się obsesja gry? - Najczęściej z odkrycia nowej, łatwej i prawdopodobnej możliwości wzbogacenia się oraz potrzeby odegrania. "Wygrana zwiększa poczucie mocy i skuteczności (udało mi się, jestem dobry!). Stanowi zachętę do kolejnej gry. Przegrana - powoduje spadek szacunku do siebie, ale i chęć odzyskania straty, co w konsekwencji powoduje żądzę odegrania się w kolejnych grach. Tak zamyka się koło hazardu" - tłumaczy Sędkiewicz w artykule "Hazard - uzależnienie od gry" (za: www.choroba.pl).

     (P)OPARCIE W BLISKICH

     Międzynarodowa klasyfikacja chorób i problemów zdrowotnych ICD-10 określa przymus hazardu jako osobne zaburzenie psychiczne. Nadaje mu nr statystyczny F 63.0 i definiuje jako zaburzenie polegające "na często powtarzającym się uprawianiu hazardu, który przeważa w życiu człowieka ze szkodą dla wartości i zobowiązań społecznych, zawodowych, materialnych i rodzinnych".

     Niestety, wielu pomocy szuka dopiero wtedy, gdy traci wszelką nadzieję - gdy przychodzi ostatnia z faz uzależnienia. Wówczas coraz częściej pojawia się depresja, która może otwierać drogę do innych form uzależnienia - typu: nie wyszło mi, to się napiję - ale też może prowadzić do myśli i prób samobójczych.

     Szybciej niźli sami-hazardziści, twierdzi dr Bohdan Woronowicz, reagują bliscy uzależnionych. - To oni są najbardziej poszkodowani przez chorobę osoby grającej, bo rosnące długi obciążają całą rodzinę. I oni wywierają nacisk, aby uzależniony poszedł do lekarza. - Nie raz już widziałam zrozpaczoną kobietę, która próbuje odciągnąć męża od automatu i zaprowadzić go do domu - mówi też ekspedientka jednego z praskich hot spotów. Gracz często zostaje lub przychodzi za parę godzin.

     W konsekwencji, nie grając, bliscy sami zaczynają chorować. Zdarza się, że osoby najbliższe, a więc te, którym najbardziej zależy na hazardziście, stają się jego nieświadomymi pomocnikami. Mechanizm jest podobny do tego, który występuje w przypadku alkoholizmu i koalkoholizmu dotykającego najbliższych. Toteż i leczenie nałogowego hazardu, jak i osób współuzależnionych, opiera się na podobnych zasadach. Chorzy z powodu patologicznego hazardu mogą uczestniczyć w programach psychoterapii uzależnień wraz z osobami cierpiącymi z powodu innego rodzaju uzależnienia. Powinni mieć jednak do wykonania oddzielne zadania poświęcone problemom specyficznym dla tego uzależnienia. Takie psychoterapie prowadzone są w wielu ośrodkach leczenia uzależnień na Zachodzie. W Polsce z terapią hazardu jest znacznie gorzej.

     Zdarza się, że niedoświadczony terapeuta nie jest w stanie zaproponować odpowiedniej terapii, a nawet - w mniejszych miejscowościach - w ogóle żadnej. "W leczeniu alkoholizmu i narkomanii terapie są powszechnie znane. Czasem musimy uciekać się do kłamstwa, aby móc się leczyć. Hazardzista, który powie, że jest uzależniony od alkoholu, ma drzwi otwarte na każdą terapię i pomoc. Szkoda, że ktoś, kto chce się leczyć, wyjść z matni kłamstw, już na samym początku drogi zmuszony jest uciekać się do łgarstwa" - pisze czytelnik w liście.

     Czasami lekarz zamiast efektywnej pomocy proponuje choremu tabletki antydepresyjne. - Prawdziwy specjalista - mówi dr Woronowicz - powinien przede wszystkim starać się poznać pacjenta podczas zbierania wywiadu; kiedy pacjent zaufa terapeucie (psychologowi, lekarzowi) i powie prawdę, ten może postawić prawidłową diagnozę i przystąpić do leczenia. Leczenie uzależnień nie opiera się na farmakoterapii, chociaż w niektórych przypadkach może ona wspierać leczenie. Terapeuta powinien przede wszystkim pomóc choremu w dokonywaniu zmiany osobistej, a poprzez tę zmianę dotychczasowego postępowania i funkcjonowania w społeczeństwie. Sam chory , musi chcieć się wyleczyć. Liczyć się z tym, że proces wychodzenia z uzależnienia jest długi i mogą być trudne momenty. Wtedy trzeba umieć zwrócić się po pomoc do terapeuty lub do bardziej doświadczonego w radzeniu sobie z problemem kolegi. Podobnie jest w przypadku współuzależnionych. Osoba w takiej sytuacji powinna starać się zmienić siebie, swoje własne postępowanie, bo to może doprowadzić do pozytywnej zmiany zachowania uzależnionego.

Gdzie szukać pomocy:

Ośrodek Terapii Uzależnień w Instytucie
Psychiatrii i Neurologii przy ul. Sobieskiego 9
w Warszawie, tel. 022/651-93-18.
Grupy Haz-Anon i Gam-Anon: informacje na
stronach www.anonimowihazardzisci.org
lub www.hazardzisci.org.
     Tak, jak hazardzista potrafi wymusić wygodne dla siebie postępowanie innych osób, tak i na nim można wymusić zgłoszenie się do specjalisty i podjęcie leczenia. Im więcej członków rodziny i osób bliskich uzależnionemu uczestniczy w takim przedsięwzięciu - podkreśla dr Woronowicz - tym większe są szansę na sukces. Pomocne w leczeniu są też grupy Anonimowych Hazardzistów, zainicjowane przeszło pół wieku temu w Los Angeles. W Polsce istnieją dopiero od 14 lat, służąc uzależnionym realną pomocą. Spotkania grupowe - mityngi - umożliwiają ogląd własnego problemu. Uczą zachowań, które pozwalają na inny - niehazardowy - sposób rozładowywania swoich stresów i stanów emocjonalnych. Przybliżają też podstawowe założenia samopomocowego Programu Anonimowych Hazardzistów oraz różnych, przynoszących pozytywne efekty, metod zdrowienia. Niektóre z grup Haz-Anon działają przy parafiach.

     Najmłodszą wspólnotą, której celem jest pomoc osobom dotkniętym patologicznym hazardem jest Gam-Anon, która działa podobnie jak wspólnota Dorosłych Dzieci Alkoholików; jej program opiera się głównie na dzieleniu się doświadczeniem, siłą i nadzieją. Działania wszystkich samopomocowych grup wsparcia oparte są na Programie Dwunastu Kroków, przejętego po niewielkich zmianach adaptacyjnych z ruchu Anonimowych Alkoholików.

     WOJNA Z HAZARDEM

     Z negatywnych skutków hazardu sprawę zaczyna sobie zdawać coraz więcej osób. Wojnę z branżą, a zwłaszcza z paroma jej potentatami, zapowiedział teraz rząd i premier. Media - w tym "Idziemy" - na hazardowy problem zwracały uwagę już kilka miesięcy temu. Jednak podjęcie konkretnych kroków rząd zapowiedział dopiero w związku z polityczną burzą, jaką rozpętało ujawnienie powiązań prominentnych polityków partii rządzącej z biznesmenami z branży hazardowej. Teraz ustawa ma być podpisana do końca bieżącego miesiąca.

     W nowym przepisie znalazły się m.in.: stopniowa delegalizacja urządzania gier na automatach poza kasynami oraz zakazanie gier hazardowych w Internecie. W samych założeniach do ustawy o uzależnieniach mówiło się w stopniu nikłym. Wątek ten pojawił się dwa razy. Przy kwestii reklam oraz przy kwestii ograniczeń dostępu do gier - dotyczy to osób niepełnoletnich (chodzi o rzeczywiste przestrzeganie obowiązujących dotychczas przepisów) oraz tych, na których ciąży sądowy zakaz brania udziału w grach. Gdyby nie to, że tuż przed przekazaniem ustawy pod obrady Sejmu zaproponowano też powstanie specjalnego docelowego funduszu na leczenie uzależnionych, można by odnieść wrażenie, że kwestię tę realnie zepchnięto na plan dalszy, jako mniej ważną.


Zuzanna Smoleńska


Tekst pochodzi z Tygodnika

29 listopada 2009


Modlitwa dla alkoholików Modlitwa dla alkoholików
Misjonarze Krwi Chrystusa
Ratunek dla zniewolonych. Bez "Siły Wyższej" nikt nie poradzi sobie z nałogiem... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 ktostam: 08.10.2016, 02:39
 Porażka A to dobra kara dla kasyn i wlascicieli ich , jako stoly z popychajaca kasa za szyba to zrobili otwor w szybie grubosci 2-4 mm i to w anglii i wzieli cale maszyny poczyscili i pokazywali Video ze faktycznie sie da na pusher Coin zabrac wszystko podstepem maszynie bo drutem spychaja monety jedna dają a maja setki dniowki ... Czy oszukiwanie maszyn to tez hazard nawet jesli podstepem nonstop wygrywasz bez zadnej straty tylko sam profit?
 Marcin: 10.01.2015, 06:54
 Na hazard nie pomoze nawet swiecona woda.... Wiem z wlasnego doswiadczenia.
 pokerzysta: 28.11.2013, 00:05
 Witam, na stronę trafiłem na prośbę mojej mamy, która wierzy iż jestem hazardzistą. Hazardzistą otóż nie jestem a grą w pokera zarabiam na życie. Jednak chętnie wypowiem się na temat artykułu. To nie hazard jest w Polsce problemem, podobnie jak nie alkohol, ale Polska sama w sobie. Polska jest chorym krajem rządzonym przez "polityków", mafię i wpływowych ludzi, krajem pseudo katolickim, krajem nie potrafiącym rozwiązać własnych problemów i żyjącym historią (również mocno przekłamaną, bo nauczającą jakim to wspaniałym, oświeconym i honorowym krajem Polska była). Oczywiście hazard jak i alkohol (temat alkoholu dołączam, bo ma on w tym wypadku zbyt wiele wspólnego z tym do czego dążę) są rzeczami uzależniającymi, jednak w krajach rozwiniętych stosunkowo niewielki odsetek ludzi ma z tym tak poważne i destrukcyjne problemy jak Polacy. Polacy, tak jak Rosjanie, Bułgarzy czy Rumuni, łatwo wpadają we wszelkiego rodzaju uzależnienia. Dzieje się tak po części dlatego, że nie są zadowoleni z życia, które mają, są nieszczęśliwi i wiecznie sfrustrowani. Całe życie pracują, robią to czego są nauczeni a mimo wszystko nie są w stanie komfortowo żyć nie wspominając już o sprostaniu presji "społecznej". Poprzez "społecznej" mam na myśli przede wszystkim media i najbliższe otoczenie. Seriale i filmy pokazujące szczęśliwych ludzi żyjących w dostatku, reklamy pokazujące, że aby być szczęśliwym trzeba kupić to, to i tamto, "presja społeczna" i system wartości (za który odpowiedzialni są politycy i media) sprawiająca, że wyznacznikiem wartości człowieka jest to jaki dom posiada i jakim samochodem jeździ. Niewielu ludzi stać na paliwo a mimo wszystko na parkingach brakuje miejsc, ludzie stawiają domu a później jedzą wodę z ryżem twierdząc, że "przez dupę można przepuścić majątek". To co kreuje nasz kraj, to obywatel, który w szkole uczy się wszystkiego, ale i niczego nie wie, ciężko pracuje całe życie za marne pieniądze wzbogacając obce gospodarki (co z tego, że produkcja jest w naszym kraju a pracownicy są polakami skoro prawdziwe zyski są wydawane gdzie indziej), często wyjeżdża za granicę do pracy (bo jakiś szarlatan twierdzi, że to dobrze, bo taka osoba przywiezie pieniądze do naszego kraju budując naszą gospodarkę - co z tego, że przy okazji w niewolniczych warunkach buduje tanim kosztem gospodarkę krajów rozwiniętych. Nie, mniejsza o to, że dzięki działaniom polityków ludzi nie stać na godne życie, ojcowie widzą dzieci dwa razy do roku, a przeciętny kowalski poza Polską pracuje fizycznie w budownictwie zaś Kowalska sprzątając domy - który maturzysta o tym nie marzy). Dobra, bo sam się zgubiłem... Aaa, obywatel, który pracuje, wytwarzając dobra niskim kosztem, obywatela, który kupuje produkty na rynku wtórnym (wszelki sprzęt, komputery, ubrania itd., i które do nas trafiają, to produkty wycofane ze sprzedaży w krajach bogatszych), obywatela nieświadomego. Obywatele są jednak sfrustrowani, bo na nic ich nie stać. Wystarczy porównać przedświąteczne reklamy w krajach rozwiniętych (zwykłe reklamy) a w Polsce (telewizor, kredyt świąteczny, chwilówka, konsola do gier, potrzebujesz pieniądze na święta?, kredyt...). Do tego dorzucamy wpływy komunizmu i kościoła (tak, kościoła - ludzie są pseudo-katolikami, chodzącymi na msze wtedy gdy sąsiedzi, a biblię słuchają jak im się podoba - choć to tyczy się też części kleru), który "mówi" (jest tak odbierany) o tym, że nie mamy na nic wpływu, urodziliśmy się po to aby cierpieć i wychwala ludzi idących przez życie w cierpieniu itd. Sprawia, to że część ludzi się poddaje a część próbuje to zmienić na różne sposoby. Jedne sposoby są ciężką pracą (nie mam tu na myśli pracowania na 3 etaty za 4zł na godzinę, ale zakładanie firm, studiowanie odpowiednich kierunków i bycie w tym najlepszym, szukanie alternatyw). Inne sposoby to chęć przeskoczenia z punktu A (bycia nieszczęśliwym), do punktu E(bycia szczęśliwym) z pominięciem punktów B (wysiłek, praca nad sobą, ciężka praca), C (zrozumienie, że to nie pieniądze i rzeczy które można za nie kupić, takie jak laptop czy samochód, dają szczęście, ale wolność finansowa i możliwość realizowania swoich pasji, się liczy) i D (dążenie do odniesienia sukcesu poprzez wyrzeczenia i pracę). Moim zdaniem właśnie to i próba tworzenia iluzji dojścia do punktu E sprawia, że pogrążamy się w chorobach takich jak alkoholizm czy uzależnienie od hazardu. Najgorsze w tych chorobach jest to, że stają się one nawykami (tutaj polecam książkę Siła Nawyku). Cały bełkot był po to abym mógł napisać, że żadna ustawa hazardowa, żadne grupy wsparcia ani pieniądze przeznaczone na leczenie chorych nie zmienią tej sytuacji. Podobnie jak wysyłanie jedzenia do Afryki nie rozwiąże problemu głodu. Polityka naszego kraju jest jak nowotwór i choć należy zajmować się tymi, którzy są już chorzy, to należy znaleźć rozwiązanie na zlikwidowanie tego nowotworu aby nie zapobiec chorobom tych jeszcze zdrowych. Aby to zmienić trzeba by zmienić mentalność społeczeństwa, zmienić programy nauczania w szkołach, wybić tych wszystkich "polityków", którzy w dupie mają nasz kraj i obywateli (i wybić nie jest wcale zbyt naciągane, bo są to ludzie, którzy dla własnych znikomych korzyści krzywdzą 40 milionów obywateli, są oni winni łez każdego dziecka alkoholika, każdej zniszczonej przez hazard rodziny, każdego samobójstwa, nawet każdego bankruta-dłużnika (skoro prawo jest zrobione pod banki, które nawet nie są krajowym kapitałem, a nie obywatela), każdego pracodawcy-sk*****a wykorzystującego pracowników. W tym kraju nikt nie robi co do niego należy, ani polityk, ani sędzia, ani prokurator, ani policjant. Dopóki to się nie zmieni, dopóty będzie źle a rodziny będą rujnowane. Zapewne sporo namieszałem, bo już nie pamiętam o czym pisałem na początku, ale mam nadzieję, że ktokolwiek uzna ten wpis za wartościowy. Skoro było o hazardzie, to dorzucę dwa grosze o tym czym się zajmuję czyli o pokerze. Poker jest grą umiejętności w tym samym stopniu co hazardem. Dla osoby, która ciężko pracuje nad własną grą, która poświęciła setki godzin na oglądaniu filmów szkoleniowych, czytaniu książek i analizowaniu własnej gry jest to tylko i wyłącznie gra umiejętności , której losowy charakter jest znikomy na próbce tysięcy gier czy setek tysięcy rozdań. Jednak dla gracza rekreacyjnego, jest to czysty hazard ponieważ nie ma on pojęcia jaka decyzja jest bardziej opłacalna, choć może wiedzieć jaka decyzja jest głupia, rzadko rozegra odpowiednią ilość gier aby pobić losowość tej gry (czyli zawsze będzie albo za bardzo na +, albo za bardzo na -). Dlatego bezsensowne jest mówienie o pokerze w jakikolwiek skrajny sposób, albo czysty hazard, albo tylko gra umiejętności. Jednak co ważne poker daje ogromne możliwości wielu młodym ludziom, którzy inaczej nie mieliby możliwości zarabiania takich pieniędzy. Jednak jak każda inna dziedzina, osiągnięcie tutaj sukcesu wymaga nakłada pracy i samodyscypliny. POKER TO BARDZO CIĘŻKI SPOSÓB NA ŁATWE PIENIĄDZE. Nie mam zamiaru tego tutaj reklamować ani nakłaniać do gry w pokera, ale ostrzec: nie licz na pojedyncze wygrane w pokera, jedyne na co możesz liczyć to zarobek uzależniony od Twojego poświęcenia czyli to samo co osiągniesz rozwijając się w innych dziedzinach. Dla osób żyjących z tej gry poker nie różni się za bardzo od szachów.
 matka: 07.03.2012, 23:17
 witam mój syn ma 22 lata jest już mężem i za dwa miesiące zostanie ojcem , od nie wiem kiedy ,ale na pewno trwa to już parę lat jest uzależniony od gier w kasynie, mieszka z żona w Gdańsku. Dziś właśnie dowiedziałam się o tak strasznym problemie, ma już długi wiem o około 5tys zł. to dla nas ogromna suma ale wiem że to nie wszystkie długi o jakich wiem , synowa jest przerażona, tym bardziej że jest w siódmym miesiącu ciąży. Ja mieszkam daleko w Szczecinie nie jestem w stanie być teraz z nimi. Syn ma bardzo dobra prace , studiuje, wiem też że już parę miesięcy nie zapłacił za studia pewnie go wyrzucą , wiem również że pożyczył pieniądze od swojego szefa pewnie pod pretekstem że ,potrzebuje na rodzinę , wygląda to bardzo żle nie wiem co mogę w takiej sytuacji zrobić. Synowa wspomniała o rozwodzie , o tym ze karze mu się wyprowadzić. straszne to wszystko mój syn jest bardzo słaby psychicznie wiem to, mieliśmy w życiu bardzo dużo złych doświadczeń tak jak ja tak i moje dzieci mam tez córkę jest ok. mieszka ze mną . jestem po rozwodzie mój były mąż maltretował mnie fizycznie i psychicznie, od 10lat jestem wolna i spokojna , ale jak widać mój syn nie bardzo poradził sobie z psychika , dziś płakał przez telefon jak z nim rozmawiałam mówił ze próbował sam już z tym skończyć , modlił się ,ale mówi ze to pomagało tylko na chwilę , wie jak dużo może stracić i też go to przeraża ale uzależnienie jest silniejsze od niego miał już kiedyś problemy z narkotykami wyszedł z tego ale wpakował się w hazard, jest bardzo inteligentny i zaradny nie wiem co mam robić żeby mu pomóc . BŁAGAM O POMOC
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej