Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Uzdrowieni miłością Jezusa

     Głęboko zakorzenione w każdym człowieku pragnienie bycia szczęśliwym jest terenem szczególnie intensywnego kuszenia szatana, największego wroga ludzkiego szczęścia.

     Jego strategia kuszenia ma na celu ukształtowanie w człowieku przekonania, że szczęście i dobre samopoczucie polega na niczym nie ograniczanym doświadczaniu przyjemności zmysłowych i doznań uczuciowych. Jest to jedno z najbardziej podstępnych i niebezpiecznych kłamstw, ponieważ w życiu ludzkim najważniejsza jest miłość i dojrzewanie do miłości a nie koncentracja na nieokiełzanym konsumowaniu przyjemności i wrażeń.

     Doświadczenie przyjemności, kiedy staje się nieopanowaną żądzą, degraduje i pogrąża człowieka w niewoli egoizmu, niszcząc w nim zdolność do bezinteresownej miłości, doprowadzając do głębokich duchowych zranień oraz różnych form zniewoleń przez alkohol, nikotynę, narkotyki, seks, pornografię itp. Pragnienie wiecznego szczęścia, które zakodowane jest w każdym ludzkim sercu, może zaspokoić tylko Boża Miłość.

     O tej prawdzie z wielką mocą świadczy grupa około 70 narkomanów, z 18 narodowości, którzy byli na samym dnie uzależnienia narkotykowego, a obecnie tworzą wspólnotę "Cenacolo" w Medjugorje. Pielgrzymom, którzy ich odwiedzają, mówią, że to sam Jezus swoją miłością leczy ich duchowe rany i wyzwala z wszelkich uzależnień. Oni tylko otwierają się na działanie Jego miłości, żyjąc w braterskiej wspólnocie, gdzie najważniejsza jest modlitwa połączona z intensywną fizyczną pracą. Nie stosuje się tu żadnego leczenia farmakologicznego, nie ma psychologów i psychiatrów. Jedyną terapią jest miłość Jezusa. Ponieważ bez modlitwy nie można spotkać i pokochać Jezusa, dlatego w kaplicy jest nieustanna adoracja Najświętszego Sakramentu. Do wspólnoty wstępują narkomani, którzy próbowali różnych form szpitalnego leczenia a po wyjściu do domu na nowo pogrążali się w nałogu. Są to, z medycznego punktu widzenia, przypadki beznadziejne, nie dające żadnych szans na wyleczenie. Tam jednak, gdzie medycyna nie daje żadnych nadziei, miłość Jezusa dokonuje cudownych, całkowitych uzdrowień. Nie staje się to jednak w sposób magiczny. Konieczna jest zgoda i współpraca człowieka przez modlitwę i pracę, oraz przynajmniej trzyletni okres pobytu we wspólnocie.

     Jednym z największych problemów jest decyzja wstąpienia do wspólnoty. Narkoman tak długo będzie się bronił, dopóki będzie miał możliwość zdobycia pieniędzy na narkotyki i jedzenie. W takiej sytuacji bardzo ważne zadanie mają do spełnienia rodzice.

     S. Elwira daje im następującą radę: "Wyrzućcie go (ją) z domu, aby nie mógł(a) więcej was wykorzystywać". Jeżeli rodzice nie zdobędą się na odwagę wyrzucenia z domu swego uzależnionego dziecka, wtedy są znikome szansę, aby taki narkoman zdecydował się na wstąpienie do wspólnoty. Kiedy wreszcie podejmie decyzję leczenia, może sam lub z rodzicami przyjechać na wizytę zapoznawczą. Jeżeli zobowiąże się zachować wszystkie reguły, które tam obowiązują wtedy zostaje przyjęty. Od tego momentu wspólnota bierze za niego całkowitą odpowiedzialność. Na początku otrzymuje opiekuna, tak zwanego anioła stróża, którym jest też narkoman, ale mający za sobą dłuższy okres pobytu we wspólnocie. Jego zadaniem jest opieka i bycie z nowoprzybyłym przez cały czas. Jest to szczególnie ważne w pierwszym okresie, kiedy odzywa się głód narkotykowy. Przez pierwsze 8 miesięcy nie może utrzymywać żadnego kontaktu z rodzicami lub przyjaciółmi. Chodzi o to, aby mógł stanąć na własnych nogach. Dopiero po tym okresie może na kilka dni wyjechać do domu. Regulamin dnia jest bardzo wymagający. Zaraz po przebudzeniu wszyscy gromadzą się w kaplicy, aby odmówić klęcząc jedną cząstkę różańca, później jest medytacja i Msza św. Do modlitwy zobowiązani są wszyscy, również ci, którzy początkowo mają do niej awersję i twierdzą, że są niewierzący. Mówi się im: ty masz się modlić, a my za ciebie będziemy wierzyć. Po niedługim czasie modlitwa ta sprawia, że młodzieńcy ci nawracają się i zaczynają traktować modlitwę jako konieczność życiową.

     Po śniadaniu jest czas ciężkiej fizycznej pracy w kamieniołomach. W południe znowu wszyscy gromadzą się w kaplicy, aby odmówić drugą cząstkę różańca i adorować Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie. Po obiedzie jest krótki odpoczynek i znowu praca. Wieczorem odmawia się trzecią część różańca, medytuje teksty Pisma św. Cały dzień wypełniony jest modlitwą i pracą w braterskiej wspólnocie. Nie ma telewizji i radia, nie można wychodzić na zewnątrz bez specjalnego pozwolenia. Istnieje ściśle przestrzegana reguła, że nie wolno nic kupować do jedzenia i do ubierania. Ma to być praktyczny wyraz całkowitego zaufania Bożej Opatrzności. Tak więc, ci młodzi ludzie jedzą i ubierają się tylko w to, co im inni ofiarują. Ich całkowite zaufanie Bogu sprawia, że codziennie doświadczają cudu Opatrzności Bożej, zadziwiającego wprost zatroskania Boga o nich, nawet w najdrobniejszych szczegółach. Jest to bardzo czytelny znak Bożego działania, który dodatkowo umacnia ich wiarę i ufność. W ten sposób, przez modlitwę i ciężką pracę, narkomani otwierają się na działanie Chrystusowej miłości, która cudownie leczy ich poranione serca i wyzwala z niewoli narkotyków.

     Idea założenia tego typu wspólnot zrodziła się w sercu prostej włoskiej zakonnicy s. Elwiry. Rozpoznała cierpiącego Jezusa w narkomanach i postanowiła przyjść im z pomocą. Przez 10 lat prosiła swoich przełożonych zakonnych, aby pozwolili jej zająć się tymi najbiedniejszymi z biednych. Wyrazili zgodę dopiero po 10 latach, ponieważ sądzili, że s. Elwira nie ma dobrego przygotowania do tego rodzaju pracy i nie da sobie rady. Kiedy wreszcie s. Elwira uzyskała zgodę swoich przełożonych, wtedy zebrała grupę narkomanów i w lipcu 1983 r. założyła pierwszą wspólnotę w Saluzzo we Włoszech."

     Do Medjugorje s. Elwira przyjechała po raz pierwszy z grupą narkomanów w 1985 r. Zauważyła, że w Medjugorje modlitwa chłopców i całej wspólnoty była silniejsza i głębsza. Jej chłopcy intuicyjnie odczuwali obecność Matki Bożej, nie chcieli wracać do Italii. W ten sposób powstała tutaj w Medjugorje wspólnota narkomanów "Cenacolo". Według s. Elwiry Matka Boża działa tutaj w sposób szczególny i jest niewy czerpalnym źródłem ewangelizacji, stymulując rodzenie radosnej, pięknej i czystej młodości. Obecnie istnieją już 23 wspólnoty, które założyła s. Elwira w Italii, Francji, Austrii, Chorwacji, Medjugorje, Brazylii, USA. Aktualnie przebywa w nich około 600 narkomanów.

     W tych wspólnotach ma miejsce niezwykły fenomen leczenia i przywracania do normalnego życia narkomanów, którzy znaleźli się na samym dnie uzależnienia, a więc - po ludzku - w sytuacji beznadziejnej. Widać tam jak miłość Jezusa podnosi z największych upadków i uzdrawia w sytuacjach, które w medycynie uznaje się za nieuleczalne.

     Wspólnoty narkomanów dają nam wszystkim bardzo pouczającą lekcję. Uświadamiają nam, że człowiek jest jedynym stworzeniem, którego Bóg obdarował rozumem, wolną wolą oraz różnymi talentami i wezwał do współpracy ze Sobą przez pracę i modlitwę. Tylko przez to współdziałanie w człowieku może dokonywać się duchowy wzrost i odnajdywanie ostatecznego sensu życia.

     W swojej wolności człowiek może jednak odrzucić współpracę z Bogiem. Każdy zmarnowany talent i nie wykorzystana zdolność przyczynia się do pogorszenia postawy wobec siebie, Boga i innych ludzi. To nie jest przypadek, że lenistwo jest jednym z siedmiu grzechów głównych. Ulegając lenistwu człowiek odrzuca współpracę z Bogiem, a to staje się źródłem wszelkiego zła. Człowiek leniwy zakopuje swoje talenty w ziemi (por. Mt 25,25 n). Do niego odnoszą się słowa Apokalipsy: "Znam twoje czyny, że ani zimny, ani gorący nie jesteś. Obyś był zimny albo gorący! A tak, skoro jesteś letni i ani gorący, ani zimny, chcę cię wyrzucić z mych ust" (Ap 3, 15-16). W swojej pysze odrzuca prawa życia i duchowego wzrostu, które Bóg wypisał w jego sercu. Jeżeli ktoś ulega pokusie łatwizny życiowej, ucieka od wysiłku, trudu nauki i pracy a poddając się lenistwu, szuka szczęścia w nieograniczonej konsumpcji zmysłowych przyjemności, wtedy zapada na chorobę ducha, która prowadzi do różnych form uzależnień i duchowej degradacji. Mówią o tym w swoich świadectwach uzdrowieni narkomani w Medjugorje. Dla normalnego rozwoju człowieka oprócz pracy, konieczna jest codzienna modlitwa Człowiek różni się od świata zwierzęcego między innymi tym, że w jego naturze wpisana jest potrzeba kontaktu z Bogiem. Bez modlitewnego zjednoczenia z Bogiem człowiek traci sens życia. A po odrzuceniu Boga nie wytrzymuje pustki duchowej i dlatego zapełniają zmysłowymi doznaniami przez narkotyki, alkohol, pornografię itp. Staje się wtedy bardziej niebezpieczny aniżeli najbardziej krwiożercze zwierzę, bo nigdy nie nasycony, zawsze agresywny i siejący zniszczenie.

     Narkomani podkreślają, że największą chorobą obecnych czasów jest kryzys wiary w rodzinach. Według nich tutaj tkwią główne przyczyny narkomanii i innych uzależnień. Dziecko zaczyna tracić sens życia, gdy jego rodzice troszczą się tylko o dobra materialne, a całkowicie zapominają o jego religijnych i duchowych potrzebach. Gdy starają się spełniać wszystkie pragnienia i zachcianki swojego dziecka, a zaniedbują wychowanie religijne, nie stawiają wymagań i nie mobilizują do samodyscypliny w dążeniu do stawania się coraz lepszym, przez trud codziennej modlitwy i jak najlepsze wypełnianie swoich obowiązków. W takiej atmosferze osobowość dziecka zostaje zdominowana przez egoizm. Co z kolei prowadzi do lenistwa intelektualnego i duchowego, do szukania najłatwiejszych sposobów osiągania dobrego samopoczucia, przez zaspokajanie egoistycznych zachcianek, za wszelką cenę i po najmniejszej linii oporu. Tak wyrastają wśród dzieci i młodzieży zastępy nieraz bardzo niebezpiecznych przestępców.

     Bez modlitwy i ciężkiej, codziennej pracy, bez samozaparcia, dyscypliny, ofiary i wysiłku niemożliwe jest osiągnięcie dojrzałości, wolności wewnętrznej i szczęścia.

     Ze świadectw narkomanów z Medjugorje wynika, że proces ich uzdrowienia rozpoczął się dopiero wtedy, gdy na serio uwierzyli w Boga i zaczęli otwierać się na Jego uzdrawiającą miłość przez modlitwę i ciężką pracę. Niech nigdy nie tracą nadziei na całkowite uzdrowienie ci wszyscy, którzy są uzależnieni od narkotyków, seksu, alkoholu i innych używek. Jezus uzdrawia wszystkich, którzy się nie zniechęcają i otwierają się na Jego miłość przez wytrwałą pracę, ufną modlitwę oraz sakramenty pokuty i Eucharystii.


ks. Mieczysław Piotrowski TChr


Publikacja za zgodą redakcji

nr 11-12/1998


Narkotyki, narkomania. Podstawy wiedzy Narkotyki, narkomania. Podstawy wiedzy
Jacek Wrona
Współczesny człowiek to często człowiek zniewolony. Nie w klasycznym tego słowa znaczeniu, ale przede wszystkim przez własne słabości. Jedną z nich jest uzależnienie od substancji psychoaktywnych.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 piotrek"WGw": 22.06.2013, 00:22
 jestem alkoholikiem,narkomanem i lekomanem kilka razy miałem zapasc groziła mi rowniez amputacjia nogi itd itd...długo by to opisywac napisze tak zawdzieczam nowe moje zycie Bogu on jest jedyna droga szczescia i miłosci! chcoc terapia moim zdaniem rowniez jest przydatna.Jezu Ufam Tobie....
 xxx: 05.04.2013, 19:39
 Prosze o modlitwe wstawiennicza o pomoc w wyjsciu tej strasznej choroby dla kogos, kto bardzo tej modlitwy i pomocy potrzebuje. Jezu ratuj
 Dario: 27.09.2012, 10:56
 Jestem alkoholikiem,lekomanem,DDA i stwierdzam jednoznacznie,że powrót do wiary bardzo mi pomógł.Jestem "wolnym" człowiekiem od prawie 10 lat i za to każdy dzień dziękuję Bogu.Ktoś pomyśli:"jakiś nawiedzony".Nie,jestem obecnie praktykującym katolikiem,czytam Biblię i rozważam słowa w niej napisane.Jestem osobą wykształconą /prowadzę Firmę/ i dopiero teraz zobaczyłem,że życie może być piękne.Terapia jest ważna ale brak jej miłości Boga,pogody Ducha a te czynniki dają mi siły na kolejne dni,by być lepszym człowiekiem.I chwała Panu !
 mika: 23.04.2012, 21:48
 ja mialam nieco inny problem po porodzie corki ale dzieki Jezusowi wyszlam z epresji poporodowej, zawsze sie modlilam zawsze wierzylam w Boga ale treaz stawiam go na 1 miejscu w moim zyciu!!!!!! uratowal mnie Jezus , kocham GO ponad zycie!!!! znowu widze sens zycia, jestem szzcesliwa czujac ze on jest bliskoooooooo bardzo bliskooooooo!!!
 mika: 23.04.2012, 21:47
 ja mialam nieco inny problem po porodzie corki ale dzieki Jezusowi wyszlam z epresji poporodowej, zawsze sie modlilam zawsze wierzylam w Boga ale treaz stawiam go na 1 miejscu w moim zyciu!!!!!! uratowal mnie Jezus , kocham GO ponad zycie!!!! znowu widze sens zycia, jestem szzcesliwa czujac ze on jest bliskoooooooo bardzo bliskooooooo!!!
 g: 25.10.2011, 03:13
 Jestem uzależniona od alkoholu. Czy wiara mi jakoś pomaga? Chyba nie.Niestety nie. Pracy ciężkiej czy nie ciężkiej nie mam.Cały ten artykuł jest bez sensu.
 Andre: 25.09.2010, 17:49
 Jezus do Św. Faustyny: Jestem święty po trzykroć i brzydzę się najmniejszym grzechem. Nie mogę kochać duszy, którą plami grzech, ale kiedy żałuje, to nie ma granicy dla Mojej hojności, jaką mam ku niej. Miłosierdzie Moje ogarnia ją i usprawiedliwia. Miłosierdziem Swoim ścigam grzeszników na wszystkich drogach ich i raduje się Serce Moje, gdy oni wracają do Mnie. Zapominam o goryczach, którymi poili Serce Moje, a cieszę się z ich powrotu. Powiedz grzesznikom, że żaden nie ujdzie ręki Mojej. Jeżeli uciekają przed miłosiernym Sercem Moim, wpadną w sprawiedliwe ręce Moje. Powiedz grzesznikom, że zawsze czekam na nich, wsłuchuję [się] w tętno ich serca, kiedy uderzy dla Mnie. Napisz, że przemawiam do nich przez wyrzuty sumienia, przez niepowodzenie i cierpienia, przez burze i pioruny, przemawiam przez głos Kościoła, a jeżeli udaremnią wszystkie łaski Moje, poczynam się gniewać na nich, zostawiając ich samym sobie i daję im czego pragną.(Dz 1728)
 Monika: 09.04.2009, 11:46
 Brałam narkotyki, przestałam wierzyć w Boga... Rodzice o mnie walczyli i poszli ze mną do Księdza, który mi bardzo pomógł... w NIM objawił mi się Bóg. Wierzę bardzo mocno, nie biorę narkotyków, gdy myślę o nich to automatycznie myślę o Bogu, że On tego nie chcę dla mnie... Dzięki Bogu nie biorę i nikt mi nie powie, że jest inaczej... Bóg pomaga i ratuje
 wiatr: 31.08.2008, 15:44
  Kochana Siostro Elwiro ! Jesteś mężna i dzielna , kierując się Duchem Pana ... w zagubionych , złem ubrudzonych ...Jesteś Jezusowi oddana ! Mądry artykuł , dziękuję !
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej