Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Narkomania a duchowość

     1. Narkomania i duchowość: definicja pojęć

     Aby stwierdzić, czy potrzebna jest analiza duchowości w obliczu narkomanii, trzeba najpierw określić znaczenie obydwu tych rzeczywistości.

     Narkomania jest przykładem sytuacji, w której człowiek wyrządza drastyczną krzywdę samemu sobie. Uzależnienie od narkotyków jest bowiem najbardziej bolesnym rodzajem uzależnień chemicznych Substancje uzależniające o działaniu narkotycznym to związki chemiczne, których działanie modyfikuje sposoby myślenia oraz stany emocjonalne człowieka i sprawia, że na krótki czas może on subiektywnie poczuć się "dobrze" bez potrzeby modyfikacji własnych sposobów postępowania oraz własnej sytuacji życiowej. Substancje te wprowadzają zatem w świat intelektualnych i emocjonalnych złudzeń. Są formą ucieczki od rzeczywistości, a jednocześnie prowadzą do powstawania chronicznego uzależnienia. Uzależniony to człowiek żyjący w świecie iluzji i jednocześnie człowiek uzależniony od substancji, które go w ten świat iluzji wprowadzają. Podstawowe mechanizmy uzależnienia to: system nałogowego, kompulsywnego regulowania uczuć drogą chemiczną, system iluzji i zaprzeczeń oraz ekstremalne skoki w sposobie przeżywania samego. Powyższe mechanizmy sprawiają, że nie jest możliwe samoczynne cofnięcie się narkomanii oraz że nie leczona prowadzi ona do śmierci.

     Z kolei duchowość to zdolność człowieka do zrozumienia samego siebie w sposób całościowy i realistyczny. Każdy człowiek, począwszy od pierwszych lat życia, w jakimś stopniu rozumie samego siebie. Rozumienie to okazuje się jednak często zawężone lub naiwne. W sposób spontaniczny, bez rozwinięcia sfery duchowej, człowiek patrzy na siebie zwykle z jakiejś cząstkowej jedynie perspektywy, np. z perspektywy ciała, emocji czy subiektywnego myślenia. Spontaniczne, bezrefleksyjne patrzenie na samego siebie okazuje się też zwykle nierealistyczne i naiwne. Oznacza to, że dany człowiek przecenia swoje siły i możliwości lub ich nie docenia. Brak duchowości prowadzi do sytuacji, w której dany człowiek nie rozumie kim jest i po co żyje. Nie wie, ani jaki jest sens jego życia, ani w oparciu o jakie wartości może się on rozwinąć oraz osiągnąć satysfakcję życiową.

     Precyzyjne określenie relacji między narkomanią a duchowością wymaga analizy ostatecznych przyczyn sięgania po substancje narkotyczne. Wymaga zatem postawienia w centrum uwagi nie narkotyków, lecz człowieka, by zrozumieć jego postawę wobec tego typu substancji.

     2. Człowiek w obliczu substancji uzależniających

     Na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci dokonały się istotne zmiany w patrzeniu na postawę człowieka w obliczu narkotyków, a szczególnie na przyczyny inicjacji narkotycznej, która prowadzi do uzależnień. Przez wiele dziesięcioleci uważano, że sięganie po substancje uzależniające wynika ze złej woli, z grzeszności, z braku wrażliwości moralnej, z naiwności czy ignorancji. Było to moralizujące patrzenie na to zjawisko. Przy takim założeniu terapia i profilaktyka narkomanii polegały na napiętnowaniu sięgania po narkotyki, na straszeniu bolesnymi konsekwencjami, na odwoływaniu się do dobrej woli i sumienia danej osoby. Okazało się jednak, że apelowanie do dobrej woli i rozsądku tu nie wystarczy i że oddziaływanie moralizujące nie sięga istoty problemu. Okazało się, że w grę wchodzi tu jakaś dziwna atrakcyjność i siła substancji uzależniających. I to aż tak szczególna atrakcyjność i siła, że potrafi ona pokonać nawet osoby o dużej wrażliwości moralnej.

     Źródła tej atrakcyjności i siły zaczęto szukać w sferze organicznej. Pojawiło się – zwłaszcza w odniesieniu do alkoholizmu - biologizujące patrzenie na uzależnienia, czyli traktowanie tego zjawiska jako konsekwencji organicznych predyspozycji, dziedziczonych genetycznie. Także ta interpretacja okazała się błędna. Można dziedziczyć jedynie zwiększoną tolerancję na jakąś substancję narkotyczną. Nigdy natomiast nie dziedziczy się chemicznych uzależnień. Ewentualny głód narkotyczny pojawia się na skutek sięgania po tę substancję. Nigdy wcześniej. Jest zatem czymś nabytym. Z kolei podwyższona tolerancja na substancje uzależniające może jedynie przyspieszyć proces uzależnienia się, ale nie tłumaczy, dlatego ten proces w ogóle się zaczyna, czyli dlaczego dana osoba zaczyna sięgać po substancje narkotyczne.

     W ten sposób dotarliśmy do psychologizującego modelu uzależnień. Model ten opiera się na ważnym odkryciu, że niezwykła wręcz atrakcyjność narkotyków czy alkoholu dla pewnych osób, nie wynika z atrakcyjności biologicznej takich substancji (są one zawsze szkodliwe dla organizmu), lecz z ich atrakcyjności w sferze emocjonalnej. Substancje te posiadają bowiem władzę, której nie ma człowiek. Potrafią mianowicie szybko i bez wysiłku ze strony człowieka modyfikować jego stany świadomości oraz jego stany emocjonalnej. Potrafią przynosić ulgę w cierpieniu, a nawet wprowadzać w chwilową euforię. Są więc bardzo atrakcyjne dla tych, którzy doświadczają bolesnych przeżyć. Perspektywa psychologiczna - obecnie najbardziej popularna - nadal nie sięga jednak istoty problemu, bo leży on głębiej. Przeżycia i stany emocjonalne danego człowieka nie są bowiem czymś przypadkowym, lecz są informacją o całej jego sytuacji egzystencjalnej. Powodem brania narkotyków nie jest zatem ostatecznie ani zła wola, ani obciążenia genetyczne organizmu, lecz kryzys życia, sygnalizowany przez bolesne stany emocjonalne. Na skutek kryzysu życia, więzi i wartości dany człowiek popada w lęk, niepokój, agresję, rozpacz, depresję i inne bolesne stany emocjonalne, które sprawiają, że narkotyk staje się dla niego patologicznie atrakcyjny.

     3. Rola duchowości w terapii i profilaktyce uzależnień

     Skoro ostatecznym źródłem narkomanii jest kryzys życia, to skuteczna profilaktyka i terapia nie może ograniczać się do interwencji w sferze biologicznej i psychicznej. Musi wkraczać w sferę ludzkiej duchowości, gdyż zajęcie dojrzałej postawy wobec życia nie jest możliwe bez rozwoju tej sfery. Przypomnijmy, że duchowość to zdolność człowieka do tego, by zrozumieć samego siebie w sposób całościowy i realistyczny, odkryć to, kim jest i po co żyje. Człowiek nie może w pełni zrozumieć samego siebie z jakiejkolwiek innej perspektywy, niż sfera duchowa. Jeśli np. kontaktuje się z samym sobą jedynie poprzez ciało, to ono nie może mu wyjaśnić tajemnicy człowieka, gdyż ciało nie wie, kim jest człowiek i po co on żyje. Ciało odczuwa jedynie własne potrzeby i popędy. Podobnie człowiek nie może zrozumieć samego siebie jedynie z perspektywy własnej psychiki. Umysł ludzki kieruje się logiką prywatną, która może wypaczać postawę człowieka wobec siebie i życia oraz może wprowadzać go w świat toksycznych iluzji. Podobnie emocje pozostawione same sobie szukają jedynie dobrego samopoczucia. Nawet za cenę niszczenia człowieka, którego są częścią. Posługując się rozróżnieniem, dokonanym przez Z. Freuda można powiedzieć, że człowiek bez duchowości, to człowiek, który kieruje się zasadą doraźnej przyjemności, zamiast kierować się zasadą realizmu.

     Duchowość zaczyna się tam, gdzie człowiek znosi się ponad swoje ciało i psychikę, aby postawić sobie pytanie o to, jaki ostatecznie sens ma jego ciało, myślenie i emocje. Duchowość to ta niezwykła sfera – niedostępna dla świata zwierząt - która umożliwia człowiekowi spojrzenie na samego siebie nie z jakiejś cząstkowej perspektywy (cielesnej, intelektualnej, emocjonalnej czy społecznej) lecz z perspektywy całej swojej rzeczywistości. Rozwój duchowy to szukanie coraz bardziej pogłębionych i realistycznych odpowiedzi na pytanie o sens ludzkiego życia, o podstawowe wartości i więzi. Dojrzała duchowość staje się centralnym systemem kierowania życiem, który chroni człowieka przed dyktaturą ciała, emocji czy subiektywnych przekonań. A także przed dyktaturą presji zewnętrznych: grup nacisku, mody, obyczajowości, środków przekazu, reklam. Natomiast brak duchowości prowadzi do różnych form uzależnień i zniewoleń. Nie ma wolności bez duchowości, gdyż nie może w sposób wolny i świadomy kierować własnym życiem ktoś, kto nie wie, kim jest i po co żyje. Uzależnienie to zniekształcenie i zawężenie pragnień. Rozwój duchowy to przemienienie i odzyskanie pragnień. To nowy stan świadomości i istnienia. Człowiek staje się wtedy zdolny robić, odczuwać i wierzyć w to, czego poprzednio nie potrafił.

     Istnieje jednak ryzyko błędnego rozumienia duchowości. Dwa lata temu jedna z terapeutek miała przeprowadzić dziesięć godzin zajęć z duchowości w ramach terapii alkoholowej. Zwróciła się do mnie z prośbą o ocenę przygotowanych przez nią konspektów. Okazało się, że wśród zaproponowanych tematów nie było... niczego z duchowości!. Konspekty dotyczyły ćwiczeń relaksacyjnych, słuchania muzyki i analizowania dzieł sztuki, koncentracji, technik medytacji, itp.. Wspomniana terapeutka myliła duchowość z rozwijaniem sprawności psychicznych i wrażliwości estetycznej. Przed tego typu błędami przestrzega jeden ze znanych terapeutów amerykańskich: "ktoś mógłby nauczyć mnie techniki medytacyjnej lub sposobu modlitwy, dzięki którym potrafiłbym łagodzić niektóre objawy mego uzależnienia od stresu. Fakt, że technika ta należy do tradycji duchowej, nie czyni jej dla mnie duchową. Staje się ona prawdziwie duchowa dopiero wówczas, kiedy moje wysiłki prowadzą do miłości, a nie tylko mają na celu obniżenie ciśnienia krwi lub kwasoty żołądka" (May G, 1995, s.187).

     Rzeczywisty rozwój duchowy oznacza, po pierwsze, uczenie się nowej postawy wobec własnej cielesności. Ciało jest z reguły najsilniej odczuwaną sferą ludzkiej rzeczywistości i dąży do podporządkowania sobie całego człowieka. Ten, kto utożsamia się jedynie czy głównie ze swoim ciałem, staje się niewolnikiem ciała i kieruje się logiką ciała. Prowadzi to do konfliktu danego człowieka z samym sobą i z innymi ludźmi oraz do bolesnych napięć psychicznych i moralnych. W konsekwencji grozi popadnięciem w drugą skrajność, która oznacza lęk wobec ciała i ucieczkę od ciała. Zarówno redukowanie samego siebie do własnej cielesności, jak i ucieczka od ciała, to zaburzone postawy, które prowadzą do cierpienia i uzależnień. Tylko człowiek duchowy może odkryć, iż sensem jego ciała nie jest kierowanie się lenistwem, wygodnictwem czy popędami, lecz wyrażanie miłości poprzez określone sposoby rozmawiania i działania. Człowiek potrzebuje ciała, aby kochać miłością widzialną, "wcieloną" w fizyczną obecność, pracowitość i czułość, dostosowaną do potrzeb drugiego człowieka oraz do rodzaju więzi międzyludzkich. Dojrzała postawa wobec cielesności to troska o zdrowie i zaspokojenie słusznych potrzeb fizycznych, a jednocześnie zdolność do dyscypliny i do stawiania sobie takich wymagań, aby być panem, a nie niewolnikiem własnego ciała.

     Rozwój duchowy to, po drugie, zajęcie dojrzałej postawy wobec własnego myślenia. Zagrożenia w tej dziedzinie wynikają z faktu, że człowiek dysponuje niemal całkowitą władzą manipulowania swoim myśleniem. Może wmówić sobie wszystko to, w co tylko chce uwierzyć. Może wprowadzić się w świat absurdalnych przekonań, chorej subiektywności, trujących fikcji, w patologiczny system iluzji i zaprzeczeń, byle tylko negować lub "usprawiedliwiać" dotychczasowe błędy oraz unikać stawiania sobie wymagań na przyszłość. Uzależnienia prowadzą do ucieczki w świat fikcji. Do ucieczki, której nie można powstrzymać bez rozwoju w sferze duchowej. Tylko człowiek dojrzały duchowo potrafi używać swojego umysłu po to, aby obserwować otaczającą go rzeczywistość i żyć w świecie faktów, a nie fikcji. Taki człowiek potrafi posługiwać się własnym umysłem po to, by szukać prawdy, która wyzwala, a nie po to, by szukać miłych złudzeń, które zamykają w psychicznym więzieniu toksycznych iluzji.

     Rozwój duchowy umożliwia człowiekowi zajęcie dojrzałej postawy wobec własnych emocji. Człowiek pozbawiony duchowości ma tendencję, by koncentrować się na emocjach, które – podobnie jak ciało – kierują się logiką doraźnej przyjemności. Grożą wtedy dwie skrajne tendencje: ucieczka od bolesnych emocji lub poddawanie się tym emocjom. Obie sytuacje są groźne i prowadzą do uzależnień. Jedynie w sferze duchowej może człowiek odkryć, że emocje to cenne informacje o jego sytuacji życiowej. To informacje, w które powinien się wsłuchiwać, ale którymi nie powinien się kierować. Bolesne emocje nie wiedzą przecież ani tego, co sygnalizują, ani w jaki sposób pokonać daną trudność. To może wiedzieć tylko człowiek. Emocje powinny być jedynie punktem wyjścia do refleksji danej osoby nad własnym życiem. Natomiast działanie powinno opierać się na miłości i odpowiedzialności, a nie na nastrojach. Człowiek dojrzały duchowo jest w dobrym kontakcie z własnymi emocjami, lecz się nimi nie kieruje. Dojrzałość oznacza ponadto świadomość, że sensem życia nie jest szukanie dobrego nastroju, lecz uczenie się odpowiedzialnego postępowania. Trwała radość nie jest bowiem osiągalna wprost. Jest konsekwencją dojrzałego postępowania.

     Duchowość umożliwia osiąganie dojrzałej wrażliwości moralnej. Potrzeba takiej wrażliwości wynika z faktu, że człowiek jest jedynym bytem na tej ziemi, który potrafi skrzywdzić, a nawet zniszczyć samego siebie. Moralność to rodzaj inteligencji praktycznej. To zdolność obserwacji własnego życia i życia innych ludzi po to, by odróżniać zachowania, które rozwijają człowieka, od zachowań, które mu szkodzą a nawet go niszczą, prowadząc do uzależnień, chorób psychicznych, stanów samobójczych czy bolesnych konfliktów. Moralność chroni zatem człowieka przed nim samym: przed jego słabością i naiwnością. Człowiek pozbawiony duchowości nie jest w stanie prawidłowo ocenić własnych zachowań. Zwykle nie rozumie ani sensu, ani potrzeby troski o sferę moralną. Albo cierpi na tak silne poczucie winy, że lęka się świadomości moralnej.

     Rozwój duchowy z natury prowadzi do wejścia w sferę religijną. Duchowość jest bowiem teorią życia, a religijność jest jej dopełnieniem. Jest źródłem siły potrzebnej do realizacji odkrytych zasad duchowych. Empirycznym potwierdzeniem tej tezy okazuje się program XII Kroków AA. Prowadzi on do "coraz doskonalszej więzi z Bogiem, prosząc jedynie o poznanie Jego woli wobec nas oraz o SIŁĘ do jej spełnienia" (krok XI). To właśnie dzięki odzyskaniu tak rozumianej religijności wiele milionów ludzi uzależnionych odzyskało trwałą wolność. Rozpoczynając terapię, uzależniony przeżywa kryzys więzi ze wszystkimi: z samym sobą, z innymi ludźmi i z Bogiem. Boi się Boga i nie chce o Nim pamiętać, albo ma do Niego pretensje. Bywa i tak, że człowiek uzależniony wyrabia sobie skrajnie wypaczony, karykaturalny obraz Boga, sądząc, że jest On okrutnym sędzią, karzącym srogo i natychmiast, albo naiwnym kumplem, który łatwo przebacza i wszystko toleruje.

     Istotą religijności jest przyjaźń z Bogiem, który jest Miłością, a najważniejszym sprawdzianem dojrzałej religijności jest uczenie się mądrej miłości. Religijność bowiem to nie ucieczka od życia, ani zastępowanie życia, lecz to sztuka życia w miłości. Miłość zaś nie jest uczuciem, chociaż uczucia zawsze towarzyszą tym, którzy kochają. Ale są to różne uczucia: od wielkiej radości do bolesnych niepokojów, w zależności od tego, co dzieje się z osobą, którą kochamy. Jednym błędem jest zatem redukowanie miłości do uczuć, a błędem drugim jest redukowanie bogactwa uczuć, towarzyszących miłości, jedynie do tzw. uczuć pięknych. Dojrzała miłość jest decyzją troski o czyjeś dobro. Miłość to konkretne słowa i czyny, które pomagają drugiemu człowiekowi, by stawał się najpiękniejszą wersją samego siebie. Te słowa i czyny muszą być dostosowane do sytuacji danej osoby. Czasami muszą to być stanowcze słowa i czyny. Człowiek, który kieruje się emocjami a nie miłością, będzie wtedy naiwny lub okrutny. Natomiast człowiek kompetentnie kochający (alkoholicy mówią o "twardej" miłości) nie cofa miłości, ale też nie przeszkadza błądzącemu ponosić naturalnych konsekwencji własnych błędów! Takiej właśnie miłości uczy nas Chrystus w przypowieści o marnotrawnym synu, który dzięki mądrej postawie ojca zastanawia się nad swoim życiem i staje się synem powracającym. Ostatecznym sprawdzianem rozwoju duchowego jest zatem uczenie się dojrzałej miłości wobec samego siebie i innych ludzi.

     4. Podsumowanie

     Jest rzeczą symptomatyczną, że wzrasta liczba ludzi młodych, dotkniętych narkomanią czy alkoholizmem w czasach, w których dzieci i młodzież dysponują znacznie większą niż dotąd wiedzą o substancjach uzależniających. Nigdy jeszcze w historii naszego kraju nie było tak wielu programów profilaktycznych i nigdy nie objęto nimi tak wielkiej liczby uczniów w polskich szkołach. Badania ewaluacyjne wykazują jednak, że jest to nadal zbyt mało, aby skutecznie zapobiegać zagrożeniom w tej dziedzinie. Dramatyczne uzależnienia, które obserwujemy zwłaszcza u dzieci i młodzieży, odsłaniają tajemnicę człowieka. Sięganie po substancje uzależniające jest nie tyle przejawem niewiedzy czy złej woli, co skutkiem kryzysu życia. Z tego powodu skuteczna profilaktyka oraz skuteczne rozwiązywanie już istniejących problemów nie jest możliwe bez rozwinięcia dojrzałej sfery duchowej i religijnej, w której człowiek uczy się sztuki życia w miłości, prawdzie i wolności.


ks. Marek Dziewiecki


Palenie - czy to grzech? Palenie - czy to grzech?
ks. Winfried Wermter
Jak wyzwolić się z nałogu palenia? Konkretne rady dla pragnących zerwać z uzależnieniem nikotynowym... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Terapeuta: 23.02.2017, 20:15
 Emocje są niezależne od woli, nie należy ich wartościować - są świętością, bowiem objawiają się w ciele i poprzez ciało informują osobę o problemie, który ma do rozwiąza - nia. emocje kierują naszymi stanami, zachowaniami. Gdy ich nie rozumiemy - czynimy zło. Gdy je rozumiemy, to działamy tak by nikogo nie skrzywdzić...
 her.mana: 29.06.2013, 16:50
 Dziękuję że trafiłem na ten artykuł. Zgadzam sie w 100%. Wiem już teraz o tym ze duchowość jest naj wazniejsza. Jesteś bez szans jeżeli myślisz że inni będą w stanie pomóc. Tyle lat dragi niszczyły mój świat. Zrozumieć pozwoliły noce które spedzalem samotnie zanurzony w myślach nie były to paranoje jednak spacer po własnych emocjach. Spostrzeżenia, refleksje itd. Bałem się ich nieraz myślałem że się już całkiem odkrecam... Zobaczymy dokąd prowadzi ta ścieżka... Odwagi wierzę w was skoro w was to i w siebie.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej