Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kluczowe zasady rozpoznawania duchowego [cz.2] Zasada budowania miłości

W tym momencie dotykamy drugiej najważniejszej zasady: wolą Bożą jest pełnia życia miłością, co oznacza udział w komunii miłości z innymi w Duchu Świętym. Jak już pisaliśmy, oznacza to w naszym życiu budowanie miłości Boga i miłość bliźniego wrażającej się konkretnymi czynami. Pisaliśmy wyżej o tym, że Zły może wykorzystać do swoich celów wszystko poza naszym autentycznym otwarciem się na Boga, co w sposób najbardziej wyraźny dokonuje się przez naszą modlitwę wewnętrzną. Podobnie zawsze będzie niszczył naszą jedność w miłości z innymi. Tych wartości nie jest w stanie wykorzystać w swoim celu i zawsze będzie je starał się zniszczyć nawet przy pomocy innych religijnych wartości. Dlatego też stojąc wobec wyboru, trzeba się spytać, która decyzja będzie budowała, a która nie, te dwa wymiary miłości w nas. Konkretnie przyjmuje to postać pytania o naszą autentyczną modlitwę do Boga oraz o więź jedności w miłości. Jeżeli myśli, jakie się pojawiają, nie budują tych dwóch wymiarów miłości, nie są od Boga.


Niestety w historii Kościoła było szereg takich momentów, które doprowadziły do schizmy i wzajemnej nienawiści między chrześcijanami w imię obrony wiary. Samo rozbicie jedności jest wyraźnym znakiem, że nie było to dzieło Ducha Świętego, który jest Duchem jedności. Najczęściej owa „obrona wiary” sprowadzała się do upartego trzymania się określonej formuły albo do trzymania się jakiejś tradycji powstałej w lokalnym Kościele. To raczej przypomina budowanie ideologii, a nie prawdziwej wiary, która jest zawierzeniem Osobie Jezusa Chrystus zmartwychwstałego. Pamiętamy, że Pan Jezus sam spotykał się z problemem tradycji, która niwelowała prawdziwy Boży zamysł:


Dlaczego i wy przestępujecie przykazanie Boże dla waszej tradycji? 4 Bóg przecież powiedział: Czcij ojca i matkę oraz: Kto złorzeczy ojcu lub matce, niech śmierć poniesie. 5 Wy zaś mówicie: „Kto by oświadczył ojcu lub matce: Darem złożonym w ofierze jest to, co dla ciebie miało być wsparciem ode mnie, 6 ten nie potrzebuje czcić swego ojca ni matki”. I tak ze względu na waszą tradycję znieśliście przykazanie Boże. 7 Obłudnicy, dobrze powiedział o was prorok Izajasz: 8 Ten lud czci Mnie wargami, lecz sercem swym daleko jest ode Mnie. 9 Ale czci mnie na próżno, ucząc zasad podanych przez ludzi (Mt 15,3–9).


Warto w tym momencie sobie uświadomić, że największego grzechu, jaki ludzie popełnili w historii, mianowicie zabicie Syna Bożego, dokonali ludzie pobożni i to w imię obrony wiary! To nie jest jedynie historyczny fakt sprzed 2000 lat, ale ostrzeżenie dla wszystkich ludzi religijnych, którzy także mogą w imię swojej wiary dokonać wielkich zbrodni i faktycznie dokonywali ich w historii niejednokrotnie. Dzisiaj wszystkich przerażają terrorystyczne ataki na niewinnych ludzi dokonywane przez religijnych fanatyków.


Budowanie miłości nie jest łatwe szczególnie wówczas, gdy wchodzi w grę zagadnienie prawdy. Nie można jedności budować na fałszu lub nawet półprawdzie. Jednak trzeba sobie zdawać sprawę, że każdy z nas zna prawdę jedynie częściowo, a po drugie prawda, o jaką chodzi, to nie formuła wyrażona filozoficznym językiem, ale żywa prawda o Bogu, który jest miłością. Fundamentalną prawdą teologiczną jest to, że Bóg jest dla nas misterium, którego nie da się w żaden sposób racjonalnie w pełni wyrazić. Każda formuła odnosząca się do Boga, jest ograniczona i nigdy nie oddaje pełnej prawdy o Nim. Dlatego o wiele ważniejsza jest wzajemna miłość pomiędzy wierzącymi, która przez to jest bliżej prawdy niż jakakolwiek formuła dogmatyczna. Tak też widzi to św. Jan:


Umiłowani, miłujmy się wzajemnie, ponieważ miłość jest z Boga, a każdy, kto miłuje, narodził się z Boga i zna Boga. 8 Kto nie miłuje, nie zna Boga, bo Bóg jest miłością. 9 W tym objawiła się miłość Boga ku nam, że zesłał Syna swego Jednorodzonego na świat, abyśmy życie mieli dzięki Niemu. 10 W tym przejawia się miłość, że nie my umiłowaliśmy Boga, ale że On sam nas umiłował i posłał Syna swojego jako ofiarę przebłagalną za nasze grzechy. 11 Umiłowani, jeśli Bóg tak nas umiłował, to i my winniśmy się wzajemnie miłować. 12 Nikt nigdy Boga nie oglądał. Jeżeli miłujemy się wzajemnie, Bóg trwa w nas i miłość ku Niemu jest w nas doskonała. 13 Poznajemy, że my trwamy w Nim, a On w nas, bo udzielił nam ze swego Ducha. 14 My także widzieliśmy i świadczymy, że Ojciec zesłał Syna jako Zbawiciela świata. 15 Jeśli kto wyznaje, że Jezus jest Synem Bożym, to Bóg trwa w nim, a on w Bogu. 16 Myśmy poznali i uwierzyli miłości, jaką Bóg ma ku nam. Bóg jest miłością: kto trwa w miłości, trwa w Bogu, a Bóg trwa w nim (1 J 4,7–16).


Żeby nie było żadnej wątpliwości, że miłość jest bezwzględnie konieczna dla prawdziwej wiary w Boga, św. Jan dodaje nieco dalej:


Jeśliby ktoś mówił: ŤMiłuję Bogať, a brata swego nienawidził, jest kłamcą, albowiem kto nie miłuje brata swego, którego widzi, nie może miłować Boga, którego nie widzi. 21 Takie zaś mamy od Niego przykazanie, aby ten, kto miłuje Boga, miłował też i brata swego (1 J 4,20n).


Zasada budowania miłości jest zupełnie fundamentalną zasadą życia duchowego, tym samym rozpoznania Bożej woli. Bez niej nie można mówić o autentycznej modlitwie, miłość do wszystkich należy do „zaŹsadniczych dyspozycji duchowych, które otwierają drogę do moŹdlitwy i stwarzają klimat, z którego ona niejako wytryska”. Brak tej dyspozycji powoduje, że modlitwa jest niemożliwa. Do budowania miłości wzajemnej jest odnosi się też ostatnia wola Pana Jezusa wyrażona uroczyście podczas Ostatniej Wieczerzy w tak zwanej modlitwie arcykapłańskiej. Mówiliśmy już o tym w rozdziale o walce duchowej.


Inność Boga


W tym kontekście warto pamiętać o ogromnej sile naszego chcenia, czyli własnej woli. W istocie w swojej spontaniczności najbardziej chcemy, aby było tak, jak chcemy. Jest to siła, która jest w stanie wypaczyć nasze widzenie rzeczywistości. Dlatego mistrzowie życia duchowego zalecają daleko idący sceptycyzm wobec własnych pomysłów. Święty Doroteusz z Gazy pisze wręcz, że człowiek, który polega na sobie samym i idzie za swoimi myślami, współpracuje z diabłem.


Nie widziałem, żeby mnich kiedy upadł z innej przyczyny niż z tej, że zaufał własnemu sercu.


Ta prawda jest podstawą monastycznego posłuszeństwa. Jest ono bowiem najsilniejszą bronią przeciw sile własnych chęci. Posłuszeństwo drugiemu człowiekowi jest rodzajem ćwiczenia w dystansowaniu się do własnych pragnień i robienia wszystkiego według własnej woli. Jednak trzeba pamiętać, że samo posłuszeństwo ma o tyle sens, o ile odnosi się do Boga, a drugi człowiek jest jedynie pośrednikiem. Stąd wynika zasada: nasze posłuszeństwo musi zawsze uwzględniać głos sumienia i nie może być z nim sprzeczne. Ponadto drugi człowiek jest także w takim samym niebezpieczeństwie jak my i zagrożony przez własną wolę, dlatego posłuszeństwo jemu nie może realizować jego własnych chęci, bo wówczas, choć być może unikamy realizowania naszej własnej woli, to jednak stajemy się winnymi grzechu cudzego. Nasze posłuszeństwo musi być z jednej strony zdecydowane, z drugiej jednak nie może być bezmyślne, bo byłoby w istocie egoistyczne.


Wola własna, czyli nasze chęci, ze swej strony szukają dla siebie uzasadnienia w różnych racjach, a także w prawie. Z taką sytuacją miał do czynienia Pan Jezus, gdy zapytano Go o możliwość oddalenia żony, bo przecież Mojżesz dał w Prawie taką możliwość. W odpowiedzi Pan Jezus powiedział:


Przez wzgląd na zatwardziałość serc waszych pozwolił wam Mojżesz oddalać wasze żony; lecz od początku tak nie było (Mt 19,8).


Nasze chcenie, czyli wola własna, powoduje zatwardziałość serca, brak otwarcia na rzeczywistość taką, jaka jest, niezdolność do konfrontacji z obiektywną prawdą. Stara się ona realizować nasze własne pragnienia i buduje nasze ego. To siła pragnąca „zachować życie”, które ostatecznie prowadzi do jego utraty, jak o tym mówi sam Pan Jezus (zob. Mk 8,35). W walce z tą fatalną siłą potrzeba zdecydowania. Doroteusz pisze:


Naprawdę, jeśli ktoś skieruje swoje serce do woli Bożej, to Bóg da choćby małemu dziecku światło potrzebne do udzielenia takiemu człowiekowi zbawiennej rady. A jeśli ktoś nie pragnie szczerze pełnić woli Bożej, to choćby poszedł i do proroka, Bóg włoży w serce proroka odpowiedź zgodną z zatwardziałością tego serca.


Nasze zdecydowanie na słuchanie Bożej woli jest tutaj kluczem do jej przyjęcia. Jeżeli go brak, nie usłyszymy jej, bo nasze chcenie wypaczy wszystko to, co do nas dochodzi z zewnątrz. Będziemy wszystko układać sobie według własnej woli, która przyjmuje najczęściej formę wyobrażenia lub ideału. Natomiast Bóg, kiedy przychodzi, z reguły zaskakuje, gdyż On jest inny niż sobie wyobrażamy i inne są jego myśli niż nasze.


8 Bo myśli moje nie są myślami waszymi ani wasze drogi moimi drogami – wyrocznia Pana. 9 Bo jak niebiosa górują nad ziemią, tak drogi moje – nad waszymi drogami i myśli moje – nad myślami waszymi (Iz 55,8n).


Filozofia określa tę inność Boga słowem transcendencja. Z tej racji z reguły wola Boża nie chodzi ścieżkami naszych upodobań i wyobrażeń. Kiedy pojawią się myśli zgodne z naszym upodobaniem i wyobrażeniem, należy w sposób szczególny mieć do nich dystans i zbadać je krytycznie. W Piśmie Świętym bardzo wyraźnie widać ten zaskakujący charakter pojawienia się Bożego wezwania. Powołani przez Boga nie tylko są zaskoczeni, ale jednocześnie mają w sobie obawy wobec podjęcia wezwania. W skrajnej postaci inność Boga i jego myślenia ujawnił sam krzyż Chrystusa. Uczniowie wierzyli w Niego jako Mesjasza i byli gotowi oddać za Niego życie. Kiedy jednak Jezus oddał się bez walki w ręce wrogów, załamali się i rozpierzchli. Potrzeba było dopiero doświadczenia spotkania ze Zmartwychwstałym, aby zrozumieli i uwierzyli prawdziwie.


Nie oznacza to oczywiście, że jeżeli pojawia się w naszej głowie coś niezgodnego z naszymi pragnieniami i wyobrażeniami, to jest to od razu dobre i pochodzi od Ducha Świętego. Niewątpliwie wymaga to dalszego rozeznania. Niemniej inność Boga jest bardzo mocnym znakiem. Sytuacja jest tutaj podobna do działania sumienia, które mówi coś, co nie odpowiada naszemu ego, jednak kiedy przyjmujemy głos sumienia i pójdziemy za nim, to wówczas doświadczamy, że prawdziwie stajemy się sobą. Wezwanie Boga zwykle ma taki charakter i ostatecznie do takiego poczucia prowadzi.

Włodzimierz Zatorski OSB
Rozeznanie duchowe
Wydawnictwo Benedyktynów TYNIEC


   


Czy można tak żyć? Czy można tak żyć?
Luigi Giussani
Jeśli znalazłeś się na rozdrożu, ta książka jest właśnie dla Ciebie! To obszerny zapis rekolekcji wygłoszonych przez włoskiego księdza Luigiego Giussaniego dla setki młodych ludzi chcących całkowicie oddać swoje życie Chrystusowi.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej