Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Jakie życie, taki pogrzeb

     Mistrz ceremonii pogrzebowej wygłasza pożegnalną mowę. W tle muzyka Elvisa Presleya lub Pink Floyd. Jest podniośle i uroczyście. To jednak nie koi bólu w sercach tych, którzy stracili ukochaną osobę.

     W Polsce coraz więcej ludzi życzy sobie, aby ich ceremonia pogrzebowa przebiegała po świecku. Bez księdza, bez rytuałów religijnych. Coraz częściej słyszy się także o szkoleniach psychologicznych dla świeckich ceremoniarzy pogrzebowych, którzy by tak prowadzili ceremonię, żeby jednocześnie dawać wsparcie psychiczne tym, którzy pozostali. Mistrz ceremonii, ubrany w czarną togę, białe rękawiczki i plastron, wygłasza mowę, którą przygotował na podstawie rozmowy z bliskimi zmarłego. Opowiada o tym, co zmarły- lubił, co było dla niego ważne i jakie miał pasje. Pochwalne mowy wygłaszają także ważne dla zmarłego osoby oraz przyjaciele. "Od pani można było uczyć się klasy, elegancji, pracowitości, kompetencji, zdecydowania i delikatności" -mówił premier Donald Tusk na pogrzebie Jolanty Szymanek-Deresz. Podczas ostatniego pożegnania prof. Zbigniewa Religi, oprócz podniosłych przemówień, nad trumną został odegrany utwór "What a wonderful world" Lo-uisa Armstronga, ulubiona piosenka zmarłego profesora.

     Podczas świeckich uroczystości pogrzebowych robi się wszystko, by zadbać o dobre imię osoby, która odeszła, oraz o jej bliskich. Czasami jest to nawet bardziej widoczne niż podczas pogrzebów chrześcijańskich. Niektórzy mistrzowie ceremonii pogrzebowych, których w Polsce jest kilkunastu, zawsze wcześniej wysyłają rodzinie tekst do autoryzacji. Dowiadują się, co należy szczególnie podkreślić, a co przemilczeć. Psychologowie jednak zauważają, że osoby, które pożegnały się z bliskim zmarłym podczas świeckiej ceremonii pogrzebowej, mają większy problem z pogodzeniem się z jego odejściem i dłużej przeżywają ból rozstania. Tak się dzieje nie tylko dlatego, że podczas pogrzebu świeckiego, w odróżnieniu np. od pogrzebów chrześcijańskich, nie wskazuje się perspektywy życia wiecznego i towarzyszącej temu nadziei.

     - Na to, jak reagujemy na śmierć bliskiej osoby, wpływa między innymi nasze wyobrażenie życia po śmierci -czy już nic nas nie czeka, czy spodziewamy się cierpienia z powodu byle jak przeżytego życia, czy towarzyszy nam myśl, że idziemy do Chrystusa - mówi Danuta Longić, psychoonkolog z Centrum Onkologii w Warszawie. - Czasem żal pogłębiają wyrzuty sumienia, że nie wszystko zrobiliśmy dla osoby, która odeszła, że nie zdążyliśmy powiedzieć wszystkiego, co chcieliśmy. W takich sytuacjach pomaga świadomość, że jesteśmy tylko ludźmi i nigdy nie jesteśmy w stanie zrobić dla drugiej osoby "wszystkiego". To pierwszy krok, żeby poradzić sobie z rozstaniem - ale to nie wystarczy. Pogrzeb świecki, pozbawiony rytuałów i modlitw, które osobom wierzącym dają nadzieję na życie wieczne, co prawda pozwala uczestnikom ceremonii spojrzeć na własne życie z innej perspektywy - choćby przemijania, uciekającego czasu, tego, co poeta ks. Jan Twardowski ujął w słowach: "Spieszmy się kochać ludzi, tak szybko odchodzą". Wiele osób jednak nie może się pogodzić z faktem, że śmierć to koniec wszystkiego. Choć niewierzący, którzy wybierają świecki pochówek w zgodzie ze swoimi przekonaniami, spokojnie żegnają się ze światem, ich bliskim trudno się pogodzić z ich odejściem. Nie wierzą w życie wieczne, dlatego tym trudniej jest im rozstać się z kimś bliskim. Postrzegają śmierć jedynie w perspektywie horyzontalnej, w perspektywie relacji.

     NIEPRZEĆWICZONA OKOLICZNOŚĆ

     Nie zawsze jednak forma pogrzebu w decydujący sposób wpływa na to, jak radzimy sobie z bólem rozstania po śmierci bliskiej osoby. - W tej nie dającej się przećwiczyć okoliczności, jaką jest śmierć, wszystko może się załamać. Wali się świat teoretycznie mocnym ateistom, ale nierzadko także ludziom, którzy co niedzielę powtarzają: "wierzę w ciała w zmartwychwstanie, żywot wieczny" - zauważa ks. prałat Mateusz Matuszewski, konsultor Komisji Kultu Bożego Konferencji Episkopatu Polski. - Dlatego szanuję osoby, które wybierają świecki pogrzeb jako konsekwencję swojego życia, bo jeśli ktoś nie podziela wiary chrześcijańskiej, katolickiej, to nie powinien wymuszać na duchownych pogrzebu religijnego tylko z powodu tradycji. Pogrzeb powinien być adekwatny do drogi, jaką szliśmy przez życie. Jeśli ktoś w życiu wybrał drogę bez perspektywy życia wiecznego, to odmawianie słów modlitwy: "w Ciebie wierzył, Tobie ufał" brzmi fałszywie - wyjaśnia ks. Matuszewski.

     Jego zdaniem jednak liturgia pogrzebowa niesie pociechę tylko osobom głęboko wierzącym. - Jeżeli do kogoś trafia słowo Boże i modlitwy Kościoła, to niosą one ogromną chrześcijańską pociechę, wieszczą, że życie nasze się nie kończy, ale się zmienia. Słyszymy wiele słów, które nie są tanią pociechą, ale przekazywaniem orędzia Bożego, że tak rzeczywiście jest. Jezus mówił przecież: "Idę przygotować wam miejsce, gdyby tak nie było, to bym wam powiedział" - mówi ks. Matuszewski. Niewierzących słowa te mogą śmieszyć albo irytować, a do tzw. "letnich" docierają z trudem. Osoby takie nie mają poczucia, że w momencie śmierci dzieje się "coś" między niebem a ziemią. A właśnie dlatego osoby głęboko wierzące z chrześcijańskiej uroczystości pogrzebowej nie wychodzą bez pocieszenia. Nie oznacza to, że nie płaczą czy nie odczuwają głębokiego żaju. - Chrześcijanin przez swoją wiarę nie zostaje pozbawiony ludzkich odruchów i uczuć. Nie przestał być człowiekiem z krwi i kości. Podobnie jak rozstanie, także śmierć wywołuje łzy. Sam Jezus pokazuje nam, że nie ma w tym nic nienormalnego. W Ewangelii św. Jana czytamy, że na wieść o śmierci Łazarza Jezus zapłakał. Łzy na pogrzebie nie są więc w sprzeczności; z wiarą paschalną - wyjaśnia ks. Matuszewski. Dynamika liturgii powoduje jednak, że kiedy wychodzimy ze świątyni, jesteśmy innymi ludźmi niż na początku obrzędu, gdy patrzyliśmy na stojącą przed ołtarzem trumnę. - W obrzędzie tym chodzi równolegle o dwie sprawy: o modlitwę za zmarłego, bo nikt nie jest bez winy i wiadomo, że przejście do przyszłości jest jednocześnie przejściem przez ostateczne oczyszczenie, i o pożegnanie. W tekstach liturgicznych słyszymy, że osobę, którą żegnamy, spotkamy u Boga. To osobom wierzącym daje nadzieję.

     KU INNEMU ŚWIATU

     Pogrzeb świecki jest nastawiony głównie na uczestników pogrzebu. Tak naprawdę wszystko mogłoby się odbyć bez trumny czy urny. Uczestnikom ceremonii chodzi przede wszystkim o to, żeby przez wygłoszenie mowy wypowiedzieć to, co noszą w sercu. Pogrzeb w takiej formie jest oparty jedynie na więziach międzyludzkich.

     Tymczasem w chrześcijańskiej liturgii pogrzebowej chodzi o modlitwę za zmarłego. - Ceremonia pogrzebowa nie odbywa się dla tych, którzy zgromadzili się przy trumnie, ale dla zmarłego, bo wierzymy, że w swojej ostatniej drodze potrzebuje on modlitwy - tłumaczy ks. Matuszewski. Konsultor Komisji Kultu Bożego nie ma wątpliwości, że obrzęd religijny jest bardziej adekwatny w sytuacji grzebania ciała, bo sytuacja śmierci jest sytuacją wybiegającą ku innemu światu. Odpowiedź na pytanie, co jest po drugiej stronie tej granicy - przynosi właśnie religia. Można się zastanawiać, czy oddalanie się od Kościoła w ważnych momentach życia nie pozbawia człowieka treści, które nadają sens jego życiu. Każdy jednak ma wybór.


Monika Florek-Mostowska

Tekst pochodzi z Tygodnika

28 listopada 2010


   


... Żywot wieczny. Amen. O tym, co czeka nas po śmierci ... Żywot wieczny. Amen. O tym, co czeka nas po śmierci
o. Joachim Bedeni, Alina Petrowa-Wasilewicz
Co nas czeka po śmierci? Jak wygląda niebo? Jak żyjemy, gdy już umrzemy? Na pytania Aliny Petrowej-Wasilewicz o życie wieczne niezwykle ciekawie i odkrywczo odpowiada znany i ceniony duszpasterz, dominikanin o. Joachim Badeni.... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 mistrz ceremonii liss: 21.04.2015, 14:02
 dla ludzi o różnych poglądach i różnych wyznań ta UROCZYSTOŚĆ ma tą samą wartość. A sprowadzanie jej tylko do jednej wiary jest prymitywizmem myślowym i PYCHĄ... jaką się narzuca innym.
 Niepojęte drogi Boga po któryc: 02.12.2010, 19:51
 Ofiary bezpieki mordowano po uprzednich torturach i wrzucano do dołów z wapnem. Jeden z nich płk. Ciepliński idąc na śmierć połkął medalik jako wiatyk, bo nie było ksiedza. Panie Boże ale ty wiesz gdzie oni wszyscy są pochowani. I podniesiesz ich w dniu ostatecznym
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej