Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Jak pomóc naszym znamrłym

     Zamieszanie wokół odpustów było przyczyną wystąpienia Marcina Lutra akurat w przededniu 1 listopada 1517 roku. Jak dzisiaj należy rozumieć i praktykować odpusty?

     Trafił mi się kiedyś na rozmowę złodziej samochodów. Nie ten wprawdzie, który trzy lata wcześniej na warszawskim Grochowie ukradł cztery auta, korzystając z weekendowej zaledwie przepustki z poprawczaka. Ale i mój rozmówca był na tyle skuteczny i bezkarny, że nie potrafił już nawet doliczyć się, ile sztuk i komu ukradł. Jakież było jego zdziwienie, gdy usłyszał oczywistą skądinąd prawdę, że jeśli zdecyduje się na spowiedź, to trzeba będzie naprawić całe zło wyrządzone ludziom. Czyli nie wystarczy odprawić tzw. "pokutę" w postaci Różańca czy jakiejś litanii, ale wszystko trzeba oddać! - Życia chyba mi na to zabraknie - rzucił zdziwiony. I było w tym sporo racji. Nawet jeśli porzucił przestępczy proceder i nie zginął w policyjnej zasadzce.

     Ale jakaż by to była katolicka moralność, gdyby złodziej, który ukradł samochód - wyspowiadał się, odmówił nakazane przez spowiednika modlitwy i dalej paradował skradzionym autem albo szastał pieniędzmi z pasterstwa? Dlatego jednym z pięciu warunków sakramentu pokuty jest "zadośćuczynienie Panu Bogu i bliźniemu".

     Grzech popełniony przez człowieka zawsze ma podwójny skutek. Jest zlekceważeniem Boga, który mówi: "Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie mów fałszywego świadectwa...". Człowiek zaś "wie lepiej", jak sobie urządzić szczęśliwe życie. Jak syn marnotrawny z Chrystusowej przypowieści. Takie świadome odrzucenie Bożego autorytetu i Bożej miłości ma skutki trwające na wieczność. Bo Bóg żyje w wieczności. Stąd Kościół naucza, że jeśli grzesznik w doczesnym życiu nie pojedna się z Bogiem i umiera w stanie grzechu ciężkiego, to grozi mu wieczne potępienie. Albowiem "Bóg osiągnięty jest niebem, upragniony jest czyśćcem, a utracony jest piekłem" - jak to wyjaśniał Ferdynand Krenzer. Sakrament pokuty zgodnie z Chrystusową obietnicą ponownie otwiera człowiekowi bramy Domu Ojca, gładzi wieczne skutki naszych grzechów i ratuje przed potępieniem.

     Ale każdy grzech ma także skutki w naszej doczesności. Jest krzywdą wyrządzoną drugiemu człowiekowi, Kościołowi i samemu sobie. Za te skutki również jesteśmy odpowiedzialni i Bóg w sakramencie pokuty nie zwalnia nas z konieczności zadośćuczynienia za nie. Warto tu przypomnieć zasadę głoszoną przez św. Augustyna: "Grzech nie będzie odpuszczony, dopóki wziątek nie będzie zwrócony". Odmowa naprawy wyrządzonego zła pociąga za sobą nieważność sakramentu pokuty. Tak więc skradzione rzeczy należy oddać, kłamstwa odwołać i sprostować, rany zaleczyć, zadany ból wynagrodzić dobrymi uczynkami.

     ŻYCIE ZA KRÓTKIE

     Zdarza się jednak, że sprawca po nawróceniu ma jak najlepszą wolę, ale naprawa wyrządzonych krzywd przekracza jego naturalne możliwości. Czasem dlatego, że życie jest już za krótkie, gdy grzesznik spowiada się dopiero na łożu śmierci i nie jest w stanie już nic zrobić. Albo dlatego, że skradzionych czy zde-fraudowanych dóbr było tak wiele, iż nawet pracując i oszczędzając przez całe życie niemożliwe jest, aby wszystko zwrócić prawowitym właścicielom. A nieraz może być i tak, że ze względu na samą naturę grzechu pełne zadośćuczynienie za zło jest poza ludzkim zasięgiem. Bo jak wynagrodzić chSćby za grzech aborcji? Przecież człowiek nie zwróci życia nienarodzonemu dziecku. Albo jak zrekompensować odebrane komuś zdrowie? Nawet ufundowanie dożywotniej renty wszystkiego przecież nie załatwia.

     Są wreszcie takie skutki grzechów, które mogą być dziedziczone przez pokolenia. Jeśli przez nas ginie w wypadku samochodowym ojciec rodziny, to skutki naszego grzechu trwać mogą w życiu dzieci tego człowieka, a może i wnuków. Jest wiele innych przykładów na to, jak skutki grzechu jednego człowieka mogą trwać w doczesności nawet wtedy,' gdy ich sprawca jest już na tamtym świecie. I co wtedy, gdy człowiek odchodzi do wieczności pojednany z Bogiem, ale w doczesności trwają skutki wyrządzonego przez niego zła i krzywd? "Czy matka może być szczęśliwa w wieczności, jeśli wie, że w doczesności z jej winy cierpi choćby jedno jej dziecko?" - pytał w "Eschatologii" kard. Joseph Ratzinger. I odpowiadał, że miłość i poczucie winy będą tym, co ludzi, którzy przeszli do wieczności, będzie boleśnie wiązać z doczesnością. I to właśnie jest czyściec. To stan, którego doświadczają w wieczności ludzie pojednani już z Bogiem, którzy nie mogą jednak cieszyć się pełnią zbawienia, dopóki w doczesności trwa spowodowane przez nich i niena-prawione zło.

     Nie ma sensu dywagować, jak długo może trwać dla człowieka czyściec. Mówimy przecież o rzeczywistości, która dotyczy ludzi żyjących w wieczności, a z doczesnością powiązanych jedynie przez swoją winę i pamięć. Ale właśnie z naszego, doczesnego punktu widzenia niektórzy teologowie twierdzą, że to "trwanie" czyśćca w wieczności jest powiązane z trwaniem skutków naszych grzechów w doczesności. Jak długo trwać będą złe skutki na ziemi, tak długo będziemy w wieczności z tego powodu cierpieć. Nie to jest jednak najważniejsze, bo według św. Faustyny nawet jedna chwila cierpień czyśćcowych jest gorsza niż wszystkie cierpienia na ziemi.

     KOMU CZYŚCIEC PISANY?

     Z refleksji nad skutkami grzechu i obowiązkiem zadośćuczynienia łatwo wyciągnąć wniosek, że perspektywa czyśćca jest pisana wielu z nas i naszych bliskich, którzy żyli przed nami. I tak by było, gdyby nie praktyka mająca podstawy biblijne, a rozwinięta szczególnie w pierwszych wiekach Kościoła, kiedy rozgrzeszenia udzielano nie jakby na kredyt, ale dopiero po odprawieniu zadośćuczynienia Bogu i bliźniemu. Za najcięższe przewinienia, jak zabójstwo, cudzołóstwo i zaparcie się wiary, zadośćuczynienie mogło się przeciągać nawet do końca życia. Pokutnik nierzadko przez całe lata stał przed świątynią boso i we włosiennicy, prosząc wchodzących na liturgię o modlitwę i wstawiennictwo przed Bogiem. Szczęśliwcami byli ci, którym w tym czasie udało się znaleźć męczennika, który cudem przeżył tortury albo w więzieniu właśnie szykował się na śmierć. Jeśli ów męczennik oświadczył - najlepiej na piśmie - że swoje cierpienia ofiaruje jako zadośćuczynienie za swojego upadłego brata w wierze, to była podstawa, aby pokutnikowi odpowiednio skrócić okres oczekiwania na rozgrzeszenie. W przypadku listu polecającego od znanego i wyjątkowo heroicznego męczennika można było nawet liczyć na prawie natychmiastowe zakończenie pokuty. Rozwinięcie tej praktyki w kolejnych wiekach doprowadziło do dzisiejszego rozumienia odpustów. Dzisiaj jednak nikt na własną rękę nie szuka już męczenników i świętych, którzy przyjdą mu z pomocą swoimi zasługami przed Bogiem. Zamiast tego mówi się o "skarbcu zasług Kościoła", z którego każdorazowy papież jako zastępca Chrystusa na ziemi może udzielać łask potrzebującym i spełniającym określone warunki. Na ów skarbiec Kościoła składają się nade wszystko zasługi zbawczej Męki Jezusa Chrystusa, a także zasługi wszystkich świętych, począwszy od Matki Bożej, a na bł. Janie Pawle II i innych współcześnie wynoszonych na ołtarze kończąc. Do tego skarbca wrzucamy i my swój wdowi grosz, ilekroć modlimy się "w intencjach Ojca Świętego" i gdy w ogóle prowadzimy święte życie.

     JAKIE ODPUSTY?

     Kościół ma dla swoich wiernych dwa rodzaje odpustów: zupełny i cząstkowy. Zupełny obejmuje wszystkie doczesne skutki grzechów dotąd popełnionych i przebaczonych w sakramencie pokuty. Cząstkowy powoduje zmniejszenie naszej odpowiedzialności za zło w doczesności, w odpowiedniej proporcji do tego, na ile nasz pobożny uczynek zmniejszałby ją sam z siebie. Czyli coś takiego, jakby Kościół wspaniałomyślnie dorzucał nam przed Bogiem drugie tyle w stosunku do naszych zasług za spełnienie określonego czynu.

     Odpust w żadnym wypadku nie zastępuje spowiedzi ani nie wyręcza człowieka w wypełnianiu zadośćuczynienia. Nie jest również czymś, co działa mechanicznie, otwierając niebiańskie podwoje. Jest rodzajem wstawiennictwa przed Bogiem ze strony Kościoła za tymi, którzy otrzymali rozgrzeszenie i mają szczerą wolę naprawy wyrządzonych krzywd, ale z różnych, wspomnianych wcześniej względów zadośćuczynienie to przekracza ich ludzkie możliwości.

     Najważniejszym warunkiem skorzystania z odpustu zupełnego jest stan łaski uświęcającej, przyjęcie wyznaczonego dnia Komunii Świętej i odrzucenie przywiązania do jakiegokolwiek grzechu, choćby i powszedniego. Dopiero wtedy, po wypełnieniu innych warunków, jak odmówienie wyznania wiary, modlitwa w intencjach Ojca Świętego i spełnienie wyznaczonych przez niego pobożnych uczynków, można mieć nadzieję na ten niezwykły dar ze strony Chrystusowego Kościoła. Odpust taki można ofiarować, w zależności od konkretnych przepisów, w intencji siebie samego albo w intencji zmarłych. Nasi bliscy żywi muszą się starać o odpust dla siebie sami.

     Oktawa uroczystości Wszystkich Świętych to w Kościele szczególny "wysyp" odpustów, które można ofiarować jedynie za zmarłych. Można je uzyskiwać nawet każdego dnia od 1 do 8 listopada, nawiedzając pobożnie cmentarz i odmawiając jakąś modlitwę za zmarłych, oczywiście przy zachowaniu zwyczajnych warunków, wymienionych powyżej.

     Może wśród naszych bliskich zmarłych są tacy, którzy przed śmiercią pojednali się z Bogiem, ale czasu lub sił już im zabrakło, aby w pełni zadośćuczynić za swoje grzechy Bogu, bliźnim i Kościołowi? Ofiarując w ich intencji odpust, możemy im nieba przychylić.


ks. Henryk Zieliński

Tekst pochodzi z Tygodnika

30 października 2011


Droga do domu Ojca. O rzeczach ostatecznych dla zwykłych ludzi Droga do domu Ojca. O rzeczach ostatecznych dla zwykłych ludzi
ks. Bronisław Preder
Autor w trzydziestu krótkich rozważaniach o niebie, czyśćcu, piekle i Sądzie Bożym, o nowej ziemi i nowym niebie oraz o miłosierdziu Boga, pragnie przybliżyć cel życia współczesnemu człowiekowi, ożywić jego zmęczoną wiarę, wyrwać z lęku osamotnienia i wprowadzić więcej radości do jego wnętrza... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 gość: 08.03.2016, 15:16
 Pamiętajmy o Tych co odeszli.
 ja: 24.11.2015, 23:10
 tak jak kościół naucza
 ja: 13.07.2015, 13:59
 modlita msza
 Maryla: 31.10.2011, 22:02
 Wieczny odpoczynek racz WSZYSTKIM dać Panie..............
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej