Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Kiedy brak nadziei

     Bliska mi osoba, której po ludzku nic nie brakowało, odebrała sobie życie i choć upłynęło od tego czasu kilka tygodni, ciężko mi z tym. Osoby postronne nie wiedzą, że to było samobójstwo, podczas uroczystości pogrzebowych nie było to podnoszone i zapewne odprawiający ksiądz też o tym nie wiedział. Zastanawiam się, co śmierć ta ma mi powiedzieć. Zmarła osoba kilkanaście dni przed śmiercią przestała nosić medalik, co mnie niepokoiło. Ale nic jej wtedy nie powiedziałam. Żal, że nie zrobiłam czegoś, co mogłoby przeszkodzić tej śmierci...

     Osobiście mam wrażenie narastających nerwic, depresji, zwątpień i samobójstw w dużej grupie ludzi. Ci, którzy zaspokajali swoje potrzeby materialne, intelektualne i emocjonalne, ale nie mieli czasu czy "smaku" na Boga, po kilkunastu latach zbierają owoce swojego wyboru. Nie twierdzę, że wspomniana w liście osoba należy do wrażliwych ofiar kultury konsumpcyjnej. Ale taka myśl mi się narzuca. Jeśli Bóg wypełnia nasze serce, nie wypełni go pustka pełna podszeptów złego. Bóg mówi, że jesteśmy potrzebni i kochani. Dobra materialne i demony tego nie mówią. Pani uwaga, że osoba jakiś czas przed samobójstwem zdejmuje medalik, pokrywa się z podobnymi relacjami księży. Medalik wydaje się drobiazgiem duchowym i nie ma co traktować go magicznie. Lecz obecność duchowa, którą w wolności zapraszamy nosząc go, chroni i "nie pozwala" ludziom poddać się beznadziei.

     Współczując psychicznego cierpienia samobójcom i nie osądzając ich, postępujemy jak chrześcijanie. Wiemy też, że w grę mogą wchodzić zaburzenia psychiatryczne. Nie bójmy się jednak jasno, po chrześcijańsku określać samego czynu samobójczego jako czegoś egoistycznego i tchórzliwego. Samobójstwo jest ukradzeniem Bogu życia, które tylko On ma prawo zabierać. Jest odrzuceniem całego trudu rodzącej matki, babć, cioć, przedszkolanek, osób, które nas pielęgnowały, nosiły na rękach, leczyły, itd. Stanowi odebranie naszej miłości i bliskości wszystkim ludziom, którzy mieli do niej prawo: rodzinie, przyjaciołom i podopiecznym; nawet zwierzętom. Nie liczymy się z ich bólem. Ignorujemy, że tyle istot na tym świecie potrzebuje naszej modlitwy i pomocy.

     To zrozumiałe, że samobójstwo rodzi w nas długotrwałą żałobę. Nie osądzamy osoby - mamy za św. Janem Marią Vianneyem nadzieję, że w ostatnim świadomym drgnieniu serca zwróciła się do Boga. Samobójstwo wstrząsa, bo jest za tym ciemność. Przerażający czyn ma prawo nas przerażać, poruszać i nakierować w drugą stronę: w kierunku większej i odważnej miłości Boga i bliźniego.


ks. Marek Kruszewski


Tekst pochodzi z Tygodnika

1 luty 2009


   


Śmierć kliniczna Śmierć kliniczna
Ks. Andrzej Zwoliński
Coraz więcej uratowanych ludzi, zawróconych przez lekarzy "sprzed bram Nieba", potwierdza, że zatrzymanie akcji serca albo śpiączka, bliskość utonięcia lub przebycie jakieś poważnej choroby, czy odniesienie śmiertelnych urazów nie oznacza jeszcze śmierci... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 mariusz: 13.04.2013, 17:25
 Ktoś tak ładnie napisał o tchurzostwie i egoiżmie u samobujców.Fajnie sie pisze gdy jest się zdrowym i prowadzi szczęśliwe życie.Szkoda że nikt nie wpadł na to że choroby też pochodzą od Boga.Gdy człowiek wyje z bólu umierając na raka,albo leży od dziecka sparaliżowany to jakim prawem oceniacie tego człowieka.Nie wiecie co czuje,nie wiecie jak cierpi gdy inni do okoła są szczęśliwi a on jeden nie.Fajnie się osądza gdy nie jest się w czyjejś skórze
 Skryba: 14.02.2009, 20:37
 proponuje wyciągnąć syntezę z poniższych komentarzy
 Znany PANU BOGU: 13.02.2009, 09:32
 Witam. Dzięki dla księdza za artykuł. Miejmy odwagę zło nazywać złem. Bo dla wierzącego gdy PAN BÓG jest na pierwszym miejscu to reszta jest na właściwym miejscu. I żadna psychologia czy poprawność nie może sprzeciwiać się prawu PANA, bo wtedy jest się z NIM albo obok (liberałowie) lub przeciw. Ja wierzę że Cudowny Medalik lub Krzyżyk, poświęcone i przyjęte z największą wiarą jaką mamy, chroni nas nawet w momentach gdy zapominamy o PANU. A jego moc jest identyczna z naszą wiarą (ile wiary tyle mocy). Niewidzialne zło które krąży, jeżeli nie jest na nas nastawione to widząc (a widzi na naszym sercu te znaki), omija nas tak jak my omijamy podczas marszu różne przeszkody. Dla mnie poświęcone i przyjęte z czcią, Cudowny Medalik lub Krzyżyk to znaki (nie symbole).
 xxx: 11.02.2009, 12:07
 Nie chę oceniać samobójców nie chcę też oceniać księdza autora powyższego artykułu, ale twierdzenie, że samobójstwo jest wyrazem egoizmu i tchórzostwa nie można pominąć milczeniem. Nie sposób oprzeć się wrażeniu, "odpowiedniego" nastawienia autora do tematu, albo posądzenia go o całkowitą nieznajomość tematu na który się wypowiada. Podejrzewam, że autor niewiele ma wpólnego z psychologią, zatem może lepiej nie powinien się w tej sprawie wypowiadać.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej