Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Czyściec w doświadczeniu świętych

    Każde zgromadzenie zakonne, które powstało w Kościele na przestrzeni jego dziejów, posiada swój własny, specyficzny i odrębny charyzmat. Nie istnieje bowiem jeden wielki charyzmat życia konsekrowanego, lecz istnieje wielka liczba charyzmatów poszczególnych rodzin zakonnych. Charyzmatem, czyli szczególną misją w Kościele, jaką Bóg przez Założycieli powierzył Zgromadzeniu Sióstr Wspomożycielek Dusz Czyśćcowych, jest niesienie pomocy zmarłym cierpiącym w czyśćcu przez ofiarę życia konsekrowanego, modlitwę oraz prace apostolskie. Zgromadzenie stara się szerzyć również swój charyzmat wśród katolików świeckich poprzez zachęcanie do wspomagania dusz czyśćcowych modlitwą, jałmużną oraz dobrymi czynami spełnianymi z miłości do Boga i bliźnich.

     Pomoc zmarłym cierpiącym w czyśćcu w doświadczeniu świętych niech stanie się dla nas wszystkich zachętą do świadczenia miłości wobec tych, którzy przekroczyli już próg śmierci.

     św. Pio z Petrelciny

     Jestem Pietro di Mauro, przezywany Precoco. Zmarłem w tym klasztorze 18 września 1908 r. W pokoju nr 4, gdy ten klasztor był jeszcze przytułkiem dla bezdomnych, pewnej nocy zasnąłem z palącym się cygarem i moje łóżko zapaliło się. Udusiłem się i spaliłem żywcem. Jestem nadal w czyśćcu i potrzebuję Mszy świętej, aby moja dusza została stąd uwolniona. Pan Bóg pozwolił mi przyjść do ciebie i poprosić o twoje modlitwy. Osobą, którą zmarły poprosił o pomoc jest o. Pio - znany Święty, otaczany kultem na całym świecie.

     Urodził się 25 maja 1887 r. w Pietrelcinie, w południowych Włoszech. Na chrzcie otrzymał imię Franciszek i już jako kilkuletnie dziecko wyraził pragnienie wstąpienia do zakonu. Rozpoczynając nowicjat u kapucynów, otrzymał imię Pio. Mimo złego stanu zdrowia w wieku 23 lat otrzymał święcenia kapłańskie. 20 września 1918 r. dostąpił łaski stygmatów, które ukazały się na jego dłoniach, stopach i na boku. Od tej pory zaczęły do niego ściągać tłumy wiernych. Od swojego spowiednika ojca Benedykta otrzymał pozwolenie ofiarowania siebie jako ofiary za grzeszników i za dusze w czyśćcu cierpiące. Jak sam wspomina, jego kontakty z duszami zmarłych były częstsze niż z żyjącymi. Zmarł w opinii świętości 23 września 1968 r. Jan Paweł II ogłosił go świętym 16 czerwca 2002 r., a liturgiczne wspomnienie Kościół obchodzi 23 września.

     Przytoczony wyżej fragment pochodzi z książki Alessio Parente OFMCap Ojciec Pio a dusze czyśćcowe. Stąd dowiadujemy się, że zmarły Mauro przyszedł do o. Pio w postaci starego człowieka, usiadł obok niego przy kominku i przedstawił się, prosząc o modlitwę. Po odprawieniu Mszy św. w jego intencji o. Pio dowiedział się, że dusza zmarłego powróciła do radości Boga w niebie. O wielkiej miłości, jaką święty żywił do cierpiących na ziemi i w czyśćcu, świadczy fragment jednego z jego listów: Kiedy wiem, że jakaś osoba cierpi na duszy lub ciele, to czegóż bym nie zrobił u Pana, aby ją z tego wyzwolić} Chętnie wziąłbym na siebie wszystkie jej utrapienia, byle tylko zobaczyć ją zbawioną. Na jej korzyść zrzekłbym się też wszystkich zasług takiego cierpienia, jeśli tylko Pan Bóg pozwoliłby mi na to (List 184).

     Zdarzenie, które poruszyło o. Pio miało miejsce, gdy był jeszcze młodym zakonnikiem. Kiedy przyszedł ogrzać się przy kominku, zdziwił się widokiem czterech zakonników siedzących w milczeniu wokół ognia, z kapturami na głowach. Pozdrowił ich słowami: Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus, ale żaden nie odpowiedział. Nie rozpoznał żadnego z nich, lecz miał wrażenie, że cierpią. Gdy powtórzył pozdrowienie i nie uzyskał odpowiedzi postanowił zapytać ojca gwardiana, czy są w domy jacyś goście. Ten odpowiedział, że nie i poszli razem w to miejsce. Nikogo już nie było. Później o. Pio zrozumiał, że byli to czterej zakonnicy, którzy odbywali swój czyściec w miejscu, gdzie obrazili Pana Boga. Całą noc modlił się przed Najświętszym Sakramentem, aby uwolnić ich z czyśćca.

     Innym razem, gdy o. Pio modlił się na chórze, usłyszał zgrzyty i skrzypnięcia dochodzące z kościoła. Od strony bocznych ołtarzy słychać było spadające świece i świeczniki. Wychylił się z balkonu chóru i zobaczył stojącego bez ruchu młodego brata. Co tam robiszł - zapytał, ale trwało milczenie. Ojciec Pio jeszcze raz głośno zawołał: Ej! Co ty tam robisz?. Braciszek odpowiedział: Odbywam tutaj swój czyściec. Byłem studentem w tym klasztorze i tutaj muszę teraz odpokutować za brak pilności w wykonywaniu moich kościelnych obowiązków. No więc posłuchaj! - odpowiedział Ojciec Pio - Jutro odprawię za ciebie Mszę świętą, lecz nie wolno ci tu więcej przychodzić.

     Obydwa przykłady opisane w książce o. Parente pokazują jak ważna jest wierność w wypełnianiu obowiązków. Być może często przyzwyczajamy się do tego, co robimy tak, że nie myślimy nawet o intencji jaką moglibyśmy w danej chwili wzbudzić. Czasem mogłaby wystarczyć nasza gorliwość w pracy ofiarowana za tych, którzy zgrzeszyli na ziemi zaniedbaniem. Takiego życia oddanego Bogu i ludziom uczy nas o. Pio, który przez modlitwę poznawał swego Stwórcę i pielęgnował swą miłość do żywych i umarłych. Był przekonany, że w celebrowanych przez niego Mszach św. uczestniczy więcej zmarłych, niż żywych i więcej zmarłych, niż żywych prosi go o modlitwę. O sobie zwykł mówić, że jest tylko bratem, który się modli. Całe życie o. Pio było ofiarą za Kościół pielgrzymujący na ziemi i cierpiący w czyśćcu.


s. Anna Pękowska


Tekst pochodzi z Tygodnika

1 luty 2009


List pocieszenia List pocieszenia
Henri J. M. Nouwen
Sześć miesięcy po śmierci matki Henri J. M. Nouwen, pragnąc ukoić ból ojca po stracie najbliższej mu osoby, zaczął pisać do niego długi list. Snując rozważania nad znaczeniem śmierci, umieścił je w kontekście śmierci i zmartwychwstania Chrystusa... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Anetta J. Michel: 30.03.2010, 15:58
 Bardzo trudno jest stwierdzić jacy własciwie jesteśmy w Wierze. Czasem trudno oddzielić prawdę od tego, co tylko uznajemy za takową. Nie tylko święci doświadczaja podobnych zdarzeń, słyszałam o nich wielokrotnie chociaż sama nigdy nie widziałam na oczy osoby zmarłej i dobrze, bo tesknota mogłaby mnie wykonczyć (w przypadku bliskich) lub strach (w przypadku obcych) i w ogóle to nie na moje nerwy. Ale o tym, że dusze zmarłych i świętych nam towarzyszą wiem i nie będę tego wyjaśniać, bo zwyczajnie mi się nie chce. Chyba powinniśmy ze spokojem i samodyscypliną pilnować, abyśmy nie byli ukarani po śmierci.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej