Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Są bliżej nas, niż myślimy

     Śmierć człowieka otacza obłok tajemnicy. Odczuwa ją umierający, a najbliżsi zmarłego zadają sobie pytania: "Co się stało z tym, którego kochaliśmy? Co ze mną będzie po śmierci?".

     Jedyną odpowiedź na te najważniejsze pytania daje Jezus: "Kto we Mnie wierzy, ma życie wieczne" (J 6, 47). Jest życie wieczne, jest niebo, które On nam otworzył swoją męką i zmartwychwstaniem, jest Jego nauka, jak to niebo osiągnąć, oraz są przestrogi przed utratą życia wiecznego. Chrystus mówi nam, że przez próg śmierci przechodzimy do nowego życia, gdzie wszystko ma wymiar duchowy, gdzie nie ma przestrzeni, materii, czasu, cierpienia i strachu, natomiast wszystkim we wszystkich jest Bóg - Miłość i Światłość odwieczna i wiekuista.

     Ażeby przybliżyć człowiekowi prawdę o rzeczach ostatecznych, które go czekają, a przede wszystkim by złagodzić ten naturalny lęk przed śmiercią albo niewiedzę o losach bliskich zmarłych, Bóg udziela czasem daru kontaktowania się żywych z umarłymi. Dzieje się to jednak rzadko i tylko wtedy, gdy w planach Bożych ma z tego wyniknąć wielkie dobro.

     Współcześnie taki dar - a nawet misję - otrzymała Maria Simma, zmarła w roku 2004 mieszkanka małej szwajcarskiej wioski Sonntag w Alpach.

     Maria pochodziła z licznej rodziny, w której się nie przelewało, więc dzieci wcześnie musiały pójść do pracy. Po ukończeniu szkoły ludowej dziewczyna pragnęła wstąpić do zakonu; trzykrotnie próbowała w różnych klasztorach, lecz wszędzie odmawiano jej przyjęcia ze względu na jej słabe zdrowie. Mając od dziecka bardzo żywe nabożeństwo do Matki Bożej, złożyła prywatny ślub czystości i oddała Jej dalszą drogę swego życia, pragnąc służyć Jej przez modlitwę i ofiarę w intencji dusz czyśćcowych. Po śmierci rodziców zamieszkała sama w domu rodzinnym w Sonntagu, pracując na bardzo skromne utrzymanie.

     Pewnej nocy w 1940 r. Maria nagle się obudziła i dostrzegła obcego mężczyznę chodzącego po jej pokoju. Na pytanie, kim jest, nie otrzymała od przybysza żadnej odpowiedzi. Ponieważ Simma była z natury odważna, momentalnie wyskoczyła z łóżka, chcąc schwytać intruza, lecz jej ręce trafiły w próżnię; wtedy zrobiło się jej nieswojo. W tej samej chwili zjawa znikła. Zaraz rano kobieta opowiedziała widzenie swemu spowiednikowi; ten radził jej w takich momentach pytać: "Czego potrzebujesz, czego chcesz ode mnie?". Następnej nocy tajemniczy mężczyzna znów się pojawił. Na pytanie Marii odpowiedział: "Postaraj się o trzy Msze święte, a będę wybawiony".

     Tak się zaczęła współpraca Marii z duszami pokutującymi w czyśćcu. Przez kilkanaście lat zjawiały się u niej w liczbie kilku rocznie. Proboszcz i spowiednik Marii, ks. Alfons Matt, którego kobieta informowała o każdej prośbie kierowanej do niej z zaświatów, polecał jej, aby żadnej duszy nie odrzucała, ale żeby starała się spełnić jej życzenie.

     W 1954 r. - a był to rok maryjny - dusze zaczęły przychodzić do Marii już co noc. Gdy ten rok minął, zjawiały się znowu rzadziej, ale najczęściej w pierwszą sobotę miesiąca, w święta Matki Bożej, w wielkim poście (szczegółnie w Wielkim Tygodniu), a także w listopadzie oraz w adwencie. Każdy kontakt duszy czyśćcowej z Mafią Simmą był szczególnym darem Bożym, uzyskanym przez Matkę Bożą dla danej duszy. To, co dusze mogły powiedzieć Marii Simmie, też było darem Bożym; wprawdzie wizjonerka nie mogła ich wypytywać sama, ale przez długie lata tych kontaktów uzyskała bogatą wiedzę i doświadczenie w sprawach czyśćcowych. Nie wolno jej jednak było przywoływać dusz z czyśćca: "Przychodzą po prostu, kiedy Pan Bóg im pozwoli postarać się o szybsze wybawienie" - wyjaśniała Maria. Wynika z tego, że wszelkie przywoływanie duchów, seanse spirytystyczne itp. nie są po myśli Bożej i należy się ich całkowicie wyrzec. Duchy, które mogą się w nich pojawiać, to duchy złe, podszywające się pod osoby zmarłe.

     Natomiast Simma przekonała się, że "dusze czyśćcowe wiedzą o nas i o tym, co się dzieje, więcej, niż myślimy. Wiedzą na przykład o tym, kto bierze udział w pogrzebie i czy się modli, czy tylko idzie, aby inni go widzieli. Wiedzą, kto wysłuchał za nie Mszy św., bo dla umarłego pobożne wysłuchanie Mszy św. ma większe znaczenie aniżeli towarzyszenie zwłokom na cmentarz. Wiedzą również dusze czyśćcowe, co się o nich mówi i co się dla nich robi. Są bliżej nas, niż myślimy; są całkiem blisko nas".

     Na pytanie, jak i za co dusze cierpią w czyśćcu najbardziej, Simma daje następujące wyjaśnienie: "Jest tyle różnych rodzajów czyśćca co dusz. Każdą duszę trapi tęsknota za Bogiem i to powoduje najboleśniejsze cierpienia ze wszystkich. Poza tym każda dusza jest tak karana, jak grzeszyła (...). Grzechy przeciwko miłości, oszczerstwo, zniesławienie, brak pojednania się, kłótnie z powodu chciwości i zazdrości są w wieczności bardzo karane (...). Jak często grzeszy się bezlitosnymi wypowiedziami i płochymi sądami o drugich (...). Słowo może zabić - słowo może uzdrowić". Do nieba może wejść tylko czysta miłość.

     "Co się dzieje z samobójcami? Są oni najczęściej niepoczytalni w chwili, gdy odbierają sobie życie. Przeważnie więcej winy ponoszą ci, którzy ich do samobójstwa doprowadzili". A najlepszy sposób, aby się do piekła nie dostać, to pokora.

     Pomimo wielkich cierpień doznawanych w czyśćcu "żadna dusza nie chciałaby wrócić na ziemię i nadal żyć, ponieważ ma ona poznanie, o którym my nie mamy pojęcia. Dusze pokutujące w czyśćcu pragną oczyszczenia. Czy możemy sobie wyobrazić dziewczynę, która odważyłaby się przyjść na pierwszy bal w brudnej sukience i nie uczesana? Dusza w miejscu oczyszczenia - czyli w czyśćcu - ma tak świetlane pojęcie o Bogu, że przedstawia się jej w oślepiającej piękności. Żadna siła nie zdołałaby jej zmusić, aby stanęła przed Jego Obliczem, jeżeli najdrobniejsza skaza nie została z niej jeszcze zmazana. Tylko doskonale czysta odważy się stanąć przed Bogiem, aby oglądać Go twarzą w twarz".

     Dusze ukazujące się Marii Simmie prosiły przede wszystkim o Msze św., modlitwę, ale także o zwrócenie się do ich bliskich z przestrogą, z prośbą o ofiary lub o wyrównanie krzywd. Z czasem zaczęły też prosić o przyjęcie cierpień za nie. Gdy wizjonerka się na to zgadzała, przeżywała godziny wielkich cierpień fizycznych; po ich upływie wracała do normalnego samopoczucia i mogła pójść rano do pracy. Ten rodzaj wspierania dusz pokutujących stał się dominującym nurtem misji Marii Simmy. Poznała, jak wielką wartość ma modlitwa i cierpienie ofiarowywane Bogu tu na ziemi w intencji zmarłych. Kilka godzin cierpień Marii skracało komuś czyściec o kilkadziesiąt lat. Dusze pokutujące z tej perspektywy żałują każdej okazji do cierpienia, której nie wykorzystały na ziemi, aby ją Bogu ofiarować w duchu pokuty.

     Wszystkie prośby dusz i informacje od nich uzyskane Maria przekazywała swemu proboszczowi, ks. Mattowi, bardzo troskliwie czuwającemu nad misją duchową, którą Bóg obdarzył jego penitentkę. Przekonując się, jak dobroczynne to zadanie dla dusz poku tujących w czyśćcu, a równocześnie jaki ma ono walor ewangelizacyjny dla ich rodzin, kapłan zgodził się, aby Simma wygłaszała odczyty o czyśćcu po okolicznych parafiach. Ludzie się o to dopominali, a dusze czyśćcowe popierały tę akcję, bo pobudzała do gorliwszego nabożeństwa w ich intencji. Po odczytach Maria była zasypywana pytaniami o życie pozagrobowe.

     Wielekroć dusze przychodzące do Marii Simmy mówiły o roli Matki Bożej w wypraszaniu im skrócenia lub złagodzenia cierpień czyśćcowych. Matce Bożej należy się tytuł Matki Miłosierdzia Dusz Czyśćcowych - stąd tak cenna dla nich jest modlitwa różańcowa. Jedna dusza objawiająca się powiedziała Simmie, że Matka Boża upomina się o wybudowanie kaplicy ku Jej czci na rozstaju, gdzie kiedyś już kapliczka stała. Gdy przeprowadzano nową drogę, starą kapliczkę zniesiono, a o postawieniu nowej zapomniano. Matka Boża przypomina o konieczności jej postawienia, wyrażając też życzenie, aby znajdował się w niej obraz przedstawiający Ją jako Matkę Miłosierdzia Dusz Czyśćcowych. Obraz ma być piękny. Krótko potem Simmę odwiedził ksiądz z Polski. Gdy Maria opowiedziała mu o życzeniu Matki Bożej, kapłan podjął się znalezienia malarza i pokrycia kosztów.

     Obraz namalował Adolf Hyła z Krakowa, autor obrazu Jezusa Miłosiernego w Łagiewnikach. W maju 1959 r. obraz ikaplica w Sonntagu zostały poświęcone i są teraz miejscem pielgrzymek oraz modlitw za dusze w czyśćcu.


Teresa Tyszkiewicz


Źródło: Maria Simma:
Moje przeżycia z duszami czyśćcowymi


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3-2009


List pocieszenia List pocieszenia
Henri J. M. Nouwen
Sześć miesięcy po śmierci matki Henri J. M. Nouwen, pragnąc ukoić ból ojca po stracie najbliższej mu osoby, zaczął pisać do niego długi list. Snując rozważania nad znaczeniem śmierci, umieścił je w kontekście śmierci i zmartwychwstania Chrystusa... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Pozostawiony z bólem : 21.01.2017, 01:45
 Dam Wam ludzie radę . Bądźmy dla siebie dobrzy na codzień i to będzie owocować na plus ( tylko tak mozemy szerzyć pokój na śiwecie) . DLa mnei wiara juz dawno stała się pokrętna i beznadziejna ... Mama mi zmarła mimo szczerych modłow moich bliskich ... Nic nie dało KONIEC SCHLUSS NIE MA JEJ ...........
 Pozostawiony z bólem : 21.01.2017, 01:40
 Ludzie dam Wam radę bądzicie dobrzy dla siebie na co dzień. Mama mi zmarła mimo szczerych modłów . Ludzie ja nie wierze w cuda aniołki itp.... Żeby był pokój na śiwecie ( przynajmniej w większości ) bądźmy dla siebie dobrzy to będzie owocować na plus..
 Pozostawiony z bólem : 21.01.2017, 01:38
 Ludzie dam Wam radę bądzicie dobrzy dla siebie na co dzień. Mama mi zmarła mimo szczerych modłów . Ludzie ja nie wierze w cuda aniołki itp.... Żeby był pokój na śiwecie ( przynajmniej w większości ) bądźmy dla siebie dobrzy to będzie owocować na plus..
 Iga : 26.11.2016, 00:16
 Panie Boże, chwilę temu straciłam brata. .nie pozwól odejść mojej siostrze chorej na raka ...Boże bądź przy mnie ..ufam Tobie ..Jezu
 Smierc: 01.11.2016, 08:31
 Cóż czasem lepiej opuścić swoją duszę jak męczyć siebie i innych
 MAREK: 22.06.2016, 20:06
 Dlaczego jest tu napisane ze samobojca jest nie swiadomy ja jestem czemu nie pisze sie o tym I Bog nie mowi czemu ludzie sa nie szczesliwi np przez mniejszy penis i ma cierpiec bo tak mu sie podoba i nie mam ochoty z tym sie ymeczyc najgorzej ze ma nienawisc do kobiet widzac nie nawidze i za to mam isc do piekła niby czemu
 MAREK: 22.06.2016, 20:05
 Dlaczego jest tu napisane ze samobojca jest nie swiadomy ja jestem czemu nie pisze sie o tym I Bog nie mowi czemu ludzie sa nie szczesliwi np przez mniejszy penis i ma cierpiec bo tak mu sie podoba i nie mam ochoty z tym sie ymeczyc najgorzej ze ma nienawisc do kobiet widzac nie nawidze i za to mam isc do piekła niby czemu
 MAREK: 22.06.2016, 19:53
 dlaczego jest tu napisane ze Dusza somobójcy nie jest swiadoma smierci nie rozumiem tego ze ktos im to zrobil ze to zrobily Ja sie nie wstydze napisac ze mysle codziennie o samobojstwie i to sam przez siebie nie moge siebie zaakceptowac bo mam mniejszego penisa kiedys sie tak nie martwilem a dzis czytajac kobiety co o tym mowia robia
 aga: 14.06.2016, 14:41
 proszę o modlitwę za mnie bo jestem słaba
 katolik: 24.04.2016, 14:21
 Chciałbym powiedzieć, że sprawy wiary zaczynają mnie denerwować bo albo coś jest nie do ogarnięcia albo nie chce tego za nic przyjąć do wiadomości. Niektórzy ludzie dostają od Boga łatwiejsze zadania i jak je wykonają są w porządku są święci. Ale jak ktoś ma bardzo ciężki żywot że nie chce już istnieć to jest zły? Albo przeżyje ten swój ciężki żywot i jest wtedy w porządku a ten co miał lżejszy żywot jest z nim na równi. To chyba jest trochę niesprawiedliwe. Dlaczego każdy człowiek nie dostaje tak samo ważnego zadania? Bardzo, proszę żeby ktoś skomentował mój komentarz a najlepiej ktoś kto się na tym zna. Ponieważ chcę mądrą odpowiedź na moje pytania.
 katolik: 24.04.2016, 13:56
 nie rozumie tego wszystkiego
 gość: 24.08.2015, 12:21
 Jak to wytłumaczyć .Trzy lata po śmierci żony ,sprzedałem dom w jednym pokoju miałem spać na materacu ,jak się położyłem zaczeła trzaskać podłoga Wstałem byłem bardzo spokojny ,usiadłem na sedesie zapalić papierosa ,pustka w głowie trzeszczy i tak się kładłem i wstawałem i paliłem Potem przeniosłem się do innego pokoju zamknąłem dzrzwi A tam nadal trzeszczało Jak to wytłumaczyć co to było
 gość: 24.08.2015, 12:19
 Jak to wytłumaczyć .Trzy lata po śmierci żony ,sprzedałem dom w jednym pokoju miałem spać na materacu ,jak się położyłem zaczeła trzaskać podłoga Wstałem byłem bardzo spokojny ,usiadłem na sedesie zapalić papierosa ,pustka w głowie trzeszczy i tak się kładłem i wstawałem i paliłem Potem przeniosłem się do innego pokoju zamknąłem dzrzwi A tam nadal trzeszczało Jak to wytłumaczyć co to było
 irena 25 06 2015: 26.06.2015, 04:07
 dusze w czyscu czekaja na nasze modlitwy do milosierdzia jezusowego bo wiem ze zyskuje znacznie wiecej niz daje one sa tak wdzieczne a w swej hojnosci nie pozostaja w tyle za nami
 babcia: 13.01.2015, 15:23
 proszę o usunięcie komentarza suka: z dnia 11.04.2013,14:53 czy ktoś to czytał??????????????????????????????
 Adams : 07.01.2015, 20:26
 A mój kuzyn ateista ( mój przyjaciel , bardzo porządny człowiek i dobry ) też pójdzie do piekła bo nie wierzy ? Kto tak na prawdę rządzi tym kościołem ????
 Marian ..: 02.11.2014, 20:20
 To wszystko prawda , ja modlę się za dusze czyśccowe ,często przychodzą do mnie w snach , znane i nie znane , Panie Boże Miłosierny , udziel mi łaski abym mógł skuteczniej im pomagac , a gdy przyjdzie mój czas , bądż ,Panie Najświętszy , Miłosierny wobec mojej biednej , grzesznej duszy . Kocham Ciebie Jezu ...
 ela: 05.09.2014, 21:21
 Boze wybaw wszystkie dusze w czysccu cierpiace i zachowaj od potepienia oraz wez je do siebie do nieba.Prosze o laske dla moich bliskich zmarlych jak i innych dusz w czysccu cierpiacych.Prosze Cie Boze o laske milosierdzia.Natchnij mnie Boze dobrocia i miloscia dla bliznich, daj mi wiecej pokory i odbierz nadmiar pychy, spraw bym byla dobrym czlowiekiem.
 Iwona: 25.02.2014, 20:29
 Dla czego niektóre komentarze nie są po prostu usuwane przez administratora strony.? Są to stare komentarze , ale ten z 11.04.2013 nie opublikowałabym.
 Niki: 01.11.2013, 21:50
 Nie za "takie głupie 40-80 lat" Ludzie codziennie swoimi wyborami decydują się za Bogiem albo przeciwko Niemu. Jeśli na koniec oferta Miłosierdzia złożona przez Boga - przebaczenia - zostaje odrzucona przez zatwardziałego grzesznika, to co ma Bóg zrobić ? Jeśli ofiara Jego Syna nie porusza serca, a człowiek z nienawiścią odpycha Miłosierdzie - to pozostaje Sprawiedliwość - której domaga się demon, wpędzający duszę w rozpacz, że zasługuje tylko na potępienie. Odrzucenie Miłosierdzia jest największą i najboleśniejszą obrazą Boga. Jezus Chrystus wyraża swój ból z powodu utraty tylu dusz, pomimo Jego Męki i prób nawrócenia grzeszników podsuwanych im przez całe życie. Oby ludzie pojęli, że swoim ziemskim życiem wybierają swoją wieczność - z Bogiem, albo bez ...
 
(1) [2]


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej