Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?

     W usta konającego na krzyżu Chrystusa św. Marek Ewangelista wkłada słowa: "Boże mój, Boże mój, czemuś Mnie opuścił?"(Mk 15, 34). Na pierwszy rzut oka wydają się one skargą skierowaną do obojętnego na Jego cierpienia Boga.

     W minionym wieku wielu wrogów chrześcijaństwa z podobnych zapytań uczyniło oręż przeciwko Bogu. Pytali o to, gdzie był, kiedy hitlerowscy zbrodniarze mordowali Żydów, Rosjan, Polaków? Gdzie był Bóg, kiedy stalinowscy siepacze rozstrzeliwali jeńców Katynia i dręczyli w gułagach miliony więźniów? Kiedy niedawno temu afrykańskie plemiona Tutsi i Hutu wyrzynały się wzajemnie? Gdzie jest, skoro nie przychodzi z pomocą chorym na raka dzieciom? kiedy nie przynosi ulgi straszliwym cierpieniom wielu ludzi? Dlaczego nie powstrzymuje rąk morderców, nie chroni katowanych niemowląt, gwałconych dziewcząt, nie daje pożywienia umierającym z głodu?

     I odpowiadają: Widocznie Go nie ma, nie istnieje. Gdyby istniał, czyż mógłby pozostawać obojętny względem tych wszystkich cierpień i nieprawości? Ich przewrotność posunęła się w minionym wieku do zuchwałej odwagi przypisania także Chrystusowi wypowiedzi zawierającej tego rodzaju zarzuty przeciwko Bogu. Usiłowali Chrystusa uczynić wspólnikiem ich oskarżeń wobec Boga o obojętność na los człowieka powalanego cierpieniem, szczególnie niezasłużonym.

     Jeżeli w tym wołaniu Chrystusa dostrzegacie także krzyk skargi czy nawet buntu, jesteście w wielkim błędzie. Chrystus bynajmniej nie wypowiedział tego pytania w stanie depresji czy zwątpienia w obecność Boga. Nie było ono w żadnej mierze wyrazem poczucia opuszczenia Go przez Boga. I tylko ktoś przewrotny może nadawać tym słowom Chrystusa bluźnierczy, przeciwny od zamierzonego sens - interpretować je jako zarzut skierowany przez Chrystusa do nieczułego Boga.

     Wprost przeciwnie: było zdaniem rozpoczynającym wyznanie przez ukrzyżowanego Jezusa bezgranicznej ufności w obecność przy Nim w tym tragicznym momencie Potężnego Obrońcy, niezawodnego Wspomożyciela. Było początkiem wielkiej modlitwy ufności do Boga - deklaracją rozgłaszania dzieł, jakich Bóg dokonał, dokonuje i dokona dla tych, którzy mu zawierzyli. Tak jest sens psalmu 22, którego początek Chrystus wyrecytował.

     Bóg Jezusa nigdy nie opuścił. Od chwili swego poczęcia Jezus był złączony z jedną z Boskich Osób tak ścisłą, spoistą więzią jedności, że na jej określenie użyto terminu "unia osobowa" - unia, w wyniku której w osobie Syna Bożego zaistniała niepodzielna, nierozłączna Bosko-człowiecza rzeczywistość: Jezus, Bóg-Człowiek.

     Ojciec Niebieski był w tych tragicznych momentach przy Nim i z Nim. Jezus był tego świadom. Mówił przecież: "Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie zostawił Mnie samego, bo Ja zawsze czynię to, co się Jemu podoba" (J 8, 29) oraz "Ja i Ojciec jedno jesteśmy". A na Golgocie wyraził tę świadomość, zwracając się kilkakrotnie do Ojca Niebieskiego: "Odpuść im..." oraz "W ręce Twoje oddaję ducha mego" - ale przede wszystkim wyrazem tej świadomości było odmawianie tuż przed śmiercią modlitwy ufności w Jego pomoc, jaką jest psalm 22. Zacietrzewieni przeciwnicy Boga tego faktu nie dostrzegają. Gdyby przeczytali wszystkie strofy tego psalmu, nie nadaliby bluźnierczej wymowy pierwszemu jego wersetowi.

     Pytanie w nim wyrażone było już niejednokrotnie uprzednio kierowane do Boga. Wystarczy zajrzeć na karty Starego Testamentu, by to zauważyć. Zmożony cierpieniem Hiob pytał Boga: "Po cóż dajesz życie istotom przeznaczonym na cierpienie? Płacz stał się naszym przeznaczeniem, jęki płyną jak woda. Przetnij pasmo dni moich! Jakiż jest sens cierpienia? Czyż ciało moje ze spiżu? Czemu doświadczasz nas co chwilę?... Czemu prawego ze złym niszczysz?... Odpowiedz mi! Proszę, abyś się odezwał! Nie udawaj Panie, że mnie nie rozumiesz! To nie tylko moje pytania! Poucz mnie, co mam odpowiedzieć tym, co podobnie jak ja nic nie rozumieją" (por. Hi 3, 20-26).

     To i podobne pytania zostały umieszczone na kartach Pisma Świętego po to, byśmy zauważyli odpowiedź, jakiej po nich Najwyższy udzielił wszystkim kiedykolwiek stawiającym je Hiobom. Jeżeli strzały tych pytań kierujemy i dziś ku Bogu, nie udawajmy, że nie słyszymy Jego odpowiedzi. Jezus - modląc się w momencie swej agonii wersetami tego psalmu - pragnął zwrócić naszą uwagę na tę odpowiedź, jakiej Najwyższy udzielił w ów Piątek wszystkim pytającym o sens ludzkiej męki. Odpowiedzią tą był On sam - ukrzyżowany Bóg-Człowiek. "Gdy wywyższycie Syna Człowieczego, wtedy poznacie, że Ja jestem ... A Ten, który Mnie posłał, jest ze Mną; nie zostawił Mnie samego..." (zob. J 8, 28-29).

     Ta odpowiedź uzyska niebawem jeszcze pełniejszy, mocniejszy wydźwięk, kiedy Najwyższy uczyni Cierpiącego - Zmartwychwstałym, Ukrzyżowanego - uczestnikiem swej boskiej chwały. Stojąc wobec tej odpowiedzi wielu, podobnie jak Hiob, dochodzi do wniosku: Dotąd znaliśmy Cię Panie jako Wszechmocnego i Sprawiedliwego. Teraz, kiedy zobaczyliśmy, co stało się Twoim udziałem na Golgocie, odwołujemy wszystko, co dotąd Tobie zarzucaliśmy: "jesteś nieczuły, ślepy i okrutny". To Ty bowiem pierwszy dotknięty jesteś bólem świata i podejmujesz trud wydobywania go z jego cierpień. Ty pierwszy bierzesz na swe barki ciężar wszystkich naszych nieprawości. Ty nigdy nie opuszczasz ludzi - to myśmy opuścili Ciebie. To nie Ty odszedłeś od człowieka - to człowiek odszedł od Ciebie. To nie Ty przestałeś odczuwać ból człowieka - to człowiek przestał odczuwać Twój ból.

     Elie Wiesel, amerykański Żyd, pisarz i dziennikarz, więzień hitlerowskich obozów koncentracyjnych, w książce "Noc" wspomina, że pewnego dnia na placu apelowym obozu w Auschwitz postawiono trzy szubienice. Dwaj mężczyźni i jeden chłopiec - mieli zawisnąć na nich jako przestroga dla reszty więźniów. Tłum w pasiakach, otoczony zewsząd przez uzbrojonych SS-manów, w milczeniu wysłuchał słów wyroku. Na znak komendanta obozu spod nóg skazańców wytrącono krzesła. Obydwaj mężczyźni umarli szybko obciążeni swymi ciałami. Chłopiec - o wiele lżejszy - nie zginął od razu. Na oczach więźniów konał w straszliwej ciszy, przez ponad pół godziny szarpiąc się w niewypowiedzianej męce. Gdzie jest Bóg?! - głośne pytanie rzucił jeden z więźniów. I w tym samym momencie zmysł wiary w sercu przyszłego pisarza natychmiast na to pytanie odpowiedział: - Jest tu, wisi na tej szubienicy.

     Ojcze Niebieski, w ukrzyżowanym Twym Synu pokazujesz nam Oblicze, którego istnienia u Ciebie nie podejrzewaliśmy - oblicze Boga dotkniętego cierpieniem. Stworzyłeś nas "na swój obraz i podobieństwo" bez wycinania z niego najmniejszego z fragmentów. Dziękujemy Ci, że także tego swego przymiotu nie wahałeś się dać nam jako swego daru. Po to, byśmy świat naszym cierpieniem wraz z Jezusem "uświęcali". Po to, byśmy tak jak On pomogli mu "narodzić się nowym stworzeniem".

     Wielbimy Ciebie, Przedwieczny Boże, za to, że wezwałeś nas na drogę krzyża; na jedyną drogę skutecznego wyzwalania siebie i świata z każdej nieprawości. Odkupieni z niewoli nieprawości i śmierci krwią i cierpieniem Jezusa powtórzymy dziś za Nim końcowe słowa psalmu 22, tego hymnu uwielbienia Ciebie, którym kończył swe pielgrzymowanie pośród nas:

     "Niech cię wielbią Boże
     wszystkie ludy ziemi.
     Ma dusza będzie żyła już tylko dla Ciebie,
     I opowie o Tobie przyszłym pokoleniom.
     Wierność Twoją rozgłosi tym,
     którzy się narodzą.
     Powie im:
     Pan tego wszystkiego dla nas dokonał".
     Dla ciebie. Dla mnie.


Ks. Florian


Tekst pochodzi z Tygodnika Katolickiego



Rozmowy z Bogiem. Tom II: Wielki Post i Wielkanoc Rozmowy z Bogiem. Tom II: Wielki Post i Wielkanoc
Francisco F. Carvajal
Jest to siedmiotomowa seria książek zawierających głębokie, a jednocześnie praktyczne rozważania związane z czytaniami liturgicznymi na każdy dzień. Wzbogacają je cytaty z pism Ojców Kościoła oraz świętych (także polskich), jak również fragmenty z najnowszych dokumentów Kościoła... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej