Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Tajemnica Triduum Paschalnego

     Kiedy w czasie żydowskiej wieczerzy paschalnej najmłodszy z uczestników zadawał pytanie: Czym różni się ta noc od innych nocy?, zadaniem głowy rodziny było wytłumaczenie charakterystycznej dla tamtego obrzędu symboliki potraw, przebiegu świętowania czy wykonywanych gestów. Podobne pytanie może zrodzić się i w głowie katolika, nawet dorosłego, kiedy uczestnicząc w obrzędach Triduum Paschalnego "bombardowany" zostaje ogromem znaków i symboli, gestów i postaw liturgicznych, z których znaczenia często nie do końca zdaje sobie sprawę.

     Triduum - już sama nazwa świąt może budzić niemały problem. Łacińskie "triduum" to dosłownie trzy dni. Ale zaraz! Wielki Czwartek, Wielki Piątek, Wielka Sobota, Wielka Niedziela... to przecież cztery dni! Musimy odnieść się do biblijnej rachuby czasu. A tam, już od pierwszych stron Księgi Rodzaju słyszymy z ust autora natchnionego: I tak upłynął wieczór i poranek - dzień pierwszy. Stąd - zgodnie z żydowską chronologią, dzień zaczyna się od wieczora poprzedzającego. Na tej zasadzie mamy do czynienia rzeczywiście z trzema dniami: Wielkim Piątkiem, Wielką Sobotą i Wielką Niedzielą. Msza Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek, rozpoczynająca Triduum, należy według tych obliczeń już do piątku.

     Mandatum, czyli umycie nóg

     - jako obrzęd charakterystyczny dla Mszy Wieczerzy Pańskiej w Wielki Czwartek jest nawiązaniem do gestu Pana Jezusa, opisanego przez Jana Ewangelistę: I zaczął umywać uczniom nogi i ocierać prześcieradłem, którym był przepasany. Łacińskie określenie obrzędu nawiązuje do wykonywanego w liturgii śpiewu, towarzyszącego tej liturgicznej czynności: Mandatum novum. Są to słowa Chrystusa, który sam uzasadnił znaczenie wykonanego gestu: Przykazanie nowe daję wam. Zwyczaj obmywania nóg ma wyrażać miłość i służbę Chrystusa, które realizował. Dokonywany obecnie w Wielki Czwartek, dzień ustanowienia także sakramentu kapłaństwa, ma przypominać wiernym i duchownym znaczenie kapłana - to ten, który potrafi służyć i czynnie wyrażać swoją miłość.

     Prostracja

     - to symboliczny gest padnięcia na twarz, rozpoczynający Liturgię Męki Pańskiej w Wielki Piątek. Bardzo zapada w pamięć widok kapłana w purpurowych szatach, leżącego na posadzce kościoła, wśród przejmującej ciszy, która towarzyszy całej liturgii tego dnia. Gest można interpretować jako wyraz skruchy i pokuty za grzechy, przez które Chrystus poniósł mękę. Może być także odczytywany jako oznaka bezsilności człowieka, który wobec ogromu miłości Boga - Człowieka, wyrażonej na krzyżu, pozostaje całkowicie bezradny. Tajemnica Krzyża go przerasta, nie jest w stanie jej zrozumieć. Może jedynie, jak Mojżesz, paść na twarz, wiedząc, że staje w obliczu Najwyższego.

     Adoracja Krzyża

     - jest kulminacyjnym momentem wielkopiątkowej liturgii. Zauważmy "liturgii", a nie "Mszy świętej", gdyż ten dzień, jak i Wielka Sobota, to jedyne w całym roku dni, w które nie sprawuje się Eucharystii. Uczestnik liturgii Męki Pańskiej zauważyć może jednak pewne podobieństwa z Mszą świętą. Brakuje jednak tego, co Kościół nazywa modlitwą eucharystyczną. Ma to swoje głębokie uzasadnienie: skoro Msza święta jest pamiątką ofiary Krzyża, to w dniu, w którym Chrystus składa na drzewie ofiarę z samego siebie, nikt nie może jej powtarzać! Adoracja jednego krzyża (a nie dwóch, trzech… itd.) poprzedzona jest trzykrotnym wezwaniem Oto drzewo krzyża, któremu towarzyszy stopniowe ukazywanie zasłoniętych dotąd belek krzyża. Zgodnie z tradycją Kościoła, podchodzący do adoracji Krzyża biskup ściąga w geście pokory ornat i buty. Obrzędowi adoracji towarzyszą odpowiednie śpiewy, zwane improperia, czyli "skargi Zbawiciela", które rozpoczynają się każdorazowym zwrotem "Ludu, mój ludu". Wielkopiątkowa adoracja krzyża jest okazją do osobistego uczczenia drzewa, na którym zawisło zbawienie świata.

     Paschał

     - to duża, bogato zdobiona woskowa świeca przygotowywana na początku Wigilii Paschalnej. Wnoszona do nieoświetlonego kościoła staje się pierwszą zwiastunką zmartwychwstania. Po wezwaniu światło Chrystusa jej płomień zostaje przekazany wiernym i tak - po chwili - cała świątynia opromieniona zostaje blaskiem świec. Znaczenie paschału oddaje najlepiej Orędzie paschalne - uroczysty śpiew, wykonywany po dojściu do ołtarza: Prosimy Cię, Panie, niech ta świeca poświęcona na chwałę Twojego imienia nieustannie płonie, aby rozproszyć mrok tej nocy. Niech ta świeca płonie, gdy wzejdzie słońce nie znające zachodu: Jezus Chrystus. Warto wspomnieć symbole umieszczone na świecy: cyfry bieżącego roku oraz pierwsza i ostatnia litera greckiego alfabetu odnoszą się do Chrystusa Zmartwychwstałego, który jest Panem czasu. Natomiast przez pięć "gwoździ" wspomina się zbawczy wymiar Męki Jezusa i poniesionych przez Niego ran.

     Woda

     - znaczenia tego żywiołu w codziennym życiu nie trzeba chyba nikomu tłumaczyć, po raz kolejny najlepiej oddaje je tekst liturgii Wigilii Paschalnej: woda została stworzona, by użyźniać ziemię oraz umacniać i oczyszczać ciała. Poza tym naturalnym przeznaczeniem, w chrześcijaństwie woda staje się symbolem innego obmycia - z grzechu pierworodnego, co dokonuje się w chrzcie. Dlatego Wielka Noc Zmartwychwstania jest najodpowiedniejszym czasem udzielania tego sakramentu (od kilku lat dzieje się też tak w katedrze wrocławskiej). Liturgia chrzcielna staje się dla nas wszystkich możliwością do osobistego i świadomego wypowiedzenia trzykrotnego Wyrzekam się i Wierzę. To wszystko po to, by odnowić wiarę, którą przed laty wyznali za nas rodzice i chrzestni. Warto w czasie tego uroczystego dnia pamiętać o swojej świecy chrzcielnej i - jeśli to możliwe - właśnie ją zapalić podczas odnowienia przyrzeczeń.

     Olej

     - używany przy chrzcie, bierzmowaniu, namaszczeniu chorych i święceniach oraz konsekracji ołtarza i kościoła olej ma swoje szczególne miejsce podczas Mszy Krzyżma, sprawowanej w katedrze w porannych godzinach Wielkiego Czwartku. Właściwie chodzi o dwa rodzaje oleju: olej chorych, stosowany przy namaszczeniu oraz olej krzyżma, używany w pozostałych obrzędach. Ich poświęcenie jest zarezerwowane dla biskupa, stąd nie każdy ma możliwość uczestniczenia w tej okazałej ceremonii. Błogosławiąc olej chorych biskup prosi, by stał się on ochroną dla ciała i duszy każdego, kto zostanie nim namaszczony. Konsekracji krzyżma towarzyszy wlanie do naczynia z olejem wonnego balsamu, w myśl słów św. Pawła: Jesteśmy miłą Bogu wonnością Chrystusa oraz poprzedzające modlitwę tchnienie biskupa, przypominające gest Pana Jezusa, w którym przekazał Ducha Świętego apostołom. Samą symbolikę oleju krzyżma wyraża prośba: niech ci, którzy będą nim na zewnątrz namaszczeni, otrzymają namaszczenie wewnętrzne.

     Ogień

     - już od czasów prehistorycznych uznawany był za boski żywioł, a poprzez częstą obecność na kartach Starego Testamentu stał się znakiem obecności Jahwe, do której człowiek nie ma dostępu. Ognisko, źródło ognia, od którego podczas Wigilii Paschalnej odpala się paschał symbolizuje Zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa a zarazem ma w wiernych rozpalić pragnienie nieba. Dopiero w ciemności można odczytać znaczenie ognia i światła. Dlatego przepisy zabraniają rozpoczynania Wigilii Paschalnej przed zapadnięciem zmroku, a w zeszłym roku Ksiądz Arcybiskup, interpretując to prawo ustalił najwcześniejszą porę rozpoczęcia liturgii na godz. 21.30. Ciemność to symbol grzechu i śmierci. Pośród niej pojawia się niespodziewanie światłość, Światłość świata - Jezus Chrystus. Dlatego kapłan, zapalając paschał od nowo poświęconego ognia prosi: Niech światło Chrystusa chwalebnie zmartwychwstałego rozproszy ciemności naszych serc i umysłów.

     Święconka

     - dla niektórych ósmy sakrament i na pewno najważniejszy element wielkanocnych obchodów, a dla maluchów wspaniała okazja, by najeść się w drodze powrotnej z kościoła. Odbywający się od sobotniego przedpołudnia obrzęd błogosławieństwa pokarmów na stół świąteczny wyraża nasze przekonanie, zawarte w Pierwszym Liście do Koryntian czy jecie, czy pijecie, czy cokolwiek innego czynicie, wszystko na chwałę Bożą czyńcie. Jeśli Kościół zachęca do modlitwy przed każdym posiłkiem, to podczas tego szczególnego śniadania, spożywanego w Wielkanocną Niedzielę, nawet potrawy są "poświęcone".


Maciej Bogucki, kleryk V roku


Tekst pochodzi z Tygodnika Katolickiego



Patrzeć na Przebitego Patrzeć na Przebitego
Joseph Ratazinger
W pierwszej z zebranych w tej książce rozpraw teologicznych kardynał Ratzinger – wychodząc od modlitewnej rozmowy wcielonego Syna z Ojcem – pokazuje, że do serca Syna nie można się zbliżyć inaczej, jak tylko poprzez uczestniczenie w Jego modlitwie... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Świadectwo: 02.04.2010, 12:21
 Ostatnio miałem bardzo trudny czas. Mówiłem bardzo przeraźliwe i smutne rzeczy. Nie szanowałem prawie nikogo. Po prostu chodziłem do kościoła tylko po to, aby w duszy wykrzykiwać Bogu, jaki to ja jestem nieszczęśliwy i jak jest mi źle. Po wielu tygodniach odwlekania spowiedzi postanowiłem pójść do konfesjonału i wyznać wszystkie swoje grzechy. Napisałem w domu wszystkie grzechy na kartce. Dobrze wszystko przemyślałem. Napisałem ładny, zgrabny tekst prozaiczny. Pisałem to trochę w pośpiechu, bo musiałem biec na autobus. Dopiero w autobusie przeczytałem te wszystkie grzechy na raz po cichu, aby sprawdzić, czy to co tworzy logiczną całość. Po przeczytaniu doszedłem do wniosku, że chyba tak. Po staniu w kolejce do konfesjonału nareszcie mogłem te grzechy wszystkie przeczytać. Powiedziałem wszystko. Dosłownie wszystko. Nawet te rzeczy, których nikomu nigdy nie mówiłem. Ksiądz powiedział mi takie słowa, które niby już o Bogu wiedziałem, np. że on umarł za mnie na krzyżu, że powinienem szukać w sobie więcej dobra, bo nie mieszka we mnie tylko zło. Powiedział mi też, że warto byłoby abym spróbował o moich problemach i zranieniach porozmawiać z jakimś księdzem na osobności, bo w konfesjonale przy tak długich kolejkach trudno jest cokolwiek przedyskutować. Dodał, że wielkich gór nie zdobywa się za jednym razem, ale małymi krokami. Zachęcał mnie do częstszej spowiedzi. Kiedy poszedłem do ławki, usiadłem i ochłonąłem... poczułem, że stałem się zupełnie innym człowiekiem. Nowym! Zobaczyłem w kościele pewną dziewczynę, do której czułem uprzedzenie i niechęć. Miałem wtedy ochotę podejść do niej, przytulić ją i podziękować za całe dobro, jakie mi dała. Chciałem okazywać innym wielką miłość, szacunek za mały uśmiech. Moje problemy przestały być czarne. Mogłem zobaczyć co Bóg ode mnie chce. Mogłem wtedy doświadczyć Jego obecności. Czułem wielką radość i ulgę. Taką po prostu ulgę, jakby zdjęto z moich pleców wielki kamień. Bóg mnie znowu zaskoczył. Przemienił mnie wtedy, kiedy się tego najmniej spodziewałem. Kiedyś usłyszałem od pewnego człowieka głoszącego swoje świadectwo na rekolekcjach, że GRZECH oddziela ludzi od Boga. Dopiero po spowiedzi można być przy nim blisko. Spowiedź ma wielką moc. Nawet jeżeli w to nie wierzyłem, teraz wierzę, bo wydarzył się w moim życiu, wczoraj, mój mały cud. A może nie mały, a OGROMNY. //Patryk Ż.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej