Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Męka Jezusa cz. II

     Kontynuujemy publikację zapisu objawień, jakie pod koniec lat dziewięćdziesiątych otrzymała współcześnie żyjąca boliwijska mistyczka Catalina Rivas. W poprzednim numerze zamieściliśmy pierwszą część opisu Męki Pańskiej, poniżej drukujemy część drugą.

Jezus wybacza nawet największym grzesznikom

     Piłat ogłosił wyrok. Moje dzieci, rozważajcie z uwagą cierpienie mego Serca. Judasz, po tym jak w Ogrodzie Oliwnym wydał Mnie w ręce żołnierzy, oddalił się i uciekł jak zbieg. Nie mógł uciszyć krzyku własnego sumienia, które oskarżało go o najstraszniejsze świętokradztwo. Kiedy dotarła do niego wiadomość o moim wyroku, pogrążył się w głębokiej rozpaczy i powiesił.

     Kto zrozumie dotkliwy ból mego Serca, kiedy zobaczyłem tę duszę rzucającą się w otchłań wiecznego potępienia? On, który spędził trzy lata w szkole mojej miłości, przyjmując i studiując moje nauki, słysząc wiele razy, jak moje usta wypowiadają słowa przebaczenia dla największych grzeszników.

     Judaszu! Dlaczego nie przyjdziesz i nie rzucisz mi się do stóp, abym mógł ci przebaczyć? Jeżeli nie śmiesz zbliżyć się do Mnie ze strachu przed tymi, którzy są wokół i tak źle Mnie traktują, przynajmniej popatrz na Mnie, a zobaczysz, jak szybko zwrócę na ciebie swoje oczy.

     Dusze, które tkwicie w najcięższych grzechach... Jeżeli czasem z powodu swoich przestępstw błąkacie się jak zbiegowie, jeżeli popełnione grzechy oślepiły was i uczyniły wasze serca zatwardziałymi, jeżeli w pogoni za namiętnością wpadacie w jeszcze większy chaos, nie pozwólcie, aby zawładnęła wami rozpacz, kiedy zostaniecie opuszczeni przez wspólników w grzechu, a wasze dusze zrozumieją swoją winę. Dopóki człowiek ma przed sobą choć chwilę życia, jest jeszcze czas, aby odwołać się do mego miłosierdzia i błagać o wybaczenie.

     Jeżeli jesteście młodzi i z powodu swojej przeszłości żyjecie w poniżeniu wobec innych, nie bójcie się! Nawet jeżeli świat będzie wami pogardzał, traktował jak złych ludzi i obrażał, nawet jeżeli świat was opuści, możecie być pewni, że Bóg nie chce, aby waszymi duszami żywiły się ognie piekielne. Chce, abyście mieli odwagę do Niego przemówić, skierować na Niego swoje spojrzenie i westchnienia serca. Wtedy przekonacie się, że Jego pełna dobroci ojcowska dłoń poprowadzi was do źródła przebaczenia i życia. (...)

     Dusza, która pewnego dnia doznaje silnego wstrząsu i przebudzenia, dostrzega nagle bezużyteczność własnego życia - pustego, wolnego od zasług dla wieczności. Zły, w swej diabelskiej zazdrości, atakuje wtedy tę duszę na tysiąc sposobów, wyolbrzymiając jej winy. Wzbudza w niej smutek i powoduje utratę ducha, a w końcu doprowadza do lęku i rozpaczy.

     Duszo, która należysz do Mnie, nie zwracaj uwagi na okrutnego wroga. Od razu gdy na początku walki odczujesz poruszenie łaski, przyjdź do mego Serca. Wiesz, gdzie jestem, ukryty pod zasłoną wiary... Podnieś ją i z pełnym zaufaniem powiedz Mi o wszystkich swoich nieszczęściach, cierpieniach i upadkach...

Jezus w drodze na Kalwarię

     Moje zmęczenie jest tak wielkie, a krzyż tak ciężki, że w połowie drogi upadam. Zobaczcie, w jak niezwykle brutalny sposób ci bezlitośni ludzie podnoszą Mnie z ziemi. Jeden z nich chwyta moją rękę, drugi ciągnie za szaty, które przylgnęły do ran. Rany otwierają się na nowo. Ten sam łapie Mnie później za szyję, a następny za włosy, inni pięściami, a nawet stopami wymierzają straszliwe ciosy całemu mojemu ciału. Krzyż spada na Mnie i swoim ciężarem otwiera nowe rany. Moja twarz kaleczy się o leżące na drodze kamienie, spływająca po niej krew zalepia Mi oczy, już prawie całkowicie zamknięte przez otrzymane ciosy. Kurz i błoto mieszają się z krwią. Stałem się odrażający.

     Ojciec posyła Mi anioły, które pomagają Mi zachować przytomność, kiedy moje ciało upada - aby walka nie zakończyła się przed czasem, a moje dusze nie zostały stracone.

     Idę po kamieniach, które ranią moje stopy. Raz po raz potykam się i upadam. Spoglądam na obie strony drogi, szukając drobnego spojrzenia miłości, oddania, zjednoczenia z moim bólem, ale... nie widzę nic.

Szymon pomaga Jezusowi nieść krzyż

     Jestem w drodze na Kalwarię. W obawie, że umrę przed dotarciem do celu, ci okrutni ludzie szukają kogoś, kto mógłby pomóc Mi w niesieniu krzyża. Chwytają Szymona, który jest w pobliżu.

     Spójrzcie, jak idzie za Mną, pomagając Mi nieść krzyż. Rozważcie przede wszystkim dwie kwestie: temu mężczyźnie brak dobrej woli. Jest najemnikiem - przychodzi i dzieli ze Mną mój krzyż, ponieważ jest to od niego wymagane. Z tego powodu, jeżeli czuje się zbyt zmęczony, ciężar krzyża przekłada bardziej na moje ramiona. Dlatego dwa razy upadam.

     Ten człowiek nie pomaga mi nieść całego krzyża, a tylko jego część.

     Są dusze, które idą za Mną w ten sam sposób. Zgadzają się pomóc Mi w niesieniu krzyża, jednak ciągle martwią się o wygodę i odpoczynek. Wielu innych chce za Mną podążać (...), nie zostawiają jednak własnych korzyści, które często ciągle są dla nich najważniejsze. Dlatego słabną i upuszczają mój krzyż, kiedy za bardzo im ciąży. Chcą cierpieć jak najmniej. Wyliczają swoje wyrzeczenia, unikają upokorzeń i zmęczenia jak tylko można. Próbują uzyskać jak najwięcej wygód i przyjemności, być może z żalem wspominając te, które zostawili za sobą.

     Jednym słowem, są dusze tak samolubne i egoistyczne, że przychodzą, aby za Mną podążać bardziej dla siebie, własnych korzyści, niż dla Mnie. Godzą się, aby oddać Mi tylko to, co im przeszkadza i z czym nie mogą sobie poradzić. Pomagają mi nieść jedynie bardzo niewielką część krzyża, i to w taki sposób, że ż trudem zdobywają zasługi niezbędne do zbawienia. Jednak w wieczności zobaczą, jak daleko zostawiły drogę, którą powinny były obrać.

     Z drugiej strony są również. dusze (a jest ich niemało), które nie tylko poruszone pragnieniem zbawienia, ale głównie z miłości, jaką wzbudziła w nich wizja tego, ile dla nich wycierpiałem, decydują się podążać za Mną w drodze na Kalwarię. Przyjmują życie doskonałe i oddająmi się na służbę po to, aby pomóc Mi nieść cały krzyż, a nie tylko jego część. Ich jedynym pragnieniem jest dać mi odpoczynek i pocieszenie. (....) Jeżeli krzyżem w ich życiu jest choroba, praca niezgodna z ich skłonnościami i umiejętnościami, jeżeli cierpią z powodu osamotnienia - przyjmują to z całkowitym posłuszeństwem. (...)

     Jeżeli nie widzicie rezultatu waszych cierpień i wyrzeczeń lub jeżeli wiecie, że być może zobaczycie je dopiero później, bądźcie pewni, że nie były one poniesione na próżno, bez żadnego pożytku. Przeciwnie - ich owoce będą obfite. (...)

     Jesteśmy na Kalwarii! Tłum jest podekscytowany, ponieważ" zbliża się tragiczny moment... Wyczerpany ze zmęczenia, ledwo idę. Moje poranione przez kamienie stopy krwawią... Podczas drogi upadałem trzy razy: po raz pierwszy - aby grzesznikom nawykłym do grzechu dać siłę do nawrócenia; po raz drugi - aby dodać odwagi duszom, które upadają z powodu swojej słabości, oraz duszom zaślepionym przez smutek i niepokój, aby powstały i z odwagą wkroczyły na drogę cnoty; po raz trzeci - aby pomóc duszom wyrzec się swojego grzechu w godzinie śmierci.

Jezus przybity do krzyża

     Nadszedł już czas. Oprawcy rozciągają Mnie na krzyżu, wyciągają moje ręce tak, aby sięgały już przygotowanych dziur w krzyżu. Moje ciało załamuje się i chwieje na boki, kolce korony cierniowej jeszcze głębiej wbijają się w głowę. Wsłuchajcie się w pierwsze uderzenie młota, które przybija do krzyża moją prawą dłoń... Jego dźwięk rozbrzmiewa aż po głębiny ziemi. Słuchajcie dalej... do krzyża przybijają moją lewą dłoń. Na ten widok trzęsą się niebiosa, a aniołowie padają na twarz. Ja pozostaję zupełnie milczący. Z moich ust nie wydobywa się skarga ani jęk. Jedynie łzy mieszają się z krwią, która zalewa Mi twarz.

     Po przybiciu do krzyża dłoni żołnierze brutalnie ciągną Mnie za nogi... Otwierają się rany, nerwy w dłoniach i rękach zrywają się, kości wyłamują... Przenikliwy ból przechodzi przez całe moje ciało. Moje stopy są przybite do krzyża, a krew wsiąka w ziemię!...

     Kontemplujcie przez chwilę te zakrwawione dłonie i stopy... To nagie ciało pokryte ranami, moczem i krwią. Brudne... Tę głowę przebitą ostrymi cierniami, mokrą od potu, całą w kurzu i krwi...

     Teraz uważajcie, niebiescy aniołowie i wy - dusze, które Mnie kochacie... Żołnierze obrócą krzyż i zabezpieczą gwoździe z drugiej strony tak, aby ciężar mego ciała ich nie wyrwał, abym nie spadł z krzyża. Moje ciało odda ziemi pocałunek pokoju. I kiedy w powietrzu rozlegają się odgłosy walenia młotami, na szczycie Kalwarii dokonuje się zachwycające widowisko. Moja Matka, która, obserwując wszystko, nie jest w stanie Mi ulżyć, błaga o miłosierdzie mego Ojca w niebie... Legiony aniołów schodzą na ziemię uwielbiać i podtrzymywać moje ciało, aby nie upadło i nie zostało przygniecione przez ciężar krzyża.

     Kontempluj twojego Jezusa, wiszącego na krzyżu, niezdolnego do uczynienia nawet najmniejszego ruchu... nagiego, bez uznania, honoru i wolności... Zabrali Mu wszystko! Nie ma nikogo, kto by się nad Nim ulitował, kto by Mu współczuł w bólu! Mają dla Niego tylko tortury, kpiny i szyderstwa!

     Jeżeli Mnie naprawdę kochasz, czy jesteś gotowa być do Mnie podobna? Czego się wyrzekniesz, aby być Mi posłuszną, sprawić Mi przyjemność i Mnie pocieszyć?...

     Padnij na twarz i pozwól, abym powiedział ci tych parę słów:

     Niech moja wola w tobie zwycięży!
     Niech moja miłość cię wyniszczy!
     Wysławiaj Mnie w swojej niedoli!

Jezus wypowiada swoje ostatnie słowa

     Tobie oddaję mego ducha. Teraz dusze, które wypełniają moją wolę, mogą powiedzieć w prawdzie: "Wykonało się...". Panie mój i Boże, przyjmij do siebie moją duszę, składam ją w Twoje ukochane dłonie.

     Swoją śmierć darowałem Ojcu w ofierze za dusze umierające, a one będą żyć. Ostatnim okrzykiem, jaki wydałem z krzyża, objąłem całą ludzkość: w przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Przeszywający spazm, którym uwolniłem się z tego świata, został przyjęty przez Ojca z nieskończoną miłością; radowało się całe niebo, ponieważ moja ludzka postać weszła do chwały. W chwili, w której oddałem ducha, spotkała Mnie ogromna liczba dusz: tych, które pragnęły Mnie w ubiegłych wiekach, miesiącach i dniach, a ich pragnienie było wielkie. (...)

     Wcześniej cały dwór niebieski szybko zgromadził się, aby czekać na moment mojej śmierci. Chwila, kiedy ich zobaczyłem, pełna była najwyższej radości. Jednak pośród wszystkich otaczających Mnie dusz jedna była szczególnie poruszona, poruszona tak bardzo, że jaśniała z radości, z miłości... Był to Józef, który bardziej niż ktokolwiek inny rozumiał chwałę, w jaką wstąpiłem po tak ciężkiej walce. To on prowadził czekające na Mnie dusze. Aniołowie według kolejności oddawali Mi chwałę, tak że całą moją jaśniejącą już postać otaczali niezliczeni święci, wysławiając Mnie i uwielbiając.

Zmartwychwstanie Jezusa

     Po Wielkim Piątku nadeszła cudowna Niedziela Zmartwychwstania. Jeżeli zdecydowałem, że nie zniszczę świata, to znaczy, że chcę go odnowić. Stare drzewa muszą być przycięte i zrzucić swoje liście, aby wydać nowe pędy. Stare gałęzie i suche liście muszą być spalone.

     Oddzielcie młode koźlęta od jagniąt. Niech znajdą gotowe bujne pastwiska, gdzie będą mogły zaspokoić swój głód, czerpiąc z czystych źródeł wody zbawienia. To moja odkupieńcza krew nawadnia wysuszone ziemie, które stały się pustyniami świata dusz. Dopóki choć jeden człowiek potrzebuje zbawienia, ta krew na ziemi będzie płynęła zawsze...


Tłumaczyła Justyna Łobaszewska


Publikacja za zgodą redakcji

nr 3-2006



Wielkanoc i baranek w Pięknej Dolinie Wielkanoc i baranek w Pięknej Dolinie
Anna Matusiak
Książka opowiada o wielkanocnych przygotowaniach w Naszym Miasteczku. Czytelnicy dowiedzą się także jak dzieci z Pięknej Doliny uratowały z opresji baranka. Tekst dopełniają piękne ilustracje, które na pewno wprowadzą wszystkich w świąteczny nastrój... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 aja: 10.03.2016, 17:45
 Jezu ufam Twemu milosierdziu
 MG: 17.02.2014, 09:46
 Umarłeś Boże za moje grzechy, umierasz codzień na nowo a my nie potrafimy ci nawet okazać współczucia :( Jezu wybacz mi tą obojętnoość, błagam Cię przez Twoje Święte rany nie opuszczaj mnie w swojej miłości
 GINKA: 01.10.2013, 21:28
 JA WIERZE ZE PAN JA WYBRAL
 lb: 22.12.2012, 17:44
 Panie Jezu, padam na twarz do Twoich przebitych Stop. Wybacz i mnie.
 Misericordia: 13.11.2012, 16:32
 "Kto korzysta i zachwyca się nimi, pomaga również i innym czerpać z nich pożytek. Kto ich nie rozumie, jest nadal niewolnikiem złego ducha. " ps. do remigusza- uzywanie wulgaryzmów świadczy, że z sumieniem człowieka dzieje sie coś złego
 internautka: 13.11.2012, 16:20
 Kalwaria (Calvaria - łac. odpowiednik hebr. Golgota - to znaczy czaszka) użycie innego jezyka nie zmienia połozenia geograficznego :)
 internautka: 13.11.2012, 16:12
 Remigiusz, przeczytaj to http://mateusz.pl/duchowosc/sl-dopelnianie.htm
 Remigiusz: 10.02.2012, 10:10
 Ciekawe co przyjarała. Oszustka albo pod wplywem domonicznym. Co za brednie. Można wywnioskować, że Jezus jest rozżalony, żei cholerni źli ludzie nie niosą krzyża dla Jezusa, tylko dla siebie; Jezus nie miał nigdy żalu, umarł, abyśmy przyjęli zbawienie za darmo, a nie po to, abyśmy się umartwiali i w jakiś sposób współcierpieli. My nic do ofiary Jezusa na Krzyżu nic dodać nie możemy, gdyż ofiara ta jest DOSKONAŁA. Próba dodania czegoś id siebie jest wręcz urąganiem Bogu. Do tego , żeby żyć z Bogiem nie potrzeba rezygnować z doczesnych dóbr, przeciwnie, jest ono wręcz Bożym błogosławieństwem (ot choćby przykład Abrahama, Salomona, Joba i wielu innych). Grzechem jest jedynie pokładanie ufności w majątku lub stawianie rzeczy materialnych czy czegokolwiek innego na pierwszym miejscu, co jest inaczej mówiąc uznaniem za rzecz ważniejszą służenie innym celom niż Bóg. Pierwsze(nie bez powodu właśnie pierwsze) przykazanie; Nie będziesz miał żadnego innego Boga poza mną (w dosłownym tłumaczeniu "obok mnie", "równorzędnie ze mną" i zaraz dodane- nie będziesz im oddawał czci). Niesienie krzyża nie oznacza absolutnie jakiegoś umartwiania się, gdyż niesienie krzyża jest jarzmem danym od samego Jezusa, a ono jest lekkie (ewangelia się kłania),dlatego wszyscy utrudzeni mają przyjść do Jezusa ;)aby być pokrzepionym, a nie dodatkowo obciążonym. Jarzmo Jezusa nie jest ponad nasze siły, Bog takiwgo nigdy na człoaieka ciężaru nie nałoży, którego nie mógłby udzwignąć. Bzdurą jest więc pisanie w formie żalu, że niestety dla wielu jest to zbytni ciężar. Ach, możnaby napisać tu wiele,ale po co, przecież wystarczy wziąć pismo święte. Wtedy cały ten bełkot jakiejś opętanej zwodzicielki wyjdzie na jaw. PS. A ja myślałem że Jezus podążąl na Golgotę, nie na Kalwarię. Miałby bowiem trochę za daleko. :-)
 B.: 05.06.2011, 14:46
 Oszustka i plagiatorka
 Wiesław: 12.04.2009, 10:30
 Również i ja jestem pod wrażeniem pisma z wizji Cataliny Rivas Zawsze szukam wszelkich wizji chrzescijańskich mistyków.Bóg zapłac
 stanisław: 04.03.2009, 10:16
 jestem pod wielkim wrażeniem. Bóg zapłać wszystkim, którzy propagują wizje Cataliny Rivas.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej