Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Chrystus - Ofiarą

     Radość ze Zmartwychwstania, Świętowanie Zmartwychwstania, przeżywanie świątecznych chwil - te słowa mają wiele treści, chociaż każdy z nas wypełniłby je zapewne czym innym. Dla jednych jest to czas niezwykłej radości, czas odnalezienia prawdy o życiu i o człowieku; prawdy, która nadaje sens i cel nie tylko całej wędrówce człowieczej w jej wymiarze najważniejszym, ostatecznym. Jest to także prawda, która nadaje sens każdemu krokowi, każdemu dziełu, każdej chwili dnia powszedniego - a jako taka rzeczywiście zmienia sposób spojrzenia na świat. Dla innych jednak święta to tylko świadomość wytężonej pracy, męczących przygotowań kulinarno-porządkowych. Od tych właśnie ludzi usłyszymy jedno z najsmutniejszych przysłów: "Święta, święta - i po świętach". To znaczy, że tyle było gadania, tyle było zamieszania, a tak nagle, tak niepostrzeżenie się to wszystko skończyło. I nic nie pozostało, nic się nie zmieniło. Dalej płyną szare dni, bez wyrazu i jakiegokolwiek sensu. Do następnych świąt, do następnego przedświątecznego zabiegania i bałaganu, który znów nic nie przyniesie. Jeszcze inni czasem denerwują się na samo wspomnienie świąt. Być może zbyt dużo kosztowało ich zapomnienie tego wszystkiego, co oznaczają święta, zwłaszcza te święta. Dlatego będą się starali uciec jak najdalej przed każdym przejawem prawdziwego święta uciec w pracę, w jedzenie albo w alkohol. Być może na Boże Narodzenie ubiorą choinkę, podzielą się opłatkiem, a na Wielkanoc pójdą do kościoła i przyniosą święcone. I tyle. Ale nic więcej, bo więcej to już jest zamach na wolność, więcej to już za trudno. Tylko do pewnego stopnia można się zaangażować, tylko trochę z tego pięknego folkloru przejąć, zastosować.

     Myślę, że w jakiś sposób ma z tym związek także pojmowanie słowa "ofiara", które w Tajemnicy Świąt Zmartwychwstania przecież odgrywa tak wielką rolę, może nawet kluczową. W dzisiejszej prefacji, która jest wielkim dziękczynieniem wyśpiewywanym przez kapłana na chwilę przed złożeniem Paschalnej Ofiary, to słowo powtarza się aż cztery razy, odmiennie na różne sposoby w dwóch tylko zdaniach tego hymnu. Oto Chrystus, który jest ofiarowany, także sam siebie ofiaruje, dopełniając w ten sposób rozmaite ofiary Starego Przymierza. Ze swoją wolną wolą wychodzi naprzeciw woli Ojca, przez co staje się nie tylko najpiękniejszym Barankiem ofiarnym, ale także Kapłanem i Ołtarzem. Nie jest więc chyba przesadą przypisywanie tak wielkiego znaczenia pojęciu ofiary, skoro to ona właśnie staje się osią, jakby za czynem całego święta Zmartwychwstania, a zatem święta w ogóle.

     Z drugiej strony wspominam tu (nie bez wzruszenia) wykłady jednego ze starszych księży profesorów, który podkreślał, iż widać pewną tendencję do minimalizowania tego słowa, do zmiany jego znaczenia. Jak mawiał ów profesor: "Komuś zależy na tym, żeby odsunąć człowieka od ofiary w najgłębszym znaczeniu. Komu, to już sami wiecie, nie muszę mówić przecież - diabłu". Coś w tym jest. Coraz rzadziej mówi się o ofierze w sensie pozytywnym, twórczym i zbawczym, a człowiek coraz bardziej boi się, że się stanie taką "ofiarą losu", czego oczywiście wszyscy chcemy uniknąć.

     Trochę tak, jak w bajce o pisklęciu orła, które wylęgło się razem z kurczętami i uczyło się życia w kurniku. Dopiero po pewnym czasie młodziutki orzeł zauważył, że coś tu nie pasuje, że on wygląda jakby trochę inaczej. Ale kury, mądre, niestety, tylko kurzą mądrością, nie pozwoliły mu zajmować się tym problemem. Po jakimś czasie i takie pytanie pojawiło się w sercu orła: - A kiedy zaczniemy się uczyć fruwać? Po co latać pytały wszystkie (bez wyjątku) kury, bo były mądre tylko kurzą mądrością, i dopowiadały przecież ziarenka i robaki można znaleźć na ziemi. Pewnie pozostałby orzeł w kurniku do końca, ale pewnego dnia dostrzegł na niebie cień innego orła. Wtedy zrozumiał, że z tym łączy go o wiele więcej i wzbił się do góry niczym wiatr.

    Nikomu nie wolno stać się taką "ofiarą", ale żeby wzbić się do góry, trzeba niemałej ofiary. Jedno od drugiego należy dobrze odróżnić.


Sławomir Murawka


Tekst pochodzi z pisma
"Królowa Apostołów" maj 2001 r.



Rozmowy z Bogiem. Tom II: Wielki Post i Wielkanoc Rozmowy z Bogiem. Tom II: Wielki Post i Wielkanoc
Francisco F. Carvajal
Jest to siedmiotomowa seria książek zawierających głębokie, a jednocześnie praktyczne rozważania związane z czytaniami liturgicznymi na każdy dzień. Wzbogacają je cytaty z pism Ojców Kościoła oraz świętych (także polskich), jak również fragmenty z najnowszych dokumentów Kościoła... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Biedronka: 26.03.2008, 21:46
 Myślę, by móc zrozumieć sens zbawczej ofiary baranka, trzeba nauczyć się życia w pokorze, żyć nią na co dzień, ale widzieć ją (to jak w obcej nam przydanej ludzkiej naturze, która chce błyszczeć raczej niż uniżać się pokorą, ale to ślepe widzenie kurze właśnie)w świetle chwały swojego człowieczeństwa właśnie poprzez tę ofiarę.Trzeba spojrzeć na siebie prawdziwego bez osłony zewnętrzności.To siła wewnętrzna(wiara która otwiera oczy na ofiarę baranka-Chrystusa) rozwija te ukryte skrzydła.To trochę tak jak z łabędziem żyjącym wśród kaczek , czy z kurą dziobiąca ziemskie ziarna a mającą skrzydła orła.Dopóki nie nauczymy się tej trudniejszej strony człowieczeństwa(pokory) nie wrócimy do swej prawdziwej natury widzenia, którą dał nam Stwórca.Tak,jeśli będziemy udawać swoje życie, powielać je na wzór istniejących mód, nakładanych codziennie nie naszych warstw wierzchnich nie wzbijemy się w górę,bo to co w nas prawdziwe, te nazwijmy skrzydła zostaną ukryte pod wieloma innymi warstwami naszego udawanego ja.Dlatego warto kochać siebie takim jakim zrodziła nas natura ale ze spojrzeniem Boga na ten cud życia w Jego doskonałości odrzucając niedoskonałości spojrzenia innych i codziennie odkrywać to piękno które otrzymaliśmy w darze od samego Stwórcy.Takim nas ukochał i takim chce nas widzieć w locie naszego życia a nie w locie nakazów, mód innego stada..To dopiero jest kolorowa tęcza na niebie .Wielorakość i wielobarwność stworzenia widziana oczami Stwórcy.To jest piękne widzenie, bo pełne miłości dla każdego gatunku życia.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej