Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Chusta

     Jesteśmy w wyjątkowym czasie. Właśnie teraz Pan Bóg przypomina nam, że chociaż nasza praca i odpoczynek, obowiązki i przyjemności, przyjaźnie i zwykłe kontakty z kolegami są bardzo ważne, to i tak nic i nikt nie zastąpi Pana Jezusa. Dlatego Wielki Post jest wielkim darem Pana Boga. On wie, że potrzebujemy takich dni spokoju i ciszy. Wtedy każdy z nas może zajrzeć głęboko w swoje serce i posłuchać, co mówi Pan Jezus. Pomagają nam w tym rekolekcje i nabożeństwa Wielkopostne. Mam nadzieję, że będziemy się na nich spotykać. Szczególnie na Drodze Krzyżowej.

* * *

     W drewnianej skrzyni mieszkała biała płócienna chusta. Kiedy gospodyni podnosiła ciężkie wieko kufra, chusta zawsze miała nadzieję, że zostanie wyjęta na światło dzienne. Niestety, zwykle do kobiecych rąk wędrowały haftowane ręczniki, pasiaste ściereczki, albo -paradne stroje. Cóż wobec nich znaczy] niepozorny kawałek płótna? Czy mógł równać się z kwiecistymi chustkami? Albo z krochmalonymi fartuszkami zdobionymi koronką? A jednak nawet te krótkie chwile, kiedy chusta wychylała swój rąbek ze skrzyni, dawały jej dużo radości. Ciekawie rozglądała się wówczas po izbie i wszystkim się zachwycała. Najbardziej podobały jej się obrazki wiszące na ścianach. Były takie piękne! Malowała je córka gospodyni - Weronika. Dziewczynka zawsze pragnęła stworzyć najcudowniejsze malowidło na świecie. 1 mimo, że wszyscy zachwycali się jej pracami, ona nie była zadowolona ze swoich obrazków.

     - Niczego im przecież nie brakuje - mówiła mama widząc smutną twarz córki. - To, co na nich przedstawiasz jest takie prawdziwe...

     - Właśnie, że nie. Zobacz mamusiu, wszystko co maluję jest takie do siebie podobne. A przecież na świecie nie ma nawet jednakowych kropli deszczu, czy ziarenek piasku. Moje obrazki są okropnie sztuczne. Próbowałam je malować kredkami, farbami, tuszem i nic! Próbowałam rysować o świcie, w południe, wieczorem i to nie pomogło. Próbowałam wreszcie tworzyć je w ciszy albo śpiewając i wszystko na nic.

     - A próbowałaś pracować i jednocześnie się modlić? - spytał tato.

     - Niee... nawet nie przyszło mi to do głowy...

     - No widzisz, a to najlepszy sposób, żeby to, co robisz było dobre.

     - Dobre? Ja chcę, żeby było piękne!

     - Nie ma nic piękniejszego niż dobro, córeczko.

     Chusta z ledwością zdołała usłyszeć ostatnie zdanie, bo właśnie w tej chwili gospodyni zatrzasnęła wieko skrzyni. - Hmm - pomyślała chusta. - Bardzo ciekawe... Niezwykle ciekawe! Słyszeliście? - zwróciła się do sąsiadujących z nią strojów i ręczników.

     - Słyszeliśmy i co z tego? jesteśmy takie piękne, że żadne dobro nam nie jest potrzebne.

     - Ale przecież gospodarz mówił...

     - Gospodarz chciał tylko pocieszyć tę małą. Zresztą, co nas to wszystko obchodzi. Jutro w mieście będzie się coś ważnego działo. Musimy się przygotować. Może gospodyni będzie chciała ubrać się w koronkowy czepiec? A może gospodarz zechce narzucić na ramiona haftowany płaszcz?

     - Ja to chyba nigdy nie opuszczę tej skrzyni - westchnęła chusta i zwiesiła smętnie cztery rogi.

     - No cóż, taki widać twój los - odparła wykrochmalona serweta z zielonym szlakiem. - Mnie przynajmniej raz do roku wyjmują.

     - I co ? I co wtedy?

     - Wtedy przykrywają mną świąteczny stół. Mogę napatrzeć się wtedy i na ludzi i na zwierzęta... Czasem widzę nawet skrawek nieba przez okno, albo gałęzie stukające w okiennice.

     - Och, to musi być cudowne... Pewnie tak jak na obrazkach Weroniki?

     - No, niezupełnie. Prawdziwy świat jest o wiele piękniejszy.

     - Bardzo chciałabym kiedyś go zobaczyć - rozmarzyła się chusta. - Chociaż wystarczyłoby mi oglądanie na co dzień obrazków Weroniki.

     Nazajutrz od rana był w domu niezwykły ruch. Gospodarze w pośpiechu zjedli śniadanie i zaczęli szykować się do wyjścia. W skrzyni zaczęły się przepychanki i niesnaski. Każdy chciał wydobyć się na wierzch i tak się ułożyć, żeby w całej okazałości zaprezentować swoją urodą. Czepce, koszule, spódnice, kołnierzyki, chusty i chusteczki liczyły na to, że za chwilę gospodyni otworzy skrzynię i wybierze któreś z nich do ubrania. Tymczasem nic takiego się nie stało! Gospodarze wcale nie mieli zamiaru odziewać się w świąteczny strój. Narzucili na siebie codzienne ubranie i nawet nie patrząc w stronę skrzyni gdzieś wybiegli. W domu została tylko Weronika. Dziewczynka swoim zwyczajem wyjęła farby i tusz, pędzle i rysiki, ołówek i kredki. - Muszę stworzyć dziś coś wspaniałego - pomyślała szukając w swojej komódce właściwego podłoża. Niestety nie mogła znaleźć ani odpowiedniego arkusza papieru, ani kartonu, ani nawet płótna! Przerzucała wszystkie swoje malarskie rzeczy coraz bardzie] gorączkowo, ale z tego co znajdowała nic jej nie zadowalało. Nagle, zupełnie przypadkiem, jej wzrok padł na skrzynię. Szybko uchyliła wieko i niecierpliwie rozgarnęła kilka koszul, fartuszków i obrusów. Wtem poczuła pod palcami coś miękkiego w dotyku. Wyszarpnęła "to" spod stosu tkanin i ze zdziwieniem ujrzała, że trzyma w ręku zwykłą białą chustę. - Hmm.. czy ona mi się przyda? Czy dobrze mi się będzie na nie] malować? Może... może... - zastanawiała się głośno Weronika. - Ale czy taki niepozorny kawałek nadaje się na wybitny obraz? - myśli dziewczynki przerwał dochodzący zza okna gwar. Przypomniało jej się, że rodzice mówili o jakimś widowisku w mieście. Dziś właśnie pobiegli je oglądać. - Jeż tam pójdę - postanowiła. - Nigdy nie wiadomo, czy nie znajdę tam tematu do namalowania swojego dzieła. Przerzuciła sobie przez ramię chustę, do kieszeni wrzuciła mały szkicownik z ołówkiem i już po chwili przepychała się w tłumie gapiów, którzy wypełniali wąskie ulice miasta. Dostrzegła, że jedni wygrażali pięściami i wykrzykiwali złe słowa, inni zaś cicho płakali albo chowali twarze w dłoniach. Dziewczynka wspinała się na pałce i podskakiwała, żeby zobaczyć cóż takiego dzieje się na drodze, która prowadziła w stronę widocznego za murami wzgórza. Wreszcie udało jej się przecisnąć między kłębiącymi się ludźmi. Właściwie, to tłum wypchnął ją tak gwałtownie, że znalazła się tuż na skraju zakurzone] ulicy. Środkiem drogi wlókł się Skazaniec. Dźwigał na swoich ramionach ciężką belkę, która kaleczyła i tak już mocno poranione ciało. Idący obok Niego żołnierze popychali Go, poszturchiwali i śmiali się na całe gardło. Dziewczynka oniemiała z przerażenia. Jeszcze nigdy nie widziała, żeby kogoś dręczono w tak okrutny sposób. 1 nigdy nie spotkała kogoś od kogo promieniowałoby tylko samo dobro. Ze zdziwieniem zauważyła, że Skazaniec jest potulny jak baranek. Nie krzyczy, nikomu nie złorzeczy i każdego obdarza takim spojrzeniem, że tylko serce z kamienia pozostawałoby obojętne. Nagle pot zmieszany z kurzem przyklejonym do ran zalał Mu oczy. Weronika nie namyślając się podbiegła do Skazańca i białą chustą otarła delikatnie jego umęczoną twarz. Nic sobie nie robiła z wrzasków żołnierzy, nie poczuła nawet bólu gdy pochwycono ją za ramiona i ciśnięto z powrotem w tłum. Ocknęła się dopiero w domu. Pochylali się nad nią zatroskani rodzice, którzy zemdloną córkę znaleźli przy drodze.

     To wydarzenie wiele zmieniło w całej rodzinie i jej otoczeniu. Weronika porzuciła malowanie. Spełniło się jej marzenie o stworzeniu dzieła życia. Nad swoim łóżkiem powiesiła skrawek płótna, na którym widniała dobra i kochająca twarz. Dziewczyna wpatrywała się w nią każdego dnia i czuła, że to Oblicze do niej przemawia, że ją przywołuje.... A sama chusta? Wiadomo, że nie wróciła już do skrzyni. Zresztą przestała być sobą. Została całkowicie przemieniona - wszak nosiła na sobie cudowny Wizerunek, który z biegiem lat artyści zaczęli uwieczniać na swoich obrazach. Może i wam uda się kiedyś go zobaczyć?      Porozmawiajmy...

     Co przypomina ci ta opowieść?
     Czy znasz stacje Drogi Krzyżowej?
     Wyobraź sobie spotkanie z Jezusem na drodze Krzyżowej ? Jak byś się wtedy zachował?
      Czy teraz ludzie też idą drogą krzyżową? Czy wiesz co to są ikony i co przedstawiają?



EP


Tekst pochodzi z pisma
"Królowa Apostołów" marzec 2009 r.



Wielkanoc i baranek w Pięknej Dolinie Wielkanoc i baranek w Pięknej Dolinie
Anna Matusiak
Książka opowiada o wielkanocnych przygotowaniach w Naszym Miasteczku. Czytelnicy dowiedzą się także jak dzieci z Pięknej Doliny uratowały z opresji baranka. Tekst dopełniają piękne ilustracje, które na pewno wprowadzą wszystkich w świąteczny nastrój... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej