Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Co na dzeci czyha w sieci?

     Najnowsze badania wykazały, że 72 proc. dzieci korzysta z internetu codziennie, a 96 proc. przynajmniej raz w tygodniu. Połowa robi to poza kontrolą rodziców. Czy na pewno są w sieci bezpieczne?

     To już tradycja. Minęło Boże Narodzenie, czyli kolejna fala dzieci dołączy do świata internautów. Bo elektroniczne gadżety, jak laptop, iPad czy telefon komórkowy z dostępem do internetu od lat nie znikają z czołówek list najpopularniejszych prezentów dla najmłodszych.

     - W te święta pod choinką moje dziewczynki znalazły konsolę do gier, a koleżanka młodszej córki "Multimedialną encyklopedię" - mówi Katarzyna Płasiewicz, matka siedmiolatki i dwunastolatki.

     Czy jednak rodzice, którzy decydują się na podarowanie swej latorośli komputera ze stałym łączem są świadomi odpowiedzialności, jaką pociąga za sobą ta decyzja?

     - Dzisiejsze dzieci spędzają przed ekranem komputera większość wolnego czasu - twierdzi Jakub Śpiewak, prezes fundacji Kidprotect. - To jest ich wirtualne podwórko. Siedzą na gronie i na facebooku tak jak my kiedyś na trzepaku. Dostęp do sieci mają w każdym miejscu i czasie, w telefonie, w laptopie, w szkole. Sieć jest dla nich środowiskiem naturalnym. Internautów można podzielić na turystów i tubylców. Ja jestem turystą. Nauczyłem się poruszać w sieci, tak jak mówić po angielsku. Mój syn i córka to tubylcy. Oni w tym języku myślą.

     CYBERDZIECI?

     Można niedowierzać, ale fakty są nieubłagane. Pierwszy kontakt z internetem w Europie przypada na siódmy rok życia i wiek ten stale się obniża. Mówią to badania przeprowadzone w ramach europejskiego projektu EU Kids Online, zrealizowane przez London School of Economics and Political Science. Nastolatki deklarują, że zetknęły się z internetem, kiedy miały 11 lat. Ośmiolatki przyznają, że mają własny komputer, a część z nich twierdzi, że wcześniej nauczyły się poruszać w sieci, niż czytać. Pociąga to za sobą przykre następstwa.

     - Pojawia się problem wtórnego analfabetyzmu - alarmuje Jakub Śpiewak. - Nieznające zasad ortografii dzieci nagminnie spotykają się w intemecie z niepoprawną pisownią. Uczą się posługiwać skrótami i slangiem, w którym zasady nie obowiązują. Spędzając dużo czasu przed ekranem zaniedbują czytanie książek. Przybywa młodzieży, która nie potrafi wyrazić swoich myśli bez użycia emotikonów.

     Najnowsze badania pokazują, że istnieje ścisły związek pomiędzy wieloletnim, nadmiernym użytkowaniem komputera a częstotliwością występowania otyłości, wad postawy i wzroku. Wciąż jednak najpoważniejszym zagrożeniem pozostaje uzależnienie.

     NIE JE, NIE PIJE

     Uzależnienie kojarzy się z substancjami. Niemal wszyscy rodzice obawiają się, żeby dziecko nie wpadło w szpony alkoholizmu i narkomanii. Jednocześnie dla niejednego ojca czy matki całkiem normalne jest, że nastolatek surfuje w sieci szóstą godzinę z rzędu. Problem uzależnienia młodzieży od internetu nurtuje terapeutów od lat. Według polskiego raportu EU Kids Online, pojedyncze symptomy uzależnienia zaobserwowało u siebie od 18 do 38 proc. badanych. W tym 18 proc. - poważne objawy z konsekwencjami dla zdrowia, jak lekceważenie posiłków czy nieprzesypianie nocy z powodu internetu. Zaniedbywanie znajomych, rodziny lub utratę zainteresowania czynnościami, które dawniej sprawiały przyjemność, deklaruje od 32 do 38 proc. nastolatków.

     - Zdecydowanie powinniśmy się zaniepokoić, jeśli nasze dziecko denerwuje się, kiedy nie może wejść do internetu, nagle opuszcza się w nauce i przestaje wypełniać obowiązki domowe, w przypadkach skrajnych je tylko przed ekranem i przestaje dbać o higienę - przestrzega Agnieszka Nawarenko, koordynatorka Helpline.org.pl z fundacji "Dzieci Niczyje".

     Na szczęście nie każde dziecko, które przyznaje, że spędza w sieci kilka godzin dziennie, trzeba uznać za uzależnione. Wszystkie wymienione symptomy stwierdziło u siebie tylko 9 proc. z nich. Mimo to trzeba zachować ostrożność. Jeśli wystąpiły pojedyncze symptomy, może to oznaczać narastanie uzależnienia.

     - Dzieci do świata wirtualnego bardzo często uciekają przed problemami, z którymi nie radzą sobie w realnym życiu - mówi Agnieszka Nawarenko. - Są to kłopoty z rówieśnikami, niskim poczuciem wartości, brakiem zainteresowania ze strony rodziców. Nie można generalizować, ale duża część zgłoszeń, które trafiają do naszej fundacji, to tego typu przypadki.

     W nałóg wpadają również te nastolatki, które w sieci szukają zaspokojenia potrzeb emocjonalnych. Jeśli w domu nie otrzymają zainteresowania i akceptacji, zaczynają szukać na własną rękę. I w sieci rhogą poznać kogoś, kto powie: "ja cię rozumiem" lub: "chcę być twoim przyjacielem". Problem w tym, że najczęściej nie będzie to prawda.

     - Kiedy rozmawiam z dzieciakami on-line, okazuje się, że często jestem jedyną osobą, która pyta je: jak ci poszła klasówka z polskiego? Samo nasuwa mi, się pytanie: gdzie jest twój tata? - zastanawia się Jakub Śpiewak.

     Co pozostaje rodzicom, których dziecko padło ofiarą nałogu? - Powinni odciąć albo przynajmniej znacznie ograniczyć dostęp do komputera - radzi Agnieszka Nawarenko. - Najlepiej zacząć razem z synem czy córką planować czas wolny w taki sposób, żeby aktywność była zróżnicowana i atrakcyjna. Jeśli to nie podziała, należy skonsultować się z terapeutą.

     NOWA HIERARCHIA WARTOŚCI

     - Internet tym się różni od świata realnego, iż w tym drugim jest dla nas oczywiste, że nie sprzedaje się dziecku pornograficznej gazety i nie pozwala oglądać filmów, w których krew leje się strumieniami - mówi Jakub Śpiewak. - Do dorosłych nie dociera, że ich pociecha jest na to narażona w internecie.

     Dla porównania, aż 49 proc. dzieci podaje, że w sieci są treści, które są dla nich niepokojące. Ale już tylko 8 proc. rodziców deklaruje, że ich dzieci doznały tam negatywnych doświadczeń.

     Tymczasem co siódme dziecko jest w sieci narażone na kontakt z treściami związanymi z seksem, w tym twardą pornografią. A 17 proc. miało kontakt ze stronami promującymi nienawiść, rasizm, samouszkodzenia, anoreksję lub samobójstwo. W sumie z niebezpiecznymi treściami zetknęło się w internecie 22 proc. badanych w wieku 11-16 lat, czyli w okresie intensywnego kształtowania się hierarchii wartości.

     - Dla młodzieży to, co jest promowane w internecie, ma charakter normotwórczy - mówi dr Lucyna Kirwill ze Szkoły Wyższej Psychologii Społecznej, która kierowała zespołem odpowiedzialnym za polską część badań EU Kids Online. - Nasila się zjawisko "zarażania się" zachowaniami zaobserwowanymi w sieci. Czego nauczy się dziewczynka oglądając strony "pro-ana"? Że chorobliwie szczupła sylwetka jest ważniejsza niż relacje. Czego uczą strony promujące samouszkodzenia? Że życie i zdrowie nie są wartością.

     Badania przeprowadzone przez Patti Valkenburg potwierdziły, że kontakt z pornografią prowadzi do zmian postaw wobec płci i przedmiotowego traktowania seksu. Zwłaszcza w przypadku dziewczynek sprawdza się zależność, że im częstszy kontakt z takimi treściami, tym większe oderwanie sfery seksualnej od relacji, bliskości i miłości. Wzrasta też negatywny stosunek do płciowości i własnego ciała. Z kolei częste oglądanie scen agresji może przyczynić się do odtwarzania tego typu zachowań w świecie realnym. Umieszczony na YouTube filmik, na którym nastolatek nacina sobie skórę, by odreagować szkolny stres, może wywołać chęć wypróbowania tego przez oglądających. Samouszkodzenia jako sposób radzenia sobie z trudnymi emocjami czy przemocą rówieśniczą dołączają do innych mód przejmowanych z ekranu.

     - Nasila się zjawisko "zarażania się" zachowaniami zaobserwowanymi online. Dotyczy to zwłaszcza samouszkodzeń jako sposobu radzenia sobie z negatywnymi emocjami i przemocy rówieśniczej - mówi dr Kirwill. - A z kolei wszechobecna w sieci reklama sprawia, że dziecko chce ubierać się tylko w markowe rzeczy, używać markowych kosmetyków, jeść takie produkty. Uczy się konsumpcyjnego podejścia do życia.

     DRUGA STRONA EKRANU

     - Kiedy prowadzę zajęcia z gimnazjalistami, pytam ich, czy udawali w internecie kogoś innego - mówi Jakub Śpiewak. - Większość przyznaje, że tak. Wtedy staram się uświadomić im, że ludzie, których poznają online, też mogą tak robić.

     Internet jako miejsce, które zapewnia anonimowość, stał się jednym z ulubionych narzędzi osób mających skłonności pedofilskie. A uwodzenie nieletnich za jego pomocą zyskało specjalistyczną nazwę: grooming - i odbywa się najczęściej według jednego z dwóch schematów. Uwodziciel może od razu ujawnić swój wiek i szybko i szybko dążyć do spotkania w świecie realnym bądź prosić dziecko o przesianie mu zdjęć lub filmów o tematyce erotycznej. Częściej jednak sprawca przedstawia się jako rówieśnik. Wykorzystuje informacje o dziecku, które zgromadził przeszukując jego profil na portalu społecznościowym, oglądając zamieszczone tam zdjęcia, czytając wypowiedzi na forum. Jako sprawny manipulator wie, co napisać, żeby wydać się atrakcyjnym kompanem do rozmowy.

     Według polskiego raportu EU Kids Online kontaktowanie się z nieznajomymi jest najczęściej spotykanym zagrożeniem i dotyczy co czwartego dziecka. Na szczęście tylko w przypadku 7 proc. dochodzi do spotkań twarzą w twarz. Tym, co niepokoi najbardziej, jest fakt, że 70 proc. rodziców, których dziecko doświadczyło takiego spotkania, żyje w przekonaniu, że nie miało ono miejsca.

     - Niestety, efektem wykorzystania w świecie wirtualnym są objawy zbliżone do tych będących skutkiem realnego spotkania z pedofilem. Dziecko przeżywa traumę i trudno mu odbudować zaufanie do świata - twierdzi Agnieszka Nawarenko.

     Powodem niejednej nieprzespanej nocy dla najmłodszych internautów jest cyberprzemoc, czyli sposoby wykorzystania najnowocześniejszych technologii, żeby dokuczyć nielubianemu koledze. W tej kwestii pomysłowość dzieci nie zna granic.

     - Dlaczego nasze pokolenie nie znało cyberprzemocy? Bo nie było internetu - twierdzi Jakub Śpiewak. - To nic innego jak zwykła przemoc rówieśnicza przy użyciu nowych technologii. Kiedyś chłopcy się bili, a dziewczynki wypisywały coś obraźliwego na temat koleżanki na drzwiach toalety. Teraz jest łatwiej. Wystarczy sfotografować koleżankę, jak się przebiera po WF-ie i jednym kliknięciem rozesłać fotkę do całej klasy.

     Sprawa może wydawać się błaha. Ot, jedno zdjęcie i kilka komentarzy. Ale trzeba pamiętać, że dla dzieci akceptacja rówieśników to wyznacznik poczucia wartości, a odrzucenie czy wyśmianie to problem życia i śmierci. Dlatego w sytuacji, gdy młody człowiek pada ofiarą elektronicznej przemocy, mądre wsparcie rodziców jest bezcenne. Tym smutniejsze wydają się dane z raportu EU Kids Online, według których aż 90 proc. rodziców dzieci, które borykały się kiedyś z takim problemem, nie zdaje sobie z tego sprawy.

     - Najważniejsze, żeby porozmawiać o tym z synem czy córką - radzi Jakub Śpiewak. - Czasem wystarczy wsparcie, innym razem konieczne jest zgłoszenie sprawy dyrekcji szkoły czy zawiadomienie policji. Samo pojawienie się w szkole osoby w mundurze jest takim przeżyciem dla sprawcy, że skutecznie zniechęca do dalszego nękania.

     - Wyniki badań nad cyberprzemocą napawają optymizmem - twierdzi dr Lucyna Kirwill. - Nie jest to aż tak częste zjawisko, jak pokazują media. Doświadcza go tylko co dwudzieste dziecko. To bardzo dobra wiadomość.

     MAMA JEST DINOZAUREM

     - Umiem wejść w google i na naszą klasę, a mama nie - opowiada ośmioletnia Ewa. Nie jest w tej sytuacji odosobniona. Pokolenie "tubylców" w zdecydowanej większości przewyższa "turystów" o głowę w kwestii umiejętności swobodnego poruszania się w sieci. Ale jak rodzice, którzy do komputera podchodzą jak pies do jeża, mają chronić swoją pociechę, dla której to środowisko naturalne? Sposobów na rodzicielską kontrolę jest kilka, ale wszystkie wymagają poświęcenia czasu i umiejętności, a dla części dorosłych to za dużo zachodu.

     Nowe technologie dają rodzicom narzędzia pomocne w trzymaniu ręki na pulsie nawet gdy nie ma ich w domu. Na zachodzie popularne są programy blokujące dostęp do stron mogących zawierać szkodliwe treści, wyłączające komputer automatycznie o określonej godzinie lub monitorujące, jakie witryny dziecko odwiedziło. W Polsce są wciąż rzadko stosowane, gdyż wymagają od rodziców umiejętności posługiwania się komputerem.

     - Nie stosuję żadnych filtrów czy blokad, bo mój syn to taki specjalista, że spokojnie by sobie to obszedł - mówi Joanna Piegat, matka trójki dzieci w wieku 7, 16 i 18 lat. - Ustawiliśmy komputer w korytarzu, po którym wciąż ktoś się kręci, żeby zaglądać, co dzieciaki robią. Ponadto najmłodsza córka ma limitowany czas, który może spędzać przy komputerze. Starszych ciężko kontrolować, więc staramy się rozmawiać z nimi o zasadach korzystania z internetu. A i tak dzieci nazywają mnie dinozaurem, bo dla mnie komputer mógłby nie istnieć. Sposób z ustawieniem komputera tak, by młody internauta miał poczucie; że mama stoi obok, okazuje się często bardziej skuteczny niż rozwiązania technologiczne. Niestety, i tu polscy rodzice często nie stają na wysokości zadania. Ponad 64 proc. dzieci loguje się do sieci w zaciszu swojego pokoju, co oznacza zupełną swobodę i brak jakiejkolwiek kontroli.

     - Rodzice kupują sprzęt, wstawiają dziecku do sypialni, mówią: masz, pobaw się, i wychodzą. Nie polecam - mówi Jakub Śpiewak. - Jeśli dajemy narzędzie, powinniśmy uczyć bezpiecznie się nim posługiwać, nie oczekując, że zrobi to za nas szkoła.

     Tym, co blokuje rodzicielską aktywność na tym polu, jest wstyd, że sami nie bardzo wiedzą, jak do komputera podejść. Specjaliści przekonują, że warto uczyć się razem z latoroślą. Dla chłopca pokazać tacie, jak pokonać trudny etap w grze, to frajda. Czasem warto ugryźć się w język i wykazać życzliwe zainteresowanie profilem córki na portalu, zamiast mówić jej, że to głupota i że lepiej by zrobiła odrabiając lekcje.

     PROBLEM WYCHOWANIA

     - Tak naprawdę bezpieczeństwo w internecie to nie problem technologiczny, tylko wychowawczy - twierdzi Jakub Śpiewak. - Jedyny problem technologii to wirusy. Nikt nie wymyślił lepszej ochrony, niż mądrzy rodzice. Jeżeli dziewczynkarozbiera się przed kamerą internetową, to znaczy, że nie została nauczona szacunku do ciała. Kamera nie jest problemem sama w sobie. Może też służyć do rozmowy z dziadkiem.

     Co zrobić słysząc o zagrożeniach w internecie? Jak skutecznie chronić pociechy? Wyciągnąć wtyczkę z kontaktu? Wyrzucić komputer? Można, ale pozostanie pytanie, czy nie wyrządzi się dziecku większej krzywdy. Bo komputery stopniowo opanowują wszystkie dziedziny życia. Są bezcennym źródłem wiedzy, pomocą naukową, narzędziem pracy. Żeby poruszać się w świecie, trzeba znać język internetu. Co więc pozostaje?

     Pracownicy fundacji Kidprotect wpajają rodzicom zasady, które uczą, jak przygotować dzieci do bezpiecznego surfowania.

     1. Jeśli masz małe dziecko, niech komputer stoi w twojej sypialni lub w największym wspólnym pokoju.

     2. Nie karz dziecka za błędy, o których ci powiedziało, bo zacznie cię okłamywać. Jeśli zetknęło się z niepokojącymi treściami, porozmawiaj o tym spokojnie.

     3. Znajdź czas, by razem z nim poznawać internet.

     4. Ustalaj zasady i bądź konsekwentny. Ograniczaj czas spędzany przeti komputerem.

     5. Naucz dziecko czterach zasad bezpieczeństwa w sieci:

  • Nigdy nie wiadomo, kto jest po drugiej stronie.
  • Jeżeli chce się spotkać z kimś poznanym w sieci, powinno poinformować cię o tym, umawiać się tylko w miejscu publicznym i zabrać ze sobą kogoś na spotkanie.
  • Naucz je chronić prywatność, nie podawać danych osobowych, wieku, adresu, numeru telefonu i e-maila.
  • Poproś dziecko, żeby mówiło ci o wszystkim, co je zaniepokoiło podczas surfowania w internecie.
     Jednym ze sposobów oderwania dziecka od ekranu jest pokazywanie alternatywnych sposobów spędzania czasu. - Córkę zapisaliśmy na karate, a syn gra na gitarze i udziela się w oazie - mówi Joanna Piegat.

     Badania potwierdzają, że choć stosowanie się do powyższych zasad nie eliminuje zagrożeń całkowicie, to znacznie zmniejsza prawdopodobieństwo ich wystąpienia. Ryzyko istnieje zawsze i jest wpisane w proces wychowania tak długo, jak długo po świecie chodzą rodzice i dzieci. Nowe technologie stwarzają nowe typy zagrożeń, ale kluczem do sukcesu jest świadomość i komunikacja z dzieckiem. Reszta jest tego prostą konsekwencją.

     Jeśli przypuszczasz, że twoje dziecko stało się ofiarą groomingu, cyberprzemocy, napotkało w internecie niepokojące treści lub spotkało się z nieznajomym poznanym online i nie wiesz, jak z nim o tym porozmawiać, zadzwoń pod numer helpline 800-100-100.

     Więcej informacji o zagrożeniach w internecie na stronach:
     www.kidprotect.pl
     www.sieciaki.pl
     www.fdn.pl
     www.helpline.org.pl



Iwona Świerżewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

9 stycznia 2011


Czy dziadziuś poszedł do nieba? Czy dziadziuś poszedł do nieba?
Marie-Hélene Encrevé-Lambert
Autorka książki z delikatnością i wrażliwością podejmuje trudną dla wszystkich tematykę dotyczącą śmierci. Uświadamia, że dziecko od najwcześniejszych miesięcy życia doświadcza straty. Już w wieku dwóch lat wie, czym jest śmierć. Oto dlaczego trzeba rozmawiać z dzieckiem o śmierci z całą otwartością i szczerością ... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Greg: 08.02.2011, 13:52
 Z tą jedną różnicą, że Internet daje również nieporównywalnie większe "pole do popisu" młodzieży, znęcającej się nad innymi rówieśnikami. Mówimy tutaj o tzw. cyberprzemocy (cyberbullying), o której coraz głośniej jest ostatnio w mediach, a która w skutkach często jest znacznie bardziej niebezpieczna, niż "tradycyjna" przemoc rówieśnicza. Polecam artykuł, z którego sporo można się na ten temat dowiedzieć: http://spolecznieodpowiedzialni.pl/247/BULLYING_I_CYBERBULLYING_JAKO_SPECYFICZNE_RODZAJE_AGRESJI_ROWIESNICZEJ,1lid,564,36n.html
 Pedagog: 13.01.2011, 21:01
 Internet to przestrzeń podobna do tej na ulicy. Na ulicy pedofil może zagadnąć i zaprosić dziecko do samochodu - w sieci - działa to dokładnie tak samo - dzieci do owego "samochodu" zaprasza pornografia, przemoc, okultyzm, skrzywienie wartości itp.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej