Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Za rękę

     Przytulanka to dla malucha, jak wiadomo, podstawa. Pocieszy, gdy smutno, doda otuchy, gdy straszno, potowarzyszy, gdy nie wiadomo, co ze sobą zrobić. W jej pluszowe ucho można wyszeptać każdą tajemnicę. Razem ze swym małym przyjacielem je zupki i kaszki, uczy się siadania na nocniczku, a nawet, gdy trzeba, pokaże mu, na czym polega wizyta u dentysty. No i przede wszystkim, jak sama nazwa wskazuje, dobrze się do niej przytulić. W każdej sytuacji, choć najlepiej - na dobranoc, żeby miękko przyszedł sen.

     Jeśli chodzi o to ostatnie, to jednak bezkonkurencyjną przytulanka jest mama. Już od pierwszych dni, kiedy sen tak przyjemnie morzy małego człowieka z nosem wtulonym w matczyną pierś. Niech się schowa każde inne miejsce, z łóżeczkiem na czele! Z czasem rytuały zasypiania mogą się zmieniać, ale jedno pozostaje stałe: mama powinna być jak najbliżej i jak najdłużej. Nieważne, co ona sama sądzi na ten temat. W myśl tej zasady długo lulany na rękach i - wydawałoby się - śpiący wreszcie kamieniem osobnik, po raz kolejny odkładany do łóżka, nagle zrywa się na równe nogi, by za wszelką cenę nie dopuścić do pożegnania się z błogimi objęciami. Trochę starszy targuje się o kolejną i kolejną bajkę czytaną do poduszki, o kolejny i kolejny całusek. Albo błaga: "Poleź przy mnie!" lub chociaż: "Potrzymaj mnie za rękę!".

     Moi synowie od dawna już zasypiają sami. Choć wciąż nie pogardzą chwilką wieczornej czułości, zanim mama znów nie pobiegnie do jakichś swoich pilnych spraw. Ale bywa, że sen nie chce przyjść. Nie pomaga snucie się, liczenie baranów, pogawędki z bratem, utyskiwanie rodziców. Podaję więc różaniec - i zostaje przyjęty. A kiedy dziesięć minut później wchodzę do dziecięcego pokoju i poprawiam miarowo oddychającemu chłopcu kołdrę, nie wyjmuję różańca z jego zaciśniętej garści. Wiem przecież, że najlepiej śpi się z mamą za rękę.


Lidia Molak


Tekst pochodzi z Tygodnika

23 stycznia 2011


Z rodzicami spokojnie o… młodzieży. Z młodzieżą spokojnie o… rodzicach Z rodzicami spokojnie o… młodzieży. Z młodzieżą spokojnie o… rodzicach
Ks. Piotr Pawlukiewicz
Pisząc tę książkę sklejoną niejako z dwóch książeczek, chciałem, aby dzieci poznały punkt widzenia rodziców, a rodzice spojrzenie dzieci. Chciałem, aby rodzice przeczytali to, co piszę do ich dzieci, zaś dzieci to, co piszę dla ich rodziców... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 patka.: 30.01.2011, 20:50
 Piękny tekst, aż się ciepło na sercu robi ;) pozdrawiam ;*
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej