Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Szczyt wszystkiego

     Czy wyjście na zakupy do najbliższego spożywczego może być marzeniem? I Zapewniam, że tak. Kiedy się latami siedzi I w domu przy dzieciach, poczucie uwiązania daje się bardzo silnie we znaki. Zwłaszcza gdy maluchy chorują jedno przez drugie i tygodniami nie ma jak opuścić czterech ścian, pośród których, mimo całej zamkniętej wśród nich żywiołowej kotłowaniny, można doświadczyć wielkiej samotności i niemocy. Przypuszczam, że niejedna mama w podobnej sytuacji nieraz miała ochotę wołać wniebogłosy: "Wypuśćcie mnie stąd!".

     I oto nagle cała rodzina znajduje się na górskim szlaku. Otwarta przestrzeń na lewo i prawo, za nami i przed nami. Cel: Turbacz. Każdy tę wyprawę smakuje nieco inaczej. Jeden skrzętnie odnotowuje fakty: najwyższy szczyt Gorców, 1310 metrów, przez Kiczorę, czerwonym szlakiem - i ciągnie do przodu jak mały samochodzik. Drugiego zajmują owce, żuczki, mrówki, a zwłaszcza niewyobrażalna chmara motylich rusałek - pawików i admirałów - na jednej ze słonecznych polanek po drodze. Trzecie z czwartym jeszcze nie wiedzą, co to znaczy chodzić w góry i nie mają, jak się okazuje, na to ochoty. Na szczęście jest czas malin i jagód. Wędrują więc od krzaczka do krzaczka - i jakoś to idzie, chociaż w rytmie: dziesięć kroków-przystanek. Piąty nie ma wiele do powiedzenia; siedzi w nosidle na plecach taty i kiedy droga zaczyna mu się dłużyć, podrzemuje. Mama chciałaby, a boi się; nie wiadomo, co z tego wyjdzie. Już po pierwszym podejściu zawróciłaby więc do Ochotnicy... gdyby nie determinacja taty. No, ale od czego w końcu jest tata ze swoją głową, siłą i pragnieniem wiatru we włosach.

     No i oto jesteśmy na Turbaczu, wszyscy. Nawet trzyletni Grześ dotarł tu na własnych nogach. Przed nami powrót. A kiedy wieczorem, krok w krok z nadciągającą burzą, w blasku fleszy piorunów, osiągamy bezpieczną przystań u bacy, mamy poczucie tryumfu. Zrobić coś trudnego razem - najlepszy sposób na wiarę, że możemy wszystko.


Lidia Molak


Tekst pochodzi z Tygodnika

20 marca 2011


Mama - najlepszy zawód na świecie Mama - najlepszy zawód na świecie
Jill Savage
Och, gdybym poznała tę książkę lata temu, gdy porzuciłam pełnoetatową pracę w radiu, aby móc w pełni poświęcić się macierzyństwu! Byłam kompletnie do tego nieprzygotowana, i w dodatku przestraszona. I jeszcze zbyt zawstydzona, żeby przyznać się do własnej nieporadności i do tego, że potrzebuję pomocy, takiej jaka znajduje się właśnie w tej książce... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 jolanta: 26.03.2011, 17:33
 Kiedyś, 30 lat temu, jak siedziałam z dziećmi w domu na wychowawczym, to tę chciałam krzyczeć "wypuście mnie stąd". Jak mąż wracał z pracy do domu, to ja stałam już u progu i wychodziłam. On to doskonale rozumiał. Potrzebowałam tego. Misiałam wyjść chociaż na godzinkę, nic więcej.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej