Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Salezjanin - z młodymi i dla młodych

     Wywiad z księdzem Piotrem Lorkiem SDB wikariuszem inspektora Inspektorii Wrocławskiej. Doświadczony wychowawca, dobry piłkarz, ceniony spowiednik.

     Jak to się stało, że został Ksiądz salezjaninem?

Wychowałem się w parafii salezjańskiej w Sułowie, tam właśnie poznałem księdza Bosko i Salezjanów. Jeździłem wówczas na różne akcje, wycieczki, spotkania powołaniowe, PiM. Przełomem były dla mnie wakacje, kiedy pojechałem na rowerówkę z oratorium z księdzem Józefem Marszałkiem z Kielc. Później co roku jeździłem na podobne wyjazdy, gdzie była formacja oratoryjna. Chciałem być jak ksiądz Bosko, pracować w oratorium i po święceniach to marzenie się spełniło, bo przez 12 lat działałem w oratorium w Tarnowskich Górach. Decyzja o powołaniu rodziła się przez wiele lat, to nie byłjeden moment, impuls, choć tak najbardziej myślałem o tym, kiedy zbliżała się matura i trzeba było podejmować decyzję. Zdecydowałem się wtedy na drogę powołania salezjańskiego, zresztą innej opcji sobie nie wyobrażam. Nie rozważałem żadnego innego zgromadzenia ani diecezji, a przez lata formacji seminaryjnej i pracy kapłańskiej tylko się w tym umacniam.

     Od roku pełni Ksiądz funkcję wikariusza inspektora. Czy jest łatwo? Co należy do Księdza zadań?

     Ta funkcja to przede wszystkim duża odpowiedzialność. Do zadań wikariusza należy troska o formację współbraci, dyscyplinę zakonną oraz realizacja zadań, które zleci mi ks. Inspektor. Odpowiadam również za Rodzinę^Sale- zjańską w Inspektorii Wrocławskiej. To całkiem nowe zadania. Dla mnie bycie wikariuszem inspektora to zmiana dotychczasowych obowiązków, rytmu życia i pracy. Bardzo dużo czasu spędzam w drodze, w biurze i spotkaniach ze współbraćmi. Żartuję, że to moje nowe hobby. Staram się swoje zajęcia polubić, bo chyba tylko wtedy można wykonywać je gorliwie. Najbardziej brakuje mi stałej obecności wśród młodzieży, systematycznych spotkań, muszę się uczyć nowej posługi, by była salezjańska mimo pewnej odległości od pierwszej linii frontu. Z radością więc przyjmuję wszelkie posługi na polu młodzieżowym. Dużym plusem jest to, że lepiej poznałem młodych salezjanów, którzy uczestniczą w formacji początkowej. Staram się o regularne wizyty w domach formacyjnych i bardzo chętnie tam jadę. Mam też okazję spotykać się z młodzieżą z różnych placówek* salezjańskich, z nauczycielami, wychowawcami, Rodziną Salezjańską.

     Wcześniej pracował Ksiądz w Tarnowskich Górach i był tam kierownikiem oratorium, katechetą oraz wychowawcą klasy. Jak wspomina Ksiądz ten czas?

     Zawsze marzyłem o pracy w oratorium i to pragnienie spełniło się zaraz po święceniach. Dwanaście lat pracy wychowawczo-duszpasterskiej to był niezwykle cenny czas i wspominam go bardzo miło. Wspaniała wspólnota, środowisko wychowawcze oraz młodzież, której naprawdę tyle się w szkole i oratorium przewinęło, że nie sposób spamiętać imion i twarzy. Bardzo wiele się tam nauczyłem i przeżyłem. Przez systematyczną pracę dojrzałem jako salezjanin, kapłan, wychowawca. Ten czas i ci ludzie wyryli się głęboko w moim sercu. Bardzo chciałbym wrócić do pracy katechetycznej, a zwłaszcza oratoryjnej.

     Każdy wychowawca miewa różne doświadczenia. Proszę opowiedzieć o jakimś radosnym doświadczeniu oraz o tym, które było trudne.

     Najwięcej radości sprawiła mi młodzież pisząc do mnie swoje listy. Wtedy dowiedziałem się więcej o tym jak odbierają pracę salezjańską i nasze oddanie dla nich. Przekonałem się, że nawet drobne gesty zostają w ich sercu, a ja nie mogę się zniechęcać, bo ta praca naprawdę ma sens. Trudnym doświadczeniem dla mnie zawsze był moment, kiedy ktoś odchodził z oratorium.

     Za każdym razem bardzo to przeżywałem, pytałem siebie o to, co było nie tak, co mógłbym poprawić? Oratorium to przestrzeń realizacji wolności i to nauczyło mnie szanować decyzję każdego, nawet jeśli jest dla mnie bolesna. Ksiądz Bosko miał również takie doświadczenia, kiedy chłopcy z różnych przyczyn opuszczali oratorium.      Czy spotkał Ksiądz w swoim życiu wychowawcę, który pozostał w Księdza sercu i pamięci do dziś?

     Miałem w szkole kilku solidnych nauczycieli i wychowawców. Trafiłem też na świetnych duszpasterzy w rodzinnej parafii i w świecie salezjańskim. Próbuję o tych ludziach wspominać w czasopiśmie Don Bosco. Bardzo cenię każdego z nich, bo to zwyczajne osoby, które nie przytłaczają swą wielkością, a przez normalność są bliskie i możliwe do naśladowania. I dla mnie tacy wychowawcy są najcenniejsi. Tytani codziennej pracy, obecni i gorliwi. Są o wiele skuteczniejsi niż najbardziej inteligentni i błyskotliwi, którym może zabraknąć pokory, całkowitego oddania i bliskości.

     Co Księdza najbardziej fascynuje w młodych ludziach?

     Chęć pracy nad sobą, formacji i wymagań, które stawiają nam salezjanom. Wiele razy słyszałem jak chcą się rozwijać, jak pragną w życiu czegoś więcej i szukają kogoś, kto ich pokieruje, poprowadzi. Przy nich nie można skostnieć, popaść w rutynę, bo zaraz to wychwycą i odejdą. Dzięki nim ciągle czułem się młodo i radośnie. Młodzież wyczuje nieautentyczność, brak prawdziwej ofiarności i troski. Podziwiam też wielkie serce i oddanie wielu animatorow. Byli dla mnie niezwykłą motywacją do pracy nad sobą.

     Według Księdza jaki powinien być wychowawca?

     Taki jak ks. Bosko: mądry, wierzący i kochający. Dziś niezwykle istotna jest wierność wychowawcy, tzn. jego ciągła obecność i dyspozycyjność. To przejawia się w bardzo prostych i zwyczajnych sprawach: obecności, punktualności, uśmiechu, zainteresowaniu, poświęconym czasie, pamięci. Drobne rzeczy weryfikują naszą posługę i jej jakość. Młodzi muszą czuć, że wychowawca jest dla nich, a oni są dla niego kimś szczególnie ważnym. Młodzież będzie w naszych dziełach i wspólnotach, jeśli my naprawdę z nią tam będziemy.      >Na koniec poproszę o kilka słów przesłania dla młodych, którzy będą czytać ten wywiad.

     Wymagajcie od nas salezjanów, żebyśmy byli salezjańscy, tzn. obecni wśród was, dyspozycyjni, wspierający, radośni, wymagający. Nie bójcie się wypominać nam zaniedbań, bardzo się za nas módlcie i mówcie nam, że jesteśmy potrzebni. A jeśli czujecie w sercu Boże wezwanie, to nie bójcie się do nas dołączyć, bo bycie w Rodzinie Salezjańskiej to naprawdę wspaniała przygoda!


kl. Mateusz Buczek SDB
LENDA - Biuletyn Seminarium Duchownego Towarzystwa
Salezjańskiego w Lądzie - czerwiec 2017 r.



   


Serce mamy, serce taty Serce mamy, serce taty
Rita Gay
Niniejsza książka – przeznaczona dla rodziców i wychowawców – mówi o emocjonalnym wymiarze życia w rodzinie z dziećmi w wieku przedszkolnym i w pierwszych czterech latach nauki w szkole podstawowej... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 ewa: 20.10.2017, 20:42
  Pragnę serdecznie pozdrowić mojego Przyjaciela z dawnych lat Księdza Sławomira Lubińskiego i podziękować Mu za to,jaki był, za każdy życzliwy gest i dobre słowo .Niech Bóg Cię prowadzi Księże Sławku a Maryja Wspomożycielka Wiernych wiecznie przytula do Swego Niepokalanego Serca.Dużo siły w pracy z młodymi.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej