Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Co warto wiedzieć o homeopatii Co warto wiedzieć o homeopatii
ks. Andrzej Sereda
Książka ks. Andrzeja Seredy w sposób bardzo rzetelny - nie tylko z punktu widzenia teologicznego - opisuje niebezpieczeństwa związane z homeopatią, dlatego jest tak istotną pozycją piśmienniczą.... » zobacz więcej
Polecane książki: -> Zagrożenia duchowe <-   -> Zagrożenia duchowe cz. II <-
"Włatcy móch"

"Włatcy móch" - pomiędzy propagandą nihilizmu a gorszeniem maluczkich

     Z czego się śmiejesz?

     "Włatcy móch" to polski serial animowany przeznaczony zasadniczo dla osób dorosłych. Jest nadawany w stacji telewizyjnej TV 4 i tworzony we wrocławskim studiu RMG. Najchętniej oglądane epizody przyciągają prawie milionową widownię. Popularność "Włatców móch" jest jednak zdecydowanie większa, gdyż dwa razy tyle osób ogląda film w internecie.

     Bohaterami kreskówki są czterej 8-latkowie - Anusiak, Konieczko, Maślana i Czesio - pierwszoplanowa postać, który jest "żywym trupem", czyli zombie. Są to uczniowie klasy II B szkoły podstawowej im. Batalionu Zośka, ich nauczycielką jest Pani Frał, w serialu występuje też Higienistka. Poza tym istnieje wiele postaci drugoplanowych. Toczone w kreskówce dialogi (szczególnie pomiędzy chłopcami) obfitują w niezliczone i najbardziej niewybredne - jakie w ogóle zna język polski - wulgaryzmy.

     Z tej racji "oficjalnie" serial jest przeznaczony dla widzów od 16 lat (w wersji ocenzurowanej, czyli wersja BEZ), i od 18 lat (w wersji bez cenzury). Film, choć kierowany jest do widza 16-letniego, to jednak cieszy się potężną i chyba większą popularnością wśród dzieci i młodszej młodzieży (nie wspominając o dorosłych, którzy też są zagrożeni, bardziej niż sami myślą). W rzeczywistości film jest oglądany przez 80 proc. 12-latków, a nawet przez młodsze dzieci, czemu sprzyja fakt, że bohaterowie mają tylko 9 lat.

     Bohaterowie kreskówki doczekali się pełnometrażowego filmu kinowego. 13 lutego br. na ekrany kin weszli "Włatcy móch. Ćmoki, czopki i mondzioły". Klasa II B jako zadanie domowe otrzymuje do napisania wypracowanie pod tytułem: "Kim zostanę, gdy dorosnę". Uczniowie spędzają więc czas na przelewaniu na papier swych marzeń. Następnego dnia rano, dumnie niosąc swe wypracowania, przechodzą obok przybytku Wróżki Jowity. Rozpoczyna się wciągająca widzów "zabawa" we wróżbiarstwo. Jest to rzekomo doskonały sposób, by sprawdzić, czy ich marzenia się spełnią. Oprócz wielu podobnych okultystycznych i satanistycznych motywów we "Włatcach móch" - co można stwierdzić szczególnie we wcześniejszych telewizyjnych odcinkach - widzimy używanie wszystkich możliwych ciężkich wulgaryzmów, przekleństw, a nawet bluźnierstw, dotyczących chrześcijańskiej wiary. W tym względzie kreskówka, a następnie pełnometrażowy film przejawiają swoiste kreatywne słowotwórstwo, które w połączeniu z prymitywnym "upadłym" humorem zamienia zdrowy ludzki śmiech na nieludzki i profaniczny rechot. Rechot Belzebuba.

     Rechot Belzebuba, czyli zwycięstwo odczłowieczonego nihilizmu

     Tytuł kreskówki nawiązuje do tytułu powieści "Władca much" angielskiego pisarza Williama Goldinga, zaś ten wybitny i głęboki analityk problematyki zła - co czyni w poważny i wnikliwy sposób - odwołuje się niewątpliwie do jednego z podstawowych imion szatana w Biblii, czyli Belzebuba. Na ten istotny fakt rzadko zwraca się uwagę w komentarzach na temat omawianej kreskówki, co należy traktować jako wyraz ignorancji lub świadomego przemilczania sprawy.

     Ciekawy jest w tym kontekście fakt, że muzykę do filmu - zresztą często nie do zniesienia, nawet z fizycznego punktu widzenia - napisał Behavior - polski zespół muzyczny tworzący muzykę będącą symbiozą rocka i hip-hopu. Sami muzycy określają swoją twórczość mianem alternatywnej, zaś jeden z ostatnich albumów zespołu posiada wymowny w tym kontekście tytuł: "Demon... stracja"

     Już Dostojewski w "Braciach Karamazow" nazwał demona czy złego ducha wielkim duchem nicości, demaskując także w wielu innych powieściach nihilizm obecny w ludziach owładniętych przez biesy. Czyni to także właśnie w "Biesach", gdzie wiąże przyczynowo obydwie te rzeczywistości: nihilizm i działanie demonów. Słowo "nihilizm" pochodzi od łacińskiego "nihil", co oznacza nicość lub egzystencjalną i duchową pustkę pozbawioną wszelkich odniesień, autorytetów i wartości. Powiedz mi, z czego się śmiejesz, a powiem ci, kim jesteś. Powaga istnienia, odpowiedzialność wobec innych, radość istnienia i wdzięczność wobec Boga giną w tej pustce jak w czarnej dziurze, pochłaniane przez nihilizm i cynizm, obśmiewający profanicznie wszelkie wartości.

     Wskazuje na to fakt, iż odcinki "Włatców móch" celowo zawierają wiele błędów ortograficznych - w tym sam tytuł serialu. Już w samej nazwie twórcy zasygnalizowali swój stosunek do pisowni ojczystej, można domniemywać, że chodzi o chęć wyśmiania ortografii języka polskiego. To może oznaczać lekceważenie wartości narodowych i bardziej skuteczne ich eliminowanie niż w przypadku zwykłego prześladowania. Zniekształcanie języka w sensie gramatyki to pośrednio uderzenie w patriotyzm (w serialu pojawia się m.in. parodia hymnu narodowego).

     Widzimy też podobny zamach na wartości rodzinne. Rodzice nie są pokazywani z twarzy, co sugeruje ich nieobecność lub całkiem nieludzki brak znaczenia w życiu bohaterów filmu, którzy zresztą często traktują ich instrumentalnie. Proponowane są natomiast "wartości alternatywne". W filmie występują np. dwaj policjanci, którzy współpracują ze sobą (występują w odcinkach "Miś Przekliniak", "Móndial", "Motorynka" i "Myszykiszki", "Fluder", "Gigant" i "Krfawy wtorek"). Jeden policjant jest chudy, a drugi gruby, drugi ponadto jest transseksualistą. Są rodzicami tytułowego Fludera, którego poszukiwali przez dwa lata. Także inne kwestie seksualne są podejmowane w kreskówce wyzywająco i poniżane, co widać choćby w obscenicznym czy obsesyjnym stosunku głównego bohatera Czesia do własnej seksualności. Inna postać to Romek (kuzyn Maślany), który przeżywa problemy okresu dojrzewania, masturbuje się. Ogląda niezrozumiałe jeszcze dla głównej czwórki filmy pornograficzne. Pojawia się w odcinku "Romek i jego Fred" (sam tytuł dotyczy masturbacji).

     Mamy tu bezsporne - na wielu poziomach - poniżenie godności człowieka, kuszenie tym, co niskie i płaskie, utrwalanie upadku. Jest to rechot Belzebuba, który pomniejsza, a nawet niszczy człowieka, choć nie zawsze on sam to dostrzega. Czasami spotykam, z głębokim bólem i smutkiem, ten sam upadek i rechot w chrześcijańskich rodzinach czy wspólnotach, gdzie opowiada się "świńskie kawały" lub bez ogródek nadużywa mowy w obmowie, tracąc pod wpływem alkoholu panowanie nad sobą. To nie jest terapia czy estetyczne katharsis, ale droga donikąd. Droga ku nicości. Brak jest punktu odniesienia, wszystko leży w błocie. Jest to radykalne zabijanie wszelkiej wzniosłości, heroizmu, pragnienia świętości czy duchowego piękna. Film ten - poprzez formę rysunku czy nawet muzykę - od samego początku epatuje brzydotą. Wszystko tam jest wykoślawione, przerysowane. Świat jest brzydki, szpetny, odrażający. Tu nie można chwalić Boga, chyba że poprzez profaniczną parodię, co jest nagminnie nadużywane w omawianym filmie.

     Włatca Móch to Belzebub, odczuwany poprzez odór śmietnika, z którego Czesio wyjada odpadki, i piekła, które stoi za takim upadkiem człowieka. Oglądanie tych filmów wiąże się dla mnie i wielu moich chrześcijańskich przyjaciół z odczuciem moralnego bólu, a nawet fizycznych mdłości. Piekło to istnienie absurdalne, gdzie nie ma żadnych głębokich ludzkich relacji, ale instrumentalne używanie drugiego. To "trwanie w istnieniu pozbawionym znaczenia i nadziei" (I. Congar). W filmie rysowane są rzeczywiście "klimaty infernalne": piekło i śmietnik, rozkład i odór śmierci, brzydota i degeneracja, nihilizm i profanacja, egoizm i konformizm, cyniczny rechot i brak szacunku do kogokolwiek i czegokolwiek (przede wszystkim do siebie samego).

     Wszystkie inne negatywne skojarzenia tematyczne występujące w filmie są ze sobą powiązane. Są to:

  1. nihilizm i prymitywny seksualizm (już omawiane),
  2. wulgaryzmy oraz profaniczne i bluźniercze obśmiewanie religii, nadużycie Imion Bożych, krytyka Kościoła katolickiego i Papieża, a także Radia Maryja,
  3. okultyzm i satanizm.
     Oswajanie z wulgaryzmami

     Zwulgaryzowany język mający cechy słownej agresji określa jednocześnie antypersonalistyczną i cyniczną naturę wszelkich ludzkich relacji. Pomysłodawca całości Bartosz Kędzierski (którego głos możemy usłyszeć, ilekroć z ekranu odzywa się opóźniony w rozwoju Czesio) postawił na schemat bardzo bliski amerykańskiemu "South Park". Tak jak we wspomnianym hicie Treya Parkera i Matta Stone'a, źródłem "humoru" jest szokujące nadużywanie wulgaryzmów i przekleństw, a także nihilistyczny nadmiar przemocy oraz bezlitosna kpina z zachowań nieletnich bohaterów. Miś Przekliniak to maskotka głównego bohatera Czesia. Znany jest (jak nazwa wskazuje) z niezwykle częstego używania wulgaryzmów, występuje w odcinkach "Miś Przekliniak", "Pszypadek Czesława", "Mel", "Kosmata Demokracja", "Gigant", "Ekskumancja" oraz w odcinku "Jasełki". Miś Przekliniak jest najbliższym przyjacielem Czesia, co zwiększa możliwości oswojenia tego rodzaju mowy i sposobu bycia. Infernalna energia "Włatców móch" - siła wyładowująca się głównie w wulgaryzmach (obecnych w emitowanej wieczorami wersji nieocenzurowanej, tzw. wersji BEZ), słusznie przysparza serialowi zaciekłych przeciwników. Warto jednak zauważyć, z jaką "inwencją" polskie wulgaryzmy i przekleństwa są we "Włatcach" przetwarzane, a także, jak dużo znajdujemy w nich wpływów języka angielskiego, co samo w sobie jest zanieczyszczeniem ojczystej mowy.

     Ten właśnie pełen wulgaryzmów filmowy obraz, który dystrybutor określa jako "najbardziej spektakularny sukces polskiej animacji pełnometrażowej od czasów Bolka i Lolka", zaraz po premierze 13 lutego obejrzało ponad 150 tys. widzów. Dozwolony był dla osób od 12. roku życia. W kilka dni później SPI International Polska wydała oświadczenie, że podwyższa kategorię wiekową do lat 15. Piotr Reisch, szef SPI, decyzję tłumaczy... trzema listami od rodziców zaniepokojonych wulgaryzmami w filmie. Jakże niewielka to reakcja!

     Problemu z wulgaryzmami we "Włatcach móch" nie widzi scenarzysta i reżyser filmu Bartosz Kędzierski. "Z założenia jestem przeciwnikiem ograniczeń wiekowych. Poza tym mój film jest skierowany do dorosłych widzów. Nigdy nie był reklamowany jako film dla dzieci, chociaż jestem przekonany, że 12-latkowie niczego nowego się z niego nie dowiedzą. Gorsze przekleństwa słyszą choćby na przystanku". Jest to chowanie głowy w piasek. Sumienie przesłania kasa. Kosztem ludzi, kosztem dzieci.

     Zakres wulgaryzmu jest zmienny i silnie powiązany z wyrażeniem obraźliwym wobec ludzi oraz ich ludzkiej godności jako takiej. Dlatego wulgaryzm nie jest żadnym środkiem do celu, jest zawsze destrukcją. Nieprzypadkowo używanie wulgaryzmów regulowane jest często nie tylko przez normy społeczne, ale i prawne. Na przykład w Polsce art. 141 kodeksu wykroczeń mówi: "Kto w miejscach publicznych umieszcza nieprzyzwoite napisy, rysunki albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze grzywny do 1500 złotych". Ale przecież kino jest także miejscem publicznym. Czy będziemy się teraz bawić w sofistykę prawną? Nie o to chodzi, ale o rzeczy dużo ważniejsze.

     Oswajanie z bluźnierstwami, przekleństwami i profanacjami

     Z teologicznego punktu widzenia wulgaryzmy łatwo przechodzą w bluźnierstwa wobec Boga czy przekleństwa wobec ludzi (czarna magia, złorzeczenie, a nie tylko wulgaryzm - przekleństwo). Są nośnikiem nie tyle "złej energii", co złej woli i mogą mieć charakter poważnego grzechu, wpędzającego ludzi w duchowe problemy. Bluźnierstwo (blasfemia) nie oznacza tylko obrazy "uczuć religijnych", ale Boga samego. Jest grzechem bezwarunkowym. Bóg nie pozwoli z siebie szydzić. Kto zniszczy świątynię Boga, tego zniszczy Bóg. Nie można więc nigdy się bawić w bluźnierstwo. Jak przypomina w tym kontekście Katechizm Kościoła Katolickiego: "Błędna jest więc ocena moralności czynów ludzkich, biorąca pod uwagę tylko intencję, która je inspiruje, lub okoliczności (środowisko, presja społeczna, przymus lub konieczność działania itd.) stanowiące ich tło. Istnieją czyny, które z siebie i w sobie, niezależnie od okoliczności i intencji, są zawsze bezwzględnie niedozwolone ze względu na ich przedmiot, jak bluźnierstwo i krzywoprzysięstwo, zabójstwo i cudzołóstwo. Niedopuszczalne jest czynienie zła, by wynikło z niego dobro" (KKK, 1756).

     Oto przykłady bluźnierstwa czy profanacji lub przynajmniej dotykania tych rzeczywistości. Znany już nam Miś Przekliniak - w odcinku "Ekskumancja", nawiązuje bezpośredni kontakt z Bogiem, który objawia się jemu jako "Jestem, Który Jestem" (Imię Boże). W podobny sposób wyśmiewane jest doświadczenie Boga u Higienistki, właśnie w odcinku "Miś Przekliniak", gdzie roi się od wulgaryzmów bardziej niż w innych odcinkach. Używa się też określenia "Jezus Chystusiasty", zniekształcając imię Pana. Tymczasem "Imię Pańskie jest święte. Dlatego więc człowiek nie może go nadużywać" (KKK, 2143).

     Profanacja i bluźnierstwo dotyczą też katolickich sakramentów. W odcinku "Piersza komunja" jeden z bohaterów doświadcza piekła. Ale to przebywanie w konfesjonale podczas spowiedzi porównane jest do piekła. W odcinku "Memęto Mori" chłopcy idą do zakrystii, gdyż chcą zostać ministrantami, ale tam wypijają całą butelkę wina. Dolewają wtedy do kielicha coca-colę. Ksiądz konsekruje Krew Pana na tym napoju, a ponieważ ma uczulenie na kofeinę, traci przytomność i Msza św. zostaje przerwana - i tym podobne bezbożne brednie. W tym samym odcinku jest podważany dogmat, że Jezus zasiądzie po prawicy Ojca, krytykowany jest też "katolicki zaścianek". W jednym z odcinków ("Radyjko babci") wyśmiewane jest Radio Maryja. Profanacja dotyczy także samej osoby Maryi. W odcinku "Pochót" na transparencie Czesia widnieje jego koleżanka Andżelika w szatach Matki Bożej.

     Jak daleko odeszliśmy od chrześcijańskich wzorów. Święty Polikarp, biskup Smyrny z II wieku, zmuszany przed męczeństwem przez sędziego do bluźnierstw, argumentował, że skoro Chrystus przez tyle lat nie uczynił mu nic złego, nie ma powodów, by Mu złorzeczyć, a groźba spłonięcia na stosie może się wydawać surowa tylko temu, kto nie wie nic o ogniu wiecznym. A oto przykład z naszej rzeczywistości. Mała dziewczynka w wieku 9 lat, bawiąca się w pociągu kartami tarota (!), szukała imienia dla swojego psa. Zapytała nagle znajomą mi osobę (będącą naocznym świadkiem zdarzenia), czy może go nazwać "Jezus". Na pytanie, skąd jej to przyszło to do głowy, odpowiedziała, że słyszała śmieszny kawał o Jezusie, stąd ta myśl, że śmiesznie byłoby nazwać psa tym imieniem.

     Biednemu dziecku nikt wcześniej nie wytłumaczył kwestii najwyższej wagi, o których mówi Katechizm Kościoła Katolickiego:

  1. "Drugie przykazanie zabrania nadużywania imienia Bożego, to znaczy wszelkiego nieodpowiedniego używania imienia Boga, Jezusa Chrystusa, Najświętszej Maryi Panny i wszystkich świętych" (KKK, 2146).
  2. "Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na wypowiadaniu przeciw Bogu - wewnętrznie lub zewnętrznie - słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego. Św. Jakub piętnuje tych, którzy 'bluźnią zaszczytnemu Imieniu (Jezusa), które wypowiedziano nad (nimi)' (Jk 2, 7). Zakaz bluźnierstwa rozciąga się także na słowa przeciw Kościołowi Chrystusa, świętym lub rzeczom świętym. (...) Bluźnierstwo sprzeciwia się szacunkowi należnemu Bogu i Jego świętemu imieniu. Ze swej natury jest grzechem ciężkim" (KKK, 2148).
  3. "Przekleństwa posługujące się imieniem Boga bez intencji bluźnierstwa są brakiem szacunku wobec Pana. Drugie przykazanie zabrania także magicznego używania imienia Bożego" (KKK, 2149).
  4. "Świętość imienia Bożego wymaga, by nie używać go do błahych spraw" (KKK, 2155).
     Odniesienia do okultyzmu i satanizmu

     Nihilizm łatwo współpracuje z okultyzmem i satanizmem. W filmie przywołani są druidzi, wilkołaki, wiedźmy czy nawet demony. Czesio - jeden z czwórki głównych bohaterów, to zombie, czyli żywy trup mieszkający na cmentarzu. Skumulowały się w nim wszystkie możliwe wady genetyczne i rozwojowe, więc dopiero po śmierci mógł się dobrze poczuć. Chce zostać piosenkarzem i tworzyć gorzkie żale (w rozumieniu Czesia - ogół starych, smutnych pieśni kościelnych). Także tu mamy do czynienia z nutą profanacji (Czesio wyśpiewuje, fałszując, "alleluja" w każdych okolicznościach - są już takie dzwonki w komórkach).

     Inny zombie to Marcel, zmarły mąż Higienistki, który popełnił samobójstwo, skacząc z mostu, i dlatego nie może się dostać do raju. To dobry sąsiad Czesia na cmentarzu, ale jest moment, że zamienia się w diabła ("Piersza komunja"), proponując chłopcom pakt jako drogę na skróty, by zaliczyć egzamin przed Pierwszą Komunią. Także Maria Curie-Skłodowska - znana noblistka, przedstawiona jest w odcinku "Pochót" jako zombie. Pojęcie zombie wywodzi się z kultu magii wudu, otwierającej na opętanie, w którym oznacza osobę silnie zniewoloną i ślepo lub nieświadomie wykonującą polecenia osoby kontrolującej, najczęściej będąc pod wpływem środków odurzających. Zombie i inne tego rodzaju istoty według niektórych wierzeń przywoływał nekromanta, który zajmował się ożywianiem zmarłych, wydając im rozkazy.

     W filmie są też elementy wyraźnie satanistyczne. W odcinku "Memęto Mori" po wyproszeniu chłopców z kościoła, gdy przyczynili się do profanacji Mszy św., idą na cmentarz dokonać jeszcze innej profanacji. Chcą odprawić czarną mszę, są też zachęcani do profanacji grobów jako rzekomo niezbędnego elementu czarnej mszy. Do tego rytuału namawia ich kierowca autokaru, drugoplanowa postać serialu, metalowiec i satanista. Chce sam odprawić wraz z głównymi bohaterami czarną mszę. W jednym z ostatnich odcinków lutowych (2009) film kończy się jego zawołaniem "Ave Satan" (powielanym w innych odcinkach). Pojawia się też w grze "Magiczni Wojownicy", odnoszącej się do tematu okultyzmu. Bohaterowie filmu zafascynowani są grą "Magiczni Wojownicy", która nawiązuje do "World of Warcraft" - ulubionej okultystycznej gry reżysera filmu. W odcinku "Wiedźma Shigella" wykorzystano fragmenty interfejsu "World of Warcraft", która jest grą silnie uzależniającą. Istnieją nawet grupy wsparcia dla żon, których mężowie wpadli w sidła tego nałogu.

     Jedna z głównych postaci - Higienistka, jest wierną fanką Boba Marleya (ruch rastafariański). Jej postacią w grze "Magiczni Wojownicy" jest Tajemniczy Paladyn Siekacz w odcinku "Pozytywna wibracja". Zawsze marzyła o tym, by zrzucić bombę atomową na Hiroszimę. Ma czarny pas w karate.

     Elementy okultystyczne, połączone z wulgaryzmami, są także obecne w grze komputerowej "Wrzód na dópie": Anusiak, Maślana, Konieczko i Czesio wracają do szkoły z przerwy wakacyjnej i dowiadują się, że Pani Frał została zaatakowana przez pajęczakowatego kosmitę (tytułowy Wrzód), który przyczepił się jej do odbytu, powodując opętanie. Bez komentarza.

     Zamiast zakończenia

     Święta Faustyna w jednym ze swoich widzeń usłyszała, że małe dzieci bardzo ranią Pana Jezusa. Modląc się w intencji dzieci, po chwili stwierdziła, że sama modlitwa nie wystarczy (Dz., 765). Dlatego trzeba ostrzegać. Same dzieci, ale zwłaszcza tych, którzy je gorszą. Czy "gorszyciele maluczkich" nie obawiają się "kamienia młyńskiego zawieszonego na szyi", przed którym ostrzegał Jezus (Mt 18, 6-8)? A ci, którzy będą wyśmiewać czy bagatelizować to ostrzeżenie?


ks. dr Aleksander Posacki SJ


Tekst pochodzi z gazety

27 lutego 2009


Odnalazłem zagubione owce Odnalazłem zagubione owce
Tadeusz Kunda
Kolejna książka Tadeusza Kundy zajmującego się od 40 lat prostowaniem dróg ludzi, którzy wstąpili do różnych sekt, głównie świadków Jehowy. Znajduje się w niej ponad 90 świadectw osób, które powróciły do Kościoła... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 80 % mlodzezy?: 22.09.2009, 01:54
 chyba snisz
 AC4: 18.09.2009, 09:19
 arek, bardzo Cię proszę, abyś nieco przybliżył mi istotę mego ,,płytkiego poznania". Jeśli mogę coś zasugerować: cytuj moje argumenty i za sprawą,,głębszego myślenia" odbieraj im sens. Pozdrawiam!
 arek: 11.09.2009, 14:06
 Ojciec Kłamstwa i Nienawiści potrafi sprawić, że oczy nie widzą i uszy nie słyszą. AC4 zadałeś sobie wiele trudu w pisaniu lecz niewiele w głębszym myśleniu. Twoje poznanie jest płytkie, a wynika to z braku modlitwy. Zachęcam cię do częstszych rozmów z Bogiem. Obejmuję modlitwą arek.
 AC4: 15.08.2009, 23:01
  Gdybym powyższy tekst autorstwa ks. dr Aleksander Posackiego przeczytał, powiedzmy, na serwisie joemonster.org, uznałbym go za średnio zabawną parodię prawdziwej krytyki. Tekst tak pełen jest niedorzeczności, pokrętnych domysłów i uproszczeń myślowych, że nijak nie można brać go poważnie. Na początku chcę zaznaczyć, że mam raczej obojętny stosunek do samego serialu; pierwsze odcinki były nawet niezłe, potem seria zaliczyła gwałtowny spadek jakościowy. Bartek Kędzierski który jest scenarzystą i reżyserem ,,włatców” miał kilka zabawnych pomysłów które w sposób lepszy lub gorszy wplótł w serial. Sporo niestety rzuca się w oczy zapożyczeń z popularnych amerykańskich kreskówek, niemniej porównywanie „Włatców móch” do ,,South Parku” jest krzywdzącym nieporozumieniem. Amerykanie to jednak poziom o kilka lig wyższy, cokolwiek o ich serialu można by powiedzieć. Mniejsza z resztą o to. Chciałbym skupić się na tekście księdza Aleksandra. Pozwolę sobie zwracać się bezpośrednio do Niego. ,,W tym względzie kreskówka, a następnie pełnometrażowy film przejawiają swoiste kreatywne słowotwórstwo, które w połączeniu z prymitywnym "upadłym" humorem zamienia zdrowy ludzki śmiech na nieludzki i profaniczny rechot. Rechot Belzebuba.” Eee… ,,upadły humor” i ,,rechot Belzebuba”… cóż, ja wspomniałbym jeszcze o ,,piskach Cthulhu” i ,,jękach Pikaczu”. Ale na poważnie: nie rozumiem czemu William Golding, odnosząc się do terminologii biblijnej, tylko zyskuje w księdza oczach, z kolei Bartek staje się uosobienie demoralizacji i najczystszego zła. Stoi za tym, bądź co bądź, krzywdzący subiektywizm. Nijak nie można odnaleźć płaszczyzny na której książkowych i serialowych ,,Wład/tców” można by porównać, jednak ksiądz pisząc ten tekst, najwyraźniej to zrobił. I tak dzieło noblisty z racji na swą olbrzymią wartość literacką (której oczywiście jej nie odbieram!) kasuje beznadziejne ,,dziełko” (które wcale takie beznadziejne nie jest) Polaczka z blokowiska. A wszystkim którzy zdążyli zapomnieć, przypominam tylko, że świat w którym wszystko co mądre jest równocześnie prawe i do cna dobre, a zło jest obleśne, kaprawe i głupie, uświadczyć możemy w filmie lecącym w niedzielnym paśmie familijnym. Szatan według Biblii jest bytem o ogromnej inteligencji. Winniśmy się go dopatrywać tam, gdzie rodzą się wątpliwości co do wypełniania słów ewangelii. Nie w bajce o czwórce głupkowatych 9 –latków. Czuję się umiarkowanym konserwatystą. Na tyle, aby z niesmakiem patrzyć na pleniącą się fascynację lewicowymi ideami wśród moich rówieśników. Proszę mi więc wierzyc, że niełatwo wytykać mi księdzu wszystkie jego przewinienia (chociaż nadal mam mglistą nadzieję, że ten tekst to forma żartu). Jednym z nich jest krótkowzroczność. Pozwalam sobie wytknąć tę uwagę po tym, jak automatycznie połączył ksiądz metal z demonologią i satanizmem. Gdyby był ksiądz w tym gatunku muzyczny zorientowany choćby na tyle, aby móc bez wyrzutów sumienia go krytykować, wiedziałby ksiądz, że użył uogólnienia które świadczy o ignorancji i – po prostu – braku wiedzy. Wieeele miejsca zajęłoby mi tłumaczenie wszystkiego po kolei, więc to sobie odpuszczę. Aha, rozumiem księdza bulwersację utworem pt. ,,Demon… stracja”. Prymitywom nie wolno wcinać się w panteon demonów, to już ustaliliśmy. W końcu daleko im choćby do takiego Mickiewicza który z racji na swą wielkość mógł bezkarnie pisać o pogańskich seansach spirytystycznych podczas których komunikowano się z duszami płonącymi w piekle. I wszystko gra. ,,… odcinki "Włatców móch" celowo zawierają wiele błędów ortograficznych - w tym sam tytuł serialu. Już w samej nazwie twórcy zasygnalizowali swój stosunek do pisowni ojczystej, można domniemywać, że chodzi o chęć wyśmiania ortografii języka polskiego. To może oznaczać lekceważenie wartości narodowych i bardziej skuteczne ich eliminowanie niż w przypadku zwykłego prześladowania. Zniekształcanie języka w sensie gramatyki to pośrednio uderzenie w patriotyzm” Tak to działa. Siatka. Rzekłbym nawet – kartel. Kędzierski wraz z grupą wschodniomongolskich emigrantów planuje naruszyć struktury naszego języka, aby z czasem, niemal bezboleśnie – wdrożyć w umysły naszych rodaków podstawy – UWAGA! – mandaryńskiego. Mnie to zaskakuje. Mongołowie a gaworzą jak Chińczycy. Może prawda jest taka, że oni wszyscy mówią tym samym językiem! Przecież i tak ich nie rozumiemy! Ojojo, chyba odkryłem ich wielką tajemnicę! Naślą na mnie Yeti i szwadron Nazguli! Chociaż… jest nadzieja. Gdy rozgryzłem sprawę mięsożernych kretów mieszkających pod Doliną Trzech Jezior, dostawałem tylko przez miesiąc listy z pogróżkami. Sprawa rozeszła się po kościach. Niech ksiądz trzyma kciuki za pozytywne dla mnie rozwiązanie i tej afery… ,,Widzimy też podobny zamach na wartości rodzinne. Rodzice nie są pokazywani z twarzy, co sugeruje ich nieobecność lub całkiem nieludzki brak znaczenia w życiu bohaterów filmu, którzy zresztą często traktują ich instrumentalnie. Proponowane są natomiast "wartości alternatywne". W filmie występują np. dwaj policjanci, którzy współpracują ze sobą (występują w odcinkach "Miś Przekliniak", "Móndial", "Motorynka" i "Myszykiszki", "Fluder", "Gigant" i "Krfawy wtorek"). Jeden policjant jest chudy, a drugi gruby, drugi ponadto jest transseksualistą. Są rodzicami tytułowego Fludera, którego poszukiwali przez dwa lata. Także inne kwestie seksualne są podejmowane w kreskówce wyzywająco i poniżane, co widać choćby w obscenicznym czy obsesyjnym stosunku głównego bohatera Czesia do własnej seksualności.” Dobra, niech z tym się siłuje John Cleese, ja wysiadam… ,,…wszystko leży w błocie. Jest to radykalne zabijanie wszelkiej wzniosłości, heroizmu, pragnienia świętości czy duchowego piękna. Film ten - poprzez formę rysunku czy nawet muzykę - od samego początku epatuje brzydotą. Wszystko tam jest wykoślawione, przerysowane. Świat jest brzydki, szpetny, odrażający. Tu nie można chwalić Boga, chyba że poprzez profaniczną parodię, co jest nagminnie nadużywane w omawianym filmie.” Film ten epatuje brzydotą, bo taka a nie inna jest wizja twórcy. Poza tym kreskówka odnosi się przecież do konkretnej rzeczywistości, która znana jest znakomitej większości widzów z autopsji. Ewentualne przekłamania mogłyby zniechęcić ewentualnych odbiorców a nie o to przecież chodzi. Owszem, Bartek mógł umieścić czwórkę kolegów w świecie pięknym, przyjaznym i kolorowym. Podobnie jak Golding w swej powieści mógł uchronić chłopców przed katastrofą lotniczą. Naprawdę nie dostrzega ksiądz analogii? Powieść Goldinga również epatowała brzydotą, złem i groteską. No cóż, najpierw musiałby ksiądz założyć, że Kędzierski nie używa książek do podpierania regału i że zapożyczenie tytułu powodowane było czymś więcej niż podszeptem szatana. ,,… także, jak dużo znajdujemy w nich wpływów języka angielskiego, co samo w sobie jest zanieczyszczeniem ojczystej mowy.” Uff, to całe szczęście, że nie widział ksiądz reklamy pewnego soku… bo zakładam, że ksiądz nie widział… prawda? ,,Problemu z wulgaryzmami we "Włatcach móch" nie widzi scenarzysta i reżyser filmu Bartosz Kędzierski. "Z założenia jestem przeciwnikiem ograniczeń wiekowych. Poza tym mój film jest skierowany do dorosłych widzów. Nigdy nie był reklamowany jako film dla dzieci, chociaż jestem przekonany, że 12-latkowie niczego nowego się z niego nie dowiedzą. Gorsze przekleństwa słyszą choćby na przystanku". Jest to chowanie głowy w piasek. Sumienie przesłania kasa. Kosztem ludzi, kosztem dzieci.” Jakkolwiek zgadzam się, że ,,Włatcy móch” nie powinni być oglądani przez małolatów, tak niezmiernie drażni mnie fakt, że serial w księdza tekście robi za przysłowiowego kozła ofiarnego. Oburza się ksiądz na widok zielonkawego, rysunkowego Czesia, podczas gdy faktyczna patologia wyzierająca z ekranów telewizorów przybiera coraz bardziej niepokojący kształt. Robi mi się niedobrze na samą myśl o zwykłym wydaniu wiadomości. Nie mogę znieść tego, że smutek i tragedia ludzi przerabiana jest na produkt, które stacje telewizyjnie bezkarnie mogą sprzedawać. Czy bardziej księdza zniesmacza hardrockowa czołówka „włatców” od śliniących się na miejscu ,,Kolejnej Wielkiej Tragedii” dziennikarzy? Owszem, może ksiądz założyć, że zarówno serial jak i zachowanie dzisiejszych mediów godne są nagany. Należy jednak zadać sobie pytanie, które ze zjawisk jest obecnie bardziej niepokojące. Czy większe zło poczynione zostanie gdy dwunastolatek nauczy się nowej wariacje słowa na ,,K”, czy gdy dziecko ledwo rozumiejące jeszcze mechanizmy rządzące światem, wdrażane będzie stopniowo do rzeczywistości, w której wszystko można sprzedać… i w której zobligowane jest ono stać się jednym z wielu kupców. Niech ksiądz zastanowi się, czy lepiej poświęcić czas i energię na wałkowaniu chwytliwego tematu o niskiej szkodliwości, czy lepiej skupić się na poważniejszym problemie, z którym walka jest o tyle ciężka, że doczekał się on niemej akceptacji naszego społeczeństwa… Muszę przyznać, że brak mi ochoty na odnoszenie się do dalszej części tekstu. Myślę, że na tym miejscu poprzestanę. Proszę o wyrozumiałość za moją bezczelność której celowo sobie względem księdza nie szczędziłem. Proszę zrozumieć jednak moje rozgoryczenie – świat ma w sobie tyle zła, że niestosowne wydaje mi się demonizowanie tematu o faktycznie niewielkiej szkodliwości. Zwłaszcza, jeśli przybiera ono tak groteskowy kształt… Nie śmiem nawet przypuszczać, aby mój komentarz opublikowany został na stronie. Żywię jednak szczerą – naprawdę szczerą nadzieję, że zostanie on przeczytamy przez ks. dr Aleksander Posackiego. Zależy mi na tym. Dziękuję. PS. Pisałem te słowa słuchając metalu.
 Sameone: 20.07.2009, 01:36
 A nie odnosi ksiądz wrażenia że film wyśmiewa dokładnie wszystko od "Ave Satan" po kościół katolicki i ludzi w takim razie odnosze wrażenie że kabarety powinny być zabronione. Czy ksiądz nie jest przypadkiem jednym z tych którzy uważają że metal, gry fantazy i ksiązki fantazy (np. Harry Potter) i wszystko co kościół potępia jest wielkim zagrożeniem dla świata? Ja osobiście takiego wrażenia nie odnosze.
 Ola: 22.06.2009, 20:47
 Zakładając, że to prawda no to faktycznie informujący i dobry artykuł. Zastrzeżenie mam w zasadzie tylko fragmentu wątku z błędami ortograficznymi. Od kiedy to błędy są wyrazem lekceważenia wartości narodowych?! Czy autor kojarzy znaczenie wartości- humor? Tak poza tym to jest ok. I dużo się dowiedziałam. Dziękuję i pozdrawiam
 bercia: 05.06.2009, 16:57
 ja nie kapuje dlaczego pisza i gadaja ze dany film czy gazeta jest tylko dla doroslych ,przeciez jesli ja gapie sie na glupoty czy ogladam gole kobiety to tez grzech ,moze ktos powie ze nie ,no patrzeniem tez mozna zgrzeszyc i mysla wiec zaczyna sie glupota wlasnie od patrzenia na niewlasciwe filmy ,uwazam ze niedojrzali sa dorosli gadajac i patrzac na cos zlego a dzieciom mowia ze nie moga ,wlasnie widac jacy malolaci teraz sa ,hulaj dusza piekla niema ,a diabel sie smieje ze niemaja wladzy rodzice nad swymi dziecmi bo nie maja ludzie zadnej swietosci ani moralnosci ,a dorosli to najglupsza spolecznosc jak widac za zlo dobro uwazaja a dobro za zlo.zalosne ,nigdy nie widzialam tego badziewia i niemam zamiaru gapic sie w tv ,za marnowanie czasu tez bedziemy sadzeni
 aga: 12.05.2009, 11:55
 Moje dzieci tego nie oglądają, ja również. Nie mam zamiaru zaśmiecać sobie głowy. Jak tylko zobaczyłam 1 min, to poczułam, że z tym "serialem" jest coś nie halo.
 MnM: 01.05.2009, 23:53
 Ale się ksiądz musiał tego okropnego serialu naoglądać żeby taki referat strzelić :P Mógłbym się przyczepić do większości tego tekstu ale wymienię tylko parę rzeczy które mnie poruszyły. Punkt pierwszy: nie rozumiem czemu wszyscy czepiają się metali. Najśmieszniejsze jest to, że jak ktoś widzi kolesia w długich włosach odzianego na czarno, czasem z nazwą ulubionego zespołu naprasowanego na koszulce/bluzie to od razu sądzi, że jest on strasznym satanistą. (Tak przy okazji metalowcy to zła nazwa - subkultura o której mowa to metale. Skąd ta pewność? A stąd, że nie ma muzyki metalowcowej tylko muzyka metalowa) Powracając do tematu: nie każdy metal jest satanistą i odwrotnie. Dobra na ten temat tyle, bo można by o tym kolejny artykuł napisać. Punkt drugi: fajnie, że WoW jest okultystyczną grą. Za niedługo będzie wmawiane ludziom, że układanie pasjansa na kompie też jest praktyką okultystyczną, w końcu to karty, hazard, niszczy rodziny i potrzebne będą specjalne stowarzyszenia dla biednych żon, których mężowie są od tego uzależnieni. Punkt trzeci: jeśli przytacza się jakieś argumenty z na przykład takiej Wikipedii, to czemu są to argumenty wyselekcjonowane? Przykładem są biedne zombie, na które ksiądz się najwyraźniej uwziął pisząc, że wywodzą się z kultu voodoo (nie wudu :P). Zombiaki typu Marcela czy Czesia z filmu "Włatcy móch" nie mają z nimi nic wspólnego, co można zauważyć przeczytawszy pierwszy lepszy artykuł o Zombie na Wikipedii. Dobra, punkt czwarty wynikający z poprzedniego: do porządnych artykułów podaje się bibliografię, bo jak bez niej skąd czytelnicy mogą mieć pewność, że to co autor pisze nie jest tylko jego wymysłem? W sumie rozumiem, to. Jakby była bibliografia to co sprytniejsi mogliby wpaść na pomysł i sprawdzić czy ksiądz aby czegoś nie ukrywa, nie przeinacza faktów itp. Dobrze, późna godzina już więc trzeba by zakończyć. Może teraz czytających zadziwię, ale w paru kwestiach zgadzam się z księdzem. Jednego jestem całkowicie pewien: dzieci tego nie powinny oglądać. I bez tego słyszą na podwórku i w szkole wystarczająco dużo przekleństw, a wystarczy przejść się koło podstawówki, żeby usłyszeć takie frazesy, że człowiek zaczyna się zastanawiać jak te dzieci to wymyślają. A jest to generalnie wina dorosłych, tak samo jak wtedy gdy pozwalają dzieciom patrzeć na seriale takie jak "Włatcy móch", "Kapitany Bomby" czy inne "South Parki". Nie można jednak twórców winić za to, że stworzony przez nich serial dla dorosłych jest oglądany przez dzieci. Za to zgodzę się z tym, że obwinić ich można niekiedy za to co starają się zaprezentować dorosłym. Przyznam się, że lubię ten serial pooglądać, ale zgodzę się z księdzem, że przedstawianie w nim treści związanych z religią w sposób karykaturalny jest nie na miejscu. Lepiej niech tworzą o tym co bohaterowie porabiają w szkole bo odcinek typu "Jestem, który jestem" są żenujące. Mają śmieszyć a nie śmieszą. Z innej strony nie można stwierdzić, że "Włatcy..." nie mają scen, a nawet całych odcinków, które są naprawę zabawne (dla dorosłych odbiorców oczywiście). Jednak najlepiej, aby spraw religijnych do tego nie mieszano. Na tym kończę pozostając bardzo ciekawy. A czego? Tego, czy ten komentarz zostanie usunięty czy nie :P
 hc: 26.03.2009, 18:26
 ale przecież autorzy tego filmu nie zachęcają do działań w nim przedstawionych... faktycznie jest on nieodpowiedni dla dzieci, ale myślę, że świadomy dorosły człowiek nie jest zagrożony:)
 kropkakreska: 20.03.2009, 19:43
 a moi uczniowie oglądają to kiedy tylko mogą... moi współpracownicy-nauczyciele (O ZGROZO!!!) - też - i to z zadowoleniem. gdy stwiedziłam, że to strasznie głupi film popatrzyli na mnie jak na wariatkę. ale je swoje wiem. i nie trzeba mi było czytać tego artykułu żeby czuć, że ten serial to zło w czystym wydaniu. a panu reżyserowi może Bóg kiedyś przebaczy tę tytaniczną głupotę, chociaż tak naprawdę to nie jestem przekonana, by do tego doszło, bo ten facet zwyczajnie ani trochę nie żałuje, że wyprodukował taki moralny śmieć. poza tym - nie wiem czy godny jest wybaczenia ktoś, kto psuje innych ludzi swoim zachowaniem, zwłaszcza dzieci, które nie odróżniają dobra od zła, bo są na to zwyczajnie za młode...
 ds: 20.03.2009, 04:19
 kto w ogole dopuszcza takie rzeczy?i ze tylu ludziom sie to podoba?glupcy!
 Michał: 15.03.2009, 20:42
 Mam 12 lat i wydawało mi się , że to ciekawy film lecz dzięki temu tekstowi zrozumiałem jaki naprawdę jest...
 eveline: 14.03.2009, 22:26
 Bardzo ciekawe spostrzeżenia.
 KAsia: 14.03.2009, 20:05
 Rzeczywiście ten film ma wielu fanów..niestety.
 Tomasz : 14.03.2009, 19:33
 Dobrze ,że to przeczytałem bo zupełnie nie zdawałem sobie sprawy z zagrożenia.
 
(1)
Warning: mysql_connect() [function.mysql-connect]:
Lost connection to MySQL server at reading initial
communication packet, system error: 111

[ Powrót ]
[ Strona główna ]
Szatan - rzeczywistość czy mit? Szatan - rzeczywistość czy mit?
Jose Antonio Sayes
Dziś nie jest łatwo mówić o szatanie. Wielu ludzi uważa, że szatan jest tylko fantazją, obcą współczesności. Jednakże Pismo Święte, Tradycja i Magisterium potwierdzają jego istnienie... » zobacz więcej
Egzorcyzmy Anneliese Michel Egzorcyzmy Anneliese Michel
Felicitas D. Goodman
Książka "Egzorcyzmy Anneliese Michel", autorstwa Felicitas Goodman, amerykańskiej profesor antropologii kultury, w sposób przystępny i barwny opowiada pasjonującą historię dziewczyny o imieniu Anneliese, która padła ofiarą przestarzałych intelektualnych przesądów... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej