Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Podziel się szpikiem

     Czy oddawanie szpiku boli? - zapytała mnie moja 16-letnia córka Marysia. Pytanie nie było przypadkowe: w naszych skrzynkach mailowych pojawił się apel, że poszukiwany jest szpik dla jakiegoś Sławka.

     - Nie boli - odpowiedziałam. - Szpik pobiera się na dwa sposoby: albo z kości miednicy - wtedy w znieczuleniu, albo z krwi, co oczywiście odczuwa się tylko w momencie wkłucia igły.

     Kim jest Sławek? - zastanawiałam się widząc apel pojawiający się na kolejnych forach internetowych, wśród szerokiego grona znajomych. Z wyjaśnieniem pospieszył mój najstarszy syn Szymon. Sławek Mazurek to jego dobry znajomy, pięć lat temu brat ślub, mają dwuletniego synka.

     Przygotowywałam właśnie scenariusz kolejnego programu "My Wy Oni" i postanowiłam po raz kolejny podjąć temat oddawania szpiku. Zadzwoniłam do Moniki Sankowskiej z Fundacji Przeciwko Leukemii, która od wielu lat zajmuje się poszukiwaniem dawców szpiku - ona również szukała dawcy dla Sławka. Stworzony przez nią zakład Medigen zajmuje się badaniami kandydatów na dawców i od 2001 r. prowadzi ich rejestr. Jako jedyny w Polsce, dzięki akredytacji National Maddow Donor Program, posiada dostęp do wszystkich rejestrów na świecie. To ponad 13 mln potencjalnych dawców - rejestr gwarantuje najwyższą skuteczność doboru dawcy do przeszczepu szpiku.

     Sławek miał już dawcę, znalezionego w Niemczech, zabieg przeszczepu wyznaczony był na 23 grudnia w Katowicach - opowiadała Monika Sankowska. Pojechał do katowickiej kliniki hematologii -jednej z najlepszych w Polsce, wykonuje się w niej kilkaset przeszczepów szpiku rocznie. Żona Alina razem z synkiem przeniosła się na Śląsk, zamieszkując tymczasowo u rodziców w Tarnowskich Górach. Chciała być blisko męża, wspierać go.

     DAWCA ZDYSKWALIFIKOWANY

     Sławek przeszedł chemię przygotowującą organizm do przeszczepu, kiedy nagle, tuż przed wyznaczonym terminem, okazato się, że dawca został zdyskwalifikowany. Dla Sławka znaczyło to, że musi dostać kolejną chemię podtrzymującą i nadal czekać.

     Co to znaczy "dawca zdyskwalifikowany"? - Powody mogły być różne - wyjaśniła Monika Sankowska. - Dawca mógł się wycofać lub po prostu zapaść na jakąś chorobę bakteryjną czy wirusową, co wyklucza możliwość pobrania szpiku od niego. Dawcy są anonimowi - tak dla nas, osób zajmujących się badaniami szpiku, jak i dla chorych, którzy go otrzymują. W rejestrach internetowych dawca jest oznaczony symbolem i cyframi, a więc niewiele wiemy o nim i o powodach jego zachowań. Dawca zawsze może się wycofać - nawet w ostatniej chwili.

     - Czy to się często zdarza? - drążyłam temat. - Nie - odpowiedziała Monika Sankowska. - Od wielu lat zajmuję się poszukiwaniem dawców i nigdy nie zdarzyło się, żeby ktoś się wycofał. Raczej przeciwnie. Kiedy ktoś, kto zarejestrował się w naszym polskim rejestrze dowiadywał się, że właśnie on może uratować komuś życie, zgłaszał natychmiast swoją gotowość.

     - Jakie to ma znaczenie, czy rejestrujemy się w polskim, czy w niemieckim lub włoskim rejestrze dawców szpiku? - dopytywałam. - To bardzo ważne, żeby rejestrować się w naszych polskich rejestrach - wyjaśniła moja rozmówczyni. -Jest ich pięć i w tej chwili mamy około 40 tys. zarejestrowanych dawców. To dane z końca 2009 r. To niestety bardzo mało. Dla porównania: w Niemczech są 3 min dawców!

     W Polsce co 100 km znajduje się klinika, w której mogą odbywać się zabiegi pobierania szpiku od dawców. Mamy 26 doskonale wyposażonych ośrodków. Wszystkie posiadają odpowiednie europejskie atesty. To ważne dla polskich klinik, dla rozwoju polskiej hematologii, by zwiększać bazę polskich dawców.

     Po pierwsze - wyjaśnia Monika Sankowska - kandydat na dawcę jest badany blisko miejsca zamieszkania, nie musi daleko jeździć. Po drugie -jeśli okaże się, że jego szpik jest potrzebny, wtedy pobranie odbywa się również w ośrodku najbliższym miejsca zamieszkania, co ma duże znaczenie dla poczucia bezpieczeństwa dawcy. Jest otoczony bliskimi, ma opiekę lekarską i po zabiegu szybko wraca do domu. Po trzecie - pieniądze zostają w Polsce i pozwalają rozwijać polskie kliniki hematologiczne. Przykład: pobranie szpiku w Polsce to koszt kilkunastu tysięcy złotych. Jeżeli szpik dla polskiego chorego jest sprowadzany z Niemiec - nasze państwo musi zapłacić około 20 tys. euro! Finansowanie przeszczepów odbywa się ryczałtowo - dysponujemy określoną sumą pieniędzy, więc jeżeli płacimy więcej niemieckiemu rejestrowi, to mniej mamy środków na samą procedurę przeszczepową. Dlatego najlepsze jest korzystanie z polskich rejestrów.

     ŻYJĄC TERAŹNIEJSZOŚCIĄ

Jak pokazują statystyki, w Polsce codziennie kolejne osoby dowiadują się o poważnej chorobie krwi. Najcięższe ze schorzeń wymagają transplantacji szpiku kostnego. W naszym kraju do stycznia 2009 r. było zarejestrowanych około 40 tys. dawców szpiku kostnego w pięciu Rejestrach Niespokrewnionych Dawców Szpiku i Krwi Pępowinowej.
     Pojechałam z ekipą TVP do Tarnowskich Gór, żeby spotkać młodych małżonków. W kolejnym programie "My Wy Oni" opowiedziałam ich historię. Po raz kolejny nasz program zachęcał do rejestrowania się jako dawca szpiku.

     Mazurkowie święta spędzali w domu rodzinnym żony - są blisko kliniki i doktora Markiewicza, który czuwa nad zdrowiem Sławka. Zalany słońcem pagórkowaty teren zaskakiwał swoim urokiem ("Mieszkamy niedaleko kopalni srebra" - opisywała przez telefon Alina Mazurek). Kiedy mijaliśmy stare wyrobiska zasypane śniegiem, zazdrościłam dzieciom, które miały tam wspaniały tor saneczkowy. Śliczna, szczupła kobieta stała na progu domu, pokazując nam parking.

     - To był czerwiec 2010 r., nasza 5. rocznica ślubu - zaczyna opowieść Alina. -Wreszcie mieliśmy szansę zrealizować dawne marzenie: wyjazd do Rzymu. Rodzice podjęli się opieki nad Aleksandrem, a my wsiedliśmy w samochód.

     - Już przed wyjazdem nie czułem się najlepiej - opowiada Sławek. - Miesiąc wcześniej pojawiły się bóle kręgosłupa, które tłumaczyłem sobie siedzącą pracą, brakiem ruchu. Zauważyłem jednak coś dziwnego: kiedy zanurzyłem ręce w gorącej wodzie, nagle pod skórą pojawiły się dziwne wybroczyny, zasinienia. Nie przejąłem się specjalnie.

     Alina i Sławek spędzili w Rzymie cztery wspaniałe dni. - Było romantycznie i pięknie - relacjonuje ona. - Zwiedzaliśmy, co się da, biegaliśmy od rana do nocy. Bazyliki, Koloseum, Schody Hiszpańskie, Forum Romanum. Sławka ciągle bolał kręgosłup, przeciwbólowo brał aspirynę. Zauważyliśmy jednak, że na całym jego ciele pojawiły się siniaki. To nas bardzo zaniepokoiło.

     Po powrocie spotkali się z siostrą Aliny, lekarką. Kiedy powiedzieli jej o objawach, natychmiast skierowała Sławka na badania krwi. Już 17 czerwca trafi! do kliniki hematologii w Warszawie.

     - Lekarz wezwał mnie na rozmowę - mówi Alina. - Bałam się. Weszłam do gabinetu, mąż czekał za drzwiami. Usłyszałam: białaczka. Wtedy nasze życie całkowicie się zmieniło. Dotąd planowaliśmy przyszłość, wzięliśmy kredyt na dom, skończyłam studia prawnicze i we wrześniu miałam zdawać egzamin na aplikację. Od diagnozy zaczęliśmy żyć teraźniejszością. Szpitalem, chemią, szukaniem dawcy.

     - Żona jest dla mnie ogromnym wsparciem - uśmiecha się Sławek. - Podczas kolejnych sesji chemii codziennie przywozi mi do szpitala domowy obiad.

     - Dla męża ważna jest wiara - mówi Alina. - Nigdy się nie załamał, nie zwątpił. Kiedy powiedziano nam, że konieczny będzie przeszczep szpiku, byliśmy niemal pewni, że dawcą będzie ktoś z rodziny Sławka. Jednak po badaniach okazało się, że brat i siostra mają zgodność tkankową ze sobą, lecz nie ze Sławkiem. Wtedy zaczęło się poszukiwanie dawcy niespokrewnionego.

     Po wycofaniu się dawcy w grudniu Sławek dostał chemię podtrzymującą i na święta wrócił do domu. - To były radosne chwile - mówi młody ojciec. - Spodziewałem się, że po przeszczepie, który miał się odbyć 23 grudnia, Boże Narodzenie spędzę w szpitalu. A tymczasem usłyszałem "tata" wykrzyczane przez mojego synka...

     Wiadomość o pojawieniu się dawcy i kolejnym terminie przeszczepu Mazurkowie przyjęli z radością. W niedzielę 17 stycznia Sławek skończył kolejne naświetlania, od poniedziałku miał chemię przygotowującą organizm do przyjęcia szpiku dawcy. Przeszczep odbył się 20 stycznia.

     REJESTR DAWCÓW SZPIKU:

     ALF-MDR [PL-3]
     przy Fundacji Przeciwko Leukemii,
     posiadający akredytację
     Bonę Marrow Donors Worldwide
     na stronie www.bmdw.org


Elżbieta Ruman


Tekst pochodzi z Tygodnika

6 lutego 2011


Depresja. Lekarz rodzinny Depresja. Lekarz rodzinny
Rebecca Fox-Spencer, Allen Young
Ta książka to pomocny przewodnik dla wszystkich, którzy chcą zdobyć wiedzę na temat przyczyn depresji oraz tego, jak odzyskać dobre samopoczucie.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:

Brak komentarzy



Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej