Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Stymulator serca

     Mój sąsiad jest bardzo chory na serce, ma nawet wszczepiony stymulator - dość często słyszę takie słowa. A przecież dzięki temu jest teraz zdrowszy.

     Zachwyt anatomią - tym jak genialnie człowiek jest zbudowany i jak niezwykle wszystko w nim funkcjonuje - wciąż we mnie trwa, chociaż jestem lekarzem już ponad 20 lat. Na przykład serce wyjęte z ciała potrafi samo się kurczyć: znajdują się w nim włókna mięśniowe o wyjątkowych właściwościach - same potrafią generować pobudzenia. Tworzą tzw. układ bodźcoprzewodzący. Składa się on z kilku "pięter", przez które pobudzenie kolejno przechodzi. Pierwszym etapem jest tzw. węzeł zatokowy (stąd prawidłowy rytm serca nazywa się rytmem zatokowym) znajdujący się w prawym przedsionku serca, następnie pobudzenie przechodzi odpowiednimi drogami z przedsionków do komór serca. Ten układ może ulec uszkodzeniu na każdym etapie. Najczęściej przyczyną są zmiany degeneracyjne związane z wiekiem, ale także niedokrwienie czy też stan zapalny serca. Może dojść wówczas do zaburzeń pracy serca na przykład pod postacią tzw. bloku serca. Serce bije wówczas za wolno, czasem 20-30 uderzeń na minutę! Powoduje to niedostateczny dopływ krwi do mózgu objawiający się zawrotami głowy, uczuciem osłabienia, czasem nawet utratą przytomności i śmiercią. Wolna praca serca może być także przyczyną łatwego męczenia się.

     Przez wiele lat nie było skutecznej metody leczenia takich zaburzeń. Dopiero w 1952 r. w USA skonstruowano pierwszy sztuczny rozrusznik serca, czyli urządzenie stymulujące serce impulsami elektrycznymi. Całe urządzenie jest wielkości pudełka od zapałek, bateria wszywana jest w mięsień na klatce piersiowej, a elektroda wprowadzona przez żyłę do wnętrza serca. Zabieg trwa około 30 minut, prowadzony jest w znieczuleniu miejscowym, czyli pacjent przez cały czas jest przytomny. Stymulator posiada także wiele funkcji ułatwiających normalne funkcjonowanie jak np. przyspieszenie rytmu w czasie wysiłku lub zwolnienie w czasie snu. Przede wszystkim jednak nie pozwala na zbyt wolną pracę serca i umożliwia stosowanie wielu leków, które wcześniej nie mogły być podawane.

     Pacjenci ze stymulatorem bardzo szybko odczuwają poprawę, zwiększa się poczucie bezpieczeństwa, znacznie mniej się męczą. Ponadto, przy obecnym stanie techniki, takie czynniki jak jazda samochodem, przelot samolotem, korzystanie z kuchenki mikrofalowej, telefonu komórkowego czy promienie rentgenowskie - nie mają wpływu na pracę stymulatora.

     Rozrusznik uratował życie wielu ludziom, wielu mogło wrócić do normalnego życia. Jeśli lekarz widzi wskazanie do wszczepienia stymulatora - namawiam, żeby zgodzić się na taki zabieg.


Izabela Pakulska
lek. medycyny


Tekst pochodzi z Tygodnika

22 marca 2009


Hemoroidy Hemoroidy
Grzegorz Krasowski, Marek Kruk
Guzki krwawnicze, czyli popularne hemoroidy, to dolegliwość dotykająca bardzo wielu ludzi, nadal jednak traktowana jest jako coś wstydliwego. A przecież to poważna, uciążliwa i często groźna choroba końcowego odcinka przewodu pokarmowego... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 Bogusia 50 lat: 04.08.2010, 00:27
 Od 4 lat mam rozrusznik. Czuje sie dobrze.Wszystko robie samodzielnie tak jak kiedys kiedy bylam zdrowa a mimo to moj maz calkiem sie odsunal ode mnie. Jest mi z tego powodu bardzo przykro bo w ten sposob nigdy nie zapomne co sie stalo.Z jednej strony jestem szczesliwa ze zyje i wszystko moge robic a z drugiej strony czuje sie GORSZA. To moja historia, ale wszystkim majacym podjac decyzje mowie TAK TAK TAK Naprawde warto. Pozdrawiam
 zosia: 28.10.2009, 13:22
 mam już dziesięć lat stymulator obecnie wymieniono mi na drugi z tym można żyć nie jest to takie straszne jak piszą naprawdę można się przyzwyczaić do tego małego urządzenia nie boli a pomaga
 Patrycja: 12.10.2009, 15:21
 Życie ze stymulatorem jest normalne nie trzeba ze wszystkiego rezygnować...dobrze ze jest takie coś bo mój kolega bez niego już by nie żył w wieku 7 lat...a aktualnie ma 22 lata
 Marzena: 30.07.2009, 08:49
 Moja mama za 2-ce też wybiera sie na zabieig i ogromnie sie boi. Ale ja po przeczytaniu wypowiedzi ludzi żyjących z " przyjacielem " jestem pełna optymizmu że będzie lepiej. Przekonam mamą, że warto . Pozdarwiam.
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej