Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Prawa pacjenta

     Chorzy w Polsce mają od niedawna swojego Rzecznika i stojącą za nimi Ustawę o prawach pacjenta. Co to zmienia w ich pozycji wobec szpitali i przychodni?

     Wejście w życie Ustawy o prawach pacjenta minister Ewa Kopacz uznała w noworocznej wypowiedzi dla naszego tygodnika za jedno z najważniejszych osiągnięć mijającego 2009 r. - Dzięki niej każdy z nas ma dziś prawo odwołania się do Rzecznika Praw Pacjenta od orzeczenia lekarskiego. Wcześniej polski pacjent takiej możliwości nie miał, co wytknął naszemu krajowi Trybunał w Strasburgu przy okazji sprawy Alicji Tysiąc - powiedziała minister zdrowia. Oznacza to tyle, że jeśli nie zgadzamy się z opinią lekarza o stanie naszego zdrowia, mamy prawo w ciągu 30 dni od orzeczenia wystąpić z żądaniem, by zwołane konsylium lekarskie dokonało powtórnie oceny. Tymczasem - jak wskazują wyniki Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej - tylko co drugi Polak słyszał o prawach pacjenta.

     W pracach nad ustawą o prawach pacjenta na poziomie Sejmowej Podkomisji Zdrowia uczestniczyła dr Dorota Karkowska z Katedry Prawa Ubezpieczeń Społecznych i Polityki Uniwersytetu Łódzkiego. - Ta regulacja, czyli prawo pacjent do żądania zasięgnięcia drugiej opinii czy zwołania konsylium lekarskiego, wprowadzona została po sprawie z Alicją Tysiąc - przyznaje. Dorota Karkowska ma wiele zastrzeżeń do sposobu tego zapisu, który, stawia pacjenta w pozycji "żądającego" a dodatkowo niesie ze sobą wiele nieścisłości. - Zanim ustawa weszła w życie, lekarz w razie wątpliwości medycznych tylko z własnej inicjatywy lub na prośbę pacjenta prosił o opinię drugiego lekarza. I to lekarz decydował o osobie, u której tę opinię zasięga. Teraz powstaje pytanie, jeżeli z żądaniem występuje sam pacjent, kto ma zorganizować konsylium lekarskie? Czy to lekarz prowadzący ma wyznaczać, którzy lekarze będą rewidować jego diagnozę czy może pacjent? I kto właściwie ma zapłacić za drugą konsultację? Czy muszą zaistnieć jakieś przesłanki medyczne, czy żądanie pacjenta jest niezależne od występowania jakichkolwiek wątpliwości medycznych? - pyta Dorota Karkowska.

     WADLIWA USTAWA

     To nie jedyna nieścisłość w ustawie uderzająca w pacjenta. - Jeśli chodzi o dostępność do dokumentów medycznych, ustawa wprowadza zamieszanie - zauważa Dorota Karkowska. Zdarza się, że w trakcie leczenia następuje zgon pacjenta spowodowany błędem lekarskim. Rodzina nie ma wówczas możliwości dostępu do dokumentów leczenia. Dokumenty mogą zostać okazane, jeżeli pacjent wcześniej zostawił upoważnienie dla rodziny. - Ludzie oddalają myśl o śmierci i nie dbają, by takie upoważnienie mieć przy sobie czy dołączyć za życia do dokumentacji szpitalnej - zauważa dr Dorota Karkowska. - Pomimo, że w czasie prac nad projektem zwracaliśmy uwagę na ten aspekt, w Sejmowej Podkomisji Zdrowia nie wzięto naszych zastrzeżeń pod uwagę - dodaje. Adam Sandauer, założyciel i przewodniczący Stowarzyszenia Pacjentów "Primum Non Nocere", udzielającego pomocy prawnej ofiarom błędów medycznych, postuluje, by takie prawo przysługiwało rodzinie automatycznie, bez wcześniejszej deklaracji zmarłej osoby.

     Jednak wielu pacjentów nie wie nawet o najbardziej podstawowych prawach dotyczących dostępu do swojej dokumentacji medycznej. A mają prawo wglądu nie tylko do historii choroby ale także do zeszytu wykonanych zabiegów pielęgniarskich. Mogą także wystąpić o kopie badań, przy czym placówka ma prawo żądać opłaty za ich wydanie. - W nagłej sytuacji, kiedy zabieg czy leczenie możemy wykonać szybciej w innej placówce medycznej, możemy żądać wydania oryginałów dokumentacji medycznej - mówi Dorota Karkowska. Dostęp do dokumentacji może mieć też upoważniona przez pacjenta osoba, niekoniecznie członek rodziny, z zaznaczeniem czasu trwania upoważnienia.

Według badań CBOS-u co piąty respondent (19 proc.) przyznaje, że korzystając w 2008 r. z opieki zdrowotnej w ramach NFZ, napotkat różnego rodzaju trudności. Od końca 2005 r. wskaźniki są podobne. Oceny stanu opieki zdrowotnej w Polsce wciąż pozostają krytyczne. Według badań CBOS-u przeprowadzonych w 2008 r. dwie trzecie Polaków (63 proc.) jest niezadowolonych z funkcjonowania w naszym kraju opieki zdrowotnej, tylko jedna trzecia (34 proc.) wyraża zadowolenie. Od poprzedniego badania przeprowadzonego w 2007 r. wzrost odsetek ocen negatywnych, a jednocześnie zmniejszył się odsetek opinii pozytywnych.
     W kilku miejscach zapisy ustawy o prawach pacjenta kłócą się z podstawowymi prawami, z których dotychczas korzystał pacjent. - Ustawa o prawach pacjenta jest niekompatybilna z Ustawą o prawie wykonywania zawodu przez lekarza i pielęgniarkę - podkreśla Dorota Karkowska. Na przykład ta druga zakłada, że pielęgniarka może świadczyć dodatkową odpłatną pełną opiekę pielęgnacyjną, ta pierwsza, mówi że odpłatna opieka nie może oznaczać wykonywania zawodu pielęgniarki czy położnej? Mają to być tylko czynności dodatkowe, do tych, które już świadczy szpital, czyli dodatkowe karmienie, ścielenie łóżka, pomoc przy poruszaniu się. Pielęgniarka nie może podawać leków czy podłączać kroplówki, a przecież prywatny dyżur, za jaki płaci rodzina, wiąże się z ciężkim stanem zdrowia pacjenta czy okresem po operacji. Kolejny absurd to prawo pacjenta do informacji. Nadal tylko lekarz może udzielać pacjentowi informacji, pielęgniarka nie ma nawet prawa powiedzieć pacjentowi, w jakim celu lek mu podaje.

     SZPITAL BEZ STRAJKÓW

     - Korzystną nowością dla pacjenta jest zapis o działaniach, które mają służyć zapobieganiu naruszania zbiorowych praw pacjenta - mówi Dorota Karkowska. Chodzi o organizowanie przez personel nielegalnych akcji strajkowych. Niezastosowanie się do żądania rzecznika zaprzestania takiej akcji przez personel medyczny grozi wysoką karą.

     Zmieniły się też - wzorowane na zachodnich praktykach - zasady co do odwiedzin chorych w szpitalu. Jeśli pacjent nie życzy sobie odwiedzin najbliższych mu osób, personel medyczny ma obowiązek tak organizować pracę w oddziale, by nie dopuszczać wskazanych osób do pacjenta. Z kolei w czasie wizyt i badań u lekarza, na przykład w przychodni, może towarzyszyć nam bliska osoba. Jeśli żona życzy sobie, by w gabinecie u ginekologa był przy niej mąż, lekarz nie może odmówić mu obecności. Wyjątkiem są sytuacje typu zagrożenie epidemiologiczne, na przykład grypą. Rodzice chorych dzieci powinni też wiedzieć, że mają prawo całą dobę przebywać przy chorym dziecku.

     - Ustawa może zapobiegać nadużyciom związanym z rywalizacją o pacjenta przez prywatne gabinety i kliniki medyczne - dzieli się anonimowo spostrzeżeniami jeden z warszawskich kapelanów szpitalnych. - Słyszałem od pacjentów, że pracownik szpitala wprowadzał ich w błąd, mówiąc o odległych w czasie kolejkach na badania czy zabiegi w szpitalu. Podpowiadał wtedy, gdzie w gabinecie prywatnym za niewielką opłatą można szybko zrealizować badanie - opowiada. Tymczasem pacjent ma zagwarantowany dostęp do informacji w NFZ o czasie oczekiwania w palcówkach państwowych na terenie całego kraju. I zamiast czekać w stolicy dwa lata na wstawienie endoprotezy stawu biodrowego, za dwa miesiące taki zabieg będzie miał wykonany na przykład w Płocku.

     POSZKODOWANY PACJENT

     - W ciągu roku w Polsce dochodzi do 20-30 tys. przypadków błędów i wypadków leczenia medycznego - szacuje Adam Sandauer ze Stowarzyszenia "Primum Non Nocere". Poszkodowany pacjent ma prawo interweniować w szpitalu u ordynatora, a w przychodni u kierownika tej placówki. Nie otrzyma zadośćuczynienia pieniężnego, jeśli w skardze na szpital chodzi o dostęp do dokumentacji medycznej, informacji o rodzaju i zakresie świadczeń zdrowotnych finansowanych ze środków publicznych, przechowywanie rzeczy wartościowych w depozycie. W innych przypadkach może liczyć na odszkodowanie, przekazywane na cel charytatywny albo własne leczenie czy rehabilitację.

     Według statystki prowadzonej przez Stowarzyszenie najwięcej przypadków - 37 proc. błędów lekarskich, dotyczy rodzących matek. Na przykład za późno podjęta zostaje decyzja o cesarskim cięciu i dziecko rodzi się nieżywe bądź z upośledzeniem fizycznym i umysłowym. W dalszej kolejności - 24 proc. przypadków - idą zakażenia wewnątrzszpitalne, najczęściej gronkowcem złocistym, pałeczką ropy błękitnej, wirusem wszczepiennej żółtaczki. Błędna diagnostyka w sytuacjach zagrożenia życia jak udar mózgu, zawał mięśnia sercowego stanowi 9 proc, następnie 8 proc. - powikłania przy operacjach tarczycy, zwłaszcza przecięcie nerwów prowadzące do utraty głosu, 5 proc. to pozostawienie ciała obcego w ciele podczas zabiegu i ok. 3 proc - powikłania w wyniku leczenia protetycznego i stomatologicznego. - W sumie te powikłania stanowią 87 proc. wszystkich skarg - mówi Adam Sandauer. Pacjent może w takich sytuacjach wnieść skargę do Rzecznika Praw Pacjenta. - Rzecznik tylko wskazuje, gdzie pacjent skierować ma skargę - mówi Adam Sandauer - Na przykład do Okręgowego Sądu Lekarskiego. Jeśli ten uniewinni skarżoną placówkę, pacjent może wnieść pozwy przed sąd lekarski, a jednocześnie sąd karny albo cywilny.

Do Rzecznika Praw Pacjenta pacjenci mogą zwracać się poprzez bezpłatną ogólnopolską infolinię 0 800 190 590 czynną w godz. 9-21 od poniedziałku do piątku. Można dodzwonić się z każdego automatu, korzystać z telefonu także u świadczeniodawców. Adres siedziby: Aleja Zjednoczenia 25, 01-829 Warszawa. Kontakt e-mailowy: sekretariat@bpp.gov.pl
     - Pomimo, że powołano Rzecznika Praw Pacjenta i tak pacjent zostaje pozostawiony sam sobie. Uzyskuje tylko wiedzę, dokąd ma się zwrócić. Procesy w sądach mogą toczyć się latami, a jeśli pacjent sprawę przegrywa, musi jeszcze ponieść koszty procesu - krytykuje ustawę Adam Sandauer. - W rzeczywistości w ustawie brakuje zapisu o pomocy poszkodowanym w wyniku błędów lekarskich, a więc na przykład na formach pomocy medycznej - podkreśla Adam Sandauer.

     POLITYCZNY RZECZNIK

     Zanim powołana została instytucja Rzecznika Praw Pacjenta, działało Biuro Praw Pacjenta przy Ministerstwie Zdrowia. Miało rolę opiniodawczo-doradczą, a pacjenci zwracali się do rzeczników w oddziałach wojewódzkich NFZ. Teraz mamy urząd Rzecznika Praw Pacjenta w randze ministra, wyposażonego w konkretne kompetencje. Jak powiedziała nam Krystyna Barbara Kozłowska. pierwsza Rzecznik Praw Pacjenta, ustawa o prawach pacjenta i RPP daje do ręki Rzecznikowi bardzo mocne narzędzia, przy pomocy których może w znaczący sposób wpłynąć na sytuację pacjenta w systemie ochrony zdrowia. - Wśród nich niezwykle ważna jest analiza zgłoszeń i wykrywanie obszarów zagrożeń wymagających zmiany. Na jej tle Rzecznik może występować z wnioskami o podjęcie inicjatywy ustawodawczej o wydanie lub nowelizację aktów prawnych w zakresie ochrony praw pacjenta - uważa Krystyna Kozłowska. Przed powstaniem instytucji Rzecznika do Biura Praw Pacjenta wpływało rocznie około 20 tys. spraw. Obecnie o 100 proc. więcej. - Pacjent może korzystać z pomocy Rzecznika w każdej sytuacji, gdy zachodzi podejrzenie łamania jego praw, a także, gdy chce poznać zapisy prawne w ustawach prawa medycznego. To one mówią, co pacjentowi przysługuje w trakcie udzielania bądź oczekiwania na świadczenie medyczne. Rzecznik w sprawach zasadnych interweniuje bezpośrednio u świadczeniodawcy - wylicza Krystyna Kozłowska.

     - W rzeczywistości wiele będzie zależało od osoby, której powierzono tę funkcję, i jak wiele sama będzie chciała zrobić - mówi Dorota Karkowska. - Trzeba pamiętać, że Rzecznik Praw Pacjenta nie jest niezależny jak np. Rzecznik Praw Obywatelskich. Obarczony jest wpływem rządzącego ugrupowania politycznego, powoływany i odwoływany przez premiera rządu.

     Obecna Rzecznik Praw Pacjenta kilka miesięcy temu szefowała w Biurze Praw Pacjenta przy Ministerstwie Zdrowia.

     ZAROBIĆ NA USTAWIE

     W środowiskach medycznych reakcja na powołanie Rzecznika Praw Pacjenta była szybka: podjęto już próbę powołania rzeczników praw lekarza. Na odbywającym się w ostatnich dniach stycznia br. w Warszawie Zjeździe Lekarzy pojawił się postulat ustanowienia przez Izby Lekarskie takiego urzędu. Jak podkreślali lekarze, inicjatywa w żadnym razie nie jest odzewem na powołanie Rzecznika Praw Pacjenta. Nowy urząd jest lekarzom potrzebny, ponieważ czują się coraz częściej atakowani przez pacjentów. Prekursorem takiego rozwiązania było środowisko krakowskie, gdzie Izba Lekarska powołała taki urząd w 2009 r. - Sceptycznie odnoszę się do tej inicjatywy. To, co lekarze chcą zawrzeć w Karcie Praw Lekarza znajduje się w większości w Ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty. Potrzebna jest tylko dbałość o pewne rzeczy i odpowiedzialność - mówi Dorota Karkowska. Adam Sandauer zwraca uwagę na sprzeczność inicjatywy lekarzy z Konstytucją Rzeczypospolitej. - Lekarze mają prawo powoływać taki urząd, ale nie powinni tego robić w ramach Izb Lekarskich - podkreśla. W ten sposób wytrąca się pacjentowi możliwość obrony. Co roku do samorządu medyków trafia ok. 1,5 tysiąca skarg od pacjentów.

     Prawdą jest, że lekarze skarżeni są przez pacjentów także bezpodstawnie. - Wśród napływających do nas próśb o interwencję ok. 20 proc. zajmują takie sprawy - przyznaje Adam Sandauer.

     W ostatnim czasie interes na relacjach pacjent-lekarz próbują ubić kancelarie prawnicze. Byli pacjenci nagabywani są telefonicznie albo osobiście przy wyjściu ze szpitala, z pytaniami, czy nie mieli problemów w trakcie leczenia, czy nie potrzebują pomocy prawnika. - Takie osoby spotkać można na przykład przy wyjściach z budynków szpitala przy ul. Banacha. Wzięty za pacjenta, osobiście doświadczyłem tej sytuacji. Mam doniesienia, że kancelarie prawne specjalizują się w takiej działalności - wypowiada się anonimowo lekarz kardiolog.

     Jeden z warszawskich lekarzy zabiegowych, z 10-letnim stażem w zawodzie, opowiada że w lipcu ubiegłego roku pacjentka wniosła przeciwko niemu oskarżenie z powodu powikłań po zabiegu. - W czasie zabiegu nie doszło do nieprawidłowości, nie popełniłem błędu. U pacjentki wystąpiło jedno z powikłań, które wpisane jest w ryzyko zabiegu, o czym pacjentka wiedziała z informacji pisemnej przed zabiegiem - opowiada lekarz. - Natychmiast po wystąpieniu powikłania uzyskała pomoc lekarską. Nie odniosła uszczerbku na zdrowiu. Jakież było nasze zdziwienie, kiedy po ośmiu miesiącach od zabiegu wystąpiła o odszkodowanie za utratę pracy, kłopoty rodzinne z powodu jej stresów oraz o przyznanie renty inwalidzkiej - opowiada lekarz.

     KULISY USTAWY

     Zmagania o prawa pacjenta trwają. Karta Praw Pacjenta wypracowana została po naciskach Stowarzyszenia "Primum Non Nocere" - W 1998 r. okupowaliśmy budynek Ministerstwa Zdrowia, by w końcu zajęto się tą sprawą - opowiada Adam Sandauer, prezes Stowarzyszenia. Wkrótce ustanowiono Kartę Praw Pacjenta. Kolejnym krokiem jest ustawa o prawach pacjenta.

     - Nie jest doskonała - ocenia dr Dorota Karkowska. - Zaskakujące było szybkie tempo prac nad nią. W Podkomisji Zdrowia reprezentowałam środowisko z ramienia Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej. Kiedy zgłaszaliśmy poprawki w ewidentnych błędach, odbierano nasz uwagi jako atak, nie było woli porozumienia - ocenia dr Karkowska. Przed uchwaleniem ustawy byłam nastawiona bardzo krytycznie. Z perspektywy czasu i dobra pacjenta można powiedzieć: "Dobrze, że powstała". Ale stanowi dopiero podstawę, wymagającą dalszych prac.


Irena Swierdzewska


Tekst pochodzi z Tygodnika

7 lutego 2009


Chrapanie. Lekarz rodzinny Chrapanie. Lekarz rodzinny
Katarzyna Wrotek
Jeżeli wiesz, że ta dolegliwość dotyczy Ciebie albo kogoś z Twojej rodziny, kto swoim "piłowaniem" nie daje Ci spać, nie lekceważ tego problemu. Ta niewielka książeczka odpowie na wszelkie pytania związane z tym zagadnieniem.... » zobacz więcej


   


Wasze komentarze:
 mb: 06.02.2015, 11:30
 Nie można wszystkich wkładać do jednego worka, są tacy lekarze którzy pomagają i chwała im za to. są tacy którzy szkodzą. Niestety Pacient przegrywa na starcie nawet jeśli zaniedbanie leży po stronie lekarzy, personelu. W szpitalach jest bałagan, nie ma przekazu informacji, każdy robi co chce
 ???????????: 04.01.2015, 15:26
 Chore prawo,chora ustawa.Rodzina pacjenta nie może się dowiedzieć o stanie chorego.Chory jest zostawiony samemu sobie jeżeli nie ma możności bo jest chory na aishajmera ,parkinsona lub inna chorobę,która powoduje jego ograniczenia umysłowe.Robią w szpitalu co chcą,no bo taki chory jak wyrazi zgodę,jak on nie wie o co chodzi.Rodzina jest odsunięta.Nie ma go jak chronić.
 in : 08.05.2014, 08:43
 co to za kraj gdzie 35 lat opłacasz składki nie korzystasz z przychodni ,lekarz, bo nie było takiej konieczności,Gdy po 55 r życia chcesz zrobić badania ,lekarz ci odmawia wydania zlecenia na ?To gdzie sa pieniądze za lata składkowe? bezsilność pacjenta
 in : 08.05.2014, 08:39
 co to za kraj gdzie 35 lat opłacasz składki nie korzystasz z przychodni ,lekarz, bo nie było takiej konieczności,Gdy po 55r życia chcesz zrobić badania ,lekarz ci odmawia wydania zlecenia na ?To gdzie sa pieniadze za lata składkowe?
 
(1)


Autor

Treść




[ Powrót ]
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej