Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Źródełko
...czyli o darze rozmowy...


Porozmawiajmy ze sobą

[ Pokaż ]
[ Dodaj wpis ]


[ Pokaż ]
[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [388.02] [389.02] [390.02] [391.02] [392.02] [393.02] (394.02) [395.02] [396.02] [397.02] [398.02] [399.02] [400.02] [>] [>>]

Chcesz prosić o modlitwe? Zapraszam do odwiedzenia [ Skrzynki Intencji ]

Uwaga:
Od 4 kwietnia 2011 r. wpisy kierowane do działu "Poznajmy się" można zamieszczać na stronie www.dla-samotnych.pl
Życzymy Wam owocnych relacji na nowej stronie. Kasia i Tomek
 Gosiadata: 10.03.2009, godz: 22:55, IP: 83.23.25.156

Nie stanowię wprawdzie wzoru praktykującej katoliczki, nie wiem w ogóle, czy jestem osobą wierzącą w tradycyjnym tego słowa znaczeniu, lecz zastanawiam się nad wieloma sprawami i szukam (pewnie już zawsze będę szukać) Prawdy. Dziwi mnie jednak w Waszych wpisach pewna sprawa, o której wspomniał Marcin. Mam na myśli pewien pragmatyzm osób szczerze wierzących, działania zmierzające wyłącznie ku użyteczności; taki punkt myślenia: ,,Chodzę do kościoła, odmawiam różaniec, a Ty mi, Boże, daj w zamian to i tamto". Czytałam kiedyś wywiad ze Zbigniewem Herbertem, w którym poeta opowiada o swojej babci. Była ona osobą głęboko wierzącą, ale nie pytała, co Bóg jej da za jej religijne praktyki. Ta jej wiara była dla samego Boga, a nie dla nagrody, jaką mogła za nią otrzymać.
Z drugiej strony zastanawiam się, czym jest właściwie wiara. Pytanie z pozoru banalne. Odpowiadając na nie, można poprzestać na sloganach. Jednak interesuje mnie, czym jest wiara rzeczywiście? Nie tylko ta chrześcijańska. Czy jest ona wytrychem umysłu ludzkiego, który nie chce poddać się przemijaniu oraz śmierci i który pragnie poczuć się ważny w kosmosie? Czy środkiem łagodzącym dolegliwości tego świata? Czy ucieczką rozumu przed przyswojeniem trudnych dla człowieka prawd? Czy zakorzenionym w człowieku instynktem? A czym jest religijność? Przywiązaniem do tradycyjnych modlitw, wewnętrznym nakazem, który każe praktykować pewne obrzędy, czy po prostu świadomością jedności ze światem, a zatem czymś ponadwyznaniowym? Zdaję sobie sprawę z pewnego chaosu w moich pytaniach. Pytam właściwie ,,od serca", a nie od naukowej strony. Nie jestem religioznawcą ani teologiem. W wielu kwestiach mam ogromne wątpliwości. Zastanawiam się jednak, czy kiedykolwiek stwierdzę, że odkryam Prawdę. Chyba nie. Sądzę zresztą, że takie słowa: ,,Znalazłem całą Prawdę" świadczą nierzadko o wielkim błędzie, o tym, że ten, kto je wypowiada, być może dał się zamknąć w takim czy innym getcie myślowym. Historia dostarcza wiele podobnych przykładów. W swoich rozważaniach nad tematem wiary dochodzę nieraz do wniosku, że wartościowsza jest postawa o pewngo sceptycyzmu, a więc postawa wiecznego poszukiwacza niż kogoś, kto twierdzi, że wyznawana przezeń doktryna jest jedyna i niepodważalna. Może dlatego nie ufam w pełni Kościołowi, że trąci mi niekiedy Jego nauka uzurpowaniem sobie całej Prawdy. Proszę nie zrozumieć mnie niewłaściwie: nie krytykuję tu Kościoła, w bardzo wielu kwestiach (zwł. tych natury moralnej oczywiście) popieram Jego działania. Piszę jedynie o własnych wątpliwościach w tym zakresie. Zdaję sobie równocześnie sprawę z tego, że katolicyzm, jak każda chyba religia, opiera się na pewnym Objawieniu i nie może się z tego wycofać, gdyż byłoby to nielogiczne. Wiara to w końcu nie nauka. Czy jednak trzeba rzeczywiście zdać się na nieomylność dogmatów i ich twórców, a zaprzestać używania własnego osądu? Skąd tyle niepewności?
Zetknęłam się niegdyś z członkami Ruchu Rodzin Nazaretańskich (jest to znana wspólnota działająca przy Kościele). Ludzie ci praktykują cnotę pokory (skrajnej wręcz; sądzą, że człowiek jest bagnem, jednym wielkim workiem słabości i popełnionych bądź potencjalnych grzechów i że tylko Bóg ma moc go odkupić; nie wiem jednak, czy ciągłe mówienie o własnej słabości jest znakiem autentycznej pokory i czy rzeczywiście jest dobre: osoby takie mogą nie chcieć podjąć żadnych pozytywnych działań, bo uważają się za pokorne, mogą też np. zrezygnować z rozwijania talentu, bo pokora na to nie pozwala; to hipotetyczne założenia, ale obawiam się, że takie sytuacje zdarzały się). Są też oddani posłuszeństwu kierownikom duchowym.Jeśli takim kierownikiem jest ktoś odpowiedzialny, nie ma może większych zagrożeń; po prostu doradza on takiej osobie w sprawach dotyczących religii i wiary. W wypadku osób nieodpowiedzialnych mogą się tu jednak zdarzyć olbrzymie manipulacje. Poza tym człowiek, który trafi na niewłaściwego kierownika duchowego, może oduczyć się myślenia, wydawania rozsądnych sądów. To są pewne sytuacje skrajne. Jednak musiały one mieć miejsce w rzeczywistości, gdyż niedawno został o ile wiem przez Kościół rozwiązany tenże Ruch w diecezji warszawskiej. W każdym razie odwołano dotychczasowe kierownictwo. Po prostu wszystko zaczęło pachnieć sektą.
Piszę o tym, żeby lepiej wyjaśnić charakter moich wątpliwości. Te zarzuty, jakie stawiam RRN, w moich oczach mogą też - w pewnym stopniu, może w nieco inny sposób - dotyczyć Kościoła Katolickiego, może nie w obecnej fazie rozwoju, ale w Jego działalności na przestrzeni lat. W każdym razie sądzę, że lepiej szukać i wątpić, zamiast mówić z niewzruszoną pewnością: ,,Znalazłem".
Przepraszam za chaos moich rozważań. O tej porze nie najlepiej mi się układa sensowne zdania. Mam nadzieję, że zrozumiecie, o co mi chodzi, jak też, że nie poczujecie się urażeni. Nie chcę bynajmniej mącić wody w Źródełku, ale trochę ją poruszyć. Żeby nie stała w miejscu, bo zmieni się w bajoro.
Pozdrawiam.

7025 )
 ona """""", lat 32data: 10.03.2009, godz: 22:46, IP: 77.254.145.232

Witam,
Nurtuje mnie pewne pytanie, czy dorosły mężczyzna nad którym w dzieciństwie psychicznie i fizycznie znęcał się ojciec może normalnie funkcjonowac? Może byc dobrym mężem, ojcem?

7024 )
 Izadata: 10.03.2009, godz: 21:23, IP: 213.17.128.2

Do Moniki

Wspaniała wiadomość, oby takich więcej na źródełku...az tchnie optymizmem :) Bedę mocno trzymac kciuki za Ciebie na wycieczce...i za niego , oby serduszko biło w rytmie cza-cza ;@POWODZENIA

7023 )
 Monika, lat 32, e-mail: m_czarna@wp.pldata: 10.03.2009, godz: 20:17, IP: 80.51.157.240

szukam kogoś z uprawnieniami pilota wycieczek. Mam propozycję wyjazdu dla osoby z takimi uprawnianiami.
Szczegóły podam mailem zainteresowanym.
Proszę kontaktować się na adres m_czarna@wp.pl

7022 )
 misia, lat 30, e-mail: misia79w@wp.pldata: 10.03.2009, godz: 19:45, IP: 83.31.24.103

do Bardzo Samotnej
Rozumiem Cię bardzo. Choć może jestem trochę młodsza od Ciebie, to jednak samotność też jest moim chlebem powszednim. Wiem jak trudno jest z głupimi docinkami, jeszcze głupszymi pytaniami "życzliwych ciotek" i drwiącymi uśmieszkami koleżanek, które mają rodziny, a które de facto niechętnie poświęcają chwilę dla tej samotnej, bo ona przecież jest inna, dziwna, może jest zagrożeniem w ich mniemaniu. Nie wiem.
Staram się w tym wszystkim dostrzec Bożą Opatrzność, tłumaczę sobie że widocznie taki jest Jego plan dla mnie... Ale też gdzieś w głębi serca czai się pytanie "dlaczego?". Dlaczego samotność, dlaczego właśnie ja, dlaczego czasem naprawdę "puste" dziewczyny znajdują wspaniałych mężów, dlaczego, dlaczego, dlaczego... To są pytania które potrafią zatruć. Modlę się wciąż jeszcze o dobrego męża, Bożego człowieka, tylko tyle, a tak trudno go spotkać. I modlę się o pokój serca i wewnętrzne siły do godnego znoszenia samotności (co tu ukrywać, jest mi ona ciężarem). Dziś pomodlę się też za Ciebie :)

7021 )
 Monika, lat 35, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 10.03.2009, godz: 19:02, IP: 83.27.185.14

Janku, lat 25 nie zmieniaj się. Zobaczysz już niedługo tacy zwykli faceci jak Ty bedą w cenie. Poznałam ostatnio dwóch facetów. Jeden mnie tylko pociąga, ale wogóle się mną nie interesuje. Drugi ze mną rozmawia i byliśmy w kinie i to właśnie Jego chcę poznać jeśli jest szczery to dam szansę i nie będę uciekała choćbym miała przy Nim się rozpłakać. Jestem gotowa także na koleją porażkę. Jedna mniej lub więcej co za różnica. I wiecie jedziemy na wycieczkę. Tylko ja i On. Co za wspaniała okazja, aby się poznać bez lęku o drugą.

7020 )
 Marcindata: 10.03.2009, godz: 18:37, IP: 213.158.196.107

Ech Jacek robisz z siebie jakiegoś męczennika...przebaczasz tym którzy Cię nie poparli.....brzmi to dosyć dziwnie........
Ale chcę przede wszystkim napisać o czymś co mi się nasuwa.Mianowicie zauważyłem nie tylko tu ale i na innej katolickiej stronie spór na temat:modlitwa skuteczna czy tez nie. Jedni mówią o skuteczności modlitwy w swoim życiu a inni wręcz przeciwnie sugerują że modlitwa nie przyniosła żadnych rezultatów w ich życiu.A tak naprawdę żadna modlitwa nie idzie w próżnie. Pozdrawiam:)

7019 )
 Izadata: 10.03.2009, godz: 18:29, IP: 213.17.128.2

Do Artura Wneka.
Przypadkiem trafiłam na Twoja strone o Marcie Roin...widze, że jej postac jest bardzo bliska Twojemu sercu! Ja jak przeczytałam jakiś czas te,u jej biografię i kistorie jej CIERPIENIA dosłownie oniemiałam. NIe mogłam pojąc jak Kto.s tak cierpiący przez całe życie miał na to wszytsko siły. Przeciez ONA żyła baaardzo długo, w ogromnych cierpieniach, po ciemku, bez pozywienia...cały czas jestem pod wrażeniem tej zacnej osóbki....modlitwa do niej pewnie przenosi góry i umacnia wiarę....
A może osoby samotne pomodlą się do niej??Marta jest bardzo blisko Boga, jej usta wyszepcą wasze prośby do Ucha Pana Boga :)))

7018 )
 Izadata: 10.03.2009, godz: 18:25, IP: 213.17.128.2

Pozdzrawiam wszystkich bardzo ciepło i zyczę wszystkiego dobrego teraz i zawsze... :) Trochę ciepłych słów na miły wieczór:)

7017 )
 głos w dyskusjidata: 10.03.2009, godz: 16:44, IP: 149.156.120.74

Do "Bardzo Samotnej"
Dziękuję za Twój wpis. Jest szczery do bólu. I właśnie w tym smutku i bólu, który odczuwasz trzeba zatrzymać się przez chwilę....... Trzeba też pozwolić wybrzmieć ludziom, którzy z uzasadnionych powodów nie mają już nadziei, a Bóg wydaje się milczeć. Przerażająca cisza.....O nadziei, o tym jak to wszystko ma sens najchętniej piszą ludzie bardzo młodzi, którzy nie mają jeszcze za sobą doświadczeń "granicznych", poza tym mają wrażenie z racji wieku, iż wszystko jeszcze przed nimi. Niestety w życiu czasami spotykam się z sytuacjami, które są jak mur - na którym się zatrzymujemy lub nawet roztrzaskujemy. Nie zawsze umiemy sobie wszystko wytłumaczyć. Są rzeczy dla nas zakryte, pozostające tajemnicą. Zdecydowanie jednak nie zgodzę się ze stwierdzeniem - "przegrałam swoje życie" – człowiek dopóki żyje może jeszcze zwyciężyć. NIGDY nie jest za późno na zmianę. Wszystko zależy od siły i determinacji. Dużo w życiu przeszłam i wiem co piszę. Nie warto patrzeć na innych ludzi i z nimi się porównywać, choć rozumiem, ze nachodzą nas chwile rozgoryczenia. Każdy jednak ma swoją drogę i swój krzyż. Nie zawsze jest u innych tak pięknie jak nam się z zewnątrz wydaje. Poza tym ludzie często odbierają nas tak, jak my sami siebie oceniamy. Skoro sam z siebie czynię "ofiarę" to tą ofiarą jestem dla innych. Życie w pojedynkę też można przeżyć z pasją. Nie chcę tutaj wmawiać nikomu jak to szczęśliwie jest być singlem, (bo nie jest - wiem o tym sama), ale chodzi mi o to, że powinniśmy umieć odnajdywać radość w każdej sytuacji, bowiem naprawdę rzadko jest tak jak oczekujemy. Problem ludzi samotnych polega czasem także na tym, ze samotność urasta u nich do rangi bożka. Wszystko widzą przez jej pryzmat, obwiniają ją o każde cierpienie. Żyją i oddychają samotnością. I dopóki tak będzie, nic się nie w ich życiu nie zmieni! Żeby mogło zacząć się coś zmieniać należy oswoić samotność. Nie ma innej drogi, w przeciwnym razie, nawet gdyby się ktoś pojawił nie będziemy umieli do tego podejść "normalnie" - i np. uzależnimy się od tej osoby.
A co do pomocy samotnym......hmm nie mam dobrych wspomnień z moich własnych prób zebrania samotnych. Być może niektórzy już nie potrafią żyć inaczej......Nie wiem. Zresztą tutaj w Źródełku też pojawiały się takie inicjatywy. Bezowocnie.............

7016 )
 (m)data: 10.03.2009, godz: 16:26, IP: 83.29.211.191


Gosiu,

dziękuję za link do "Wieży" Gustawa Herlinga-Grudzińskiego
(włączyły mi się dodatkowe zamyślenia)

treść zawarta w tym opowiadaniu, skojarzyła mi się z jedną z najbardziej wyjątkowych (wg.mnie) scen filmowych - spotkanie Św.Franciszka z Trędowatym :

http://www.youtube.com/watch?v=29Gp_3guOt0&feature=related

(do takiego "rozsiewania miłości"....warto dojrzewać)

Artii,

pytasz :'dlaczego nie potrafimy zaakceptować cierpienia?"

Być może ciągle za mało w nas...Wiary, ufności, pokory, cierpliwości,
widoczne braki w codziennym wypatrywaniu i wpatrywaniu się w Jezusa,
a za dużo własnego chciejstwa, czy zabrudzeń duszy z naleciałości światowych/zewnętrznych.


do Wszystkich Samotnych,

"Możesz być sam,
lecz nie wolno ci być samotnym.
Samotność nie może być śmiertelną raną w twoim sercu.
Tylko ty możesz coś zmienić.
Musisz swoją miłością budować pomosty ku innym.
Pomosty miłości potrzebują dużo cierpliwości,
ale to się opłaca.
Na nich bowiem leży szczęście twoje." [znalezione w Perełkach adonai]

pozdrawiam serdecznie

7015 )
 Arkadiusz, lat 26, e-mail: arekrol@interia.pldata: 10.03.2009, godz: 14:29, IP: 62.87.131.69

Witajcie,
Jestem osobą DDA i zastanawiam się nad przyłączeniem się do grupy wsparcia. Dlatego - jeśli macie jakieś doświadczenie związane z uczestniczeniem w tego rodzaju grupach to bardzo proszę o podzielenie się.

I jeszcze jedno, ponieważ jestem z Wrocławia, może ktoś poradzi grupę z tego miasta (z własnego doświadczenia lub znajomych). Będę szczególnie wdzięczny.

"Droga w lesie rozdzielała się, a ja.... Ja poszedłem tą mniej uczęszczaną i to odmieniło wszystko."

pozdrawiam i z Panem Bogiem!

7014 )
 Szoladata: 10.03.2009, godz: 13:20, IP: 83.27.179.182

do Konwalii
jakiś czas temu też się nad tym zastanawiałam, głośno, bo tutaj na Źrodełku, sprawa dotyczyła łączliwości Bożego miłosierdzia z Jego sprawiedliwością, czyli tak po ludzku można powiedzieć rozumu i serca, czy znalazłam odpowiedź? gdzieś tam w głębi serca tak, ale wtedy nikt nie był zainteresowany moimi spostrzeżeniami

7013 )
 Alicjadata: 10.03.2009, godz: 12:19, IP: 83.8.46.252

Witajcie Kochani

Mam pytanko i pewnie znajdę tu odpowiedz.
Sciagnełam sobie na mp3 plik z koronką do Bozego Milosierdzia, słucham go i modlę się np. gdy jadę busem albo pociagiem itd. Wiecie i ta moja modlitwa nie zawsze jes pełnia skupienia, czasami moje myśli gdzieś tam uciekają po czym wracam znów do modlitwy.
I teraz sedno czy ja popełniam wobec Boga jakiś grzech, gdy moje myśli gdzieś uciekają gdy wokół jest tak głosno i jest tyle innej krzyczącej muzyki z radia od kierowcy lub z innych mp3. Czy to jest profanacja Jezusa?
Bardzo proszę o odpowiedź, bo nie chciałabym dokonywać wobec Boga grzechu świadomego.
Z góry dziękuję tym, którzy mi cos podpowiedzą.
Z Bogiem kochani Źródełkowicze

7012 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 34, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 10.03.2009, godz: 11:52, IP: 77.253.83.213

Artii do Konwali.
Wiadomo ze Bóg kocha swoje stworzenia :) mysle ze ma uczucia, poniewarz wiadomo ze takze Bóg cierpi :( czyli odczuwa nas na sobie. Bóg oznajmil Marcie Robin ze cierpi z powodu braku naszej milosci.

7011 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 34, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 10.03.2009, godz: 11:43, IP: 77.253.83.213

Nie zgadzam sie z "A". W samotnosci pomoc moze jedynie ogarniajaca "Milosc Boza" a nie dzialanie, praca - to wlasnie jest ideologia :( a ideologie zazwyczaj zle sie konczyly w historii :(

7010 )
 Konwaliadata: 10.03.2009, godz: 11:43, IP: 80.53.199.243

Do Artii
Czasami dlatego, że nie potrafimy wyobraźić sobie, że Bóg nas kocha...

7009 )
 Artiidata: 10.03.2009, godz: 09:54, IP: 77.253.83.213

Dlaczego nie potrafimy zaakceptowac cierpienia?

7008 )
 A jak Adata: 10.03.2009, godz: 08:54, IP: 79.188.94.254

Mysle ze kazdy kto prosi otrzyma, tylko nie kazdy kto otrzyma potrafi pozniej walczyc o ten dar, zachowac go, ochronic.

A co do samotnosci, to chyba nie ma takich ludzi na ziemi ktorzy nie czuli by sie samotni, bo nawet jezeli masz wszystko, nawet wspanialego czlowieka, to tak czy inaczej spotkasz sie z samotnoscia. Moim zdaniem to co pomaga wyjsc z samotnosci do dzialanie. Czasami wydaje sie ze bezskutecznie, ale z czasem okazuje sie ze do czegos prowadzilo.


7007 )
 Konwaliadata: 10.03.2009, godz: 07:39, IP: 80.53.199.243

Jak myślicie.. Czy Bóg ma uczucia??

7006 )
 *data: 10.03.2009, godz: 07:35, IP: 93.105.175.163

Brawo Marcin.Też myślę tak jak Ty (początek Twojego wpisu nr 7019).
Nie wiem czemu ma to służyć,no ale... czasem jest wesoło.Chyba,że Ktoś znów napisze,że to "kółko wzajemnej adoracji).

7005 )
 Szoladata: 09.03.2009, godz: 22:45, IP: 83.8.195.6

Trafiłam przez przypadek na materiał o tragedii która wydarzyła się w 1999 roku w stanie Columbia w USA, gdzieś tam to było w mojej pamięci, teraz sobie przypomniałam...nie pozwólmy aby ktokolwiek w naszym otoczeniu, bliższym czy dalszym czuł się niechciany lub niezrozumiany, odrzucony, tutaj na Źródełku również...

7004 )
 ona, lat 41data: 09.03.2009, godz: 22:36, IP: 81.219.102.65

do bardzo samotnej

doskonale Ciebie rozumiem, gdyz jestem w podobnym wieku[41lat] i tez jestem samotna. podobnie jak Ty mam ogromny zal do Boga, ze nie mam rodziny której tak bardzo pragnę. uważam, że nie zasługuję na takie cierpienie czy karę samotności. Wielenocy przepłakałam, buntowałam się ale jak widać na nic. Nadal jestem sama i przegrałam życie!!!!!!

7003 )
 Wroclawianka, lat 24, e-mail: sila_wyzsza@o2.pldata: 09.03.2009, godz: 21:16, IP: 84.38.213.212

Witajcie Kochani, Samotni z wyboru i oczekujący. WItajcie wszyscy źródełkowicze.!
Właściwie postanowiłam napisać w nadziei, że zaczerpnę odrobinę świeżego powietrza. Wybrałam człowieka z którym chce iść dalej przez życie...ale także odczuwam samotność. Tęsknie za prawdziwym przycielem/ przyjaciółką....zastanawiam się czy sama potrafię nią być... potrzebuję modlitwy i wiary...ostatnio coraz mniej jej we mnie...także w ludzi...
Jak możecie wstawcie się za mną u Szefa tam na górze:):)
Trzymajcie się ciepło:)
Wrocławianka

7002 )
 Anna, e-mail: annazabek1@gmail.comdata: 09.03.2009, godz: 20:11, IP: 79.185.123.169

Dowiedziałam się o Mszy Świętej dla osób samotnych 21 marca, tak bardzo i ja chciałałbym pójść, ale mieszkam w innym województwie, proszę Was bardzo o modlitwę za mnie.

7001 )
 Izadata: 09.03.2009, godz: 19:39, IP: 213.17.128.2

Potegoa podswiadomości, tez swego czasu czytałam...ą fragmenty istotne dla tych, którzy parają sie psycholigią, ale sa tez fragmenty, które dla ludzi słabych i wahających się moga być powodem do przekroczenia granicy i wstąpienia w strefę New Age. A to juz bardzo niebezpieczne. Dlatego chciałam głebiej poznać innego Wroga :)) czyli NLP Dzieki za odpowiedz

7000 )
 bardzo samotna, lat 42data: 09.03.2009, godz: 18:50, IP: 193.248.82.61

Zgadzam sie ze rodzina w ktorej wyroslismy jest bardzo wazna, ona jest fundamentem calego zycia. Nie jest przypadkiem , ze wlasnie ludzie z takich rodzin maja klopoty w zyciu osobistym. Pozostaje pytanie ,ponosze konsekwencje decyzji, poczynan moich rodzicow. Jestem jedynaczka co nie jest moja wina, nie moglam odpowiadac jako dziecko czy mloda dziewczyna za decyzje ludzi doroslych. Srodowisko jest niestety czesto okrutne, czesto ludize kosciola wrecz kpili " A nie jest CI smutno tak samej, a dziecka bys nie chciala miec?" Przeszlam wiele w zyciu, choroby, zdarzenia losowe jak wypadek, napad. Moje otoczenia chyba nie do konca zdaje sobie sprawe z mojego stanu. Zawsze musialam byc silna i mocna wiec bylam, jak czolg. Nie robilam z siebie biednej sierotki Marysi, rola slodkiej pustej Julii tze nie pasowala a moze trzeba bylo, moze...
Wiem, ze Bog, ze wiara ale Bog nie usiadzie z Toba do kawy , moze zeslac Ci ludzi.
Ci, ktorzy wypisuja peany na temat samotnosci nie wiedza tak naprawde jak to jest. Ilu ludzi kosciola smialo sie i mowilo " No i co tam singielka" i uwazali, ze jest to zabawne. Czesto autorkami takich wypowiedzi sa kobiety, czuja sie lepsze. Kobiety samotnej sie nie zaprasza bo jest zagrozeniem, manifestuje sie nadmiernie przy niej swoje uczucia w stosunku do meza czy przyjaciela. Rozejrzyjcie sie czy wkolo Was nie ma samotnych ludzi, ktorzy niby sie smieja, zartuja ze swojej samotnosci ale tak naprawde... Modlitwa za nich , za nas jest wazna ale jakze czesto bardziej potrzebowalismy wspolnego spaceru, wyjscia do kina. zeby poczuc, ze jest sie komus potrzebnym, chociaz na kilka godzin. Pozdrawiam wszystkich serdecznie

6999 )
 Salseradata: 09.03.2009, godz: 18:41, IP: 86.143.221.107

Do Samotnej 42

Wiem, ze musi byc Ci bardzo ciezko. I wiem, ze to co powiem wyda Ci sie malo realistyczne, ale sprobuj nad tym pomyslec troche glebiej. Moim zdaniem Twoj problem tkwi w tym, ze nigdy nie zaakceptowalas siebie, jako osoby samotnej. Zrob to, sprobuj pokochac siebie taka jaka jestes. Jaka Bog Cie kocha. Jezeli zaakceptujesz siebie w kazdym detalu (wiem na to potrzeba czasu) nie bedziesz tak bardzo potrzebowala akceptacji innych ludzi, bo bedziesz wiedziala, jak duzo jestes warta. I tylko szczesliwa sama ze soba znajdziesz odowiedniego partnera. Pamietaj, ze milosc to wzajemne obdarowywanie sie a nie uzywanie drugiej osoby do zabicia naszej samotnosci. pochaj siebie, wybacz ludziom, ktorzy Cie skrzywdzili a milosc sama przyjdzie- w swoim czasie. Pozdrawiam goraco.

6998 )
 Janek, lat 25data: 09.03.2009, godz: 18:03, IP: 87.205.17.0

Ostatnie wpisy o samotności, mówią wiele, padło też stwierdzenie, że może być to po części wina atmosfery w której się dorastało, domu z którego się wyszło. Nie do końca się z tym zgodzę, Ja miałem to szczęście w życiu że wyrosłem w domu pełnym miłości, moi rodzice to naprawdę super osoby, dla mnie mój ojciec to wzór. Ktoś pomyśli że mnie i rodzeństwo rozpieszczali, nic z tych rzeczy, otrzymałem od rodziców dużą pomoc ale do wielu rzeczy dochodziłem sam. Teraz gdy już mają coraz mniej sił, pomagam im jak tylko mogę. Chciałbym założyć rodzinę i choć częściowo dorównać mojemu ojcu, jednak tak jak wiele osób tutaj nie mam szczęścia w budowaniu związku z druga osobą. Być może nie ma we mnie czegoś przyciągającego, dla wielu dziewczyn które poznałem stałem się dobrym kolegą, ale nikim więcej, były momenty w których zacząłem wątpić czy kobiety odczuwają coś takiego jak zakochanie. Gdybym nie widział jak łatwo przychodzi kolegom rozkochanie w sobie dziewczyn. Nie można mieć w życiu wszystkiego, być może podświadomie kobiety wyczuwają że nie warto ze mną zaczynać.

6997 )
 *data: 09.03.2009, godz: 18:01, IP: 93.105.175.163

Bo taka wiara, o której piszesz Arturze, to wiara dojrzała,głęboka i chyba dotknięta Bożą łaską. Choć może,pewnie trzeba się modlić o Tą łaskę...

6996 )
 Artur, lat 32data: 09.03.2009, godz: 17:16, IP: 148.81.47.231

,,Świat jest wypełniony ludźmi, którzy wierzą w Boga, ale tak naprawdę nie wierzą, że On jest Szczęściem i szczęścia szukają poza Nim. I to jest zaadniczy powód - dlaczego czują się nieszczęśliwi. Tracą z roku na rok wszystko albo żyją w lęku przed tym, żeby im coś się nie wymknęło - z tych zaciśniętych ramion oplecionych wokół pustki''

6995 )
 Monika, lat 35, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 09.03.2009, godz: 17:11, IP: 83.27.182.182

Zgadzam się z głosem w dyskusji, że nie ma czgoś takiego jak powołanie do samotności. Mogłam być mężatką ale powiedziałam nie. I to w wielu wypadkach. Tak to jest mój Krzyż i nie mogę Go odrzucić. Ten Krzyż zbliża mnie do Jezusa i do sensu Jego Męki i Zmartwychwstania. Jeżeli kiedyś napiszę Wam wychodzę za mąż to wiedzcie że to Boży dar. Nie będę dobrą żoną i matką jeśli najpierw nie będę córeczką Boga. Krzyż ukazuje mi że Nie muszę uciekać w pseudowartości, idee czy wizje świata. To miraże. Samotność może także ukazać szlachetność serca. Nie muszę mieć mężczyzny za wszelką cenę. Pamietacie biblijne dwie kobiety, dziecko i Króla Salomona. Parafrazując Panie niech Ona będzie Jego żoną może będzie lepsza niż ja. Może On bardziej Ją lubi. " I zdanie z filmu "Czego pragną dziewczyny" "Przeżyję".

6994 )
 Do bardzo samotnej lat 42data: 09.03.2009, godz: 16:48, IP: 93.105.175.163

Przeczytałam Twój wpis i...rozumiem Cię, bardzo chciałabym Ci pomóc,ale... nie wiem jak. Rozumiem co znaczy być samotnym.Też wiele lat,właściwie od poczatku,od dzieciństwa byłam,czułam się samotnie.Wcześnie wyszłam z domu- po podstawówce. O wszystko od najmłodszych lat musiałam zadbać sama.Rodzice ( w tej chwili już oboje nie żyją w niczym,zwłaszcza emocjonalnie mi nie pomagali.materialnie też nie było najlepiej(skończyłam tylko szkołę średnią). Potem wyjazd z dala od domu,do obcego miasta ( bo tu była praca).Też byłam zupełnie sama i zupełnie sama musiałam się utrzymać (mieszkanie,wyżywienie).
Najgorsze były weekendy, wcale nie było łatwo poznać kogoś do wspólnego spędzania czasu-(teraz są tel. kom. internet)
Ludzie samotni (tacy, którym ciąży samotność) są rzeczywiście pewnie bardziej wrażliwi, mniej przebojowi,ale przede wszystkim wydaje mi się,że mieli GORSZY START Z DOMU.Uważam,że to co wynosi się z domu DETERMINUJE BARDZO na całe życie.
Ale nie musi tak być-mamy BOGA,możemy też pracować nad sobą,nad pokonywaniem swoich słabości,nad własnym rozwojem-pomaga w tym właśnie psychologia.Życzę Ci abyś odnalazła radość życia- z własnego doświadczenia wiem,że ona (radość) rodzi się na poczatku z działania.Jeżeli ciężko Ci z tą samotnością- spróbuj ją zmienić. Rób coś,nawet małymi kroczkami,ale rób, idż do przodu. Kończę,bo nie chcę aby to był długi wpis (krótsze czyta się lepiej), choć "tematu" jeszcze nie skończyłam....
Pozdrawiam

6993 )
 JACEK " TYGRYSEK "data: 09.03.2009, godz: 16:25, IP: 91.203.96.20

DO WSZYSTKICH. SPOJRZAŁEM NA STRONE Z CIEKAWOŚCI. CHCIAŁEM PODZIĘKOWAĆ TYM KTÓRZY MNIE POPARLI . A TYM KTÓRZY NIE
TO PRZEBACZAM RELIGIJNIE A PO ŚWIATOWEMU IGNORUJE . MARCIN NIE CHOWAM SIE ZA NIKIM , DLATEGO NAPISAŁEM. . JEŻELI KIEDYŚ BĘDĘ CHCIAŁ NAPISAĆ TO NAPISZE JAKO JACEK . NO I JEŻELI BĘDĘ MIAŁ COŚ CIEKAWEGO NA TEMAT WIARY TO NAPISZE BEZ WZGLĘDU NA WASZE OSĄD . ALE NA RAZIE NIE MAM NIC CIEKAWEGO DO PISANIA WIEC MILCZE . POZDRAWIAM .

6992 )
 Gosiadata: 09.03.2009, godz: 13:54, IP: 83.9.156.99

Mam pytanie: czy jest może tu ktoś, kto ma i ewentualnie mógłby pożyczyć książkę Stanisława Barańczaka ,,Uciekinier z Utopii"? Bardzo jej potrzebuję i gdyby przypadkiem ktoś taki się znalazł, byłabym ogromnie wdzięczna.
Pozdrawiam.

6991 )
 Bardzo samotna, lat 42data: 09.03.2009, godz: 13:14, IP: 193.248.83.146

samotnosc jest ogromnym krzyzem, wielu ludzi nawet wierzacych traktuje ludzi samotnych inaczej gorzej bo Ty to nie masz rodziny. Czesto ludzie samotni ukrywaja w swoich sercach ogromne dramaty, ogromne. Dziecinstwo, zranienia, czesto podlosc innych ludzi, oszczerstwa, pomowienia. Moze jestesmy zbyt wrazliwi, zbyt maloprzebojowi, malo sprytni a ja patrzac na moje otoczenie dodalabym malo cwani. Zabraklo szczescia, dobrych ludzi. Mam zal do Pana Boga; ze dal rodziny ludziom, ktorzy drwili z Niego, ktorzy kpili ze mnie, z mojego nieograniczonego zaufania do Boga. Przegralam, tak widze swoje zycie. Samotnosc nie jest ani wyborem ani powolaniem jest koniecznoscia, smutnym szarym dniem, codziennoscia , ktora kaze gleboko chowac bol i lzy. Pozdrawaim wszystkich samotnych zwlaszcza osoby w zblizonym do mojego wieku.

6990 )
 Marcindata: 09.03.2009, godz: 10:02, IP: 213.158.196.73

A czy czasami TYGRYSEK i :):):) to nie jest ta sama osoba?Mam nadzieję że się mylę.....rozumiem co TYGRYSEK chciał napisać w swoim anonsie na Poznajmy się ale styl sformułowań jest nie do przyjęcia bo jest na poziomie nastolatka a nie 35 letniego mężczyny i tu chyba każdy przyzna mi rację,nawet TYGRYSEK.No ale dość o tym-koniec tematu:) A co do NLP to czytam właśnie na ten temat,swego czasu czytałem"Potęgę podświadomości" i jako katecheta z wykształcenia i ktoś kto się interesuje trochę psychologią chcę powiedzieć że artykuły i książki związane z tą tematyką można czytać ale roztropnie podchodzić do tego co w nich pisze.Bo są tam fragmenty na temat definicji podświadomości,na temat ludzkich zachowań i różnych typów myślenia i to jest normalna wiedza i sama w sobie nie jest ona zła a może nam nawet pomóc w poprawie jakości swojego myślenia i kontaktu z ludzmi.PROBLEM w tym że oprócz tych treści są tam fragmenty dotyczące NEW AGE,człowiek jest przedstawiany jako ten który może dowolnie kierować swoimi zachciankami i "modlitwa naukowa" jej skierowania ku samemu sobie a nie ku Stwórcy.Jest zawarta relacja Ja-podświadomość a nie ma tu mowy o tym że to Bóg stwarzając człowieka dał mu także podświadomość i to On potrafi ją oczyścić z tych naleciałości które w niej są jeśli Go o to prosimy.Nie zalecam też ćwiczeń które poddają instruktorzy NLP bo rzeczywiście pachnie to Wschodem i zupełnie obcą nam kulturą i wierzeniami które są sprzeczna z nauką Kościoła. To tyle.... Pozdrawiam:)

6989 )
 dla Izydata: 08.03.2009, godz: 23:36, IP: 80.48.166.113


Do NLP możesz poszukać informacji na podobne zagadnienia, baza danych - na www.psychomanipulacja.pl
ale szukaj pokrewnych zagadnień

wystarczy poczytać na stronie twórcy nlp - jak ładnie opisuje "trans" aby dać sie ponieść...


6988 )
 :-):-):-)data: 08.03.2009, godz: 23:25, IP: 195.189.142.214

do Gosia . jeszcze raz z całego serca przepraszam , że źle oceniłam twój wpis o tym wierszu . myślałam że jesteś jak tamte osoby co przekreślają człowieka. a widzę ze jesteś dobra osoba . niby wiersz a pozory mnie zmyliły te wierszowe. a jesteś luks dziewczyna.
do Gosi. Izy. Szoli . naprawdę myślę, że takie jak wy dziewczyny to dar dla naszego Źródełka . .
ja pierwszy raz dzis tu pisałam . ale ciesze sie i podziwiam takich ludzi jak wy.

6987 )
 :-):-):-)data: 08.03.2009, godz: 22:45, IP: 91.203.96.38

do gosi . Gosia wczesniej myślało mi sie ze tez potępiasz JACKA ale widzę ze sie omyliło mi. źle zrozumiało mi sie twoj wiersz. Sory. masz rację nie powinniśmy nikogo wykluczać z forum. tak samo jak ja w tym wierszu źle zrozumiałem cie i to niepotrzebnie tak też mogło być z tym JACKIEM .źle możemy ocenić z pozoru a gdy widzimy z innej strony swiatlo myśli to rozumiemy . popieram CIE GOSIA . pozdrawiam.

6986 )
 :-):-):-)data: 08.03.2009, godz: 22:08, IP: 91.203.96.32

do wszystkich. mysle ze nie powinniśmy oceniać człowieka po wpisie jednym . nie znając jego mysli. a reszte których dal wpisów jacek to nagle co poszły nam w niepamięć. calosc sie liczy a nie tylko część treści. dlatego mysle ze większość źle ocenia jacka i dajmy mu spokój a sie MODLMY za każdego z nas. . czyż JEZUS, ktory przebaczył PIOTROWI , też chce tego od nas samego. patrzcie gdyby nie bylo przebaczenia PIOTROWI TO NIE BYŁO BY KOŚCIOŁA .

6985 )
 Gosiadata: 08.03.2009, godz: 22:07, IP: 83.9.88.110

Każdemu zdarza się palnąć głupstwo, dlatego nie sądzę, że wykluczanie kogoś z forum jest dobrym rozwiązaniem. Zresztą Jacek przeprosił, jak już chyba ktoś zwrócił na to uwagę. Pozostaje zatem mieć nadzieję, że mali chłopcy kiedyś dorosną.

Wszystkim samotnym, którzy nie boją się myśleć, polecam opowiadanie Gustawa Herlinga-Grudzińskiego ,,Wieża". Można je znaleźć w Internecie (http://npr.pl/matecznik/lektury3/grudzinski_wieza.pdf).

I jeszcze jedna refleksja, stanowiąca dla mnie ogromne wyzwanie: ,,Nietrudno pragnąć tego, co wielkie, ale lepiej, pragnąc tego, czynić jednocześnie
coś, co jest niewielkie i ma swój kres.” (z powieści Ernsta Wiecherta ,,Dzieci Jerominów").

Pozdrawiam.




6984 )
 Marcindata: 08.03.2009, godz: 21:54, IP: 213.158.196.65

Ja też życze Kobietom z okazji Ich święta przede wszystkim tego by w życiu codziennym odznaczały się tymi cechami które są w kobietach najlepsze:)

6983 )
 :-):-):-)data: 08.03.2009, godz: 21:48, IP: 195.189.142.246

do Szoli, Izy myślę że jesteście dobrymi ludźmi i macie rację by dali spokój jackowi . takich ludzi jak wy potrzeba we ŹRÓDEŁKU. . .
do gosi i niby skrystalizowanego piękna i marcina . .nie róbcie zamieszanie niepotrzebnie jakimś wpisem . tyle jest wpisów i nikt nie wnika . uderz w stół a nożyce sie odezwą. tygryska cenie za prawdę i bycia sobą. mysle tez ze nie prowokował tylko szuka według swego gustu. dlatego nie czepiajmy sie GO A MODLMY.

6982 )
 Artur, lat 32, e-mail: arturr77@poczta.onet.pldata: 08.03.2009, godz: 21:35, IP: 148.81.47.231

Do ks. Jana i Samotnej w tłumie
Ciężko jest mi zgodzić się, że ,,powołanie do samotności'' jest kwestią czucia, bo przecież uczucia się zmieniają. I mam wątpliwości, że coś takiego jak ,,powołanie do samotności'' wogóle istnieje.
Bardzo mi się spodobało, co o ,,powołaniu do samotności'' powiedział ks. Pawlukiewicz - kazanie to, z dnia 2005-11-13, można posłuchać na stronie:
http://www.choinski.pl/zatoka/
(już kiedyś o nim tu pisałem).
Słyszałem o kobiecie, która postanowiła nie wychodzić za mąż, ponieważ poświęciła swoje życie pracy z bardzo trudną młodzieżą. Być może była ona powołana do tej pracy, ale chyba samotność sama w sobie powołaniem nie była.

6981 )
 :-):-):-) data: 08.03.2009, godz: 21:21, IP: 91.203.96.26

skrystalizowane piękno. . cos sie uczepilo jakiegoś człowieka , ktory mysle nic złego nie uczynił. czytało mi sie wszystkie wpisy i jego tez. mówiąc o Faustynie miał rację. nawet gdy napisał anons swój jakiej szuka to coś w tym złego. ile kobiet nie może mieć dzieci i facetów z tego powodu. a jemu nie przeszkadza to. myślę ze on pisząc prawdę wiedział że go potępią niektórzy . niepotrzebnie zresztą. sami robicie zamieszanie . jemu dajcie spokój .

6980 )
 Gosiadata: 08.03.2009, godz: 20:48, IP: 83.9.88.110

Do Skrystalizowanego Piękna:

,,Na naszej wyspie
żyjemy wszyscy
Śliczni i czyści
Nagle do wyspy
Płynie nieczysty
Chrapie i sapie
On nas na pewno
Łajnem ochlapie
Wszystko nam wyje
Whisky wypije
Zła sytuacja!
Zła sytuacja!
A więc zarządzam:
EWAKUACJA!!!" (Wiesław Dymny)

6979 )
 Pęknięte uchodata: 08.03.2009, godz: 20:44, IP: 72.14.193.66

Pozdrawiam serdecznie dzbanek z ołówkami :)

6978 )
 Izadata: 08.03.2009, godz: 20:30, IP: 213.17.128.2

Do NLP

Poszukuję więcej informacji na temat wlywu NLP na podświadomośc i charakterystykę gestów... gdzie to mogę znaleźć? Na egzorcyzmy.katolik.pl było b.mało informacji :(

6977 )
 głos w dyskusjidata: 08.03.2009, godz: 18:42, IP: 149.156.124.19

Nawiązując do pytania jakie ks. Janowi zadała „Samotna w tłumie” chciałam także napisać coś od siebie.
Po wielu przemyśleniach i własnych doświadczeniach dochodzę do wniosku, że zdecydowanie NIE ISTNIEJE coś takiego jak powołanie do samotności. Wymyślone to zostało na potrzeby współczesnych zjawisk socjologicznych. Owszem nie neguje, że zdarzają się Osoby (nie licząc oczywiście Osób duchownych), które za jakiś powodów wybierają samotność, ale im zazwyczaj prześwieca jakiś cel, idea, dla której postanawiają się poświecić całkowicie. Nie są to Osoby cierpiące na samotność, tylko bardzo szczęśliwe w realizowaniu swego planu. Cała reszta Osób samotnych CIERPI – nie bójmy się tego słowa! Oczywiście godne zauważenia jest umiejętne "znoszenie" swojej samotności np. poprzez poświęcanie swojego czasu potrzebującym, angażowanie się w jakieś inicjatywy, otwartość na innych itd. Niestety nie wszyscy potrafią sobie z tą samotnością radzić. Rodzi ona szereg problemów emocjonalnych. Samotność czasami może także wynikać z różnego rodzaju problemów, ale nie zawsze tak jest. Bez względu na obszerny temat jej przyczyn uważam, że samotność jest krzyżem, a nie powołaniem! Jak można mówić o powołaniu do którego ktoś czuje się "zmuszony" – porównując, przecież nikt nikogo nie zmusza do wstąpienia do zakonu. Poza tym prawdziwe powołanie rodzi piękne owoce, jest czymś ważnym i powodującym wzrost w życiu. Niestety nie można tego powiedzieć o samotności, która nierzadko powoduje coraz większa izolację, stany depresyjne, a czasami niechęć do płci przeciwnej. Smutne jest to, ze zamiast próbować jakoś rozwiązywać narastając zjawisko samotności w tłumie – pisze się i mówi o powołaniu do samotności.

6976 )


Daj plusika:
[ Strona główna ]
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Jest tak wiele pytań na temat miłości, które zadajesz sobie codziennie. Czy czasami masz wrażenie, że te pytania są bez odpowiedzi? Mamy dla Ciebie rozwiązanie... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Kontakt

© 2001-2014 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej