Kartki Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Czat Opowiadania Perełki
Źródełko
...czyli o darze rozmowy...


Porozmawiajmy ze sobą

[ Pokaż ]
[ Dodaj wpis ]


[ Pokaż ]
[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [388.02] [389.02] [390.02] [391.02] [392.02] [393.02] (394.02) [395.02] [396.02] [397.02] [398.02] [399.02] [400.02] [>] [>>]

Chcesz prosić o modlitwe? Zapraszam do odwiedzenia [ Skrzynki Intencji ]

Uwaga:
Od 4 kwietnia 2011 r. wpisy kierowane do działu "Poznajmy się" można zamieszczać na stronie www.dla-samotnych.pl
Życzymy Wam owocnych relacji na nowej stronie. Kasia i Tomek
 Pytajacadata: 07.04.2009, godz: 20:08, IP: 87.207.206.39

Czy osoby żyjące w związkach niesakramentalnym mogą korzystać ze spowiedzi św.? Czy kałan w konfesjonale nie postawi alternatywy wyboru...?

7463 )
 Do Smutnej (N.)data: 07.04.2009, godz: 19:58, IP: 217.228.53.121

Najlepiej jak zamowisz Msze Świętą za siebie i męża.. to jest wielka moc modlitwy!!! Nic tego nie zastapi! Ja Msza Sw. postami i modlitwami wyprosilam łaske wiary dla niewierzacego kolegi.. w ciagu dwoch miesiecy... !

7462 )
 DoSmutnej (Natalia)data: 07.04.2009, godz: 19:55, IP: 217.228.53.121

Witaj.. wlasnie dzis mialam w reku niedawne wydanie Czasopisma "Milujce sie!" ze strona tytulowa oOjcu Pio i tam tez trafilam na artykul o kobiecie ktora wymodlila nawrocenie meza, do Boga i do niej.. (maz zdradzil ..) modlila sie z wielka , wytrwala wiara i calym sercem. I nastepowaly kolejne cuda..Polecam serdecznie pozyczenie od kogos tego artykulu i lekture..jako inspiracje do dzialania.

7461 )
 proszę o modlitwędata: 07.04.2009, godz: 19:18, IP: 83.22.30.197

umiera mój znajomy,
to On polecił mi Waszą stronę,
Jest bardzo dobrym człowiekiem,
PROSZĘ WAS POMÓDLCIE SIĘ ZA NIEGO,
Może Bóg zmieni swój plan

7460 )
 kobietadata: 07.04.2009, godz: 19:17, IP: 83.28.60.112

Smutna
dla was najlepiej byłoby zalegalizowac ten związek..jesli mąz wyraża jakąkąliwiek chęć..
jeśli ma skłonnosc do zdrad... zakonczyc to. nie jestes szczesliwa w takim chorym zwiazku z kochankami.. sama żyjesz w grzechu (nie wypominam Ci) chodzi o przykazania: nie cudzołóz- bez slubu.
Ta sytuacja Cie stresuje, wyczerpuje, a mąż zeby chociaz chciał cos zmienic.. ale jesli on nie ma zasad i Bóg nie jest dla niego najważniejszy to cięzko sie łudzic na przemianę.
Owszem modlitwa bardzo potrzebna. jednak problem jest , mąz brnie w cudzołóstwo coraz dalej. Przemysl co lepsze czy takie zycie daje spelnienie? Poszukaj jak ktos poradzil kierownika duchowego.. jesli trzeba będzie wybierac między Bogiem
( zyciem zgodnie z przykazaniami)a mężem kogo wybierzesz?
Wiedz ze dla Boga nie ma żadnych rzeczy niemożliwcyh. pewnie ze konsekwencje trzeba jakies ponieść, np odejsc i dziecko straci ojca, lub trwac ale cierpieć. Jednak Bog nigdy nie potępia nawet najwiekszego grzesznika, bo za niego umarł i Ciebie kocha i pragnie dać Ci pokój.
życze dobrych przemyśleń i światła. Zdystansuj sie do tego, wycisz trochę, poszukaj dobrego wsparcia duchowego, zaufanej osoby. z kazdej sytuacji jest jakies wyjście, mniejsze zło. Nie poddawaj się. to wyrzuty sumienia Cie gnębią. Oczyść swe serce..
wierzę ze Ci się uda.

7459 )
 smutna, lat 36, e-mail: dorota-93@o2.pldata: 07.04.2009, godz: 09:47, IP: 89.76.96.144

Dziękuję Wam,że odpisaliście mi na moją rozpacz,tak wiele mi daje wsparcie duchowe.Wiem,że Bóg kocha każdego człowieka i czeka na jego nawrócenie,tak bardzo żałuję swoich grzechów i tego,że sie przyczyniłam do męki naszego Pana.W swoim życiu nie te ścieżki wybrałam,zbłądziłam...Chciałabym się podnieść lecz uwierzcie jest mi ciężko,myślę,że nie mam tyle sił,tym bardziej słysząc słowa krytyki od osoby którą się kocha.Modlę się za męża,ale Bóg dał kazdemu wolną wolę i od nas zalęży czy się opamiętamy.Kłamstwo jest domeną szatana i to jego słucha mąż,czuję się zle z tą myślą,że nie mogę temu zaradzić,pomóc ps.dziękuję za modlitwę,tego najbardziej mi potrzeba

7458 )
 Izadata: 07.04.2009, godz: 08:35, IP: 213.17.128.2

Do smutna

Moje myśli wyraził już częściowo Grzegorz....ślub cywilny jest działaniem ludzkim a slub kościelny jest bożym błogosłąwieństwem idaje siły na przetrwanie życiowych kryzysów. Myslę, że to jest podstawą smutku i cierpienia duchowego w twoim przypadku. Kierownik duchowy, częsta spowiedz, częsta komunia święta, modlitwa i intencje. Spróbuj wysłac intencje, prośbę o modlitwe do wybranego przez Ciebie zakonu. Siostry będą się za Ciebie i Twojego męża modlić dając Ci duchowe wsparcie. Twoja sytiacja jest bolesna i trudna, ale jest DUZA szansa na słońce. Zaufaj i uwierz, że możesz zmienićswoje życie.Powodzenia. Pozdrawiam

7457 )
 Grzegorzdata: 06.04.2009, godz: 15:53, IP: 79.163.136.158

Do smutna:

Nie istnieje takie coś jak: Bóg mnie potępił. Bóg nigdy nie potępił człowieka, On jedynie potępia czyny tych czy tamtych ludzi. To nie to samo, różnica jest ogromna. Ostatecznie bowiem trzeba stwierdzić, że to człowiek sam siebie potępia...albo i nie, gdy dba o relację Bóg-człowiek.

...żyjesz bez ślubu sakramentalnego...co Bogu...zapewne się nie podoba. Tym niemniej, On kocha bezwarunkowo. Taka sytuacja na pewno jest złożona. Proponowałbym Ci(tak jak już ktoś to tutaj mówił) znaleźć sobie kierownika duchowego. Rozejrzeć się wokoło...znaleźć takiego księdza, któremu się zaufa. I nie przykrywaj problemu czym innym, nie czekaj aż sam zniknie - problemy czekają na swoje rozwiązanie, rzadko same się rozplątują. Poszukaj pomocy u kapłana. I, proszę Cię, nie poddawaj się. Pozdrawiam z modlitwą.

7456 )
 Maleńkadata: 06.04.2009, godz: 15:06, IP: 83.6.188.174

Do smutna:
Lepiej późno niż wcale, bardzo mi przykro, że w takich okolicznościach, ale Pan Bóg upomniał się o Ciebie bo bardzo Cię kocha, nie potępia Cię, nigdy w życiu, walczy jedynie o Ciebie doświadczając Cię być może w taki sposób, dlaczego tak? Nie wiem, ale trzeba zaufać Panu, że wie jak pokierować naszym życiem, abyśmy się do Niego naprawdę zbliżyli. Zaczęłabym na Twoim miejscu od siebie, polepszenia swojej relacji z Bogiem, mam na myśli spowiedź przede wszystkim, a dalej można walczyć o swoją rodzinę. Najlepiej znależć jakiegoś dobrego kierownika duchowego. Czujesz, że coś w Twoim życiu dzieje się nie tak jak powinno, więc to najlepszy moment na zmiany, walcz o siebie, swoje szczęśćie i szczęście swojej rodziny, zaufaj Panu Bogu.

7455 )
 Marcindata: 06.04.2009, godz: 13:49, IP: 213.158.196.72

Do Mia
Jak czytam to co piszesz to widzę osobę która stoi jakby z boku,pisze"wy"jakby nie była katolikiem ale raczej kimś kto patrzy na wierzących z boku na zasadzie"do was mówię".A powinnaś to odnieść także do siebie,tego tu nie widzę.Nie,nie oszukuj się,ci którzy śmieją się ze słowa"grzech"nie są blisko Boga podobnie jak ci którzy mówią że wierzą a nie są świadkami....

7454 )
 miadata: 06.04.2009, godz: 11:42, IP: 92.235.160.72

do marcin

ja widze roznice ale tylko Bog sam wie kogo bardziej kocha, bo czasem ci co sie smieja ze slowa grzech, maja wiecej wspolnego z Bogiem niz ci ktorzy stoja codzinnie w kosciele.
osobiscie lepiej sie czuje jak pracuje z bezdomnymi lub alkoholikami, prostota ich serca na mase mnie wzrusza , nidy sie nie wynosza ponad innych, wiedza ze nie sa godni Pana i tym samych chyba godni sa go najbardziej.
znam ksiedza ktory w miescie w ktorym mieszkam jezdzi po nocach autobusami i szuka uzaleznionych, trudnej mlodziezy itd. potem oddaje im swoj czas i wszystko co ma, na wzor Chrystusa wyciaga reke do kazdego...
A w kosciele czesto tego brakuje..
Moim wpisem ktory tak niepozytywnie ugodzil w co niektorych chcialam wezwac ludzi do refleksjii nad tym co robia i czego nie robia, szczegolnie ludzi kosciola bo znam wiele przypadkow gdzie mlodzi ludzie zamknieci we wspolnotach wznosili rece do Pana gardzac jednoczesnie drugim czlowiekiem...

Natalia,, dzieki za zrozumienie:)

7453 )
 smutna, lat 36, e-mail: dorota-93@o2.pldata: 06.04.2009, godz: 10:58, IP: 89.76.96.144

Weszłam tu przez przypadek i nie wiem czy ktoś mi odpisze,jestem meżatką,ale bez ślubu kościelnego,oboje jesteśmy katolikami,tylko po cywilnym)obecnie czuję sie jak wrak,nie widzę sensu życia,psychicznie jestem w ciągłej depresji.Myśle sobie że Bog mnie potępił za moje życie,grzechy i dlatego muszę ogladać to co mój mąż wyprawia.Czuje sie beznadziejna...Nie mam sił przyglądaniu się kolejnym kochankom i tego traktowania przez niego,nie wiem co robić,chciałabym żeby wszystko się ułożyło,ale chyba nie jest mi to dane...Nie potrafie się pozbierać,staram się usmiechac do corki, że wszystko jest dobrze,ale nie daję rady już.Brak mi wiary,modlę sie często,ale może dla mnie juz nie ma szans?

7452 )
 do ktosdata: 06.04.2009, godz: 10:52, IP: 79.188.94.254

Chce cos wyjasnic! Jezeli oddajesz w Dlonie Pana Jezusa swojego przyszlego meza to przestan sie bac. Oddac w dlonie Pana Boga kogos, cos, to nic innego jak Bogu zawierzyc i zaufac, a zawierzyc i zaufac to przstac sie bac.

7451 )
 Marcindata: 06.04.2009, godz: 08:37, IP: 213.158.197.87

Do Mia
Wcale nie musisz nam wypominać naszych słabości,braku pokory.itp.My znamy swoje słabe strony,chcemy przemieniać swoje życie,idziemy by pojednać się z Bogiem.Popatrz na tych którzy śmieją się gdy słyszą słowo:grzech,nawracanie bo dla nich to nic nie znaczy i nie widzą problemu. Czy widzisz różnice między tymi którzy chcą przemieniać swoje życie a tymi dla których nie ma to znaczenia?.....

7450 )
 miadata: 05.04.2009, godz: 23:48, IP: 92.235.160.72

do Kondrad 26

gdybys znal prawdziwa pokore podpisalbys sie pod tym co napisalam tak jak powinien to zrobic kazdy z nas......musisz jeszcze sie wiele nauczyc:)))

a co do twoejgo wpisu to napisze tylko tyle ze za bardzo szukasz swojego `ja` ja zwyciezylem, ja ponioslem kleske, a tu chodzi o jedno: poprostu ufaj i pros o laske, bez niej czlowiek nie potrafi zwyciezac, tylko w nia ufnie wpatrzony daj sie Panu prowadzic...nic dodac nic ujac...

7449 )
 Do Mia (Natalia)data: 05.04.2009, godz: 23:10, IP: 217.228.18.199

a ja Mię rozumiem. nie chodzi o krytykowanie nas, ale o zwrócenie uwagi na pewien mechanizm.. automatycznego zaliczania się do grona przyjaciół Jezusa.. a przecież często należy sobie ponownie zadawać nie tylko pytanie: kim jest dla mnie Pan Jezus... ?? ale przecież także: kim ja probuje być dla Niego.. ?? ...i czy NAPRAWDĘ zależy mi na tym, aby łączyła mnie z Nim przyjaźń na najbliższym stopniu bliskosci..czy wiem co to oznacza.. Jezus jest Prawdą i w przyjaźni między mną a Nim jest niezwykłe spotkanie prawdy o mnie z prawdą o Nim.

7448 )
 aldona, lat 31data: 05.04.2009, godz: 22:03, IP: 79.162.53.231

czy znacie o.Augustyna Pelanowskiego? POLECAM GORACO jego rekolekcje, homilie, rozwazania dostepne na necie. Wystarczy kliknac:) proponuje zaczac np od nr 27 z 2008. Jest demaskatorem falszu , ktorego swiat jest pelen. Jesli szukasz dobrego "towarzystwa" , to posluchaj .. Pozdrawiam Wszystkich Zrodelkowiczow:)

7447 )
 Marcindata: 05.04.2009, godz: 21:47, IP: 213.158.197.87

A propo słabości.....Stanęły mi wczoraj przed oczami obrazy moich znajomych i nie tylko.I te obrazy to widok ludzi uzależnionych od alkoholu,narkotyków,nikotyny,seksoholizmu.Te osoby walczą z tym co ich niszczy i czasami jest to dla nich krzyż nie do udzwignięcia.Zmówmy dziś Zdrowaśkę za te osoby..... Pozdrawiam:)

7446 )
 głos w dyskusjidata: 05.04.2009, godz: 19:57, IP: 149.156.124.19

Do Konrada,

W pewnym sensie jest to oznaka słabości (któż z nas ich nie ma), ale dla mnie osobiście jest to przede wszystkim (o ile nie wyłącznie) zwycięstwo. Od panicznego unikania grzechów i życia w ciągłej kontroli nad sobą już tylko krok do faryzeizmu. Czasem nasze upadki prowadzą nas znacznie dalej – do poznania jak Wielką Miłością obdarzył nas Bóg. A Bóg naprawdę nie jest drobiazgowy. Z wielką przyjemnością wracam sobie zawsze do fragmentu Ewangelii wg. Św. Łukasza 7, 36-50. Pozdrawiam.

7445 )
 ktosdata: 05.04.2009, godz: 19:43, IP: 83.29.186.66

Oddaje w dlonie Jezusa mojego przyszlego meza...ale On sobie nie radzi w pewnych sytuacjach dlatego prosze WAS o wsparcie modlitewne.


Własnie wrocilismy z nauk przedslubnych,trwaly jedynie dwa dni ale to byly cudowne dwa dni.....Jezus bardzo duzo nam pokazal to co jest nniepoukladane w naszym zyciu.
Podjelismy pewne wazne decyzje,i boje sie ze moj przyszly maz nie wytrwa w tych cudownych postanowieniach.
Przeciez Jezus zwycieżył zlo,zwyciezył w trudnosciach i przeciwnosciach...
Boże pomoz.....
Ehhh a najgorsze jest to,ze teraz "zły"bedzie walczyc o mojego ukochanego :(

Co ja mam zrobic????
Wiem ze modlitwa jest tu najwazniejsza.....

7444 )
 Maleńkadata: 05.04.2009, godz: 19:29, IP: 83.6.191.134

Do Konrad:
To jest pytanie na zasadzie "czy całowanie się jest grzechem" , na które nie ma jednoznacznej odpowiedzi, ja osobiście powtórzę to co pisałam do Evv- nikt z nas na Źródełku , nie znając dokładnie całej sytuacji nie jest w stanie pomóc Ci ocenić jak powinieneś to traktować. Dla mnie osobiście byłoby to zwycięstwo, chociaż wyspowiadałabym się bo mnie lekkie przekroczenie granicy łamie psychicznie, tak że później łatwiej jest o pójście dalej.

7443 )
 ktosdata: 05.04.2009, godz: 19:27, IP: 83.29.186.66

Bardzo proszę o modlitwe za mojego narzeczonego ehhhh :(
Bardzo jej potrzebuje.....

7442 )
 Konrad, lat 26data: 05.04.2009, godz: 18:22, IP: 212.191.80.141

Mam takie pytanie związane ze spowiedzią i przyjęciem Komunii Świętej. Otóż zdarzyło mi się, że będąc ogarnięty swoimi żądzami wszedłem na stronę "dla dorosłych". Po kilkudziesięciu sekundach opamiętałem się i jak najszybciej zamknąłem tą stronę.
I teraz nie wiem co dalej. Czy jest to oznaka mojej słabości czy zwycięstwa? Słabości, bo jednak wszedłem na "tą" stronę, lub zwycięstwa, bo szybko się opamiętałem. Czy ja mogę teraz przystąpić do Komunii Świętej? Co o tym sądzicie?

Trochę niesmacznie odebrałem Twój wpis Mia. Łatwo jest krytykować kogokolwiek. Może lepiej spójrz na siebie i swoje grzechy niż żeby tu nam wypominać nasze słabości. Zanim odnajdziesz "źdźbło w naszym oku" spójrz lepiej na "belkę w swoim oku".
Mnie również łatwo jest krytykować innych. Łatwo wytykam błędy innych. Dlatego walczę z moim egoizmem i zamiast skupiać się na grzechach moich bliźnich, zaczynam spoglądać na siebie i u siebie szukam błędów.

"Jeden jest Sędzia i zakonodawca; kimże jesteś ty, że osądzasz bliźniego".

7441 )
 ..., lat 24data: 05.04.2009, godz: 16:56, IP: 217.153.81.194

' Szkoła doświadczenia kosztuje,ale żadna inna nie potrafi lepiej wykształcić człowieka '

7440 )
 evvdata: 05.04.2009, godz: 15:11, IP: 81.190.158.184

coś mi w głębi serca mówiło że jest to niezgodne z nauką kościoła, ale do końca nie wiedziałam, nie wiedziałam też jak zapytać o to kapłana... ale teraz już wiem napewno... włąściwie w tym samym dniu jak byłam już pewna odrazu się z tego wyspowiadałam, wyjaśniłam nawet księdzu, jak było wcześniej, nie chcę wracać do tego gzrechu, a z tą Komunią to poprostu zapomniałam... kiedy odeszłam, usiadłam przypomniało mi się, że miałam zapytać jak to jest...

Ja mam zawsze takie rozterki po spowiedzi... dziś przyjęłam Komunię, w sumie jak tylko upewnilam się że jest to grzechem, wyznałam to na spowiedzi, a zapytać się zwyczajnie zapomniałam...

Wiem, ze nie jesteście upoważnieni do osądzania, czy coś jest grzechem, czy nie, ale dziękuję za wszelkie porady pozdrawiam

7439 )
 miadata: 05.04.2009, godz: 14:37, IP: 92.235.160.72

czytajac ksiazki o swietych, wiele razy Chrystus podkresla jak b. mala liczba jest jego prawdziwych przyjaciol,
na mase mnie to zastanawialo bo przeciez tyle jest teraz wspolnot, ludzi ktorzy sie modla, was...
a jednak wielu z was nie jest jego prawdziwymi przyjaciolmi, i domyslam sie ze te piekne rzeczy o ktorych tu piszecie czesto kloca sie z waszym zyciem, postepowaniem...
wielu z was nie znosi krytyki, ma falszywe poczucie pokory, nie umie byc tym ostatnim, mysli o sobie w kategoriach wyzzych i lepszych od innych, nie potrafi podniesc pijaka na ulicy i nie poswieca swojego zycia Bogu, sluzac blizniemu i pozwalac sobie nawet byc ponizanym i odtraconym...
zastanowcie sie nad tym.....
ja tez....



7438 )
 Maleńkadata: 05.04.2009, godz: 13:11, IP: 83.6.191.134

Evv:
Jeśli nie wyznałaś czegoś na spowiedzi, a byłaś świadoma swojego grzechu to owszem, było grzechem przystępowanie do Komunii, natomiast dalej idąc- nie miałaś świadomości, że jest to grzechem , uświadomiłaś sobie to dopiero po spowiedzi, więc jak miałaś się z tego wyspowiadać?Więc teoretycznie nie masz się czym teraz przejmować. A teraz na marginesie dwie uwagi- rzecz nie w tym, że ktoś z nas nie chce Ci pomóc, tylko lepiej jest załatwić to z księdzem bo nie znamy wszystkich okoliczności i nikt z nas tutaj na Źródełku nie ma takiej mocy, żeby stwierdzić, czy coś grzechem jest czy nie, druga sprawa- jeśli się wyspowiadałaś, czemu za każdym razem dalej siebie zadręczasz? -"Nie wspominajcie wydarzeń minionych, nie roztrząsajcie w myśli dawnych rzeczy. Oto Ja dokonuję rzeczy nowej: pojawia się właśnie. Czyż jej nie poznajecie? Otworzę też drogę na pustyni, ścieżyny na pustkowiu. Lud ten, który sobie utworzyłem, opowiadać będzie moją chwałę. Lecz ty, Jakubie, nie wzywałeś Mnie, bo się Mną znudziłeś, Izraelu! Raczej Mi przykrość zadałeś twoimi grzechami, występkami twoimi Mnie zamęczasz. Ja, właśnie Ja przekreślam twe przestępstwa i nie wspominam twych grzechów." /(Iz 43,18-19.21-22.24b-25)/

7437 )
 rodriguezdata: 05.04.2009, godz: 12:57, IP: 213.158.199.67

Witajcie.
jestem tu od niedawna i nie wiem czy umieszczanie na takiej stronie swoich wpisów ma jakieś reguły czy nie,nigdy wcześniej tego nie robiłem,więc może popełniam jakieś gafy,nie wiem,oceńcie sami.Bardzo mało czasu mam na serfowanie w sieci jednak odkąd odkryłem zródełko staram się najczęściej jak mogę do niego zaglądać.Wasze wpisy,niejednokrotnie opisujące bolesną historię życia a także przykład takiego nieszczęścia w mojej rodzinie,pozwala mi spojrzeć na swój problem z zupełnie innej perspektywy,pozwala mi nabrać dystansu do tego wszystkiego co się ze mną teraz dzieje.Bardzo mi to pomaga,dziękuje Bogu że tu trafiłem.
Do Lary,zabawne ale sensowne,faktycznie pierwszy etap na pewno mam już za sobą,a teraz pracuję nad pozostałymi,zabrzmi to może jak bym chciał Ci kadzić, ale naprawdę trafnie diagnozujesz mój przypadek,czas,ciężka praca i ufność Bogu,to wszystko łączy się w jedną całość i naprawdę przynosi pozytywne wyniki,przynajmniej tak mi się wydaje.
Oczywiście życzę tego Tobie,sobie i Wszystkim tym którzy tego potrzebują.
Pozdrawiam.


7436 )
 Zosiadata: 05.04.2009, godz: 12:27, IP: 87.204.37.26

Do evv
Jeśli masz wątpliwości, czujesz potrzebę spowiedzi, to po prostu z niej skorzystaj. Sama musisz zdecydować, czy sprawa tego wymaga, czy też można zaczekać i powiedzieć o tym podczas spowiedzi za jakiś czas. Grzech ciężki jest wtedy, gdy dobrowolnie i świadomie przekraczamy przykazania. Trudno udzielić konkretnej wskazówki, bo to Ty wiesz, o co chodzi. Kieruj się sumieniem. Pamiętaj też, że w sakramencie pokuty i pojednania czeka na Ciebie miłosierny Bóg, a nie ekonom, kasjer, który skrupulatnie śledzi, czy czegoś nie pominęłaś.

7435 )
 Trawiasta, lat 28data: 05.04.2009, godz: 12:26, IP: 83.26.25.75

Piotrze, dziekuje Ci za to spostrzezenie a propos uogolnien - to co czasem mowimy wlasnie jest takim uogolnieniem, bezzasadnym i czesto krzywdzacym.
Moze Twoj wpis zabrzmi w uszach Zrodelkowiczom i zmusi do zastanowienia czy aby swoimi slowami kogos nie krzywdza?
Latwo jest mowic "Bo faceci sa....tacy, tacy, tacy, tacy..." a "Kobiety zawsze.....bla, bla, bla, bla..." - a przeciez kazdy z nas jest indywidualny, jedyny i niepowtarzalny, nawet jesli dzialamy podobnie z racji bycia tym samym gatunkiem to przeciez roznie podchodzimy do roznych spraw, w roznych sytuacjach zachowujemy sie inaczej.

A moze by tak przestac najezdzac na druga plec, zamknac internet, isc na spacer i pomyslec o rekolekcjach wyjazdowych? Na takiej "imprezie" oprocz dobrej duchowej strawy, odnowy wewnetrznej i wytracenia z trybu schematyczno-uogolniajacego mozna poznac fajnych ludzi... Tak, tak, panowie i panie - LUDZI, mezczyzn i kobiety :-)

Evv, ja bym poszla do kaplana i powiedziala. Nie jestem teologiem ale dla mnie miernikiem jest moj spokoj sumienia. Nie jestem osoba przesadnie popadajaca w skrupuly, ale nic sie nie stanie jak pojdziesz i powiesz kaplanowi o swoich watpliwosciach. Jesli sa uzasadnione, to dobrze. Jesli nie, tez dobrze bo przy okazji umocnisz sie w swojej walce o czystosc sumienia. Szatan odradza nam konfesjonal bo tam dokonuje sie jego upadek, stad Twoje rozterki, zadreczanie sie itp problemy duchowe z sumieniem.
Jestem takiego zdania - lepiej posprzatac dwa razy ten sam pokoj niz zyc w utajonym brudzie z ktorego sie moga wylegnac robale :-)
A kolejki do konfesjonalu mozna wykorzystac pozytywnie. Ten trud stania w niej mozna ofiarowac za kogos, albo w tym czasie odmowic dziesiatek rozanca.
A co do Twojego braku odwagi.. Moc w slabosci sie doskonali - nie boj sie, pros o odwage a dostaniesz jej tyle ile potrzebujesz.
Pozdrawiam Cie serdecznie :)

Dzis juz Niedziela Palmowa, za tydzien bedziemy spiewac "Alleluja" - jeszcze jest troche czasu zeby przyjsc do Pana i oddac Mu swoje serce... Wiosenne porzadki on tour, moze pora wysprzatac swoje serce?

POZDRAWIAM WSZYSTKICH CIEPLO I SERDECZNIE :)

7434 )
 evv, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 05.04.2009, godz: 12:12, IP: 81.190.158.184

no postaram się :) dziękuję Izo za dobre słowa :) pozdrawiam wszystkich

7433 )
 evvdata: 05.04.2009, godz: 09:50, IP: 81.190.158.184

byłam u spowiedzi, i nie zapytałam czy jedna rzecz jest grzchem, a chciałam aby spowiedź była szczera, nie wiedziałam jak to zrobić, po części też uzanałąm to też nie za grzch, choć w głebi serca coś mi mówiło, że to co co robiłam nie jest zgodne z nauką kościoła.. po spowioedzi analizując naukę kapłana i moją rozmowę z nim, trapiło mnie sumienie, że powinnam o to zapytać, wyznać... wtedy natrafiłam na pewien katolicki artykuł, wtedy upewniłam się, że jest to grzechem
kiedy dowiedziałam się o tym tego samego dnia poszłam do spowiedzi, wyjaśniłam księdzu, ale zapomniałam zapytać się księdza, czy jeśliu brałam komunię przez 2 dni od tamtej spowiedzi to popełniłam grzech.. jak myślicie jak to jest???


Przepraszam za takie pytania na tym forum...powinnam je zadać kapłanowi w konfesjonale.. ale teraz straszne kolejki, nie chcę blokować ludziom możliwości spowiedzi

7432 )
 Izadata: 05.04.2009, godz: 09:44, IP: 213.17.128.2

Do Evv

odwagi!!Bedzie dobrze...popatrz jakie piękne Słońce mamy, czućwszędzie wiosnę :)

7431 )
 głos w dyskusjidata: 04.04.2009, godz: 22:29, IP: 149.156.124.19

Do Marcina,

Nie potępiam, choć może to tak zabrzmiało. Większość z nas została przynajmniej raz w życiu porządnie zraniona. Niektórzy wielokrotnie. I często te zranienia kierują naszym życiem, czy tego chcemy czy nie. Jednak, a piszę to z autopsji, dopóki nie pokonamy własnych lęków nie będziemy w stanie dotrzeć tam gdzie chcemy dojść i przeżyć życia tak, jak marzymy. W pokonywaniu tych lęków pomaga nam Bóg i modlitwa, ale dużo pracy nad sobą trzeba wykonać samemu. I dla jasności jest to niesamowicie trudne zadanie. Potrzeba ogromnej determinacji, wiele zaufania Bogu i czasami (pewnie odnosi się to bardziej do kobiet) wylania morza łez - by się oczyścić. To tyle w temacie. Pozdrawiam:)

7430 )
 evv, e-mail: sama1987@poczta.fmdata: 04.04.2009, godz: 21:16, IP: 81.190.158.184

jakoś smutno.. przytłacza mnie mój brak odwagi...

7429 )
 Kobietadata: 04.04.2009, godz: 16:33, IP: 79.191.205.93

tak na prawde to takie gadanie nt wieku czy kasy do niczego nie prowadzi, bo kazdy ma inne doswiadczenia, oczekiwania i do tego kompleksy tez "sterują" wyborem.
Mysle ze nie ma co kurczowo trzymać się marzeń jaki ma być partner/ka, bo kocha się nie za wiek ale za to kim człowiek jest , czy pragnie szczęścia także mojej osoby. Wspomniane wygodnictwo juz sie rozpanoszyło. Stąd tez coraz trudniej sie zdecydować. Uczą nas ze mamy chapać to co najlepsze..a tacy (najlepsi) sobie poradzą.
Dlatego tylu samotnych niezdecydowanych. Czekają , lata lecą. Nie chodzi tylko o "nich" ale o nas!
Moze lepiej przestac analizowac i brac pod "lupę" innych bo naprawdę łatwo się uzależnić:)
lepiej zachować spokój, nie doszukiwać się wad u innych, a jak ktoś mi sie nie podoba, nie roztkliwiać się nad sobą , że to on nie spelnia moich oczekiwań.. pozwolić mu być sobą i nie pchać go do worka "skasowanych" , i co ważne o czym trzeba PAMIĘTAĆ - tak samo ja sie moge komus nie podobać i sprawiac wrażenie "dziwaka",
To nie jest tak ze my jestesmy super dojrzali a wszyscy mężczyzni/kobiety którzy na naszej drodze się pojawiają są niedojrzali, zakompleksieni, bojażliwi, niezdecydowani. Co ciekawe najczęsciej oni myślą w ten sposób o nas.. i czasem nie jestesmy lepsi.. to w nas może byc problem. Dlatego przestrzegam przed nadmiernym skupianiem się na wadach innych, czego im brak.. bo to jest wygodne i tylko głaszcze własny egoizm i znaczy tłumaczenie się.
Może by tak zajrzeć w głąb siebie, czego mi brak, co mnie blokuje? czy moje oczekiwania nie są "dziecinne" byle tylko się przy kims dowartościować?
Myslmy częściej o sobie -co jeszcze wymaga pracy. Nie wiemy gdzie największy "wróg" siedzi,
a myślmy mniej o tym jacy inni powinni być dla nas . Bo same oczekiwania wobec innych niczego i tak nie zmienią. To jest tylko stanie w miejscu. Na prawdę czasem bardzo trudno jest dostrzec belkę w swoim oku. a tą belką mogą byc nadmierne oczekiwania wynikające z niedowartościowania.
Zycze w wielkim tygodniu skupienia się na nadziei płynącej z przyjęcia krzyża, który kazdy z nas dźwiga.. bo krzyż powinien prowadzic do zwycięstwa, także słabości.

I modlmy sie za naszych księży, mają wytężony czas posługi i robią to wszystko dla nas abysmy jak najlepiej mogli przezyć paschę i święta.

7428 )
 Piotrdata: 04.04.2009, godz: 13:56, IP: 193.200.120.225

Moi drodzy - wiek to stan ciała i ducha człowieka, a nie stan metryki - można być dojrzałym, będąc "metrykalnie" młodym i odwrotnie - być "metrykalnie" dojrzałym, a wewnętrznie gówniarzem. To po pierwsze. Po drugie - różnica wieku między partnerami w związku to sprawa między tymi osobami - z zewnątrz może to najwyżej być oceniane estetycznie, ale generalnie powinno się zostawić ten związek tym ludziom. Ktoś napisał, że, zwłaszcza w sytuacjach dużej różnicy, na pewno w grę wchodzą pieniądze. Pewnie są też i takie przypadki, ale.. nie można wrzucać wszystkich do jednego worka. Nie wszyscy tak myślą i postępują. Tak nawiasem - zbyt dużo ostatnio widać w wypowiedziach na tym forum nieuprawnionych uogólnień.

7427 )
 do ::, lat 123data: 04.04.2009, godz: 11:43, IP: 79.191.75.183

po co ta ironia?
jak nie pamietasz Dekalogu to moze zamiast na internet wejdz do biblioteki i poszukaj sobie katechizmu? przy okazji odkryjesz tez inne wazne rzeczy jak np siedem grzechow glownych......

7426 )
 Trawiasta, lat 28data: 04.04.2009, godz: 11:40, IP: 79.191.75.183

Do ?

Klamstwo jest zawsze klamstwem i nic tego nie zmieni. Co to znaczy "klamac w dobrej wierze"? Przeciez wiara oparta na prawdzie i milosci wyklucza klamstwo...
Jezus nigdy nie oklamywal nikogo. Ani zadnego ze swoich Uczniow, ani sluchajacych Go ludzi, ani faryzeuszy, ani rybakow.... Nawet gdy mowil o swojej smierci, mowil prawde choc ludzie nie chcieli tego przyjac do wiadomosci. Nie rozumieli tych slow... Bo tak jest skonstruowana ludzka psychika ze zle wiadomosci czasem przyjmuje z opoznieniem, nie dowierza, ucieka, wypiera...
Co nie zmienia faktu ze nie ma wielu roznych prawd.

Szatan jest ojcem klamstwa. Co to znaczy? To znaczy ze jest niedoscignionym mistrzem w kreowaniu roznych klamstw, klamstewek, oszustw, akcji majacych mydlic komus oczy... Ale nade wszystko szatan nie ma rownych sobie w wymyslaniu usprawiedliwien, wykretow i przeinaczen zmierzajacych do tego by ukryc prawdziwy sens klamstwa i przedstawic je jako prawde, tylko taka troche inna prawde... Manipulacja ludzkim sumieniem to jego podstawowa bron. Szatan zna nasza psychike, wie czego sie boimy i na tym leku bazuje budujac swoje krolestwo.

Na szczescie nie jestesmy sami, i trzeba pamietac zawsze ZAWSZE ze Bog ponad szatanem zawsze goruje, ze dobro wygra ze zlem, ze mamy wielkie oparcie w Bogu, w Aniolach (zwlaszcza sw Michal Archaniol jest pomocny w walce z pokusami), ze wielu swietych i blogoslawionych przezywalo fizyczne wrecz walki z szatanem - przyklad ojca Pio, ktoremu diabel wykrecil reke co bylo bardzo bolesne, sw Faustyny ktorej po lozku skakaly demony czy sw Tereski ktora widziala male diabelki szalejace w ogrodku....

A na sam koniec przypominam Wam o najskuteczniejszej broni przeciwko szatanowi, zlu, klamstwu - rozaniec. Diabel nienawidzi Maryi, bo nie tylko zostala jedyna bez grzechu poczeta ludzka istota, ale przyjela dobrowolnie wole Boga i urodzila Mu Syna. Jej zycie naznaczone bylo wielkim cierpieniem i samotnoscia, a jej zal i bolesc zrozumieja chyba tylko w pelni te kobiety ktore widzialy smierc swoich dzieci... Mimo tego nigdy nie przestala ufac Bogu. I jest dla nas wsparciem, pomoca, opieka i ochrona przed zlem.
Nigdy o tym nie zapominajcie - chocby nie wiem jak czarne chmury przeslonily wam horyzont, chocby nie wiem co... nie ma takiej sytuacji z ktorej Bog nie wyciagnie czlowieka, ktory Mu zaufa.

pozdrawiam Was cieplo, slonecznie w toku przygotowan do Swiat Zmartwychwstania nie zapomnijcie odpoczac z bliskimi na spacerze - cala zime brakowalo slonca teraz mozna sie nim cieszyc :)
dobrego weekendu!

7425 )
 Marcindata: 04.04.2009, godz: 11:04, IP: 213.158.197.87

Do Głos w dyskusji
Patrzysz na tę sprawę od strony kobiety i to kobiecy punkt widzenia.Jak słusznie zauważasz wielu mężczyzn ma zaniżone poczucie wartości dlatego nie zawalczy o kobietę bo dochodzi do wniosku że jak usłyszy "nie" to tylko pogłębi w nim poczucie niższości.To jest sytuacja typu-spotyka się facet z dziewczyną,ona jest zadowolona po spotkaniu,chce się spotykać z nim dalej.Ale on po spotkaniu dochodzi do wniosku że nie będzie się z nią spotykał bo ma złe doświadczenia w kontkach z kobietami i woli uniknąć kolejnego rozczarowania.Dla Ciebie może być to tchórzostwo i brak odwagi,z jego punktu widzenia jest to uniknięcie sytuacji która może w przyszłości doprowadzić go do zranienia.I u kobiet jest podobnie,wolą powiedzieć"nie" by uniknąć kolejnego rozczarowania bo już rozczarowały w przeszłości.Taki jest nasz mechanizm obronny i to jest zupełnie ludzkie,nie można tego potępiać.....

7424 )
 Marcindata: 04.04.2009, godz: 10:49, IP: 213.158.197.87

Tak,też się zgadzam z tezą że pokolenie dzisiejszych 20-latków jest rozchwiane i często dominuje u nich myślenie by głównie"brać"......A tak a propo to ja staram się coraz więcej"dać" ale widzę że ciągle czuję niedosyt w tym dawaniu,ciągle mi mało i mało:) Chciałbym coraz więcej i dawać i brać czyli można powiedzieć że ogarnęła mnie zachłanność typowa dla"pokolenia wyżu":)Dawajmy moi drodzy ja najwięcej nie tylko w tym czasie wielkopostym ale i przez cały rok,każdy dar materialny i duchowy jest miły Bogu. Pozdrawiam:)

7423 )
 ::data: 04.04.2009, godz: 01:59, IP: 93.105.175.113

Zaglądam często na tą stronkę, bardzo fajna, wielu ciekawych rzeczy można się tu dowiedzieć i przeczytać. Tak za bardzo we wszystkim się nie orientuję, za głupi chyba jestem Boże wybacz, mam pytanie, może ktoś będzie znał odpowiedż.
Może znajdzie się jakiś Prostaczek co mi odpowie, przygotowuję się do bierzmowania i zapomniałem
jakie jest 8 przykazanie Dekalogu ?

7422 )
 Mami, lat 38data: 03.04.2009, godz: 23:28, IP: 87.246.199.111

Dietrich :)

Co do dyskusji o różnicy wieku, myślę, że w prawdziwej, podkreślam w prawdziwej miłości nie odgrywa on większej roli. Wśród 25 latków można znaleźć osoby bardzo dojrzałe, zaś wśród 40 latków ludzi, którzy, moim zdaniem, ze względu na niedojrzałość emocjonalną nigdy nie powinni zakładać rodzin.

Pozdrawiam Źródełkowiczów:).



7421 )
 ?data: 03.04.2009, godz: 23:17, IP: 93.105.175.113

A co sądzicie o szczerości ? Czy można kłamać w dobrej wierze, czy zawsze powinno mówić się prawdę ?

7420 )
 głos w dyskusjidata: 03.04.2009, godz: 22:41, IP: 149.156.124.19

Do Marcina i nie tylko

Odnośnie tych "kobiet - twierdz".
Zastanawiam mnie czemu mężczyźni tak strasznie się boją kobiet, które oczekują od nich choć trochę wysiłku.... Wcale nie jest trudno do nas dotrzeć, jeśli się chce choć trochę postarać. Tylko, że większość mężczyzn wybiera wygodę. Boi się nawet spróbować. Tak sobie myślę, że często mężczyźni nie umieją walczyć o kobietę przez swoje kompleksy. Bo co jak powie NIE. Co z moim poczuciem własnej wartości. I dlatego wolicie te łatwiejsze, bardziej naiwne. I przeróżnie na tym wychodzicie. No cóż. Mężczyzna, który nie zawalczył o kobietę nigdy do końca nie będzie spełniony. Poza tym to co cenne rzadko "leży na ulicy". Trzeba się troszkę wysilić. Najśmieszniejsze jest w tym wszystkim to, że czasami żałuje, że nie jestem facetem. Moje życie nie było proste, musiałam się zmagać z różnymi problemami, ale to dało mi paradoksalnie dużo siły i odwagi by w odpowiednim momencie "zawalczyć". Jednak wiem, że w jednej kwestii nie zawalczę, nie dlatego, że kieruję się stereotypami, ale dlatego, że jestem pewna, iż nie dałoby mi to szczęścia. Tą rolę do odegrania zostawiam mężczyźnie, który według mnie powinien być odważny – chodzi mi oczywiście o odwagę cywilną, a nie o „pseudoodwagę” typu jazda na motorze z nadmierną prędkością... Od początku jak zaczęłam pisać ten post chodził mi po głowie fragment piosenki "Biała Armia" Bajmu – "Jesteś sterem, białym żołnierzem Nosisz spodnie, więc walcz".

7419 )
 Kobietadata: 03.04.2009, godz: 22:13, IP: 83.28.77.66

tez tak mysle obeserwujac dookoła, młode 20-25 stki jeszcze nie myślą tak jak 30 i wiecej. One jeszcze chca miec cos z zycia, podrózowac, bawic sie, dokształcać.. korzystac z zycia.. i zadowalają sie niekoniecznie porządnymi panami, ale bardziej zaradnymi, którzy mogą im uprzyjemnic życie. Często zrobią wszystko by miec takiego chłopaka, idąc z nim do łóżka. Po kliku latach gdy przezyja rozczarowanie dopiero otwierają oczy ze cos straciły, ze dały sie wykorzystać i pewnych rzeczy nie mogą juz odkręcić. Oczywiscie zdarzają sie rozsądne dziewczyny w wieku 20 paru lat, jednak to pokolenie jest tak rozchwiane i " wyuczone " ze zycie to przede wszystkim branie.. i dlatego jest najbardziej narazone na rozwody. Pokolenie obecnych 20-25 do 30 latków to najwiekszy procent rozwodów w Polsce w ubiegłym roku , Starsze mają wpojone zasady i jesli przetrwają do 30, to ilosc rozwodów znacznie spada. te dane to oczywiscie nie moj wymysł ale statystka urzędów. I w moim miescie jest to dostrzegalne. Jestem w szoku ile ludzi przed 30 się rozwodzi.

7418 )
 rodriguezdata: 03.04.2009, godz: 21:58, IP: 213.158.199.68

Do M.
Wydaje mi się że słabo rozumiesz mężczyzn pisząc takie rzeczy,co znaczy ewentualnego?Czy słabością można nazwać znęcanie się fizyczne lub psychiczne nad drugim człowiekiem.Dzięki Bogu moje relacje z ojcem były normalne,nigdy z jego strony nie doznałem krzywdy więc na ten temat nic nie mogę powiedzieć,ale w relacjach po między małżonkami mógł bym Ci wiele napisać,i niestety zapewniam Cię że niemożna by tego nazwać słabością."A nawet jesli ktoś miałby tak bardzo przykre doświadczenia to i tak można z tego wyjść"wyjść można z kilku niewinnych klapsów i nagan ale nie z ciągłego poniżania.Żeby zrozumieć bul drugiego człowieka trzeba samemu go doświadczyc lub chociaż się o niego otrzeć.

7417 )
 Zosiadata: 03.04.2009, godz: 21:07, IP: 87.204.37.26

Drogi Marcinie!
To, że interesują Cię 20, 25-latki nie znaczy, że serce kogoś w Twoim wieku nie może skłonić się ku komuś starszemu. Znam takie związki, które teoretycznie odbiegają od ustaleń fachowców, a pomimo tego nie są mniej udane, szczęśliwe. Reguły regułami, a życie życiem... Czasami potrafi zaskakiwać.

7416 )
 Artur, lat 32data: 03.04.2009, godz: 20:46, IP: 148.81.47.231

Do Marcina
Hmm, akurat dla mnie, będącego w podobnym to Twojego wieku,dziewczyny do 23 lat są po prostu za młode (za duże różnice w ,,sposobie bycia''). Nie mam na myśli różnicy wieku, tylko dojrzałość 20-23 latek (niech dziewczyny w tym wieku mi wybaczą).
A mógłbyś podać nazwisko jednego z tych psychologów? Bo chętnie poczytam lub posłucham coś w tym temacie.
Pozdrawiam

7415 )
 Basiadata: 03.04.2009, godz: 20:11, IP: 87.96.77.236

Kochani, bardzo Wam dziekuję za fajne (dyskusyjne) odpowiedzi.
Są one różne, tak jak rożni sa ludzie.
Jedni nie wyobrazają sobie starszej kobiety jako żony, inym to nie przeszkadza.
Ja sama nie wiem.....chyba najwazniejsze jest jednak poroumienie dusz.Te same wartości, przekonania....
I chyba macie rację, skoro mojej znajomej wiek nie przeszkadza(a jej wybrankek nie widzi i nie odczuwa róznicy wieku), to moze powinni spróbowac.....

Ta znajoma nie wygląda na swoje lata a raczej na 30-32. Być może za kilka lat ta różnica będzie widoczna.....nie wiem, ale nie mozna nigdy niczego zakładac....
Moja mam jest młodsza od taty 11 lat i nie widac tego wcale....

Dziękuję za zainteresowanie tematem, pozdrawiam Wszystkich i życze cudownej wiosny:-)


7414 )


Daj plusika:
[ Strona główna ]
Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą Miłość czy MIŁOŚĆ? Czyli sztuka chodzenia ze sobą
Katarzyna Jarosz, Tomasz Jarosz
Jest tak wiele pytań na temat miłości, które zadajesz sobie codziennie. Czy czasami masz wrażenie, że te pytania są bez odpowiedzi? Mamy dla Ciebie rozwiązanie... » zobacz więcej
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2015 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej