Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki
Źródełko
...czyli o darze rozmowy...


Porozmawiajmy ze sobą

[ Pokaż ]
[ Dodaj wpis ]


[ Pokaż ]
[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [388.02] [389.02] [390.02] [391.02] [392.02] [393.02] (394.02) [395.02] [396.02] [397.02] [398.02] [399.02] [400.02] [>] [>>]

Chcesz prosić o modlitwe? Zapraszam do odwiedzenia [ Skrzynki Intencji ]

Uwaga:
Od 4 kwietnia 2011 r. wpisy kierowane do działu "Poznajmy się" można zamieszczać na stronie www.dla-samotnych.pl
Życzymy Wam owocnych relacji na nowej stronie. Kasia i Tomek
 Artur Wnęk / Artii, lat 34, e-mail: 1@Gadu-Gadu:11224197data: 31.05.2009, godz: 14:21, IP: 83.18.89.155


-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-

"Przedwieczny Boze, nieskonczona Milosci! O moj Ojcze!
Poprosiles twoja mala ofiare o wszystko - wez wiec i
przyjmij wszystko... Dzisiaj daje sama siebie i poswiecam
sie Tobie bez reszty i nieodwolalnie" (...)

Marta Robin

-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-=<>=-

8178 )
 Izadata: 31.05.2009, godz: 12:36, IP: 213.17.128.2

Do magda l.17

Uwierz, nawet wtedy gdy jest tak strasznie ciężko, Nie wątp bo jesteś wspaniała osobą i na pewno rozwiążesz swoje problemy. Porozmawiaj z kimś, pisz na źródełu, kilk aosób na pewno odpisze i podniesie na duchu...Madziu...trzymaj się mocno, każdy z nas upada i rani sobie dusze...powodzenia :)

8177 )
 Madlenadata: 31.05.2009, godz: 10:53, IP: 89.76.16.109

DO ŁUKASZA:

Zapraszam serdecznie do Wspólnoty Woda Życie.

Spotkania w Kościele Św. Jakuba przy Placu Narutowicza każdy wtorek o 20.00

Poza tym polecam rekolekcje o uzdrowienie.

Przyjdź koniecznie.
Więcej o wspólnocie www.wodazycia.pl

8176 )
 aldona, e-mail: adona25@wp.pldata: 31.05.2009, godz: 09:40, IP: 79.186.248.176

"Panie,proszę zabierz mnie, Tam gdzie jest Twój tron, zabierz mnie od tłumu ludz, przed Oblicze Twe.Chce byćPanie blisko Ciebie,patrzec w twoja Twarz, świat zostawićgdzieś daleko w Twych objęciach trwać."

8175 )
 Naomidata: 31.05.2009, godz: 09:19, IP: 91.94.242.222

mi sie nie podobalo ze Łukasz tak sie uzewnetrznia.pewne intymne szczególy zycia człowiek powinien zachowac tylko dla siebie.

8174 )
 Marcindata: 31.05.2009, godz: 09:17, IP: 213.158.197.84

A ja dziś postanowiłem zacząć od nowa,to co tej pory działo się w moim życiu zupełnie mi się nie podoba,Bogu też zapewne.....Były okresy współpracy z łaską ale były też wielkie chwasty na polu mojej duszy.Szatan się cieszy bo już tak wiele zdziałał.....Boże pomóż mi wytrwać w tym postanowieniu,niech to nie będzie tylko puste zdanie ale niech rzeczywiście zacznie się nowy etap w moim życiu,Duchu Św.Boże zmiłuj się nad nami,oswiecaj nas.........

8173 )
 Ania34data: 30.05.2009, godz: 23:41, IP: 89.78.188.51

Dziękuję za modlitwę, Głosie w dyskusji:):) jesteś miłą osobą

8172 )
 Ania 34, lat 34, e-mail: nabo34@wp.pldata: 30.05.2009, godz: 23:23, IP: 89.78.188.51

Przeczytałam kilka wpisów Łukasza i przyszło mi na myśl, czy jest faktycznie tak nieszczęśliwym człowiekiem? czy lubi skupiać na sobie uwagę innych? Zapominamy, że jest to tylko i wyłącznie net. Nie znamy go realnie, pisać można wszystko. Każdy z nas ma swoją moralność i patent na życie. On sam musi przetrawić swoje błędy i zmienić nastawienie do życia. Może jestem zbyt młoda mam tylko 34 lata, wykształcenie, doktorat i niepełnosprawność, ale wyczywam instynktownie, że jest to człowiek nieszczęśliwy. W życiu liczy się coś więcej niż seks i wymiary modela czy modelki. Jeśli nie ma szacunku, miłości, zrozumienia takie życie jest puste, jak nadpsute jabłko. Czy będziemy sami w życiu, czy nie zależy od naszej osobowości oraz charakteru. Na seksie i wyglądzie związku w prawdziwym znaczeniu się nie zbuduje. Miłośc jest bezwarunkowa. Najprościej kochać, jak wszystko układa się po naszej myśli. Spróbujmy spojrzeć na charakter. Na to, że gdy mamy problem, ta druga połowka jest dla nas wsparciem, podporą. I najważniejsza kwestia, nie bójmy się rozmawiać, przyznawać, że jesteśmy "ułomni" i często blędzimy. Uda nam się nie ma innej opcji. Odwagi z życiem, bo ono jest piękne

8171 )
 Ania34, lat 34, e-mail: nabo34@wp.pldata: 30.05.2009, godz: 23:03, IP: 89.78.188.51

Dajcie już spokój temu Łukaszowi, może ma chłopak jakieś problemy. Czy nie można zamiast krytykować, napisać: zastanów się nad swoim losem?. Jak Ci pomóc? Każdy z nas jest kowalem własnego losu. To co zrobimy ze swoim życiem w dużej mierze zależy od nas samych. Nie było mi łatwo w życiu, ale życie nauczyło mnie jednego. Bóg nie dał mi zdrowia, ale dał mi miłość, pokorę i ogromną serdecznośc do drugiego człowieka oraz dojrzałosć życiową. Nie nam osądzać człowieka, bo by to zrobić trzeba z kimś zjeść beczkę soli. ŻYCZĘ WSZYSTKIM SZCZĘŚCIA W ŻYCIU I MIŁOŚCI U bOKU UKOCHANEJ OSOBY

8170 )
 Podróżnik, lat 28data: 30.05.2009, godz: 20:57, IP: 83.2.187.24

Do Magdy - muszę się przyznać, że gdy byłem w podobnym wieku, też miałem okres gdy intensywnie myślałem o śmierci, wierze, życiu. Było to w pierwszej klasie szkoły średniej, przeczytałem słynną książkę "Życie po życiu", jakiś czas później katecheta na lekcjach religii pokazał nam film o doświadczeniach ludzi z pogranicza śmierci. Poza tym nieciekawa sytuacja osobista, początkowe problemy w szkole itd. powodowały że byłem przygnębiony i myślałem o śmierci zwłaszcza że opisywany świat po drugiej stronie wydawał się być piękny.
Odnośnie wiary, chyba nikt nie powie Tobie dokładnie jak i w co masz wierzyć. Dla mnie najlepszą drogą jest droga wskazana przez Jezusa w ewangeliach. Pismo św. to ponadczasowa Prawda. Nie warto ulegać egzotycznym religiom i poglądom. Z drugiej strony nie należy ślepo wierzyć i być fanatykiem. Bóg dał nam rozum i wolną wolę, byśmy nie przyjmowali bezmyślnie różnych dogmatów, tylko zastanowili się, przeanalizowali. Najważniejsze jednak to być dobrym i pełnym serca dla ludzi. "Najważniejsze przykazanie daję wam - abyście się wzajemnie miłowali".
Do Łukasza - widzę, że bardzo lubisz pisać o swoich perypetiach sercowych, faktycznie czasem dobrze się zwierzyć, wypowiedzieć swoje żale, mam nadzieję jednak, że nie serwujesz poznanym dziewczynom tych opowieści. Poza tym wydaje mi się, że zbyt się angażujesz już od samego początku każdej znajomości, dziewczyny wyczuwają to, może czują się "osaczone", zwłaszcza jak po paru miesiącach znajomości planujesz ślub.
Pozdrawiam wszystkich Źródełkowiczów :)

8169 )
 Jacek, e-mail: maxasa@poczta.fmdata: 30.05.2009, godz: 20:39, IP: 80.51.186.42

Dzień dobry,
czy ktoś zna takie miejsce, w którym można pobyć (dłużej), wyciszyć się, odpocząć od zgiełku świata, wśród ciszy, zieleni, spokojnych ludzi, ptaków. Może klasztor lub podobne miejsce, ze skromnym wyżywieniem i miejscem do spania w zamian za pracę. Może jakiś wolontariat, praca przy restaurowaniu zabytków-również za granicą.
Mieszkam w mieście, w którym dużo hałasu, spalin, jestem wycieńczony psychicznie i mam dużą potrzebę zmiany otoczenia.
Proszę o pomoc, pozdrawiam,
Jacek.

8168 )
 wiktor18latek, lat 18, e-mail: peopole@onet.eudata: 30.05.2009, godz: 19:14, IP: 79.139.8.36

do Głos w dyskusji

Bardzo mi sie spodobał w ten Twój wpis oczywiście rozumiem co przeżywasz i chce Ci tylko powiedzieć że ja mam podobne odczucie czyli niechęć do oglądanie coraz bardzo roznegliżowanych panien po prostu wtedy przychodza człowiekowi głupie myśli poza tym też zawsze chciałem poznać dziewczyne miła ładna ale przede wszystkim porządna dla której ważna jest wiara zachowywanie przykazać ale przede wszystkim ważne też żeby była skromna. Poza tym to jedna rzecz na tych portalach też masz racje na o2.pl np cały czas sa trzy czy cztery artykuły promujące takie łatwe przyjemne życie. No cóż nie chciałbym tego rozstrząsać wszystkiego co mi się nie podoba i tylko życze Tobie tego czego bym sobie życzył czyli żęby znaleść tą odpowiednia osobe która może nie będzie wzorem cnót chrześcijańskich bo to niemożliwe akle będzie chociasz dążyć do nich.

Pozdrawiam

8167 )
 Magda, lat 17data: 30.05.2009, godz: 17:11, IP: 82.143.133.1

Dziękuje za mądre słowa... Kiedy jestem wśród ludzi wierzących, którzy o tym mówią i widzę tą wiarę w ich czynach, wtedy czuję tam obecność Boga, ale kiedy jestem sama lub rozmawiam z ateistami zaczynam wątpić... i to zwątpienie mnie przeraża... Dziś idę na nocne czuwanie z wspólnotą do której chcę dołączyć... Mam nadzieję, że tam poczuję się lepiej...

jestem z Wrocławia

8166 )
 small_girldata: 30.05.2009, godz: 15:19, IP: 83.6.106.240

Magda- z jakiego jesteś miasta?

8165 )
 Magda, lat 17data: 30.05.2009, godz: 14:06, IP: 82.143.133.1

Potrzebuje pomocy... Kogoś kto pokarze mi w co mam wierzyć... nie pomoże mi rodzina, bo to katolicy z tradycji... a ja się gubię... kilka tygodni temu zaczęłam myśleć o śmierci... czy to prawdziwy KONIEC?? Pomyślałam też o Bogu i teraz, po paru tygodniach, staram się być prawdziwą wierzącą z wyboru, ale czy moja wiara nie jest jedynie lękiem przed śmiercią?? Przeczytałam świadectwo Glorii Polo i uwierzyłam, ale zaraz potem przeczytałam wypowiedzi kilku osób o śmierci klinicznej, o tym, że to tylko wytwór mózgu... Chcę wierzyć, ale w koło jest tylu ludzi, którzy negują wiarę i wydaje mi się to racjonalne... Proszę o pomoc... Bo ja nie chcę wątpić...

8164 )
 Marcindata: 30.05.2009, godz: 13:47, IP: 213.158.197.87

Do wszystkich
No dobra już dobra dajmy spokój już temu Łukaszowi,facet jest zagubiony i nie ma co go wynosić ponad najgorszych.......
A poza tematem.......gdy siostra Faustyna otrzymała od Jezusa wezwanie bo głoszenia orędzia Miłosierdzia to szatan ją kusił by dała sobie spokój i modliła się tylko za siebie i była zwykłą zakonnicą taką jak inne.A ja..........też to orędzie słyszałem i jestem wezwany by je głosić a jednak czasami słyszę podszepty:nie rób tego,przecież i tak kto się modli do Miłosierdzia ten się modli a reszta nie ma czasu bo przecież wielu ludzi o godz.15.00 jest zajętych i nie mają czasu na modlitwę.Po co więc zachęcać,nie ma sensu odpuść sobie.I właśnie na przekór złemu mówię wszystkim ktorzy to przeczytają:MÓDLCIE SIĘ do Bożego Miłosierdzia,nawet jak nie dacie rady o 15.00 to w innej godzinie,ono jest ratunkiem dla nas wszystkich,sam doświadczam codziennie jego wielkości........Pozdrawiam:)

8163 )
 Robert, lat 20, e-mail: loiszo1989@wp.pldata: 30.05.2009, godz: 13:14, IP: 195.189.142.43

Witam wszystkich jestem z małopolski. Wiem że ta stronka służy do czegoś innego ale czy mógłby mi ktoś pomoc w znalezieniu pracy? Bardzo mi na tym zalezy. A może wybiera się ktoś na zbiory za granicę? Prosze o kontakt gg 7665222 lub tel 889767414 bardzo prosze o pomoc

8162 )
 ...data: 30.05.2009, godz: 11:40, IP: 89.174.66.2

"...dodała, że byłem cudowny,że słodko podrywam i nieźle całuję..."Kiedy przeczytałam ten fragment wypowiedzi Łukasza to skojarzył mi się pewien wierszyk,a to jego fragment
"KU PRZESTRODZE"
...no i mają szczęście ładne głupie dziewczyny
a cud książę najpewniej w zwykłą świnię się zmieni
bo co piękne na zewnątrz ,wewnątrz złotem się nie mieni.
Spod cudownej powłoki widać głowę potwora
co tam żona,co dziecko,nie znam tego bachora
Ja skarania boskiego nic a nic się nie boję,
no a dziecko kochanie jest moje?
Potem rozwód i rozstanie , pełno bólu i złości
co zostało dziewczynie z tej do księcia miłości
A pamiętasz takiego co dla twego spojrzenia
on był starszy od ciebie,trochę brzydki,lecz w miarę
Nie poznałaś człowieka ,za głupotę masz karę
Pisze anons w gazecie już nie głupia dziewczyna
"Mam lat dwadzieścia siedem,rozwiedziona,mam syna".


W miłości należy dopuścić do głosu uczucia i rozsądek...

8161 )
 Celinadata: 30.05.2009, godz: 11:08, IP: 91.94.79.155

Do Łukasza:
Łukaszu, wydaję mi się, ze masz jakies problemy emocjonalne, jakies problemy sam ze sobą.
Wiesz, czlowiek sam nie dostrzega często tego jak postępuje, przeczytaj uważnie wpisy osób, które Ci odpisały i zastanów się, czy nie mają racji....?

Przestań na siłę szukać miłości i akceptacji u innych, wsłuchaj sie w siebie i postaraj zrozumiec kim jestes i dokąd zmierzasz?

Moze potrzebujesz jakiego wewnętrznego uzdrowienia?
Sa Msze w intencji uzdrowienia wewnętrznego, dzisiaj jest taka Msza na Skaryszewskiej o 18.30, w środe jest taka Msza u Andrzeja Boboli o 19.00.

Doradzam także wizytę u jakiegoś dobrego psychologa.

Jeśli nic ze soba nie zrobisz, to nadal będziesz szukał nie wiadomo czego i unieszczęśliwiał siebie i poznane osoby.

Odwagi!

8160 )
 karinadata: 30.05.2009, godz: 10:11, IP: 83.28.60.40

do Meg, Bojażń rodziców o Ciebie jest naturalna, każdy odpowiedzialny rodzic chce dobrze dla przyszłości dziecka. Masz wspaniałych rodziców, to duzy dar.:)
Meg sprobuj zacząć sie cieszyc tym co masz.. np dobre studia, zainteresowania zajęcia..zdrowe nogi które umożliwają Ci co rano wstać..
I spojrzmy na to innym okiem, to nie jest tak ze mozemy albo powinnismy miec wszystko.. Gdzie sie nie rozejrzysz dookoła to kazdego coś gryzie. Mam kolezanki które ząłozyły rodziny ale problemy pietrzą się i wyzwania są jeszcze większe. Bo dziecko bardzo choruje,bieda bo zyją z jednej pensji, bo teściowa niszczy małżenstwo, bo mąż jej nie rozumie, bo rozwód, inni choć młodzi nie moga miec dzieci i to dla nich ogromne cierpienie, inna kolezanka ma dwoje dzieci , dostała bolerioze i tak cierpi od kilku lat ze nie moze pracować.. itd.
Inni tacy jak Ty znowu cierpią na samotność. Każdemu czegoś w zyciu brak. Twój los nie musi trwać wiecznie. Sytuacje się zmieniają, są porażki ale są też sukcesy jeśli tylko człowiek sie nie poddaje. Jesteś młoda , i jeszcze duzo przed Tobą jesli dasz sobie szansę. Niektóre panie wychodzą za mąz po raz pierwszy w wieku 50 lat. Oczywiście biologia itd.. (wiele mamy bezdzietnych małzenstw, niektóre kobiety ronią po kilka razy) ale one się cieszą ze nie będą same i dziękują Bogu za dar małżonka i jaka to wdzięczność ze sie doczekały!. Często patrzymy powierzchownie ze komus się więcej w zyciu udało, a nam nie... ale tez nie wiemy co go od wewnątrz "gryzie".
Tobie Meg tez się udało! W moim srodowisku są osoby które nie mają mozliwosci finansowych by skonczyc studia, by w ogole się kształcic czy zdrowie ich ogranicza lub inne trudności.
Nasze zycie jest bojowaniem. Trudności są potrzebne, to jest droga krzyżowa którą mamy przejść .
Bądź dobrej myśli Meg. Oddaj swoje zycie Jezusowi i ufaj ze bedzie zgodne z Twoim powołaniem. Nie wybiegaj w przysżłosc za daleko, nie twórz obrazu samotnej panny bez względu na wiek, bo nie znasz przyszłości. W zyciu moze się wiele wydarzyc i to w takim momencie kiedy wydaje sie juz wszystko przegrane i niemozliwe.
Nie chodzi mi o nowoczesny optymizm (New Age itd) potrzebna jest nadzieja, ze spotka Cię w zyciu to co dla Ciebie najlepsze a jeśli bedzie nadzieja to nie stracisz sił by zawalczyć, zdobywać lub przyjąć drugiego człowieka.
Z jednym sie zgodzę z autorami literatury New Age- nasze myśli o sobie- wpływają na nasze życie. Negatywne potrafia tak zablokować i ograniczyć ze człowiek nie dostrzeże żadnej szansy, staje się rozgoryczony, zawiedziony i bierny, traci odwagę pomysły, chęci do działania i nie odczytuje natchnień od Ducha sw.
Przeszkody przeszkodami, ale nie zapomnij ze ciągle możesz osiągać cele i nie ważne jak szybko. Nie porównuj sie do innych,ze oni juz załozyli rodziny.. bo oni też walczą.
Odwagi Meg! całe życie przed Tobą.. Zycze prowadzenia Ducha sw, szczególnie jutro nie zapomnij powierzyć MU swoich spraw.

8159 )
 różowe okulary:)data: 30.05.2009, godz: 09:36, IP: 89.174.66.2

Ech,niektórzy faceci zachowują się dokładnie tak samo jak w tej piosence http://www.youtube.com/watch?v=65Pxlp3i_DE .Piękne słowa o wstrzemięźliwości seksualnej to tylko "haczyk" na dziewczyny.A co można zbudować na matactwie i kłamstwach???...chyba tylko mur nieufności.

8158 )
 do łukaszadata: 30.05.2009, godz: 00:15, IP: 83.26.142.217

do lukasza

przeczytalam twoja wypowiedz i niedobrze mi sie zrobilo. co mnie i innych obchodzi z kim byl seks i czy kasia czy ania czy inna ziuta byla przez ciebie calowana slodko czy gorzko?
czlowieku ty jestes maksymalnym egoista albo maksymalnie zaburzony jestes skoro traktujesz dziewczyny w taki sposob.
caly czas uzalasz sie nad soba, bombardujesz zrodelko tysiacem wpisow ze mily uczciwy itp pozna dziewczne na dobre i zle po czym raczysz nas wynurzeniami o twoich calowaniach seksach i takich tam. obrzydlistwo.
no jak traktujesz dziewczyny tak zostaniesz potraktowany sam wiec pretensje miej sam do siebie!
a najlepsze ze piszesz tonem mentora i madrali a nie zalujesz nic - oprocz tego ze nadal nie masz dziewczyny. zenada.

bede twoje wpisy omijac szerokim lukiem od tej pory.

8157 )
 dzoan, lat 29, e-mail: dzoan@poczta.onet.pldata: 29.05.2009, godz: 23:54, IP: 81.190.89.158

kiedyś usłyszałam mniej więcej taki przykład, że wkładamy do koszyka różne rzeczy... jeżeli np. włożymy zgniłe jabłko to logiczne, że jabłko, które wyjmiemy z koszyka jest zgniłe!!!

Łukaszu,
radzę Ci spojrzeć na Twoje doświadczenia z innej perspektywy. To co Ciebie spotkało, może być właśnie szczęściem dla Ciebie. Bo czymże jest życie chwilą i budowanie na emocjach, przejemnościach i przywiązywaniu człowieka do siebie? Kiedyś spotkałam wspaniałego chłopaka, wszystko zapowiadało się nieźle - był taki, o jakim nawet nie śniłam. Po pierwsze był wierzący - tak jak ja i od początku naszą znajmość pragnęliśmy oprzeć na Panu Bogu. Ale w praktyce wyglądało to trochę inaczej... Przywiązywaliśmy się do siebie emocjonalnie, no i on przysłonił mi cały świat. Ja nie potrafiłam żyć czymś innym poza nim, bo on stał się dla mnie najważniejszy. Uważałam, że wreszcie znalazłam miłość. No więc bardzo mi na niej zależało. Jednak coś szybko zaczęło się psuć. Z początku nie zauważałam tego, bo przecież byłam zakochana. Dopiero jak on dał mi nieładnie, ale jasno do zrozumienia, że to definityny koniec, obudziłam się... I chociaż bardzo to przeżywałam, bardzo długo nie mogłam o nim zapomnieć, to jednak w tej najtrudniejszej chwili modliłam się koronką do Miłosierdzia Bożego ze łzami w oczach. Wypłakałam wszystko Panu Jezusowi, a On dał mi oczyszczenie i ukojenie, i siłę, by wybaczyć. Myślę, że tak naprawdę wtedy nastąpiło moje nawrócenie. Wtedy zadecydowałam, że nie uzależnię swojego szczęścia od drugiego człowieka, który nawet najbardziej bliski jest zmienny, potrafi zranić. Zaczęła się długa droga, której bym nie przeszła, gdyby nie On niósł mnie na rękach. Od tej pory powtarzam, że jeśli Pan Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu. To jest jak budowanie na Skale, z tą pewnością, że Jezus daje ocalenie, daje życie wieczne i cokolwiek tutaj dziać się będzie, nie może odłączyć nas od Miłości, którą jest Jezus posłany przez Boga Ojca. To Duch św. daje umocnienie. Bez Jego działania, nikt nie może wyznać, że Jezus Chrystus jest Panem. Dlatego tak ważna jest modlitwa do Ducha św. To On jest tym Pocieszycielem, Którego obiecał Pan. To On da nam wszelką moc, by pokonać wszystkie przeciwności. On niesie też Nadzieję, czego świat dać nie może...

Tak patrząc na to ile zła dzieje się wokół nas, często jestem zrozpaczona i nie widzę cienia nadziei. Ale tak patrzy się po ludzku... Kiedyś to już wspominałam, jak Matka Teresa zapytana dlaczego na świecie jest tyle zła odpowiedziała "bo we mnie jest za mało dobra". To prawda!!! To my mamy stawać się lepszymi, aby świat był lepszy. To zadaniem każdego z ochrzczonych jest głoszenie Dobrej Nowiny. Pisał o tym Jan Paweł II w encyklice "Redemptoris Missio", że głoszenie przez wiernych Ewangelii jest podstawowym zadaniem Kościoła. My świadcząc o Panu zasiejemy trochę dobra w otoczeniu. Tak ludzie dowiedzą się o Królestwie Niebieskim, które zaczyna się w sercach wierzących. I pamiętajmy, że czyny mówią głośniej niż słowa. Więc prośmy Ducha Ożywiciela, by ożywił co w nas martwe, umocnił co słabe, wlał światło, gdzie panuje ciemność, uleczył chorobę, skruszył obojętność, odrzucił lęk, a dał moc wyjścia naprzeciw drugiemu człowiekowi i głoszenia Zbawienia w imię Jezusa Chrystusa.

“Nie jest głupcem ten, kto oddaje coś, czego nie może zatrzymać, aby zyskać to, czego nie może stracić”. Jim Elliot

Z modlitwą <><

8156 )
 Megdata: 29.05.2009, godz: 23:35, IP: 87.205.221.203

Długo już tu zaglądam, ufam i ciągle czekam. Pamiętam o modlitwie. Próbowałam nawet wmówić sobie powołanie zakonne, odnaleźć radość z samotności. Ale za każdym razem, kiedy patrzę w oczy jakiegoś dziecka, moje robią się szklane na myśl, że ja nigdy nie usłyszę słowa „mamo”. Że nie będę mogła, że nie mogę o nikogo się troszczyć. Kończę właśnie studia techniczne, nie przeleję swoich uczuć ani na dzieci w przedszkolu, ani na starsze osoby w domu opieki. I też nie czuję do tego powołania. Byłam kiedyś w 2 związkach. Odeszłam, a później sama poznałam czym jest odrzucenie. Zawsze byłam wierna zasadzie czystości przed ślubem i to było powodem rozstania 1 i 2. Chociaż sama kochałam, ufałam i wierzyłam, że jeśli mamy byś razem, to będziemy, a jeśli to jeszcze nie on, będę czekać. Mam starszych, bardzo kochających się rodziców. Ostatnio ich zdrowie się pogorszyło i zobaczyłam ich strach o moją przyszłość, o to, że nie będę miała na kim się oprzeć. Nie okazuję na zewnątrz mojego strachu, żeby ich nie martwić jeszcze bardziej. Zresztą co to zmieni? Mam znajomych, wychodzę do ludzi, mam sporo zainteresowań, zajęć, ale wokół wszyscy mają już „swoje życie”. Wszyscy zajęci, nie mają czasu. Modlę się. A ta samotność trwa i trwa. I ostatnio w każdej dziedzinie życia zaczęło się walić. Nawet to, z czym świetnie sobie kiedyś radziłam przestało mi wychodzić. Zwątpiłam w siebie. Zawiodłam też bardzo na znajomych. I w tym uczuciu beznadziejności już nawet nie widzę sensu modlitwy o to, żeby kochać, żeby „odnaleźć drugą połówkę”. Nie wierzę już w to, że ktoś mnie pokocha, że nie będzie mnie traktował jak rzecz. Próbowałam otworzyć przed kimś swoje serce i kolejny raz zostałam zraniona. Już się powoli przyzwyczaiłam do samotności, pogodziłam. Jest „normalna”. Tylko myśl o tym, że mojego domu nigdzie nie będzie, tak bardzo boli.
Z modlitwą za wszystkich samotnych

8155 )
 Gargameldata: 29.05.2009, godz: 22:17, IP: 79.184.244.149

Łukaszu
Z każdym kolejnym postem coraz mniej Cię rozumiem, a ten ostatni wywód to jakieś kompletne masło maślane. Chyba sam nie wiesz czego chcesz?

8154 )
 Marcindata: 29.05.2009, godz: 22:07, IP: 213.158.197.84

Materializm to chyba jeden z największych kagańców współczensego człowieka.Czasami jak coś kupuję to łapię się na tym że się zastanawiam czy byłbym tym w stanie zaimponować dziewczynie.Tak to głupie ale z czego wynika?Z tego że kobiety wysyłają takie sygnały do podświadmości mężczyzn i im to siedzi w głowie.Może tylko cześć kobiet ale jednak tak jest.....Dobranoc:)

8153 )
 Dietrich, lat 23data: 29.05.2009, godz: 21:50, IP: 89.75.208.30

Zastanowiła mnie ostatnio pewna popularność Paulo Coelho wśród katolickich zwłaszcza czytelników. Chcąc poznać autora, o którym słyszałem różne opinie, przeczytałem kilkanaście jego felietonów. Z lektury wnoszę, że Paulo Coehlo jest mistrzem łatwych rad życiowych na poziomie nieco tylko wyższym od tych zawartych w prasie kobiecej. Używa krzepiących opowiastek ze wszystkich kultur i religii, ale te cytaty tylko obnażają pustkę jego myśli. Wydaje się też być dość mętnym przedstawicielem New Age. Lektura ogólnie wywołuje we mnie uczucie sprzeciwu- to wszystko takie łatwe i synkretyczne. Ale być może to jest właśnie najlepszy wyraziciel ducha swej epoki.

Być może jego proza fabularna jest inna i chciałbym w wakacje zapoznać się z nią bliżej. Zrobię to jednak z obowiązku- Coelho zdradził się w felietonach jako wirtuoz arcybanału i nie sądzę, żeby zatarł to wrażenie w powieściach.


8152 )
 głos w dyskusjidata: 29.05.2009, godz: 21:30, IP: 149.156.124.19

Aniu, 34 !

Tak trzymaj. Głowa do góry. Trzeba ufać do końca i nigdy się nie poddawać – "Dopóki walczysz jesteś zwycięzcą" (św. Augustyn).
Obiecuję dzisiaj modlitwę za Ciebie.

Do Łukasza:

Drogi Łukaszu masz problemy, ale nie z dziewczynami tylko ze sobą. I piszę to tylko po to żebyś spróbował jeszcze zawalczyć o siebie. Nie będę pisać Ci rad, bo byli przede mną którzy próbowali i pisali je wielokrotnie, tylko Ty nie brałeś tego w ogóle pod uwagę. W Twoich wypowiedziach piętrzą się sprzeczności. A wszystkie z nich cechuje obsesyjne pragnienie "posiadania" (myślę, że to właściwe słowo) dziewczyny. Kręcisz się wokół jednego tematu, do znudzenia i do zmęczenia siebie i innych.

8151 )
 Dietrich, lat 23data: 29.05.2009, godz: 21:17, IP: 89.75.208.30

Łukaszu, jeśli akceptujesz seks jako normalny przejaw znajomości dwojga ludzi nie będących w małżeństwie, nie powinieneś się dziwić, że tak się sprawy mają. Jeśli godzisz się na grzech i Twoje dziewczyny godzą się na grzech, to nie oczekuj szczęścia i stałości. Grzech to nieszczęśćie, bo zło moralne jest największym nieszczęściem. Na nieszczęściu szczęścia nie zbudujesz, a chodząć do łóżka z róznymi dziewczynami bardzo krzywdzisz je, siebie i swoją przyszłą żonę. Poszukaj księdza, który mógłby być Twoim stałym spowiednikiem i kierownikiem duchowym.

A poza tym... Nie ja jeden jestem mocno skonsternowany, czytając dość szczegółowe opisy tego, co i w jakiej kolejności robiłeś z poszczególnymi dziewczynami. Jeśli już akceptujesz to, co katolicyzm jasno nazywa grzechem cudzołóstwa, to pamiętaj przynajmniej, że relacjonowanie swoich erotycznych "osiągnięć" nie należy do dobrego tonu.

Z modlitwą.

8150 )
 Dorotadata: 29.05.2009, godz: 20:13, IP: 79.186.119.231

Lukaszu troche powsciagliwosci w tym co piszesz

8149 )
 ...data: 29.05.2009, godz: 19:42, IP: 83.7.236.102

Łukaszu...nie sztuką jest słuchać ale usłyszeć...więc posłuchaj, usłysz i zacznij ,,wprawiać w czyn,, rady jakie czasem tutaj czytasz...albo i nie czytasz...
Nigdy nie odnajdziesz szczęścia przy dziewczynie DOPOKI nie odkryjesz go w Bogu i w sobie!!! Nie dziw się,że wszystkie związki się sypią jeśli Twoje uczucia są Twoim bogiem...Dopoki Bóg w Twoim życiu nie będzie na pierwszym miejscu nie zaznasz szczęścia...Zamiast szukać następnej dziewczyny i seksu... Poszukaj Jego...

8148 )
 Łukasz, lat 25, e-mail: lukasz84.r@wp.pldata: 29.05.2009, godz: 17:46, IP: 89.77.40.152

Za każdym razem jak się spotykam z dziewczyną to cos się nie udaje nawet jak dojdzie doi namiętnego pocałunku też nic się nie udaje, nawet jak się otworze przed dziewczyną też nic się nie udaje , nawet jak ja się dobrze czuje z dziewczyną to nic się nie udaje, nawet jak widzę bo to widać że dziewczyna czyje się dobrze w moim towarzystwie i nic się też nie udaje , Ja się spotykałem z Edytą czułem, ze to właśnie jest ta dziewczyna ta jedyna , zaczynałem się przy niej otwierać a mi się to udaje rzadko bo spotkałem się z wieloma dziewczynami i otworzyłem się tylko przed 3 dziewczynami Edyta była 3. Pierwsza była Sylwia zostaliśmy parą byliśmy ze sobą prawie pół roku to był cudowny okres w moim życiu wtedy uwierzyłem, że to coś innego, bo ona była inna. Naprawdę ja kochałem i nadal kocham nie mogę o niej zapomnieć a nie jesteśmy już ze sobą przeszło rok. Były namiętne pocałunki i nawet seks wiele razy się z nią kochałem, poznałem jej rodzinę ona poznała moją rodzinę to było cos cudownego myślałem że będę to wieczne , pamiętam nasze spotkania, pocałunki, seks. Pamiętam nasze spacery i wspólne chwile we dwoje. Myślałem, że wreszcie mnie się poszczęściło, zapomniałem o tym co złe i co smutne , cieszyłem się życiem. Ale wszystko co dobre szybko się kończy. Nadszedł czas naszego rozstania, nie wiem czy ja coś złego zrobiłem , bo jeśli coś złego zrobiłem to na pewno to dało by się naprawić chyba że była pod presją kogoś innego. Albo może ona cos zrobiła i miała dość tego kłamstwa musiała z tym skończyć by nie wyszło coś co nie chciała by się ujawniło. Albo nikt z nas w tym nie zawinił ani ja ani ona tylko może ktoś wywarł na niej taką presje że mimo to podjęła taką decyzję a nie inną. Pytanie co było nie tak, żebym umiał cofnąć czas , naprawdę bym bardziej obserwował sytuacje i nie dopuścił bym do tego , czasami bujałem w obłokach i może to mnie zaślepiło, nie myślałem logicznie. Teraz ja się za wszystko obwiniam. Pamiętam dzień naszego rozstania , spotkałem się tego dnia z nią ale nic nie zapowiadało tego co ma się stać, było spokojnie przed burzą , a burz się zaczęła później jak się. Zbliżaliśmy do niej do domu wtedy to ona powiedziała żebym na nią poczekał , powiedziała że mama wróci z pracy zmęczona i nie chce bym jej przeszkadzał ale obiecała że wyjdzie do mnie i co i nic , była normalna tak jak zawsze i nic mi nie powiedziała jak tylko to bym na nią poczekał. Ale później napisała do mnie sms-a że to już koniec, ze to nie ma sensu , ze zasługuje na lepszą dziewczynę że może nie pasujemy do siebie może itd. Załamałem się i cały czas się zastanawiam co jest grane . Potem dowiedziałem się ze wiele razy kłamała że była w stanach a nie była że ślub jej brata na który byłem tez zaproszony został odwołany a jednak się odbył. I teraz już sam nie wiem, mam mętlik w głowie. Następną dziewczyną była Kasia może jeszcze nie byliśmy razem spotkaliśmy się raz i później dwa razy i na 2 spotkaniu zdecydowałem na to że ja pocałuje oczywiście namiętnie i było ok. Czułem się w jej towarzystwie dobrze i zaobserwowałem że ona też się czuje w moim towarzystwie dobrze. Ale też poczułem że cos kłamie. Ale dąłem jej szanse bo ona była zdołowana nie akceptowała się i tak mnie ona potraktowała. Tak samo mi napisała na gg jak Sylwia tylko że dodała że byłem cudowny , ze słodko podrywam i dobrze całuje ale to nie jest to. Napisała mi tak dziękuję Ci i dzięki Tobie zrozumiałam ze ktoś inny się może mną zainteresować. I po tych słowach się załamałem. Poczułem się jak rzecz i że zostałem tak oszukany i zraniony oraz wykorzystany, ale jeszcze mi została iskierka nadziei że może to nie była ta dziewczyna, ze następnym razem to będzie top że z następną się uda. Następna dziewczyna była to 3 dziewczyna z która się spotykałem, pierwsze spotkanie był to spacer brzegiem Wisły mnie się podobał i jej się podobał spacer, 2 spotkanie był to spacer po ZOO razem tak ustaliliśmy było coraz lepiej i cudownie aż zaproponowałem jej wspólny piknik ona wybrała cudowne miejsce , była piękna pogoda, rozłożyliśmy koc , było pięknie, wisła, słońce, ona i ja. Widziałem że ona się tak wspaniale czuje w moim towarzystwie a ja w jej towarzystwie. Ona mnie się podobała a ja jej. Każdy dzień bez niej był dniem straconym, widziałem jak na mnie patrzy i ja na nią. Myślałem, ze to , że to waśnie ona,. Przecież do 3 razy sztuka. Powiedziałem sobie że teraz musi się udać ile można mieć nieszczęście, byłem pewny siebie, może za bardzo. Wspólnie się opalaliśmy. Zaproponowałem jej masaż, zgodziła się i zacząłem masować. Później znów opalanie. A ja jej mówiłem że mnie się podoba, ze jest najcudowniejszą dziewczyną i że zależy mi na niej , ona się uśmiechała, wiedziałem że to już jest blisko. Ośmieliłem się ją pocałować namiętnie i cały czas się całowaliśmy. Nawet umówiliśmy się na 4 spotkanie mieliśmy iść do kina . Ale ona odwołała spotkanie bo chciała poświecić czas tacie. Zrozumiałem to.
Ale nie chciała się umówić, mówiła że nie wie kiedy, i nagle mi powiedziała ze nic do mnie nie czuje, że nic do mnie nie poczuła nawet po pocałunku. A było tak pięknie i znowu nic. nie będę już na jej temat za dużo się rozpisywać to zamknięty rozdział. Spotkałem wiele dziewczyn ale zawsze po pierwszym spotkaniu się kończyła znajomość. Albo widać było że interesuje je tylko kasa i pieniądze bo chcą, np. by coś im fundnąć. Ostatnio sporo dziewczyn poznawałem przez Internet i nawet nie doszło do spotkania zawsze jak wysłałem fotkę to słyszałem e no sory ale muszę Ci coś powiedzieć bo ja jestem szczera nie jesteś w moim typie lub słyszałem tekst nie podobasz mi się. Wiele dziewczyn , mi tak ostatnio mówi ale czasami się dziwię bo w tym czasie one też wysłały mi fotki jedna to była naprawdę brzydka i mnie się nie podobała a mi napisała że jestem nie w jej typie i że jej się nie podobam. Wiec halo co jest grane, jaki typ maja kobiety. Może typem jest maczo lub facet wypchany walizką pieniędzy bo jedna do mnie napisała że oferuje mi seks w zamian za pomoc finansową. A może ich tym to wysoki przystojny men, albo wytatuowany bosu z Kampinosu. W naszym świecie są dziewczyny piękne co wybierają sobie kandydatów ale SA też dziewczyny brzydkie które też wybierają o organizują casting na kandydata na partnera. To co że może nie jestem przystojny ale mam wiele innych pozytywnych zalet, bo każdy ma wady tak samo jak zalety nie ma idealnych ludzi. Nie chce już być samotny, Mie mam dużej rodziny , nie mam znajomych i przyjaciół wiec chciałem mieć chociaż dziewczynę, być dla niej oparciem i podporą, chciałem kochać i być kochanym, czy tak wiele chciałem. Czy SA jeszcze dobre dziewczyny. Widzę, że w dzisiejszym czasach najważniejsze są dobra materialne a gdzie wartości rodzinne, gdzie jest miłość, gdzie jest te cało dobro. Rozumiem, że seks jest ważny, że jest częścią życia ale nie powinien być najważniejszy. Gdzie się podziały tamte dziewczyny. Zastanawiam się może ze mną jest coś nie tak, może ja powinnam coś w sobie zmienić, może powinnam zmienić siebie, może ja powinnam teraz się umawiać z dziewczynami na seks może ja powinnam je wykorzystywać może nie powinnam patrzyć na serce lecz na coś innego, może wtedy bym przyciągał do siebie kobiety , powinnam być chamski mad tym powinienem popracować, mną tym kończę mój lis za dużo się rozpisałem. Ale jeśli dotrwałaś/eś do tego momentu znaczy że nie usnęłaś i cię to zainteresowało, zainteresowała Cię moja Historia. Oby moja Historia się zmieniła i żeby dalsze zakończenie było inne radosne i szczęśliwe a nie smutne jak do tej pory.
Pozdrawiam serdecznie i cieplutko Łukasz


8147 )
 Anka, lat 34, e-mail: nabo34@wp.pldata: 29.05.2009, godz: 15:37, IP: 89.78.188.51

będzie dobrze ja nie tracę nadzieji, byłoby miło mieć już rodzinę, fajnego człowieka koło siebie. Odwagi, może to, że wiekszość z nas jest sama wynika z ograniczeń wewnętrznych? Może warto zamiast biadolić nad sobą próbować. Mnie też nie jest łątwo, no najpierw ktoś widzi kule, choć jestem młodą wykształconą, zadbaną kobietą. Odwagi i do przodu, można góry przenieść, jak się chce

8146 )
 ANIA, lat 34, e-mail: nabo34@wp.pldata: 29.05.2009, godz: 15:27, IP: 89.78.188.51

ostatnio przeczytałam bardzo fajną książkę Paulo Coelho Najwiekszy dar jest to moja ulubiona książka tego autora mówiąca o miłości. No właśnie, czym dla Was jest miłość? coraz trudniej mi w nią uwierzyć, bo nie do końca rozumiem reguły jakimi kieruje się świat. Jestem taka jak inne kobiety, wykształcona, zaradna, ale chodzę o kulach, przez niepełnosprawność jakoś trudniej znaleźć partnera jeszcze w to wierzę, że Bóg postawi na mojej drodze człowieka prawego i wierzę, że innych osób na tym portalu też zabłyśnie słońce.Odwagi dla boga nie ma rzeczy niemożliwych. Nadwaga, kule, nic nie znaczy, jeśli jest nam ktoś pisany. Nie traćmy nadzieji.

8145 )
 głos w dyskusjidata: 29.05.2009, godz: 15:24, IP: 149.156.124.19

Do Artur, 32:

Płynę, płynę don’t worry ;).
Jednak wydaje mi się, że z prądem płyną nie tylko śmieci... Czasem są to ludzie, którzy podczas swojego wiosłowania pod prąd natrafili na tak silną grupę dryfujących w przeciwnym kierunku, że nie zdołali się oprzeć i zostali z nimi niejako porwani. Czasami są to ludzie, którzy w najtrudniejszych momentach wiosłowania (zawirowania, przeciwne wiatry itp.) nie spotkali ludzi którzy wyciągnęli by do nich rękę i pomogli przepłynąć trudny fragment rzeki albo spotkali takich, którzy tak się spieszyli do Źródła (wypełniając sumienie wszystkie instrukcje żeglarskie), że nawet nie zauważyli lub nie chcieli zauważyć tonącego. Wśród tych "śmieci" są wreszcie czasami Ci których kochaliśmy (i kochamy!), którzy byli dla nas ważni, a jednak nie udało nam się ich powstrzymać przed wybraniem przyjemnego (na początku) i kuszącego swoją łatwością dryfowania z falą.
I to by było na tyle metafor. Pozdrawiam.

8144 )
 Małgorzatadata: 29.05.2009, godz: 10:05, IP: 193.201.164.3

Polecam dobrą książkę nt czystości.pt "Dreszcz czystości" Dawn Eden.
Piękne, przemawiające (do sceptyków, nawiązujących znajomości(!) jak i postawionych już wobec problemu czystości przedmałżeńskiej) świadectwo dziennikarki, która z kobiety samotnej stała się kobietą wyjątkową. Co to oznacza? Zachęcam do lektury.

8143 )
 Tomek, lat 35, e-mail: redakcja@adonai.pldata: 28.05.2009, godz: 21:32, IP: 212.160.173.18

O tym, jak rozmawiać z chłopakami na drażliwe tematy http://adonai.pl/czystosc/?id=156
Dlaczego warto zachować czystość? http://adonai.pl/czystosc/?id=94
Czy można razem mieszkać przed ślubem? http://adonai.pl/milosc/?id=133

8142 )
 gosiadata: 28.05.2009, godz: 21:12, IP: 79.162.132.237

Mam problem ,nie wiem w jaki sposób porozmawiac z mezczyzna na ktorym mi zalezy na temat czystosci przedmalzenskiej, wspolnym mieszkaniu ale dopiero po slubie, naturalnych metodach planowania rodziny . Czy ktos moze ma doswiadczenie w takich rozmowach ale nie tylko z mezczyznami ktorzy sa przekonani do tych wartosci ?

8141 )
 ada......data: 28.05.2009, godz: 20:56, IP: 77.113.93.194

Proszę o modlitwę w mojej intencji....... :(

8140 )
 Artur, lat 32data: 28.05.2009, godz: 20:18, IP: 148.81.47.231

Do Głosu w dyskusji
,,Czasem trzeba iść pod prąd, bo z prądem płyną tylko śmieci''

8139 )
 Monika, lat 35data: 28.05.2009, godz: 20:00, IP: 83.27.189.224

Pielgrzymka piesza do Czestochowy to coś naprawde wspaniałego. Pamietam kiedy pierwszy raz poszłam z koleżanka ale tylko ostatni etap byłam zachwycona. Najbardziej wspaniały był moment kiedy dziewczeta robiły wianuszki i u stóp figurki Matki Bożej kładły je. Tak bardzo zapragnełam też zrobić taki wianuszek i przynieść Matce Bożej. To coś naprawde polskiego. Dlaczego Urzednicy mieszaja sie i każą porzadkowym płacić za szkolenie ? Nie można przeliczac wszystkiego na pieniadze. To jest tak wspaniała sprawa ta pielgrzymka że Urzednicy powinni wspierać. Pątnicy ida i śpiewają i omadlaja całą Polske. To nie kapitał zdobi Polske ale Duch. Proszę wytłumaczcie mi dlaczego porzadkowi mają płacić za szkolenia? Przecież nie pobieraja wynagrodzenia za służbę. Nie działają dla zysku no chyba że duchowe. A jeżeli jest jakaś lista z protestem to chetnie sie podpisze.

8138 )
 Izadata: 28.05.2009, godz: 19:25, IP: 213.17.128.2

Kiedy zachód zakochał się we wschodzie?Kiedy to całe zauroczenie religijnościa wschodu się zaczęło?Niektórzy twierdzą, że w latach 60, 70-tych kiedy ideologie dzieci kwiatów zaczęły świętować swoje epitafium !!!Niestety osobowośc ludzi wschodu jest zupełnie różna od osobowości ludzi zachodu, w tym także polaków. Mieszanka wybuchowa powstaje wtedy, gdy dusza polaka-katolika zaczyna przesiąkać ideologią wschodnią...niebezpieczna droga pod górkę!

8137 )
 głos w dyskusjidata: 28.05.2009, godz: 17:38, IP: 149.156.124.19

Wpis "Ona" uświadomił mi (nie tylko on, ale jakoś nie mogłam się zebrać do tego by coś napisać od siebie), że jest źle... Wiem, ze wszyscy chcielibyśmy, żeby było dobrze, ale nie jest. Przykro mi samej, że to piszę, bo zazwyczaj staram się zobaczyć tą lepszą i piękniejszą stronę życia i wciąż wierzę, że dobro jest zawsze o kilka punktów przed złem.
Tym razem widzę, że w sferze seksualności człowieka zło (póki co...) jest o wiele punktów do przodu. Zacznę może tak. Jako dorastająca dziewczyna wierzyłam w miłość, w to, że spotkam tego jedynego mężczyznę i że bez względu na trudności uda nam się być do końca razem. Seks był dla mnie czymś tajemniczym i pięknym zarazem. Był nieodłącznie połączony z miłością i wiernością, był udziałem tylko małżonków (dla jasności dodam kobieta + mężczyzna). Dzisiaj po tym praniu mózgu jaki przechodzę każdego dnia wśród ludzi, na ulicy i w mediach mam chwile kiedy nie wiem już nic. Mam chwile, kiedy chce mi się zwyczajnie płakać patrząc na to co my ludzie zrobiliśmy z siebie. Nie znaczy to, że ten mój pierwotny obraz miłości zniknął zupełnie tylko został poddany takiej próbie, o której nawet nie mogłam pomyśleć. W ciągu dnia człowiek jest poddawany tak wielu bodźcom mającym mu pokazać, że tylko seks jest ważny, a zaspokajanie własnych potrzeb to fundament, że naprawdę trzeba mocnych podstaw by nie zwątpić i nie zgrzeszyć. Dziewictwo jest postrzegane jako silne zaburzenie psychiczne (zwłaszcza w pewnym wieku), które należy leczyć. Bilbordy, filmy w kinach, każda strona internetowa (co rano włączając jeden z portali internetowych na którym mam pocztę widzę na pierwszym miejscu super temat – przykładowo "człowiek jest stworzony do poligamii”, "pozwól żonie cię zdradzać, to może ożywić wasz związek" itp, itd.), krzykliwe napisy w czasopismach powodują, że ludzie chcący żyć inaczej czują się jak ufoludki (ja się czasami tak czuję...). Dzisiaj mówi się żyj przyjemnością i chwilą, kosztem miłości, dzieci. Próbuje nam się wmówić, że związek mężczyzny z mężczyzną czy kobiety z kobietą to normalna rzecz, a kto myśli inaczej ten jest fanatykiem i katolem (czyli sprawcą wszelkiego złego na tym świecie). Nawet księża, mam wrażenie, czasami się boją cokolwiek powiedzieć, bo może stracą wiernych w kościele... Poza tym sami ulegają pokusie. Tu nie chodzi o potępianie, ale nazywanie rzeczy po imieniu. Może czasami zimny prysznic pozwala komuś zawrócić....
I wiecie co, z tego wszystkiego mam czasami aspołeczne odruchy. Czasami nie chce mi się nawet wychodzić na ulice. Szczególnie latem. Wychodząc co widzę – dziewczyny prześcigające się w coraz bardziej "seksownych" kreacjach (seksowny odmieniany przez wszystkie przypadki i osoby to nowy przymiotnik o dowolnym znaczeniu, zależnie od kontekstu). Szczerze współczuje facetom, bo naprawdę musi być ciężko przejść obok niektórych z nich obojętnie. Co jeszcze widzę, mężczyzn, którzy siedzą na ławeczkach i oglądają kobiety jak towar. Pewnie są jacyś inni, ale całkiem wystraszeni i zdominowani. Co słyszę jadąc autobusem "no mówię Ci stary jaką wczoraj laskę zarwałem na imprezie" (to te łagodniejsze cytaty). I mi się zwyczajnie nie chcę żyć w takim świecie.
Wieczorami myślę, że może kiedyś spotkam prawdziwą miłość, a w dzień spotykam facetów, których może interesowałaby "przelotna" znajomość. Wieczorami marzę, że może kiedyś jakiś mężczyzna zachwyci mnie dojrzałością swojej postawy, a w dzień okazuje się, że spotykam chłopców, którzy nie chcą dorosnąć.
I wreszcie na koniec wchodzę na Źródełko chcąc zobaczyć na chwilę inny świat i czytam - mam problemy z czystością, nie chce mi się żyć, cierpię na samotność. I tu nie chodzi o grzechy, bo któż z nas ich nie ma, ale o wszechogarniającą niemoc, depresja. GDZIE jest dobra nowina, gdzie jest radość wielka.... Ostatnio na konkurencyjnej stronie katolickiej ;) przeczytałam o chłopaku bez rąk i nóg, o jego życiu i drodze do Boga (Nick Vujicic). I do dzisiaj ma jego twarz przed oczami – pełną wiary, życia i miłości. Zastanawiam się czy kiedykolwiek spotkam mężczyznę o takich oczach, jak iskierki... z którym będę się mogła jeszcze zachwycić tym światem, tak przecież pięknym. Pozdrawiam.

8136 )
 On.., e-mail: kos99@interia.pldata: 28.05.2009, godz: 15:01, IP: 79.188.24.102

Do ona

Kilka osób napisało Ci bardzo mądre rady, ja niestety Ci nie doradzę, bo sam mam z tym problem..rujnuje mi to powoli życie, tak bardzo przytłacza..najgorsze jest to poczucie winy, że znowu się nie udało..Gdybyś chciała pogadać to napisz. Pozdro

8135 )
 ona, lat 24data: 28.05.2009, godz: 14:10, IP: 84.10.213.240

Dziękuje...

8134 )
 rek, e-mail: rek 365@ gmail.comdata: 28.05.2009, godz: 13:17, IP: 79.188.13.77

Do ona, lat 24
dobrze jest zmienić perspektywę i zamiast zajmować się ciągle tym co popełniliśmy, cieszyć się i dziękować Panu za każde nawet najmniejsze zwycięstwo w walce z grzechem, niezależnie czy to jest jeden dzień czy kilka dni. Grzech za każdym razem zostawiamy Panu, niezależnie jak często się zdarza, a my cieszmy się radością nowej szansy na zmianę życia. Na pierwszym planie należy postawić nie to, że upadamy ale to czy szybko podnosimy się po upadku i bez zniechęcenia przystępujemy do walki. Puki się podnosimy z upadku i walczymy to mamy szansę na zwycięstwo.

8133 )
 Naomidata: 28.05.2009, godz: 12:52, IP: 87.96.100.96

i dla mnie tez o dobrego chłopaka prosze

8132 )
 Siostra Augustianka, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.fr data: 28.05.2009, godz: 11:19, IP: 86.220.224.22

Miłość…jak motyl chwili…

Złapałam,
trzymam w zaciśniętej dłoni,
nie otwieram.

Boję się, że odfrunie ,
gdzie mam Cię schować,
gdzie schronić.

Drżę cała, przepełniona lękiem
muszę otworzyć dłoń,
nie mogę cię zatrzymać.

Bóg przez takie motyle chwil… odkrywa mi siebie…
I wiem że to jest właśnie szczęście…..
www.dar.religia.net
Podziel się i Ty swoim motylem chwili…
Z radosnym pozdrowieniem…

8131 )
 M., lat 23data: 28.05.2009, godz: 10:37, IP: 87.205.211.84

Witam wszystkich :)
Już 2 lata minęły od kiedy rozstałam się z chłopakiem, którego bardzo kiedyś kochałam. Wśród znajomych, dzięki którym samotność była odrobinę mniejszym ciężarem, jest moich 2 kolegów, którzy od zawsze „trzymają się razem”. Znamy się wszyscy długo i dobrze. Ponad pół roku temu poczułam, że bardzo się przywiązałam do jednego z nich i przed półrocznym wyjazdem za granicę, który się wtedy zbliżał, stał się moim najlepszym przyjacielem. Niedawno wróciłam, a moje uczucia się nie zmieniły. Zaczęliśmy spędzać ze sobą jeszcze więcej czasu, aż do imprezy, na której drugi kolega wyznał mi swoje uczucia i mimo, iż wie że ich nie odwzajemniam, nie odstępuje mnie teraz na krok. Wiem, co to znaczy zostać zranioną i nie chcę, żeby cierpiał z mojego powodu ktokolwiek, tym bardziej osoba, którą bardzo lubię. Ale jednocześnie chłopak, na którym mi zależy i który jest naszym wspólnym dobrym kolegą „odciął” się ode mnie całkowicie. Nie wiem co czuje, może nie chce zepsuć „męskiej przyjaźni”, może mnie po prostu bardzo lubi. To trudne, jeżeli jest się w wieku, kiedy wokół ludzie zaczynają zakładać rodziny, a człowiek zostaje znowu sam.
Pozdrawiam i życzę wszystkim odnalezienia swoich drugich połówek,
M.

8130 )
 Marcindata: 28.05.2009, godz: 10:25, IP: 213.158.197.87

Do Dzoan,lat29
Tak nie korzystamy z tego o czym piszesz bo to już od dawna mamy.Czytam właśnie książkę w które księża pracujący na Wschodzie mówią o swoim duszpasterstwie na tym trudnych terenach i o ludziach tam żyjących.Ludzie ci często są zmuszeni iść daleko do Kościoła,ich kontakt z kapłanem jest ograniczony z powodu małej ilości kapłanów na tym trudnym terytorium.A my.......gdyby nam robiono przeszkody w praktykach religijnych jak za komuny to byśmy lgnęli do Kościoła i go bronili jak ludzie w tamtych czasach.A tymczasem gdy to mamy i nikt nam tego nie zabiera to często nie chodzimy,nie doceniamy że mamy(jescze na razie mamy)kapłanów ale wkrótce i tych może zabraknąć....Taka to już jest nasza przewrotna ludzka natura.....Pozdrawiam:)

8129 )



   
 
Daj plusika:
[ Strona główna ]
 Partnerzy medialni:

O stronie... | Ogłoszenia | Konkurs | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2017 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej