Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Etyczne badanie nasienia

     Według większości statystyk problem niepłodności dotyka około 20% małżeństw w Polsce. Jednakże stwierdzenie, że para jest niepłodna nie jest szybką i prostą diagnozą. Prowadzi do niej szereg badań rozciągniętych w czasie na miesiące, czasem lata. Ogromna ich większość dotyczy kobiety. Przychodzi jednak moment, że lekarz na badanie wysyła w końcu męża. Coraz częściej nawet wysyła go już na samym początku leczenia - i bardzo dobrze. Z medycznego punktu widzenia jest to jak najbardziej właściwe postępowanie, gdyż może oszczędzić kobiecie wielu uciążliwych i nieraz niepotrzebnych badań. Jest to też ważne o tyle, że w przypadku złych wyników takiego badania można dość szybko podjąć leczenie, co przy długości okresu spermatogenezy w organizmie mężczyzny ma niebagatelne znaczenie, gdyż na efekty i tak trzeba poczekać.

     Ale tutaj u ludzi wierzących pojawia się problem moralny. Bo aby oddać nasienie do badania trzeba je pobrać... a najprostszym sposobem jest masturbacja. Chrześcijańscy małżonkowie stają zatem wydawałoby się w sytuacji bez wyjścia. Bo albo zgrzeszyć albo się nie leczyć. Oba wyjścia są złe. Część osób w końcu macha ręką na zasadzie "najwyżej się wyspowiadam", część szuka usprawiedliwienia analizując drobiazgowo definicję masturbacji. Przypomnijmy co na ten temat co mówi Katechizm Kościoła Katolickiego. Otóż rozumie ją jako "dobrowolne pobudzanie narządów płciowych w celu uzyskania przyjemności płciowej". No więc - tłumaczą niektórzy - skoro celem masturbacji jest przyjemność a w tym przypadku pobranie materiału do badań to czują się rozgrzeszeni, bo przecież nie dla przyjemności się masturbują. Ale nie takie to proste. Wykładnię w tym przedmiocie daje nam Kongregacja Nauki Wiary w deklaracji "Persona humana" mówiąc, iż "bez względu na świadomy i dobrowolny motyw użycie władz seksualnych poza prawidłowym pożyciem małżeńskim w sposób istotny sprzeciwia się ich celowości"1. Skoro "bez względu na motyw" to znaczy, że nawet taki motyw jakim jest badanie masturbacji nie usprawiedliwia. O tym, że w tym przypadku świadomość i dobrowolność czynu ma miejsce nikogo przekonywać nie trzeba. Jasno więc wynika z powyższej wykładni, iż nawet w przypadku gdy masturbacja miałaby zasadniczo służyć czemuś innemu niż przyjemność cielesna (która nota bene zawsze jest "skutkiem ubocznym" takiej czynności) - z uwagi na świadomość i dobrowolność użycia przez człowieka swoich narządów płciowych poza małżeństwem (tj. poza prawidłowym aktem płciowym z małżonkiem) nie jest dopuszczalna. Pozostaje ona zawsze czynem moralnie złym i nie można odnosić do niej zasady, iż "cel uświęca środki". Mało tego, Kongregacja podkreśla, iż masturbacja nie tylko sprzeciwia celowości użycia narządów płciowych, ale sprzeciwia się w sposób istotny, a zatem stanowi grzech ciężki. A skoro tak to jako sposób pobrania nasienia do badania nie jest dopuszczalna.

     A pomijając aspekt moralny z opowieści mężczyzn, który w ten sposób nasienie oddawali wynika, iż masturbacja "na żądanie" - do badania sama w sobie komfortowa nie jest. Badanie takie jest możliwe (w zależności od kliniki) albo... w zwykłej toalecie albo w pokoiku pełnym pism pornograficznych, mających ułatwić sprawę mężczyźnie zestresowanemu samą sytuacją i dodatkowo obawiającemu się o wyniki badań. Wziąwszy ponadto pod uwagę, że (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach) androlog przyjmuje rzadko i w tym czasie zapisywanych jest sporo pacjentów nie należą do rzadkości sytuacje gdzie mężczyzna z pojemnikiem w łazience ma naprawdę niewiele czasu, bo za nim jest kolejka. Kolejnym czynnikiem upokarzającym jest fakt, że znajduje się poczekalni w towarzystwie innych mężczyzn, którzy nawzajem wiedzą w jakim celu tam czekają. Nasz kolega kiedyś nie wytrzymał presji i wstydu i uciekł. Nic zatem dziwnego, że znaczna część mężczyzn nie czuje się dobrze w takiej sytuacji i chciałoby jej uniknąć - bez względu nawet na przekonania religijne.

     Zresztą co to za metoda, która ewidentnie wymaga grzechu? Chyba coś z nią nie tak, bo trudno sobie wyobrazić, by Bóg dał człowiekowi możliwości techniczne, pozwalające na zbadanie tak mikroskopijnych komórek jak plemniki ale jako warunkiem ich wykorzystania byłoby przekroczenie Jego przykazań. No tak na logikę...?

     I właśnie w takiej przysłowiowej "kropce" znaleźliśmy się i my, kiedy kilka lat temu, po długim okresie bezskutecznych starań o dziecko i przebadaniu wzdłuż i wszerz żony lekarz zażądał badań męża. Wiedząc o złu masturbacji zaczęliśmy zatem szukać innego wyjścia. Pytaliśmy spowiedników, którzy z nieznajomości tematu udzielali nam bardzo różnych odpowiedzi a najczęściej niestety nie wiedzieli w ogóle o czym mówimy (kwestia zbyt małej wiedzy na tematy rodzinne przekazywanej w seminarium), pytaliśmy na forach internetowych, szukaliśmy w dokumentach kościelnych. Po wielu tygodniach z pomocą przyszedł nam ks. Piotr Pawlukiewicz podsyłając artykuł o. Jacka Salija świeżo opublikowany w czasopiśmie "W drodze"2 i sugerując, że chyba jednak da się wyjść z tej sytuacji. I rzeczywiście. Z artykułu dowiedzieliśmy się, że jest możliwość pobrania nasienia do badania podczas normalnego aktu małżeńskiego przy użyciu specjalnej prezerwatywy, a następnie dostarczenie jej zawartości do laboratorium.

     Kamień spadł nam z serca ale szybko okazało się, że o metodzie mało kto jeszcze w Polsce słyszał i straciliśmy kolejne miesiące, by znaleźć klinikę, która by się na to zgodziła - o czym piszemy w dalszej części artykułu.

     Jeśli zaś chodzi o samą prezerwatywę to jest ona silikonowa i na pierwszy rzut oka wygląda tak jak zwyczajna. Jednak do badania pod żadnym pozorem nie można użyć zwykłej prezerwatywy z kiosku gdyż zawiera ona środki plemnikobójcze (w końcu stosowana jest w tym celu by akt małżeński uczynić możliwie najbardziej skutecznie niepłodnym, a nie po to, by zapewnić plemnikom optymalne warunki przeżycia). Po wyjęciu prezerwatywy z jałowego opakowania należy jeszcze przed jej rozwinięciem, szpilką lub igłą zrobić dziurkę tzn. przekłuć ją pośrodku. Oczywiście nie można dziurki wycinać nożyczkami, nie może ona być ona zbyt duża, gdyż prezerwatywa pęknie. Chodzi o to, by zachować otwartość na przekazywanie życia. Przez tą dziurkę przedostanie się bowiem minimalna ilość nasienia. Nie będzie to miało negatywnego wpływy na wyniki badań a sprawi, że akt nie będzie sztucznie obezpłodniony. Po zakończeniu aktu należy zawartość prezerwatywy przelać do wyjałowionego pojemniczka (dokładnie takiego jakiego używamy do badania moczu, do nabycia w każdej aptece za kilkadziesiąt groszy) oraz zapewnić nasieniu temperaturę zbliżoną do temperatury ciała, żeby się nie wychłodziło, np. zawinąć pojemniczek w ręcznik a podczas drogi do laboratorium trzymać blisko ciała. Absolutnie nie należy jednak przedobrzyć i stosować jakichkolwiek podgrzewaczy, termoforów itp. gdyż za wysoka temperatura zabija plemniki. Chodzi tylko o to, by miały one temperaturę zbliżoną do temperatury ciała. Na miejscu oddajemy pojemniczek pani w recepcji zaznaczając, że chcemy zrobić badanie ogólne nasienia. Wyniki z reguły po kilku dniach. Nasienie do laboratorium należy naturalnie dostarczyć możliwie jak najszybciej, jednak nie jest prawdą - jak usiłują przekonać przeciwnicy tej metody - że musi to być maksymalnie pół godziny. Może być godzina lub nawet dłużej. My dostarczyliśmy je w ciągu godziny a do badania upłynęło jeszcze trochę czasu i nie miało to wpływu na wyniki.

     W tym miejscu należy też wspomnieć, iż oprócz masturbacji oraz badania z prezerwatywą istnieją jeszcze inne sposoby pobrania nasienia. Zaliczamy do nich:

     a) Biopsję najądrza. Jest to inwazyjna metoda polegająca na wkłuciu igły w najądrze i pobraniu płynu nasiennego. Standardowo wykonuje się ją u par planujących zapłodnienie in vitro, poszukując w ten sposób choćby kilku żywych plemników, jeżeli nie ma ich w ejakulacie. Z tych też względów - choć nie negowana od strony moralnej - dla osób wierzących zupełnie nieprzydatna, chyba, że badanie to miałoby posłużyć czemuś innemu niż in vitro np. stwierdzeniu czy w ogóle jest zachowany proces spermatogenezy i ewentualnemu leczeniu.

     b) Test postkoitalny. Jest to badanie przeżywalności i zachowania się plemników obecnych w śluzie szyjkowym żony kilka godzin po stosunku. Zazwyczaj przeprowadzany jest po stwierdzeniu dobrej jakości nasienia, w celu zdiagnozowania tzw. wrogości śluzu (tzn. nieprawidłowego składu śluzu szyjkowego, który uniemożliwia przetrwanie plemników). Podkreślić jednak należy, iż z medycznego punktu widzenia nie jest to klasyczne badanie samego nasienia i jest dopiero kolejnym krokiem w określaniu przyczyn niepłodności.

     c) Metoda Dunna polegająca na zebraniu (tuż po wytrysku podczas normalnego współżycia małżeńskiego) paru kropli nasienia na szklaną płytkę i dostarczeniu ich do laboratorium. W Polsce nie jest w ogóle praktykowana.

     Zaznaczyć należy, iż opisane wyżej trzy metody, mimo, iż dopuszczalne etycznie przedstawiają nikłą wartość diagnostyczną i nie pozwalają na prawidłowe zbadanie nasienia. Nie jest bowiem możliwe ustalenie na ich podstawie tak ważnych parametrów jak: objętość ejakulatu, ilość całkowita plemników w ejakulacie, liczba plemników w 1 ml nasienia oraz określenie wartości procentowych poszczególnych klas ruchu plemników. Istnieją bowiem cztery klasy ruchu plemników (A, B, C i D), którym przyporządkowuje się konkretne wartości liczbowe (w procentach) oznaczające ich sposób poruszania się: szybki postępowy, wolny postępowy, ruch w miejscu, brak ruchu. Największe znaczenie mają naturalnie klasy ruchu A i B, gdyż umożliwiają przemieszczanie się plemników w głąb dróg rodnych kobiety. Nie jest też możliwe na podstawie opisanych trzech ostatnich metod właściwe przeprowadzenie tzw. Hos - testu - badania zdolności plemników do zapłodnienia, który do osiągnięcia wiarygodnego wyniku wymaga próbki nasienia o objętości całego wytrysku.

     W świetle przedstawionych informacji jasno zatem wynika, iż jedyną etycznie dopuszczalną a zarazem pozwalająca uzyskać wiarygodne wyniki jest metodą jest pobranie nasienia uzyskanego w drodze aktu małżeńskiego ze specjalną prezerwatywą. W tym miejscu jednak trzeba też powiedzieć o tym, że ciągle jeszcze jest to metoda w Polsce mało rozpowszechniona i panie w recepcjach w przychodniach i klinikach robią "wielkie oczy" gdy się je pyta o taką możliwość. Nas też spotkało kilka niemiłych przygód. W kilku przychodniach w ogóle nie dopuszczono takiej możliwości, w jednej klinik także poinformowano nas, że taka możliwość nie istnieje, choć później pokazało się to nieprawdą i wynikało z niedoinformowania pań w rejestracji. Niestety, straciliśmy przez to dwa miesiące na dalsze poszukiwania. W innych ośrodkach spotykaliśmy się ze zdziwieniem (a po co aż tak kombinować skoro można to załatwić w kilka minut?) lub ironicznymi uśmiechami gdy wyjaśnialiśmy, że kierują nami przekonania religijne. W kolejnej, nieistniejącej już dziś warszawskiej klinice mąż w rozmowie z poważnym profesorem został wręcz wyśmiany. Piszemy to naturalnie nie po to, by kogokolwiek zniechęcać ale po to, by mieć na względzie fakt, że takie reakcje mogą nas spotkać. I żeby się nie zrażać i dążyć do celu. Trzeba też pamiętać o tym - co już było wcześniej wspomniane - że panie w recepcji często naprawdę nie posiadają wiedzy, że badanie można zrobić w taki sposób i gdy zaprzeczają, że jest taka możliwość nie traktować tego jako stuprocentowo wiarygodnej informacji. W takim przypadku po prostu należy umówić się na wizytę zaznaczając w recepcji, że nasienie do badania będzie dowiezione. Bo możliwość dowiezienia nasienia istnieje wszędzie, natomiast zwykle jest kojarzona ze sposobem jego uzyskania w drodze "domowej masturbacji". Jeśli więc zorientujemy się, że pani w rejestracji nie ma o metodzie pojęcia nie wdawajmy się w dalszą dyskusję.

     Jeśli zaś chodzi o to miejsca, gdzie można w ten sposób zbadać nasienie to my wiemy o następujących klinikach: w Warszawie jest to Invimed, Novum oraz szpital św. Zofii, zaś w Gdańsku Invicta.

     W Warszawie badanie przeprowadza dr Ricardo Faundez, który w Invimedzie przy ul. Rakowieckiej przyjmuje we wtorki, czwartki i piątki w godz. 16-17, zaś w Lecznicy przy szpitalu św. Zofii w środę w godz. 14-15. Na wizytę trzeba się wcześniej umówić. Prezerwatywę zaś można dostać "od ręki" w Novum przy ul. Bocianiej w cenie 70 zł. Gratis otrzymuje się wyjałowiony pojemnik.

     Kończąc chcemy powiedzieć, że opisana wyżej metoda badania nasienia jest - wobec niedopuszczalności masturbacji - "chrześcijańską alternatywą" pozwalającą uzyskać miarodajne wyniki. Zachęcamy więc małżeństwa mające moralny dylemat, by nie ulegali presji lekarzy i klinik namawiających na masturbację. Niepłodność to poważny problem, rodzący wiele cierpienia. Nie dodawajmy go sobie poprzez branie na sumienie dodatkowo grzechu. Jeśli jakieś działanie służy dobru to Bóg daje środki do jego realizacji i nigdy nie żąda efektu poprzez łamanie Jego przykazań. Wszystkim zaś małżonkom przeżywającym trudności z poczęciem dziecka życzymy, by Bóg zaspokoił ich pragnienia i obdarzył ich upragnionym potomstwem. Życzymy też dobrych wyników badań!


Kasia i Tomek


Redakcja portalu



1 Kongregacja Nauki Wiary Deklaracja o niektórych zagadnieniach etyki seksualnej Persona humana
2 O. Jacek Salij: Wątpliwości moralne związane z badanie nasienia, W drodze, Nr 2 z 2005 r.





Pomoc dla niepłodnych małżeństw
(Duszpasterstwo Małżeństw Pragnących Potomstwa)

     Na Msze Święte w intencji potomstwa zapraszamy w każdą drugą niedzielę miesiąca do kościoła NMP Matki Miłosierdzia w Warszawie przy ulicy Świętego Bonifacego 9 do Kaplicy bł. Jerzego Matulewicza.

     Najbliższa Msza Święta 10 lutego 2019 r. godz. 16

     Nasza wspólnota:
     ks. Tomasz Nowaczek MIC - duszpasterz wspólnoty
     oraz grupa małżeństw...

     strona: www.pragniemypotomstwa.pl
     e-mail: pragniemypotomstwa@gmail.com


Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko Jak nie zwiariować podczas starań o dziecko
Katarzyna Jarosz
Napisałam to wszystko, by wam powiedzieć, że nie jesteście same w tym, co przeżywacie i że to, co przechodzicie jest normalne. Ja was rozumiem. Bo po prostu jestem jedną z was... » zobacz więcej


Czekając na dziecko Czekając na dziecko
Katarzyna Jarosz
Katarzyna Jarosz jest mężatką od 2004 r. Wraz z mężem, Tomaszem, prowadzi portal katolicki www.adonai.pl; od 2008 r. współtworzy warszawskie Duszpasterstwo Niepłodnych Małżeństw. Od 1,5 roku jest matką adopcyjną Michałka... » zobacz więcej

Wasze komentarze:
 Natalia: 24.03.2015, 15:50
 A czy pobieranie nasienia w prezerwatywe z dziurka nie jedt grzechem??? Przeciez przez ta dziurke przejdzie niewielka ilosc pkemnikow, a zatem zostanie zaburzony mechanizm naturalnej selekcji biologicznej. Tzn. jomorke jajowa powinien zaplodnic jeden z najsilniejszych plemnikow w calym ejakulacie. Nie nadarmo przecirz organizm meski produkuje ich miliony - chodzi o naturalby dobor najsilniejszego, aby wspolnie z komorka jajowa stworzyc najzdeowszy, najsilniejszy zarodek. Jezeli zawezimy ejakulat do minimalnej ilosci plemnikow, to w tej waskiej grupie (z i tak niepelnowsrtosciowego nasienia jesli mezczyzna na problem) moga sie nie trafic 100% zdrowe plenniki, a wtedy swiadomie narazamy komorke jajowa na zaplodnienie plemnikiem pochodzacym z niewielkiej grupy, ktorej pozbawilismy nechanizmu naturalnej selekcji. Czy to nie jest swiadome dzislanie i ryzykowanie na niekorzysc ewentualnego przyszlego zarodka??? Czy podejmowanie tskiego ryzyka jest na miejscu? Pytam bo jestem biologiem i interesuje mnie rozstrzygniecie tego problemu. W dziórce w prezerwatywie chodzi o otwartosc na zycie - a czy przyworzac nasienie i stawiajac je w pojemniczku przed pania w laboratorium i palac sie przy tym ze wstydu, malo jest otwartosci na zycie??? Juz samo zdecydowanie sie przez mezczyzne na tak kompromitujaca sytuacje swiadczy o oteartosci na zycie! Jeztem przeciwna masturbacji w obecnisci pism pornograficznych i nie zgodzilam sie, aby moj maz tak pobral ejakulat, jest to grzech i z tym sie zgodze. Ale przywiezlismy je z domu i w sytuacji, kiedy nie slyszelusmy jeszcze o prezerwatywie z dziurka wydalo nam sie to w porzadku...
 bob: 07.08.2014, 22:49
 Od pewnego czasu moja żona i ja staramy się o dziecko. Ze względu na problemy z poczęciem postanowiliśmy m.in. przebadać moje nasienie, korzystając z metody jego pobrania podczas stosunku do specjalnej prezerwatywy, która nie ma własności plemnikobójczych. Na rynku istnieje, przynajmniej wedle naszej wiedzy, tylko jedna tego typu prezerwatywa, choć sprzedawana w różnych zestawach. Jest to Male Factor Pak. Cena jednej sztuki to ok. 60 zł (plus koszt przesyłki). Jak się okazało, nie jest ona zbyt wytrzymała; być może jest to kwestia braku umiejętności z naszej strony, jednakże dwie takie prezerwatywy pękły podczas próby pobrania przez nas nasienia, przy czym próbowaliśmy zarówno z dziurką w prezerwatywie, jak również (za zgodą spowiednika) bez dziurki (w niepłodnej fazie cyklu). Zniechęceni, zawiedzeni, zniesmaczeni i ubożsi o 140 zł - trafiliśmy na artykuł naukowy http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/22873172 opisujący tańszą alternatywę dla Male Factor Pak: prezerwatywy Pasante Unique. W skrócie: w badaniu wykorzystano część nasienia oddanego w celach diagnostycznych przez 10 mężczyzn. Nasienie wybrano tak, aby spełniało normy WHO z 1999 odnośnie ruchliwości, całkowita objętość ejakulatu wynosić musiała co najmniej 2,5 ml, miały być także spełnione wymagania co do liczby plemników w ejakulacie; jest to istotne, gdyż nasienie o słabej jakości może (przynajmniej teoretycznie) inaczej zachowywać się w tego typu testach. Próbki nasienia umieszczono w 4 prezerwatywach przez producentów określanych jako nie-plemnikobójcze (Male Factor Pak, Pasante Unique, Pasante Naturelle oraz Durex Ultima) oraz w sterylnym pojemniku kontrolnym. Przez 2 godziny w odstępach 30 minut badano (przy pomocy komputerowego systemu badania nasienia) ruchliwość plemników w każdej z próbek. Nie zauważono istotnych różnic pomiędzy pojemnikiem kontrolnym, Male Factor Pak oraz Pasante Unique. Natomiast w Pasante Naturelle oraz Durex Ultima ruchliwość szybko spadała; już po 30 minutach znacząco odbiegała od pojemnika kontrolnego, natomiast po godzinie była praktycznie zerowa (podczas gdy w pojemniku kontrolnym nadal dość wysoka). Wnioski: 1) prezerwatywy reklamowane jako nie mające własności plemnikobójczych mogą takie własności mieć; 2) prezerwatywa Pasante Unique wydaje się nie wykazywać takich własności, podobnie jak Male Factor Pak, i wydaje się, że może być stosowana do pobierania nasienia do badań. Zakupiliśmy Pasante Unique przez internet (z transportem wyszło jakieś 18 zł za paczkę zawierającą 3 sztuki). Ku naszemu zaskoczeniu (po doświadczeniach z Male Factor Pak) udało się nasienie pobrać bez problemu. Wycisnęliśmy je następnie z prezerwatywy do pojemniczka na mocz i dostarczyliśmy do laboratorium. Otrzymane wyniki wydają się być wiarygodne. Prezerwatywy Pasante Unique są po zewnętrznej (tzn. nie mającej kontaktu z członkiem) stronie pokryte środkiem nawilżającym. Nie wiem, jaki jest wpływ tego środka na nasienie; podobno nie jest on plemnikobójczy. Nie wiem jednak, czy otwór w prezerwatywie, przez który nasienie miałoby kontakt z nawilżaczem, nie wpłynęłaby na wyniki badania (my pobieraliśmy bez "dziurki"). Kupując prezerwatywę Pasante Unique wspieramy swoimi pieniędzmi firmę Pasante, brytyjskiego producenta prezerwatyw. Może to budzić wątpliwości moralne. (Male Factor Pak produkuje natomiast firma Apex Medical Technologies z USA: http://www.apexfertility.com/, http://apexmedtech.com/.)
 Ita: 05.12.2013, 13:41
 Mimo wszystko dla zainteresowanych: http://www.instytut-rodziny.pl/ Instytut rodziny, Warszawa koszt badania - 150zł koszt prezerwatywy - 20 zł
 Ita: 05.12.2013, 13:32
 Idąc za radami zawartymi w artykule jako chrześcijańskie małżeństwo postanowiliśmy, że konieczne badanie nasienia przeprowadzimy w sposób zgodny z nasza wiarą. Znaleźliśmy odpowiednią klinikę, przeprowadziliśmy całą procedurę. Tylko po wszystkim oboje czujemy się "brudni". Przez pół dnia nie mogliśmy sobie spojrzeć w oczy a później ciężko nam było o tym rozmawiać. Niby odbyliśmy normalny stosunek, do tego chcieliśmy żeby było dobrze, ale mój mąż do tej pory czuje się jakby mnie gwałcił (ze stosunku nie miałam przyjemności, trzeba było się śpieszyć żeby próbkę dowieźć na czas do kliniki) ja natomiast czułam się jak "pojemniczek na spermę". Tak jakbym podczas tego aktu została wykorzystana jak przedmiot. Nie wiemy co zrobić za miesiąc kiedy będziemy powtarzali badania.
 w.: 28.10.2013, 07:23
 Chyba trochę przesady jest w tym artykule.Jeżeli chcemy mieć dziecko i do badania jest potrzebna próbka więc w czym problem?Słuzy to poczęciu upragnionego potomstwa a nie zaspokojeniu żądzy seksualnej
 Mietek: 04.07.2013, 22:28
 Jak in vitro to jaka różnica czy się spuści w gumkę czy będzie masturbował .. in vitro w chrześcijaństwie jest uznawana za grzech bo zabija się dziesięć czy tam więcej żyć by stworzyć jedno o ile te jedno jeszcze powstanie
 mrr: 30.06.2013, 11:13
 ale seks małżeński przez prezerwatywę nawet z dziurkami też może być grzechem ponieważ w pochwie nie zostaje w pełni całe nasienie jak należy, więc na to samo wychodzi. Masturbacja dla pobrania nasienia do badań bez oglądania pornografii nie jest raczej grzechem a już na pewno ciężkim jak co to myślę że lekkim albo w ogóle nie jest grzechem - ja tak uważam, ponieważ tu nie chodzi o jakąś przyjemność czy unikanie spłodzenia dziecka ale o konieczne badanie i ewentualne leczenie jeśli jest ono możliwe i wskazane, ale każdy niech osądzi jak chce.
 zawiedziona: 24.06.2013, 17:12
 Wszystko ładnie i pięknie. Niestety te specjalne prezerwatywy nie sprawdzają się w praktyce. Niestety prezerwatywa zdecydowanie obniża jakość seksualnych doznań. Niestety całe te procedury medyczne, liczne badania godzą w jedność małżeństwa. A więc może zakazać całego leczenia! Skoro nie ma dziecka to po prostu zaakceptujmy to.
 Kamil: 25.05.2013, 19:43
 Kościół dostrzegł problem grzechu masturbacji koniecznego do badań lekarskich i wyjaśnił sprawę, ale co mają zrobić pacjenci psychiatryczni, od których wymaga się w społeczeństwie by byli bez przerwy nietrzeźwi, mimo iż Pismo jawnie tego zabrania? Pozdrawiam
 wujek_dobra_rada: 28.10.2012, 12:45
 Tutaj można kupić specjalną prezerwatywę do pobierania nasienia Male-FactorPak w rewelacyjnej cenie: http://allegro.pl/male-factorpak-zestaw-do-pobierania-nasienia-i2746534805.html
 Dota: 21.09.2012, 13:34
 Mam pytanie czy jak jestem z Krakowa to muszę się udać do Warszawy po prezerwatywę bo jest ona tylko tam dostępna...?
 Zapytanie: 30.08.2012, 15:09
 Ciągle nikt z Redakcji NIE ODPOWIADA na ważne pytanie już tutaj postawione: w jaki etyczny i nie narażający na ból i groźne medyczne powikłania ( jak biopsja najądrza ) sposób ma oddać nasienie do badania kawaler czy narzeczony?
 ks. Jan: 10.08.2012, 13:56
 Artykuł BAAARDZO DOBRY!!! Przyznam, że nie znałem tej metody! Bardzo dziękuję!
 maryB: 07.03.2012, 08:56
 Gdzie kupić te prezerwatywy? W aptekach robią tylko wielkie oczy, słysząc o chęci kupienie takich, jałowych...
 ad: 01.03.2012, 20:58
 http://www.arcid.pl/index.php?strona=2 znalazłam strone, mam nadzieję ze znajdę również poszukiwany produkt.
 Zakochana: 27.11.2011, 17:22
 Ja chciałam ponowić pytanie mojego poprzednika - o nicku M! Otóż: Mój narzeczony również został skierowany przez lekarza na badanie nasienia, ponieważ ma torbiele na jądrach, co może wpływać na płodność - jeśli okaże się, że osłabiają one płodność - to być może trzeba będzie te torbiele usunąć. Niestety nie jesteśmy jeszcze po ślubie - więc w jaki sposób ma pobrać nasienie do badania, żeby było etycznie?? To raczej sprawa nie cierpiąca zwłoki - więc nie bardzo może pozwolić sobie na czekanie aż będziemy po ślubie:/
 M.: 13.11.2011, 14:28
 Jeśli możecie, to wyjaśnijcie, czy jest możliwe etyczne badanie nasienia u mężczyzny, który nie żyje w małżeństwie?
 ister: 06.10.2011, 10:55
 "Nasz kolega kiedyś nie wytrzymał presji i wstydu i uciekł." A jak kobieta leży rozkraczona na fotelu, pielęgniarka i inny personel medyczny wchodzi i wchodzi, lekarz wygłasza jakiś elaborat nad jej kroczem i w poczekalnie też wszyscy wiedzą, co się w gabinecie dzieje, to jest OK, tu nie ma wstydu, nie ma upokorzenia? "po długim okresie bezskutecznych starań o dziecko i przebadaniu wzdłuż i wszerz żony lekarz zażądał badań męża. Wiedząc o złu masturbacji zaczęliśmy zatem szukać innego wyjścia" Czy obnażanie się kobiety przed innym mężczyzną niż jej mąż nie jest grzechem? Dlaczego w tej sytuacji nie szukaliście innego wyjścia? I dlaczego, pomimo tego, co jest napisane we wstępie, mąż nie został zbadany szybciej. Czyżby opory przed tym "uwłaczającym" aktem były aż tak wielkie, że lepiej, żeby żona była "badana wzdłuż i wszerz", zanim dojdzie do tej ostateczności? "Test postkoitalny." niby bezgrzeszny ale znowu - kobieta musi się obnażyć przed lekarzem a dodatkowo WSZYSCY wiedzą, że w ciągu ostatnich kilku godzin odbyła stosunek. To może być również krępujące drodzy panowie. Podsumowując - dlaczego stosujecie podwójną moralność? Dlaczego badanie kobiety jest OK (pomimo, że musi się rozebrać i obcy człowiek gmera jej w genitaliach) a zwykłe "strzepanie" również wymagane do badanie jest już upokarzające, uwłaczające godności i grzeszne tak, że trzeba miesiącami kombinować?
 Kasia: 08.09.2011, 19:20
 Do Smutnej: brak wiedzy o bezpłodności małżonka NIE JEST podstawą do uznania małżeństwa za nieważne - to od strony formalnej. A od strony moralnej: gdyby nawet okazało się, ze jest on bezpłodny (tzn. nie ma ani jednej plemnika i nie będzie ich nigdy wytwarzał; w przeciwnym razie gdyby wynik był nawet kiepski ale plemniki były to nie jest bezpłodność) to nie wyjdziesz za niego? Jak byś mu to powiedziała? Tzn. że liczy się tylko możliwość prokreacji? Tylko dlatego go kochasz że spłodzi dziecko? Przecież ani bezpłodność (całkowity brak możliwości poczęcia dziecka) ani niepłodność, czyli ograniczona płodność możliwa do leczenia nie jest przeszkodą małżeńską! My jesteśmy niepłodni, staramy się 7 lat a nasze małżeństwo jest ważne. I nawet gdybyśmy o tym wiedzieli przed ślubem to też byśmy się pobrali. Może zatem to nie takie głupie że nie można tego zbadać przed ślubem? Może ta niewiedza jest testem miłości i wtedy "na dobre i na złe" ma sens...? Poza tym niepłodność da się leczyć. A na marginesie: po pierwsze: nie wiesz jaka jest Twoja płodność i czy TY możesz począć dziecko bo może nie? I czy narzeczony wymaga od Ciebie kompletu badań? A gdyby nawet wszystkie wyniki były ok to tez nie wiesz czy poczniesz dopóki nie zaczniesz się starać. A jeśli by nie były i on by z tego powodu zrezygnował z małżeństwa z Tobą to jakbyś się czuła...? Po drugie: tylko mały procent małżeństw nie pocznie dziecka mimo leczenia( np. my a i tak się bardzo kochamy i nie zamienilibyśmy siebie na nikogo innego!)
 smutna: 08.09.2011, 18:24
 Zamierzamy się pobrać w przyszłym roku, mój narzeczony ma niestety duże szanse być bezpłodny z powodu leczenia, które przeszedł. Chcemy wiedzieć PRZED ślubem, chcemy, żeby był on wolny od strachu przed niewiadomą i zagrożenia nieważnością. Pragniemy dzieci. Ten artykuł nas z góry potępia. Albo nakazuje postawę nieodpowiedzialności za swoją i drugiej osoby przyszłość. Skoro brak wiedzy na temat bezpłodności małżonka przed ślubem jest podstawą do uznania sakramentu za nieważny, to chyba tę wiedzę jakoś posiąść trzeba, prawda..? Dodam, że... Cóż. Jeśli masturbacja w celu pobrania materiału do badań jest ucieczką od tematu nieczystości, to robienie malutkiej dziurki w prezerwatywie jest ucieczką od tematu antykoncepcji. Zmagania z dramatem bezpłodności to nie pole do ustawiania kolejnych przeszkód... To nie jest tylko medycznie potwierdzany wynik laboratoryjny. To jest cierpienie...
[1] (2) [3] [4]


Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2019 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej