Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Pożegnanie z ojcem

Czuję smutek trzykrotnie większy niż zwykle. Wiem czemu, ale nie chcę się do tego przyznać. Nigdy. Boli mnie serce tak mocno, że nie mam siły robić cokolwiek. Nie widzę sensu w tym, co się dzieje wokół mnie, a chciałabym się móc wypłakać, by te złe emocje zniknęły. Dobrze by było tak się oczyścić, ale jedyną osobą, która potrafiła wycisnąć ze mnie łzy, był mój - pożal się Boże - ojciec.

Ścieżek jest wiele. Krętych, mylących, zawiłych. Droga kojarzy się z prowadzeniem do celu, ale mnie kiedyś poddawała tylko ciężkim próbom.

Utraciłam nadzieję na normalne dzieciństwo i relacje z ojcem. Za co mnie tak nienawidził? Dowiedziałam się po rozwodzie rodziców, gdy zaczepił mnie przy szkole, w której kiedyś się uczyłam. Utraciłam też nadzieję na wyjaśnienie sobie przeszłości, bo umarł, zanim wyznałam mu, że prawie 20 lat zajęło mi wybaczenie mu wszystkiego. Czuję żal do siebie, że nie powiedziałam mu tego wcześniej, gdy jeszcze był. Mogłabym to zrobić w myślach, napisać list i go spalić lub pójść na grób ojca i tam mu wyznać prawdę co czuję. Ale przed tym powstrzymują mnie tylko kilometry i brak chęci. Jednak jest zdecydowanie za późno na coś takiego oraz to głupie robić takie coś, tylko po to by poczuć ulgę. Bardzo chciałabym mu to osobiście powiedzieć.

Ostatnio śniło mi się jak nalewał mi herbatę.

Kiedyś często chodziłam na dyskoteki, minimum raz w tygodniu, gdyż uwielbiałam nocne życie. Nikt nie widział mojego smutku, ukrytego w sercu, a tylko ja wiem jak wiele zniosłam i jak cierpiałam. Pod zasłoną nocy czułam się przecudownie. Mogłam być tą uśmiechniętą Małgorzatą Wiśnia, co chciałam. Parkiet traktowałam jak odstresowywacz, to na nim zostawiałam smutek, łzy i żal do ojca za to jaki nadal jest, że nie zależy mu na nas, bo nie walczy z nałogiem, a tylko jeszcze bardziej mu się poddaje. Żałuję po dziś dzień, że nie umiałam z nim rozmawiać, że się go nawet bałam. Gdybym wtedy była taka jak teraz, wyrzuciłabym wszystko z siebie, wiedziałby dokładnie jak mnie rani i co czuję, gdy widzę zapłakaną mamę.

Czy wiesz teraz, gdy cię nie ma, jak bardzo żyłam fikcją, by zatrzeć rzeczywistość? Uwielbiałam zatracać się w swojej wyobraźni, wymyślać lepsze dni niż przeżywałam naprawdę. Czy teraz to wiesz, gdy jesteś martwy, gdy trafiłeś do nieba lub piekła. Gdzie jesteś? Nie życzę ci źle, już dawno ci wszystko wybaczyłam, a ten list jest jakby potwierdzeniem tego i mimo wszystko chyba cię kochałam, bo gdy usłyszałam o twojej śmierci, poleciały mi łzy, a w sercu poczułam ból. W sumie może to dla kogoś idiotyczne, by ofiara tęskniła za swoim sprawcą, ale w końcu byłeś moim ojcem. To przez ciebie istnieję i choć wtedy to powiedziałeś, jakoś cieszę się, że mimo wszystko wepchnęłam się na ten świat. Wiem, uznałeś, że zniszczyłam ci życie tym, że miałam się urodzić, ale cieszę się ze swojego istnienia. Kocham siebie, mimo to że ty mnie nie. Bądź spokojny, tam gdzie teraz jesteś. Ja czuję się ogromnie szczęśliwa. Mam kogoś, kto mnie mocno kocha, taką jaka jestem i wie o wszystkim co mi zrobiłeś. Szkoda, że umarłeś tak szybko, bo chciałam byś był na moim ślubie, kiedy by to nastało. No cóż, zawsze robiłeś na przekór mnie. Wybaczam ci i to.

Pamiętasz dni i noce alkoholowe, kłótnie i zaczepki? Ja tak, wryło mi się w pamięć jak niechciany rzep. Cóż, muszę żyć z tym wszystkim, ale to daleka przeszłość, więc chyba dam radę. Wiesz ile razy przez ciebie płakałam? Pragnęłam po prostu mieć normalnego ojca, bez nałogu. Ale dla ciebie był on zbyt silny lub kuszący? Co byś mi odpowiedział, gdybyś mógł? Ja obstawiam, że jedno i drugie. Cóż, czasu już nie cofniemy. Ciebie już tu nie ma.

Czy często myślę o zmarłych? Nie, bo pojawiacie się w moich snach. Ty, tato, babcia Zosia i dziadek Jerzy. Czemu nie dajesz mi spokoju po śmierci? Masz wyrzuty sumienia, a może żałujesz swojego zmarnowanego życia? Ale pamiętaj, że to ty je zniszczyłeś, nie ja.


Pamiętasz te wszystkie próby kontaktu po rozwodzie z mamą? Dostawałam od ciebie słodycze, kremy, różne rzeczy. Nagle ze mną normalnie rozmawiałeś. Co dobrego mi zostawiłeś? Koreę Południową! To dzięki tobie zaczęłam się nią interesować. Pamiętasz, jak puściłeś mi na chwilę odcinek tej historycznej dramy? Była na tyle ciekawa, że wsiąkłam po same uszy. Dzisiaj nawet umiem mówić po koreańsku.

Często zatracałam poczucie rzeczywistości. Miałam bujną i chorą wyobraźnię. Nadal ją mam. Za każdym razem gdy miałam problemy, uciekałam do wyobraźni. Teraz staram się je rozwiązywać.

Cierpię na bezsenność, depresję i schizofrenię. Od 2012 roku leczę się psychiatrycznie. Jest o wiele lepiej, choć co parę miesięcy mam gorszy stan. Wtedy marzę o silnej tabletce i głębokim śnie, po wybudzeniu z którego ja wróciłabym do normy.

Wydarzyło się to 10 lat temu, kiedy kończyłam 23 lata. Dosłownie kończyłam, bo sytuacja zaczęła się od moich urodzin. Było dobrze. Piłam z koleżanką wino, paliłyśmy melasę, a 5 dni później obudziłam się w szpitalu przywiązana w pasy. Ale po kolei. W dniu moich urodzin dobrze się bawiłam, do czasu jak wpadłam w pianę (była Piana Party) i uderzyłam tyłem głowy w podest. Od tego momentu miałam przebłyski świadomości. Tak, wystraszyłam się, gdy siedząc w ubikacji, nagle nie wiedziałam jak tu dotarłam. Sama? A może ktoś mi pomógł? Chyba w sumie to nie jest ważne. Przed wyjściem z dyskoteki wypiłam jeszcze kamikadze (taki niebieski szot) i... przez 5 dni nie mogłam zasnąć. Tak, tak. Niestety przez tyle czasu nie spałam. W dodatku nikomu o tym nie powiedziałam. Czekałam na sen jak na zbawienie. W tym czasie zaczęłam się dziwnie zachowywać. Nie czułam ciepła, choć do wanny leciała ciepła woda (chciałam się zrelaksować kąpielą). Nie miałam jakby poczucia czasu, kilka razy zapytałam brata, która godzina i jaki jest dziś dzień. W końcu piątego dnia bez snu tak mnie głowa rozbolała, że zawołałam mamę. Miałam ochotę walnąć głową o ścianę, byle by ból zelżał, ale tylko krzyknęłam, zobaczyłam ciemność i... obudziłam się przypięta w pasy. Następnego dnia dowiedziałam się, że ponoć wystraszyłam pacjentów, bo darłam się, że wszystkich pozabijam. Byłam agresywna? Ja? Taka nieśmiała i spokojna osoba? Jak? Jakim cudem? Najgorsze jest to, chyba, że nic z tego nie pamiętam. Bałam się, że usłyszę - jak w filmie - że minęło sporo czasu, odkąd doszłam do siebie, ale minęła tylko noc. Kiedy byłam przypięta w pasy, na początku myślałam, że to koszmar, ale gdy doszła do mnie myśl, że przecież widzę za szybą pielęgniarki i ludzi na białych łóżkach, to zwyczajnie znalazłam się w szpitalu. Rano powiedzieli mi, że w psychiatrycznym. Mogłam wyjść na własne życzenie, ale ostrzegli, że jeśli bym to zrobiła i po wyjściu znowu by mi się coś stało, to niestety nie mogliby mnie przyjąć. Takie przepisy. Wystraszona, nie wiedząc co dokładnie mi jest, zgodziłam się. Mój pobyt tam trwał 6 tygodni. Bardzo długo, ale wychodząc stamtąd czułam się jak nowo narodzona. Doceniałam każdy liść na drzewie, każdy kwiat, no po prostu przyroda była wtedy bliska mojemu sercu.

Powiedz mi, czy chciałbyś wiedzieć o tym co mnie spotkało? No cóż, już za późno, by się dowiedzieć. Ciekawe jakbyś zareagował, ale pewnie nigdy bym ci tego nie opowiedziała tak jak w tym oto liście.

Miałam myśli samobójcze, ale nigdy nie potrafiłam tego zrobić. W wyobraźni tak - setki razy. Co wtedy czułam? A co można czuć, gdy myśli się o własnej śmierci? Od popełnienia tego czynu głównie odciągała mnie myśl o mamie, że nie chciałam sprawiać jej bólu. Z drugiej strony było mi smutno, że nie zauważyła mojego cierpienia. No cóż, bywa. Okazałam się za dobrą aktorką.

Zawsze byłam nieśmiała i zamknięta w sobie, dlatego może tak mocno uwielbiam pisać. Na papier mogę przelać wszystko co chcę. Czy miałam przyjaciół? Tak, ale teraz żadnej z trzech przyjaciółek przy mnie nie ma. Trudno. Ludzie przychodzą i odchodzą, nawet dobrze mi z tym. Jestem introwertykiem, bardzo stronię od ludzi, za to uwielbiam zwierzęta. Posiadam z moim ukochanym psa, rybki i papużki. Chciał jeszcze drugiego psa i żółwia, ale stwierdziłam, żeby nie przesadzał. I tak jego brat mówi często, że mamy zwierzyniec. Dobrze nam z tym.

Czy ukrywam swoje sekrety? Kiedyś tak robiłam. Ale teraz jeszcze parę zdradzę.

23 września 1989 roku w Katowicach moja mama mnie urodziła. Domyślam się, że się nie cieszyłeś. Kiedyś przed moją dawną szkołą dałeś mi jasno do zrozumienia, że zniszczyłam ci życie. A ja po tylu latach mogę ci tylko napisać, że to alkohol wszystko zepsuł.

Pamiętasz, jak kiedyś rzekłeś, że słucham szatana? Miałam 14 lat, teraz 33 i nadal lubię lidera tego zespołu i co najlepsze w tym roku jadę z ukochanym na ich koncert. Na koncert szatana, jakbyś to dawniej ujął. Będzie z pewnością super i nie dlatego, że wepnie pióra, ale zapewne zaśpiewa dawny hit, który pomagał mi przetrwać pośród cieni.

Nie wiem jak o tym napisać, więc zwyczajnie dam się ponieść słowom z serca. Wstydzę się, że kiedyś tak cię nienawidziłam, że myślałam, że zniosę każdego chłopaka, byle nie był taki jak ty. Wstydzę się tej nienawiści, która wtedy sprawiała, że marzyłam o twojej śmierci i wyobrażałam sobie, że jak w końcu do tego dojdzie, to albo nie przyjdę na twój pogrzeb, albo napluję ci na grób. Wstydzę się tego mocno.

Był taki czas, że płakałam codziennie, bo nie widziałam siebie w lustrze. Tej Małgosi, którą chciałam być. Wiem, jak mogą niszczyć myśli...

Ujarzmić chaos w głowie
Mieć kontrolę nad myślami
Bym to ja miała władzę nad nimi
A nie one nade mną
Mieć skupienie
Mieć radość
Mieć satysfakcję
Komfort psychiczny
Zaspokojenie i rozwinięcie strefy artystycznej
Moich pragnień

Wiesz, jak walczyłam ze sobą, by czuć komfort, spokój, choć trochę radości? Dlatego teraz posiadam mnóstwo zainteresowań. Najbardziej z nich lubię oczywiście pisanie. Prócz tego malowanie, przy którym wyłączam myślenie. Czemu nie umiem odpuścić wspomnień z przeszłości? Sama chciałabym znać na to odpowiedź. Tamte czasy wryły mi się w mózg zbyt mocno. Pamiętam, jakby to wydarzyło się wczoraj. Zdania, gesty. Choć do gestów to nie mogę zaliczyć. Było szarpanie, wyzywanie... Mam ci za złe tamten policzek i słowa, że jestem przymulona. Nienawiść jest mocna, a jednak ją czułam, niszczyła mnie w środku.

Dlaczego miałabym się nie przyznawać do swojego smutku i bólu? To część mnie, która dopadła mnie znowu, gdy... sama nie wiem czemu. Po prostu odczuwam smutek silniejszy niż zwykle. Może to dlatego że trochę nie radzę sobie z sobą, moimi stanami. Chciałabym ich nie mieć, wtedy czułabym się wspaniale.

Nie wiem, czy to za sprawą czasu, czy listu, ale w ogóle nie płaczę, a przecież zawsze myśl o tobie doprowadzała mnie do łez i frustracji. Byłeś alkoholikiem. Byłeś to dobre słowo. Już nie żyjesz. Już nie wrócisz. Już nie naprawisz swoich błędów. Do końca pozostałeś niewzruszony na czyiś ból, a przecież miałeś rodzinę. Umarłeś sam. Rodzina jednak cię pożegnała. Widziałam jak twoją urnę wkładają do ziemi. Jednak przyszłam, byłam do końca, a kiedyś tyle razy oplułam twój grób w myślach. Teraz bym po prostu się nie odważyła. Nie czuję już tej głębokiej nienawiści.

Mając 20 lat odkryłam w sobie pasję do pisania. Do dziś uwielbiam przeróżny gatunek literacki, nie zamykam się na jeden styl.

Nie wierzę, że do tego wracam. Po chyba trzech latach w końcu mam tyle odwagi, by znowu zacząć pisać. Pisać o tym co chcę, co pragnę, co mnie cieszy. Nie chcę, by inni za bardzo wtrącali się w moje pomysły, tylko pokochali to, co chcę przekazać i co mnie raduje.

W tej chwili czuję niesamowity przypływ energii i jakbym miała wenę twórczą. Wiem już, że im bardziej myślę nad tym, co chcę przekazać, tym gorzej piszę, dlatego od teraz chcę skupić się na emocjach.

Po chyba trzech latach, jak już wcześniej wspomniałam, znowu będę pisać. Ale tak jak ja chcę. I niech mnie za to pokochają lub nie. Mam to gdzieś. Chcę znowu czuć ten flow, tą energię, ten przepływ emocji. Wenę twórczą.

Dobra, chyba wypadałoby jakoś te myśli podsumować, więc na chwilę obecną kończę pisać i biorę się za sen. Mam prawie trzydzieści trzy lata i w tej chwili czuję się wspaniale, jakbym znowu miała dwadzieścia lat oraz wielką motywację i pasję, by pisać.

autorka szorta: Barbara Kirszniok
mail: barbarakirszniok@gmail.com


   

Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Treść

Nowości

Modlitwa do św. IreneuszaModlitwa do św. Ireneusza

Litania do św. IreneuszaLitania do św. Ireneusza

Ksiądz Bosko pamiętał o najbardziej zagrożonychKsiądz Bosko pamiętał o najbardziej zagrożonych

Dlaczego litować się nad kimś, kto nie miał litości?Dlaczego litować się nad kimś, kto nie miał litości?

Czy pierwsze przykazanie nie obowiązuje jeśli w kościołach są obrazy i rzeźby Jezusa, Maryi czy świętych?Czy pierwsze przykazanie nie obowiązuje jeśli w kościołach są obrazy i rzeźby Jezusa, Maryi czy świętych?

Najbardziej popularne

Godzina ŁaskiGodzina Łaski

Modlitwy do św. RityModlitwy do św. Rity

Litania do św. JózefaLitania do św. Józefa

Jezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się JezusowiJezu, Ty się tym zajmij - Akt oddania się Jezusowi

Modlitwa o CudModlitwa o Cud

Poprzedni[ Powrót ] 
 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej