Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Trzydzieści lat białoruskich Polaków


     Dom Polski w Grodnie, róg ulic 17 Września i Dzierżyńskiego. Nagle pojawia się tłum milicjantów, którzy wkraczają do budynku i wszystkich członków władz Związku Polaków na Białorusi z prezesem Andżeliką Borys pakują do samochodów i wiozą do aresztów. Jest rok 2005. Od tego czasu największa polska organizacja na Białorusi nie działa już normalnie.

Związek Polaków na Białorusi powstał w 1988 r., jako Polskie Stowarzyszenie Kulturalno-Oświatowe im. Adama Mickiewicza. Pierwszym prezesem był Tadeusz Gawin. W1990 r. PSKO połączyło się z innymi organizacjami, tworząc Związek Polaków na Białorusi, także z Tadeuszem Gawinem na czele. ZPB stał się największą organizacją społeczną w tym kraju (30 tys. członków!), i pewnie dlatego władze postanowiły objąć go ścisłą kontrolą. Co zresztą się nie udało, mimo milicyjnego szturmu na Dom Polski i mimo późniejszych represji spadających na działaczy tej organizacji.

     OD STOWARZYSZENIA DO ZWIĄZKU

     Choć na Białorusi odsetek Polaków jest spory - oficjalnie ok. 300 tys., nieoficjalnie ok. miliona ludzi - to za czasów ZSRR nie funkcjonowały tu żadne polskie szkoły ani organizacje. Na sąsiedniej Litwie było inaczej - tam działało około stu szkół z językiem polskim i wychodził dziennik, "Czerwony Sztandar". Na Ukrainie, we Lwowie, pozostały dwie polskie szkoły, choć akurat w tym mieście Polaków zostało niewielu. Na Białorusi zaś trwała intensywna rusyfikacja.

     Zapoczątkowana przez Michaiła Gorbaczowa pierestrojka umożliwiła odrodzenie się polskości. Stąd też zgoda władz na powstanie polskiego stowarzyszenia. A gdy już powstało, rozwijało się błyskawicznie. W 1992 r. w Grodnie zorganizowano pierwszy od 1939 r. Festiwal Piosenki Polskiej, a rok później rozpoczęła się budowa Domu Polskiego w Grodnie. Oczywiście działo się to przy znaczącym wsparciu ze strony Polski. Stowarzyszenie Wspólnota Polska finansowało (z polskich środków państwowych) budowę tego i innych domów polskich w kolejnych miastach na Białorusi. Domy te stały się centrami kultury polskiej. Zbudowało też dwie szkoły z nauczaniem w języku polskim, w Grodnie i Wołkowysku (1996 i 1999 r.). Wbrew obietnicom ze strony białoruskiej, nie powstała druga szkoła w Grodnie. Nie ma też polskiej szkoły w mieście z największym odsetkiem Polaków, czyli w Lidzie, ani w rejonie werenowskim blisko granicy litewskiej, gdzie Polacy stanowią ok. 90 proc.

     W 2000 r. prezesem ZPB został doc. Tadeusz Kruczkowski, pracownik naukowy Uniwersytetu Grodzieńskiego. Wypada w tym miejscu dodać, że związek od początku targany był wewnętrznymi sporami, głównie o charakterze personalnym. Kruczkowski był w zdecydowanej opozycji do swego poprzednika Gawina.

     SPÓR O ZJAZD

     Rządzący od 1994 r. Białorusią prezydent Alaksandr Łukaszenka stopniowo zwiększał kontrolę nad różnymi sferami życia publicznego, dążąc do zminimalizowania roli swych przeciwników politycznych. Jeszcze w 2000 r. opozycja zdobyła kilkanaście mandatów w Izbie Reprezentantów; w 2004 r. została całkowicie wyeliminowana z parlamentu. Kwestia stosunku do Łukaszenki i w ogóle do władz stała się istotna i w ZPB. Gawin miał kontakty z białoruską opozycją, Kruczkowski - nie.

     W takiej atmosferze doszło w marcu 2005 r. do VI zjazdu związku. Krążyły pogłoski o tajemniczych telefonach do delegatów, usilnie przekonujących, że powinni głosować na Kruczkowskiego, o rozmaitych naciskach ze strony władz państwowych, które najwyraźniej postawiły na dotychczasowego prezesa. Z drugiej strony, pojawiły się informacje o jakimś skandalu obyczajowym z udziałem Kruczkowskiego. W takiej atmosferze, po pełnych emocji obradach, ustępujący prezes przegrał, a szefem ZPB została niezaangażowana politycznie i zajmująca się dotychczas sprawami edukacji Andżelika Borys.

     Były prezes i jego zwolennicy zdołali przekonać władze, że jest to dla nich niebezpieczne i że antyrządowa opozycja jakoby opanowała związek. W efekcie ministerstwo sprawiedliwości stwierdziło, że nie uznaje wyników zjazdu. Jednak kierownictwo ZPB nie przyjęło tego do wiadomości i nadal urzędowało na rogu Dzierżyńskiego i 17 Września. Aż wreszcie doszło do opisanego na początku "szturmu", gdy Tadeusz Kruczkowski poprowadził tłum milicjantów do ataku na Dom Polski. I to on został komisarycznym szefem związku.

     W sierpniu 2005 r., w Wołkowysku, pod nadzorem władz zorganizowany został "posłuszny" zjazd. Na Mszy poprzedzającej obrady większość delegatów nie umiała się przeżegnać po katolicku. Prezesem został Józef Łucznik, zasłużony działacz organizacji, najprawdopodobniej zmuszony przez władze. I tak powstał rozłam: na ZPB z demokratycznym kierownictwem, nielegalny, ale uznawany przez Warszawę, oraz ZPB "łukaszenkowski", przez Warszawę nieuznawany.

     PUSTKI W DOMU POLSKIM

     W Domu Polskim w Grodnie nastał spokój - i to dosłowny, bo przestało się tam cokolwiek dziać. Domy Polskie w innych miastach również przestały funkcjonować, a znajdujące się w nich lokale wynajęto białoruskim firmom komercyjnym. Wychodzi "Głos znad Niemna", tyle że staje się antypolski, bo w każdym numerze są artykuły krytykujące Polskę i polski rząd, niezależnie od tego, kto rządzi.

     Następca Józefa Łucznika, Stanisław Siemaszko, w ogóle nie potrafił mówić po polaku (choć jest pochodzenia polskiego, o co w Grodnie nietrudno). Zjazd, na którym został wybrany, odbył się w 2009 r. w Zakładach Azotowych na przedmieściach Grodna, a na brady nie wpuszczono polskich dziennikarzy.

     Na działaczy zaś niezależnego związku - padają represje. Symbolem ZPB stała się Andżelika Borys, i to ona jest nękana - jedno po drugim przesłuchanie w prokuraturze i na milicji, do dziś pewno łącznie sto kilkadziesiąt razy. Jej współpracownicy też są przesłuchiwani i szykanowani. Najprostsza metoda: milicjant twierdzi, że oskarżony przez niego polski działacz szedł ulicą i przeklinał. Ma na to świadka, innego milicjanta. Wyrok: tydzień albo dziesięć dni aresztu. Karę odbywa się w pomieszczeniu, w którym nie ma łóżek, ale tzw. nary, czyli drewniane podwyższenie, na którym aresztanci siedzą i śpią, bez materaców, poduszek czy koców. W rogu stoi wiadro - "toaleta", a marne posiłki są dwa razy dziennie. Związek mimo wszystko przetrwał. Formalnie funkcjonował i nadal funkcjonuje jako firma. To kolejna specyfika Białorusi - tam rozmaite organizacje opozycyjne lub po prostu niezależne były likwidowane przez władze, a jakoś istniały dalej. KGB z pewnością doskonale wie, co i dlaczego się dzieje - i po prostu toleruje sytuację, od czasu do czasu uprzykrzając życie polskim działaczom.

     To sytuacja bez precedensu. Znane są sytuacje nielegalnego funkcjonowania podziemnych struktur, ale tu chodzi o okres, gdy nie ma żadnej wojny czy sytuacji nadzwyczajnej, a "jedynie" dyktatura. Mimo to przez kilkanaście lat organizacja polska działa w warunkach bardzo trudnych: nielegalnego, tolerowanego istnienia. Trwa i rozwija się.

     WARSZAWA POPARŁA NIEZALEŻNOŚĆ

     Stanowisko strony polskiej w tym sporze było niemal cały czas niezmienne: popieraliśmy niezależny związek. Jednak w 2008 r. pojawił się pomysł "przehandlowania" Andżeliki Borys w zamian za poprawę stosunków między obu krajami. Pomysł polegał na połączeniu dwu odłamów ZPB i wyłonieniu kompromisowego prezesa. Jednak była to koncepcja nie tylko nierealna, ale i szkodliwa. Ludzie w obu odłamach związku zdążyli się poróżnić tak, że o zgodzie mowy być nie mogło. A nowa, połączona organizacja byłaby odświeżoną z lekka fasadą, stworzoną i kontrolowaną przez białoruskie władze. Na szczęście, gdy została ujawniona przez media, sprawa stała się nieaktualna.

     Przed grudniowymi wyborami prezydenckimi 2010 r. Łukaszenka obiecał kilkorgu polskim dziennikarzom, że sprawa legalnego funkcjonowania związku zostanie rozpatrzona pozytywnie. Jednak po głosowaniu doszło do brutalnej akcji milicji przeciwko opozycyjnym demonstrantom i sprawa upadła, podobnie, jak i inne pomysły demokratyzacji Białorusi. W efekcie przy ul. Budionnego w Grodnie, niedaleko polskiego konsulatu, znajduje się siedziba nielegalnego ZPB, w tym polska szkoła społeczna. A na rogu Dzierżyńskiego i 17 Września urzęduje oficjalny związek z Mieczysławem Łysym na czele. Jest jeszcze Mieczysław Jaśkiewicz, były prezes nielegalnego związku (Andżelika Borys przez pewien czas nie pełniła tej funkcji), który ponad rok temu usiłował po przegranych wyborach stworzyć własną organizację.

     Teraz związek obchodził trzydziestolecie; oprócz wielu działaczy z regionów przyjechała do Grodna i delegacja z Polski, w tym marszałek Senatu Stanisław Karczewski i szef Kancelarii Premiera Michał Dworczyk. Czy jest szansa na legalne działanie związku?

     - Nam chodzi o to, by powróciła normalność. Na przykład, by zaprzestano szarpania nauczycieli uczestniczących w naszych przedsięwzięciach - powiedziała "Idziemy" Andżelika Borys. - Wszystko zależy od władz Białorusi. Konstytucja i ustawa o mniejszościach narodowych zabraniają ingerencji w działalność organizacji mniejszości. Chodzi więc o to, by władze Białorusi przestrzegały obowiązującego prawa. Jeśli będą chciały normalizacji, to tak się stanie - dodała.

     Jej zdaniem, jedna rozmowa marszałka Karczewskiego w Mińsku oczywiście niczego nie załatwi. - Ale dobrze, że na obchodach była obecna trzecia osoba w państwie polskim. Nasze trzydziestolecie odbyło się bez przeszkód. Ludzie się zebrali, świętowali wspólny dorobek, nie było żadnych antyrządowych wystąpień, nikt niczego złego nie zrobił - podkreśla Andżelika Borys.

Piotr Kościński

Tekst pochodzi z Tygodnika

12 sierpnia 2018


   


Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny Traktat o prawdziwym nabożeństwie do Najświętszej Maryi Panny
Św. Ludwik Maria Grignion de Montfort
Lektura traktatu jest cennym duchowym doświadczeniem. Im częściej po niego sięgamy, tym bardziej przemienia on nasze serca. Osnowę dzieła stanowi dewiza św. Ludwika Marii de Montfort: "Wszystko dla Jezusa przez Maryję"... » zobacz więcej


Wasze komentarze:

Jeszcze nikt nie skomentował tego artykułu - Twój komentarz może być pierwszy.



Autor

Tresć




[ Powrót ]
 
[ Strona główna ]


Humor | O stronie... | Wspomóż nas | Polityka Prywatności | Reklama | Kontakt

© 2001-2018 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej