Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [520] [521] [522] [523] [524] [525] (526) [527] [528] [529] [530] [531] [532] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Asia, lat 29data: 16.01.2008, godz: 19:45

Tomku, Arturek wspaniale się nami opiekuje, jest cudownym mężem i ojcem!!! Zawsze jest z nami kiedy tego potrzebujemy a pisanie cytatow nie zajmuja mu wiele czasu....;-). Pozdrawiamy!!!

2858 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 16.01.2008, godz: 18:46

Zonka daje mi czas na sprawy komputerowe ;)

2857 )
 Tomek, lat 34, e-mail: admin@adonai.pldata: 16.01.2008, godz: 18:41

Artii jak masz wolną chwilkę zajmij się zoną i dzieckiem a nie... Ty wiesz co... :)

2856 )
 bejbi, e-mail: bejbeta@interia.pldata: 16.01.2008, godz: 17:07

Ja 29
kazdy chce byc szczęsliwy, nie mozna ocenic i wyważyc co jest lepsze: samotnosc czy rodzina i chore dziecko... powiem Ci jedno i drugie jest bardzo trudne! cżłowiek samotny pragnie miec bliska osobę, pragnie kochac, miec do kogo sie przytulic, dzielić, czuc potrzebnym i wyrażac miłosc cielesną.
Ty już masz...masz męża.. gdybys nie miała też byłoby Ci bardzo cieżko, miałabys inne problemy- bardziej natury psychologicznej a z tego powodu powstają czasem fizyczne choroby, i taką bezcelowosc dla kogo sie starać, jak przezyc święta.. itp.
Nie przeczę ze teraz jest Ci cięzko... masz chore dziecko... to tez krzyż.. jednak możesz go nieśc razem z mężem, nie sama w pojedynkę.. cierpienie na pewno was zbliża, jeszcze bardziej łączy... małzenstwo nie oznacza cudownego zycia bez problemów, tak jak samotnośc nie jest cudowna i moze konczyc się nieustanną depresją samotnego przezywania..
Podziekuj Panu Bogu za dziecko i za to cierpienie!! nie wiemy dlaczego tak, po co...
Bóg wie, ma jakiś plan dla Ciebie dla meża i twojego dziecka.
Mimo to macie siebie i choroba nie musi przeszkadzac w miłosci, we wzrastaniu, ale jeszcze bardziej sie ujawniać w słuzbie drugiemu, w cierpliwosci, w okazywaniu miłosci. Tej szansy nie mają samotni, narażeni na większy egoizm, trudnosc we wzrastaniu w pojedynkę.
Pan Bóg pragnie abyś doceniła to co masz! ze otrzymałas męza i ze masz dziecko- nawet takie biedniutkie chore... kochaj je takie właśnie! oddawaj Bogu, mów :niech bedzie Twoja wola.. tylko wtedy będziesz szcześliwa jesli zaakceptujesz to co masz...a z czasem zobaczysz owoce , owoce trudnych doświadczeń...
karm sie komunia św i Eucharystią i dbaj o to słabe dziecie, dostrzegaj sens...w nim jest sam umęczony Jezus.... pomodle sie..

2855 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 16.01.2008, godz: 16:25

Najbardziej zadziwiajace jest nie natezenie cierpien Marty Robin, ale ich plodnosc. Dzieki niej i Bogu ktory byl obecny w jej cierpieniu, wiele zyc ludzkich zostalo ocalonych, wielu chorych zostalo uzdrowionych, wielu wiezniow w swoich wiezieniach doznalo ulgi, wiele osob ktore byly zniewolone przez sily nieczyste zostalo uwolnionych. Philippe Madre

2854 )
 mała_zdw, lat 22data: 16.01.2008, godz: 15:16

Kochani!!!!!!! Każdy z nas dźwiga swój Krzyż. Są to różne krzyże, ale z pomocą Boga naprawdę człowiek moze dać radę go nieść. On nigdy nie daje nam ponad nasze siły, kocha nas; trzeba Mu zawierzyć swoje cierpienie; smutki, boleści, całe życie. Bóg nie chce ludzkiej krzywdy... ale trzeba Mu w chwilach trudnych zaufać; a nie się odwracać i obrażać na Niego i cały świat. Tylko w Bogu człowiek moze znaleźć siłę i oparcie. Pozdrawiam Was kochani; pamiętam w modlitwie :))

2853 )
 Ela, e-mail: ela.137@interia.pldata: 16.01.2008, godz: 14:18

Do Ja_29
Trudno jest zrozumieć dlaczego spada cierpienie na niewinne dzieci. Masz rację krzyż który teraz przyszło Ci dźwigać jest o wiele cięższy niż krzyż samotności. Osamotnitenie to cierpienie duszy, to wewnętrzne zmaganie z bólem który dotyka osobiście nas. Ty zmagasz się z cierpieniem ukochanej osoby, Twojego synka, ale on jest szczęśliwym dzieckiem bo ma Was, kochających rodziców. Miłość w życiu jest najważniejsza, bo przecież przykazanie miłości które dał nam Jezus jest podstawą naszej wiary. On sam nas tego uczył ofiarując swoje życie z miłości do czlowieka. Pomimo, że teraz czujesz się tak jakby Cię opuścił, to On jest i będzie zawsze przy Tobie. Jezus nigdy nie skąpił swych łask tym, którzy trwają przy Nim usilnie prosząc, zresztą sama doświadczyłaś Jego Miłosierdzia, wymodliłaś swoją miłość i swojego męża. Głęboka wiara może uzdrawiać cierpiących na duszy, ale i także na ciele. Nie trać nadziei i ufaj bo dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych.
Z modlitwą
Ela

2852 )
 Pawel, lat 22data: 16.01.2008, godz: 12:31

Kurde czytajac to co napisalas ... zrobilo mi sie naprawde przykro. Wiesz ja jestem w identycznej sytuacji jak ty tylko wciaz czekam. Ale jesli mnie by taki los spotkal jak ciebie to chyba bym sie od swojej wiary ....odwrocil a moze nawet popelnil bym samobojstwo. Wyrazy olbrzymiego szacunku i podziwu dla twojej osoby -Paweł

2851 )
 ja_29, lat 29data: 16.01.2008, godz: 12:08

Witam,
Samotność to bardzo przykra dolegliwość. Wiem z własnego doświadczenia. Zaglądałam kilka lat temu do źródełka i doskonale rozumiałam rozpacz wszystkich samotnych i nie wierzyłam, że kiedyś spotkam tę drugą połówkę na swojej drodze....spotkałam..... długo w to nie dowierzałam, tak długo byłam sama, że straciłam nadzieję a jednak... Byłam bardzo szczęśliwa, zakochana. Wydawać by się mogło, że wszystko toczyło się jak w bajce nareszcie szczęście i mnie spotkało. Wzięliśmy ślub, z utęsknieniem czekaliśmy na narodziny naszego dziecka, snuliśmy play jakie będzie jak wiele radości nas czeka. Synek urodził się w grudniu zeszłego roku, ciężko chory. Leżał na intensywnej terapii. Ma zespół wad wrodzonych. Nie będzie chodził, sam sie wydalał. Nadal jest w szpitalu......Tak sobie teraz myślę......czym był tamten ból samotności w porównaniu z tym co teraz przeżywam....Tak bardzo trudno mi pogodzić się z losem jaki nas spotkał...Wstyd się przyznać ale chyba nadal mam etap buntu....moja wiara okazała się zbyt słaba w obliczu takiej tragedii....miało być tak pięknie, uwierzyłam w szczęście a znowu jest ból i cierpienie......

2850 )
 Jowita, e-mail: Jowita071@wp.pldata: 16.01.2008, godz: 00:34

Do Luny! Moja droga! Każdy z nas dzwiga taki krzyż jaki zdoła unieść.TY także sobie z tym poradzisz.Pamiętaj,że energia i mądrość pochodzą zazwyczaj z tego samego nieznanego żródła,które nazywamy Bogiem.W chwili,kiedy człowiek postanowi zmierzyć się z problemem,odkrywa,że ma w sobie więcej siły niż przypuszczał.Nikt nie jest samotny w swoich troskach.Zawsze istnieje ktoś kto cierpi tak samo jak Ty.Zawsze istnieje ktoś,kto wyciągnie pomocną dłoń.Rozejrzyj się i zobacz ilu ludzi jest gotowych przyjść Ci z pomocą.Zechcij tylko ją przyjąć.Pozdrawiam Cię.Odezwij się.Podaj adres maila.Porozmawiamy.

2849 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@GaduGadu:5467802data: 15.01.2008, godz: 23:42

Kto traci pieniadze traci wiele; kto traci przyjaciela traci duzo wiecej; a kto traci wiare traci wszystko!!!

2848 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 15.01.2008, godz: 20:44

WITAJCIE! :) Kto chce zobaczyc jak wygladamy, fotke mozemy przeslac w zalaczniku e-mailem. Wystarczy przeslac pustego e-maila. PRZESYLAMY SERDECZNOSCI!!! Asia, Artur i coreczka Martunia :)

2847 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 15.01.2008, godz: 19:27

"O Maryjo, moja Swieta i Dobra Matko, daj mi, daj nam wszystkim zrozumiec wielka wartosc milczenia, w ktorym slyszy sie Boga!" Marta Robin

2846 )
 beatka, lat 24data: 15.01.2008, godz: 16:24

dla mnie wielką siła do pokonywania wszelkich trudności i samotnosci jest prawie codzienna Eucharystia i ofiarowanie swych problemów Jezusowi. to najlepsza terapia. wtedy zycie jest łatwiejsze. ja wiele razy miałam juz wszystkiego dosc, traciłam checi do dalszej nauki i wielu innych rzeczy ale zawsze gdy szłam do Kosciola, wszystko sie uspokajało na mnie sama Swiatynia dziala bardzo kojąco czasem warto po prostu tam posiedziec i nie trzeba nic mówić tylko pobyć z Jezusem nawet samotnosc wtedy znika. zeszły tydzień był dla mnie bardzo ciezki - zakonczylam kolejna nie udana internetowa znajomosc, pare rzeczy jak zwykle mi nie poszlo po mojej mysli - ale czuje w sobie wewnętrzny pokoj jakiego dawno nie doswiadzczyłam przestałam sie zadreczac i zycze wszystkim tego. napewno w naszym zyciu dzieje sie wiele dobrego i moze warto sie tym podzielic niż ciągle rozwodzic sie nad tym jak nam żle bo wtedy jest jeszcze gorzej.

2845 )
 majka18, lat 18data: 15.01.2008, godz: 14:58

zle mi tu czuje sie nie potrzebna i w ogole do bani.. help

2844 )
 Dorota, lat 43, e-mail: dorusia64@o2.pldata: 15.01.2008, godz: 13:28

Serdecznie zapraszam wszystkich chętnych na stronę katolicką http://www.alleluja.webplus.net.pl/index.php

2843 )
 luna, lat 27data: 15.01.2008, godz: 12:36

Do ja:

Tak wiem że ludzie przeżywają swoje tragedie, każdy dźwiga swój krzyż, tylko że ja swojego już nie daję rady dźwigać i co chwilę upadam. A to wszystko ciągnie się od lutego zeszłego roku, niedługo będzie rok. Nie wiem ile jeszcze wytrzymam...naprawdę nie wiem.

2842 )
 Marcindata: 15.01.2008, godz: 11:55

Do Moniki i innych
No tak...jak się już gdzieś jest w świecie to znajomość języka tego kraju jest czymś fundamentalnym o czym sam mogłem się przekonać w przyszłości.Spokojnie,cierpliwości z czasem nauczysz się kontaktować się w angielskim,bez paniki.Czasami nie potrafimy się już cieszyć z tego co mamy bo nie patrzymy na tych którzy są w gorszej sytuacji niż my ale jesteśmy zapatrzeni w tych którzy niby mają lepiej od nas a to jest błąd myślowy bo pozory mylą i nie wszystko złoto co się świeci... Pozdrawiam Ciebie i wszystkich Zródełkowiczów!

2841 )
 ja, e-mail: smile18ster@gmail.comdata: 14.01.2008, godz: 21:41

do luny..
wiesz ja Ciebie rozumiem, mam podobnie, choć wiesz jak patrzę na ludzie nieszczęścia, tragedie które dotykają ludzi to myślę sobie "Boże dzięki Ci za to co mam" ale tak jeżeli życie nie ma barw to ciężko odnaleźć sens życia i nawet cierpienie przeżywane z inną osobą nie jest takie straszne jak samotność..ale trzeba się modlić i cierpliwie czekać tylko tyle albo aż tyle możemy zrobić:-) 3m sie cieplutko będzie dobrze:-)

2840 )
 luna, lat 27data: 14.01.2008, godz: 20:09

Do kinglo

Dzięki za te słowa tylko że ja nie widzę żadnego celu, a rano nawet wstawać do pracy nie mam ochoty. To wszystko mnie przytłacza. Ludzie zwykle mają dla kogo żyć, widzą cel do którego zmierzają a ja ten cel straciłam, zniknął mi z oczu. Na dodatek ta samotność, brak bliskiej osoby gdy wokól widzisz same zakochane, szczęśliwe pary a ja - sama. Chciałabym poprostu zniknąć, nic nie czuć i nie myśleć.

2839 )
 INA, lat 29, e-mail: pogoda10@o2.pldata: 14.01.2008, godz: 19:55

Kochani!
Dziękuję wszystkim tym którzy skontaktowali sie ze mną czy to za pośrednictwem poczty elektronicznej czy też GG, obiecuję odpisać w najbliższym czasie, w miarę swoich możliwości, oczywiście.
Powiem krótko, razem z moim chłopakiem postanowilismy dać sobie jeszcze jedną szansę, nie wiem czy to dobry pomysł ale muszę spróbować, dlatego szukamy wspólnoty w której moglibyśmy jakoś się pozbierać, uzyskać pomoc, podzielić się swoimi doświadczeniami etc.
I tu mamy problem. Oboje mieszkamy w Łodzi, ale On pracuje w in. mieście i jest w domu tylko w weekendy, dlatego szukamy wspólnoty w której spotkania odbywałyby się w sb/nd ewentualnie w pt. ok.20. Mogą to byc także katechezy dla dorosłych.
Jeśli chodzi o lokalizację to stawiamy na Łódź i okolice np. Zgierz, Pabianice, Aleksandrów Łódzki etc.
Proszę Was bardzo gorąco o pomoc i modlitwę, wiem jak wielką społecznością są wszyscy ci, którzy zaglądaja na Źródełko, moze odezwie się ktoś z Łodzi, może jakas para ktora miała podobne problemy i udało się im z tego wyjść pozdrawiam Was bardzo serdecznie.
Tym, którzy do mnie napisali chce powiedzieć, że rozważałam wszystkie wpisy i Wasze opinie sa dla mnie bardzo cenne.
Czuję, że umieram wewnętrznie, muszę jeszcze raz spróbować, zrozumcie mnie, może jestem naiwna...

2838 )
 Monika, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 14.01.2008, godz: 19:14

Marcinie moim krzyzem nie jest brak faceta ale to ze nie potrafie sie nauczyc angielskiego. Na sylwestra bylam kelnerka ale chcialabym caly czas podawac ciekawe potrawy w dobrej restauracji. Prosze o modlitwe abym przelamala bariere i zaczela lepiej rozumiec co do mnie mowia. Jedna klientka mowila zebym sie nie martwila bo czasami gosc z Londynu nie rozumie co mowi ktos z Glasgow. Pozdrawiam Zrodelkowiczow.

2837 )
 kinglo- do luny, lat 22, e-mail: kinglo@op.pldata: 14.01.2008, godz: 18:20

Droga luno; chyba w zyciu kazdego czlowieka sa chwile zwatpienia, kiedy tracimy nadzieje na lepsze jutro, czujemy bezsilnosc, pustke, bezsens... Ale ja w takich momentach po prostu modle sie i prosze Boga o ukazanie mi celu, w jakim mnie stworzyl i drogi, ktora mam podąrzać, bo wiem ze to tylko chwilowy kryzys i to minie. Zawsze mija. A wtedy zycie nabiera barw i staje sie jeszcze piekniejsze niz przed tem :) Bo naprawde warto zyc chociaz dla kilku pieknych chwil, cudownych i niezapomnianych momentow w naszym zyciu. Wykrzesaj z siebie odrobinę optymizmu bo od Ciebie zalezy jakie jest Twoje zycie- czy szare, smutne i pelne zmartwien, czy tez pelne usmiechu i radości! Nic nie dzieje sie przez przypadek i nawet problemy moga byc w rezultacie przyczyna radości :) Pozdrawiam serdecznie :)

2836 )
 Elcia, lat 31data: 14.01.2008, godz: 16:05

Prosze o modlitwe o uzdrowienie stosunków w pracy, o dobre relacje z współpracownikami i ufność Jezusowi.
Jezu cichy i pokornego serca, uczyń serce moje według serca Twojego.

2835 )
 smutna, lat 37data: 14.01.2008, godz: 15:35

Proszę o modlitwę za mnie,jest mi smutno,brakuje mi cierpliwości do siebie i do innych,łatwo się denerwuję.Trudno mi znaleźć równowagę.
Wszystkim,którym trudno i źle pozdrawiam, odczuwam podobnie

2834 )
 karol, e-mail: karolk108@wp.pldata: 14.01.2008, godz: 15:31

Cześć, admin wyciął tekst "o samotności niewybieranej" bo pewnie nie było praw do publikacji, dla zainteresowanych tekst jest dostępny na "mateuszu" :http://www.mateusz.pl/wdrodze/nr412/04.htm
Może dałoby się go gdzieś umieścić na adonaiu, bo dzięki niemu można dużo zrozumieć. z modlitwą karol :-) pozdrowienia

2833 )
 luna, lat 27data: 14.01.2008, godz: 15:22

Witajcie źródełkowicze, nie wiem czy rozmyślacie często nad swoim życiem ale ja ostatnio bardzo często to robię i doszłam do jenego wniosku, że ono jest bez sensu, nie ma w nim radości, emocji, a jest jedynie sam smutek, żal i ból duszy. Zastanawiam się po co ja wogóle żyję na tym świecie, lepiej by było dla mnie gdyby mnie nie było. Po co żyć jak to życie nie ma sensu, no po co...sama nie wiem.

2832 )
 Marcindata: 14.01.2008, godz: 13:32

Wiecie tak obserwuję siebie i wszystkich dookoła i...Te refleksje które wysnuwam są bardzo różne.Tak się zastanawiam dlaczego jedna dziewczyna potrafi być miła,dobra,ciepła i wartościowa a druga władcza,opryskliwa,nieprzystępna...te myśli dlatego chodzą mi po głowie bo na codzień mam niemało kontaktów z kobietami,szczególnie w pracy.Chociaż niestety nie mam tej jednej najważniejszej i jest to dla mnie trudne doświadczenie i krzyż który nie zawsze daję radę dzwigać.Bo brak drugiego człowieka moze być krzyżem.Proszę tych którzy to czytają by dziś zmówili w mojej intencji przynajmniej jedno "Zdrowaś Mario" bym potrafił dobrze żyć,miał otwarte serce na drugiego człowieka bo praca którą wykonuję wymaga od mnie po ogromnej otwartosci serca na drugiego czlowieka i chcę mieć w sobie tę otwartość.Ja codziennie modlę się za swoich bliznich. Pozdrawiam wszystkich Zródełkowiczów:)

2831 )
 podrozniczka, lat 27, e-mail: toja333@interia.eudata: 12.01.2008, godz: 10:33

Witam wszystkich!
Zapewne wielu z Was szuka tu przyjaciol czy drugiej polowki, niestety nie moze jej znalezc. Ja tez przez kilka lat zagladalam tu regularnie, pisalam do wielu osob i tak za kazdym razem konczy sie na kilku mailach, niektore trwaly pare miesiacy. Fajnie jest klikac z ludzmi, ktorzy podobnie mysla i czuja, ktorym mozna wszystko powiedziec i nie byc odrzuconym gdy Zycie daje czasem niemalego kopa.
Jednak ostatnio stwierdzilam ze dobre znajomosci i szukanie kogos na dluzsza mete jest trudne, wieleu z Was pewnie za za soba takie doswiadczenie ze szuka i nie znajduje, wielu z Was jest zranionych krotkimi czy dluzszymi znajomosciami i potem i tak nic z tego nie wypala.Troche to smutne ale i prawdziwe.Niektorzy znalezli juz tu druga polowke, inni nadal klikaja i maja nadzieje ze znajda cos ciekawego z swojej skrzynce. I tak bez konca, wiem cos o tym, dlatego od pewnego czasu przestalam gdyz to nie jest najlepszy sposob na odszukanie swojego ksiecia lub ksiezniczki jak niektorzy pisza.
Czytam czesto rozne wpisy, wiele osob przezywa ciezkie chwile zwiazane z wieloma przykrymi sytuacjami( bol po stracie ukochanej osoby, smierc kogos bliskiego, brak pracy itd)
Ja obecnie jestem daleko od domu rodzinnego, ucze sie innego zycia, kultury, poznaje innych ludzi, inna mentalnosc. Mam swoje problemy jak kazdy, miewam lepsze i gorsze dni, czasem chce sie plakac, potem smiac.
Kiedys przed wyjazdem przechodzilam ciezkie chwile zwiazane z szukaniem pracy, brakiem prawdziwych przyjaciol.Teraz bedac daleko wiele sie nauczylam.Przykre sytuacje tez wiele ucza, szczegolnie pokory gdyz latwo popasc w pyche, gdybysmy posiadali wszystko co chcemy.
Do czego zmierzam, chcialabym powiedziec, ze zawsze jest jakies wyjscie.Trzeba czesto czekac i modlic sie bo niekiedy drzwi same sie otworza, jednak trzeba cierpliwosci. Wiara, modlitwa i nadzieja pomagaja w trudnych chwilach, choc sa momenty gdy jest tak zle nie juz nie ma sie sily na nic.
Bedac na urlopie Swiatecznym kupilam pare fajnych malych ksiazeczek "Perelek".Pewnie niektorzy je znaja, sa w nich madre mysli, ktore pomagaja w trudnych chwilach. Oto kilka z nich:
"Badz cierpliwym i dzielnym czlowiekiem a przyjdzie dla ciebie pocieszenie w swoim czasie"
"Jesli Bog chce, by cos sie dokonalo wskaze nam sposob"
"Rowniez szczescia chodza parami"
"Przyjaciel kladzie odrobine miodu na chleb z maslem naszej codziennosci"
"...po prostu tancz, gdy masz ochote i placz jak nie mozesz inaczej..."
Pozdrawiam wszystkich goraco, papa

2830 )
 bejbi, e-mail: bejbeta@interia.pldata: 12.01.2008, godz: 10:01

Kajonazik,
witaj ;)
i gratuluję córeczki Natalki ;) to super ze tak pomyslnie ułozylo Ci sie zycie, ze masz zonę, potomkę i nie czujesz sie samotny.. pewnie jeszcze pare lat temu nie pomyslałbys o tym...ze kiedys cos sie zmieni..
ze bedziesz miał dla kogo zyc, ze bedziesz czuł się potrzebny i spełniony...a jednak.. ;)

proszę o modlitewne wsparcie, ja bardzo chciałabym kochac a z drugiej strony boje się, paralizuje mnie lęk, mam takie korzenie z dzeicinstwa gdy czułam sie wyobcowana, samotna i do dzis mnie to męczy, chce kochac a boje się, wole uciekać. paradoks, zdaję sobie sprawę ze to problem a nie potrafię z tego wyjść..

pozdrawiam i dzięki za ten optymistyczny wpis! jakich brakuje!

2829 )
 do dorki, e-mail: karolk108@wp.pldata: 12.01.2008, godz: 09:57

Z tego co piszesz wynika że bardzo dużo otrzymałaś od Ojca... nie martw się Bóg jest bliżej Ciebie niż sądzisz, to co przeżywasz jest zapewne od Niego i zamiast martwić się, paradoksalnie powinnaś się cieszyć z tego co On Ci daje, każdy mistyk przeżywał w mniejszym lub większym stopniu to co Ty teraz Ojciec Cię kocha i chce Cię doświadczyć "kogo kocham tego karcę", dla Boga jesteś bryłką złota a napisane jest w Piśmie Św.: "złoto doświadcza się w piecu ognistym", bądź cierpliwa i ofiaruj to co przeżywasz Jemu i niepoddawaj się. Weź przykład z św. Faustyny, św. Jana od Krzyża, mógłbym tak dużo wymieniać... z modlitwą karol

2828 )
 dorka, lat 20data: 12.01.2008, godz: 06:57

Boże mój gdzie jesteś...dlaczego puściłeś mnie za rękę?? To moja wina czy Twoja?? Zawsze tak pragnęłam abyś mnie trzymał za nią. Chciałam Ci oddać siebie...dotykałam głębi Twojej mistyki..moja wiara się wyróżniała spośród tłumu, bo była bardzo głęboka....a teraz Boże co się ze mną stało...może nie czynie nic złego, ale w moim sercu Cię nie ma, jest pustka...Boże zrób coś bo nie chce Cię stracić na zawsze,a ja nie mam siły zrobić kroku w Twoją strone - coś we mnie pękło..pozwól mi na nowo zrozumieć, na nowo uwierzyć, na nowo pokochać, ale pomóż i w tym, bo sama nie moge się przełamać..Boże wiem, że Cię tym ranię, bo najbardziej boli kiedy zdradza przyjaciel, przepraszam...

2827 )
 Michałdata: 11.01.2008, godz: 23:33

do OnA
Myślałem tak jak Ty-nie umiem kochac ,nie wiem co to oznacza.Jak poznac czy to miłośc......I stało się ,już wiem, to takie proste.W dotychczasowych związkach zawsze czegoś dla siebie chciałem.Teraz kiedy poznałem JĄ,wszystko co robię ,chcę robic dla niej,aby poczuła się szczęśliwą.Dla siebie nie pragnę niczego...może poza jednym -aby te moje zabiegi ,działania- zechciała przyjąc.

2826 )
 n, e-mail: niezapominaj.ka@interia.pldata: 11.01.2008, godz: 22:56

Dzięki Karolu za tekst o samotności. Trochę za pózno dotarło to do mnie ale może innym pomoże.

2825 )
 OnA, lat 25data: 11.01.2008, godz: 14:09

Witajcie.Proszę pomożcie mi. Ja chyba nie potrafie kochać... Albo nie 'mam pojęcia" co to miłość. Mam chłopaka. Chodzimy już jakiś czas, pewnie wkrótce będą jakieś plany na przyszłość, tylko ja nie wiem czy go kocham?

Czy ja którego kolwiek kochałam? Może to wina ostatniej zranionej miłości i ja dalej nie mogę się z tym pogodzić! Myśle jeszcze czasami o byłym.
Może przez to nie potrafie być z obecnym szczęśliwa/ Niby jestem ale nie do końca. Mam taki zamęt w głowie.... Nie wiem czy ja z Kim kolwiek potrafię być szczęśliwa tak naprawdę i Kochać. Pomóżcie co ja mam robić?

2824 )
 kajonazik, lat 31, e-mail: kajonez@wp.pldata: 11.01.2008, godz: 11:09

12.02.2003 Wtedy to zamieściłem ogłoszenie na źródełku piszę czasami co tam u mnie a ostatnio troszkę sie pozmieniało . Swoją żonę Ewe poznałem za pomocą źródełka ile czasu to minęło ? Sporo prawda podzielę sie z wami pewną radością od ponad 3 miesięcy jestem tatusiem mam śliczną córeczkę o imieniu Natalka . Pozdrawiam wszystkich znajomych . A wszystkim którzy tracą nadzieję na znalezienie swojej połówki piszę że naprawdę wszystko jest możliwe zaufajcie Panu . Marcin.

2823 )
 missi, e-mail: missinge23@interia.pldata: 11.01.2008, godz: 10:48

Beatka, zgadzam się z Tobą.
Nie wszystko musi sie nam udawać! czasem niepowodzenia tez czemus służą.
nie jestesmy samowystarczalni, wszystkowiedzący i nie omylni. Bóg poprzez porażki daje nam potrzebę zwrócenia sie ku Niemu, uczy zmagania się , pracy, wysiłku. To co w trudzie przychodzi ma swoje zasługi. nie sztuką jest osiągnac wszystko co się zapragnie, ale pomimo trudnosci-przeszkód dążyc do celu. Niepowodzenia , nieporadność a nawet bezsilność skłania nas do cierpliwosci, nawet upokorzenia a tym samym stanięcia w prawdzie przed Bogiem:ze nie wszystko od nas zależy, ze najwięcej zawdzięczamy Bogu, nie sobie.
i jak napisałas Beatko, w ten sposób moze dązymy do świętosci..poprzez takie zmagania, niepowodzenia.. przykład wielu świętych. Żaden z nich za zycia nie był wysoko, gloryfikowany i nie otrzymał super wykształcenia, szczególnych zdolności, ale szedł drogą krętą, czesto nierozumiany , zawstydzany, przykład: św Faustyna, Ojciec Pio, sługa boży kard Wyszyński, św Franciszek, sługa b. Marta Robin, św.Maksymilian....

2822 )
 missi, e-mail: missinge23@interia.pldata: 11.01.2008, godz: 10:35

uważam ze na czystosc nigdy nie za pozno, jesli ktos sie zrehabilituje. Oczywiscie to kobieta bardziej pociąga mężczyznę ku czystosci rzadko na odwrót, bo im trudniej sie oprzec pokusie i nauczyli się ze trzeba brać, zazywac przyjemnosci cielesnych.
Niektóre dziewczyny na to pozwalają , tylko te ktore sie cenią, mają przykre uprzedzenia spotykając takich swawolnych meżczyzn na drodze. My musimy byc mądrzejsze gdyz w pokusie myslimy bardziej realnie, jesli mężczyzna nie potrafi się oprzec pokusie mimo iz wie ze to takie dla nas ważne, oznacza jedno: dla niego najwazniejszy jest seks. Mysle ze swoj trafia na swojego, jesli na dyskotece dziewczyna na poł rozebrana wabi mężczyznę to wiadomo do czego to doprowadzi. w innych sytuacjach poprostu trzeba miec oczy szeroko otwarte.


2821 )
 Jowitadata: 10.01.2008, godz: 22:06

Tadeuszu!dzięki za piękne słowa.Tak właśnie myślę i czuję.Uważam,że jedno jest niebo nad naszymi głowami.Jedna jest ziemia pod naszymi stopami.Jedno jest powietrze,ktorym oddychamy i Jeden jest BOG,będący zyciodajną Jasnością w każdym z nas. Kiedyś przeczytałam taki napis znajdujący się u wejścia jednego aszramu w Indiach,"Jest tylko jeden Bóg i On jest Wszechmogący. Jest tylko jedna religia-religia miłości. Jest tylko jeden język-język serca.I jest tylko jedna Kasta-Kasta ludzkości. Czyż my Chrześcijanie mamy tego nie wiedzieć?Jeśli wyzbędziemy się pychy i egoizmu łatwiej będzie sobie uświadomić,że najbardziej przepojonym wartością ludzkim czynem,jest zwykły sumienny akt zobowiązania wobec bliżniego.

2820 )
 ,,data: 10.01.2008, godz: 21:27

Tej cięzko , tej ciężko. A co ja bym nie chciała . Nie mam faceta a tak bym chciała ale nawet narazie się nie łudzę.

2819 )
 tomko66, e-mail: zawodolony@gazeta.pldata: 10.01.2008, godz: 20:32

nikt nie jest stracony jeśli ciągle powstaje z upadku. i nie poprzestawajmy w ciągłym nawracaniu. i niechaj nikt nie wątpi a ogrom Bożego Miłosierdzia, z ufnością serca nasze kierujmy ku Miłosiernemu Ojcu

2818 )
 mg, lat 18data: 10.01.2008, godz: 20:14

boje sie zyc :( boje sie kazdego dnia

2817 )
 Beznadziejna jestemdata: 10.01.2008, godz: 19:31

Do: Michała
Dzieki za słowa miłe :) ja wiem,ze on jest wartościowym człowiekiem. Ale ciezko mu jest ehhh....a ja nie zawsze potrafie mu pomoc.

Do:Teoś lat 41
Ja wiem o tym,ze kobiety tez maja problem z seksualnością.I nikt nie twierdzi,ze to jest jedynie wina mężczyżn(przynajmniej ja nie twierdze tego)...dzielimy sie o problemie który dotyka bardzo wiele kobiet i mężczyzn.
I każda wypowiedz na ten temat jest dla mnie bardzo potrzebna,i tak naprawde każdy z nas ma racje.

Do: Ani lat 29
Ania słonko no co ty...życie jest największym darem jakie daje ci dzisiaj Jezus.
Nie wiem co sie stało w twoim życiu, ale pamietaj że Jezus skruszonym sercem nie gardzi.Głowa do góry... :)
Tez jest mi cięzko, i mogłabym powiedziec ze na nic już nie zasługuje ....

2816 )
 beatka, lat 24data: 10.01.2008, godz: 19:15

do beznadziejnych

wcale nie jestescie beznadziejni w gruncie rzeczy nikt nie jest beznadziejny, nie mozecie tak o sobie mówić i myślec bo wtedy inni tak zaczną o was mówic i mysleć. bywaja wzyciu trudne chwile i pojawiaja sie problemy z ktorymi sobie nie radzimy ale trzeba patrzec optymistycznie na swiat. mi tez nie wszystko sie udaje i wychodzi tak jak bym chciala i czesto porównuje sie z lepszymy - sa sprawy ktore czesto zawalam ale zawsze trzeba isc do przodu. moze Pan Bóg potrzebuje takich beznadziejnych ludzi aby z nich cos wykrzesać. wszak świeci i apostołowi nie byli idealni , mieli swoje za uszami a jak daleko zaszli w planach Bozych.

2815 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 10.01.2008, godz: 19:15

Witam wszystkich w Nowym Roku  Czytając rożne wypowiedzi na źródełku, komentarze do różnych tekstów, śledząc rozmowy na czacie często zadaję sobie pytanie. Jakim jestem katolikiem, gdzie ci prawdziwi katolicy, czym jest wiara? Mówimy o sobie – katolik. Piękne mowy, wyznania wiary. Ale czy jesteśmy tak naprawdę tym katolikiem? Czy tak naprawdę wierzymy? Mówimy o miłości, o tolerancji. A ile tego w nas jest? Coraz bardziej przekonuję się że nieraz w innych religiach mają rację że katolicy to najmniej tolerancyjna religia. Jest tyle religii na świecie. Tyle kościołów: zielonoświątkowcy, protestanci, babtyści. Ich przedstawiciele korzystają z tych samych stron co i my, z tych samych czatów. Mają w pewnych kwestiach inne poglądy jak my, inne spojrzenie na wiarę. Nie zawsze zgodne z naszym KPK czy KKK. Ale czy to znaczy, że mamy ich odrzucać? Czy to znaczy, że mamy ich nie tolerować? Czy nam nie zdarza się popełnić błędu w rozmowie? Czy nie zdarza się wypowiedzieć słów które ktoś może uznać za obraźliwe? Czy z tego powodu mamy kogoś odrzucać? My mówiąc o wierze mówimy tak jak czujemy, tak samo i inni. Mówią tak jak czują, nawet jeśli czasem ktoś powie coś co druga strona uzna za obraźliwe, nie znaczy że czyni to świadomie i z premedytacją. Odrzucić kogoś, przekreślić bo nie jest katolikiem, to tak jak potępić. A czy tego uczył nas Jezus Chrystus będąc człowiekiem? Czy tego uczył Jan Paweł II mówiąc o dialogu? A skąd możemy mieć pewność że ktoś mówiąc o swojej religii nie idzie za Chrystusem , nie bardziej przestrzega przykazań niż my? Gdzie nasza tolerancja? Gdzie miłość której uczył Pan Jezus? I drugie pytanie, jaka jest nasza wiara? Co to jest wiara? Wiara to powiedzieć TAK. Wiara to pewność, ufność. Jeśli w coś wierzymy to wiemy na pewno że to coś jest. Jeśli wierzymy w Boga, wiemy na pewno że On jest i że wszystko co czyni, czyni dla naszego dobra. Mamy tę pewność. Możemy Mu z ufnością powiedzieć TAK. Ale wiara to nie tylko powiedzieć TAK, to nie tylko modlitwa, nie tylko prośba. Wiara to też słowo DZIĘKUJĘ. Dziękuję nie tylko za to co Bóg mi spełnia wg moich próśb. Dziękuję nie tylko za powodzenia i pomyślność. Ale dziękuję również za niepowodzenia, dziękuję również za trudy, za krzywdy jakie mnie spotykają. Bo wierząc, mieć pewność, że Bóg jest, że co czyni, czyni z korzyścią dla naszej duszy, że nie chce naszej krzywdy, wierząc w to powinniśmy wiedzieć też że jeśli Bóg coś dopuszcza na nas, cierpienie, czy krzywdę czyni to dla naszego dobra. Mamy początek Nowego Roku. Nieraz zadajemy sobie pytanie: Jaki ten rok będzie? Co nam przyniesie?. W pytaniach tych kryje się nasza niepewność. Wierząc, mieć pewność, ufając możemy wtedy sami sobie odpowiedzieć na to pytanie. Możemy odpowiedzieć słowami.
Jaki ten Rok będzie? Będzie jaki Ty Boże zechcesz. Będzie takim jakim go Boże uczynisz. Wiem że uczynisz wszystko dla mego dobra. Tobie więc zawierzam cały ten rok. Tobie zawierzam każdą chwile swego życia. Prowadź mnie Ojcze poprzez ścieżki mojego życia. Oświetlaj mi drogę Swym światłem gdy mrok ogarnia moje ścieżki, gdy w mroku błądzę. Przyczyniaj mi wiary i dodawaj sił do pokonywania grzechu. Niech Twoja wola dzieje się w moim życiu. Niech Twoja wola wypełnia każdą chwilę mego życia. Prowadź mnie Ojcze. Amen

2814 )
 facet do Noemidata: 10.01.2008, godz: 16:20

Przykre że się zawiodłaś. Tak bywa. Na pewno spotkasz kogoś wartościowego. Jako facet wiem że chciałoby się mieć dziewicę za żonę ale też wiem że można pokochać kobietę uczciwą i dobrą. Twoje doświadczenia nie będą miały wpływu na twój nowy związek gdy pozostawisz je za sobą i nie będziesz do nich wracać myślami rozmowami itd. Po prostu było minęło. A pewnie było bardzo niewiele więc i uszczerbek na czystości nie jest aż taki duży i straszny jak ci się wydaje. Badź uczciwa wiarygodna i ostrożna. Powodzenia

2813 )
 Ania, lat 29data: 10.01.2008, godz: 15:51

Ja również dołączam do grona tych "beznadziejnych"...niestety z niczym nie potrafię sobie poradzić...beznadziejny ze mnie pracownik, córka, siostra, nawet studentka...poddaję się...nie mam już siły tak żyć...a inaczej nie będzie, wielokrotnie już próbowałam (zresztą nikt nawet nie zauważyłby...)
serce moje nawet już nie szuka...przyjmuję moją samotność...wszystko...tylko życia przyjąć nie potrafię

2812 )
 Teoś, lat 41data: 10.01.2008, godz: 13:39

do: ja i beznadziejna jestem ... niestety, kobiety też maja problem z seksualnośćia i Wasze twierdzenie że, to wina jedynie mężczyzn, jest nieporozumieniem. zabieram głos ponieważ znam wiele takich przykładów. a co sie tyczy cytatu przytoczonego przez noemi, to brzmi on nieco inaczej...

2811 )
 Jadata: 10.01.2008, godz: 12:19

I jeszcze dodam, że nam kobietom się czasem tak wydaje,że jak ulegniemy mężczyźnie,który ma problem z seksualnością, to mu pomożemy.I nic badziej błędnego,bo skoro ma problem-to nasza decyzja o współżyciu problemu nie zlikwiduje u niego!Podejmujemy taki krok z miłości do mężczyzny, ale potem właśnie jest rozgoryczenie,niezrozumienie itd,bo miało być cudownie,a nie jest,bo on dalej ma problem.A to,że niejednej parze się nie udało chociaż wiedzą,że czystość przedmałżeńska jest ważna-to nie ma co robić dramatu po fakcie,tylko 5 razy pomyśleć przed.Różne człowiek grzechy popełnia i od tego jest spowiedź zeby wrócić do stanu łaski.

2810 )
 anka, lat 29data: 10.01.2008, godz: 12:13

Boże.......tak mi ciężko

2809 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej