Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [524] [525] [526] [527] [528] [529] (530) [531] [532] [533] [534] [535] [536] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Mary, lat 27, e-mail: meroutka@tlen.pldata: 23.12.2007, godz: 22:38

Znalazłam swój pierwszy wpis na adonai. Tak dawno to było. Nie ma co odgrzewać starych klimatów - ale serce głupie szuka ukojenia w dobrych wspomnieniach. Zadałam sobie jedno pytanie. To co pisałam wtedy - czy w moim własnym życiu zrealizowało się? Bo jeśli nie, to pusty śmiech nie powiem kogo. To są pierwsze święta, w czasie których będę u swoich rodziców jako gość. Ta myśl napawa mnie dumą. Ale zarazem przeszywa serce, bo uświadamia tym mocniej, czego brakuje... i tym usilniej chcę ciszy i Spotkania... Wreszcie wylądowałam dziś u dominikanów na adoracji - usiadłam przed Nim, wsadziłam ręce w rękawy głęboko i zaczęłam opowiadać Mu o tej historii, która się wydarzyła między 28 lipca a 10 grudnia. Tak po prostu, tak jak to we mnie siedzi. Wreszcie... po raz pierwszy od dwóch tygodni poczułam ulgę. Takie proste. Takie proste. Uśmiech Boga. Tylko trzeba iść tam. Chyba odzyskałam chęć do życia.

2665 )
 Eladata: 23.12.2007, godz: 22:37

Kochani!!!!! :)))
Wszystkim bez wyjątku wesołych Świąt życzę.
Wielu prezentów pod choinką, tego niepowtarzalnego nastroju świątecznego i mnóstwo radości. Ale przede wszystkim aby Dzieciątko dotkneło Waszych serc nadzieją i miłością tak by te uczucia pozostały z Wami na zawsze.

2664 )
 martka, lat 22, e-mail: martainka@op.pldata: 23.12.2007, godz: 21:52

A ja tak sobie myślę, że to dobrze, że jest Nowy Rok. Zamyka się stary rok, coś się kończy, jakiś cykl i jednocześnie zaczyna się coś nowego. Jeszcze nie wiemy co?! Ale zawsze mamy nadzieję, że będzie lepiej (jeśli było źle) albo ciekawiej... Na nowy rok wielu ludzi ma jakies postanowienia i to jest fajne. Myślę, że to dobre dla naszej psychiki, taka świadomość, że nic nie trwa wiecznie, że wszystko kiedyś musi się skończyć, no prócz Miłości. To daje nadzieje i nie pozwala zatrzymać się w miejscu!! Ja się cieszę na ten Nowy Rok i cieszę sie, że jesze raz Bóg nam daje szansę, przed Świętami, na poprawę, na zakończenie tego starego roku pozytywnie.

2663 )
 mo, e-mail: eyesneverdry@interia.eudata: 23.12.2007, godz: 18:28

"Tak mnie skrusz, tak mnie złam, tak mnie wypal Jezu bys pozostał tylko Ty, JEDYNIE TY !!! "
Kochani Żródełkowicze nadchodzi cudowny czas Świąt....chciałam WAM życzyc, by te świeta były wyjatkowe, radosne, pełne ciepła i miłości. Cieszmy się, tańczmy i spiewajmy, usmiechajmy się do wszystkich...tak łatwo możemy komuś podarowac odrobinę radości w te święta...WESOŁYCH ŚWIĄT !!!

2662 )
 karinadata: 23.12.2007, godz: 10:01

* * * a Słowo stało się Ciałem i zamieszkało m i ę d z y n a m i...* * *

Adminowi Źródełka- Tomkowi i Jego rodzinie,
oraz wszystkim Źródełkowiczom których znam i nie.., życze najlepszych świąt Bożego Narodzenia, w atmosferze miłości i uroczystego kolędowania w blasku świec i zapachu choinki.
Arti, Caroline, Piotrze676,Tadeuszu, Agnieszko, Aniu, Karolu, Elu, Moniko, Marcinie, Jacku, Marto... radosnego świętowania!!

2661 )
 mała_zdw do Grzegorzadata: 22.12.2007, godz: 22:47

Odnośnie rekolekcji sylwestrowych: jak co roku odbywają się takowe na Górze św. Anny. Rozpoczynają się 28grudnia, a kończą 1 stycznia. Nazwa tych rekolekcji to Ewangeliczne Rozliczenie. W programie min. codzienna Eucharystia, konferencje, warsztaty, koncerty... Koszt wraz z wyzywieniem to 90zł. Więcej informacji na: www.swanna.pl (patrz Ewangeliczne Rozliczenie); tam też jest szczegółowy plan dnia. Polecam te rekolekcje; byłam na nich; naprawdę warto!!! Pozdrawiam :)))

2660 )
 Iza, e-mail: izu1000@wp.pldata: 22.12.2007, godz: 19:43

Marcinie napisz a może „znajdę receptę” na to czego potrzebujesz.

2659 )
 betka, e-mail: beatusa@poczta.fmdata: 22.12.2007, godz: 16:49

To co zacytowała Carolina odnosi sie do naszego życia.
Jezus mówi do duszy: "Dlaczego zamartwiacie się, niepokoicie? Zostawcie Mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi.....zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. "

to się odnosi do każdej naszej troski, nawet dręczenie się o znalezienie połowki :)

M A R C I N I E, troszke przekornie się żalisz jakby siebie chcąc usprawiedliwic. Nie wypominaj ciągle dziewczynom, szukaj cierpliwie i sam się uzdrawiaj, bo widocznie tez tego potrzebujesz.
Wiele ludzi się odnajduje, a tym którym ciezej widocznie nie czas na wspolne zycie. Pan Bóg zna Twój czas i Twoje serce. To co tak bardzo innym chcemy uswiadomic, jest najczęściej naszym problemem.
Poznaj siebie, bo stając się takim użalaczem, nie bedziesz atrakcyjny dla zadnej niewiasty.;) Posłuchaj innych którym się udało, tak normalnie.. bez paniki, miłosc przychodzi wtedy gdy sie jej nie spodziewamy, nie mozna jej zaplanowac.
I pisząc to wkólko, nieswiadomie możesz zrażać inne dziewczyny do siebie .
Czy nie możesz podzielic sie czymś co niesie nadzieję, czy tylko wobec własnych spraw tutaj jesteś? mam nadzieje ze nie..
Nikt tutaj z nas nie ma sielankowego życia, kazdy ma jakis problem, i to tez trzeba zaakceptowac, a nawet Panu Bogu podziękować.
Polecam wszystkim wpis Tadeusza, cytat z ksiązki, jest niesamowity, wymowny dla nas chrześcijan. Dziękujmy Jezusowi za krzyże!
Kiedys poznamy ich wartość.
Dziękujmy MU za przyjscie do nas, w takiej najuboższej postaci.. Niech gwiazdka Betlejemska zawita do każdego domu i Twojego Marcinie, mamy czas radości, przyjmujmy to i otwórzmy sie na nią...

2658 )
 Marcindata: 22.12.2007, godz: 14:52

Obserwuję ostatnio ludzi i siebie chyba jeszcze bardziej niż wcześniej i dochodze do wniosku że nie potrafimy docenic tego co daje nam los.Mam juz niemało a jednak daleko mi jeszcze do samozadowolenia. Próbuję już od dłuższego czasu poznać tu kogoś komu chciałbym dać samego siebie ale...ale okazuje się że dziewczyny które tu piszą(na pewno nie wszystkie ale te które tu poznałem) wcale nie potrafiąprzyjać tego co chcę im dać,wolą nadal użalać sie nad sobą i nad samotnością która ich bardzo boli i im doskwiera.DZIEWCZYNY OBUDZCIE SIE!!!-nie szukajcie księcia z bajki ktory będzie chodzącym ideałem,przyjmijcie to co daje wam Pan Bóg bo Onstawiana waszej drodze wartościowych mężczyzn alereszta zależy od Was-jak Wy wolicie powiedzieć"nie" to dlaczego pozniej sie żalicie na samotność! Pozdrawiam i życzę wszystkim tutaj piszącym i zaglądającym by Nowonarodzony dał wszysktim siłę i wiarę w miłość ktorą On sam nam przynosi przez swoje narodzenie

2657 )
 Kasia, lat 25data: 22.12.2007, godz: 11:22

"(..)Ty tylko mnie poprowadź, Tobie powierzam mą drogę.."

2656 )
 Wawur, lat 36, e-mail: wawur@gazeta.pldata: 22.12.2007, godz: 01:19

Poniższy tekst znalazłem na tej stronie:http://vivat-cor-jesu-et-mariae.blog.onet.pl/

Nie wiem czy można go zamieścić. Ale mojemu sercu dał wiele do myślenia. Pozdrawiam .Wesołych Świąt.








Człowiek: Ojcze Nasz, który jesteś w niebie...

Bóg: Tak?

Człowiek: Nie przerywaj mi. Modlę się.

Bóg: Ale wzywałes mnie.

Człowiek: Wzywałem Cię? Nie wzywałem Ciebie. Modlę się. ,,Ojcze Nasz, który jesteś w niebie..."

Bóg: Znowu to zrobiłeś.

Człowiek: Co zrobiłem ?

Bóg: Zawołałeś mnie. Powiedziałeś: "Ojcze Nasz który jesteś w niebie". Oto jestem. Co miałeś na myśli, mówiąc to?

Człowiek: Ale ja nic nie miałem na myśli. No wiesz, po prostu dmawiałem moją modlitwę. Zawsze odmawiam Modlitwę Pańską. Ona sprawia, ze czuję się lepiej, coś w stylu poczucia dobrze spełnionego obowiązku.

Bóg: No dobrze. Kontynuuj.

Człowiek: "Święć się Imię Twoje..."

Bóg: Zaczekaj. Co pod tym rozumiesz?

Człowiek: Pod czym?

Bóg: Pod "święć się Imię Twoje" ?

Człowiek: To znaczy... to znaczy... No nie, nie wiem co to znaczy. Skąd miałbym wiedzieć? To tylko część modlitwy. A tak przy okazji, co to znaczy?

Bóg: "Święcić" znaczy traktować z czcią, wielbić, szanować.

Człowiek: No tak, to ma sens. Nigdy wczesniej nie myślałem, co to znaczy "święcić". "Przyjdź królestwo Twoje, bądź wola Twoja, jako w niebie, tak i na ziemi".

Bóg: Czy naprawdę tak myślisz i pragniesz tego ?

Człowiek: Jasne, czemu nie?

Bóg: A co robisz w tym kierunku?

Człowiek: Robię? Wydaje mi sie, że nic. Myślę, że byłoby bardzo fajnie gdybyś przejął zupełną kontrolę nad tym, co jest tu na ziemi i tam, w niebie.

Bóg: A czy mam kontrolę nad tobą?

Człowiek: No cóż, ja chodzę do koscioła.

Bóg: Nie o to cię pytałem. Co z pogardą, jaką masz w stosunku do niektórych twoich znajomych? Wiesz, to jest naprawdę twoj problem. A jeszcze sposób, w jaki wydajesz swoje pieniądze - wszystko dla siebie! A co z książkami, które czytasz?

Człowiek: Przestań mi czynić takie wyrzuty! Jestem tak samo dobry, jak wielu innych ludzi z koscioła!

Bóg: Wybacz, myslałem, że modlisz się, aby to moja wola była wypełniana... A jeżeli tak ma się stać, musi się to zacząć od tych, ktorzy się o to modlą... Na przykład od ciebie...

Człowiek: No, dobrze. Myślę, że rzeczywiście mam jakieś zahamowania... Teraz, skoro o tym wspomniałeś, mógłbym wymienić jeszcze trochę innych...

Bóg: Ja też.

Człowiek: Dotychczas o tym wiele nie myslałem, ale naprawdę chciałbym się tego wszystkiego pozbyć. Chciałbym, wiesz, być naprawdę wolny...

Bóg: Dobrze. Teraz zaczynamy do czegoś dochodzić. Będziemy pracować razem - ty i ja. Niektóre zwycięstwa naprawdę można osiągnąć. Jestem dumny z ciebie!

Człowiek: Słuchaj, Panie, muszę już kończyć. To trwa o wiele dłużej, niż zwykle."Chleba naszego powszedniego daj nam dzisiaj"

Bóg: Powinieneś trochę zredukować tego chleba. Masz już od niego nadwagę...

Człowiek: Hej, co to ma być? Dzień krytykowania? Oto ja się modlę, spełniam swoje chrześcijańskie powinności, a Ty zupełnie niespodziewanie mi przerywasz i wypominasz mi wszystko, co robię!

Bóg: Modlitwa to niebezpieczna rzecz. Można wstać od niej zmienionym... no wiesz... To jest właśnie to, co staram się ci powiedzieć. Wzywałeś mnie, i oto jestem. Teraz już za późno, aby przestać. Módl się dalej, jestem zainteresowany następną częścią modlitwy..... (chwila przerwy) No, kontynuuj!

Człowiek: Boję się.

Bóg: Boisz? Czego?

Człowiek: Wiem, co zamierzasz powiedzieć.

Bóg: No więc sam się przekonaj.

Człowiek: "I odpuść nam nasze winy, jako i my odpuszczamy naszym winowajcom".

Bóg: A co z Anną?

Człowiek: No widzisz? Wiedziałem! Wiedziałem, ze wyciągniesz jej kwestię! Dlaczego, Panie? Ona opowiadała kłamstwa na mój temat, rozpowiadała niewiarygodne historie na temat mojej rodziny. Nigdy nie zapłaciła mi za to, co zrobiła! Przysiągłem sobie, że wyrównamy rachunki!

Bóg: A twoja modlitwa? Co z twoją modlitwą?

Człowiek: Tak sobie tylko mowiłem.

Bóg: Dobrze, że przynajmniej to przyznajesz. Ale przyznaj, to wcale nie jest tak przyjemnie dźwigać na sobie ten gorzki ciężar, czyż nie?

Człowiek: Nie. Ale poczuję się lepiej, jak tylko wyrównamy rachunki. Och tak, mam pewne plany dla tej sąsiadki... Pożałuje, że kiedykolwiek się tu wprowadziła!

Bóg: Nie poczujesz się lepiej. Poczujesz się gorzej. Zemsta wcale nie jest słodka. Pomyśl, jak już nieszczęśliwy jesteś. Ale ja mogę to wszystko odmienić.

Człowiek: Możesz? Jak?

Bóg: Przebacz Annie. Wtedy ja przebaczę tobie. Wtedy nienawiść i grzech będą jej problemem, nie twoim. A ty osiągniesz spokój serca.

Człowiek: No tak, masz rację. Zawsze ją masz. I im więcej chcę zemścić się na niej, tym bardziej chcę być w zgodzie z Tobą... (chwila przerwy) W porządku. W porządku. Przebaczam jej. Pomóż jej odnaleźć właściwą drogę w życiu, Panie. Jak teraz o tym myślę, widzę, że jest bardzo nieszczęśliwa. Wszyscy, którzy robią takie rzeczy, jak ona, muszą być strasznie nieszczesliwi... W jakiś sposób, pokaż jej właściwą drogę.

Bóg: No widzisz! Wspaniale! Jak się teraz czujesz?

Człowiek: Hmmm... No cóż, nienajgorzej. Zupełnie nienajgorzej. Prawdę mówiąc, czuję sie zupełnie wspaniale! Wiesz, myślę że dzisiaj po raz pierwszy odkąd pamiętam, będę mógł zasnąć spokojnie! Może od tej chwili nie będę w ciągu dnia też taki zmęczony, jak teraz, bo obecnie mało sypiam...

Bóg: Nie skończyłeś swojej modlitwy. Idź dalej.

Człowiek: Och, rzeczywiście. "I nie wódź nas na pokuszenie, ale zbaw nas ode złego"

Bóg: Dobrze! Tak też uczynię. Tylko niepotrzebnie sam się nie wystawiaj tam, gdzie są pokusy!

Człowiek: Co masz na myśli?

Bóg: Nie włączaj telewizora kiedy wiesz, ze trzeba zrobić pranie czy posprzątać dom. Także pomyśl nad czasem, ktory spędzasz na niekończących się rozmowach ze znajomymi. Jeżeli nie potrafisz tak wpłynąć na dyskusje, aby dotyczyła rzeczy pozytywnych, może powinieneś pomyśleć o wartości takich przyjaźni... Kolejna rzecz - twoi znajomi nie powinni być twoją normą moralną... I prosze, nie staraj się mnie używać jako wyjścia awaryjnego...

Człowiek: Tego ostatniego nie zrozumiem.

Bóg: Rozumiesz. Robiłeś tak wiele razy. Robisz coś głupiego, wpadasz w kłopoty, a później przybiegasz do mnie i krzyczysz "Panie, pomóż mi wykaraskać się z tych kłopotów, obiecuję, że więcej tak nie zrobię!". Pamiętasz te wszystkie obietnice, które mi dałeś w taki sposób?

Człowiek: Tak, wstyd mi. Panie, naprawdę, wstydzę się.

Bóg: Ktorą obietnicę właśnie sobie przypominasz?

Człowiek: No więc, to bylo tej nocy, kiedy dzieci i ja byliśmy w domu sami. Wiatr wiał tak mocno, że myslałem, że za chwilę dach się rozwali i w każdej chwili pojawi sie trąba powietrzna... Zwłaszcza, że w telewizji ostrzegali, że może nadejść... Pamiętam, że wtedy się modliłem "O Panie, jeżeli nas oszczędzisz, już zawsze będę spełniać Twoja wolę"...

Bóg: I co, zrobiłeś tak?

Człowiek: Przepraszam, Panie. Naprawdę mi przykro. Do dzisiaj myslałem, że jeżeli codziennie odmówię Modlitwę Pańską, będę mógł robić, co chcę... Nie oczekiwałem, że coś takiego, jak teraz, sie wydarzy...

Bóg: Idź dalej i dokończ swoją modlitwę.

Człowiek: "Gdyż Twoje jest królestwo, i moc, i chwała, na wieki wieków, amen."

Bóg: Czy wiesz, co przynosi mi chwałę? Co naprawdę by mnie zadowoliło?

Człowiek: Nie, ale chciałbym wiedzieć! Chcę Cię zadowolić! Teraz widzę, ile bałaganu narobiłem w swoim życiu. I widzę, jak to by było wspaniale - być jednym z Twoich naśladowców.

Bóg: Właśnie odpowiedziałeś sam na to pytanie.

Człowiek: Naprawdę?

Bóg: Tak. Rzeczą, ktora ucieszyłaby mnie najbardziej, byłoby uczynienie, aby ludzie tacy jak ty naprawdę mnie kochali. Teraz, kiedy te stare grzechy wyszły na jaw i już nie stoją ci na drodze do mnie, wiele by można mówić o tym, czego możemy razem dokonać...

Człowiek: Panie, zatem zobaczymy, jaki możesz mieć ze mnie pożytek, dobrze? AMEN

2655 )
 Ewadata: 21.12.2007, godz: 23:27

Do Caroline - Śliczny tekst :))) Fajnie, że go tu napisałaś. Właśnie tego było mi trzeba. Dzięki :*

2654 )
 Joannadata: 21.12.2007, godz: 23:01

Do Grzegorza!
Słyszałam, że na Jasnej Górze jest modlitewne czuwanie 31 grudnia.

2653 )
 Grzegorzdata: 21.12.2007, godz: 22:03

Witam.
Chciałbym tego sylwestra spędzić w atmosferze modlitwy, skupienia. Chodz mi o jakieś rekolekcje, dni skupienia. Jeśli Ktoś ma wiedze gdzie takowe się odbywają to proszę o informację.

2652 )
 Agnieszka, lat 31, e-mail: aga_malonowicz@poczta.onet.pldata: 21.12.2007, godz: 20:00

Cześć . Rzeczywiście to strasznie trudne , kiedy chce się z kimś być , tym że tak długo się czekało, a nie można. Pół roku temu poznałam wspaniałego chłopaka po rozwodzie , który czeka na decyzję w sprawie stwierdzenia nieważności małżeństwa w sądzie biskupim . Nie jestem gotowa na decyzję na nie , wciąż targuję się z Panem Bogiem . Nie planowałam tego , spotkaliśmy się w tak niezwykły sposób ... dziwne ale od razu poczułam że to ktoś wyjątkowy , chciłabym go bardziej poznać ale to nie możliwe.
Może też mieliście podobne doświadczenia ? jak sobie poradziliście ?

2651 )
 mała_zdw do MUSICANTOdata: 21.12.2007, godz: 17:23

Dziękuję Ci bardzo za Twoje słowa. Modlę się za moją rodzinę Różańcem i Koronką do Bożego Miłosierdzia. Wierzę, że dobry Bóg mnie wysłucha i pomoze. Dziś juz było lepiej; mama sama mnie zaskoczyła (mile). Pozdrawiam :)))

2650 )
 Carolinedata: 21.12.2007, godz: 13:18

Znalazłam kiedyś w internecie piękny tekst, ktorym chciałabym sie z Wami podzielić:

Jezus mówi do duszy:

Dlaczego zamartwiacie się, niepokoicie? Zostawcie Mnie troskę o wasze sprawy, a wszystko się uspokoi. Zaprawdę mówię wam, że każdy akt prawdziwego, głębokiego i całkowitego zawierzenia Mnie wywołuje pożądany przez was efekt i rozwiązuje trudne sytuacje. Zawierzenie Mnie nie oznacza zadręczania się, wzburzenia, rozpaczania, a później kierowania do Mnie modlitwy pełnej niepokoju, bym nadążał za wami; zawierzenie to jest zamiana niepokoju na modlitwę. Zawierzenie oznacza spokojne zamknięcie oczu duszy, odwrócenie myśli od udręki i oddanie się Mnie tak, bym jedynie Ja działał, mówiąc Mi: Ty się tym zajmij. Sprzeczne z zawierzeniem jest martwienie się, zamęt, wola rozmyślania o konsekwencjach zdarzenia. Podobne jest to do zamieszania spowodowanego przez dzieci domagające się, aby mama myślała o ich potrzebach, gdy tymczasem one chcą się tym zająć same, utrudniając swymi pomysłami i kaprysami jej pracę. Zamknijcie oczy i pozwólcie się nieść prądowi mojej łaski, zamknijcie oczy i pozwólcie Mi pracować, zamknijcie oczy i myślcie o obecnej chwili, odwracając myśli od przyszłości niby od pokusy. Oprzyjcie się na Mnie, wierząc w moją dobroć, a poprzysięgam wam na moją miłość, że kiedy z takim nastawieniem mówicie: „Ty się tym zajmij”, Ja w pełni to uczynię, pocieszę was, uwolnię i poprowadzę.

A kiedy muszę wprowadzić was w życie różne od tego, jakie wy widzielibyście dla siebie, uczę was, noszę w moich ramionach, sprawiam, że jesteście jak dzieci uśpione w matczynych objęciach. To, co was niepokoi i powoduje ogromne cierpienie to wasze rozumowanie, wasze myśli, wasze dręczące myśli i wola, by za wszelką cenę, samemu zaradzić temu, co was trapi.

Czegóż nie dokonuję, gdy dusza, tak w potrzebach duchowych jak i materialnych, zwraca się do Mnie mówiąc: „Ty się tym zajmij”, zamyka oczy i uspokaja się! Dostajecie niewiele łask, kiedy męczycie się, aby je otrzymać; posiadacie ich bardzo dużo, kiedy modlitwa jest pełnym zawierzeniem się Mnie. W cierpieniu modlicie się, żebym działał, ale tak jak wy pragniecie... Nie zwracacie się do mnie, ale chcecie, bym Ja dostosował się do was. Nie bądźcie jak chorzy, którzy proszą lekarza o kurację, ale sami mu ją podpowiadają. Nie postępujcie tak, lecz módlcie się, jak was nauczyłem w modlitwie „Ojcze Nasz”: Święć się Imię Twoje, to znaczy bądź uwielbiony w tej mojej potrzebie; przyjdź Królestwo Twoje, to znaczy niech wszystko przyczynia się do chwały Królestwa Twego w nas i w świecie; bądź wola Twoja jako w niebie tak i na ziemi, to znaczy Ty decyduj w tej potrzebie o tym, co Tobie wydaje się lepsze dla naszego życia doczesnego i wiecznego.

Jeżeli naprawdę powiecie Mi: „bądź wola Twoja”, co jest równoznaczne z powiedzeniem: „Ty się tym zajmij”, Ja wkroczę z całą moją wszechmocą i rozwiążę najtrudniejsze sytuacje. Widzisz, że dolegliwość zwiększa się zamiast się zmniejszać? Nie martw się, zamknij oczy i z ufnością powiedz Mi: „bądź wola Twoja, Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym, że wdam się w tę sprawę jak lekarz i nawet kiedy będzie trzeba, uczynię cud. Widzisz, że sprawa ulega pogorszeniu? Nie trać ducha! Zamknij oczy i mów: „Ty się tym zajmij!”. Mówię ci, że zajmę się tym i że nie ma skuteczniejszego lekarstwa nad moją interwencję miłości. Zajmę się tym jedynie wtedy, kiedy zamkniecie oczy.

Nie możecie spać, wszystko chcecie oceniać, wszystkiego dociec, o wszystkim myśleć i w ten sposób zawierzacie siłom ludzkim albo – gorzej – ufacie tylko interwencji człowieka. To jest to, co stoi na przeszkodzie moim słowom i memu przybyciu. Och! Jakże pragnę tego waszego zawierzenia, by móc wam wyświadczać dobrodziejstwa i jakże smucę się widząc was wzburzonymi.

Szatan właśnie do tego zmierza: aby was podburzyć, by ukryć was przed moim działaniem i rzucić na pastwę ludzkich poczynań. Przeto ufajcie tylko Mnie, oprzyjcie się na Mnie, zawierzcie Mnie we wszystkim. Czynię cuda proporcjonalnie do waszego zawierzenia Mnie, a nie proporcjonalnie do waszych trosk.

Kiedy znajdujecie się w całkowitym ubóstwie, wylewam skarby moich łask. Jeżeli macie swoje zasoby, nawet niewielkie lub staracie się o nie, pozostajecie w naturalnym obszarze, a zatem podążacie za naturalnym biegiem rzeczy, któremu często przeszkadza szatan. Żaden człowiek logicznie rozumujący nie czynił cudów, nawet wśród świętych. Na sposób boski działa ten, kto zawierza Bogu.

Kiedy widzisz, że sprawy się komplikują, powiedz z zamkniętymi oczami duszy: Jezu, Ty się tym zajmij! Postępuj tak we wszystkich twoich potrzebach. Postępujcie tak wszyscy, a zobaczycie wielkie, nieustanne i ciche cuda. To wam poprzysięgam na moją miłość.


(Sługa Boży ks. Dolindo Ruotolo)

2649 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@GaduGadu:5467802data: 21.12.2007, godz: 00:05

no to dobranoc, pa (nastepny raz bede jak sie domyslam za miesiac)
Nigdy nie nalezy zostawac na progu swojej duszy. Trzeba wejsc do srodka, zaglebic sie w nia, nad nia medytowac, pracowac...
Marta Robin

2648 )
 MUSICANTOdata: 20.12.2007, godz: 21:18

Módl się i nie rezygnuj z marzeń o ślubie i weselu. Ofiaruj codziennie koronkę do Milosierdzia Bożego w intencji Twojej Mamy, a zobaczysz, co może zdziałać Pan Bóg. Nie dziś, nie jutro, a może za rok? Bądź wytrwała i wybaczaj codziennie.

2647 )
 mała_zdw, lat 21data: 20.12.2007, godz: 19:17

Witajcie kochani!!! Dawno mnie tu nie było; ale zawsze pamiętam o Was w modlitwie. Mam pewien problem i sama nie wiem juz co o tym myśleć. Mam nadzieję, że mi pomozecie wyrażając swoje zdanie. Chodzi o ślub i wesele. Mam wspaniałego chłopaka, na święta będziemy mieć zaręczyny. Ślub i wesele planowalismy na rok 2009; ale niestety z powodów rodzinnych zdecydowałam, że lepiej tego wesela nie robić. Moja mama ma kłopoty emocjonalne (kilkakrotnie groziła nam, że pójdzie popełnić samobójstwo; namawialiśmy ją na leczenie; ale ona mysli, że chcemy z niej zrobić wariatkę) , cały czas kłóci się z tatą, w domku jest bardzo niezdrowa atmosfera... Mama nawet zagroziła, ze nie będzie obecna na zaręczynach i powiedziała, że mamy robić co chcemy i że jej nie musi być. Ale ja nie tak sobie to wyobrażałam. Ale ostatecznie powiedziała, że zaręczyny mogą być, choć sama nie wiem jak one przebiegną. Czy nie pokłóci się z tatą i nie wyciągną jakichś rodzinnych brudów. Teraz boję się, że jakby było to wesele za 2 lata tez by mogła wywinąć mi jakis numer. W stylu, że ona nie przyjdzie, albo narobi wstydu. Dlatego zdecydowałam z ukochanym, ze bedzie to przyjęcie: dla rodziców, rodzeństwa i chrzestnych (w kwiatniu-maju). Mamie sie to nie podoba, jest zła z tego powodu i prawie ze mna nie rozmawia. Jest oschła, osowiała i obojętna. A gdy zapytałam ja o coś w sprawie tego przyjęcia to powiedziała, ze jej to nic nie obchodzi i ona sie nie wtrąca. A mnie to boli........ Smutno mi też bardzo, bo czuję że ona nie chce bym już tu mieszkała; krzyczy z byle powodu, wścieka sie o wszystko. Co ja mam robić ??? Prawda jest taka, ze to ona zabrała mi marzenia o pięknym ślubie, weselu i tego nie potrafie jej zapomnieć i wybaczyć. Po ślubie zamieszkam z moim mężem i jego rodziną dopóki nie wybudujemy swojego domku. Co będzie później ??? Ja wiem, ze to moja mama; ale czemu ona mnie traktuje gorzej jak reszte swych dzieci; czuję że nie jestem kochana juz przez nią. Próbowałam normalnie rozmawiać ale sie nie da. Co Wy na to ???

2646 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 20.12.2007, godz: 18:48

Kiedy tam przebywali,
nadszedł dla Maryi czas rozwiązania.
Porodziła swego pierworodnego Syna,
owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie.
Ewangelia wg św. Łukasza 2, 6-7
Niech przeżywanie tajemnicy narodzin Chrystusa - Zbawcy rodzaju ludzkiego, prowadzi nas do pogłębionej refleksji nad prawdą o Bogu Ojcu, który jest Miłością. Niech ta prawda inspiruje i oświeca nasze myśli, słowa i uczynki w każdym dniu nadchodzącego Nowego Roku.
Wszystkim Źródełkowiczom Zdrowych i Błogosławionych Świąt Bożego Narodzenia i Szczęśliwego Nowego Roku.

2645 )
 Siostra Magdalena - Augustiank, e-mail: monasteredesaugustines@wanadoo.frdata: 20.12.2007, godz: 17:13

Jesteś moją Gwiazdą…
Przyszła kolejna noc. Otuliła swym czarnym, aksamitnym płaszczem wszystko
co zdołała dosięgnąć i ogłuszała ciszą pustki...W takiej ciszy można usłyszeć obecność Boga, można usłyszeć tajemnicę serca, można usłyszeć wiatr tęsknoty... I... pragnienie...
Pragnienie, jakie w tę nocną ciszę nieświadomie wysłałam...
Zgasiłam światło. Pomimo panującego mroku bez problemu doszłam do okna, za którym wszystko było tak samo czarne jak w pokoju. Otworzyłam je szeroko i oparłam się o parapet. Poczułam się tak bardzo samotna, jak nigdy wcześniej. Na niebie nie było ani jednej gwiazdy, która mogłaby nadać blask mym pustym oczom. Oczom, które są zwierciadłem duszy. Posmutniałam jeszcze bardziej.
- W taką noc nawet gwiazdy nie słuchają.
Chciałam otulić się ramionami, jednak lodowate dłonie jeszcze bardziej wychładzały moje ciało. Mimo to nie zamknęłam okna.
- Nawet gwiazdy…
Poczułam pełen ciepła dotyk w swoim sercu. Spojrzałam w niebo i zobaczyła Ją. Gwiazdę. Jeszcze przed chwilą jej nie było, a teraz świeciła jasno i wyraźnie, spowijając mnie swym blaskiem i migocząc w moich oczach.
- Ja posłucham.
Wpatrywałam się w Nią wzrokiem pełnym nadziei. Zaczęłam opowiadać, a Gwiazda słuchała. Zawsze słuchała, nawet wtedy, gdy ja milczałam. I zdawała się rozumieć, choć czasem brakło słów, by opowiadać dalej. Gwiazda nosiła w sobie pewną mądrość wypływającą z dobroci i chęci życia. Rozjaśniała mrok tej tchnącej zimnem nocy.
Kiedy nastał świt, zgasła, a ja usnęłam spokojnie, oddychając głęboko. Po raz pierwszy od wielu miesięcy nie dręczyły mnie koszmary. Wiedziałam, że jeśli w nocy otworzę okno
i zawołam, Gwiazda przyjdzie. Obiecała mi to. I dotrzymała słowa. Reagowała zawsze
na pierwszą rozpaczliwą myśl zawieruszoną w moim „świecie”... A kiedy tak się zjawiała,
powoli do nadziei w moich oczach dołączyła jeszcze wiara. I ufność: Uczucie, o którym już niemal zapomniałam.
Choć wierzyłam w Gwiazdę, czasem traciłam wiarę we wszystko inne, czasem działałam wbrew wszystkim i wbrew sobie samej. Szukałam u Niej pomocy. Ale Gwiazda milczała. Wpatrywałam się w Nią i każdym spojrzeniem krzyczałam głośniej niż grzmot towarzyszący burzy. A Ona cały czas milczała.
Zamknęłam okno i usiadłam pod ścianą.
- Nawet Ona… nawet Ona już poszła.
W okno zapukał księżyc. Nie czekając na zaproszenie, wszedł do mojego pokoju i przyjrzał mi się uważnie. - Czemu tracisz wiarę? - Jak mam wierzyć, kiedy nawet moja Gwiazda mnie opuściła?
- Opuściła? Milczy… ale przecież jest tam, świeci dla ciebie.
Uśmiechnęłam się i zasnęłam przy otwartym oknie, wpatrując się w Gwiazdę.
Jednak następnej nocy Gwiazda nie pojawiła się wcale. Czekałam długo, zaciskając zimne dłonie ze zdenerwowania. W końcu straciłam nadzieję.
- Widzisz?- krzyknęłam do księżyca.- Zniknęła! Odeszła!
- Czasem trzeba na chwilę zniknąć, żeby wrócić i być bliżej.
W pewnej chwili Gwiazda weszła do pokoju i przytuliła mnie...
- Jesteś…
- Jestem już.
Gwiazda i ja. Dwie zupełnie inne - a takie same, czasem całkowicie obce sobie – a takie bliskie. Różnimy się, a tak wiele nas łączy... Nosimy w sobie tajemnicę miłości i... potrafimy się nią dzielić. Jesteśmy dla siebie wszystkim...

Siostra Magdalena - Augustianka od Jezusa Miłosiernego z Francji

Z serdeczną myślą i modlitwą w tę Noc... Przyjścia Jezusa...
Zapraszam na naszą Świąteczną stronkę
www.dar.religia.net

2644 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@GaduGadu:5467802data: 20.12.2007, godz: 12:26

Marta Robin wszystkich prowadzila do Chrytusa, ktory leczy
wszystkie rany, koi bole i rozwiazuje problemy. I tak, nieraz jedno
slowo rady Marty zmienilo zycie wielu ludzi. Przyjmowala grzesznikow
z najwiekszym wspolczuciem. Kochala ich miloscia Chrystusa. Ks.Mieczyslaw Piotrowski Tchr (2.IV.2005)

2643 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 20.12.2007, godz: 12:24

Proroctwo Apokalipsy dotyczace smierci dwoch trzecich ludzkosci
nie odnosi sie do skutkow wojny atomowej czy innego kataklizmu,
ale do duchowej smierci czlowieka. Marta Robin

2642 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@GaduGadu:5467802data: 20.12.2007, godz: 12:21

A najgorsze to to ze pracuje w drugi dzien swiat i w Sylwestra :( :( :( Coz, sam taka prace sobie wybralem, nie mam do nikogo pretensji!

2641 )
 Eladata: 20.12.2007, godz: 11:49

Do Moniki
Najlepiej Moniko zrobisz idąc do spowiedzi i po prostu opowiesz spowiednikowi całą sytuację i to co czujesz. Módl się o dobrego spowiednika i światło dla siebie. Odwagi, On na Ciebie czeka.

2640 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 20.12.2007, godz: 11:20

Kazde zycie ludzkie jest Kalwaria i kazda dusza jest Golgota, na ktorej kazdy musi wypic w milczeniu kielich wlasnego zycia. Marta Robin

2639 )
 Mary, lat 27, e-mail: meroutka@tlen.pldata: 20.12.2007, godz: 10:02

Wczoraj usłyszałam od kapłana takie słowa : "Jeśli naprawdę kogoś kochasz, to pozwolisz mu odejść". To strasznie trudne - jeśli chce się być z kimś w określonej relacji .... a nie można. No cóż, chyba po prostu potrzebujemy czasu i ciszy, żeby złapać oddech i znów rozpędzić się w swoich fascynacjach, i zapomnieć, i złagodnieć, i dojrzeć, i zmężnieć. Życzę Wam dobrych Świąt - spokojnych i kojących.

2638 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@GaduGadu:5467802data: 20.12.2007, godz: 02:41

Marta Robin w skrucie:
Marta Robin urodzila sie w roku 1902, zmarla 6 lutego 1981. Jej zycie moze zadziwic kazdego. Juz w dziecinstwie miala klopoty ze zdrowiem; w wieku dwudziestu szesciu lat zostala calkowicie sparalizowana. Nie jadla, nie pila, nie spala – jej jedynym pokarmem byla Eucharystia. Przez okolo piecdziesiat lat co piatek przezywala Meke Panska. Nosila na swoim ciele stygmaty, upodabniajace ja do Chrystusa, ktoremu oddala cale swoje zycie. Byla unieruchomiona w lozku, ale nie bezczynna; zalozyla Ogniska Milosci. Odwiedzaly ja tysiace osob z calego swiata, szukajac u niej duchowych wskazowek, wsparcia w trudnych sytuacjach. Dla wielu osob zetkniecie sie z Marta bylo momentem przelomowym w ich zyciu dowodza tego swiadectwa.

2637 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 19.12.2007, godz: 22:33

Zyczymy wam wszystkim Wesolych Swiat Bozego Narodzenia oraz pomyslnego, szczesliwego Nowego Roku :) zyczenia skladaja Asia, Artur i Martunia Wnekowie :)
PS.
Corcia ma 2,5 miesiaca, chowa sie nam wspaniale :) jestesmy happy cala trojeczka :) :) :)

http://kartki.net.pl/card.php?pok=6dcdc73ce16739c3fd4f9df8aebddad6


2636 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: 1@GaduGadu:5467802data: 19.12.2007, godz: 21:40

Jak wasze adwentowe postanowienia?

2635 )
 Artur Wnęk / Artii, lat 32, e-mail: artur.wnek@vp.pldata: 19.12.2007, godz: 17:21

Wiara jest czyms cudownym. Wierzyc, nie widzac, bo Bog tak rzekl. Wiedziec, mimo ze sie nie widzi, wlewa to do duszy swiatlo,
wydobywajace swymi promieniami z ciemnosci caly swiat,
ktory nosilismy sobie, nie podejrzewajac nawet jego istnienia.
Przyklad wiary budzi w ludziach zawierzenie. Marta Robin, 25 styczen 1931 rok

2634 )
 monikadata: 19.12.2007, godz: 11:20

A jeśli kłamałam bardzo często i tak się zaplątałam w to kłamstwo że nie umiałam z tym zerwać to czy to jest grzech cięzki czy lekki?

2633 )
 Ania, e-mail: ania.ac78@vp.pldata: 18.12.2007, godz: 23:13

Moniko...jesteśmy z Tobą...wytrwasz, ponieważ Bóg jest z Tobą...a On tak chciał
Ufaj - tylko w Nim prawdziwe ukojenie tak niewypowiedzianego bólu przeszywającego ludzkie serce...wiem - moja mama odeszła już pięć lat temu

2632 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 18.12.2007, godz: 23:06

Do szukającej. Grzech cięzki to świadome i dobrowolne łamanie przykazań i opowiedzenie się po stronie zła. Grzech lekki to nieświadome lub połowiczne złamanie przykazania. Teologiczne znaczenie grzechu ciężkiego i lekkiego oraz róznice między nimi:
Czym grzech ciężki różni się od lekkiego? 1 J 5,17

Św. Jan pisze: „Każde bezprawie jest grzechem, są jednak grzechy, które nie sprowadzają śmierci” (1 J 5,17). Śmierć duchową sprowadzają te grzechy, które całkowicie niszczą miłość lub wiarę. Kto bowiem powoduje zniszczenie miłości lub wiary, ten pozbawia się daru usprawiedliwienia, czyli daru życia Bożego. Grzech ciężki całkowicie niszczy miłość lub wiarę, grzech lekki natomiast tylko w jakimś stopniu je narusza. I tak np. niszczy wiarę w sobie ten, kto ją świadomie odrzuca, stając się ateistą z wyboru, kto oddaje się bałwochwalstwu itp. Kto natomiast gromadzi wielkie bogactwa, nie niszczy wprawdzie całkowicie wiary w Boga, jednak jego zatroskanie o sprawy doczesne objawia pewien brak zawierzenia Mu. Niszczy miłość w sobie ten, kto świadomie i dobrowolnie kieruje się nienawiścią do Boga i do ludzi. Kto zaś nie miłuje - jak poucza św. Jan — „trwa w śmierci” (1 J 3,14). Trudno natomiast mówić o całkowitym zniszczeniu miłości, czyli o grzechu śmiertelnym, zwanym także ciężkim, w przypadku, gdy ktoś np. troszczy się o chorą matkę, jednak - poniesiony chwilowym zdenerwowaniem — unosi się od czasu do czasu gniewem, albo też gdy miłujący się małżonkowie posprzeczali się ze sobą, a potem zaraz pogodzili, czy też — gdy dobrze wychowująca swoje dziecko matka, w zdenerwowaniu, niesłusznie je skrzyczała.

Różnica między grzechem ciężkim i lekkim polega na stopniu wewnętrznego, świadomego i dobrowolnego zaangażowania się człowieka w zło. Grzech ciężki, czyli śmiertelny, polega na tak świadomym i dobrowolnym opowiedzeniu się człowieka po stronie zła, że całkowicie zostaje zniszczona jego miłość, wiara albo obydwie te cnoty razem. Grzech lekki polega na tym, że człowiek czyni wprawdzie jakieś zło, jednak jego wewnętrzne zaangażowanie się w nie jest zbyt powierzchowne, by mogło doprowadzić do niewiary lub do zniszczenia miłości. To częściowe wewnętrzne opowiedzenie się po stronie zła - czyli grzech lekki - ma miejsce wtedy, gdy człowiek działa wprawdzie zupełnie świadomie i dobrowolnie, jednak dopuszcza się zbyt małego zła, by mogło ono zrujnować jego miłość lub wiarę, np. ktoś świadomie dopuszcza się drobnego kłamstwa, grzeszy łakomstwem lub osłabia swoją wiarę przez sporadyczne opuszczanie modlitw. Nie grzeszy ciężko i ten, kto popełnia wprawdzie wielkie zło, jednak niezupełnie świadomie lub niezupełnie dobrowolnie, np. ktoś w przypływie nagłego szału zabił człowieka. Grzech ciężki wyraża się w wewnętrznym zdeprawowaniu serca, w pełnym, świadomym i dobrowolnym przylgnięciu do wielkiego zła. W ten rodzaj grzechu nigdy nie popada się „przypadkowo” ani „niechcący”.


2631 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 18.12.2007, godz: 22:04

Kiedyś, dawno temu pisałem uż to na źródelku, ale czytając wpis Moniki zdecydowałem napisać jeszcze raz. Tracimy kogoś bliskiego. Odchodzi ktoś z kim byliśmy tyle lat, a może kilka chwil. Odchodzą nie tylko dorośli, odchodzą również dzieci. Odchodzi ktoś kogo bardzo kochałeś. Wielu z nas po stracie kogoś bliskiego popada w rozpacz, a nieraz i odsuwa się od Boga, bo jak Bóg mógł mi zabrać bliską osobę. Czynimy tym samym największy błąd. Czynimy krzywdę nie tylko sobie ale i duszy osoby bliskiej. Pan Jezus też uronił łzę nad Łazarzem ale nie rozpaczał. Do rodziców dziewczynki powiedział "czemu rozpaczacie, ona tylko zasnęła". Pewnej kobiecie zmarł synek. Kobieta bardzo rozpaczała. Którejś nocy synek przyśnił się jej. Szedł drogą ubitą kamieniami a przed nim łąka i zieleń nadnaturalnej piękności. W oddali widać było ogród pełen zieleni i dom. Dom jak z marzeń. Dziecko dźwiga wiadra pełne wody, chce wejść na tę łąkę, chce dojść do tego ogrodu, tego domu, ale co się zbliży droga wydłuża się i łąka się oddala. Dziecku chce się pić a nie może napić się nawet kropli z wiader musi dojść do łąki i napić się wody źródlanej, ale dojść nie może. Matka podchodzi do dziecka i mówi: Syneczku postaw wiadra i pobiegnij na łąkę i możesz napić się wody z wiadra, będzie Ci lżej". "Nie mamusiu nie mogę Te wiadra to nie wiadra wody to wiadra twoich łez, a jedna łza waży tyle co tysiące wiader wody". Matka obudziła się, przestała rozpaczać a pomodliła się za swojego synka. Następnej nocy synek znowu jej się przyśnił. Tym razem szczęśliwy, uśmiechnięty biegał po łące, bawiąc się ze zwierzętami, a dalej stał ładny domek. Matka spytała synka czemu taka zmiana. Synek jej odpowiedział: "Widzisz mamo każdy z nas popełni jakiś grzech, choćby najmniejszy. I żeby dojść do tej łąki, do tego domu musimy odbyć pewną drogę. Droga ta zależy też często od naszych bliskich. Jeśli popadają w rozpacz tak jak Ty droga nasza się wydłuża. Każda łza jest ciężarem nie do zniesienia i długością nie do zmierzenia. Każda modlitwa skraca drogę. Gdybyś nie rozpaczała już dawno bym tu był. Musisz też wiedzieć że często rozpacz zamyka nam na zawsze możliwość spotkania i zamieszkania razem w tym domu." Po czym synek zniknął a matka obudziła się. I jeśli naprawdę kogoś kochamy prawdziwą miłością, jeśli kiedyś chcemy być razem z tym kimś nie popadajmy w rozpacz, żeby duszy tej kochanej osoby umożliwić szybsze dojście do tej łąki do tego domu, a wtedy ona będzie prosiła też naszego Ojca za nami i o możliwość przyszłego spotkania. Większym szczęściem dla niej jest nawet minuta modlitwy niż godzina rozpaczy. A cierpienie bliskiej osoby z pokorą i wiarą w Boga jest oczyszczeniem dla Jej duszy. To czy trafimy do tego domu, czy spotkamy osoby które kochaliśmy zależy tylko od nas samych. One odchodząc muszą pokonać pewną drogę do tego domu, do ogrodu jaki Pan otwiera przed nami. Ale kiedy tam dotrą, jak długa będzie ta droga zależy od nas. Od tych co pozostają.

2630 )
 karinadata: 18.12.2007, godz: 21:05

Moniko, modliłam sie cały czas za Twojego tatę.. Bóg wysłuchał inaczej... to był jego czas..
Musiałas miec wspaniałego tatę bo tak walczyłas o jego życie.. ON bedzie Ciebie wspierał teraz jeszcze bardziej gdyż jest blisko Boga.
Czas żałoby jest bardzo trudny..nie zapominaj ze Tata pragnie abyś była z nim myślami jakby żył,tylko teraz w nowym świecie, i nie chce rozpaczy po nim, powiedz tatowi to czego nie zdążyłas mu powiedziec.. mów do niego...
Trzymaj się Moniko dzielnie.
Wieczny odpoczynek racz Mu dać Panie.

2629 )
 Szukającadata: 18.12.2007, godz: 19:53

Witam wszystkich źródełkowiczów :) Mam do Was malutkie pytanie, które ostatnio dręczy mnie dosyć często... A mianowicie - co to jest grzech ciężki? Jaki jest to grzech? Czym się różni od grzechu lekkiego? Na czym to polega? Z góry dziękuję za odpowiedź :)

2628 )
 Monika, lat 20, e-mail: nika_2021@wp.pldata: 18.12.2007, godz: 19:10

Dziekuje wszystkim za modlittwe moj tata odszedl dzis do Boga. Prosze modlcie sie za mnie bym miala sile i dala rade bo On kazal mi sie trzymac ...

2627 )
 Monika, e-mail: monka55@poczta.onet.pldata: 18.12.2007, godz: 15:52

Moze to dziwne ale obejrzalam przed Bozym Narodzeniem Pasje Mela Gibsona. Panie Jezu Ty narodziles sie i cierpiales za mnie. Naprawde wierze w Ciebie.
Wszystkim Zrodelkowiczom zycze abysmy od Maryi i Jozefa uczyli sie przyjmowac Jezusa i stali sie tak ubodzy w duchu jak pasterze, ktorzy przywitali Dzieciatko Jezus. Ojcu Swietemu BenedyktowiXI dziekuje za wspaniala ksiazke Jezus z Nazaretu.

2626 )
 Ela, lat 34data: 18.12.2007, godz: 10:11

BŁAGAM Was Wszystkich o modlitwę za mnie...i za ludzi, z którymi pracuję...Bym nie straciła Wiary, Nadziei i...nie przestała starać się Żyć DOBRZE...nadal "pod prąd"...BŁAGAM...To psychiczne znęcanie się nade mną...bardzo mnie juz łamie :( na chwilę myślałam, że się podnoszę, że daję radę...Ale nie...Gdy ranią niegdyś Najbliżsi Ludzie..ból jest nie do zniesienia...Zwłaszcza, gdy nie wie się DLACZEGO...Boże, POMÓŻ MI... :((((((((((

2625 )
 Ela, lat 31, e-mail: ela.137@interia.pldata: 18.12.2007, godz: 10:09

Do Asi
Zbliża się Boże Narodzenie - Święta kiedy na świat przychodzi prawdziwa i największa Miłość i Nadzieja. Życzę Ci abyś w Twoim serduszku poczuła radość tych Świąt i aby nowo narodzony Jezus przygarnoł Cię do Swojego Serca i uleczył ze smutku i trosk.

2624 )
 Asiadata: 17.12.2007, godz: 21:53

Błagam o modlitwę, błagam ... ja już nie mogę ;((((((((((((((((((

2623 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 17.12.2007, godz: 21:33

Ja nie porównałem księdza i dziewczyny. Zadałem tylko pytanie jak wytłumaczyć ich zachowanie. A to od kogo będzie Bóg więcej wymagać nie nam oceniać. Jak napisała już Karina; My nie znamy ludzkich serc, nie znamy motywów. Zna je tylko Bóg i ocena nalezy do Niego.

2622 )
 karinadata: 17.12.2007, godz: 20:32

wiecie chyba nie ma sensu przekomarzanie się kto ma większą winę za gwałt, ani w przypadku księdza ani w przypadku normalnego świeckiego człowieka nie jest to do wyważenia. Zło jest złem. Zło trzeba nazwać po imieniu...ale co z człowiekiem??
Ksiądz więcej otrzymał, więcej będą od niego wymagać...i to własciwie nie nasz problem!....problem w tym by nie potępiać czyj grzech jest gorszy.. Pan Bóg zna serce człowieka, motywy..
ksiądz to też człowiek, wywodzi sie z ludu..z nas..
nie wiemy czy jego powołaniem było służenie Bogu..? ale tez moze błądzić nie jako ksiądz ale jako słaby człowiek skażony grzechem. Ksiądz nie jest ideałem z racji swego stanu , św Piotr zaparł się Chrystusa,Judasz zdradził, inni zostawili Go i uciekli..a jednak byli apostołami..
chodzi o to ze potepiając księdza, niszczymy obraz dobrego kapłana, bo przeciez dobrych kapłanów mamy, tak jak mamy ludzi którzy zyją dobrze i tych którzy błądzą i zadają gwałt..
można porównywac grzechy różnych znaczących stanów, nie tylko księdza, ale profesora, nauczyciela, prawnika, sędziego, polityka... a nawet samego siebie.. kazdy z nas grzeszy...czasem mniej "oficjalnie" ale grzeszymy i nieraz nasze systematyczne grzechy składaja się na czyjeś cierpienie latami..
Nie ma przepisu ze niektórym z racji swego stanu wolno grzeszyć mniej a drudzy mogą się usprawiedliwić i grzeszyć . Takich przykazań Pan Bóg nam nie zostawił..

Potępiając człowieka nie wnosimy nic.. ale rozsyłamy nienawiść, .. to tak jak Magdalena, chcieli ją ukamienować, Jezus powiedział: Ja cię nie potępiam..
dostała szansę,
Potepiając kogoś nie dajemy mu żadnej szansy obrony ani nawet chrzescijanskiej zyczliwosci jak Jezus Magdalenie.. jak Jezus nam w kazdej spowiedzi św. Nie bądźmy bardziej surowi od Jezusa ..dla innych !
bo wtedy rzucamy kamieniami.. i obciążamy swoje sumienie..i za to musimy odpowiedziec przed Bogiem.
Tak wiec potępianie szkodzi nam samym przede wszystkim..

Modlitwa za kogoś..to najlepsza ofiara, to jest własnie miłośc bliźniego. Daję mu szansę, bo to mój brat w Panu, grzeszny i słaby ale chcę jego dobra, jego zbawienia
i tylko wtedy ja otrzymam przebaczenie...i zbawienie. Ja- o czystym sercu wobec bliżniego.

2621 )
 pchełkadata: 17.12.2007, godz: 20:25

Poswięcilam jeden dzień zgody z koleżanką po to by przecistawić się jej nienawiści do innej dziewczyny z naszego otoczenia. zareagowałam zbyt energicznie ale to już zbierało się we mnie. Oczywiscie ja na tym najgorzej wyjde zgodnie z myślą - jeżeli nie jesteś z nami jesteś przeciwko nam.

2620 )
 Do Tadeuszdata: 17.12.2007, godz: 19:36

Wszystko to pięknie napisałeś, tyle że komu więcej dano, od tego więcej wymagać się będzie. Nie próbuj porównywać zatem księdza dopuszczającego się gwałtu z przeklinającą nastolatką.

2619 )
 Monika, lat 20, e-mail: nika_2021@wp.pldata: 17.12.2007, godz: 19:33

Boze ratuj, brak mi sily nadzieja i wiara skad brac sile, tato nie zostawiaj mnie boje sie....

2618 )
 Dorotadata: 17.12.2007, godz: 15:59

Bardzo proszę o modlitwę za moją mamę, która po raz trzeci zachorowała na raka...

2617 )
 Tomek, e-mail: tomanero@op.pldata: 17.12.2007, godz: 15:39

Razem ze znajomymi ze wspólnoty "Wiara i Światło" szukamy ośrodka, domu wypoczynkowego, szkoły, itp. - po prostu miejsca, które byłoby przystosowane dla wypoczynku osób upośledzonych niepełnosprawnych, (także tych jeżdżących na wózkach). Wyjazd jest planowany na wakacje i bardzo chętnie zabralibyśmy naszych przyjaciół do górskiej miejscowości. Jeśli wiecie, gdzie mogłaby wyjechać około 30 osobowa grupa - proszę o namiary na takie miejsce. Może ktoś podrzuci ciekawa propozycję.
Pozdrawiam

2616 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej