Rozważania Miłość Modlitwy Czytelnia Źródełko Pomoc Duchowa Relaks Download Cuda Opowiadania Perełki

Źródełko ...czyli o darze rozmowy...


[ Dodaj wpis ]

[<<] [<] [525] [526] [527] [528] [529] [530] (531) [532] [533] [534] [535] [536] [537] [>] [>>]

Chcesz prosić o wspracie i modlitwe?
Dodaj prosbę do [ Skrzynki Intencji ]

 Ania, e-mail: espoir1@o2.pldata: 17.12.2007, godz: 14:49

Witam. Czy jest tu ktoś znający się na prawie pracy? Mam problem i chciałabym prosić o radę.
Pozdrawiam wszystkich Źródełkowiczów :)

2615 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 17.12.2007, godz: 14:41

Do ... Pyasz jak wytłumaczyć zachowanie księdza. A jak wytłumaczysz zachowanie ojca gwałcącego swoją córkę? Jak wytłumaczysz syna zabijającego matke czy ojca? Jak wytłumaczysz 17-to letnia dziewczynę idącą na ulicy palącą papierosy i klnacą lepiej niż przysłowiowy warszawski szewc? Znajdziesz wytłumaczenie takiego zachowania? Tylko tego raczej nie dostrzegamy bo to człowiek taki jak my. Co innego gdy chodzi o księdza. O osobę duchowną. Tu dostrzegamy od razu. tylko nie dostrzegamy jednego. Że ten ksiądz jest takim samym człowiekiem jak my. Tak samo narażonym na pokusy, na słabości, na grzechy. A nawet jako osoba duchowna, oddana Bogu, będąca w pewnym sensie jakby Jego przedstawicielem w kościele jeszcze bardziej narażona na pokusy niż zwykły człowiek. My nie potrafimy unikać pokus i tak samo i ksiądz może nie uniknąć będąc kuszony z podwójną siła przez szatana niż my. Zbyt łatwo, zbyt szybko nauczyliśmy się osądzać innych, potępiać ich nie zauważając naszych błędów, nie zauważając naszych pokus jakim ulegamy. W wielu przekazach Maryjnych, w wielu objawieniach powtarzają się słowa, że nie potepiajmy księzy. módlmy się za nich podwójnie gdyż stokroć bardziej narażeni są na pokusy, stokroć bardziej atakowani przez szatana niż zwykły człowiek. Odpowiadając sobie na pytanie: Dlaczego zwykły człowiek dopuszcza się takich czynów odpowiesz tym samym sobie czemu i ksiądz może się dopuścić.

2614 )
 Aleyna, lat 22, e-mail: mpietruszka39@wp.pldata: 17.12.2007, godz: 11:19

Witam wszystkich cieplutko w Panu :)

Dziekuję wam za odp. na mojego posta, sprawiliscie mi dużo radości.
I mam nadzieje,ze kiedys dojdzie do spotkania w Krakowie.

Jeśli znalazła by sie jakaś duszyczka która należy do wspólnoty,to prosze o kontakt.
A może pragnie poprostu kogos poznac to ja również jestem otarta na nowe znajomości w Krakowie.

Pozdrawiam

2613 )
 ...data: 17.12.2007, godz: 00:53

A jak ktoś wytłumaczy zło uczynione przez księdza, brak skruchy po tym co zrobił a inni księża jego zwierzchnicy chyba zatuszowali całą sprawę - chodzi o próbę gwałtu ... i jak coś takiego może umacniać jak czuje się urazę bynajmniej do tego zakonu, który tak ładnie się przedstawia jak to dba o dzieci itp ... tego co także powiedział ten ksiądz nawet wstyd opisywać ... jak osoba duchowna może mówić i czynić takie rzeczy a to naprawdę odbija się negatywnie na wierze....

2612 )
 koniczynka Amarantka:):):):):), lat 17data: 16.12.2007, godz: 23:42

Chciałam sie podzielić z Wami swoją wielką radością płynącą z mojego serduszka:):):) Właśnie dziś miałam spotkanie opłatkowe swojej grupy Amarantowej i szczerze mówiąc nie nastawiałam się jakoś szczególnie na nie. Ale ta atmosfera, ta dobroc:) płynąca od wszystkich pielgrzymów była taka porażająco pozytywna:):) że czułam się bardzo wyjątkowo. Wzajemnie sobie składaliśmy zyczenia, pełne usmiechu, miłości i pogody ducha. Każdy czuł sie potrzebny i kochany:) Czuć było obecność Boga:) Dla takich słow...dla takich chwil...dla takich ludzi warto żyć. A przecież sami stworzyliśmy taki nastrój i potrzeba było tylko otwarcia na drugiego człowieka i usmiechu na twarzy. Cudowny dzień:)

2611 )
 alfdata: 16.12.2007, godz: 22:44

Do mg-Nic dodać nic ująć.Tak trzymaj,życzę powodzenia i uśmiechu,mimo wszystko.

2610 )
 Agnieszka, lat 24data: 16.12.2007, godz: 22:38

Do Bartka (lat 33)

Bartku, dziekuję Tobie serdecznie za ten fragment homilli.Może mi bardzo pomóc i jest dla mnie niezwykle wartościowy.Ja należę do tych osób,które na co dzień tkwią w zamkniętym kręgu nienawiści do siebie. Co nie zrobię wydaje mi się złe, niedostatecznie dobre, za co jeszcze bardziej siebie nie lubię..Dużo pracuję nad sobą, ale wszystko traktuję jako zadanie, którę muszę perfekcyjnie wykonać..Nie potrafię być dla siebie miłosierna i w związku z tym akceptacja siebie też jest dla mnie zadaniem i krag się znowu zamyka.Nie potrafię zaakceptować siebie z tą zadaniowością, przymusami bycia idealną i moimi słabościami. Wiem, że podejście jakie mam do siebie wynika z dysfunkcyjnego domu, w którym się wychowałam i którego też nie akceptuję. Twój wpis jest dla mnie ogromną nadzieją. Ten fragment homilii jest taki prawdziwy i zyciowy..

2609 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 16.12.2007, godz: 22:19

I jeszcze na radosny nowy tydzień krótka anegdotka zaczerpnieta z naszej gazetki parafialnej:
Pewien parafianin tłumaczył księdzu:
- Wie ksiądz, ja to jestem katolik wierzący, ale nie praktykujący.
Na to ksiądz:
- A wie pan, ja to jestem nudysta, ale też nie praktykuję.
- Przecież to bez sensu – zdziwił się parafianin.
- No właśnie – odparł ksiądz. :)))


2608 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 16.12.2007, godz: 22:15

Nawiązując jeszcze do mojego wpisu z 14.XII chciałbym podać dwie krótkie modlitwy. Jedną zaczynającą dzień i drugą kończącą, przed samym snem. Modlitwy krótkie a pełne swojego zawierzenia Bogu. Poranna, rozpoczynająca dzień: "Cześć Ci oddaję Boże Jedyny, któryś mnie stworzył i do tej chwili zachował. Miłuję Cię nad wszystko i składam Ci dzięki za łaski, którymi świat cały i mnie obdarzasz. Ofiaruję na chwałę Twoją ten dzień ze wszystkimi myślami, słowami i uczynkami. Będę się starał aby dziś żadnym grzechem dobrowolnym Cię nie obrazić i życiem swym wielbić nieustannie. Amen" I modlitwa przed snem: "Gdy głęboki sen mnie zmorzy, strzeż mej duszy Dobry Boże. Jeśli śmierć mnie weźmie w nocy, duszę moją miej w Swej mocy."

2607 )
 Milena, lat 22, e-mail: avanti.mika@interia.pldata: 16.12.2007, godz: 20:23

Chętnie poznam osoby z Krakowa( bo tu obecnie egzystuję:D), może jest ktoś kto chciałby należeć do duszpasterstwa akademickiego tylko tak jak ja nie może zebrać się i wybrać się na spotkanie, albo chciałby z kimś napić się kawy i pośmiać się:D.
pozdrawiam :D

2606 )
 mg, lat 18, e-mail: floryda89@wp.pldata: 16.12.2007, godz: 18:16

Nie zawsze udaje nam się osiągnąć cel, do którego dążymy. Bóg widzi nasze starania i za jakiś czas da nam drugą szansę by wykazać się cierpliwością. Pomimo mojej choroby i złego samopoczucia 5 grudnia przyszłam na próbną maturę z języka polskiego. Przed wczoraj otrzymaliśmy wyniki, nie zaliczyłam, zabrakło mi 4 punktów. Nie czuję się zawiedziona, przyszłam, napisałam tyle na ile moje siły mi pozwalały. Czułam, że to jednak za mało i mogę nie zdać próbnej z polskiego. 6 grudnia pisałam rosyjski a 7 rozszerzoną biologię, rosyjski zdałam, z biologii jeszcze nie podano wyników. jednak dziękuję Bogu, że byłam w stanie przyjść na próbną. w marcu kolejne próbne, mam nadzieję, że będę zdrowa i uda mi sie zaliczyć.
nawet, jeśli poniesiemy porażkę, nie zrzucajmy winy na nikogo, Bóg nas kocha i da nam drugą szansę. trzeba wierzyć, że nam się uda. Pozdrawiam serdecznie

2605 )
 Bartek, lat 33data: 16.12.2007, godz: 13:49

Wielu ludzi siebie nie lubi. Spogląda we własne serce i dostrzega w nim szereg słabości: brak konsekwencji i odwagi, skłonność do wygodnictwa, słabości w dziedzinie namiętności, kompleksy. To wystarczy, by człowiek nienawidził samego siebie. Wówczas wiele wysiłku wkłada w to, by swoje słabości ukryć, by uchodzić przed ludźmi za lepszego niż jest w rzeczywistości. To z kolei w jego oczach wydaje się być zakłamaniem, za co jeszcze bardziej siebie nienawidzi. Krąg jest zaklęty i nie widać z niego wyjścia. Nic bowiem nie wskazuje na to, że wady znikną i twarz stanie się piękna

Istnieje jednak możliwość wyjścia z tego zaklętego kręgu, może się to dokonać przez ukochanie siebie razem ze swymi słabościami. Chodzi o akceptację siebie takim, jakim człowiek jest w chwili obecnej i jakim był, bez względu na to, jaka była droga jego życia. To trudne przeżycie. Akceptacji siebie sprzeciwia się przede wszystkim niezdrowa ambicja.

Jak to uczynić? Po pierwsze trzeba sobie uświadomić, że Bóg nas kocha i jesteśmy dla Niego wielką wartością. Po drugie, trzeba zrobić dokładny wykaz wartości, które posiadamy. Należy to uczynić w spotkaniu z człowiekiem, który nas kocha. On widzi nasze talenty. Jest ich zawsze o wiele więcej niż słabości. Po trzecie, należy znaleźć człowieka, który jest niezadowolony z siebie i trzeba mu pomóc w zaakceptowaniu siebie. Oto najlepsza i najkrótsza droga do pojednania z sobą.

Czas Adwentu jest wezwaniem do pojednania z sobą. Warto jednak dostrzec, że nie zawsze tradycyjne pojednanie z Bogiem w sakramencie pokuty jest równoznaczne z pojednaniem z sobą. W sakramencie pokuty oczyszczamy się z grzechów, to znaczy umywamy swoje ręce z brudnych czynów. Niewielu jednak chce ze spowiednikiem porozmawiać na temat swej twarzy i tego, że siebie nie lubi. Niewielu też spowiedników jest przygotowanych do takiej rozmowy. Sakrament pokuty nie usuwa wad, nie zmienia twarzy. Może jednak ukazać, mimo słabości, jej piękno.

Dla Boga nasza twarz jest zawsze piękna, nawet jeśli została przez zło zniekształcona. Ona jest zawsze doskonałym dziełem sztuki – i za jedną żywą twarz, nawet najbardziej zniekształconą – Bóg odda nie tylko wszystkie arcydzieła, jakie wyszły spod pędzla genialnych artystów, ale odda na śmierć swego Jednorodzonego Syna. Tak niewiele trzeba, wystarczy dotknięcie Jego zbawczej ręki, by nasza zniekształcona twarz, uczyniona na obraz i podobieństwo Jego Boskiej Twarzy, znów ukazała się w całym swoim blasku.

Czym więc jest brak akceptacji siebie? To znak, że złym okiem spoglądamy na siebie, dowód, że nie znamy prawdziwej wartości własnej twarzy.
Ks. Edward Staniek - fragment homilii na III niedzielę Adwentu (http://mateusz.pl/czytania/20071216.htm)

2604 )
 berenikadata: 16.12.2007, godz: 10:56

Ten sam dzień

Budzisz się rano wypijasz kawe spoglądasz za okno a tam ten sam dzień
Spoglądasz zaspanymi oczami na ten dziwny świat i myślisz dlaczego ten sam
dzień?
Te same czynności te same myśli - Ten sam dzień!!!

Dlaczego tak jest? czy Ja lub Ty nie mamy wpływu na przeznaczenie czy jest
jakaś siła która kieruje naszym wyborem i losem.
Być wolnym jak ptak to jest moje marzenie, nie dbać o pieniądze, prace i
szaleństwo dzisiejszych czasów być po prostu wolną istotą.

Gdzie jest nasze miejsce, gdzie dążymy i w jakim celu oto jest pytanie.
Mówią nam człowiek jest najmądzejszą istotą na świecie ale czy na pewno?
Dlaczego istnieje pogoń za pieniedzmi, pracą i wszelkim dobrem dzisiejszych
czasów, po co nam to!!
Może tak to ma być, może zostaliśmy stworzeni w tak głupim celu, albo sami
wybraliśmy tą droge.

Myślę że kiedyś to się zmieni, że ludzkość dojrzeje i postawi sobie inne wartości
za swoje najważniejsze cele, ale teraz wypijam łyk kawy spoglądam za okno, a
tam ten sam dzień i te same myśli i plany

2603 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 15.12.2007, godz: 22:44

Karino wymieniłaś Matkę Teresę w ostatnim wpisie. Jak wielu z nas twierdzi że nie czuje obecności Boga, że Bóg go opuscił. Chciałbym tu zamiescić fragmenty artykułu z numeru 47/2007 Gościa Niedzielnego. Są tam fragmenty listów i wspomnień Matki Teresy z Kalkuty z ksiązki Come be My light” (Pójdź, bądź Moim światłem) która została obecnie wydana w USA (czeka na tłumaczenie na język polski): "...Była światłem dla innych, ale sama żyła w ciemnościach. – W moim sercu nie ma wiary, nie ma miłości, nie ma zaufania, jest tylko ból tęsknoty, ból bycia niechcianą – pisała. Ta noc trwała 50 lat. Tylko nieliczni wiedzieli o walce wewnętrznej, którą toczyła... Pierwsza wzmianka o „ciemnościach” pojawia się w liście z 1937 r. Matka Teresa ma wtedy 27 lat,...Tuż przed ślubami wieczystymi pisze do spowiednika: „Niech ojciec nie myśli, że moje duchowe życie jest usłane różami – nie wiem, czy kiedykolwiek znalazłam choć jedną. Wręcz przeciwnie, o wiele częściej mam za towarzyszkę »ciemność«. I kiedy noc staje się tak gęsta, że wydaje mi się, że skończę w piekle, wtedy po prostu ofiaruję siebie Jezusowi”... „Ciemność jest tak ciemna – a ja jestem samotna, niechciana, opuszczona. Samotność serca, które pragnie miłości, jest nie do wytrzymania. Gdzie jest moja wiara? Nawet głęboko we mnie nie ma nic prócz pustki i ciemności. Mój Boże, jak bolesny jest ten nieznany ból. Boli nieustannie. Nie mam wiary. Nie potrafię wykrztusić słów i myśli, które kłębią mi się w głowie i zadają ból niewypowiedzianej agonii. Tak wiele pytań bez odpowiedzi żyje we mnie. Boję się je odsłonić, boję się bluźnierstwa. Jeśli jest Bóg, niech mi przebaczy. (…) Kiedy próbuję wznieść moje myśli do nieba, pojawia się taka więzienna pustka, te myśli wracają jak ostre noże i ranią głęboko moją duszę. Miłość – słowo, które nic nie mówi. Powiedziano, że Bóg mnie kocha, a tymczasem ciemność, chłód i pustka są tak wielkie, że moja dusza nic nie czuje. Zanim zaczęła się praca, była tak wielka jedność: miłość, wiara, zaufanie, modlitwa, ofiara. Czy popełniłam błąd, poddając się ślepo wezwaniu Najświętszego Serca?”. Matka Teresa przyznaje, że jej uśmiech i pogoda ducha okazywane siostrom i ludziom, których spotyka, to „płaszcz, którym zasłania swą pustkę i nędzę”...W moim sercu nie ma wiary, nie ma miłości, nie ma zaufania, jest tak wielki ból, ból tęsknoty, ból kogoś niechcianego. (…) Moja dusza nie jest już jedno z Tobą (Jezu). Moja praca nie daje radości, nic mnie w niej nie pociąga, nie ma w niej gorliwości”... „Po raz pierwszy od 11 lat zaczęłam kochać ciemności. Ponieważ wierzę teraz, że to jest część, bardzo, bardzo mała część Jezusowych ciemności i Jego cierpienia na ziemi. (…) „Cieszy mnie to, że nie mam nic, nawet obecności Boga. Żadnej modlitwy, żadnej miłości, żadnej wiary – nic, tylko nieustający ból tęsknoty za Bogiem”. To wewnętrzne ubóstwo Matka Teresa czyni swoją siłą. „Opuszczona” przez Boga, staje się jeszcze bliższa ubogim. Powtarza siostrom i światu, że to nie jest jej, ale Jego dzieło, że człowiek musi stać się pustym, by wypełniła się w nim Boża wola. „Cierpienie, ból, niepowodzenie to są pocałunki Jezusa, to znaki, że już jesteś tak blisko Jezusa na krzyżu, że może Cię pocałować” – mówi jednej z sióstr..." Chciałbym te fragmenty zakończyć komentarzem Ks. Tomasza Jaklewicza: "... A więc można zbudować świętość najwyższej próby na samej tylko tęsknocie za Bogiem, a więc można wytrwać w powołaniu, nie mając żadnej duchowej pociechy, a więc można bez obłudy dawać innym światło, nadzieję, uśmiech, pozostając samemu w udręce.
Nie potrafimy się modlić, ciężko nam wierzyć, kochać, czujemy się opuszczeni przez innych i przez Boga? Rada Matki Teresy jest jedna: poddać się ślepo Jezusowi! Iść do przodu mimo mroku. Z samego pragnienia Boga uczynić siłę, która przeniesie nas nad przepaścią nocy." Może w tym okresie adwentowym warto też przysiąść na chwilę i zastanowić się nad "ciemnosciami" jakie ogarniaja nasze dusze. Może to też jak powiedziała Matka Teresa to są Pocałunki Chrystusa dla nas. Gdyby ktos chcial przeczytać cały artykuł podaję linka http://goscniedzielny.wiara.pl/index.php?grupa=6&cr=0&kolej=0&art=1195646229&dzi=1104785534&katg=


2602 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 15.12.2007, godz: 22:25

Poszukujący ateista

„Starszy człowiek, który był ateistą, udał się do pewnego znanego księdza. Miał nadzieję, że w ten sposób rozwiąże problemy swojej wiary. Nie był w stanie uwierzyć, że Jezus z Nazaretu naprawdę zmartwychwstał. Szukał dowodów, które pozwoliłyby mu uwierzyć w zmartwychwstanie. Kiedy dotarł do domu parafialnego, w którym mieszkał ksiądz, znajdował się już u niego jakiś gość. Ksiądz dostrzegłszy przez uchylone drzwi oczekującego człowieka, wyszedł z kancelarii i z uśmiechem podał mu krzesło. Pożegnawszy się z przebywającym u niego gościem zaprosił starszego człowieka do siebie. Wysłuchał uważnie jego wątpliwości, a potem przez długi czas rozmawiali. Po burzliwej dyskusji ateista stał się wierzącym człowiekiem. Powrócił do przyjmowania sakramentów, wypełniania Słowa Bożego i uwierzył w Matkę Bożą.

Szczęśliwy i trochę zdziwiony ksiądz zapytał go kiedyś:

- Niech mi pan powie, co w tej długiej rozmowie stało się dowodem, przekonującym pana, że Chrystus naprawdę zmartwychwstał, że Bóg rzeczywiście istnieje?

- Sposób w jaki podał mi ksiądz krzesło, abym nie zmęczył się oczekiwaniem – odpowiedział starzec.”

(autor nieznany)

Często chcąc coś przekazać drugiemu człowiekowi, chcąc przekazać naszą wiarę szukamy słów, które by to wyraziły. Często też dobierając słowa nie osiągamy rezultatu jaki byśmy chcieli. A jak często wystarczy drobny, wydawałoby się mało znaczący gest, który więcej wyrazi niż nasze słowa. Wiara to nie tylko słowa, to również gesty, czyny. To również nasz uśmiech. Pamiętajmy o tym.



2601 )
 Monika, lat 20, e-mail: nika_2021@wp.pldata: 15.12.2007, godz: 20:31

To znowu ja moj tata jest w stanie krytycznym podlaczony do respiratora i tysiecy innych urzondzen ratujcie blagam o modlitwe on musi zyc..............

2600 )
 karinadata: 15.12.2007, godz: 20:15

chciałam podziękowac Tadeuszowi za ten wpis pełen ważnych treści...
Januszowi przyznam rację, na nasze życie nie składają się tylko same sukcesy radości ale też niepowodzenia, krzyże, one czegos nas uczą... jesteśmy uczniami Jezusa .
Bardzo dziekuję Aguś za wpis o szczęściu!!!
ja dorzucam słowa także mądre słowa Matki Teresy :

"jesteśmy kroplą w wielkim oceanie nędzy, ale gdyby tej kropli zabrakło, to nędza byłaby jeszcze większa"

i dalej cytuję z artykułu ks.S.Cyrana:

" nie wiele trzeba by wokół nas zrobiło się trochę jasniej i cieplej, z powodu małej kropli dobroci, którą można rozchlapywać wokół siebie..

Gdyby nuta powiedziała: jedna nuta nie czyni muzyki
......nie byłoby symfonii
Gdyby słowo powiedziało: jedno słowo nie tworzy stronicy
....nie byłoby książki
Gdyby cegła powiedziała: jedna cegła nie tworzy muru
...nie byłoby domu
Gdyby kropla wody powiedziała: jedna kropla nie może utworzyć rzeki
.....nie byłoby oceanu
Gdyby ziarno zboża powiedziało: jedno ziarno nie może obsiać pola
......nie byłoby zniwa
Gdyby człowiek powiedział: jeden gest miłości nie ocali ludzkości
....nie byłoby nigdy na ziemi sprawiedliwości i pokoju, godności i szczęścia

Jak symfonia potrzebuje każdej nuty
Jak ksiązka potrzebuje każdego słowa
Jak dom potrzebuje każdej cegły
Jak ocean potrzebuje każdej kropli wody
Jak żniwo potrzebuje każdego ziarna zboża
Tak cała ludzkość potrzebuje CIEBIE
Tam, gdzie jesteś jedyny, a więc NIEZASTĄPIONY!





2599 )
 Aga [ gg - 4710578 ], lat 23, e-mail: modus_vivendi@o2.pldata: 15.12.2007, godz: 16:25


W natłoku zdarzeń,różnych sytuacji,zmagań między szarym oddechem dnia - kryje się szczęście,które jest nieocenione.
Tam jest,ono tam jest !



- W ciepłym uśmiechu drugiego człowieka,który może rozjaśnić ciemny dzień.Uśmiech,który topi serce,który przebija "mury",od którego mięknie serce i na duszy robi się lekko.

- W wielu codziennych radościach,których nie dostrzegamy i są błache,a tak istotne

- Szczęście jest w tym,że chodzisz,że masz nogi i możesz pójść na spacer,pojeździć na rowerze,biegać,iść do rodziny,bliskich Ci osób,możesz grać w piłkę,pójść odwiedzić kogoś potrzebującego pomocy,samotnego...

- Szczęście jest w tym,że możesz widzieć,masz oczy,które są w stanie zobaczyć tyle piękna, kolory,przyrode,możesz patrzeć na kwiaty,las,góry,przyjazną Ci twarz,na uśmiech

- Szczęście jest w tym,że masz słuch,możesz słuchać odgłosów ptaków,przyrody,ulubionej piosenki,możesz usłyszeć coś dobrego od przyjaciela

- Szczęście jest w tym,że potrafisz mówić,wydobywać z siebie dźwięk,składać słowa,zdania,powiedzieć - cześć,witaj,dziękuje,przepraszam ...

- Szczęście jest w tym,że masz zmysł powonienia,możesz czuć piękne zapachy jak piękną woń niesie powietrze,zapach wiosny,lata,woń kwiatów,lasu,morskiej bryzy
zapach jedzonka,kiedy jest się głodnym

- Masz szczęście mając jedzenie,mogąc zaspokoić głód,swoje pragnienie

- Masz szczęście mając rodzine,bliskich,dom,ciepłe łóżko,bezpieczeństwo,masz szczęście nie doświadczając bezdomności

- Masz szczęście,że masz uczucia,emocje bo to czyni Cie wyjątkowym,niepowtarzalnym

- Masz szczęście,że jesteś wrażliwy |a ,że Twoje serce czuje i nie jest pustynią,bo wtedy jesteś dla innych

- Masz szczęście mogąc czuć zagubienie,samotność,żal,apatie,beznadzieję,bo to co złe buduje dobre i odwraca sytuację

- Masz szczęście,że żyjesz,że czujesz,że myślisz bo jesteś człowiekiem,a nie robotem,który robi automatycznie wszystkie czynności bo jest zaprogramowany.
Szczęściem jest żyć,kosztować,czuć,myśleć to czyni Cie nietuzinkowym i jedynym na świecie

-Szczęściem jest móc nabrać powietrza w płuca,zaczerpnąć go,poczuć jak wlatuje i daje tlen,oddech

- Szczęściem jest móc pogłaskać zwierze,pieska na przykład,spojrzeć w jego oczy,szczęściem jest być kochanym przez niego,bo on Cie kocha,jest i trwa przy Tobie,przyjdzie,pomyrda ogonkiem,poda łapę,ładnie się uśmiechnie do Ciebie przez swoją obecność,swoje oczy,które mówią jesteś i dobrze mi z tym

-Szczęściem jest pisać,rysować,myśleć,lepić z plasteliny,rzeźbić,grać w piłkę,jeździć na rowerze,łyżwach,sankach,snowboardzie

- Szczęściem jest móc czytać,aby wiedzieć

- Szczęściem jest znaleźć pomoc,zrozumienie,wsparcie

- Szczęściem jest to,że szukasz czegoś i nagle możesz to znaleźć

- Szczęściem jest zgubić się aby się odnaleźć,podnieść się po upadku,przejść przez trudne sytuacje,pokonać swoje słabości,grzech aby wstać i wyjść z satysfakcją

- Szczęściem jest mieć wspomnienia,móc do czegoś wracać,pamiętać chwile

- Szczęściem jest widzieć ciemnosć aby móc dostrzec jasność

- Szczęściem jest stracić sens aby móc go odnaleźć

- Szczęściem jest przytulić się do drzewa,wziąć kwiat,zobaczyć jego płatki,kolory ,delikatność,kruchość, słyszeć dźwięk strumyka,szum morza,odgłosy lasu,widzieć tęcze,zachody i wschody słońca,chmury

- Szczęście jest w umięjętności przeżywania,doznaniach bo nie jest się nieświadomym wegetującym człowiekiem,który umarł dla wszystkich dla świata ...

- Szczęściem jest spojrzeć w oczy dziecka,w jego uśmiech,wziąć dziecko na kolana i przytulić

- Szczęście jest gdy możesz dzielić się tym co czujesz z drugą osobą,dzielić wszystko smutek,ból,zwątpienie,żal,radość,szczęście

- Szczęściem jest płakać z kimś łzami szcześliwości

- Szczęście to zrozumienie dla drugiego człowieka,na które trzeba się zdobyć,wniknąć w przeżycia,emocje,odczucia

- Szczęściem jest myśleć o kimś nie tylko o sobie,szczęściem jest zapomnieć siebie,a być dla innych

- Szczęście tworzy dystans do własnych problemów,pomniejszenie ich

- Szczęściem jest mimo,że brakuje sensu znajdywać go mozolnie kawałek po kawałeczku

- Szczęściem jest położyć się,zasnąć,zamknać oczy aby obudzić się ponownie i coś tchnąć w dzień,w życie,chwile

- Szczęściem jest móc wpatrywać się w noc,ciemność aby nadszedł poranek,nowy dzień świt nowego spojrzenia

- Szczęściem jest obecność słońca,czuć ciepło,którym ogrzewa świat i daje życie

- Szczęściem jest znaleźć przyjaciela,który będzie,nie odejdzie nawet gdy będzie tak bardzo ciężko,nawet w najgorszych chwilach gdy pozostanie on przy Tobie,szczęściem jest móc współdzielić chwile i te dobre i te gorsze

- Szczęściem jest kochać całym sercem kogoś i być przy tej osobie aby wzrastała wewnętrznie,uczynić drugiego człowieka szczęśliwym

- Szczęściem jest możliwość uczenia bo to czego jeszcze nie umiesz,masz szanse nauczyć się i objąć
- Masz możliwość nauczyć się bawić,czuć szczęście,radość

- Szczęściem jest nauczyć się kochać,czuć ciepło,przebaczać
masz możliwość uczyć się kształtowania siebie

- Szczęściem jest kształtowanie siebie

- Szczeście daje nauka trwania,cierpliwości,rozmowy,dzielenia się wszystkim z drugą osobą

- Szczęściem jest możliwość aby uczyć się być dobrym,lepszym każdego dnia

- Szczęściem jest odkrywanie tajemnic życia

- Szczęściem jest pracowanie nad sobą aby się rozwijać

- Szczęście jest kiedy pogłębiasz się duchowo,próbujesz dotrzeć do sfery metafizycznej i ją lepiej rozumieć

- Szczęście leży w poznaniu Boga,Jego miłości do ludzi

- Szczęściem jest zaufanie i więź pomiędzy Stwórcą,a człowiekiem

- Szczęście buduje rozbudzanie dobra,miłości,nadziei,pozytywnych uczuć w sobie i innych

- Szczęście jest związane z posiadaniem wartości w sobie i kształtowaniem ich w innych

- Szczęściem jest każde ciepło,uśmiech,dobroć,którą dajemy drugiemu

- Szczęściem jest pokora i zachowanie w swoim wnętrzu łagodności

- Szczęściem jest przyjmowanie cierpienia z łagodnym sercem i pogodą ducha

- Szczęściem jest mierzenie się z przeciwnościami i nie poddawanie się

- Szczęściem jest wola walki o siebie i innych w strone dobra

- Szczęściem jest troska o drugą osobe,pomoc bliźniemu

- Szczęściem jest dar życia


Chciałabym jeszcze dodać - masz możliwość próbowania każdego dnia,zaczynania od nowa,nikt nie zabierze Ci tej szansy aby próbować, wiele zależy od Ciebie,od Twojego podejścia.
Możesz mieć odwagę,wiarę,nadzieję odnawiać to w sobie.
Możesz żyć,być i jest to Twoim ogromnym szczęściem,darem dla Ciebie.
Zaczynaj każdy dzień na nowo i miej światło w sercu,kochaj ludzi,przede wszystkim trzymaj z Bogiem,to On daje miłość,życie,siły,nadzieje,to On odradza człowieka i buduje w nim dobro,troske,serdeczność.Bóg Ciebie kocha,jest z Tobą,chce dla Ciebie wszystkiego co najlepsze i co da Tobie zbawienie.
Przez sakrament pojednania,pokuty jednaj się z Jezusem i odnawiaj swoje serce,wtedy wszystko jest początkiem,nowe i świeże.Odczuj ten ogromny pokój,który Jezus zostawia jednocząc się z człowiekiem.
Ile tylko możesz przyjmuj Komunie,to jest niezwykła siła dobra,Komunia daje życie i wzmacnia,jest światłem,otuchą dla duszy.To zjednoczenie Jezusa z Tobą,przytulenie i wlanie ciepła,miłości w serce.
Proś o wszystko czego Ci trzeba,ale także dziękuj za wszystko i darz zaufaniem Jezusa :)

Pozdrawiam wszystkich serdecznie:)

2598 )
 J, e-mail: januszek75@interia.eudata: 15.12.2007, godz: 11:09

poprawka, w adresie zamiast 70 ma byc 75.
odwagi dla wszystkich i dzielcie się odwagą, nie tylko smutki, ubolewania które przeważają, nie moze to forum zamienic się w bagno smutków i narzekań, potrzeba też podzielenia się sukcesami, trudnymi ale zdobytymi szczytami... to moze duzo wiecej zdziałac niż wypłakiwanie.


2597 )
 J, e-mail: januszek70@interia.eudata: 15.12.2007, godz: 11:03

dzieki za ostatnie wpisy.. Tadeusz, o.Adam, Carlos,Karina...brakuje tu takich wpisów...brakuje tej ufności zapalającej...
czy wszystko musi isc jak po maśle? czy zawsze ma się nam udawac? czy wszyscy muszą nas kochać....a co z krzyżem? jesteśmy chrześcijanami, to do czegoś zobowiązuje.. czyż nie do odwagi niesienia swego krzyża? do zapierania się siebie?..
prawdziwy chrześcijanin przyjmuje a nie żąda i popada w depresję.
czasami za długo śpimy...trzeba się obudzić..


2596 )
 Monia, lat 20, e-mail: nika_2021@wp.pldata: 15.12.2007, godz: 09:55

Wtam.Dziekuje wszystki za modlitwe moj tata czuje sie lepiej, w pon ma zabieg i bedzie dobrze.Mam teraz sila wiare i przenikajaca nadzieje.Nie zdadane sa nasze losy,wiele mnie to nauczulo.W prawdzie dalej odczuwam lek,ale daje rade.Dziekuje i prosze o modlitwe w ponidzialek.Podrawiam.Boze dziekuje.

2595 )
 Radosny, e-mail: adamskiofm2@poczta.onet.pldata: 14.12.2007, godz: 23:20

Szczęść Boże ! Jezu ufam Tobie bezgranicznie, tak jak ufa dziecko swoim Rodzicom!O.Adam, franciszkanin, duszpasterz z Poznania !

2594 )
 Tadeusz, lat 52, e-mail: nso-czi@wp.pldata: 14.12.2007, godz: 17:19

Dawno nic tu nie pisałem, ale czytam każdy wpis i czytając Wasze ostatnie wpisy z ostatnich dni, miesięcy zauważa się jedno. Większość wpisów to tęsknota, poszukiwanie. Ale poszukiwanie drugiej osby, poszukiwanie miłości, zawiedzine uczucia, problemy. I większość piszących to młodzi ludzie. Często niecierpliwi w swoich poszukiwaniach. Czesto chyba zapominający o zaufaniu Bogu. O tym, że jesli Mu zaufamy to On najlepiej wie jaki czas dla każdego z nas wybrać. W każdym tez niemal przypadku jest prosba, modlitwa, ale brakuje jednego. Brakuje słowa dziekuję. Czy potrafimy dziekować Bogu za nasze niepowodzenia? Bardzo często spotyka nasz coś złego. Bardzo często spotykają nas niepowodzenia, cierpienia. Uciekamy się wtedy do modlitwy. Modlimy się, prosimy Boga by od nas odsunął to cierpienie, niepowodzenie, to coś złego. Często czynimy to za inne osoby które to coś spotyka. Ale czy choć raz spróbowaliśmy podziękować Bogu za to niepowodzenie, za to cierpienie? Czy potrafimy za to dziękować? Tu chciałbym zamieścić króciutki fragment książki Ks. prof. dr. Tomislava Ivancića „Hagioterapia”. co znaczy Leczenie świętością. Z tą nazwą związana jest też nazwa kinezjologi– uzdrawiania energią rąk ale proszę nie mylić tych dwóch pojęć. ..."Jednym z rodzajów modlitwy leczącej ludzką duszę jest dziękowanie Bogu za wszystko. Nie jest trudno dziękować Bogu za dobro, które spotyka nas w życiu. Trudniej jest jednak dziękować za to, co złe. Dziękować Bogu za to, co negatywne, oznacza dziękować za ufność, że prowadzi to ku dobremu. Innymi słowy dziękować znaczy nie dać się zwieść siłom złym, lecz z pomocą dobra zwyciężać zło. Pewna rodzina przez trzydzieści lat modliła się o uwolnienie męża i ojca od alkoholizmu. Wówczas pewien ksiądz pouczył ich, że lepiej jest dziękować Bogu, że pozwolił na takie uzależnienie tego człowieka. Nie mogli tego pojąć. Nawet nie chcieli. Ich pierwsze pytanie brzmiało: „Czyż Bóg może czynić zło?” Ksiądz odpowiedział im pytaniem: „A jak wy sądzicie, czy Bóg może czynić zło?” Oni odrzekli: „Nie, tylko dobro”.
Wtedy spytał ich: „A czy Bóg sprawuje nad wszystkim kontrolę?” Opowiedzieli: „Tak, Bóg panuje nad wszystkim w naszym życiu i nic nie dzieje się bez Niego”. Ksiądz powiedział wtedy: „A więc Bóg sprawuje kontrolę i pozwala, i daje właśnie to uzależnienie od alkoholu waszemu ojcu. Ale z całą pewnością On to daje dla dobra, a nie dla zła. Więc za to dobro dziękujcie Bogu”. Odparli, że nie rozumieją nadal, ale ponieważ nie pozostaje im nic innego, spróbują. Całe niedzielne popołudnie dziękowali Bogu, że dał im takiego ojca, który pije, który znęca się nad nimi, który ich nie rozumie, który zniszczył rodzinę swoim alkoholizmem, agresją i przemocą. Nie minął nawet tydzień i ojciec zupełnie przestał pić…” Może teraz w czasie adwentu zastanówmy się nad dziękowaniem Bogu nie tylko za to co dobre ale i za to co zlego nas spotyka. Pozdrowienia dla wszystkich źródełkowiczów.

2593 )
 M., lat 21data: 14.12.2007, godz: 01:24

- Spotkałam dziś Miłość.
- I co ci powiedziała ?
- Przepraszała, że nie zawsze trwa do końca.
- Płakała ?
- Płakała, bo często rani.
- Krzyczała ?
- Krzyczała, że nie jest zawsze piękna.
- Śmiała się ?
- Śmiała się, bo umie z siebie kpić.
- Żałowała czegoś ?
- Żałowała, że ludzie nie zawsze traktują ją poważnie.
- Była zła ?
- Złościła się, że czasem w nią wątpimy.
- Cieszyła się ?
- Cieszyła się, że jej tak często szukamy.
- Co ci jeszcze powiedziała ?
- Powiedziała, że nie jest dla mnie...

To mój ulubiony

2592 )
 Aleyna, lat 22, e-mail: mpietruszka39@wp.pldata: 13.12.2007, godz: 21:21

Mam pytanko do osób którzy mieszkają w Krakowiena na Bierzanowskiej(bądz okolice),czy jest wspólnota Odnowy w Duchu Św.
Jeżeli znajdzie sie osoba która nalezy do takiej wspólnoty to prosze by sie odezwała do mnie.
Mieszkam tam od niedawna i troszke pogubiłam sie w swoim życiu napewno sprzydała by mi sie pomoc ludzi a przedewszystkim wspolnota.

2591 )
 carlos, e-mail: carlosoptimistic@gmail.comdata: 13.12.2007, godz: 15:11

W ostatnim czasie w moim życiu odkryłem coś niesmowitego, dzięki Jezusowi. Mianowicie to,że Bóg daje mi siłę do walki i nawet jak w tej chwili leżę w kilku dziedzinach to wiem ,że to nie jest planem Jezusa dla mnie i że w słowie bożym jest napisane ,że jestem podobny do Boga we wszystkim oprócz grzechu, czyli mam te same pragnienia i wiarę w Niego i ludzi ktorych On stworzył. Jak piszę ten tekst to modlę się żebyś i Ty mógł podnosić się z Jezusem do walki o swoje życie, ktore nie jest przegrane gdyż On przelał Swoja krew za mnie i za Ciebie :) Błogosławię cię w imieniu Jezusa

2590 )
 duszyczka, e-mail: beatusa@poczta.fmdata: 13.12.2007, godz: 11:51

jesli ktos chciałby przeczytac piekne świadectwo o niezywczajnej Beatce i pocieszyc ją słowem-smsem proszę napisac.

2589 )
 Aga, lat 23data: 13.12.2007, godz: 03:43

" Jedynie w maksymalnym minimaliźmie tkwi tajemnica pierwotnej siły i pokora wobec ogromu wszechświata. "

Ernst Wolff

.............................


"Wśród morza ewentualności: tego, co potrzebne, mniej potrzebne i zbyteczne, tego, co przyjemne a pożyteczne, tego, co szkodliwe, bardziej szkodliwe, a smakowite, tego, co opłacalne, bardziej opłacalne, a krzywdzące drugiego człowieka, tego, co prawdziwe, mniej prawdziwe, kłamliwe, ale dające korzyści - nie zgubić się w tym gąszczu ani nie rozstrzygać fałszywie. Nie zgubić się ani na chwilę, ani na miesiąc, ani na całe życie. Umieć wrócić, gdy się pobłądzi. Umieć odkryć błąd, przyznać się do tego, że się było nieuczciwym, brutalnym, egoistycznym, że się skrzywdziło drugiego człowieka. Potrzeba drugiego człowieka, który pomoże, ostrzeże, upomni w imię dobra, życzliwości. Potrzeba drugiego człowieka, który uratuje od rozpaczy. Potrzeba człowieka wiernego, który nie zdradzi, nie odejdzie, nie opuści, gdy zdarzy się czas próby, niepowodzeń, klęsk, katastrof życiowych, gdy wszyscy się odsuną, potępią, zapomną, który pocieszy, podeprze, poda rękę, pozwoli uwierzyć w siebie, przyniesie nadzieję i radość. Bo miłość to bycie do dyspozycji, to gotowość do tego, by usłużyć, pomóc, przydać się, zaopiekować się. To chęć, by być potrzebnym. Czas jest zawsze tym egzaminatorem, przed którym nie ostanie się żadna złuda, zaślepienie".

ks. Mieczysław Maliński

2588 )
 kasila, lat 27data: 12.12.2007, godz: 22:30

do Kariny pięknie to ujęłaś pisząc do Krzyska bardzo mi sie podobało

2587 )
 Nel, lat 28data: 12.12.2007, godz: 22:27

Chciałabym podzielić się z Wami swoim szczęściem i przekonać wszystkich samotnych, że warto czekać i że miłość może zjawić się zupełnie niespodziewanie i że może być spełnieniem naszych wszystkich marzeń. I choć te święta spędzę tysiące mil od ukochanego to myśl, że jest, że na mnie czeka sprawia, ze częściej sie uśmiecham. Jeszcze jedno... Tę miłość sobie wymodliłam. Św. Józef jest naprawdę skuteczny:-)

2586 )
 Wika, e-mail: wikadar@wp.pldata: 12.12.2007, godz: 21:00

Myszko połamię się z Tobą opłatkiem, pamiętaj.. zostaw mi okruszek...
A święta... czekam na nie cały rok ... na pasterce zawsze się rozczulam.
Szepnę Dzieciątku o Tobie, chcę byś też była szczęśliwa :)

2585 )
 :-(, e-mail: myszka40@onet.eudata: 12.12.2007, godz: 17:21

Jak ja nie znoszę świąt!!!:-(Bardzo mi przykro ale taka jest prawda.

2584 )
 Kasia, lat 33, e-mail: kreciolek@op.pldata: 12.12.2007, godz: 15:58

Do Kariny: przeczytaj ten artykuł: http://adonai.pl/czystosc/?id=94

2583 )
 Gosienka W., lat 25, e-mail: malgorzatka_w@interia.pldata: 12.12.2007, godz: 14:40

Hejka!!!!Pozdrawiam cieplutko!!!
Mam taka prozpozycje dla wszystkich, którzy chcą pomóc matkom samotnie wychowującym dzieci oraz ogólnie wesprzeć taka organizację "Służba Życiu" z Krakowa.
Prosze sobie wejść na stronkę www.pro-life.pl i tam wszystko pisze.W skrócie to zamawiamy karteczki swiateczne takie oryginalne, przesyłaja nam do domku i potem płacimy przekazem.Koszt 17 zł lub więcej , w zależnosci ile kto chce i może.
Ja juz dostałam te karteczki, rzeczywiście ładne, no i pomoge jednej z 150 matek którym Służba Życiu chce w tym roku pomóc.
Radosnego świętowania, by mały Jezus wlewał w Wasze serca nadzieję i pokój na nastepny rok!!!!!!

2582 )
 karinadata: 12.12.2007, godz: 12:13

KRZYSIEK- to ze tu piszesz modlitwą, wołasz i otwierasz swoje serce to piękna łaska!!.... swiadectwo dla innych...Pan jest z Tobą!!! bardziej, bliżej niż myślisz...
Pan pozwala Ci doswiadczyc pustki abys szukał Go, pragnął, Człowiek sam z siebie nie pragnie Boga, nie szuka Go, gdy jest Mu cieżko zwraca sie do Niego, bo zna swoja bezradnosc i potrzebuje Go... Gdyby wszystko szło tak cudownie o wiele trudniej byłoby okazywac Bogu wdzięczność... Krzyz otwiera nam oczy, sprowadza nas na ziemię, uczy cierpliwości, wytrwałości, wierności Bogu. Bóg daje nam tak wiele, to o czym inni gdzies w najdalszym zakątku ziemi marzą, o ksiazkach, zeszytach, o rodzicach osieroceni, o słodyczach umorusane buzie afrykanskich dzieci.. o zdrowiu w hospicjum..
My mamy często wiecej..
Bóg takze daje nam trudnosci, niepowodzenia ale one tez są dla nas dobre!... choc trudno w to uwierzyć. Twoje wołanie Krzyśku to wołanie wielu zatroskanych jak
Aleyna, Monika, Smutna... Żyjemy w stadzie.. choc czasem czujemy się samotną wyspą.. jak zapomniane usychające drzewo pośród dojrzałych sadów..
.......i własnie zawsze tam jest przy nas Bóg- ten sam z ogrodu oliwnego!
klęczący udręczony, osamotniony, przybity, cały drżący , czekający na nasze słowo, pociechę..
Krzysku nie wychodż ze swojego ogrodu oliwnego, jestes potrzebny Jezusowi.. potrzebny jesteś człowiekowi, światu... pomóż zbawiać..tak zwyczajnie..tylko bądź,
nie dezerteruj.. wykorzystaj , to czas łaski... czas oczekiwania na wielkie święto...kiedyś.. zBogiem..

2581 )
 Agadata: 12.12.2007, godz: 08:00

Witam wszystkich zródełkowiczów. Mam takie pytanie czy ktoś z was jest dobry z matematyki lub biologii.
Pozdrawiam

2580 )
 krzysiyekdata: 12.12.2007, godz: 01:46


Jezu pomóż mi, Prosze pomóż mi w moich wszystkich poroblemach bo wszystko się wali w moim życiu,
pomoż mi na studiach, pomóż mi w nauce,
spraw by znikneła ta pustka w mojej głowie spraw gdy coś mam zrobic np.na uczelnei żebym miał jakieś pomysły (ta pustka jest straszna)
pomóż mi nietracić czasu, pomóż mi zrealizować moje plany mażenia,
Błagam Ciebie Jezu pomóż mi
Krzyskiek





2579 )
 do Kariny- taka sobiedata: 11.12.2007, godz: 21:43

Karino miałam podobny dylemat do Twojego pare lat temu. Niestety nie było obok nikogo kto mądrze by pokierował. Miałam już trochę lat i kilka bądź nawet więcej osób, które dawały do zrozumienia, że to czas najwyższy na kolejny krok w związku.Oczywiście nie jest tak, że postępuję tak, jak ktos mi nakazuje, mam swoje zdanie. Myślałam, że skoro kochamy się duchowo to zbliżenie będzie tego dopełnieniem. Nie wiedziałam jak się myle i ile szkód mi to przyniesie.Zrobiłam to, a po 3 latach związek się rozpadł. Ten człowiek pokazał swoje prawdziwe oblicze, a ja pozostałam z bólem, poczuciem pustki, brakiem własnej godności.Tak bardzo tego żałuję.Tak bardzo bym chciała by mój błą był ostrzeżeniem dla innych i uchronił ich przed podjęciem złego kroku. Pozdrawiam i życzę dokonania właściwego wyboru. Pamiętaj o sobie,swoim sumieniu....

2578 )
 Monikadata: 11.12.2007, godz: 18:10

Wszystko stało się tak nagle, moja mama ma dziś poważną operację. Proszę o modlitwę.

2577 )
 Kasia 25data: 11.12.2007, godz: 16:37

Panie proszę spraw, aby życie mi nie było obojętne..

2576 )
 Smutna, lat 32, e-mail: jesien75@gazeta.pldata: 11.12.2007, godz: 15:29

Prosze o modlitwe za moja rodzine,o spokój.Za ojca alkoholika o opamietanie i nie terroryzowanie mamy i braci.Ja nie mieszkam w domu.Nie lubie domu,swiat.Nie moge znalezc drugiej połowki.Staram sie byc pozytywnie nastawiaona do życia ale dzis dopadł mnie jakis dolek.Pozdrawiam i polecam w modlitwie wszystkich z podobnymi problemami.

2575 )
 hyeka-do karinydata: 11.12.2007, godz: 14:51

Witaj Karina. Bylam kiedys w podobnej sytuacji, nasze pieszczoty przerodzily sie w coraz bardziej wyuzdane, no i oczywiscie mysl czy zaczac wspolzyc??? Cala nasza wielka milosc zaczela sie sypac przez to ze zaczelismy myslec egoistycznie , cialami a nie duchem. Wystraszylismy sie okropnie ze stracimy sie nawzajem i zaprzestalismy pieszczot no i teraz....jestesmy bardzo szczesliwym malzenstwem.

2574 )
 jadata: 11.12.2007, godz: 14:45

ostatnio jestem bardzo niespokojna i sfrustrowana- pomodlcie sie abym znow zaczela sie modlic i odnalazla pokoj.

2573 )
 pomoc dla Rysiadata: 11.12.2007, godz: 13:09

jeśli ktos chciałby wspomóc Ryśka i przesłać mu dobre znaczki pocztowe, które teraz przed świętami są mu potrzebne do wysłania życzeń z więzienia wszystkim którzy go wspierają , prosi o ten dar serca. proszę na maila, podam jego dane. karina2006małpainteriakropkapl.

2572 )
 Aleyna, lat 22data: 11.12.2007, godz: 11:05

Panie ogarniaj moje zycie, bo ja już nie mam sił ;(

2571 )
 Dorotka, lat 25, e-mail: kaczuszka13@wp.pldata: 11.12.2007, godz: 10:19

Duszpasterstwo Akademickie "HOREB" we Wrocławiu organizuje weekendowe spotkanie pod tytułem: „Kot Czy Zona" – czyli o tym czy być sobą czy być dla siebie

Przez trzy dni 4-6.01 ( z naciskiem na 5-6.01) będziemy się zastanawiać wspólnie nad kwestią powołania.

Zaproszeni goście – Ks. dr Marek Dziewiecki, dwa małżeństwa oraz przedstawiciele stanu zakonnego i żyjący w samotności będą do naszej dyspozycji.

Przed nami wiele ciekawych i ważnych tematów, które dotyczą każdego z nas, szczególnie studentów, którzy najczęściej stają przed ważnymi życiowymi wyborami jak i tych, którzy już wyboru dokonali.

Więc jeśli nie jest Ci obojętne to jak będzie wyglądała Twoja przyszłość i przyszłość tych, którzy żyją obok Ciebie – serdecznie zapraszamy.

Więcej informacji oraz zapisy na stronie: http://www.horeb.salezjanie.pl/kot.html

2570 )
 Eladata: 11.12.2007, godz: 09:11

Karino jeśli zawsze chciałaś poczekać ze współżyciem do ślubu to nie zmieniaj pod presją i w sposób nie przemyślany tego postanowienia. W jednej krótkiej chwili zmienisz całe swoje życie. Jeśli do tej pory żyłaś prawdziwie Bogiem to pomyśl jak to będzie jeśli zdecydujesz się na ten krok, nie zagłuszysz wtedy sumienia.
Proponuję RCS i Pierścień Bł.Karoliny, bo człowiek sam w sobie jest słaby, człowiek jest silny tylko Bogiem.
Więcej informacj na temat Pierścienia na stronie Sanktuarium bł.Karoliny Kozkówny w Zabawie: http://pz.lap.pl/?d=news&pokaz=newsa&news_id=

2569 )
 piotr 0179, lat 28data: 11.12.2007, godz: 01:02

Do Załamanej lat 20 Trudno mi będzie Cię pocieszyć.Jedynie mogę się pomodlić za Ciebie i Twojego tatę aby rychło wrócił do zdrowia. Wracając do tego chłopaka to masz dopiero 20 lat wiem co Sobie teraz pomyślisz? Kochać i być kochaną to wielkie szczęście a kochać bez wzajemnośći to smutek,tęsknota często i łzy.Jednak wszystko przed Tobą tylko nie zamykaj się w sobie i nie izoluj sięod innych osób a miłość sama znajdzie drodę do Twojego serca i nie ZNIECHĘCAJ się lecz ufaj JEZUSOWI.Prawdziwa miłość zawsze więcej "kosztuje".Niech Ci Pan Błogosławi .pozdrawiam

2568 )
 onadata: 10.12.2007, godz: 22:30

DO Kariny. Tego się nie spodziewałam po tobie . Myslałam , że to jest dla ciebie na tyle jasne , ze chłopaka głos o współżyciu nie weżmie góry. Najlepiej poczekać z tym do ślubu . Wiem łatwo pisać ale z tego co wiem to komunia naprawde pomaga . To chyba na tyle .

2567 )
 Michał, lat 42, e-mail: yeti42-1965@O2.PLdata: 10.12.2007, godz: 20:50

Do ANI z Rzeszowa;poniewarz miałem kłopoty z pocztą{szczerze mówiąc sam namieszałem}nie mam Twojego E-maila.Jeżeli możesz to jeszcze się odezwij.
Twoje słowa istotnie wywołały uśmiech na mojej twarzy.Dzięki Ci za nie.Nie wiem czy to przeczytasz-ja postaram się użyć telepatji aby tak się stało.
Michał-Yeti

2566 )


 
[ Strona główna ]

Modlitwy | Zagadki | Opowiadania | Miłość | Powołanie | Małżeństwo | Niepłodność | Narzeczeństwo | Prezentacje | Katecheza | Maryja | Tajemnica Szczęścia | Dekalog | Psalmy | Perełki | Cuda | Psychotesty |

Polityka Prywatności | Kontakt - formularz | Kontakt

© 2001-2022 Pomoc Duchowa
Portal tworzony w Diecezji Warszawsko-Praskiej